Gość: Jurek
IP: 212.162.228.*
29.01.02, 14:36
Jest to artykul z ostatniego wydania Wprost, bedacy streszczeniem ksiazki Pata
Buchanana, jednego z najmadrzejszych politykow w Ameryce. Ciekawi mnie, co o
nim myslicie.
Pozdro
Zachód Zachodu?
Zachód umiera. Coraz niższy przyrost naturalny w Europie i USA w połączeniu z
eksplozją demograficzną w Afryce, Azji i Ameryce Łacińskiej doprowadzi do nie
kontrolowanych ruchów migracyjnych na wielką skalę, przekształceń kulturowych i
ekonomicznych, a w rezultacie - do upadku zachodniej cywilizacji i nowego
podziału świata. Stany Zjednoczone przestaną być "narodem narodów", Europa
zostanie zalana przez wyznawców islamu, a cywilizacja pierwszego świata wraz z
Izraelem i Japonią zniknie z powierzchni ziemi. Tak przynajmniej uważa Patrick
J. Buchanan, prominentny amerykański konserwatysta. Jego książka "Death of the
West" (Śmierć Zachodu) wywołała burzliwą dyskusję w amerykańskich mediach.
Kultura migracji
"Demografia to przeznaczenie" - przekonuje Buchanan, powołując się na dane ONZ.
Liczby są bezwzględne: w ciągu najbliższych pięćdziesięciu lat liczba
Europejczyków spadnie o 170 mln (co stanowi łączną populację Niemiec, Polski,
Danii, Norwegii, Szwecji i Finlandii), podczas gdy zaludnienie w Afryce, Azji i
Ameryce Łacińskiej zwiększy się z trzech do czterech miliardów. Jedynie co
dziesiąty Ziemianin będzie Europejczykiem, choć zaledwie pół wieku temu
mieszkańcy Starego Kontynentu stanowili piątą część mieszkańców naszej planety.
Zachód błyskawicznie się starzeje: do 2005 r. jedna trzecia Europejczyków
będzie po sześćdziesiątce, jedna dziesiąta zaś po osiemdziesiątce.
Przełom wieków przyniósł także niespotykany wcześniej boom migracyjny: ponad
sto milionów ludzi żyje dziś poza krajem swojego urodzenia. W Niemczech mieszka
7,6 mln imigrantów, w Wielkiej Brytanii - 3 mln, zaś w Szwajcarii jest ich 1,4
mln. Liczba imigrantów we wszystkich krajach Unii Europejskiej sięga 20 mln.
Tylko w latach 90. przybyło ich prawie 6 mln.
Co dziesiąty obywatel USA urodził się za granicą. Buchanan, który był doradcą
trzech prezydentów z Partii Republikańskiej, przypomina, że kiedy w 1969 r.
władzę obejmował Richard Nixon, w USA mieszkało tylko 9 mln osób urodzonych
poza granicami. Kiedy przysięgę składał George W. Bush, w USA żyło już 30 mln
imigrantów świeżej daty.
Ameryka zawsze była krajem imigrantów, jednak - co zdaniem Buchanana jest
szczególnie alarmujące - zmieniły się źródła imigracji. O ile w ciągu
pierwszych dwustu lat amerykańskiej federacji wśród napływających do niej ludzi
większość stanowili uchodźcy z Europy, o tyle obecnie aż 80 mln Amerykanów to
przybysze z Azji, Afryki i Ameryki Południowej. Może to spowodować, że wkrótce
rasa biała będzie w USA mniejszością. Jak długo nie dyskryminowaną? -
Największą etniczną grupą w Ameryce są dziś Latynosi (35 mln), podczas gdy u
progu niepodległości 95 proc. społeczeństwa stanowili biali - mówi Tadeusz
Paleczny z Zakładu Wielokulturowości Uniwersytetu Jagiellońskiego. "Żaden naród
nie przeszedł tak radykalnego przeobrażenia w tak krótkim czasie" - alarmuje
Buchanan, dodając, iż zmiany grożą bałkanizacją Ameryki i przeobrażeniem jej w
konglomerat ludzi, którzy nie mają z sobą nic wspólnego.
Dyktatura nowego marksizmu
O dogorywaniu Zachodu świadczy - zdaniem Buchanana - nie tylko demografia, ale
także kontrkultura lat 60., przez jednych nazywana liberalizmem obyczajowym,
przez niego samego zaś kulturowym marksizmem. Podczas gdy marksizm ortodoksyjny
obwiniał kapitalistów o wyzysk robotników, marksizm kulturowy obwinia białą
rasę o ucisk i wyzysk innych kultur.
"Za upadek Zachodu odpowiedzialne są socjalistyczne skłonności europejskich
elit" - stwierdza cytowany w książce "Śmierć Zachodu" John Wallace z Johns
Hopkins University. Gdy obywatel ma zapewnioną przez państwo emeryturę, dzieci
przestają być dla niego polisą ubezpieczeniową na starość. Do upadku wartości
przyczyniła się też praca kobiet. "Jeśli kobiety mogą zarobić wystarczająco
dużo, aby być niezależne finansowo, mąż nie jest już potrzebny. Jeśli można
mieć seks i uniknąć wychowywania dzieci - to po co się żenić?" - pyta
retorycznie Wallace. Zdaniem Buchanana, który jest bezdzietny, właśnie dzięki
stale wzrastającej liczbie wyznawców islamu muzułmańscy fanatycy mają
zagwarantowane powodzenie w swoich zmaganiach z innymi religiami. Oni bowiem
przedstawiają się jako jedyna ostoja takiej fundamentalnej wartości jak
rodzina. W Europie jedynie muzułmańska Albania ma przyrost naturalny
pozwalający na przetrwanie do końca obecnego wieku.
Zmora liberalnych obyczajów
Symbolem upadku obyczajów jest dla Buchanana przypadek homoseksualisty
Gerry’ego Studdsa, wybranego na kolejną kadencję w katolickim stanie
Massachusetts, mimo że uwiódł szesnastolatka. O tym, że nastąpiło zawirowanie w
świecie tradycyjnych wartości, świadczyć ma też publicznie wyrażony żal Billa
Clintona na wieść o rozpadzie hollywoodzkiej pary lesbijskiej Anne Heche i
Ellen DeGeneres. "Dawne wartości zastąpiła uniwersalna ewangelia: nie ma Boga,
a wszystko, co ponadnaturalne, jest przesądem" - ubolewa Buchanan.
- To prawda, tyle że bez liberalizacji obyczajów nie sposób wyobrazić sobie
cywilizacji Zachodu - mówi Wojciech Burszta, antropolog kultury.
Pozostałe "znaki firmowe" tej cywilizacji to równość wobec prawa, kult
indywidualizmu i - last but not least - otwartość na inne kultury. Ci, którzy
rzekomo bronią Zachodu przed obcymi wpływami, w gruncie rzeczy nie rozumieją
jego wartości.
Wojna gospodarczych cywilizacji?
Buchanan nie jest pierwszym krytykiem zachodniej cywilizacji. Jego
poprzednikami byli Benjamin Barber, Lester Thurow, Edward Luttwak czy Samuel
Huntington. Ten ostatni do argumentów demograficznych, rasowych i moralnych
świadczących o nieuniknionym upadku Zachodu dołączył też argumenty ekonomiczne.
O ile w latach 50. udział cywilizacji zachodniej w światowym PKB wynosił dwie
trzecie, o tyle w latach 90. nie przekraczał połowy. Na gospodarczym znaczeniu
zyskały Chiny (odpowiednio 3 i 10 proc.), kraje islamskie (3 i 11 proc.) i
latynoskie (6 i 8 proc.). Z prognoz na 2020 r. wynika, że każda z pierwszej
piątki największych gospodarek świata należeć będzie do innego kręgu
kulturowego, a w pierwszej dziesiątce znajdą się tylko trzy państwa zachodnie. -
W połowie XXI w. udział Zachodu w gospodarce światowej będzie przypominał stan
z 1800 r. - prorokuje Huntington, autor "Zderzenia cywilizacji".
Nie należy jednak zapominać, że potęga europejskiego sposobu myślenia umacniała
się przez czterysta lat i tyle samo może wygasać. Kultura Cesarstwa Rzymskiego
promieniuje wszak nadal i ciągle odwołujemy się do jej korzeni. Z pewnością
więc jutro obudzimy się jeszcze w cywilizacji zachodniej.
Agnieszka Filas
Tadeusz Zachurski
Waszyngton