Gość: Bor'ka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.10.03, 14:42
Ciekawy artykul Andrzeja Oseki pod tym tytulem w dzisiejszej Wyborczej.
Ciekawy, ale chyba nie calkiem prawdziwy.
Otoz autor przedstawia karkolomna teze, ze swoj sukces gospodarczy, Szwecja
zawdziecza glownie likwidacji alkoholizmu.
Przeklamanie jest dwojakiego rodzaju.
Po pierwsze, alkoholizmu w Europie tak calkowicie nie da sie zlikwidowac i
dzieki Bogu.
Po drugie, mimo, iz wedlug przekazow historycznych, stopien rozpicia Szwedow
w 19 wieku nie mial sobie rownych w swiecie - obecna Rosja robilaby wrazenie
zakladu odwykowego w porownaniu z owczesna Szwecja - to jednak dobrobyt
szwedzki zbudowany zostal glownie dzieki wojnom swiatowym.
W wypadku II Wojny, dzieki slabo ukrywanej kolaboracji z Hitlerem na wielka
skale.
Wszystkie, skadinad szlachetne akcje humanitarne inicjowane przez Szwedow,
mialy miejsce w czasie, gdy wynik wojny byl juz oczywisty.
Ja wyjatkowo nie lubie tej, tak charakterystycznej dla Szwecji hipokryzji -
za komuny, bardziej troszczyli sie o los wielorybow olbrzymich, niz o 400
milionow bialych niewolnikow, zyjacych calkiem po sasiedzku.
Dlatego raczej alergicznie reaguje na wszelkie szwedzkie "inicjatywy
pokojowe" i tym podobne cyrkowe wystepy na arenie politycznej.