Dodaj do ulubionych

>__Sasiad___TERORYSTA____________________________!

20.08.03, 14:07
Terrorysta z sąsiedztwa autor: Daniel Pipes
New York Post
12 sierpień 2003
Oryginał angielski: The Terrorist Next Door

Wściekłe wrzaski rozległy się po tym, jak w marcu br. funkcjonariusze Joint
Terrorism Task Force z pistoletami gotowymi do strzału aresztowali Mahera
Hawasha na parkingu Intel Corporation i osadzili go w pojedynczej celi.
Protesty nasiliły się, kiedy prokuratorzy nakazali przetrzymywanie go, bez
postawienia mu zarzutów, przez ponad miesiąc w więzieniu w stanie Oregon –
by tymczasem sprawdzić dowody.

To wszystko wywołało prawdziwy szok, gdyż Maher Mofeid Hawash, zwany
popularnie „Mike”, był przykładem amerykańskiego człowieka sukcesu. Był
Palestyńczykiem, urodzonym w Nablusie w 1964 roku i wychowanym w Kuwejcie.
Do Stanów Zjednoczonych przybył w roku 1984 i tam uzyskał dyplom inżyniera
elektryka na Uniwersytecie Stanu Teksas. W roku 1989 zatrudnił się w firmie
Compaq, a w 1990 został obywatelem USA.

Jego kariera w Intelu rozpoczęła się w roku 1992, gdy pracował nad
technologiami video. Kiedy ojciec jego ciężko zachorował, firma Intel
przeniosła go do swej fabryki w Izraelu, gdzie przepracował dwa lata. Ożenił
się z Lisą Ryan w 1995 i został ojcem dwojga dzieci. W 1997 opublikował
dobrze przyjętą książkę o graficznych formatach video. Książkę wydała
prestiżowa oficyna naukowa – Addison-Wesley.

Do roku 2000 Hawash wiele osiągnął. Pracował w jednej z największych firm
świata, zarabiał prawie 360,000 dolarów rocznie, miał swój krąg przyjaciół i
podziwiano go jako aktywnego wolontariusza.

Ale w tym samym roku [2000], sąsiedzi donieśli FBI, że Hawash stał się nagle
bardziej pobożny. Zapuścił brodę, ubierał się w tradycyjny strój arabski,
modlił się pięć razy dziennie i regularnie uczęszczał do meczetu. Zauważono
także, że był mniej towarzyski.

Dalsze śledztwo ujawniło, że Hawash spłacił hipotekę swego domu (spłata
odsetek jest sprzeczna z prawem islamskim) i podarował ponad 10,000 dolarów
Global Relief Foundation, islamskiej fundacji charytatywnej, która później
została zamknięta za finansowanie grup terrorystycznych. Na początku 2001
roku, Hawash udał się z pielgrzymką do Mekki. Potem widziano, jak do jego
domu wchodzili i wychodzili z niego „mężczyźni o bliskowschodnim wyglądzie”.

Przyjaciele i współpracownicy potępili takie informacje, jako
dowodzące „winy za pomocą skojarzeń”. Podkreślali, że nic w postępowaniu
Hawasha nie usprawiedliwiało jego aresztowania. Ich poglądy zostały
upowszechnione. Zorganizowali też witrynę internetową pod nazwą
FreeMikeHawash.org i pisali listy do gazet. Następnie zorganizowali
pieniądze na obronę prawną i protestowali na ulicach miasta Portland w
stanie Oregon.

Były szef Hawasha w Intelu – Steven McGrady – stanął na czele jego obrońców.
Przedstawiał Hawasha jako przeciętnego „Amerykanina arabskiego pochodzenia,
na stanowisku, posiadającego rodzinę”. McGeady określił jego aresztowanie
jako historię „Alicji w Krainie Czarów, która spotkała Franza Kafkę” i
odrzucił zarzuty mu stawiane jako „pozbawione podstaw” lub „kompletnie
chorobliwe”.

Osoby popierające [uwolnienie] Hawasha zarzuciły gazety na Północnym
Zachodzie alarmującymi listami. Pewien profesor przedstawił aresztowanie
Hawasha i przetrzymywanie go w więzieniu jako „część celowego planu łamania
praw człowieka”. Autorzy komentarzy i osoby piszące listy porównywali USA
do „kraju Trzeciego Świata”, do Orwelowskiej powieści „Rok 1984”, do
Nazistowskich Niemiec lub Związku Sowieckiego. Wojujące ugrupowania
islamskie, takie jak Rada Stosunków Amerykańsko-Islamskich (CAIR) uważały
aresztowanie Hawasha za „poważną szkodę”, wyrządzoną statusowi amerykańskich
muzułmanów.

Wysoka kariera Hawasha i działalność jego popleczników sprawiła, że stał się
on symbolem pobożnego muzułmanina – ofiary zakłamanego i nadgorliwego
systemu sprawiedliwości.

I oto, 6 sierpnia [2003 roku] cała ta iluzoryczna konstrukcja runęła: Hawash
przyznał się do winy, do udziału w konspiracji mającej na celu pomoc
Talibom. Ponadto, zgodził się na pełną współpracę z prokuraturą i nie
skorzystał ze swego prawa do apelacji w sprawie skazania i wyroku. W zamian
za to, rząd USA oddalił inne zarzuty przeciwko niemu.

Jak przyjęli tę wiadomość jego zwolennicy? Przeglądając prasę nie znalazłem
ani jednego „mea culpa”. Zamiast dementi, prasa i zwolennicy odpowiedzieli
zaprzeczeniami i milczeniem. „Nie wiem, czy czuję się zdradzony. Teraz o tym
nie myślę” – powiedział jeden z najbardziej przekonanych sympatyków
Hawasha. „Chciałbym to usłyszeć bezpośrednio od niego, nim w to uwierzę” –
rzekł inny. Na rozprawie sądowej, w dniu 6 sierpnia br., jak pisze
sprawozdawca gazety Oregonian: „Tłumy przyjaciół i zwolenników, którzy
publicznie protestowali na rzecz Hawasha podczas poprzednich rozpraw”, były
wyraźnie nieobecne. Lobby wojujących islamistów straciło głos.

Krótko mówiąc: podczas, gdy Hawash przyznawał się do popełnienia
przestępstw, jego poplecznicy odmówili przyznania się do błędów.

Można z tego wyciągnąć dwie lekcje. Pierwsza, że tzw. profilowanie może
przynieść wyniki. Czujni sąsiedzi, którzy donieśli władzom o domniemanej
aktywności Hawasha na rzecz wojujących islamistów, wywołali zainteresowanie
instytucji powołanych do wykonywania prawa. Druga lekcja mówi o tym, że
sympatycy osób podejrzanych o terroryzm mają prawo do wyrażania swego
zdziwienia i do opowiadania „krzepiących serca” historii o tych osobach.
Lecz wrzaskliwe oskarżenia o rasizm i przerażające porównania do
Nazistowskich Niemiec utrudniają tylko wysiłki rządu, który stara się
chronić Amerykanów.

Obserwuj wątek
    • puls _Sasiad___TERORYSTA_arab islamista i morderca 20.08.03, 18:59
      Przyjmij araba w gosci , noz ci wbije w plecy i zawladnie twoim
      domem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka