deviant.rr
28.05.06, 10:35
300 Zataćek Gustava Havla - takie coś rokrocznie odbywa się w czeskich
Horicach. Trasa ma 6km i bięgnie przez część miasta oraz las. To z jaką
prędkością chłopcy tam zapieprzają świadczy tylko o tym, że brak i instynktu
samozachowawczego. Poprostu kosmos. Trasa zabezpieczona całkiem nieźle - każde
drzewo, znak i krewę żnik czy barierka - wszystko zabezpieczone jak nie oponą
(niektóre motocyklowe były by pewnie dobre na nasz rynek jako używki :p) to
workiem wypełnionym jakimiś szmatami czy czymś miękkim. Ryk maszyn niesamowity
a same maszyny to od najnowszych R1 czy Gixxerów 1000 przez mnejsze 600,
Aprilki 125 i Mito do Nortonów z lat chyba 70 lub wcześniejszych. Zajebista
sprawa - szkoda, że nie zostaliśmy tam na drugi dzień zawodów, ale inne
mieliśmy plany.
Jadę tam jeszcze raz na długi weekend w czerwcu, bo drogi i winkle mają tam
niesamowite!