Bye-bey, Tony.

10.05.07, 12:20
Pisalem o tym w zeszlym roku, ale sprawa przeszla bez echa na FS:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=48208631&a=48208631

A dzis juz jest to pewne:
"Tony Blair has arrived in his Sedgefield constituency where he will make
public his plans to stand down as Labour leader and prime minister."
news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/politics/6639945.stm

Pozostaje pytanie:
Czy to zle czy dobre dla Polski?
    • thannatos "Bye-bye" - oczywiscie 10.05.07, 12:49
      Swoja droga, Wyborcza zdaje sie calkowicie nie zauwazac tego faktu, ze
      najwiekszy sojusznik GWB odchodzi wlasnie w cien. Jego nastepca jest na pewno
      pro-USA, ale juz nie zalozylbym sie jak bardzo pro-Bush.
    • polski_francuz Re: Bye-bey, Tony. 10.05.07, 13:27
      "Czy to zle czy dobre dla Polski?"

      Dobre, pokazuje dobry przyklad...

      PF
    • jj-k Obojetne. 10.05.07, 13:32
      kazdy nastepny premier bedzie proamerykanski..
      - ide o zaklad...

      Chyba nie jestes Jennifer, gdy sugerujesz,
      ze Ameryka rzadzi Bush, a nie ESTABLISHMENT?

      (podobnie zreszta, jak we Francji... - to do PF...)

      Amerykanski i Fracuski systemy wladzy sa blizniaczo podobne :)))
    • bam_buko Re: Bye-bey, Tony. 10.05.07, 14:18
      Tony popelnil ten sam blad co Tacher ....za dlugo wierzyl w swoje ego.
      • thannatos Re: Bye-bey, Tony. 10.05.07, 14:48
        Nie zgadzam sie. Bledem Blaira bylo postawienie na zlego konia - GWB.
        Przypuszczal, ze stojac "okrakiem" i balansujac miedzy EU a USA uda mu sie
        wzmocnic pozycje GB jako posrednika miedzy tymi potegami.

        Przeliczyl sie. Bush zrobil wszystko, aby nawet najbardziej proamerykanscy
        przywodcy europejscy mieli go dosyc. "Okrak" Blaira stawal sie coraz
        bardziej "szpagatem". Az wreszcie materia nie wytrzymala i czas sie pozegnac,
        bo glupio tak stac z rozdartymi spodniami....

        Gordon Brown jest jak najbardziej rowniez proamerykanski, ale jego najblizsi
        znajomi w USA to... Demokraci. Zdaje sobie doskonale sprawe, ze proba
        kontynuacji polityki zagranicznej Blaira oznacza wiazanie sobie i swojej partii
        petli na szyi.

        Zdaje sie, ze w okolicach wrzesnia GWB straci ostatnie resztki gruntu pod
        nogami, za rowno na arenie wewnetrznej jak i miedzynarodowej. Zostanie mu
        tylko "najlepsza kawaleria swiata", ktora zawsze jest "silna, zwarta i
        gotowa"...
        • jj-k bzdury.. 10.05.07, 14:54
          uparcie przypominam ze w USA rzadzi Establishment, a nie Bush.

          w zwiazku z tym nie widze zadnych przeslanem do obaw, a raczej szybkiej wizyty
          Sarkozego w Waszyngtonie :)))
          • thannatos Re: bzdury.. 10.05.07, 14:59
            jj-k napisała:

            > uparcie przypominam ze w USA rzadzi Establishment, a nie Bush.
            >
            > w zwiazku z tym nie widze zadnych przeslanem do obaw, a raczej szybkiej wizyty
            > Sarkozego w Waszyngtonie :)))

            Prawidlowo zatytulowales swoj belkot, Hassan. Nic dodac, nic ujac.
            • jj-k dobrze, ale twoj anty-intelektualny belkot 10.05.07, 15:02
              pozostaje belkotem

              moze cos na temat?

              np. o DOBRYCH perspektywach stosunkow amerykansko-francuskich?
              • thannatos Re: dobrze, ale twoj anty-intelektualny belkot 10.05.07, 15:08
                Stosunkom amerykansko-francuskim zycze szczescia, zdrowia i pomyslnosci. Tylko
                wspolpracujac USA i EU moga utrzymac panowanie nad swiatem w obliczu rosnacych
                poteg Dalekiego Wschodu.

                Wspolpraca nie oznacza jednak tanczenia przez jedna ze stron na krotkiej smyczy,
                jak to sie mialo z Blairem. Aby mogla zaistniec, w Bialym Domu musi sie pojawic
                polityk a nie "warlord". Miejsmy nadzieje, ze stanie sie to juz za rok - trzymam
                kciuki za Giulianiego.
                • jj-k Glupi antyamerykanizm Czyraka 10.05.07, 15:11
                  nie musi oznaczac rownie glupiego pro-aerykanizmu Sarkozego...

                  pomiedzy tym . jest jeszcze..
                  rozsadek...
                  czyli francuska Racja Stanu..
                  • thannatos Re: Glupi antyamerykanizm Czyraka 10.05.07, 15:57
                    Dokladnie to samo tyczy sie Blaira i Browna - slepa polityka jednego, nie
                    oznacza slepej polityki drugiego.

                    A "madry" proamerykanizm Sarkozy'ego i Browna oznacza brak poparcia dla awantur
                    Busha. Czego sobie i panstwu zycze.

                    I na tym wlasnie bazuje swoja wypowiedz, choc zdaje sie nie umiesz tego, Hassan
                    pojac:

                    Bush wlasnie traci resztki swojego poparcia - zarowno na arenie miedzynarodowej,
                    jak i w swoim wlasnym kraju (ba, nawet swojej wlasnej partii)

                    WASHINGTON - House Republican moderates, in a remarkably blunt White House
                    meeting, warned President Bush this week that his pursuit of the war in Iraq is
                    risking the future of the Republican Party and that he cannot count on GOP
                    support for many more months.
                    www.msnbc.msn.com/id/18586983/

                    - swoja polityka zantagonizowal przeciw sobie absolutnie wszystkich, wykluczajac
                    platnych propagandzistow, jak felusiak1, i prowokatorow jak wlasnie Ty, Hassan.
                    • jj-k taniocha intelektualna. 10.05.07, 16:02
                      a tej - z lenistwa.

                      nie komentuje :)))
            • piotrgdansk8 [...] 10.05.07, 19:52
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • thannatos Re: Tak to jest jak z tym na niczym nieznającym 10.05.07, 20:59
                piotrgdansk8 napisał:

                > się pajacem próbujesz merytorycznie :) Strzępienie klawiatury ;)

                My z Hassanem mamy dlugoletnie zaszlosci na FS. Czuje sie w obowiazku obnazac
                jego sponosrowane przez ambasade Syrii prowokatorstwo tak samo silnie, jak on
                poczuwa sie do robiena z siebie becwala.
        • bam_buko Re: Bye-bey, Tony. 10.05.07, 15:04
          Troche masz racji,ale....polityk nie powinien dluzej zajmowac sie
          polityka ,zajmowac stanowisk w parlamencie ,senacie kongresie,sejmie.......byc
          ministrem ,radnym,prezesem.......kims w rzadzie/wladzach niz dwie
          kadencje ,powiedzmy 2x 4 lata
          Po tym okresie kazdy dostaje swira,uwaza ze jest niezastapiony.....czuje
          sie "alfa i omega"
          Takie sytuacje powinno sie eliminowac......nalezy wybierac
          nowych,mlodych,preznych.
          • marouder W mniejszych spolecznoscia ludzi by zabraklo:) 10.05.07, 16:15
            Zwazywszy szczegolnie na fakt, ze malo kto ma ochote, by wiazac sie z klasa
            polityczna.
            • misterpee Re: Bye, Bye Tony, Bye, Bye George 10.05.07, 18:33
              nie moge sie doczekac zeby pozegnac wszystkich ich, wlacznie z wplywama naszych
              starszych braci na naszym globie.
    • l.o.r.t.e.a Mieszkam teraz i pracuję na Wyspach. Mimo że 10.05.07, 19:49
      media robią co mogą by wzbudzać uczucia patriotyczne pisząc o zabityach w Iraku
      i Afganistanie, zwykli ludzie mają tego coraz bardziej dość. SNP w Szkocji
      zbudowała swój sukces między innymi na krytyce Iraku i tak dalej, jest kwestią
      czasu pojawienie się podobnych tendencji w Anglii i zakwestiono3anie
      ienaruszalności i świętości sojuszu USA-WB.

      Brytyjczycy muszą bowiem wreszcie wybrać: USA czy Europa, geografia jest tu
      nieubłagana, a Atlantyk bardzo szeroki, zimny i głęboki.
      • thannatos Re: Mieszkam teraz i pracuję na Wyspach. Mimo że 10.05.07, 21:05
        Nie zgadzam sie. Wybor czy USA, czy EU nie jest oczywisty. Uwazam, ze mozliwa
        jest wspolpraca transaltantycka, zwlaszcza gospodarcza.

        Musi sie ona jednak opierac na zdrowych zasadach, a nie na byciu pudelkiem
        Wielkiego Brata. Stad moja ulga z odejscia Blaira oraz nadzieje zwiazane z
        pojawieniem sie na arenie silnych i zdroworozsadkowych politykow w postaci
        Sarkoziego i Browna. Jesli po stronie amerykanskiej pojawilby sie zdecydowany,
        ale nie fanatyczny prezydent typu Giuliani, sprawy moga przybrac calkiem
        interesujacy obrot. Moze sie pojawic to czego brakuje - jednolity front
        transatlantycki bedacy przeciwwaga dla rosnacych ponownie wplywow Rosji i Chin.
        • jj-k no ;))) 10.05.07, 21:18
          moze?
    • felusiak1 Re: Bye-bey, Tony. 10.05.07, 22:36
      Nie dziwi mnie, ze wątek sprzed roku nie zainteresował nikogo. Pytanie jest źle
      postawione albo jak mówia amerykanie it's a loaded question.
      Dla Polski jest to bez znaczenia w kontekscie stosunków z USA.
    • i-love-2-bike Re: Bye-bey, Tony. 10.05.07, 22:53
      powiem jeszcze raz po kropke znowu skreca:NARESZCIE,ale to i tak too little,too
      late. nie rozumiem dlaczego to wykosilas,chyba GW juz przechodzi faze czeronych
      powrotow.
      • porque Zapytam tylko w kwestii formalnej 11.05.07, 04:12
        jakiego konia zle obstawil Chirac, ktory podobnie jak T. Blair oswiadczyl, ze
        nie bedzie ubiegal sie o trzecia kadencje a w szczegolnosci chcialbym dowiedziec
        sie dlaczego najbardziej anty do GWB, kanclerz G.Schroder nie doczekal nawet
        konca swojej kadencji. Zaczynaj thannatos...:)
        • thannatos Re: Zapytam tylko w kwestii formalnej 11.05.07, 13:04
          porque napisała:

          > jakiego konia zle obstawil Chirac, ktory podobnie jak T. Blair oswiadczyl, ze
          > nie bedzie ubiegal sie o trzecia kadencje a w szczegolnosci chcialbym dowiedzie
          > c
          > sie dlaczego najbardziej anty do GWB, kanclerz G.Schroder nie doczekal nawet
          > konca swojej kadencji. Zaczynaj thannatos...:)

          Tylko Chirac i Schroeder? A Napoleon, Ludwik XVI i Adolf Hitler juz nie?
          Przeciez wszystkich nie tylko mozna, ale nawet trzeba odniesc do GWB, nie?

          Bo przeciez nie moze byc tak, ze jeden polityk popelnia jeden blad, a pozostali
          inne...
          • porque Re: Zapytam tylko w kwestii formalnej 11.05.07, 14:44
            thannatos napisał:

            >Bledem Blaira bylo postawienie na zlego konia - GWB.
            >Przypuszczal, ze stojac "okrakiem" i balansujac miedzy EU a USA uda mu sie
            >wzmocnic pozycje GB jako posrednika miedzy tymi potegami.
            >Przeliczyl sie. Bush zrobil wszystko, aby nawet najbardziej proamerykanscy
            >przywodcy europejscy mieli go dosyc. "Okrak" Blaira stawal sie coraz
            >bardziej "szpagatem". Az wreszcie materia nie wytrzymala i czas sie pozegnac,
            >bo glupio tak stac z rozdartymi spodniami....

            > Tylko Chirac i Schroeder? A Napoleon, Ludwik XVI i Adolf Hitler juz nie?
            > Przeciez wszystkich nie tylko mozna, ale nawet trzeba odniesc do GWB, nie?

            Juz nawet nie rozumiesz wlasnych wpisow:(
            Napisz wiec jeszcze cos o szpagacie Paul Martin-Pierwszego Ministra Kanady,
            zagorzalego krytyka GWB, ktory skompromitowany musial rozpisac przedterminowe
            wybory.
            Zaczales operowac koreacją;poparcie dla GWB vs polityczna kariera, wytlumacz
            wiec dlaczego ma sie ona odnosic tylko do Blaira.
            • thannatos Re: Zapytam tylko w kwestii formalnej 11.05.07, 15:36
              > Juz nawet nie rozumiesz wlasnych wpisow:(

              To raczej Ty nie masz pojecia jak wyglada rzeczywistosc.

              NIE MA NAJMNIEJSZYCH WATPLIWOSCI, ze obecnym powodem odejscia Tony Blaira jest
              jego poparcie dla Busha i wojny w Iraku. Po prostu tak jest i chocbys majaczyl
              przez nastepnych 20 dni - nie zmienisz tego faktu.

              I nie zaczalem korelowac (Twoje stwierdzenie swiadczy o nierozumieniu
              statystycznego terminu "korelacja") niczego z niczym tylko napisalem CO BYLO
              BLEDEM BLAIRA. Wiec nie wysnuwam zadnych teorii, tylko podzielam zdanie
              wiekszosci komentatorow politycznych. Tu masz przyklady:

              "With his support at home terribly eroded by his staunch support of President
              Bush and the war in Iraq as well as a series of scandals, British Prime
              Minister Tony Blair announced on Thursday (May 10) that he will formally step
              down from his post on June 27"
              www.mtv.com/news/articles/1559212/20070510/id_0.jhtml

              "followed the United States to a war in Iraq that cost him much of his
              popularity."
              news.yahoo.com/s/ap/20070510/ap_on_re_eu/britain_blair

              Blair's support of the Iraq war and his reluctance to call for an immediate
              cease-fire during the Israel-Hezbollah conflict in Lebanon, which many people
              here saw as another siding with Washington, "have been a major factor in
              undermining party support for him,"
              www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2006/09/07/AR2006090700361.html

              But the overriding issue has been his steadfast support for the war in Iraq and
              his close association with U.S. President George W. Bush, both of which are
              unpopular among the British public in general and his own party in particular.
              www.cnn.com/2006/WORLD/europe/09/07/britain.blair/index.html

              Chcesz zaprzeczac faktom i opowiadac, ze ziemia jest plaska - be my quest.
              • thannatos Korekta 11.05.07, 15:38
                "be my quest."

                "guest" a nie "quest" :P
              • felusiak1 Re: Zapytam tylko w kwestii formalnej 11.05.07, 18:19
                thannatos, bro to nie sa fakty lecz jednostronna interpretacja zdarzeń.
                Ponadto porque ma całkowita racje zadając pytanie, na które nie potrafiłes
                spójnie odpowiedzieć.
                Duży chłopiec z ciebie a rozumujesz jak małolat. Wasal, ślepe poparcie GWB i
                temu podobne dyrdymały. Twoim zdaniem Blair jest półgłówkiem, który dał sie
                nabrać Bushowi na awanturę, albo Bush szantażował Blaira i dlatego poszedł do Iraku.
                Prościej i głupiej juz sie nie da.
                • thannatos Re: Zapytam tylko w kwestii formalnej 11.05.07, 18:57
                  felusiak1 napisała:

                  > thannatos, bro to nie sa fakty lecz jednostronna interpretacja zdarzeń.
                  > Ponadto porque ma całkowita racje zadając pytanie, na które nie potrafiłes
                  > spójnie odpowiedzieć.
                  > Duży chłopiec z ciebie a rozumujesz jak małolat. Wasal, ślepe poparcie GWB i
                  > temu podobne dyrdymały. Twoim zdaniem Blair jest półgłówkiem, który dał sie
                  > nabrać Bushowi na awanturę, albo Bush szantażował Blaira i dlatego poszedł do I
                  > raku.


                  Felus, nie wkladaj w moje usta niewypowiedzianych przeze mnie rzeczy. Wedlug
                  mnie Blair byl dobrym przywodca, ktory POPELNIL BLAD "postawienia na zlego
                  konia". Po prostu najzwyczajniej w swiecie przecenil GWB - i sie zdrowo na tym
                  poslizgnal. Gdyby na tronie w WH nie siedzial GWB, manewr Blaira "trzymania z
                  silniejszym" pewno mialby duzo sensu. Niestety GWB zrobil absolutnie wszystko,
                  aby go (jego personalnie, nie USA) "masy" Europy znienawidzily i na tej fali
                  Blair wlasnie spuszczany jest do sciekow.

                  > Prościej i głupiej juz sie nie da.

                  Proste i glupie to jest Twoje rozumienie faktow. Ale to nie nowina.
                  • jjj-k smiechu warte, hloopcze ))) 11.05.07, 19:04
                    1. pierwsze slysze, z po 10 latah sprawowania wladzy
                    Ktos sie na czyms polizgnal.

                    Po takim okresie odchodzi sie normalnie :)

                    2. strategiczna wspolpracs amerykansko-brtyjska w niczym sie nie zmieni :)))

                    ale podwazaj ja dalej, hloopcze...
                    bezsilne machanie nozkami zawsze dostarcza i sporo radosci :)))

                    Tfuj, jak zawsze, Dr J.K.
                  • felusiak1 Re: Zapytam tylko w kwestii formalnej 12.05.07, 02:27
                    Nie wkładam niczego w twoje usta a jedynie uwypuklam twój sposób rozumowania.
                    Ten wpis pokazuje dobitnie jak mało rozumiesz.
                    • thannatos Re: Zapytam tylko w kwestii formalnej 12.05.07, 16:27
                      felusiak1 napisała:

                      > Nie wkładam niczego w twoje usta a jedynie uwypuklam twój sposób rozumowania.

                      W dyskusji merytorycznej odpowiada się argumentem na argument i jest to
                      traktowane jak coś oczywistego. Dlatego łatwo przeoczyć fakt, że przeciwnik nie
                      odpowiada na nasz argument, lecz przekształca go i atakuje wypowiedź już przez
                      siebie zmienioną. Może to uczynić w różny sposób.
                      • Uogólnieni wypowiedzi- wypowiedź zostaje rozszerzona poza zamierzone przez nas
                      ramy.
                      • Uszczegółowienie wypowiedzi- wypowiedź ma charakter ogólny, przeciwnik
                      sprowadza do jakiegoś jednego, konkretnego przypadku.
                      • Sprowadzanie do absurdu- przeciwnik rozciąga swoją wypowiedź do granic
                      ostatecznego absurdu i dopiero w takiej postaci odrzuca.
                      • Przesunięcie aspektu wypowiedzi- chwyt bardzo często spotykany i stosowany w
                      publicznych dyskusjach. Przeciwnik wybiera dowolny fragment naszej wypowiedzi
                      odnosząc się do niego tak, jakby stanowił jedyny jej cel.
                      • Uogólnienie wniosku- do chwytów przekształcania wypowiedzi należy zaliczyć
                      również posunięcie, kiedy przeciwnik uogólnia swój własny wniosek poza
                      dopuszczalne granice.
                      • „No dalej!”- prowokowanie do przesady- przeciwnik podważa naszą tezę, nie
                      przedstawiając jednak żadnych argumentów na rzecz jakiejkolwiek innej tezy.
                      Wzmacniamy naszą tezę, a partner podważa ją jeszcze energiczniej. W miarę
                      wzrostu sprzeciwu rozmówcy będziemy mieć skłonność do wysuwania coraz
                      silniejszych argumentów.
                      Obrona: Zauważyć chwyt! Potem sprowadzić swoją wypowiedź do zamierzonego
                      rozmiaru. Bardzo ważne jest to, aby nie dać się ponieść emocjom. Trzeba myśleć
                      konsekwentnie o przeprowadzaniu argumentacji.
                      www.sciaga.pl/tekst/23715-24-jak_zorganizowac_spotkanie_i_przeprowadzic_podczas_niego_skuteczna_dyskusje
                      > Ten wpis pokazuje dobitnie jak mało rozumiesz.

                      Ten wpis pokazuje dobitnie jak mało rozumiesz.
                      • felusiak1 Re: Zapytam tylko w kwestii formalnej 12.05.07, 18:26
                        Pytanie brzmi, cytuję: "Czy jego nastepca bedzie tak samo usluznym wasalem?"
                        To sugeruje, że Blair, ubezwłasnowolniony przez Busha wykonywał jego rozkazy.
                        Mało tego, ze wykonywał je z tytułu statusu wasala co było jego powinnością, ale
                        również był entuzjastą i wykonywał usłużnie czyli entuzjastycznie.
                        I ja mam to przyjać za dobra monete i dyskutować z cała powagą?
                        • thannatos Tak z ciekawosci 13.05.07, 00:59
                          felusiak1 napisała:

                          > Pytanie brzmi, cytuję: "Czy jego nastepca bedzie tak samo usluznym wasalem?"
                          > To sugeruje, że Blair, ubezwłasnowolniony przez Busha wykonywał jego rozkazy.

                          Bo naprawde jestem ciekaw - czy mozesz mi podac jedna wypowiedz Blaira w kwestii
                          polityki miedzynarodowej (zanim mu sie zaczelo palic kolo p.py w drugiej polowie
                          2006), ktora nie bylaby powieleniem polityki GWB... Nie mowie o chwytach
                          socjotechnicznych w stylu oponowanie w sprawie wyroku smierci Saddama. Ale taka
                          wypowiedz, ktora naprawde sugerowalaby, ze Blair nie podaza slepo za Bialym
                          Domem w polityce miedzynarowodej? Bo pozwolisz, ze podam Ci kilka przykladow na
                          wrecz przeciwna teze:

                          www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2006/05/28/AR2006052800528.html
                          www.dailymail.co.uk/pages/live/articles/news/news.html?in_article_id=397106&in_page_id=1770
                          www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2007/05/09/AR2007050902717.html?hpid=topnews
                          www.pm.gov.uk/output/Page284.asp
                          news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/politics/3466005.stm
                          news.bbc.co.uk/2/hi/americas/4849744.stm
                          • felusiak1 Re: Tak z ciekawosci 13.05.07, 01:59
                            Blair generalnie zgadza sie z Bushem w kwestii Iraku i Afganistanu i zagrożenia
                            terrorystycznego i to w zasadzie wszystko. Ty widzisz to jako wiernopoddaństwo
                            ja jako zgodność pogladów w danej kwestii. Chyba, ze Blair nie ma umysłu i
                            słucha pana Busha i robi siusiu tylko pod wskazanymi drzewami. Watpie abyś był
                            skłonny wierzyć w taki scenariusz.
                            Inna sprawa to fakt, ze polityka zagraniczna państw europejskich jest zbieżna w
                            wielu punktach z polityką zagraniczna USA i różni sie jedynie odcieniem
                            intensywności i rąbkami na obrzeżach.
                            Uśmiałem sie do łez z zalinkowanych dowodów.
                            Inteligentny z ciebie człowiek a nałożyłes sobie dyby na łeb i wszystko widzisz
                            przez pryzmat Busha. There is life outside that.
                            • thannatos Re: Tak z ciekawosci 13.05.07, 13:41
                              felusiak1 napisała:

                              > Blair generalnie zgadza sie z Bushem w kwestii Iraku i Afganistanu i zagrożenia
                              > terrorystycznego

                              Tia, tylko te poglady nie reprezentuja pogladow Brytyjczykow, a nawet partii
                              samego Blaira. I to wlasnie powoduje, ze pomimo niewatpliwych sukcesow na arenie
                              wewnetrzenej, porazki Blaira na arenie miedzynarodowej zmuszaja go do odejcia...
                              I jesli Brown polityke Blaira bedzie kontynuowal w 100%, Brytyjczycy szybko
                              poradza sobie i z nim. Przypuszczam jednak, ze bedzie on o wiele bardziej
                              ostrozny, aby nie zaskarbic sobie miana "pudla". Ma zreszta latwe zadanie - musi
                              wytrzymac tylko poltora roku. A nawet mniej, jesli jego partia polegnie w wyborach.
                              • felusiak1 BS 14.05.07, 02:15
                                Jak to nie reprezentuja?
                                Wybory były przed dwoma laty i o ile wiem, poglady Blaira były doskonale znane.
                                Gdyby rzeczywiście nie reprezentował poglądów poddanych Her Majesty to nie już w
                                2005 wysłanoby go na urlop.
                                Poważnie, nie można wszystkiego widzieć w kontekscie Iraku, tak jak ty to czynisz.
                                I o jakich sukcesach wewnetrznych mówisz?
                                • thannatos Re: BS 14.05.07, 23:01
                                  felusiak1 napisała:

                                  > Jak to nie reprezentuja?
                                  > Wybory były przed dwoma laty i o ile wiem, poglady Blaira były doskonale znane.
                                  > Gdyby rzeczywiście nie reprezentował poglądów poddanych Her Majesty to nie już
                                  > w
                                  > 2005 wysłanoby go na urlop.

                                  Po raz kolejny stwierdza, ze widzisz swiat jednokierunkowo. Nie jestes w stanie
                                  przeprowadzic wielokierunkowej analizy. A niestety polityka i politycy,
                                  zwlaszcza na najwyzszych stolkach, rzadko poddaja sie zasadzie jednokierunkowosci.

                                  > Poważnie, nie można wszystkiego widzieć w kontekscie Iraku, tak jak ty to czyni
                                  > sz.

                                  Przeciez nie widze. Chwale Blaira za jedno, ganie za drugie. Niestety Irak
                                  przewazyl szale na strone niekorzystna dla Blaira.

                                  > I o jakich sukcesach wewnetrznych mówisz?

                                  Chociazby "uratowanie monarchii" po smierci Ksiezniej Diany. :D

                                  A na bardziej serio:
                                  - potrojne zwyciestwo wlasnej partii w wyborach
                                  - udana mediacja w Irlandii Polnocnej
                                  - bardzo sensowna polityka gospodarcza wraz z reforma placy minimalnej,
                                  edukacji, ochrony zdrowia (tu mial trudne zadanie, gdyz brytyjski system byl i
                                  jest przerazajacy) i prawa karnego.
                                  • felusiak1 Re: BS 15.05.07, 01:52
                                    To ty widzisz świat jednowymiarowo. Irak, Irak i jeszcze raz Irak.
                                    Labourzyści wygrali ostatnie wybory i już wtedy wiekszość brytyjczyków była
                                    antywojenna a Blair był pudlem. Dzisiaj jest identycznie. Nic sie nie zmieniło.
                                    Zatem być może nie o Irak chodzi i nie to jest przyczyna odejścia Blaira?
                                    Czy dopuszczasz taka myśl? Założę sie że nie.
                                    A sukcesy na arenie wewnętrznej?
                                    news.bbc.co.uk/1/hi/uk_politics/6636091.stm
              • porque Re: Zapytam tylko w kwestii formalnej 11.05.07, 23:37
                thannatos napisał:
                > Chcesz zaprzeczac faktom i opowiadac, ze ziemia jest plaska - be my quest.

                Na C-SPAN sa biezace transmisje z obrad Izby Lordow czy Izby Gmin. Gdybys choc
                troche posluchal znabys bardziej polityczne realia W.Brytanii i nie musial
                zapychac sie gazetowa papka wylawiajac tylko te fragmenty gdzie wrzucono slowo
                Irak. Pojednanie z Ameryka przciwko S.Hussajnowi nie jest decydujacym czynnikiem
                dla ktorego Blair zrzekl sie przywodztwa w swojej partii. Podobnie jak stawianie
                sie okoniem do polityki USA w sprawie B.Wschodu nie ratowalo skory populistom w
                Niemczech, Francji czy Kanadzie. Zdrugiej strony chyba dobrze bedzie, ze
                polityczne przywodztwo przejmie G.Brown, byc moze jeszcze nie on wyciagnie
                W.Brytanie z EU-kolchoznicznego bagna ale z pewnoscia powstrzyma dalsza
                integracje. Byc moze bedzie on dla Polakow dobrym przykladem dla zrozumienia
                realiow, ze w pierwszej kolejnosci kraje przywiazane sa do narodowych wartosci
                a nie sztucznych schematow tworzonych za biurkiem wizjonistow.


                • thannatos Re: Zapytam tylko w kwestii formalnej 12.05.07, 16:22
                  Czyli reasumujac - Ty ogladajac fragmentaryczne transmisje z Izby Lordow wiesz
                  lepiej niz cale rzesze ludzi zajmujacych sie zawodowo analiza polityczna. No
                  tak, to wyjasnia sprawe...

                  > realiow, ze w pierwszej kolejnosci kraje przywiazane sa do narodowych wartosci
                  > a nie sztucznych schematow tworzonych za biurkiem wizjonistow.

                  Jaaaasne, dlatego w ogole istnieja takie kraje jak Stany Zjednoczone Ameryki
                  Polnocnej, Szwajcaria lub Indie - poniewaz ich tworcy przede wszystkim
                  szanowali, ze ludzie sOM "przywiazane do narodowych wartosci a nie sztucznych
                  schematow tworzonych za biurkiem wizjonistow." I koniecznie trzeba na przyklad
                  kazdy swistek papieru tlumaczyc na 50 jezykow zamiast wprowadzic obowiazkowa
                  nauke we wszystkich czesciach federacji jednego z 4 jezykow urzedowych. I
                  absolutnie zaden mieszkaniec federacji nie moze o sobie myslec: "jestem
                  Europejczykiem z Polski/Czech/Niemiec/Francji" tylko koniecznie musi myslec
                  "Jestem lepszy od innych, bo jestem Polakiem/Czechem/Niemcem/Francuzem"...
                  Dokladnie tak.
                  • porque Re: Zapytam tylko w kwestii formalnej 12.05.07, 22:51
                    thannatos napisał:

                    > Czyli reasumujac - Ty ogladajac fragmentaryczne transmisje z Izby Lordow wiesz
                    > lepiej niz cale rzesze ludzi zajmujacych sie zawodowo analiza polityczna. No
                    > tak, to wyjasnia sprawe...

                    Oh my Lord, to tak samo jak pismacy przy kazdym juz doniesieniu o pogodzie czy
                    tez atmosferycznym zjawisku dopinaja slowo global warming. Zapamietaj wiec, ze
                    od teraz kazdy huragan, tornado, gradobicie, sniezyca w marcu,etc jest skutkiem
                    globalnego ocieplenia:))

                    Co do drugiej czesci twego wpisu, jest ona tak madra, ze za nic nie moge
                    zrozumiec..., ale postaram sie chociaz troche. Chciales napisac, ze w Europie
                    nie istnialy dotychczas zorganizowane panstwa,podobnie jak przed Kolumbem w
                    Ameryce:))) Czy Koreanczyk bedzie mogl nazwac siebie azjata dopiero wowczas jak
                    stworzy federacje z Chinami, Japonia, Filipinami, etc:))
                    • thannatos Re: Zapytam tylko w kwestii formalnej 13.05.07, 00:23
                      Rzeczywiscie nic nie zrozumiales z tej drugiej czesci.

                      Otoz, drogi znawco historii i polityki, historia zna wiele przykladow
                      SKUTECZNEGO laczenia sie w jedno spojne panstwo grup narodowosciowych lub innych
                      jednostek terytorialnych o odmiennym charakterze narodowosciowym.

                      Dla przypomnienia - USA sklada sie z 50 stanow stworzonych pierwotnie przez
                      Anglikow, Francuzow, Hiszpanow i... Rosjan. Kantony Szwajcarii postaly z 4 grup
                      narodowych: francuskiej, niemieckiej, wloskiej i retoromanskiej. A jesli chodzi
                      o Indie - proznoby probowac zliczyc mnogosc plemion i szczepow, ktore w sklad
                      tego kraju wchodza. Polecam tez historie taki panstw jak Chiny lub Niemcy, a
                      nawet.... Rzeczpospolita Polska.

                      Wszystkie te przypadki jednoznacznie dowodza, ze "wizjonerzy" sa w stanie
                      stworzyc z wielu odrebnych narodow jedno skutecznie dzialajace panstwo opierajac
                      sie na SWIADOMOSCI PANSTWOWEJ (nie mylic z narodowa).

                      Slowo Europejczyk w moim zdaniu nie oznacza mieszkanca kontynentu Europa, tylko
                      OBYWATELA FEDERACJI o nazwie Unia Europejska, tak jak Amerykanin nie oznacza
                      mieszkanca kontynentu Ameryka tylko obywatela USA. Amerykanin nie mesli o sobie
                      "jestem Idahowcem" tylko "jestem Amerykaninem ze stanu Idaho" - czyli Amerykanie
                      SKUTECZNIE wpoili swiadomosc PANSTWOWA i na tym oparli spojnosc swego panstwa.
                      Czego zycze calej Europie.


                      • porque Re: Zapytam tylko w kwestii formalnej 13.05.07, 01:39
                        Gdybys chociaz troche interesowal sie historia wspolczesna, zrozumialbys, ze
                        obecnie spolecznosci przywiazuja sie do wartosci narodowych a nie
                        przestarzalych federalnych idealow. Cieszy mnie, ze Brown tez zauwaza to, dawal
                        juz sygnaly dupowatym w EU, ze zapedzaja sie zbyt daleko. W ostatnim okresie
                        nasilaly sie w W.Brytanii naciski na Blaira ze strony wiekszosci przedsiebiorcow
                        , zeby zaczal wyprowadzac GB z europejskiego kolchozu. Obecna EU to kolchoz bis
                        wschodniego bloku owiniety w slabszy lecz bardziej kolorowy papierek i potrwa
                        jeszcze troche dzieki rozdmuchanej do niespotykanej skali propagandy w historii
                        Europy. Nie ma tez w historii przypadkow na przetrwanie systemow ze stworzonymi
                        za biurkiem idealami. Przyklady twoje to rzucanie kula w plot.
                        • thannatos Re: Zapytam tylko w kwestii formalnej 13.05.07, 13:20
                          > Gdybys chociaz troche interesowal sie historia wspolczesna, zrozumialbys, ze
                          > obecnie spolecznosci przywiazuja sie do wartosci narodowych a nie
                          > przestarzalych federalnych idealow.

                          Gdybys interesowal sie historia w ogole, to zrozumialbys, ze to co piszesz jest
                          bzdura. Najlepszym dododem jest USA, gdzie swiadomosc narodowa natychmiast
                          przekuwana jest na byt monetarny i swiadomosc panstwowa i nikt jakos nie placze.
                          Co wiecej, USA powstaly wlasnie za biurkiem wizjonerow i ich rozszerzanie
                          odbywalo sie przez planowa (powstajaca w Waszyngtonie) ekspansje na
                          rozne-narodowo przylegle tereny, a jedyna proba rozlamu Unii miala przyczyny
                          czysto ekonomiczne, a nie narodowosciowe.

                          Tzw. wartosci i swiadomosc narodowa, o ktorych piszesz wynikaly historycznie z
                          wielu przyczyn najczesciej natury ekonomicznej - zcalane dodatkowo byly i sa
                          roznicami jezykowymi, religijnymi i kulturowymi. Ale wlasnie historia dowodzi na
                          przykladzie chociazby Szwajcarii jak skutecznie mozna polaczyc w jedno panstwo
                          wielojezykowe grupy narodowosciowe poprzez wyksztalcenie w nich swiadomosci
                          panstwowej. Tu akurat pomogla spojnosc religijna.

                          > Nie ma tez w historii przypadkow na przetrwanie systemow ze stworzonymi
                          > za biurkiem idealami.

                          Zdefiniuj przetrwanie. Czy nieco ponad dwa wieki trwania "stworzonych za
                          biurkiem idealami" USA to juz przetrwanie czy jeszcze nie? Czy kilka wiekow
                          przetrwania Rzeczpospolitej Dwojga Narodow zcalonej za biurkiem w Krewie 14
                          sierpnia 1385 roku to juz przetrwanie czy nie? Czy kilka wiekow Cesarstwa
                          Rzymskiego to juz przetrwanie czy nie? Czy tysiace lat przetrwania
                          wielonarodowosciowych Indii to juz przetrwanie czy nie?

                          > Cieszy mnie, ze Brown tez zauwaza to, dawal
                          > juz sygnaly dupowatym w EU, ze zapedzaja sie zbyt daleko. W ostatnim okresie
                          > nasilaly sie w W.Brytanii naciski na Blaira ze strony wiekszosci przedsiebiorco
                          > w
                          > , zeby zaczal wyprowadzac GB z europejskiego kolchozu.

                          Przyczyny niewchodzenia W. Brytanii glebiej w struktury Unii sa rozne, ale
                          uwierz mi - silniej dziala tu niechec do przejscia na ruch prawowstronny (nie
                          mowiac juz o rezygnacji z funta szterlinga) niz "kwestie narodowe". Przypominam,
                          ze Brytyjczycy sami skladaja sie ze zbitku roznych narodow, a nawet najbardziej
                          brytyjscy Bryci sa genetyczna mieszanka Celtow, Sasow i Normanow.

                          > Obecna EU to kolchoz bis
                          > wschodniego bloku owiniety w slabszy lecz bardziej kolorowy papierek i potrwa
                          > jeszcze troche dzieki rozdmuchanej do niespotykanej skali propagandy w historii
                          > Europy.

                          Porownanie EU do "bloku wchodniego" swiadczy o Twojej kompetnej nieznajomosci
                          historii wspolczesnej. Tzw. blok wschodni stanowily kraje PODBITE i OKUPOWANE
                          przez Zwiazek Radziecki, ktory sam zreszta byl potomkiem krajow PODBITYCH i
                          OKUPOWANYCH przez carska Rosje. Nie istnial zaden powod dla ktorego tzw. RWPG
                          mialo sens bytu. I to nie ze wzgledow narodowych - tylko czysto ekonomicznych.
                          Poczucie jednokierunkowosci przeplywu gotowki bylo wystarczajaco silnym
                          czynnikiem dezintegrujacym RWPG. I to wlasnie ono, a nie kwestie "narodowe"
                          decyduje, ze kraje bogate jak wlasnie GB, a jeszcze wydatniej Norwegia i
                          Szwajcaria nia maja zamiaru wprasowywac sie w EU. Nie dlatego, ze im duma
                          narodowa nie pozwala, ale dlatego, ze nie maja najmniejszego zamiaru dzielic sie
                          swoim bogactwem z postkomunistycznymi bidokami. Po prostu. Uwierz mi, gdyby
                          kraje te byly na krawedzi bankructwa, pierwsze stalyby w kolejce do UE, z duma
                          narodowa czy bez.
                          • porque Re: Zapytam tylko w kwestii formalnej 13.05.07, 22:55
                            Przyklady jakie podajesz nie maja zadnej analogii do EU a tym bardziej do USA,
                            ktore potege swoja budowaly na silnych zwiazkach rodzinnych i protestanckich
                            wartosciach, a ktore to obecnie w Europie skutecznie zwalczane sa przez
                            brukselskich wizjonarzy, zastepowane tonami dyrektyw dokladnie jak w kolchozie
                            uno, gdzie rowniez obdzierano z narodowosci dla ponadpanstwowych idealow.
                            Zarowno w pierwszym jak i kolchozie bis propaganda wmowila masom, ze wspolnota
                            ponadnarodowa zapewni swietlana przyszlosc i pokoj. Dla rozwoju ekonomicznego
                            wystarczylaby Europie, specjalna strefa handlu podobnie jaka istniala chociazby
                            pomiedzy USA i Kanada a obecnie NAFTA. Polityczna decyzja wprowadzenia wspolnej
                            waluty nie przynisla zadnych korzysci uprzemyslowionym krajom Europy. Pokoj
                            wewnetrzy Europa zapewniony miala poprzez demokracje , gdyz juz Kant pisal, ze
                            kraje demokratyczne nie prowadza miedzy soba wojen i historia nie zna takich
                            przypadkow. Od zewnatrz Europa chroniona byla przez NATO, ale teraz
                            zakompleksionym na punkcie potegi USA, eurodupowatym zachciewa sie miec wlasnej
                            armii, wiec poczekajmy jak z wielka ochota zaczna na obrone przeznaczac tyle co
                            USA :) W rezultacie powstanie bezplciowy stwor, ponad trzydziestoglowa hybryda
                            ciagana za sznurki przez brukselskich oszolomow, ktorym podobnie jak
                            marksisto-leninistom zachcialo sie eksperymentowania na spoleczenstwach.
                            I popatrz jeszcze na mape Europy, moze dostrzezesz jak ochoczo narody wyskoczyly
                            ze swich poprzednich "zwiazkow". Przyjrzyj sie tez sytuacji w Hiszpanii czy
                            Belgii i nie marudz o zwiazkach federalnych bo tylko osmieszasz sie.
                            • thannatos Re: Zapytam tylko w kwestii formalnej 14.05.07, 23:34
                              Moge sie przylaczyc do Twojej krytyki brukselskich bioorwokratow, ale nie zgodze
                              sie z Toba co do oceny idei scalania Europy w jedno panstwo. Wedlug mnie
                              absolutnie niezbedne jest ustanowienie dlugofalowych celow, ktorymi sa:

                              - wyksztalcenie europejskiej swiadomosci PANSTWOWEJ - na wzor tej, ktora maja
                              Amerykanie, poprzez ujednolicona edukacje dzieci i mlodziezy.

                              - wprowadzenie jezyka urzedowego (angielski) i jezykow pomocniczych (francuski,
                              niemiecki, hiszpanski).

                              - stopniowa redukcja armii poszczegolncyh panstwa, w zamian stworzenie struktur
                              Armii Europejskiej W RAMACH STRUKTUR NATO, lecz na zasadzie rownorzednosci, a
                              nie podleglosci Armii Amerykanskiej.

                              - stopniowe zcalanie polityki zagranicznej w rekach urzedow federalnych - na
                              wzor federacji USA, przy pozostawieniu duzej swobody dzialan wewnetrznych
                              (dokladnie odwrotnie niz dzieje sie obecnie). SZCZEGOLNIE dotyczy to spojnej
                              polityki europejskiej w dziedzinie wspolpracy transatlantyckiej i wobez Rosji/Chin.

                              - umozliwienie calkowicie otwartego przeplywu sily roboczej, ze szczegolnym
                              uwzglednieniem specjalistow i naukowcow oraz zniesienie barier funkcjonowania
                              firm miedzy poszczegolnymi czesciami federacji.

                              - stworzenie spojnego europejskiego systemu promocji naukowcow - zniesienie
                              habilitacji, ulatwienia w migracji naukowcow wewnatrz i do Europy - glownie w
                              takich dziedzinach jak biotechnologia, informatyka/cybernetyka, chemia, fizyka
                              oraz badania kosmosu.

                              - system monetarny Unii MUSI podlegac dalszemu ujednoliceniu - proponuje
                              poczytac o zyskach jakie USA odniosly z wprowadzenia wspolnego dla unii dolara.
                              Nawet jesli oslabi to gospodarke poszczegolnych krajow, calkowity zysk dla
                              Federacji bedzie niewspolmiernie wiekszy.

                              - wprowadzenie idei "szlakow europejskich" (na wzor "drog rzymskich") -
                              bezposrednie finansowanie tworzenia i utrzymania najbardziej zywotnych
                              autostrad, wezlow i szlakow kolejowych, drog srodladowych i morskich z budzetu
                              federalnego.

                              Jest tez kilka "no-nos" jakich Europa nie moze zapozyczyc z innych Federacji -
                              jedna z nich jest wprowadzenie bezposredniego podatku federalnego od mieszkancow
                              federacji. Jest tez kilka innych, ale o tym kiedy moze kiedys.

                              Tylko w ten sposob "trzydziestoglowowy" stwor moze sie zamienic w sprawna
                              federacje z niesamowitym potencjalem produkcyjnym i badawczym, stanowiaca
                              konkurencje dla rosnacych poteg Chin i Indii oraz stanowiaca silnego partnera
                              dla USA.
        • old.european Re: Zapytam tylko w kwestii formalnej 11.05.07, 16:15
          porque napisała:

          > sie dlaczego najbardziej anty do GWB, kanclerz G.Schroder nie doczekal nawet
          > konca swojej kadencji.

          Ustapil miejsca Merklowej, aby GWB mial jasnosc, ze i ona ma takie samo
          stanowisko w sprawie Iraku. I nawet jedzenie z reki Merklowej nic mu nie pomoglo.
    • mars_99 zwykly pudelek Debilja 11.05.07, 18:46
      swoim wlazidupstwem,wiernnopoddanstwem i sluzalaczoscia hameryce
      mogl rywalizowac tylko z wodzami tzw 'niepodlej Polski" od
      roku 1990.. miejmy nadzieje ze Brown bedzie mniej ostentacyjny
      z czolobitnoscia niz mr. "Yo Bliar'
      • jjj-k bzdury :) 11.05.07, 19:06
        Brow nie ma charyzmy. jest typem urzednika.

        wiec twoje nadzieje, hloopcze, sa plonne )))
    • ghotir do nienawidzacych mnie cenzorow 13.05.07, 05:15
      Kiedy probuje otworzyc nowy watek na Forum Swiat jestem informowany, ze nie
      wolno mi tego zrobic. Mili cenzorzy, zechcielibyscie poinformowac mnie kiedy i
      dlaczego stracilem prawo do otwierania nowych watkow na tym publicznym forum?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja