13.12.06, 16:00
Czerwony diabeł

Leszek przywiózł swoją książkę za pazuchą motocyklowej kurtki. W jego
cebeerce nie ma bagażnika, jest za to końcówka wydechu Terminioni. Książka
jest o dobrej nowinie, którą niósł w serce afrykańskiej dżungli. Przez dwa
lata siedział w kongijskim lesie, jadł brudnymi palcami smażone robaki i
zapuszczał misyjną brodę. Insekty dzielił na wchodzące przez nos, wchodzące
przez ucho i zwykłe. Wieczorami razem z Józkiem, kolegą z seminarium
wyciągali nogi na werandzie, opowiadali od nowa te same historie, wpatrywali
w ciemność i dziczeli. Dla bożych fetyszerów czas był wyłącznie teraźniejszy.
- Do Polski? Po co? – pytał Józek. - Żeby spowiadać trzecią Be i szóstą Ce?
Leszek odpierał ataki robactwa i malarii tak długo jak mógł, a w końcu
wrócił. Teraz ściga się motocyklem, spowiada trzecią Be, skacze ze
spadochronem, zbiera na tacę i chodzi z kombatantami pod kamień odprawiać
apel poległych. W parafii zyskał kilka przydomków i przyjęło się sądzić, że
jeśli ktoś robi coś ekstrawaganckiego, niewątpliwie jest to proboszcz.
Dwóch braci, których ojciec z matką nie dość często przywiązywali sznurkiem
do stołowej nogi kupiło motolotnię i za małe pieniądze krążą nad okolicą,
zaglądając mieszkańcom do ogródków działkowych.
- Dlaczego ksiądz dobrodziej tak nam lata nad głową? – zapytała urzędniczka
bankowa, kiedy Leszek wpłacał na konto diecezji podatek od dusz.
Obserwuj wątek
    • Gość: nyorker Re: 9 IP: *.dyn.optonline.net 14.12.06, 04:01
      audio.isg.si/audiox/?q=audio/play/7460
      (quicktime player required)
      • Gość: MO Re: 9 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 10:05
        Bardzo przyjemna ta pościelowa wersja. Puszczę sobie jeszcze raz wieczorem.

        A jeśli chodzi o woluntariat, to w polskich warunkach jest on zazwyczaj ukrytą
        formą niewolnictwa. Dotyczy to zawodów, w których system zmusza człowieka do
        pracowania za darmo przez kilka lat dla nabycia uprawnień. Żadna dobrowolność
        tu nie występuje, a co gorsze zazwyczaj wartość otrzymanego wyszkolenia nie
        rekompensuje nakładu pracy.
    • Gość: waps Re: 9 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 14.12.06, 08:20
      MO, gdyby Iwaszkiewicz zyl w naszych czasach, musialby zrewidowac pare tekstow.
      Taka matka Joanna od Aniolow i karczemno-ziemianski klimacik ociemnialej
      prowincji, na przyklad. Ten Twoj ksiadz to jakis opetany jest - mysle. Demon
      niechybnie zawladnal jego dusza. Za chwile sie okaze, ze to sybaryta i "zboczek"
      jakis. Wprawdzie nie wiem co to znaczy, ale "zboczkami" straszyli mnie rodzice,
      na przemian z Hitlerem, ktory podobno zostal powieszony w naszej piwnicy. I
      pozniej sie dziwic, ze czlowiek odreagowuje stresy nabyte we wczesnej mlodosci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka