titus_flavius
30.11.03, 20:31
Chaire,
czy ktoś mówił ostatnio, że ruch oporu w Irakun słabnie?
T.
Dwóch japońskich dyplomatów i 7 hiszpańskich oficerów wywiadu zginęło w Iraku
Irakijczycy świętują na wypalonym samochodzie w którym zginęło siedmiu
Hiszpanów
ANJA NIEDRINGHAUS AP
ZOBACZ TAKŻE
• Komentuje hiszpański publicysta Hermann Tertsch z "El Pais" (30-11-03,
17:25)
SERWISY
¤ Wojna z terroryzmem
tobi 30-11-2003, ostatnia aktualizacja 30-11-2003 17:26
Iraccy bojówkarze zabili w sobotę - w trzech oddzielnych incydentach -
piętnaście osób. Są wśród nich japońscy dyplomaci, amerykańscy żołnierze i
oficerowie hiszpańskiego wywiadu.
W sobotę rano w zasadzce na ruchliwej szosie, 30 km na południe od Bagdadu,
zginęło siedmiu oficerów wywiadu hiszpańskiego (CNI). Napastnicy zaatakowali
ich dwa samochody ogniem z ręcznych granatników przeciwpancernych i
kałasznikowów. Oba samochody, w których jechali oficerowie CNI, spłonęły. Na
drodze w kilka godzin po zamachu zgromadziło się kilkudziesięciu
Irakijczyków, którzy ostentacyjnie okazywali radość z udanej akcji najpewniej
saddamowców i wykrzykiwali hasła na cześć dyktatora. Hiszpanie wchodzą w
skład wielonarodowej dywizji pod polskim dowództwem, jednak zdaniem jej
rzecznika do ataku doszło poza polską strefą odpowiedzialności. Premier
Hiszpanii Jose Maria Aznar zapewniał wczoraj, że Hiszpanie nie rozważają
wycofania się z Iraku. - Jesteśmy tam, gdzie powinniśmy być. Tu i tam nie
pozostawimy ofiar terroryzmu własnemu losowi - mówił. Socjalistyczna opozycja
postanowiła uszanować żałobę po żołnierzach i powstrzymywała się podczas
weekendu od krytyki irackiej polityki hiszpańskiego rządu.
W kilka godzin później w pułapkę w pobliżu Tikritu, rodzinnego miasta Saddama
Husajna, wpadli japońscy dyplomaci. Kiedy zatrzymali się, aby kupić coś do
jedzenia i picia od przydrożnego sprzedawcy, zamachowcy zaatakowali ich auto
z broni maszynowej. Na miejscu zginął jeden Japończyk. Kierowca i drugi
dyplomata zmarli po nieudanych próbach reanimacji w szpitalu. Zdaniem
świadków bez trudności można było rozpoznać, że pojazd z libańskimi tablicami
rejestracyjnymi, którym jechali dyplomaci, nie należy do wojsk koalicji.
Czy terroryści wiedzieli, że atakują Japończyków, których kraj zastanawia się
nad wysłaniem wojsk do Iraku? - Trudno przypuszczać, żeby to była zaplanowana
akcja odstraszająca. Przede wszystkim dziwi to, że Japończycy zatrzymali się
w tak niebezpiecznym miejscu, jak droga pod Tikritem. Tam atakuje się
wszystkich cudzoziemców - mówił jeden z irackich policjantów.
- Japonia nie ustąpi przed terroryzmem. Mamy obowiązek nieść pomoc przy
odbudowie Iraku. Nie zamierzamy zmieniać naszej polityki nieulegania
terroryzmowi - oświadczył w niedzielę premier Japonii Junichiro Koizumi.
Tokio przed kilkoma miesiącami zadeklarowało chęć wysłania żołnierzy do
Iraku, zastrzegając, że będą oni uczestniczyć wyłącznie w akcjach
niebojowych, głównie przy odbudowie irackiej infrastruktury.
Również w sobotę zaatakowany został amerykański konwój w zachodnim Iraku, w
pobliżu granicy z Syrią. Zginęło dwóch Amerykanów, a jeden odniósł rany. W
dwóch atakach na konwoje nieopodal Tikritu zabito też dwóch obywateli Korei
Płd. oraz jednego Kolumbijczyka. Wszyscy byli cywilami wynajętymi do pracy
przez amerykańską armię i tymczasowe władze Iraku.