sokolka2 02.11.03, 01:25 Szkoda ze palestynczycy nie maja swojego Sadata. Ilu ludzi musi jeszcze zginac zanim palestynski mafiozo Arafat zejdzie ze sceny politycznej?? Amemnt Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: rudy102_t_34_85 Re: Dwa strzały IP: *.is.pw.edu.pl 02.11.03, 14:29 Cenię p.Warszawskiego jako publicystę,ale TYM RAZEM PRZESOLIŁ. Postawienie na tej samej półce Sadata i Rabina jest cokolwiek bezsensowne i stanowi po prostu obrazę dla izraelskiego premiera. Rabin był człowiekiem ideowym i wybitnym mężem stanu.Jego śmierć oznaczała porażkę demokracjii w starciu z nienawiścią i fundamentalizmem prezentowanym przez skrajną prawicę religijno- nacjonalistyczną.Ekstremiści żydowscy i palestyńscy wspólnymi siłami pogrzebali pokój. Sadat zaś był oportunistą i dyktatorem.Pokój obchodził go tyle na ile był opłacalny dla jego kliki.Przed 1973 rokiem Egipt był zadłużony na monstrualne sumy w Związku Sowieckim;forsowne zbrojenia i gigantomańskie inwestycje w rodzaju Tamy Assuańskiej pochłoniały kolosalne sumy których rachityczna gospodarka Egiptu nie mogła udżwignąć.Sowieci byli cierpliwi do czasu i Sadatowi grunt zaczynał się palić pod nogami.Zwycięska wojna Yom Kippur mogła kapitalnie wzmocnić jego pozycję,ale ostatecznie wyszedł remis z lekkim wskazaniem Izraela jako zwycięzcy...I teraz Sadat nie miał specjalnego wyboru,mógł albo kontynuować obecną politykę bez zmian(co musiałoby się zakończyć ekonomiczną katastrofą Egiptu) albo zagrać va banque i zmienić politykę o 180 stopni wykorzystując kapitał nie do końca przegranej wojny. Wybrał to drugie.Za cenę faktycznej zdrady arabskich sojuszników odzyskał Synaj i pozbył się konieczności spłacania długu sowietom włażąc pod amerykański parasol sojuszniczy(Rosiewicz śpiewał szyderczo "Oj Synaju,mój Synaju,ja nicziewo' nie panimaju!").Za pokój kazał sobie drogo zapłacić...6 MILIARDÓW DOLARÓW ROCZNIE-tyle obecnie wnosi haracz płacony Egiptowi przez USA za przychylną politykę!!!Nie docenił jedynie wew.opozycjii w ukochanej armii...No ale jego klika utrzymała władzę,staruch Mubarak ma się całkiem dobrze na swoim dyktatorskim stolcu,mimo że więkzość Egipcjan najchętniej widziałoby go dyndającego na latarni... ps.Jakby Amerykanie dali Palestyńczykom chociaż 1 mld. dolarów pomocy rocznie,to pokój mielibyśmy już jutro.Trzebaby jeszcze tylko namówić Sharona żeby zabrał swoje lepkie paluchy z okupowanej ziemi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 Re: Dwa strzały IP: 194.90.65.* 05.11.03, 14:30 nu, moglbys prosze, blizej wyjasnic mi to nie bardzo zrozumiale dla mnie zdanie: "(Zwycięska wojna Yom Kippur mogła kapitalnie wzmocnić jego pozycję),ale ostatecznie wyszedł remis z lekkim wskazaniem Izraela jako zwycięzcy..." jaki remis i jakie lekkie wskazanie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rufus Re: Dwa strzały IP: *.chvlva.adelphia.net 05.11.03, 15:40 niektore rzeczy sa wspolne dla wszystkich, na przyklad podejrzana duma z sukcesow militarnych. Go Dana! 5000 lat sukcesow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 Re: Dwa strzały IP: 5.3.1R3D* / 192.114.47.* 05.11.03, 20:50 nu, rufus, jakam szczesliwa, ze mnie zrozumiales.... tylko niestety nie do konca. nie jestem zupelnie dumna z wojny 1973. porazka uwazam fakt, ze dalismy sie zaskoczyc ta wojna. ale zginelo tam mase naszych zolnierzy, i ta wojna byla bardzo ciezka i zostawila slady w spoleczenstwie israelskim do dzisiaj. i ja po prostu nie zgadzam sie z lekcewazeniem i nie wiedza, z jakimi niejaki rudy ocenia ta wojne: ona byla zdecydowanie, z wielkimi ofiarami, wygrana przez israel, a nie zaden "remis z lekkim wskazaniem israela jako zwyciezcy". co za idiotyczne zdanie.... remis z lekkim wskazaniem.... nu, beemed... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rudy102_t_34_85 ZAŻALENIE IP: *.is.pw.edu.pl 05.11.03, 21:34 Słuchajcie no Gazeto PL!!!Napisałem KOBYLASTY list na zapytanie kol.dany33 w/s wojny Yom Kippur.Pracowałem nad tym 1 h. i po wysłaniu WSZYSTKO ZNIKNĘLO Z INFORMACJĄ "SYSTEM CIĘ WYLOGOWAŁ :("!!!!!Wcześniej wpisałem poprawnie login i swoje hasło.SKANDAL & KOMPROMITACJA.Wcześniej też były kłopoty z logowaniem ale przy nowym design to po prostu katastrofa...Ja się tak nie bawię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 Re: ZAŻALENIE IP: 5.3.1R3D* / 192.114.47.* 05.11.03, 21:42 drogi rudy. po pierwsze jestem zbudowana tytulem kolezanka. nie wiem, co tam napisales, ale co by nie bylo, nareszcie ktos, kto mnie nazywa kolezanka, a nie np szowinistyczna kurwa nazistowska, wiec, przyjacielu rudy, kupiles mnie. (przynajmniej na jeden post). nalezy ci sie przyjacielska porada: jak piszesz cos dlugiego, to pisz w wordzie i zrob safe. potem skopiuj w okienku odpowiedzi na forum. 1) nigdy nic nie stracisz bo masz orginal w wordzie, 2) jesli bardzo dlugi post i nie wejdzie caly, to znow mozesz skopiowac brakujaca czesc i napisac nowa odpowiedz jako ciag dalszy. 3) nie mow, ze sie nie bawisz, bo przeciez szkoda, nie? ja sie w kazdym razie bawie swietnie i zapraszam do kolka.... :) pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rudy102_t_34_85 Re: ZAŻALENIE IP: *.is.pw.edu.pl 06.11.03, 10:00 Dzięki Ci dana33 za poradę,na przyszłość tak właśnie zrobię zamiast ufać sprawności technicznej gazety pl...Co do zabawy to niegdyś traktowałem wpisywanie b.długich postów jako trening w obsłudze klawiatury QWERTY do obsługi...Worda(o ironio!).Teraz już tak nie jest.Po wczorajszym odpaliłem sobie Mortal Kombat 4 i wyobraziłem sobie że dyskutuję z osobą odpowiedzialną za technikę na w/w portalu.POMOGŁO!Jednak gry komputerowe mają działanie terapeutyczne...Wczorajszy post postaram się powtórzyć dzisiaj wieczorem jak będę miał więcej czasu. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rudy102_t_34_85 Re: ZAŻALENIE IP: *.is.pw.edu.pl 06.11.03, 10:04 Ps.Jeśli słowo "remis" uraziło pamięć tych którzy wtedy zginęli to bardzo przepraszam,nie taka była moja intencja... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rudy102_t_34_85 Yom Kippur analiza konfliktu. IP: *.is.pw.edu.pl 06.11.03, 18:42 Początkowe plany wojenne Syrii i Egiptu nie zakładały całkowitego rozbicia sił izraelskich i okupacjii tego kraju gdyż zdawano sobie sprawę że jest to niewykonalne.Przed armiami państw arabskich postawiono ograniczone zadania.Egipcjanie mieli sfosować umocnienia linii Baar-Leva i zająć strategicznie ważne przełęcze Khatmia,Giddi i Mitla położone ok.30 km na wschód od Kanału Sueskiego.Syryjczycy mieli odbić Wzgórza Golan i umocnić się na wsch.brzegu Jordanu blokując strategicznie ważne mosty.Następnie miano przejść do obrony z zachowaniem zdolności do dalszych działań zaczepnych.Zakładano że Izrael poniesie na tyle duże straty że będzie zmuszony przystać na pokój na warunkach strony arabskiej i wycofać wojska z obszarów zajętych w 1967 roku. Pierwsza faza wojny przyniosła Egipcjanom spektakularny sukces.6.X.73.ich wojska sforsowały Kanał Sueski i rozbiły linię Baar-Leva z minimalnymi stratami w ludziach i sprzęcie.Do godz.21.00 straty egipskie wyniosły 20 czołgów i 260 żołnierzy a w tym czsie IDF straciła ponad 100 czołgów i 800 ludzi(zabici i wzięci do niewoli).8.X.73.jednostki IDF(gen.Adnan & gen.Sharon) podjęły próbę kontrofensywy.Zakończyła się ona porażką i dużymi stratami zwłaszcza w sprzęcie pancernym.Tego dnia wieczorem armia egipska była już w3/4 drogi do przełęczy w Górach Synaj. Tymczasem Syryjczycy odbili wzgórza Golan i podeszli na odległość kilku km. od rzeki Jordan,nie udało im się jednak uchwycić mostów,ponieśli także spore straty w ludziach i sprzęcie.Armia syryjska była wyrażnie gorzej wyszkolona i dowodzona. Gdyby od tego momentu Egipcjanie trzymali się założonego planu,mieliby szansę na sukces.Jednak początkowe zwycięstwa tak uderzyły do głowy ich generalicjii że postanowili go zmienić.Teraz zakładano że cały Synaj zostanie zajęty zbrojnie,mimo że siły egipskie nie były obliczone na taką operację.Zmiana planów wymagała czasowego wstrzymania ofensywy.Izrael wykorzystal tę pauzę i wszystkie siły rzucił przeciwko słabszemu przeciwnikowi jakim była Syria.Do 10.X.73.odrzucono wojska syryjskie na linię z przed 6.X. i-co ważne-zadano im straty wykluczające w przyszłości działania ofensywne.Kiedy 14.X.73. ofensywa egipska znowu ruszyła atut zaskoczenia był już zmarnowany a IDF przerzuciła prawie całe siły na Synaj,gdyż Syria została już unieszkodliwiona.Wojska egipskie napotkały pod przełęczami zwarty i dobrze zorganizowany opór.Tym razem Egipcjanie stracili ponad 200 czołgów a IDF jedynie 40.Ofensywa utknęła.Tymczasem nadmierne rozciągnięcie linii frontu spowodowało powstanie luki pomiędzy 2 i 3 armią.Gen.Sharon postanowił uderzyć tam pancernym klinem.Celem operacjii pod kryptonimem STRONG HEART było wyjśćie na tyły 2 i 3 armii egipskiej i ich rozbicie.Sharon zamierzał opanować miasta egipskie na wsch.brzegu Kan.Sueskiego(Ismaila i Suez) i wejść głęboko na terytorium wroga.Celem było wymuszenie na Egipcjanach całkowitej kapitulacjii.Początkowo jednostki Sharona zostały odcięte od zaplecza ale gen.Adnan je odblokował.Egipcjanie ostro kontratakowali,ale zdołali opóżnić ofensywę IDF tylko o dwa dni.16.X.73.Izraelczycy uchwycili przyczółek na zach.brzegu kanału.Do dnia 19.X.73.przerzucili tam dosyć sił aby zrealizować założenia operacjii STRONG HEART.W tym czasie prez.Sadat zrozumiał że Syria została pobita i że został sam na sam z grożnym przeciwnikiem.Nie widząc szans na zbrojne zdobycie Synaju ogłosił zawieszenie broni i gotowość do negocjacjii.Jednak Izrael to zignorował gdyż liczył na całkowite rozgromienie przeciwnika.Jednak okazało się to być nie takie proste...Ofensywa na Ismailę załamała się w ogniu egipskiej obrony co uniemożliwiło wyjście na tyły 2 armii.Atak na centrum Suezu też został odparty jednak wschodnie przedmieścia zostały zajęte przez IDF co umożliwiło zamknięcie w kotle 3 armii. W tym momencie obie strony były już tak wyczerpane walką że żadne decydujące rozstrzygnięcie nie było możliwe a operacja STRONG HEART musiała zostać przerwana.Ostatecznie obie strony przystały na zawieszenie broni pod kuratelą ONZ.(24.X.) ***** Ten przydługi i być może nudnawy opis wojny Yom Kippur przytoczyłem po to aby wykazać dwie rzeczy: -żadna ze stron nie osiągnęła w pełni zakładanych celów, -żadna ze stron nie odniosła zdecydowanego zwycięstwa nad wrogiem. Jednak w momencie zawieszenia broni inicjatywa strategiczna była po stronie IDF i dlatego napisałem że był to "remis ze wskazaniem na Izrael".Gdyby IDF była w stanie dokończyć operację STRONG HEART to zwycięzcą byłby Izrael.Gdyby z kolei nie reorganizacja frontu w okresie 8-14.X. zwycięzcą mógłby być Egipt.W obydwu jednak przypadkach nie wchodziła w rachubę podbój czy okupacja sąsiada ale zmuszenie go do ustępstw.Ostatecznie wynegocjowano kompromis:Izrael oddał Egiptowi Synaj a Egipt formalnie wystąpił z antyizraelskiego sojuszu państw arabskich. Brak formalnego roztrzygnięcia dał szerokie pole do interpretacjii historykom z obu krajów.Strona izraelska uważa że to ona zwyciężyła bo Państwo Żydowskie przetrwało konflikt i odparło wroga znad granic.Strona egipska uważa że to ona zwyciężyła bo nie dała się pokonać Izraelowi i odzyskała Synaj. Prawda leży zaś po środku(jak zwykle...). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 wtracalski!!!! na pomoc!!!! :) IP: 5.3.1R3D* / 192.114.47.* 06.11.03, 19:51 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 Re: wtracalski!!!! na pomoc!!!! :) IP: 5.3.1R3D* / 192.114.47.* 06.11.03, 19:56 nu, cos mi sie za szybko nacisnelo.... rudy mi tu wpalowal historie wojny yom kipur z dokladnoscia co do godziny!!!! az taka dobra to ja nie jestem. przyjechalam do israel a w 74 roku i znam historie tej wojny tylko z ksiazek i gazet i znam ja troche inaczej, przynajmniej jesli chodzi o koniec, kiedy sforsowali co i kto, to juz za duzo .... wg mojej zydowskiej logiki, jako mezczyzna i moze wtedy w wojsku, powinienes wiedziec lepiej, wiec odpisz rudemu, bo mu sie nalezy porzadna odpowiedz.... z gory pieknie dziekuje i sama przeczytam z zainteresowaniem.... Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Re: wtracalski!!!! na pomoc!!!! :) 06.11.03, 21:01 Może wracalski z odsieczą pospieszy coby nieszczęsną białogłowę poratować z łapsk rudego-dręczyciela...A tak na poważnie,przepraszam za to mentorstwo ale inaczej się nie dało. Wojna to w ogóle cholerna sprawa i jeśli chce się racjonalnie na nią popatrzyć to bez analizy rzeczowo-historyczno-nudziarsko- mentorskiej ani rusz. A do swoich wypocin zgłaszam erratę.Generał izraelski nazywał się Adan a nie Adnan.Facet o nazwisku Adnan owszem był generałem ale...w armii Irackiej! Odpowiedz Link Zgłoś
wtracalski Re: wtracalski!!!! na pomoc!!!! :) 06.11.03, 21:32 rudy102_t_34_85 napisał: > Może wracalski z odsieczą pospieszy coby nieszczęsną białogłowę > poratować z łapsk rudego-dręczyciela...A tak na > poważnie,przepraszam za to mentorstwo ale inaczej się nie dało. > Wojna to w ogóle cholerna sprawa i jeśli chce się racjonalnie > na nią popatrzyć to bez analizy rzeczowo-historyczno-nudziarsko- > mentorskiej ani rusz. > A do swoich wypocin zgłaszam erratę.Generał izraelski nazywał > się Adan a nie Adnan.Facet o nazwisku Adnan owszem był generałem > ale...w armii Irackiej! Fakt, zaliczyłem tę wojnę jako młody oficer i znam jej wiele aspektów. Postaram się przyjść na pomoc Danie, ale nie w tej chwili, lecz dopiero za jakieś dwie godziny. Tymczasem się wyłączam. Wtr. Odpowiedz Link Zgłoś
wtracalski Wojna Jom Kipur i jej wyniki 07.11.03, 01:27 Nie wchodząc w szczególy przebiegu tej wojny poruszę tutaj tylko fakty, które z mojego punktu widzenia i w miarę obiektywnie, swiadczą o zwycięstwie, czy porażce stron biorących w niej udział. Wywiad izraelski, oceniany jako najlepszy wywiad na świecie, nie zrozumiał przygotowań egipskich i syryjskich do wojny i trwał w koncepcie, że co najmniej dwa lata potrzebne są jeszcze do uzyskania gotowości bojowej ich armiom. Rząd izraelski, pod kierownictwem Goldy Meir i Mosze Dajana przyjmował bezkrytycznie oceny wywiadu. Nawet specyficzne informacje o ruchach armii egipskiej i syryjskiej, mogące świadczyć o bliskiej wojnie, zostały zinterpretowane jako manewry. W rezultacie, w święto Jom Kipur 1973, siły izraelskie na pozycjach frontowych były niewiarygodnie nieliczne. W nocy, niewiele godzin przed wybuchem wojny, gdy sytuacja była już całkiem jasna, rząd Izraela z premierem Goldą Meir na czele postanowił o ogólnej mobilizacji i rozważał prewencyjny atak lotnictwa, które było przygotowało się do akcji we wczesnych godzinach rannych. W ostatniej chwili akcja lotnictwa, z obawy o oskarżenie Izraela o agresję, została anulowana. W godzinach południowych w święto Jom Kipur Izrael został zaatakowany przez wojska egipskie i syryjskie, jednoczesnie na dwóch frontach . Przerzedzone przez święto regularne jednostki armii izraelskiej stawiały zacięty opór nieproporcjonalnie większym siłom wroga, a siły rezerwy, stanowiące masę izraelskiej armii, dopiero się organizowały. Nasze lotnictwo, mające w swej doktrynie przede wszystkim zapewnienie sobie swobody działania w powietrzu (likwidacja lub neutralizacja sił lotniczych i broni przeciwlotniczej) i obronę przestrzeni powietrznej państwa, zmuszone zostało do nieustannego wspomagania jednostek rozpaczliwie walczących na obu frontach. Rakiety przeciwlotnicze wroga, które pierwszy raz zostały masowo zastosowane w tej wojnie, miały, wobec tego, wolną drogę działania i powodowały niespodziewanie duże straty eskadrom izraelskich samolotów. Pierwsze dni wojny zakończyły się dla Izraela bardzo źle: wojska syryjskie opanowały wschodnią połowę Wzgórz Golan, zdobywając również niesłychanie ważne stanowisko na górze Hermon, a wojska egipskie sforsowały masowo kanał sueski i ustawiły się na półwyspie Synaj. Mogło się wydawać, że droga do centrum Izraela, stoi otworem. Ale czy to porażone sukcesem, czy to z braku odpowiednich planów, czy to z nieudolności, czy to przez własne dość bolesne straty i rany, wrogie siły stracily impet . Tymczasem zmobilizowana rezerwa izraelska stawiła się na frontach, a lotnictwo przystosowało się powoli do niezwykłych warunków tej wojny. Po zastopowaniu wrogich armii rozpoczęly się próby kontrofenzywy. Pierwsze nieudane, lecz w końcu kierunki obu frontów odwóciły się diametralnie. Zakończczenie wojny było sterowane przez dwa mocarstwa USA i ZSRR. Oba mocarstwa nie chciały dopuścić do całkowitej klęski państw arabskich i „przekonały” Izrael do zatrzymania wszelkich akcji bojowych. Oczywiście walczące strony próbowały w ostatniej chwili poprawić sobie stanowiska i przerwanie ognia nie przebiegało całkiem gładko. Wojna Jom Kipur zakończyła się jak następuje: Wojska izraelskie odbiły cały obszar wzgórz Golan, łącznie z górą Hermon i pierwszy raz w historii zeszły w kierunku Damaszku, zatrzymując się 30 km od stolicy Syrii. Wojska syryjskie zostały doszczętnie rozbite. Na froncie egipskim wojska izraelskie sforsowały kanał sueski i posunęły się wgłąb Egiptu zatrzymując się na 100 km przed Kairem. Dwie armie egipskie zostały rozbite i w popłochu wycofały sie z Synaju. Trzecia armia została okrążona na pustyni, bez możliwości dostaw sprzętu, żywności i wody. Czy to zwycięstwo Izraela? Jeśli spojrzymy na aspekty ściśle wojskowe, to niewątpliwie było to wielkie zwycięstwo. Jeśli spojrzymy na aspekty moralne, była to wielka porażka – naród stracił wiarę w swoich przywódców, w wywiad, a nawet w armię – Zahal. Ponad 3000 ofiar, wojny generałów i rezultaty komisji badającej fiasko Jom Kipur, rzutują jeszcze dzisiaj, po 30 latach, na życie w Izraelu. Jeśli rozważymy bezpośrednie konsekwencje polityczne tej wojny, była to zdecydowanie olbrzymia przegrana Izraela. Państwa arabskie rozpoczęły bojkot naftowy przeciw całemu prawie światu i bardzo szybko wiele przedtem zaprzyjaźnionych państw, zajęło wrogie a nawet krańcowo wrogie stanowiska w stosunku do Izraela. Czy to klęska Egiptu i Syrii? Obiektywnie biorąc, kolosalna klęska wojskowa. Patrząc oczami arabskimi – wcale nie. Przecież udało im się uśpić czujność wroga, udało im się zdobyć w walce tereny, udało im się sforsować kanał sueski – a kto by w to wcześniej uwierzył? Odzyskany honor stracony w wojnie 67r. O politycznym zwycięstwie arabskim, choć raczej dość paradoksalnym, nie ma żadnej wątpliwości. Spoglądając na powojenną historię można się w tej wojnie dopatrzyć i pozytywnej strony – była ona chyba konieczna, do stworzenia warunków do podpisania pokoju między Izraelem a Egiptem i póżniej Jordanią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 Re: Wojna Jom Kipur i jej wyniki IP: 194.90.65.* 07.11.03, 07:16 nu, wiedzialam, ze tylko ty mozesz napisac taka odpowiedz. jestes nieporownywalny, wtracalski, dzieki!!!! lepiej czytac ciebie niz gazety!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rudy102_t_34_85 Re: Wojna Jom Kipur i jej wyniki IP: *.is.pw.edu.pl 07.11.03, 23:00 To co napisał kol.Wtracalski jest bardzo dobrze napisanym i kompetentnym wywodem.W kwestii przedstawionych w nim faktów niewiele mam do dodania.Pragnąłbym natomiast zwrócić uwagę na kilka rzeczy,tytułem uzupełnienia. 1)Czy agresorzy faktycznie pragnęli zdobyć serce Izraela,czy zamierzali jedynie wymusić na nim zwrot terenów zajętych w 1967? Po rozejmie z 1973 i nawet po układzie z Camp David nie było to całkiem jasne,Egipcjanie nie ujawniali swoich planów związanych z tą wojną(Syryjczycy tym bardziej)czemu trudno się zresztą dziwić.Po stronie Izraelskiej zdania były podzielone.Społeczeństwo,politycy i większość wojskowych przyjmowała że miała to być totalna wojna na wyniszczenie zmierzająca do zmiecenia Izraela "do morza".W takim kontekście rezultat wojny jawił się niemalże jako drugi "cud nad Wisłą"(jak wiadomo tak w Polsce określa się zwycięskie odparcie najazdu bolszewików spod Warszawy).Tylko niektórzy analitycy,którzy mieli dostęp do tajnych dokumentów zdobytych przez Aman i Mossad uważali że w założeniu miała to być wojna o ograniczonym charakterze i celach.Dziś już wiadomo że to oni mieli rację...Żeby nie być posądzony o stronniczość,pozwolę sobie przytoczyć opinię mjr.Michaela Herzoga,oficera IDF,syna byłego premiera Izraela: "Prezydent Sadat planował wojnę Yom Kippur jako rozwiązanie jeszcze nie stosowane w tym rejonie,a mianowicie jako inicjatywę militarną o celach ograniczonych(choć przy wykorzystaniu wszelkich dostępnych środków w działaniach wojskowych),która uczyniłaby bardziej przekonującą inicjatywę dyplomatyczną.Ofensywa egipska została zatem starannie zaplanowana tylko w fazie początkowej..." Podobne zdanie wyraża były wojskowy a obecnie znany historyk wojskowości Izraela Samuel.M.Katz: "Po wojnie 1967 roku Egipcjanie uświadomili sobie,że militarne zniszczenie Izraela jest nierealne.Celem stało się odbicie Synaju..." Brytyjski strateg i wojskowy David Miller ujmuje to następująco: "Nowy przywódca Egiptu Anwar Sadat(...)uzgodnił z prezydentem Syrii Assadem wspólną politykę walki z Izraelem-politykę ograniczonych ale realistycznych celów:zmuszenie Izraela do wycofania się z terytoriów zajętych i okupowanych od 1967 roku oraz uznania praw Palestyńczyków.Strategia wojskowa miała zademonstrować determinację Arabów(...)ale nie posuwać się tak daleko,aby zagrozić egzystencjii narodowej Izraela.Równoczesne embargo na ropę naftową wzmogłoby nacisk ekonomiczny na zachód.Była to mądra,dobrze przemyślana koncepcja strategiczna i niewiele brakowało by zakończyła się sukcesem..." Tak więc siły Egiptu i Syrii nie były przygotowane do wojny z Izraelem "na śmierć i życie" nie były nawet w stanie opanować całości terenów zajętych przez Izrael w 1967r. i nie takie było ich zadanie.Jak już wspomniałem ofensywa Egipska miała zakończyć się 40 km. od linii przerwania ognia w 1967,w górach Synaju.Ofensywa Syryjska miała dotrzeć do Jordanu,ale go nie przekroczyć.Próba częściowej rewizjii tych założeń przez Egipcjan skończyła się katastrofą całej operacjii.Tak więc miała to być wojna wspierająca dyplomację a nie rozstrzygająca.Patrząc na to z takiego punktu widzenia nie sposób zauważyć że Egipt nie wyszedł z tego całkiem "na tarczy" i przynajmniej część swoich celów osiągnął.Straty poniesione przez wojsko Egipskie były 2-3 razy większe od izraelskich,ale w odniesieniu do potencjału armii i wielkości kraju można uznać je za porównywalne.Ewidentną porażkę poniosła natomiast Syria,która proporcjonalnie straciła najwięcej sprzętu i ludzi a nie odzyskała Wzgórz Golan. Można dyskutować czy gdyby wojna potrwała jeszcze kilka dni to gen Sharon zdołałby doprowadzić operację STRONG HEART do końca.Moim zdaniem byłoby to bardzo trudne...Położenie Ismaili było takie,że nie sposób było zamknąć w kotle 2 armii bez zdobycia miasta.Ataki IDF na miasto zostały odparte a morale broniących się Egipcjan wciąż się nie załamały.Zdobycie Suezu także się nie powiodło,ale miasto to leżało na pd.skraju zamykanego kotła i 3 armię można było odciąć nie zdobywając go. Mówiac o ograniczonych celach arabskiej ofensywy nie zamierzam deprecjonować męstwa i poświęcenia żołnierzy IDF.Mieli pełne prawo uważać że ojczyzna jest śmiertelnie zagrożona,na ich miejscu każdy uważałby chyba tak samo.Zresztą obie strony walczyły tu mężnie i z determinacją,IDF wygrała przez lepsze wyszkolenie i elastyczną taktykę.W armiach arabskich obowiązywało absolutne i ślepe posłuszeństwo w obec zwierzchników natomiast w IDF dopuszczano samodzielną inicjatywę dowódców niższego szczebla a stosunki w armii były "obywatelskie" a nie sztywno-hierarchiczne... ps.do wielce niecierpliwej dany33,to jeszcze nie koniec wywodu ale koniec moich możliwości na dzisiaj.Odezwę się jutro,najwcześniej po 19.00 czasu warszawskiego,apeluję więc o trochę cierpliwości... pps.przytoczone cytaty pochodzą z książek: -THE INSIDE STORY OF THE YOM KIPPUR WAR London 1998,autor H.Herzog,przedmowa M.Herzog. -AMAN Presidio Press 1992,autor S.M.Katz. -MODERN LAND WAR Salamander Books 1997,autorzy D.Miller & Ch.F.Foss. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 do rudzielca IP: 5.3.1R3D* / 192.114.47.* 08.11.03, 00:09 nu, ja nie taka niecierpliwa. ja tylko "sparzona" na tym forum, ze nie daja odpowiedzi, wiec i ciebie "podejrzewalam" (mea culpa). a poniewaz ja moim krzykiem o pomoc "zwerbowalam" wtracalskiego, to czulam sie "winna", ze pan sie tak wysilil a tu gur nischt, nie ma reakcji... wiec dlatego. ale teraz wiem lepiej, wiec siedziec bede cicho.... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rudy102_t_34_85 Re: Wojna Jom Kipur i jej wyniki IP: *.is.pw.edu.pl 08.11.03, 20:24 Kontynuując rozpoczęty wątek. 2)Czy początkowe sukcesy odniesione przez Egipt były wyłącznie efektem zaskoczenia i bałaganu decyzyjnego po stronie Izraelskiej?W dużym stopniu tak,ale nie do końca.Egipt zrobił coś do czego zdaniem Izraelczyków żaden kraj arabski nie byłby zdolny;starannie zaplanował i -w pierwszej fazie-modelowo przeprowadził sprawną i nowoczesną operację militarną.Wykorzystano umiejętnie najnowocześniejsze dostępne wówczas technologie takie jak kierowane pociski p-panc. i rakiety p-lot 2ej generacjii(w tym zestawy przenośne odpalane z ramienia).W wojnie 1967r. samoloty IAF zmasakrowały z powietrza wojska arabskie a siła pancernych uderzeń dokonała reszty.Tym razem IDF spotkała przykra niespodzianka;samoloty trafiły na "nieprzemakalny" parasol z rakiet p-lot i samobieżnych działek typu SZYŁKA(wszystko made in USSR).Z kolei czołgi atakujące piechotę wroga dostały się pod morderczy ogień rakiet AT-3 odpalanych z przodu,z boku a nawet...z tyłu(to ostatnie dzięki grupom specjalnym które przeniknęły na teren przeciwnika).Rezultatem były duże straty i niemożność wykonania skutecznego kontrataku.Załogi czołgów składały się z poborowych podlegających mobilizacjii ale piloci samolotów byli zawodowcami.Tak więc pospieszna mobilizacja nie miała dużego wpływu na sprawność lotnictwa.Niemniej okazało się ono początkowo równie bezradne.Gdyby taktyka Egipcjan była równie nieudolna co w 1967,to ich wojska zostałyby zniszczone z powietrza w pierwszych dniach konfliktu(piloci izraelscy byli i są najlepiej wyszkoleni w całej Azjii i Afryce). Nowością było też opanowanie przez Arabów tajników walki radioelektronicznej.Korespondencja radiowa między jednostkami IDF była skutecznie zagłuszana a dzięki złamaniu szyfrów Egipcjanie częściowo poznawali zamiary przeciwnika.Szeroko wykorzystano działalność komandosów,np.na kilka godzin przed atakiem płetwonurkowie zacementowali instalacje obronne na Kan.Sueskim co uniemożliwiło obrońcom linii Baar-Leva rozlanie na wodzie płonącej ropy z kolei komandosi syryjscy zdobyli stację radionasłuchową IDF na górze Hermon co dało dostęp do tajnych kodów.Do tej pory takie działania były wyłącznie domeną Izraela...Izrael zgubiło tu złudne przekonanie o naturalnej wyższości nad Arabami,których postrzegano jako tępych dzikusów machających kałasznikowami i wrzeszczących bez ładu i składu.Znamienne że tak samo Amerykanie postrzegali Japończyków przed Pearl Harbour... Taktyka przyjęta przez Arabów uwzględniała także inną izraelską specjalność a mianowicie umiejętne manewrowanie mniejszymi siłami które trzymały w szachu potencjalnie silniejszego przeciwnika.Podczas wojny 1967 siły IDF wędrowały ustawicznie pomiędzy trzema frontami uderzając tam gdzie przeciwnik słabł lub przeciwnie-gdzie wyprowadzał ofensywę.W 1973 było to trudniejsze,gdyż siły IDF były rozproszone na dużo większym terenie,przeżucenie czołgów z gór Synaju na wzgórza Golan zajmowało sporo czasu.Taktyka arabska zakładała synchroniczne uderzenie na dwóch frontach i stały,równomierny nacisk co uniemożliwiłoby IDF skoncentrowanie siły w jednym punkcie kosztem reszty frontu.Początkowo dobrze się to sprawdzało ale od 9.X. do 14.X egipska ofensywa zatrzymała się choć nie było ku temu racjonalnych powodów.Przyczyną było-jak to napisałem- chciejstwo generałów którzy myśleli że osiągną więcej niż sobie założyli.W efekcie IDF złapała oddech i miała dosyć czasu by większość sił przerzucić na front golański i rozprawić się z Syryjczykami.Po 10.X. można było z kolei rzucić większość sił przeciw Egiptowi.Ponadto pospiesznie zmieniona taktyka egipska zakładała natarcie nie klinowe(jak dotychczas) ale frontalne.Było to niby rozsądne gdy armia miała atakować na znacznie większą głębokość operacyjną niż zakładano,ale efektem było wyjście znacznej części wojsk z pod parasola rakiet p-lot i wystawienie się na mordercze ataki IDF.Był to typowy efekt "przykrótkiej kołdry". Tak więc Arabowie zaskoczyli Izrael nowoczesnym myśleniem,ale było to myślenie schematyczne niezdolne do elastycznej ewolucjii. Z kolei Izrael przegrywał początkowo właśnie poprzez trzymanie się zastałych schematów i starych sposobów walki,ale szybko potrafił wyciągać błędy z porażek i modyfikować swoją taktykę. 3)Czy Egipt i Syria zaryzykowałyby atak nuklarny skierowany na własne terytorium i przeciw swoim wojskom? Ten b.ważny aspekt został moim zdaniem niesłusznie pominięty.Izrael rozpoczął budowę własnych sił atomowych w 1957 roku a w 1973 posiadał (jak się ocenia) ok.20 głowic jądrowych średniej mocy(bomby & głowice rakietowe).Gdyby wojska arabskie zaatakowały RDZENNE(podkr.)terytorium Izraela to broń ta z pewnością zostałaby użyta na zasadzie ultimatum refugium. Reperkusje międzynarodowe byłyby trudne do przywidzenia ale wątpliwe czy Armia Egipska byłaby zdolna do dalszych działań. Wywiad ZSRR (KGB i GRU) wiedział o tym i z pewnością podzielił się z Egipcjanami informacjami na ten temat...To był jeszcze jeden powód dla nadania tej wojnie ograniczonego charakteru.Dopóki Egipt i Syria prowadziły działania na terenach nie będących częscią Izraela ale jedynie obszarami okupowanymi to tak jakby walczyły "u siebie" i Izrael nie zaryzykowałby użycia broni jądrowej w obawie przed reakcją świata(z USA na czele).I dlatego też strona arabska zamierzała na tym poprzestać. ******* Tyle chciałem dodać do tekstu kol.Wtracalskiego.Jeśli przyjąć że wojna Yom Kippur miała charakter konfliktu ograniczonego mającego wesprzeć dyplomację to należy jej wynik uznać za remisowy,niezależnie od tego jak była ona krwawa i zacięta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 Re: Wojna Jom Kipur i jej wyniki IP: 5.3.1R3D* / 192.114.47.* 08.11.03, 22:09 drogi rudzielcu. bylo interesujaco przeczytac to co napisales. niestety, nikak nie moge sie zgodzic z twoimi ostatnimi linijkami. jakbys nie odwracal kota ogonem, nigdzie nie widze remisu. po tej wojnie synaj pozostal w naszych rekach, wzgorza golanu sa w naszych rekach do dzisiaj. jedna cala armia egipska zostala w naszych rekach. nie pamietam dokladnych cyfr, ale byla jakas taka dziwna wymiana jencow....cala armia egipska na kilku czy kilkunastu jencow israelskich ( u nas zawsze sa takie dziwne wymiany cos w stosunku 1: 300....). czyzbys bardzo chcial byc sprawiedliwy i objektywny, ale zeby byl remis? pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
wtracalski Re: Wojna Jom Kipur i jej wyniki 09.11.03, 00:00 Kol. Rudy dał nam powyżej dość szczególowy skrót wydarzeń wojny Jom Kipur i trafną jej charakterystykę. Jednak niektóre fakty i wnioski, szczególnie te związane ze skutecznością armii egipskiej i syryjskiej zostały zbyt mocno podkreślone, a niektóre, szczególnie te związane z nieskutecznością Zahalu – IDF pominięte. Dam kilka przykładów: „Naftowa zapora” na kanale sueskim była, co prawda, pomysłem dość ciekawym, ale dawno zarzuconym przez Zahal ze względu na olbrzymie koszta i nieefektywność. Egipskie komando, jeśli faktycznie „coś” zamurowało, nie było to istotne dla przebiegu wojny. Można więc pozostawić tę akcję w swerze legend. Nie sądzę, że Egipt, czy Syria zastosowali jakieś warte zaznaczenia środki wojny elektronicznej. Informacja, która płynęła do nich drogą ELINT, była raczej skutkiem niedopatrzeń i nieudolności strony izraelskiej. Nasze lotnictwo – IAF, na początku wojny nie było „bezradne”. Odwrotnie, wbrew swojej doktrynie, bardziej IAF niż formacje broni pancernej, zatrzymał impet wrogich armii. Faktem jest, że cena jaką lotnictwo zapłaciło była bardzo droga. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że powietrznym siłom Egiptu, czy Syrii, mimo licznych prób, nie udało się przez cały okres wojny dokonać bombardowań miast, ani obiektow wojskowych/strategicznych na terenie Izraela (w wojnie 67r. dokonali kilka mniej lub więcej skutecznych nalotów). Nie należy przesadzać w podkreślaniu modernizacji i „nowej” jakości armii egipskiej i syryjskiej. Ich sukcesy w pierwszej fazie wojny wynikały przede wszystkim z kolosalnej (wprost niewiarygodnej) przewagi sił. Faktem jest, że mimo nowoczesnego uzbrojenia i wspaniałej pozycji wyjściowej, wszystkie ich formacje, za wyjątkiem kilku wyborowych jednostek, całkowicie się rozsypały wobec ciężko poranionego, ledwo, ale już stojącego na nogach Zahalu (a jednak - definitywne zwycięstwo wojskowe Izraela). Po izraelskiej stronie, natomiast, wyszły kardynalne, nazwijmy to, niedociągnięcia. Wymienię tu kilka: Oczywiście, problem wywiadu. Powolność i bałagan w mobilizacji rezerwy. Zła koordynacja między formacjami, szczególnie powietrze - ziemia Niedostosowanie lotnictwa do udziału w walkach formacji pancernych Wojna generałów Jestem przekonany, że wszystkie te „niedociągnięcia” zostały już dawno zniwelowane, choć i tak trzeba pamiętać, że warunki następnej (odpukać) wojny będą całkowicie inne niż wojny Jom Kipur. Można by tutaj zakończyć tę debatę, choć szkoda, ze nieporuszone zostały dwa ciekawe punkty: 1. Syryjski atak rakiet ziemia-ziemia na na główne lotnisko na północy Izraela i izraelska odpowiedź na ten atak. 2. Nie-udział Jordanii w tej wojnie i co by było gdyby. Zaznaczę jeszcze, że w ostatnim czasie, dokładnie 30 lat po wojnie, otwarte zostały archiwa i wiele dokumentów, które trzymane były dotąd w tajemnicy, zostało udostępnionych historykom i dziennikarzom. Ciekawe, czy i na ile zmieni się teraz oficjalne oblicze tej wojny. Chrapka dla bardziej zainteresowanych. Wtr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rudy102_t_34_85 Re: Wojna Jom Kipur i jej wyniki IP: *.is.pw.edu.pl 09.11.03, 21:16 Właśnie wchodzę na forum i widzę że pojawiły się nowe komentarze do mojego komentarza w sprawie komentarza kol.Wtracalskiego który komentował mój komentarz do komentarza kol.dany33 która z kolei skomentowała...NO MNIEJSZA Z TYM...W każdym razie nie ze wszystkim się tu zgadzam i będę polemizować.Mam nadzieję że dana33 nie obrazi się że pierwszego wezmę na widelec kol.Wtracalskiego gdyż jego uwagi dotyczą wydarzeń pierwszych w kolejności chronologicznej. 1)Rola egipskiej WRE i ELNIT-u.W początkowej fazie wojny była jednak dosyć istotna.Dzięki podsłuchowi Egipcjanie mogli uprzedzać zamiary wroga a dzięki zagłuszaniu paraliżować jego łączność.I tak np.8.X.Egipcjanie przez ponad 2h skutecznie paraliżowali system łączności 162Dpanc IDF ze sztabem.W efekcie została ona zbombardowana przez własne samoloty(tj.IAF)gdyż sztab nie znał jej położenia.Wchodzący w jej skład 600 BPanc poniósł takie straty że musiał być wycofany z dalszej walki.Z kolei 5 godzin póżniej tego samego dnia izraelska próba likwidacjii przyczółka Fridan skończyła się porażką gdyż Egipcjanie znali zamiary przeciwnika dzięki podsłuchowi. Gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać że w okresie 10-24.X.udane operacje tego typu należały do rzadkości,prawdopodobnie IDF zmodyfikowała system łączności i szyfrowania rozkazów. 2)Działalność IAF w pierwszej fazie konfliktu. Początkowo egipski "parasol" rakiet p-lot. był bardzo skuteczny.6.X.IAF kilkakrotnie próbowała zniszczyć mosty pontonowe którymi Egipcjanie przeprawiali się przez kanał i to się nie powiodło.Mosty stały nadal a straty IAF tego dnia wynosiły ponad 40 samolotów typu "Phantom" i "Skyhawk".Do 8.X.rano IDF wykonała na froncie synajskim jedynie 8 samolotolotów w dodatku z opóżnieniem 20-40 minut względem planu. Pierwzy naprawdę zabójczy atak IAF na Egipcjan nastąpił dopiero 14.X. kiedy wyszli oni nieopacznie z pod rakietowego parasola (patrz mój poprzedni post).Wtedy IAF zadała b.ciężkie straty egipskiej 19 DP. uniemożliwiając jej zdobycie przełęczy Giddi i Mitla.Od 14-24.X system egipskiej OPL na froncie stopniowo się załamywał i IAF odnosiła coraz większe sukcesy.Nie byłoby to jednak możliwe gdyby nie spektakularne rajdy oddzialów specjalnych IDF na tyły wroga w celu niszczenia stacjii radiolokacyjnych i wyrzutni rakiet.Doszło do paradoksalnej sytuacjii-WOJSKA LĄDOWE TOROWAŁY DROGĘ DLA LOTNICTWA(zamiast odwrotnie)!Tutaj zemścił się brak pocisków przeciwradiolokacyjnych w uzbrojeniu IAF.Pociski typu SHRIKE i systemy WRE zostały dostarczone przez Amerykanów dopiero w drugiej fazie wojny... 3)Rola lotnictwa Egipskigo. Zgadzam się że była ona proporcjonalnie mała,co wynikało ze znacznie gorszego wyszkolenia pilotów.Jednakże przypadki bombardowania terytorium Izraela miały jednak miejsce.Np.20.X. egipskie samoloty SU-7 zbombardowały Hajfę a bombowce TU-16 ostrzeliwały Izrael pociskami manewrującymi typu KSR- 5.Początkowy brak ataków na rdzenne terytorium Izraela wynikał z założeń "wojny ograniczonej" która miała dotyczyć jedynie terenów okupowanych po 1967.Kiedy Egipcjanie znależli się w defensywie zaatakowali samolotami Izrael aby odciągnąć część sił IAF z frontu do obrony kraju. 4)Stosunek sił. Przewaga po stronie arabskiej oczywiście istniała,ale nie była "przygniatająca".Oto porównanie potencjału wszystkich trzech armii w kolejności EGIPT/SYRIA/IZRAEL. -czołgi 2000/1800/2000 -transportery 2400/1300/3000 -działa 1100/660/945 -samoloty(tylko myślwce,bombowce i szturmowce) 520/270/412 -helikoptery(wszystkie) 80/36/50 -żołnierze(pełna mobilizacja) 310 000/140 000/320 000 + 80 000 form.obrony ter. Tak więc przewaga Arabów nie była wcale miażdżąca.Warto przypomnieć że w 1941 Niemcy mieli na froncie wsch.3500 czołgów oraz 5000 samolotów a Sowieci 15000 czołgów i 12000 samolotów! ****** To tyle do kol.Wtracalskiego.Teraz do dany33. Ja nie odwracam kota ogonem ale rozpatruję sprawę w świetle teorii wojny o ograniczonych celach.W założeniu wojna taka ma wspierać politykę a nie ją zastępować.Sukces polityczny jest tu niezwykle istotny.Egipcjanie nie zamierzali samą siłą odbić Synaju.Ofensywa z założenia miała zatrzymać się 40 km. od linii przerwania ognia w 1967 a potem miała już wkroczyć dyplomacja.Jak wiadomo po 14.X. ofensywa się załamała a 19.X.IDF rozpoczęla manewr oskrzydlający na tyłach wroga.Nie powiódł się on całkowicie ale w momencie zawieszenia broni Izrael militarnie górował.Jednak JUZ WSTĘPNE POROZUMIENIE o zawieszeniu broni zawarte w Genewie zakładało że Izrael ODDA Egiptowi tą część Synaju,którą zajęły wojska egipskie do 8.X. i armia egipska będzie tam mogła wrócić,jednak bez broni ciężkiej takiej jak czołgi.Izraelczycy mieli również opuścić góry Synaju(które obronili przed Egipcjanami) a ich miejsce zająć miały siły rozjemcze ONZ.W odległości 20 km. od gór IDF także nie mogła posiadać ciężkiego sprzętu. Reasumując,kilka miesięcy po wojnie(porozumienie parafowano 18.I.74)Egipt odzyskał część Synaju którą zdobyły jego wojska.Dzięki temu możliwe stało się uruchomienie Kanału Sueskiego,który był zablokowany od 1967,dla Egiptu było to ogromnie ważne i właściwie to było główną przyczyną tej wojny. Zarazem obecnośc sił ONZ umiędzynarodowiła sprawę Synaju. Trudno to nazwać klęską... Zarazaem dzięki tej demonstracjii siły możliwe było podpisanie w 1978 układu w Camp David po którym Egipt odzyskał cały Synaj.Wprawdzie musiał wyrzec się agresjii w obec Izraela,ale w zamian USA do dzisiaj wypłaca mu 4 mld.$ rocznie. Tak więc polityczna część planu w gruncie rzeczy się powiodła.Gdyby nie porażka(ale nie klęska)militarna Egipt byłby zwycięzcą w tej wojnie. Co do strat w tej wojnie,to były one dotkliwe dla wszystkich.Oto przybliżony rachunek EGIPT+SYRIA/IZRAEL -czołgi 1200/420 -transpotery 505/390 -zabici 20 000/4 000 -ranni 25 000/12 000 -jeńcy 35 000/500 Jak widać ogromną dysproporcję widać jedynie w liczbie wziętych do niewoli.Jest to efekt okrążenie przez IDF 3 armii. Dalej więc podtrzymuję zdanie że Egipt-Izrael=Remis,przy uwzględnieniu definicjii "wojny ograniczonej".Natomiast ewidentną klęskę poniosła tu Syria... Pozdrawiam wszystkich uczestników dyskusjii. Odpowiedz Link Zgłoś
wtracalski Re: Wojna Jom Kipur i jej wyniki 10.11.03, 21:53 Pragnę zauważyć, że wojna Jom Kipur ma różne oblicza i z wielu powodów trudno przedstawić ją w sposób obiektywny. Nie chcę (bo nie jestem w stanie) wchodzić tu w polemikę ze specjalistami, lecz mimo to uprę się co do poniektórych faktów. Mogę stwierdzić kategorycznie, że nie odbył się żaden syryjski (czy inny) nalot na Hajfę, ani też na rafinerię nafty znajdującą się na obszarze przyległym bezpośrednio do miasta. Ostatni raz, kiedy syryjskie samoloty gościły nad Hajfą, było to w czasie tzw. wojny wycieńczającej (1969-1971). Wtedy to syryjski Mig21 przelatując nad Hajfą wykonał boom naddźwiękowy i dał pracę wielu szklarzom. Nie pojmuję, w jaki sposób poważne źródło (czy źródła) podaje fakt nalotu syryjskiego, którego nie było ani w dzień 20 X, ani w żaden inny dzień wojny. Sprawa ma się podobnie w przypadku jakichkolwiek innych nalotów na terytorium Izraela, nie włączając oczywiście Synaju (gdzie bombardowane były przez Egipcjan również bazy i lotniska wojskowe) i Wzgórz Golan. Powrócę do sprawy wojny elektronicznej. Nie mam zamiaru zaprzeczać, że przez dwie godziny udawało się egipcjanom w taki lub inny sposób zakłócać łączność miedzy jednostkami izraelskimi a ich dowódctwem. Możliwe, lecz ostrzeliwanie czy bombardowanie własnych jednostek przez siły izraelskie miało miejsce wielokrotnie i w różnych fazach wojny i spowodowane było brakiem obrazu pola walki (nie należy zapominać, że wiele z dzisiaj uzywanych sytemów wówczas jeszcze nie istniało), złą koordynacją i bałaganem. Szczególny problem wynikał z ciągłej konieczności zmiany celów samolotów, bez odpowiedniego przygotowania, gdy były już one w drodze do innych cełów. Nie przydawałbym więc istotnego znaczenia (a już na pewno nie zasłóg) wysiłkom egipskim zagłuszania izraelskiej komunikacji. Wiele z cytowanych liczb przez specjalistów jest bardziej wydedukowanych niż obiektywnie prawdziwych. Niektóre czasem sporo odbiegają od rzeczywistości. Oczywiście, przewaga Arabów nad Izraelem na papierze nie była wcale miążdżąca. Poprawiając niekóre z cytowanych liczb, można by nawet dojść do wniosku, że była ona całkiem niewielka. Ale liczby nabierają trochę innego znaczenia, gdy znaczna większość arsenału znajduje się w magazynach, a nie w gotowości bojowej. Trzeba pamiętać, że Zahal to głównie rezerwa , łącznie z jej sprzętem. Fakt, w pierwszych dniach wojny, armia izraelska, jeszcze bez sił rezerwy, walczyła wobec większej prawie o rząd wielkości, „miażdżącej” przewagi wroga. W rozważaniach o wyniku wojny, proponuję dać należną wagę również następującej rzeczywistości: Wojna zakończyła się bezpośrednim zagrożeniem stolicy Syrii i w sytuacji, gdy jednostki Izraela posuwając się w głąb Afryce stanowiły potencjalne zagrożenie dla stolicy Egiptu. Dodam jeszcze, że okrążona armia egipska, która pozostawiona została na skrawku Synaju, wyżyła dzięki dostawie wody przez Zahal. Chyba to jednak wielka klęska armii arabskich. Chętnie przeczytam odpowiedź kol. Rudego na powyższe, lecz niestety nie mogę przedłużyć więcej mojego udziału w tej ciekawej i pouczającej dla mnie dyskusji. Pozdrowienia, Wtr. Odpowiedz Link Zgłoś
wtracalski Re: Wojna Jom Kipur i jej wyniki 11.11.03, 15:27 Zwracam sobie uwagę: mówi się "zasług" a nie "zasłóg". Wstyd. Wtr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rudy_102_t_34_85 Re: Wojna Jom Kipur i jej wyniki IP: *.is.pw.edu.pl 11.11.03, 22:14 Starałem się pokazać historię wojny 1973 w miarę obiektywnie,oddając sprawiedliwość obu stronom.Zdaję sobie sprawę że inaczej widzi się niektóre sprawy z daleka a inaczej gdy jest sie w centrum wydarzeń w dodatku po którejś ze stron...Do tego co napisał kol.Wtracalski mam jednak parę uwag,ale nie chcę zaczynać kolejnej polemiki bez dokładnego sprawdzenia co naprawdę miało miejsce w Hajfie lub okolicach 20.X.1973.Obiecuję że przejrzę wszystkie dostępne mi żródła,łącznie z internetem(może to nieco potrwać,ale jestem słowny i na pewno się odezwę).Bardzo zależy mi na obiektywiżmie i wiarygodności dlatego uczciwie i bezstronnie napiszę czego się dowiedziałem.Szkoda że kol.Wtracalski się wycofuje bo dawno nie miałem tak ciekawego i kompetentnego interlokutora... Pozdrawiam wszystkich. ps.a gazeta pl mogłaby się zdecydować czy wpisanie prawidłowego hasła i loginu uprawnia do wysłania postu czy też powinno się to kończyć abortem ze stwierdzeniem "nie wypełniono pola autor" tak jak to mi się ciągle przytrafia mimo że w rubryce "gość" STOI JAK BYK rudy102_t_34_85..? Po kiego grzyba mam wpisywać chasło i login skoro i tak muszę podpisywać się na nowo..? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 Re: Wojna Jom Kipur i jej wyniki IP: 194.90.65.* 12.11.03, 09:10 drogi rudy. musze ci powiedziec, ze jestes tu jedynym oprocz pro_woka forumowiczem (przynajmniej od roku kiedy ja tu jestem) nie-zydem, ktory rzeczywiscie absolutnie objektywnie, nie atakujac, nie oskarzajac, nie plujac i nie obrazajac dyskutujesz i do tego jeszcze na ciekawy temat. uklon w twoja strone, rudzielcu i zycze nam wszystkim wiecej takich ludzi jak ty. pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rudy102_t_34_85 Re: Wojna Jom Kipur i jej wyniki IP: *.is.pw.edu.pl 15.11.03, 18:23 WRACAM.Dokładnie sprawdziłem kwestię rzekomego nalotu na rafinerię w Hajfie jaki miał mieć miejsce 20.X.73. i muszę przyznać że zapewne kol.Wtracalski miał rację pisząc że rafineria nie została jednak zbombardowana choć taką próbę podjęto.Konkretnie o nalocie jako fakcie potwierdzonym piszą gł.żródła arabskie i część rosyjskich.Jednak wzystkie żródła amerykańskie,izraelskie i brytyjskie temu zaprzeczają choć są duże rozbieżności co do tego czemu nalotu nie było;na stronie internetowej poświęconej IAF(nieoficjalnej) podaje się że samoloty zostały zestrzelone a z kolei H.Herzog podaje w swojej książce że jeden się rozbił a drugi uciekł(?).Generalnie wszystkie żródła podają że maszyn były 2 i należały one do Syrii.Zdaniem H.Herzoga były to SU-20 ale takich samolotów podczas tej wojny nie używano,inni piszą o SU-7 i ta informacja jest pewnie prawdziwa.O SU-7 pisze też skrypt WOJNA YOM KIPPUR wydany w 1994 roku przez wydawnictwo ALTAIR ale tam podaje się że nalot jednak się odbył...Jednak większość żródeł tego nie potwierdza.Konkluzję pozostawiam czytelnikom. Co do kol.Wtracalskiego to oczywiście zgoda co do tego że w pierwszej fazie wojny IDF dysponowała jedynie 40-50% pełnego stanu osobowego,ale i armia Egipska nie miała na azjatyckim brzegu Kan.Sueskiego więcej niż 100.000 ludzi,bo tyle dało się przeżucić przez 2 dni przez mosty pontonowe.Już w 4 dniu wojny Izrael osiągnął maksimum mobilizacyjne,tymczasem Egipt nie przerzucił do Azjii więcej jak 150.00 żołnierzy.Syria oczywiście nie musiała niczego przerzucać ale wzdłuż umocnień PURPLE LINE Izrael wykopał bardzo głęboki rów o stromych ścianach ciągnący się ponad 70 km a po stronie zach,była dodatkowo wysoki na 8 m.wał usypany z piachu i ziemi.Dla jednostek zmechanizowanych była to równie trudna przeszkoda jak kanał,trzeba było zbudować saperskie mosty i zrobić przejścia w wale(tu nie było wody aby rozmyć piach za pomocą armatek wodnych).Wszystko to sprawiło że przez pierwsze 2-3 dni nie wpełni zmobilizowana IDF walczyła z nie wpełni skompletowanymi siłami uderzeniowymi państw arabskich.Żadna ze stron nie miała więc "full" potencjału... Czynnik zaskoczenia był tak samo przesądzający dla początkowych zwycięstw Egipcjan w tej wojnie jak i całkowitego zwycięstwa Izraela w wojnie 1967. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Napisal wlasna wersje... IP: *.fastres.net 10.11.03, 23:01 W maju 1971 roku sadat nie mogac srodkami dyplomatycznymi nic uzyskac, postanowil razem z podgornym przygotowc sie do wojny, ktorego celem bylo calkowicie odzyskanie terrenow straconych w poprzednim konflikcie nawet za cene 1 mil strat( przemouwienie Sadat 22 lipca 1971 roku), Sovieci sie zobowiazuja na dostarczenie Egiptowi rakiet Scud , ale sa przeciwni wojnie, bojac sie porazki Egiptu. W lipcu 1972 nagle Sadat grozi wydaleniem sovieckich doradcow, a e sierpniu 15 tys doradcow opuszcza Egipt, co powoduje u Israela uczucie falszywej bezpiecznosci , ale Sovieci zaczynaja mu dostarczywac Mig 23, Su20, Sam i Scudi, nowe czolgi i systemy antyczolgowe... Juz w kwietniu 1973 roku dochodzi do kordynacji planoe egipskich z Syria. jesli sie nie myle to po stronie Egipdskiej w dniu ataku bylo prawie 1150 tys zolnierzy. W tajnym rozkazie z 4 pazdziernika sadat definiszi jako cel wojny calkowite opanowanie wszystkich terenow straconych w roku 1967. Israele opo swojej stronie Suezu mial do dyspozycji 300 czolgow z tego 80 czolgow i 40 wozow opancerzonych bezposrednio przy kanale. Egipcjani majac okolo 1500 czolgow i 1200 armat.( przewaga 5 krotna w czolgach i 20 krotna w artylerii) plus calkowite zaskoczenie.W czasie pierwszych godzin atakun prawie 200 odrzutowcow Egipskich, Koreoanskich atakuja Israelczykow tracac tylko 37 maszyn.W tym samym czasie 2 Bombandiery probuja bombardowac Tel-Aviv. Calkowita porazka Israelska w pierwszy dniu wojny ( 153 czolgow straconych),zmusila israele do zmienienia planow obrony ( kto broni wszystkiego , nic nie broni). Przyjazd Sharona na front, zaczyna zmieniac losy konfliktu. Konatako Adana i Sharona bez poparcia artylerii i nie przygotowani doznaja porazki w probie dotarcia do kanalu, ale to zmienia calkowicie sposob myslenia dowodctwa israelskiego i plan Sharona do przejscia kanalu i zaczecia ofensywy na tylach egipskich zostal przyjety w nocy z 9 a 10 pazdziernika a w tym samym czasie sily Epipskie soe przygotowywaly do 2 ofensywy,ktora zaczeli w nocy z 12 a 13 pazdziernika, ale tym razem IDF ich oczekiwal i potrafil zniszczyc okolo 250 czolgow tracac 25 swoich. W tym tez dniu Sharon zdecydowal sie do ofensywy na zachodnim brzegu , poniewaz 2 armie egipskie byly na brzegu wschodnim, dalej juz wszyscu wiedza jak sie skonczylo, bez intervencji Sovietow IDF w dniu 21 pazdziernika mogla wkroczyc ( nie musiala ) do Ismaili.W dniu zawieszenia broni IDF mial jeszcze dosc sil, aby 3 Egipskie armie calkowicie zniszczyc, a conajmiej w ciagu tygodnia 3 armie egipska. Jesli sie nie myle, to Kosygin grozil wyslaniem wojsk Sovieckich do obrony Egiptu( chodzilo o 7 dywisji ,ktore byly juz gotowe do wyjazdu na Wegrzech). Jesli sie nie myle to embargo pertrolifiero ogloszono 19 pazdziernika i chyba nie bylo ono rezultatem zwycienstw Egipskich. Sytuacja na froncie Syrskim byla dla Syrianow mniej wiecej tragiczna. Odpowiedz Link Zgłoś
tarekk Re: Dwa strzały 02.11.03, 14:37 Arafat jest symbolem walki narodu palestynskiego..nasza walka nie zalęzy od jednego człowieka..ale jest i będzie symbolem..nie będzimy i nie chcemy miec człowieka jak Sadata Odpowiedz Link Zgłoś
sokolka2 Re: Dwa strzały 02.11.03, 16:18 tarekk napisał: > Arafat jest symbolem walki narodu palestynskiego..nasza walka nie zalęzy od > jednego człowieka..ale jest i będzie symbolem..nie będzimy i nie chcemy miec > człowieka jak Sadata Co to za symbol ten Arafat???Niedawno umarl wasz wybitny intelektualista Edward Said i wszyscy oplakiwaliscie jego smierc.Omar Faris pisal hymny pochwalne na czesc Saida "......Edward Said był naszą dumą .ambasador naszych spraw..wszysce tzw przewode Arabowie są mali przy nim..jego śmierć jest wielką stratą nie tylko dla palestynczyków...zawsze będzie w naszej pamięci ........."ale zaden z was nie napisal ze Arafat zabronil mu juz dawno wjazdu do autonomi,a jego ksiazek nie mozna bylo kupic w autonomi?????,a do biura jego probowano wniesc bombe. Ja jeslibylbym palestynczykem ,to wstydzilbym sie takiego symbolu!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pArisien Swietny artukul panie Warszawski. IP: *.univ / 192.168.24.* 05.11.03, 13:48 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek44 Re: Dwa strzały IP: *.inter.net.il 05.11.03, 14:43 Wczoraj sluchalem wywiadu z naszym pisarzem Amosem Oz. To jest skrajnie lewicowy dzialacz polityczny. I co uslyszalem? Dwa zdania, ktore o malo nie zwalily mnie z wrazenia z krzesla. 1. Gdyby Rabin zyl, to dzisiaj reagowalby ostrzej na Palestynczykow od Szarona. 2. Palestynczycy nie chca pokoju podanego na tacy. Oni chca ten pokoj wywalczyc. Teraz rozumiem dlaczego nie wypalilo porozumienie jakie ofiarowywal Palestynczykom Barak. On im dawal pokoj na tacy. Amos Oz byl dosc blisko w tym czasie w kregach, ktore parly do pokoju. Dzisiaj jest zamieszany w porozumienie "Genewa". Mysle, ze wielu Izraelczykow i nie tylko, sluchalo tego wywiadu w glownym wydaniu naszego dziennika. Jezeli uslysze kiedys podobne zdanie od Uri Avneri, to pomysle, ze zwariowalem i mam omamy sluchowe. Odpowiedz Link Zgłoś
wtracalski Re: Dwa strzały 05.11.03, 20:25 Gość portalu: Tomek44 napisał(a): > Wczoraj sluchalem wywiadu z naszym pisarzem Amosem Oz. To jest skrajnie > lewicowy dzialacz polityczny. I co uslyszalem? > Dwa zdania, ktore o malo nie zwalily mnie z wrazenia z krzesla. > 1. Gdyby Rabin zyl, to dzisiaj reagowalby ostrzej na Palestynczykow od Szarona. > 2. Palestynczycy nie chca pokoju podanego na tacy. Oni chca ten pokoj > wywalczyc. > Teraz rozumiem dlaczego nie wypalilo porozumienie jakie ofiarowywal > Palestynczykom Barak. On im dawal pokoj na tacy. Amos Oz byl dosc blisko w tym > czasie w kregach, ktore parly do pokoju. Dzisiaj jest zamieszany w > porozumienie "Genewa". > Mysle, ze wielu Izraelczykow i nie tylko, sluchalo tego wywiadu w glownym > wydaniu naszego dziennika. > Jezeli uslysze kiedys podobne zdanie od Uri Avneri, to pomysle, ze zwariowalem > i mam omamy sluchowe. Oz ma rację. Arafat nie chciał pokoju na tacy od byle Baraka. Wolał go zdobyć od nie byle Szarona. Po oślim porozumieniu miał już w kieszeni 2.5 miliarda dolarów na wojnę i liczył na konkretne, w razie potrzeby, wsparcie Europy i państw arabskich. Potrzebował, ale dostawał tylko kwiatki. I co najgorsze, okazało się, że przeciętny Izraelczyk nie jest czekoladowym wafelkiem. Pokój jest jeszcze do osiągnięcia, ale taca zaginęła. Może Uri Avneri ją zwędził? Wtr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Widziane z daleka Jak na tę sprawę patrzą Polacy? Bo tutaj po tym zabójs IP: *.pool80181.interbusiness.it 06.11.03, 16:45 po tym zabójstwie stalo sie dla wielu z nas jasne, że Żydzi nie pragną pokoju. Ja myślę, że nienawiść się wkradla w serca obu stron. Co myślą o tym Polacy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirmil w polsce (prawdopodobnie) IP: *.uBRgrb01.supercable.es 06.11.03, 21:11 "prawdopodobnie" - bo chyba sondazy na ten temat nie ma - uwaza sie tak jak w reszcie europy (60% wskazalo na izrael jako na zagrozenie dla pokoju). przy okazji: z niedawno przeprowadzonych badan wynika, ze nieco mniej niz 60% sprzeciwia sie obecnosci polski w iraku. Odpowiedz Link Zgłoś
wtracalski Re: Jak na tę sprawę patrzą Polacy? Bo tutaj po t 06.11.03, 21:22 Gość portalu: Widziane z daleka napisał(a): > po tym zabójstwie stalo sie dla wielu z nas jasne, że Żydzi nie > pragną pokoju. Czyli chcemy wiecznej wojny. Czyli chcemy się bić. Jak można poważnie w taki sposób formuować opinię? Mogę cię zapewnić, że tak samo jak każdy inny („normalny”) naród chcemy żyć w spokoju i w dobrobycie, a przede wszystkich bez zbędnych pogrzebów. Wszyscy chcemy pokoju, jedynie wobec niezbyt przyjaznych sąsiadów mamy różne opinie jak go osiągnąć i czym za niego zapłacić. Dam cztery krańcowe poglądy: Religijny ekstra „prawicowy” ------------------------------------------------------ Nie wolno zwrócić zajętych w 67r terenów, ponieważ należą one do Ziemii Obiecanej Żydom. Jak w ogóle można myśleć o oddaniu Swiętego Wzgórza, na której stała Świątynia (dzisiaj dwa meczety)? Nasi sąsiedzi pogodzą się w końcu z faktem dokonanym i zapanuje pokój, jeśli tylko Bóg tak postanowi. Ekstra „prawicowy” -------------------------------------------- Nasi sąsiedzi i tak nie pogodzą się z istnieniem Izraela, więc po co oddawać im zdobyte w wojnie tereny i pozbywać się tak ważnej strategicznie przestrzeni obronnej. Póki trzeba, będziemy się bronić wszelkimi siłami, a mamy ich dużo, aż w końcu wróg zrozumie, że nigdy nie zdoła pokonać Izraela i pogodzi się z jego istnieniem. Wtedy nastąpi pokój. Extra „lewicowy” ------------------------------------------- Wystarczy, że oddamy wszystkie zajęte tereny, zlikwidujemy osiedla, oddamy pół Jerozolimy, ustąpimy na wszystkie żądania palestyńczyów, będziemy potulni i mili, wtedy nasi sąsiedzi szybko nas pokochają i nastąpi prawdziwy pokój. Religijny ekstra „lewicowy” --------------------------------------------------- Mesjasz jeszcze nie przyszedł i dlatego nie ma miejsca na państwowość żydowską. Należy natychmiast zlikwidować państwo Izrael i oddać się w ręce Boga. Myśle, że z górą 10-20% izraelczyków wyraża powyższe ekstremalne poglądy, razem biorąc. Co najmniej 80% jest gdzieś po środku, bardziej w lewo lub w prawo. Róznice są tylko w ocenie szans na pokój i w drodze do jego osiągnięcia. Fakt, gdy tylko mowa o pokoju natychmiast wkracza terror i całe centrum przesuwa się na prawo. Robienie z nas wrogów pokoju jest niczym innym tylko nonsensem logicznym i wyrazem kompletnego niezrozumienia naszej izraelskiej rzeczywistości, lub propagandą w złej wierze. Szkoda, nie sprzyja to osiągnięciu pokoju. Wtr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirmil widzisz jak on rzeczowo wyjasnia dlaczego IP: *.uBRgrb01.supercable.es 07.11.03, 01:30 nie moga opuscic wszystkich terenow okupowanych? coz za niezrozumiala radykalnosc: wymagac wypelnienia rezolucji onz!!! pamietacie, jak hitler chcial, zeby mu polacy dziekowali, bo nie byli skazani na zaglade (coz za radykalizm!!!) tylko na niewolnicza prace w III rzeszy. wolnych polakow tez nie wolno zostawic (coz za radykalizm!!!). wyposrodkowane, zdrowe poglady: niewola. :( to jest wstyd: zeby "normalna" osoba twierdzila cos takiego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 Re: widzisz jak on rzeczowo wyjasnia dlaczego IP: 194.90.65.* 07.11.03, 07:19 nu, mirmil, ty to nie dorosles do paznokcia malego palca u nogi wtracalskiego. daleko ci do czlowieczenstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 do rudzielca IP: 5.3.1R3D* / 192.114.47.* 07.11.03, 20:04 nu, musze powiedziec, ze jestem lekko zdziwiona brakiem reakcji z twojej strony na odpowiedz wtracalskiego.... Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Re: do rudzielca 07.11.03, 21:19 Litości...czy ja cały dzień mam do zerkania Gazete PL..? Wczoraj cierpliwie czekałem na kol.Wtracalskiego na udeptanej ziemi aż sen mnie zmożył.Dzisiaj od rana jestem poza domem.Jakieś 30 minut temu wróciłem zmęczony i z bolącym łbem.Już miałem udać się w objęcia Morfeusza(bez skojarzeń z MATRIXEM)ale wiedziony ciekawością zajrzałem na forum,przeczytałem Wtracalskiego i mimo wszystko przystępuję do reakcjii,mam jedynie nadzieję że nie zasnę przed monitorem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirmil co to czlowieczenstwo wg "jewish agency"? IP: *.uBRgrb01.supercable.es 08.11.03, 01:14 wiemy ze np "pokoj" to to samo co w innych krajach "okupacja", "szczodra oferta baraka" to "oddamy 85% waszej ziemi i przedmiescia jerozolimy", "moralnosc" to "syjonizm", itp widzisz, danka, wiedzac gdzie pracujesz, to nawet juz nie jest zabawne odpisywanie na twoje posciki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 Re: co to czlowieczenstwo wg "jewish agency"? IP: 5.3.1R3D* / 192.114.47.* 08.11.03, 22:12 nu, ja do ciebie nie pisze, wiec mozesz spokojnie nie odpisywac. nie mysle, ze bedzie mi cie brakowac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirmil kolejne klamstewko i jakie naiwne... IP: *.uBRgrb01.supercable.es 09.11.03, 10:34 > nu, ja do ciebie nie pisze, wiec mozesz spokojnie nie odpisywac. nie mysle, ze > bedzie mi cie brakowac. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=8845435&a=8949937 to tak jak z twoimi postami, kiedy piszesz "o, mirmil, wiec znowu sie zaczynaja bluzgi pod moim adresem" - a kilka postow wyzej znow sobie ulzylas... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 Re: kolejne klamstewko i jakie naiwne... IP: 5.3.1R3D* / 192.114.47.* 09.11.03, 12:39 nu, mirmil, ja do ciebie nie pisze, ja ci najwyzej odpowiadam. i to tez tylko w chwilach slabosci. oprocz tego przestac z ta jewish agency, bo to idiotyczne: nie tylko, ze akurat nie w tym biurze pracuje, ale nawet jakby, to poinformuj sie, co to biuro robi, ile tysiecy osob tam pracuje i ze nie kazdy tam akurat zajety "webowaniem"zydow do israela. oprocz tego, to nawset jakby tak bylo, to co ci to przeszkadza? ile by sie nie werbowalo, to to nigdy nie sprosta przyrostowi naturalnemu arabow, ktorzy tak z reguly produkuje 12-16 dzieci. oprocz tego, z tego co ja sie orientuje, to kazdy dostaje tam normalna miesieczna zaplate, za normalna prace urzednicza. nie myl jewish agency z wywiadem. nu, w wywiadzie to moze ja pracuje. w godzinach nadliczbowych na forum. za darmo. robie to tak z pasji.... Odpowiedz Link Zgłoś
wtracalski Re: kolejne klamstewko i jakie naiwne... 09.11.03, 12:54 Gość portalu: dana33 napisał(a): > oprocz tego przestac z ta jewish agency, bo to idiotyczne: > nie tylko, ze akurat nie w tym biurze pracuje, A ja już zdążyłem swoją żonę posłać na zwiady do jewish agency w Jerozolimie zidentyfikować wreszcie tę słynną Danę R. Znalazła tam 17 różnych Dan. Żadna R. Cały jej wysiłek na daremno. Wtr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 Re: kolejne klamstewko i jakie naiwne... IP: 5.3.1R3D* / 192.114.47.* 09.11.03, 14:42 :) bo ja agentka, rozumiesz, wtracalski? ja r tu a w jewish agency to ja ani dana ani r ani w jerozolimie ani w israelu, ja wogole nie istnieje.... bo ja agentka. i placa mi za czapke niewidke.... a dla zon to ja wogole nie widoczna.... powinienes byl sam przyjechac i szukac.... :) pozdrowienia dla zonki..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirmil hahaha agentka :) IP: *.uBRgrb01.supercable.es 09.11.03, 14:57 koloryzujecie sobie rzeczywistosc. zadna agentka tylko zwyczajna funkcjonariuszka panstwowa :) kazdy by chcial byc bondem, co? hehehehhehehehh Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirmil dana, dana, znowu sie tlumaczysz IP: *.uBRgrb01.supercable.es 09.11.03, 14:56 ze niby nie piszesz do mnie tylko odpowiadasz (o dziwo na posty nie skierowane do ciebie :) ze nie pracujesz w agencji zydowskiej.... tylko kilka razy napisalas z ich serwera ze zydzi chca pokoju ale nie chca skonczyc okupacji :) ze to forum to dla ciebie zabawa itp itd. pamietasz jak napisalas ten rozdzierajaco dramatyczny post "odchodze" a tak naprawde to pojechalas na wakacje do polski :))) oj danka danka uzaleznilas sie od forum i nie mozesz przestac. dlatego tak cie dziwi, ze cccp juz ci nie odpowiada i uwierzyc nie mozesz ze sobie poszedl - mierzysz innych swoja miarka... wiesz, w sumie to powinienem miec do ciebie zal, ze juz tylu porzadnych ludzi wystraszylas z tego forum. na ale przeciez ty tylko oczyszczasz teren, prawda? no coz, malo wdzieczna praca. ale w sumie jakos trzeba na zycie zarabiac. wiesz tylko na serio o wiele mniej zabawne jest odpisywanie na twoje syjonistyczno niemoralne posty, jak sie wie, z jakiej instytucji one pochodza... Odpowiedz Link Zgłoś
wtracalski Re: dana, dana, znowu sie tlumaczysz 09.11.03, 15:53 Gość portalu: mirmil napisał(a): > ze niby nie piszesz do mnie tylko odpowiadasz (o dziwo na posty nie skierowane > do ciebie :) > > ze nie pracujesz w agencji zydowskiej.... tylko kilka razy napisalas z ich > serwera > > ze zydzi chca pokoju ale nie chca skonczyc okupacji :) > > ze to forum to dla ciebie zabawa itp itd. pamietasz jak napisalas ten > rozdzierajaco dramatyczny post "odchodze" a tak naprawde to pojechalas na > wakacje do polski :))) oj danka danka uzaleznilas sie od forum i nie mozesz > przestac. > > dlatego tak cie dziwi, ze cccp juz ci nie odpowiada i uwierzyc nie mozesz ze > sobie poszedl - mierzysz innych swoja miarka... > > wiesz, w sumie to powinienem miec do ciebie zal, ze juz tylu porzadnych ludzi > wystraszylas z tego forum. na ale przeciez ty tylko oczyszczasz teren, prawda? > no coz, malo wdzieczna praca. ale w sumie jakos trzeba na zycie zarabiac. > > wiesz tylko na serio o wiele mniej zabawne jest odpisywanie na twoje > syjonistyczno niemoralne posty, jak sie wie, z jakiej instytucji one > pochodza... Brawo, Mirmil, udało ci się mnie rozśmieszyć. A to wcale nie takie łatwe. Wtr:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirmil mylisz sie - bardzo latwo IP: *.uBRgrb01.supercable.es 09.11.03, 15:57 bo to taka maniera: crassus np (i ostatnio tez danka) twierdza, ze to forum nic ich nie obchodzi, ze sa takie luzaki, ze hej ty z kolei ciagle sie "dobrze bawisz" taka forumowa poza. jeszcze bardziej sie usmiejesz, jak sie dowiesz, ze ja wiedzialem, ze to napiszesz. serio :D Odpowiedz Link Zgłoś
wtracalski Re: mylisz sie - bardzo latwo 11.11.03, 09:53 Gość portalu: mirmil napisał(a): > bo to taka maniera: > > crassus np (i ostatnio tez danka) twierdza, ze to forum nic ich nie obchodzi, > ze sa takie luzaki, ze hej > > ty z kolei ciagle sie "dobrze bawisz" > > taka forumowa poza. > > jeszcze bardziej sie usmiejesz, jak sie dowiesz, ze ja wiedzialem, ze to > napiszesz. serio :D Jakoś tym razem - wcale nie. Wtr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 Re: dana, dana, znowu sie tlumaczysz IP: 5.3.1R3D* / 192.114.47.* 09.11.03, 23:20 alez, alez, mirmilku, nic sie nie tlumacze... juz wyjasnilam pare razy, ze ten sam serwer uzywaja wszystkie instytucje sjonistyczne, nie tylko jewish agency, ale i yad vashem, central zionsts archives, keren kayemeth leisrael, keren hayesod, jewish agency i jeszcze pare. nu, to i co? i wlasni, masz racje: z czegos trzeba zyc. to ja wole zyc z pracy. a ty z czego zyjesz? z kieszeni generalissimo, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
sokolka2 Re: dana, dana, znowu sie tlumaczysz 09.11.03, 23:28 Gość portalu: dana33 napisał(a): > alez, alez, mirmilku, nic sie nie tlumacze... juz wyjasnilam pare razy, ze ten > sam serwer uzywaja wszystkie instytucje sjonistyczne, nie tylko jewish agency, > ale i yad vashem, central zionsts archives, keren kayemeth leisrael, keren > hayesod, jewish agency i jeszcze pare. nu, to i co? i wlasni, masz racje: z > czegos trzeba zyc. to ja wole zyc z pracy. a ty z czego zyjesz? z kieszeni > generalissimo, nie? Dana dla islamistow takich jak mirmilek tlumaczenie to dowod przyznania sie do winy i tak on sobie w swoim mozgu to tlumaczy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek44 do wtracalskiego IP: 213.8.97.* 09.11.03, 10:10 To jest bardzo ciekawe co napisales. Historia wojny Sadnego Dnia jest w Polsce prawie, nieznana, a jezeli kiedykolwiek sie o niej mowilo, to w sposob wypaczajacy fakty. Osobiscie tego doswiadczylem, poniewaz w tym okresie mieszkalem w Polsce. Mysle, ze pan Konstanty Gebert powinien to rowniez przeczytac, bo to pisze ktos kto to widzial stad, a nie tylko wyczytal w sprawozdaniach rozmaitych komentatorow. Odpowiedz Link Zgłoś
sokolka2 __troche inna wersja Jom Kipur tego samego autora 09.11.03, 14:35 Kapitan Motti Aszkenazi miał niecałe trzydzieści lat, gdy 23 września 1973 r., w wigilię żydowskiego Nowego Roku, obejmował dowodzenie nad posterunkiem Budapeszt na izraelskiej linii fortyfikacji Bar Lewa, ciągnącej się wzdłuż wschodniego brzegu Kanału Sueskiego. Linię nazwaną tak od nazwiska jej budowniczego, ówczesnego izraelskiego szefa sztabu, zaczęto budować wiosną 1969 r. w odpowiedzi na coraz częstszy egipski ostrzał wschodniego brzegu kanału. Uzyskane w 1967 r. zwycięstwo w wojnie sześciodniowej z Arabami nie zagwarantowało Izraelowi bezpieczeństwa, lecz we wrześniu 1970 r. trzy wydarzenia zmieniły sytuację na jego korzyść. Najpierw w Jordanii król Husajn krwawo stłumił podjętą przez Organizację Wyzwolenia Palestyny pod wodzą Jasera Arafata próbę przejęcia władzy. Podczas owego "czarnego września" zginęło ponad tysiąc Palestyńczyków. 28 września egipski prezydent Naser, który usiłował wynegocjować jordańsko-palestyńskie zawieszenie broni, zmarł nagle na zawał serca. Jego odejście pozbawiło Arabów charyzmatycznego przywódcy, a Izrael - najgroźniejszego przeciwnika. Wiceprezydent Anwar Sadat, który konstytucyjnie odziedziczył stanowisko, postrzegany był - niesłusznie - jako postać słaba i przejściowa. Wreszcie Kongres USA, zaniepokojony systematycznie rosnącą pozycją ZSRR w Egipcie, po raz pierwszy zgodził się dostarczyć Izraelowi najnowocześniejszą broń o wartości pół miliarda dolarów. Było to mniej, niż Moskwa wyłożyła w Egipcie, lecz pozwoliło przywrócić zakłóconą równowagę. Izrael odetchnął. Niesłusznie. Odetchnął i marnował szanse. Na początku 1971 r. Sadat w wywiadzie dla redaktora "Newsweeka" Arnauda de Bochgrave powiedział, że jest gotów uznać Izrael i żyć z nim w pokoju. De Bochgrave natychmiast udał się do Jerozolimy na wywiad z premier Izraela Goldą Meir, lecz ta zlekceważyła przytoczone jej deklaracje egipskiego prezydenta. De Bochgrave był przekonany, że gdyby zareagowała inaczej, wojny można było uniknąć. Po co im te pompy? Sadat ogłosił rok 1971 "rokiem przełomu" i zwrócił się do Moskwy o zwiększenie dostaw broni. Dostał niejasne obietnice, lecz czas mijał, a broń nie nadchodziła. W czerwcu Sadat zdecydował się na posunięcie radykalne. Zażądał, by wszyscy sowieccy "doradcy" opuścili Egipt. Utrata wpływów w Egipcie osłabiała pozycję międzynarodową Moskwy, także wobec Waszyngtonu, i w lutym 1973 r. Rosjanie zgodzili się wreszcie spełnić egipskie zamówienie, Sadat zaś "pozwolił" sowieckim doradcom na powrót do Egiptu. W tym samym czasie Syria i Egipt reaktywowały wspólne dowództwo wojskowe Zjednoczonej Republiki Arabskiej (w latach 1958-61 wspólnego państwa egipsko-arabskiego; do 1971 r. taką nazwę nosił sam Egipt) i zaczęły planować wojnę. Do Egiptu zaczęły po raz pierwszy napływać rosyjskie rakiety. Była to broń groźna; Izrael nie miał czym się jej przeciwstawić. Wznowiono także dostawy czołgów i artylerii. Co najważniejsze, sprzęt napływał w ogromnych ilościach. Rosjanie zwiększyli też dostawy dla Syrii. - Cholerni Syryjczycy - narzekał w kręgu zaufanych sowiecki ambasador w Damaszku Nuritdin Mychidinow. - Biorą wszystko oprócz naszych rad. Podczas gdy Sadat toczył z Moskwą dyplomatyczne boje, jego minister wojny generał Ahmed Ismail przygotowywał swą armię do bojów prawdziwych. Ten znakomity oficer poddał swych żołnierzy brutalnej dyscyplinie ćwiczeń; chaos, jaki panował podczas wojny sześciodniowej w 1967 r., nie mógł się więcej powtórzyć. Od 1970 r. jednostki trenowały w nieskończoność. Jeden oddział trzy lata ćwiczył kładzenie rur przez przeprawę wodną, inny doskonalił spuszczanie na wodę elementów mostu pontonowego. Żołnierzy szkolono też politycznie. W "Wytycznych dla moralnego szkolenia na rok 1969" czytamy: "Ludzkość nigdy nie znała i nigdy nie pozna wroga tak brutalnego jak Żydzi... Już w łonie matki cechuje ich najpodlejszy charakter, który przekazują z pokolenia na pokolenie". Oprócz indoktrynacji, morderczego rytmu ćwiczeń i ogromnych dostaw broni z Moskwy egipski generał miał jeszcze w zanadrzu tajną broń. W maju 1972 r. Egipt zwrócił się do bawarskiej firmy Magirus Deutz o przysłanie na próbę dwóch potężnych pomp TST 40/7 zdolnych przepompować cztery tysiące litrów wody na minutę - miała się nimi interesować straż pożarna. Próby najwyraźniej wypadły pomyślnie, bo w październiku Egipcjanie złożyli zamówienie na sto sztuk. Rozmiar zamówienia zachwycił Niemców, choć wywołał też zdziwienie: nie wiedzieli, że potrzeby egipskich strażaków, znanych raczej z niesprawności, były tak wielkie i tak konkretne. Niemcy zdziwiliby się jeszcze bardziej, gdyby zobaczyli, że sprzęt rozładowują w Aleksandrii nie strażacy, lecz żołnierze. Izraelczycy spali nadal. Inaczej niż Egipt, który miał ponadćwierćmilionową stałą armię, w czasie pokoju polegali na kilkudziesięciotysięcznym wojsku składającym się głównie z poborowych i rezerwistów jak kapitan Motti Aszkenazi. Żołnierzy nie wystarczało nawet na obsadzenie całej linii Bar Lewa. Izraelczycy udawali, wysyłając za dnia do opuszczonych posterunków patrole, że jest tam stała załoga. Egipscy żołnierze moczący dla ochłody nogi w wodach kanału po drugiej stronie nie dawali się zwieść - ze śmiechem o szóstej wieczór pokazywali na zegarki, dając znak pozorantom, że czas wracać do bazy. A jeśli naprawdę zaatakują? Ostatnie szczegóły ataku, oprócz daty, wspólne dowództwo Zjednoczonej Republiki Arabskiej ustaliło ostatecznie pod koniec sierpnia. W połowie września doszło do walki powietrznej między myśliwcami Syrii i Izraela. Syria straciła trzynaście maszyn, Izrael jedną. W oczekiwaniu na spodziewany odwet Izrael przesunął część wojsk pod granicę. Syria postąpiła tak samo, co Izraelczycy uznali za absolutnie zrozumiałe. W Jerozolimie nie wiedziano, że syryjska dyslokacja nie była reakcją na powietrzną klęskę, lecz częścią planu przygotowania wojsk do ataku. Akcja Syryjczyków zaniepokoiła jednak ministra obrony Mosze Dajana. W tajemnicy ogłosił alarm bojowy oraz nakazał przemieszczenie doborowej Siódmej Brygady Pancernej na wzgórza Golan. Ta decyzja, podjęta po omacku, za kilka dni miała uratować kraj od katastrofy. Dajan jedynie zgadywał. Podobnie jak Eli Zeira, szef wojskowego wywiadu izraelskiego, i reszta generalicji był przekonany o słuszności zasadniczej koncepcji strategicznej: żadne państwo nie wszczyna wojny bez racjonalnych widoków na zwycięstwo. Pomysł, że militarną klęskę można będzie obrócić w polityczne zwycięstwo, był całkowicie obcy myśleniu izraelskich wojskowych. Ale dla Sadata perspektywa taka była absolutnie do przyjęcia. Zadanie Izraelczykom bolesnych strat podniosłoby bowiem jego prestiż, mógł zaś liczyć, że ONZ jak w 1967 r. nie dopuści, by Egipt poniósł ostateczną cenę klęski. A egipski minister wojny generał Ismail wiedział, że Izrael nie wytrzyma, gdy zostanie przepuszczony przez, jak to nazywał, "maszynkę do mielenia mięsa": 36-milionowy Egipt jest w stanie znieść dziesięć tysięcy zabitych, ale dla trzymilionowego Izraela dziesięć tysięcy zabitych będzie barierą nie do przekroczenia. Tymczasem po drugiej stronie Morza Śródziemnego, w sercu Europy, w Austrii, doszło do wydarzenia, które całkowicie odwróciło uwagę Izraela. 28 września palestyńscy terroryści porwali pociąg wiozący żydowskich imigrantów do Izraela i zażądali, by rząd austriacki zamknął ośrodek tranzytowy dla rosyjskich Żydów w Schoenau. Kanclerz Austrii Bruno Kreisky, Żyd z pochodzenia, lecz wobec syjonizmu bardzo krytyczny, natychmiast przystał na to żądanie. W Izraelu wybuchł dramat. Premier Golda Meir bezskutecznie próbowała namówić Kreisky'ego do zmiany decyzji. Pociąg porwała całkowicie kontrolowana przez Damaszek organizacja palestyńska as Saika; jeśli był to manewr dywersyjny, to powiódł się ponad wszelkie oczekiwania. Dyslokację wojsk syryjskich i egipskich na granicach z Izraelem w przygotowaniu do ataku Jerozolima uznała bowiem za manewr obronny w oc Odpowiedz Link Zgłoś
sokolka2 Re: __troche inna wersja Jom Kipur tego samego au 09.11.03, 14:36 Bezsilni Izraelczycy W dwa dni później Mossad, izraelski wywiad cywilny, otrzymał od "niezwykle pewnego źródła" informację, że Egipt i Syria zaatakują w sobotę o 18. Informator Mossadu - jak ostatnio ujawniono, był nim zięć zmarłego prezydenta Egiptu Nasera - najwyraźniej nie wiedział, że datę ataku przesunięto na termin o cztery godziny wcześniejszy. W piątek, 5 października, w południe szef sztabu Elazar postawił wreszcie całą armię w stan gotowości bojowej. Odwołał też wszystkie przepustki z okazji Jom Kippur; było już jednak za późno, by wprowadzić to w życie. Pani Meir usiłowała zwołać gabinet, lecz część ministrów rozjechała się do domów na święto. Obradując w niepełnym składzie, rząd jednomyślnie postanowił nie przeprowadzać mobilizacji. W kilka godzin później, o zmierzchu, zaczynał się już Jom Kippur, po polsku - Sądny Dzień. W sobotę, 6 października, Elazara obudził o 4.30 rano telefon od szefa wywiadu wojskowego Zeiry. Jednemu z agentów Mossadu - znów Mossadu, nie wywiadu wojskowego - udało się zdobyć cały arabski plan bitewny. Teraz już i Zeira nie miał wątpliwości: wojna wybuchnie o godzinie 18. Elazar zadzwonił do Dajana i powiedział, że chce przeprowadzić natychmiast pełną mobilizację i dokonać lotniczego ataku wyprzedzającego. Elazar wiedział, że Izrael czeka zmasowany atak na obu frontach. Dajan uważał jednak, że siły już na nich rozmieszczone wystarczą. Po dwóch godzinach narad pani Meir, popierając Dajana, opowiedziała się za częściową tylko mobilizacją; pełną Arabowie mogliby zdyskontować politycznie jako pretekst do ataku. Ku rozpaczy szefa sztabu zabroniła też ataku wyprzedzającego. - Ilu pozostałoby nam przyjaciół, gdybyśmy znów zrobili coś takiego? - argumentowała. O godzinie 9 Elazar nakazał telefonem z domu pani premier rozpoczęcie za godzinę mobilizacji, a w tajemnicy przed panią Meir poszerzył jej zasięg. Rezerwistów wywoływano z synagog i mieszkań. Ale już o 7 rano nad Jerozolimą przeleciał izraelski phantom, udając się z misją zwiadowczą nad Golan. Ryk silników nisko lecącej maszyny pogwałcił święto i zakłócił jego ciszę. W mieście stało się jasne, że nie będzie to zwykły Jom Kippur. O godzinie 11 pani Meir przyjęła amerykańskiego ambasadora Kennetha Keatinga, który wysłuchawszy jej informacji, powiedział, że Ameryka Izraelowi pomoże, ale tylko jeśli będzie absolutnie jasne, że to strona arabska jest agresorem. Atak wyprzedzający - a można go było jeszcze przeprowadzić - prawie na pewno udaremniłby uzyskanie takiej pomocy. Premier poprosiła, by Amerykanie przekazali Sadatowi, że Izrael nie uderzy pierwszy. A potem zezwoliła wreszcie szefowi sztabu na wszczęcie pełnej mobilizacji. W południe zebrał się izraelski gabinet i zaakceptował podjęte tego ranka decyzje. - A co będzie, jeśli wróg zaatakuje przed 18? - spytał minister sprawiedliwości Jakow Szapira. - To najprzytomniejsze pytanie, jakie dziś słyszałem - odparł Dajan. Odpowiedź miała przyjść już za dwie godziny. W tym samym czasie - o szóstej rano w Waszyngtonie - sekretarz stanu Henry Kissinger, zerwany z łóżka, został poinformowany, że wojna "może wybuchnąć lada moment". Był sceptyczny, ale mimo to obudził prezydenta. Otrzymawszy relację swego ambasadora ze spotkania z panią Meir, zadzwonił do rosyjskiego ambasadora Anatola Dobrynina z pilnym żądaniem, by przekazał Arabom swoimi kanałami gwarancję pani premier. Ambasador był zdumiony; nie wiedział nawet o przeprowadzonej przed kilku dniami ewakuacji rosyjskich cywili z Egiptu, ale wiadomość obiecał oczywiście przekazać. Do Mottiego Aszkenaziego na posterunku Budapeszt wiadomość, że atak ma nastąpić o 18, dotarła o 13.30. Po trzydziestu minutach na posterunek spadła artyleryjska nawała, która trwać miała przez sześć dni. Z jego siedemdziesięciu żołnierzy przeżyje niewiele ponad połowa. Ale jego posterunek, najbardziej wysunięty na północ na całej linii Bar Lewa, jako jedyny nie zostanie przez Egipcjan zdobyty. W dwie godziny po tym, jak w Tel Awiwie minister Szapira zadał swe przytomne pytanie, egipski pułkownik, wzięty później przez Izraelczyków do niewoli, stał na zachodnim brzegu Kanału Sueskiego i ze zdumieniem obserwował egipskie samoloty w ogromnych zwartych formacjach przelatujące nad kanałem. - Co się dzieje? - spytał swojego brygadiera. - Proszę spytać generała - padła odpowiedź. Pułkownik zwrócił się w stronę dowódcy i zobaczył, że ten modli się w stronę Mekki. Wtedy zrozumiał, że się zaczęło. Przez dwie godziny na linię Bar Lewa, bronioną przez zaledwie sześciuset izraelskich żołnierzy, spaść miało sto tysięcy bomb i pocisków. Klęska była nieuchronna. W tym samym momencie na Golan ruszyły syryjskie czołgi. Australijski obserwator z ONZ-owskiego posterunku pod Kuneitrą, pomiędzy liniami frontów, ze zdumieniem obserwował, jak trzysta syryjskich czołgów przedefilowało przed nim jak na paradzie, nim runęły na pozycje izraelskie. - Nie wiedziałem, że jest tyle czołgów na świecie - mówił potem oszołomiony. Dalszych czterysta maszyn uderzyło od południa. Na Golanie jedynie kilkanaście kilometrów dzieliło front od pierwszych izraelskich miast. Izrael miał tam tylko sto siedemdziesiąt sześć czołgów, i to w większości zmodernizowanych shermanów z II wojny światowej. A Syryjczycy zrazu szli od zwycięstwa do zwycięstwa. W pierwszych godzinach wojny zajęli po zażartej, lecz trwającej niecałą godzinę bitwie izraelską bazę obserwacyjną i nasłuchową na szczycie zdobytej w 1967 r. góry Hermon. Izraelczycy tracili też przewagę w powietrzu: rosyjskie baterie rakiet przeciwlotniczych sprzężone z działami szybkostrzelnymi tylko tego pierwszego dnia strąciły nad Golanem czterdzieści izraelskich maszyn. Na obu frontach Arabowie, hojnie zaopatrzeni przez Moskwę, używali broni rakietowej z ogromną skutecznością i nie mniejszą rozrzutnością. W ciągu pierwszych trzech dni wojny odpalili ponad tysiąc samych rakiet ziemia-powietrze. Wobec takiej burzy ogniowej lotnictwo izraelskie było bezsilne. Syryjska flaga nad Golanem Na Synaju większość czołgów, których Izrael miał tam dwieście czterdzieści, znajdowała się na zapleczu: by uniknąć prowokowania Arabów, miały dotrzeć na front, dopiero gdy będzie jasne, że rozpoczyna się inwazja. Ale inwazja zaczęła się o cztery godziny wcześniej, niż przewidział izraelski wywiad. Czołgi nie zdążyły. To opóźnienie było dla Egipcjan zbawienne. Ku zdumieniu izraelskich żołnierzy w otoczonych bunkrach atakująca piechota wymijała je i na ich zapleczu zajęła stanowiska, uruchamiając rosyjskie przenośne wyrzutnie rakiet przeciwczołgowych. Gdy zaczęły się pojawiać śpieszące z odsieczą izraelskie czołgi, zostały wystrzelane jak kaczki. W ślad za rakietami przeciwczołgowymi przerzucono przeciwlotnicze, które niemal natychmiast jęły strącać izraelskie maszyny. Dwa główne elementy izraelskiej strategii, broń pancerna i samoloty, znalazły się w szachu. Teraz głównym problemem Egipcjan były zbudowane przez Izraelczyków potężne zapory ziemne na zapleczu linii Bar Lewa. Przeciwko nim generał Ismail użył swej tajnej broni - niemieckich pomp Magirus Deutz. Strumienie wody pod wysokim ciśnieniem rozbiły zapory. Droga w głąb Synaju stanęła otworem. Wzdłuż całej długości wschodniego brzegu Kanału Sueskiego triumfalnie załopotały egipskie flagi. W swym podziemnym centrum dowodzenia, którego miał nie opuścić przez dwa tygodnie, egipski minister wojny poznał smak pierwszego sukcesu. O północy w sobotę Egipt miał na wschodnim brzegu kanału pięćset czołgów i system obrony rakietowej. Operacja, która według prognoz egipskiego sztabu miała kosztować dziesięć tysięcy zabitych i piętnaście tysięcy rannych, spowodowała śmierć mniej niż dwustu egipskich żołnierzy. W Izraelu system mobilizacji zawiódł: brakowało informacji, rozkazów, koordynacji. Generała Szarona, pośpiesznie wcielonego znów do służby czynnej, by dowodził (pod rozkazami swego byłego podwładnego g Odpowiedz Link Zgłoś
sokolka2 Re: __troche inna wersja Jom Kipur tego samego au 09.11.03, 14:38 A pracowała ona pełną parą. W poniedziałek, trzeciego dnia wojny, izraelski szef sztabu Elazar wydał rozkaz kontrataku: dywizja generała Abrahama Adana, dowódcy północnego sektora frontu synajskiego, miała połączyć siły ze stacjonującą w środkowej części frontu dywizją rezerwową Szarona, by wspólnie wyprzeć Egipcjan z Synaju. Elazar był tak pewien sukcesu, że na wszelki wypadek zabronił obu generałom przekraczania kanału. Ale w tym samym czasie szef frontu synajskiego Gonen wydał Szaronowi sprzeczny z tym rozkaz zdobycia Suezu; jego dywizja już wyruszyła. Adan zaatakował więc Egipcjan sam i został całkowicie rozbity; utracił ponad połowę ze swych stu siedemdziesięciu czołgów. Zniszczyła je egipska piechota. Jeden z jego oficerów tak w rozmowie z „Sunday Timesem” wspominał to starcie: „Widziałem z odległości jakieś plamki na wydmach. Jeden z moich dowódców przekazał: »To ludzie! «. Nie rozumiałem. Co tam ludzie robią, stojąc nieruchomo, gdy nasze czołgi pędzą na nich? Nagle rozpętało się piekło. Uderzyła w nas nawała rakiet. Wiele czołgów zostało trafionych. Nigdy się z czymś takim nie spotkaliśmy”. To było spotkanie z nowym rodzajem egipskich żołnierzy: zdyscyplinowanych, odważnych i wyposażonych w najnowocześniejsze rosyjskie rakiety przeciwczołgowe. Nowe rozkazy zawróciły dywizję Szarona, lecz było już za późno, by zapobiec klęsce. Za to Szaron, przekonany, że zdołałby się przebić do kanału, publicznie zarzucił Gonenowi nieudolność. O tej klęsce generał Elazar jeszcze nie wiedział, gdy na konferencji prasowej oznajmił: - Podjęliśmy kontrofensywę na obu frontach. Z radością informuję, że jest ona skuteczna. Zaczęliśmy niszczyć armię egipską. W niektórych punktach powróciliśmy już nad kanał. - Między frontem synajskim a Tel Awiwem nie ma już ani jednego czołgu - powiedział zrozpaczony Dajan po klęsce Adana. Minister obrony był człowiekiem niewierzącym, ale dobrze obznajomionym z żydowską tradycją. - To zwiastować może - dodał - zburzenie Trzeciej Świątyni (tak nawet niewierzący syjoniści określali odbudowane po dwóch tysiącleciach państwo żydowskie). Ratunek z Waszyngtonu W poniedziałek 8 października w Waszyngtonie prezydent Nixon podjął decyzję o zaopatrzeniu Izraela we wszelką broń i sprzęt. Nie była to decyzja łatwa: europejscy sojusznicy panicznie bali się arabskiego embarga naftowego, mniej groźnego dla USA, które zawsze mogły liczyć na dostawy z rządzonego jeszcze wówczas przez szacha Iranu i miały też własne zasoby. Bez przewiezionych drogą lotniczą dwudziestu dwóch tysięcy ton sprzętu, łącznie z całymi czołgami, które prosto z lotniska ruszały na front, Izrael przegrałby wojnę. Podobny most powietrzny z Kairem i Damaszkiem uruchomiła Moskwa. Decyzja musiała zapaść znacznie przed amerykańską: już 10 października wylądowało w Syrii i Egipcie osiemdziesiąt rosyjskich maszyn. Jest też całkiem pewne, że bez tych dostaw Arabowie nie byliby w stanie walczyć tak długo, jak w końcu walczyli. We wtorek 9 października, w odpowiedzi na ostrzał rakietowy kibuców, Izrael rozpoczął naloty na Damaszek i porty syryjskie. Zbombardowano cele wojskowe i przemysłowe, ale bomby spadły także na dzielnice mieszkaniowe; w porcie Tantus zatopiły rosyjski statek. Na froncie zaś Syryjczycy zaczęli ponosić coraz większe straty: w ciągu czterech dni stracili tysiąc czterysta czołgów i transporterów opancerzonych, z których wiele zostało nie zniszczonych, lecz porzuconych z braku paliwa. Decyzja Izraelczyków, by atakować nie przeważające i dobrze bronione siły przeciwnika, lecz jego linie zaopatrzeniowe, okazała się skuteczna. Jerozolima sobie jeszcze z tego nie zdawała sprawy, lecz syryjski prezydent Assad tak. Coraz intensywniej zaczął się domagać zawieszenia broni, które pozwoliłoby Syrii zachować zdobyte terytoria. Sukcesy odniesione w walce z Syrią nie zmieniały jednak faktu, że Egipt miał już na Synaju sto tysięcy żołnierzy i osiemset czołgów. Na poufnym spotkaniu z redaktorami naczelnymi gazet Dajan był szczery. - Nie mamy obecnie sił, by odepchnąć Egipcjan za kanał. Zasada, że Izrael jest silniejszy od Arabów i że jeśli ośmielą się rozpętać wojnę, zostaną pokonani, nie potwierdziła się. Tak czy inaczej, będziemy musieli powiedzieć narodowi prawdę - mówił. Pani Meir zabroniła mu jednak występu w telewizji i Izraelczycy nie dowiedzieli się jeszcze, jak dramatyczna jest ich klęska. W czwartek 11 października zwiad owcy Szarona wypatrzyli, że między egipską II i III Armią, przy Wielkim Jeziorze Gorzkim, pozostała luka, przez którą można by się przedrzeć do kanału. Szaron chciał atakować natychmiast; jego zwierzchnik Gonen mu zabronił. Wściekły Szaron, przekonany, że Izrael marnuje szansę zwycięstwa, a on sam - wojennej sławy, powiedział dziennikarzowi "Maariw", że zamierza zlekceważyć te rozkazy. Do rokoszu jednak nie doszło, za to pomysł Szarona zaczął zyskiwać zwolenników. W piątek na odprawie wojskowej dla gabinetu poparł go szef wywiadu wojskowego Zeira, który nadal mimo kompromitacji pełnił swoją funkcję. Decyzji nie podjęto, bo pojawiła się nowa, kusząca możliwość. Wszystko wskazywało na to, że Egipcjanie szykują się do próby zdobycia przełęczy Mitla i Gidi, to zaś stwarzało możliwość rozgromienia ich we frontalnym starciu. Przewidywał to egipski szef sztabu, generał Saed el Din Szazli, i był temu pomysłowi kategorycznie przeciwny, podobnie jak minister wojny generał Ismail. Tarcza rakietowa zainstalowana na zdobytym wschodnim brzegu kanału nie sięgała tak daleko i egipskie czołgi byłyby narażone na miażdżący atak z powietrza. Co więcej, egipskie cele wojenne zostały już osiągnięte; dalsza ofensywa byłaby szaleństwem. Ale prezydent Sadat znajdował się pod potężnym naciskiem swego syryjskiego sojusznika, którego czołgi traciły terytorium odbite na Golanie. By zapewnić sobie swobodę manewru, Sadat nakazał przerzucić przez kanał dwie rezerwowe dywizje pancerne. Ofensywa zaczęła się w niedzielę 14 października; Izrael zgromadził przeciwko niej siedemset pięćdziesiąt czołgów i niemal całe swoje lotnictwo. Rozpoczęła się największa bitwa czołgów od czasu starcia pod Kurskiem w 1943 r. I skończyła się druzgoczącą klęską Egipcjan. Triumfowała lepsza taktyka Izraelczyków, którzy nauczyli się kontrować mordercze ataki wyposażonej w rakiety przeciwpancerne egipskiej piechoty oraz po raz pierwszy wykorzystali własne - TOW - dostarczone przez Amerykanów zaledwie dwa dni wcześniej. Próbując zdobyć Mitlę z flanki, Egipcjanie stłoczyli się w wąskim pustynnym wąwozie, gdzie rozgromiły ich izraelskie samoloty. Pod koniec dnia Egipcjanie musieli się wycofać, pozostawiając dwieście sześćdziesiąt zniszczonych czołgów. Najczarniejsze prognozy Szazliego i Ismaila spełniły się co do joty. Teraz Elazar nakazał Szaronowi kontratak: sforsowanie kanału i likwidację sił egipskich na zachodnim jego brzegu. Rankiem po egipskiej klęsce Szaron przystąpił do ataku i natrafił na zażarty opór Egipcjan, świetnie okopanych w dwóch kluczowych pozycjach - zwanych Missouri i Chińska Ferma - przez które Izraelczycy musieli przejść, by dotrzeć do kanału. Izraelska ofensywa niemal natychmiast ugrzęzła w miejscu. Gdyby Egipcjanie wzmocnili tam swoje siły, mieli szansę powetować sobie klęskę dnia poprzedniego, ale uznali, że Izraelczycy, jak oni sami w przeddzień, przystąpili do generalnej ofensywy wzdłuż całej linii frontu, i rozproszyli swe siły. Przyczółek został w końcu zdobyty i przeprawa się rozpoczęła, choć pod ogniem. Nazajutrz Sadat wystąpił przed egipskim Zgromadzeniem Narodowym. Zagroził, że zaatakuje sowieckimi rakietami miasta izraelskie, i zażądał, by Izrael wycofał się do granic z 1967 r. Wojowniczy ton Sadata, który ani nie wspomniał o egipskiej klęsce, zaniepokoił Kissingera i zaskoczył Kreml: scudy obsługiwały rosyjskie załogi i nie można ich było odpalić bez zgody Moskwy. Odpowiadając Sadatowi przed Knese Odpowiedz Link Zgłoś
sokolka2 Re: __troche inna wersja Jom Kipur tego samego au 09.11.03, 14:46 Nazajutrz Sadat wystąpił przed egipskim Zgromadzeniem Narodowym. Zagroził, że zaatakuje sowieckimi rakietami miasta izraelskie, i zażądał, by Izrael wycofał się do granic z 1967 r. Wojowniczy ton Sadata, który ani nie wspomniał o egipskiej klęsce, zaniepokoił Kissingera i zaskoczył Kreml: scudy obsługiwały rosyjskie załogi i nie można ich było odpalić bez zgody Moskwy. Odpowiadając Sadatowi przed Knesetem, Golda Meir odrzuciła jego groźby i żądania i ujawniła, że armia przebiła się na zachodni brzeg kanału. To zaalarmowało egipskie dowództwo, które dotąd nie miało jasnego obrazu sytuacji. Szazli natychmiast chciał przerzucić dwie dywizje na zachód, by stawić czoło nowemu zagrożeniu. Sadat - przekonany, że właściwy atak izraelski ma dopiero nadejść - zagroził mu sądem polowym. Interesy z wrogiem najlepsze Taką właśnie sytuację zastał sowiecki premier Aleksiej Kosygin, który przyleciał do Kairu, by przekonać Sadata, że Syria już przegrała wojnę, a Egipt zaraz ją przegra, i namówić go do przyjęcia zawieszenia broni. Negocjował przez trzy dni i wrócił z niczym. W obliczu fiaska Leonid Breżniew, sekretarz generalny KC KPZR, wystosował osobisty list do Nixona, proponując wspólną amerykańsko-rosyjską inicjatywę pokojową. Kissinger odrzucił jednak list Breżniewa jako "czczą retorykę"; w trzy dni później Nixon odpowiedział zbywającym listem, który Breżniew odebrał jako nieuzasadniony afront. Stosunki między supermocarstwami zaczęły się wyraźnie pogarszać. Zaś wokół Wielkiego Jeziora Gorzkiego sytuacja Izraelczyków zaczęła się poprawiać. Dywizja Szarona zdobyła w końcu Chińską Fermę, choć ugrzęzła wokół Missouri, dywizja Adana jako pierwsza, pod osłoną oddziałów Szarona, przerzuciła most i przedostała się do Afryki. Straty, jakie Izrael poniósł do tej pory - prawie tysiąc zabitych i ponad cztery tysiące rannych - istotnie zaczynały pasować do egipskiej wizji "maszynki do mięsa". Ale też cały egipski front synajski zaczął się sypać. Egipski szef sztabu generał Szazli wreszcie dostał rozkaz, by powrócić na zachód i rozprawić się z Adanem. Ale na rozstrzygającą bitwę już było za późno. Egipcjanie mogli co najwyżej ograniczyć zakres działań Adana i utrudniać Izraelczykom przeprawę. Szazli wiedział już, że Egiptowi grozi całkowita klęska. Zażądał, by wycofać III Armię za kanał, by obroniła Kair przed możliwym atakiem dywizji Adana. Innych wojsk już nie miał. Sadat zabronił odwrotu, pozbawił Szazliego dowództwa, lecz postanowił przyjąć zawieszenie broni. Nie chciał się pogodzić z ryzykiem, że w wypadku odwrotu III Armii straci terytoria odbite na wschodnim brzegu kanału. Wolał zaryzykować jej los: odcięta przez Adana od źródeł zaopatrzenia znalazła się w śmiertelnej pułapce. Winę za klęskę egipski prezydent przypisał jednak nie swej katastrofalnej decyzji, by podjąć frontalne starcie, lecz skutkom amerykańskiego mostu powietrznego do Izraela - choć i Egipt, i Syria korzystały z takiej samej pomocy Moskwy. "Zaakceptowałem z krwawiącym sercem - pisał do Assada - apele o zawieszenie broni. Jestem gotów walczyć z Izraelem w nieskończoność, lecz z USA nigdy". Ale Izraelczykom do zawieszenia broni się nie spieszyło. Między Adanem a Kairem było może dwieście czołgów - a rozkaz Sadata gwarantował, że ich nie przybędzie. W Moskwie w niedzielę, 21 października, Kissinger zaproponował Breżniewowi zawieszenie broni na miejscu i bezpośrednie rozmowy między stronami. Ku jego zdumieniu Kreml przystał na to niemal natychmiast. - To, czego Kosygin nie załatwił w Kairze z naszym przyjacielem Sadatem przez trzy dni, ja załatwiłem z naszym przeciwnikiem Kissingerem w cztery godziny - powiedział zadowolony Breżniew, który nie lubił swojego premiera. Plan przyjął postać rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ uchwalonej nazajutrz, z terminem wykonalności 12 godzin, lecz pozbawionej mechanizmu kontroli. Egipt przyjął ją natychmiast, Syria - która jeszcze liczyła na kontrofensywę z udziałem irackich wojsk - dopiero nazajutrz. Izrael z ciężkim sercem zaakceptował ją również, ale pani Meir zażądała, by Kissinger w drodze powrotnej z Moskwy zatrzymał się w Jerozolimie na rozmowy. Amerykański sekretarz stanu zapewnił ją wówczas, że nie zawarł z Rosjanami żadnych dodatkowych uzgodnień. Kłamał: zagwarantował Breżniewowi, że nie dopuści, by egipska III Armia została zniszczona - odbudowa więzów USA z Sadatem miała być pierwszym krokiem do ograniczenia politycznych wpływów Moskwy na Bliskim Wschodzie. Kissinger potwierdził, że zawieszenie broni musi wejść w życie, ale dodał, że nie będzie nieszczęścia, jeśli dojdzie do tego z pewnym opóźnieniem. Jerozolima uznała to za zielone światło. Sadat zaś postanowił wykonać rundę honorową. Zażądał od Moskwy zgody na odpalenie dwóch scudów na zgrupowania izraelskie wokół pozycji Missouri. Egipski postulat odebrał pod nieobecność ministra spraw zagranicznych Andrieja Gromyki, który wcześniejsze takie wnioski wetował, minister obrony marszałek Andriej Greczko i z radością na nią przystał. Notorycznie niecelne scudy trafiły jedynie w piaski Synaju, lecz Kissinger uznał, że Kreml podbija stawkę. Rozpoczęła się nowa, potencjalnie nieporównanie niebezpieczniejsza eskalacja. Breżniew listy pisze Zawieszenie broni trudno jest wprowadzić w życie, gdy wokół trwa wojna: obie strony jęły je naruszać prawie natychmiast. Izraelczycy, uchwyciwszy strategiczną przewagę, zablokowali egipską III Armię i sami przemieszczali się na północ, w stronę Kairu. Breżniew, podejrzewając, że Kissinger go oszukał i dąży po rozmowach z Goldą Meir do izraelskiego zwycięstwa, zażądał, by USA "wywiązały się ze swych zobowiązań". Przy braku sił monitorujących sytuację nikt nie wiedział, jak jest naprawdę i kto zawinił. Kolejna rezolucja Rady Bezpieczeństwa, przyjęta nazajutrz, wprowadziła wreszcie instytucję oenzetowskich obserwatorów. Tymczasem Adan, rozbijając resztki egipskich czołgów, parł na Suez. Miał rozkaz, by wziąć miasto, ale tylko jeśli nie będzie mocno bronione. Wieczorem 24 października, napotkawszy silny opór, musiał odstąpić od zamiaru jego zdobycia. Ale wcześniej tego dnia Sadat, przeświadczony, że Izraelczycy chcą może nawet zdobyć Kair, zaapelował do Moskwy i Waszyngtonu o przysłanie wojsk, by nadzorowały zawieszenie broni. Jeśli Amerykanie tego nie uczynią - dodał - zwróci się do ZSRR, by podjął jednostronne kroki. Było to tylko narzędzie nacisku na USA; wojsk rosyjskich w Egipcie Sadat wcale nie chciał. Co więcej, Breżniew nie chciał się uwikłać w bliskowschodnią awanturę. Ale egipska prośba uruchomiła ciąg rutynowych reakcji rosyjskich: na Morze Śródziemne skierowano jednostki floty, siedem dywizji powietrznodesantowych postawiono w stan pogotowia. W odpowiedzi na apel Sadata Breżniew wysłał tego samego dnia do Nixona list, domagając się, by USA "ukróciły prowokacyjne zachowanie" Izraela. List adresowany był nie: "Drogi Panie Prezydencie" jak dotąd, lecz jedynie: "Panie Prezydencie". Nie doczekawszy się odpowiedzi - Nixon był po uszy pogrążony w aferze Watergate - tego samego dnia wystosował kolejne pismo: "Jeśli uzna Pan, że nie możecie podjąć wspólnych z nami działań w tej sprawie, staniemy wobec konieczności podjęcia jednostronnie odpowiednich kroków. Nie możemy zezwolić na izraelską arbitralność". Breżniew najprawdopodobniej nie zdawał sobie sprawy, że właśnie podniósł poprzeczkę na nowy, niezwykle niebezpieczny poziom. 24 października pierwszy list Breżniewa wylądował na biurku Kissingera. Sekretarz stanu, zaniepokojony o los swych tajnych gwarancji bezpieczeństwa dla III Armii, napisał do Goldy Meir, że jeśli Izrael nie wstrzyma działań, Waszyngton "odetnie się" od niego. I wtedy właśnie otrzymał drugie pismo Breżniewa. Uznał je za ultimatum. By przygotować amerykańską odpowiedź, Kissinger zwołał późnym wieczorem spotkanie szefów departamentów: Stanu, Wojska i Wywiadu, lecz bez udziału śpiącego już prezydenta; jego stan sp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek44 do sokolki2 IP: 213.8.97.* 09.11.03, 17:41 Kto jest autorem tego tekstu? Napisales ten sam autor, tylko jaki? Masz na mysli Dawida Warszawskiego? Wtracalski, z tego co zrozumialem, byl osobiscie zamieszany w ta wojne. Ja przyjechalem juz po, ale duzo rozmawialem na ten temat z ludzmi, ktorzy byli na frontach. Moja wiedza jest wiec zaczerpnieta ze wspomnien bezposrednich uczestnikow. Mysle, ze wtracalski tez jest takim bezposrednim uczestnikiem, bo to co pisze pokrywa sie z tym co slyszalem. Odpowiedz Link Zgłoś
sokolka2 do Tomasza 09.11.03, 18:41 Gość portalu: Tomek44 napisał(a): > Kto jest autorem tego tekstu? > Napisales ten sam autor, tylko jaki? Masz na mysli Dawida Warszawskiego? > Wtracalski, z tego co zrozumialem, byl osobiscie zamieszany w ta wojne. Ja > przyjechalem juz po, ale duzo rozmawialem na ten temat z ludzmi, ktorzy byli > na frontach. > Moja wiedza jest wiec zaczerpnieta ze wspomnien bezposrednich uczestnikow. > Mysle, ze wtracalski tez jest takim bezposrednim uczestnikiem, bo to co pisze > pokrywa sie z tym co slyszalem. Tomku autorem tekstu jest D,Warszawski,ale czy ta ksiazke on tez napisal??to juz nie jest dla mnie tak jednoznaczne. Wkrotce bedzie ksiazka to zobaczymy. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
sokolka2 Re: __troche inna wersja Jom Kipur tego samego au 09.11.03, 18:37 By przygotować amerykańską odpowiedź, Kissinger zwołał późnym wieczorem spotkanie szefów departamentów: Stanu, Wojska i Wywiadu, lecz bez udziału śpiącego już prezydenta; jego stan spowodowany aferą Watergate był taki, że jego nieobecność nikogo nie dziwiła. Postanowiono podnieść gotowość bojową wojsk amerykańskich na całym świecie do DefCon 3, o jedno oczko poniżej przygotowania do prawdopodobnej wojny. Breżniewowi wysłano list w imieniu prezydenta, w którym stwierdza się, że wszelkie jednostronne kroki "wywołają nieobliczalne konsekwencje niebędące w interesie żadnego z naszych krajów, a które położyłyby kres wszystkiemu, co z takim trudem staraliśmy się osiągnąć". Jeżeli Kreml odpowiedziałby podobną mobilizacją sił, Waszyngton był gotów przejść do DefCon 2 - czyli do progu wojny. Nixon następnego dnia, już po fakcie, zaakceptował podjęte kroki. Amerykańska reakcja zaskoczyła Kreml. Breżniew nie rozumiał, że to jego list wywołał tę lawinę wydarzeń, i na posiedzeniu Biura Politycznego nazajutrz pomstował na Kissingera, który najwyraźniej zawarł tajne porozumienie z Goldą Meir. Uznano jednak, że do wojny nie można dopuścić: Egipt i Syria nie były tego warte. Greczko proponował wprawdzie ogłoszenie częściowej mobilizacji i wysłanie półtora tysiąca komandosów, by zajęli Golan, został jednak przegłosowany. Odpowiedziano Nixonowi listem, który ignorował amerykańską gotowość bojową. Na to Amerykanie zaproponowali podjęcie wspólnych działań, które zapewniłyby przestrzeganie zawieszenia broni. Groźba wojny została zażegnana. W Tel Awiwie pani Meir zszokowana groźbą Kissingera, że Ameryka "odetnie się" od Izraela, szukała możliwości kompromisu z "jedynym przyjacielem, jakiego mamy, i to przyjacielem potężnym". Dziesięć dni później Kissinger przedstawił plan dalszej normalizacji przewidujący zaopatrzenie III Armii oraz Suezu i wymianę jeńców. Został przyjęty, a następnie na skutek "dyplomacji wahadłowej" Kissingera Izrael zgodził się wycofać pięćdziesiąt kilometrów na wschód od kanału, Egipt zaś - wycofać swe wojska na zachodni jego brzeg. Sadat miał swoje zwycięstwo. W Izraelu specjalna komisja po zbadaniu przyczyn klęski pierwszych dni zaleciła 1 kwietnia 1974 r. usunięcie szefa wywiadu wojskowego generała Zeiry i skrytykowała szefa sztabu generała Elazara, który natychmiast podał się do dymisji. Generała Szarona z kolei uwolniła od zarzutu niesubordynacji. Gabinet pani Meir z ostro krytykowanym publicznie - lecz nie przez komisję - Dajanem podał się do dymisji dwa miesiące później. A negocjacje rozpoczęte przez Kissingera doprowadziły w końcu w 1979 r. do pierwszego układu pokojowego Izraela z państwem arabskim - Egiptem. Teraz zwycięstwo miały już obydwie strony. Artykuł jest skróconą wersją rozdziału przygotowywanej do druku książki o wojnach Izraela od 1967 r.: "Wojna czterdziestoletnia". Pełna wersja ukazuje się w miesięczniku "Midrasz". Autor dziękuje właścicielowi hotelu Klezmer-Hois w Krakowie Wojciechowi Ornatowi za umożliwienie pracy nad tym rozdziałem -------------------------------------------------------------------------------- Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl - 2003 © Agora SA -------------------------------------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bnadem Zgoda, ale razem ze zbrodniarzem wojennym Sharonem IP: *.wszib.edu.pl / *.wszib.edu.pl 09.11.03, 15:15 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z daleka Re: Zgoda, ale razem ze zbrodniarzem wojennym Sha IP: 5.3.1R3D* / 213.8.64.* 09.11.03, 18:00 Witamy , witamy Bnadem po odwykowce. Jak widze juz w normalnej formie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 do rudzielca IP: 5.3.1R3D* / 192.114.47.* 09.11.03, 23:30 oczywiscie, ze sie nie obrazam. jestem pelna podziwu, ze tak dobrze znasz historie teh wojny i przypuszczam, ze innych naszych wojen tez. natomiast sprawdz prosze to bombardowanie haify. wprawdzie ja na wojnie zadnej nie bylam. ale wiem takie dwie rzeczy: 1. w 1967 przez pierwsze 3 dni wojny nie bylo w israelskim radiu zadnych komunikatow na temat stanu wojny. ale oczywiscie ci co nie byli na froncie, siedzieli z uchem w radiu, i jak uslyszeli w biurach tel avivskich komunkaty stacji arabskich, ze tel aviv zbombardowany i plonie, wiedzieli, ze wojnae wygrywamy my. 2. nigdzy nie slyszalam, ze haifa byla bombardowana w 1973. mam siostre, ktora mieszkala juz wtedy w haifie i to co wiem, to na haife nie spadlo nawet pol bomby. ani na haife, ani na zadne inne miasto israelskie. 3. z tego co sie orientuje, to po raz pierwszy miasta israelskie byly "bombardowane" w wojnie iracko-ameryaknskiej w 1991 roku, kiedy to saddamek poslal na nas swoje 39 scudow, ktore uderzyly i w tel aviv, i w ramat gan i w hajfe, niosac zniszczenia materialne. zabity zostal wowczas przez rakiete jeden jedyny czlowiek. to byl ten cud, w ktory my zydzi nie wierzymy, ale sie tez nie dziwimy, jak sie zdarza... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wqrwiony2 Brytyjczycy prowadzili księgi wieczyste - IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 10.11.03, 00:02 Jak się Palestyńczycy obudzą, to was załatwią przed sądami w NYC. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rudy102_t_34_85 Do dany33 IP: *.is.pw.edu.pl 10.11.03, 11:50 Sprawdziwiłem sprawę bombardowania Hajfy.Konkretnie 20.X. były bombardowane zakłady rafineryjne pod miastem.Nie znam okolic Hajfy nie wiem więc gdzie jest ta rafineria (lub była w 1973).A propaganda wojenna oczywiście zawsze robiła swoje,zwłaszcza w krajach rządzonych autorytarnie takich jak państwa arabskie.Zresztą do dzisiaj w Egipcie czci się wojnę Yom Kippur jako "wielkie zwycięstwo" co jest grubą przesadą(delikatnie mówiąc).W muzeum wojny 1973 w Kairze można zobaczyć coś w rodzaju mechanicznego teatru gdzie ruchome czołgi,rakiety,samoloty itp. odgrywają pierwszą fazę wojny,po czym następują wielkie fanfary i nad Synajem rozwija się egipska flaga.Obiektywizm nakazywałby również pokazać kontratak gen.Sharona i okrążenie 3 armii,tyle że wtedy fanfary nie brzmiałyby tak dumnie... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Re: Do dany33 10.11.03, 11:56 A teraz logowanie znowu działa.Niczewo nie panimaju... Odpowiedz Link Zgłoś
wtracalski Re: do rudzielca 10.11.03, 22:30 Patrz: www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=50&w=8845435&a=9012745 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wqrwiony2 Widać niektórzy pracują zamiast trzepać obrzezane IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 10.11.03, 00:01 strzępy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 Re: Widać niektórzy pracują zamiast trzepać obrze IP: 5.3.1R3D* / 192.114.47.* 10.11.03, 00:02 nu, spadasz wkurwiony, ponizej poziomu, tzn. ponizej twojego niskiego i tak juz poziomu.... Odpowiedz Link Zgłoś
sokolka2 Re: Widać niektórzy pracują zamiast trzepać obrze 10.11.03, 00:12 Gość portalu: dana33 napisał(a): > nu, spadasz wkurwiony, ponizej poziomu, tzn. ponizej twojego niskiego i tak juz > poziomu.... on tak spadl bo czeka az olejesz go cieplym moczem..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wqrwiony2 Aj, waj, wy perwersyjni jesteście... IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 10.11.03, 00:13 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek44 Re: Widać niektórzy pracują zamiast trzepać obrze IP: 213.8.97.* 10.11.03, 10:11 Czy nie widzicie, ze AD wrocil, jako Wqurwiony? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wqrwiony2 Dostosowuję się do poziomu moich szacownych IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 10.11.03, 00:12 interlokutoów - wszak pierwsza zasada komunikacji językowej zakłada, by z każdą kreaturą przemawiać dostępnym dlań subkodem językowym - tak przynajmniej głosił twój bardziej inteligentny rodak, Noam Chomsky w ślad za Lyonsem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 Re: Dostosowuję się do poziomu moich szacownych IP: 5.3.1R3D* / 192.114.47.* 10.11.03, 00:17 nu, nie przekrecaj sytuacji, nikt "z naszych" nie zaczal tu bluzgac. ty zrobiles premiere... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wqrwiony2 To ty ongiś broniłaś Fredzia - bluzgacza - IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 10.11.03, 00:21 Nie zgrywaj więc "orleańskiej" - zwłaszcza w mieszkaniu z widokiem na M. Martwe, co - jak wiemy - trochę nagina rzeczywistość geograficzną... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 Re: To ty ongiś broniłaś Fredzia - bluzgacza - IP: 194.90.65.* 10.11.03, 08:25 nu, fredzia to ja bede bronic, ile razy mi sie spodoba. oprocz tego o bluzganiu, to dotyczylo tego tylko watka, poza tym nagina rzeczywistosc geograficzna tylko u takich wkurwionych jak ty, ktorzy nie znaja jerozolimy, bo w jerozolimie masz duzo miejsc, z ktorych widac morze martwe, z mojego balkonu tez. a ciebie po prostu szlag trafia, ze ja mam taki widok, a ty z twojego okna widzisz salon sasiada.... Odpowiedz Link Zgłoś
wtracalski Re: To ty ongiś broniłaś Fredzia - bluzgacza - 10.11.03, 20:02 Gość portalu: dana33 napisał(a): > nu, fredzia to ja bede bronic, ile razy mi sie spodoba. oprocz tego o > bluzganiu, to dotyczylo tego tylko watka, poza tym nagina rzeczywistosc > geograficzna tylko u takich wkurwionych jak ty, ktorzy nie znaja jerozolimy, bo > > w jerozolimie masz duzo miejsc, z ktorych widac morze martwe, z mojego balkonu > tez. a ciebie po prostu szlag trafia, ze ja mam taki widok, a ty z twojego okna > > widzisz salon sasiada.... ...Raczej klozet. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 do wtracalskiego, rudzielca, sokolki2 i jarka IP: 194.90.65.* 11.11.03, 11:38 z calym honorem, panowie!!! czytalam was wszystkich z zainteresowaniem. dowiedzialam sie mase nowych rzeczy. a przede wszystkich zrobiliscie watek ciekawy, rzeczowy, argumentujacy z szacunkiem dla "przeciwnika" i argumentujacy kulturalnie. to mnie szczegolnie cieszylo. mam nadzieje, ze "ciag dalszy nastapi". jest jeszcze "kilka" innych ciekawych tematow wojenno-strategicznych, a wy widze, spece. a ja ciekawa, wiec czekam.... pozdrawiam wszystkich najserdeczniej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wqrwiomy2 Re: Chyba żartujesz! IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 11.11.03, 11:44 Zastrzegasz sobie prawo do tego, żeby judek fredzio mógł bezkarnie bluzgać, ale broń Boże obrazić żyda. Zakłamane kibucowe świnie! Odpowiedz Link Zgłoś
wtracalski Re: To ty ongiś broniłaś Fredzia - bluzgacza - 11.11.03, 15:22 Gość portalu: dana33 napisał(a): > nu, fredzia to ja bede bronic, ile razy mi sie spodoba. oprocz tego o > bluzganiu, to dotyczylo tego tylko watka, poza tym nagina rzeczywistosc > geograficzna tylko u takich wkurwionych jak ty, ktorzy nie znaja jerozolimy, bo > > w jerozolimie masz duzo miejsc, z ktorych widac morze martwe, z mojego balkonu > tez. a ciebie po prostu szlag trafia, ze ja mam taki widok, a ty z twojego okna > > widzisz salon sasiada.... ... Raczej klozet! Odpowiedz Link Zgłoś