walek11
28.02.08, 07:24
Któż nie pamiętałby tego sympatycznego, mocno puszystego pana, który
potrafił śpiewać i grać na perkusji? Grał między innymi z Jimi
Hendrixem i Carlosem Santaną. Zmarł 26 lutego, czyli przedwczoraj.
Dzwinym trafem, jeszcze w poniedziałek słuchałem płyty "Carlos
Santana & Buddy Miles Live!" z fantastycznym, ponad 24 minutowym
jamem Free Form Funkafide Filth.