Dodaj do ulubionych

hamowanie w zakrecie

19.02.07, 16:14
krotkie zasadnicze pytanko: jak hamowac w zakrecie?
wiem ze generalnie sie nie hamuje, ale dzis mialem tak ze musialem, bywa..
troche tylem, mocno przodem, wychylilem sie co by aerodynamika pomoc, za zakret byl w lewo to wychililem sie troszke w prawo zeby bardziej w pionie hamowac.
jak wy to robicie, co robicie, i co polecacie robic jak juz trzeba zahamowac w zakrecie?
Obserwuj wątek
    • Gość: MANHATTAN Re: hamowanie w zakrecie IP: 194.242.62.* 19.02.07, 16:19
      Na pewno nie używaj tylnego hamulca w zakręcie w celu spowolnienia motocykla.
      Zacisk montowany na wahaczu (99,99% motocykli) podczas użycia go powoduje efekt
      podniesienia tylnego wahacza, co prowadzi do utraty przyczepności tylnego koła.
      Efekt - uślizg lub w skrajnych przypadkach - highside (jak nieumiejętnie odpuścisz).
      • Gość: nyorker Re: hamowanie w zakrecie IP: *.dyn.optonline.net 19.02.07, 19:51
        Zacisk montowany na wahaczu (99,99% motocykli) podczas użycia go powoduje efekt
        > podniesienia tylnego wahacza, co prowadzi do utraty przyczepności tylnego koła.

        moge prosic o rozwiniecie tej teorii? zawsze myslalem, ze to przeniesienie masy
        i moment bezwladnosci sprawiaja, ze przod motocykla nurkuje, a tyl unosi sie
        nieznacznie i jego odciazenie powoduje spadek przyczepnosci na tylnej oponie
        (glownie wowczas, gdy oba hamulce sa w uzyciu).
        nie wiem, co do tego moze miec zacisk i jakim cudem podnosi wachacz. jesli juz
        to hamowanie tylnym kolem powoduje dociskanie przedniej czesci wahacza, a nie
        jego unoszenie.
    • carina79 Re: hamowanie w zakrecie 19.02.07, 16:22
      jestes niezly, szczegolnie zaimponowales mi tym wychyleniem, zeby hamowac w
      pionie. ale ta banda kretynow zapewne nie zrozumie Twoich wyrafinowanych
      dzialan...szczegolnie ten masochistyczny NY.
      • Gość: Pacu3 Re: hamowanie w zakrecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 16:28
        Też miałem taką sytuację z tym że w sobote i na łuku dość ostrym było błoto
        ggrggr . I teraz jak hamować ? ano tak żeby wyjść z opresji cało.
      • kubek145 Re: hamowanie w zakrecie 19.02.07, 16:29
        ok, to juz wiem ze nie tylem, ale co z reszta? thx Carina, ale w sumie to niewiem czy dobrze zrobilem sie wychylajac, tzn zatrzymalem sie i pisze to co pisze, ale moze lepiej bylo zrobic cos inaczej mimo wszystko..
        • Gość: mrmisquamacus Re: hamowanie w zakrecie IP: *.eversheds-birmingham.co.uk 19.02.07, 17:30
          hehe, rozmawialismy kiedys na temat Twojej techniki kontrowania cialem
          pochylnego motocykla.

          generalnie to ja jak musze to stawiam moto do pionu na ile moge i na max
          przodem, przy dojsciu do osi jezdni (pasa) zmuszam moto do ponownego zlozenia.

          ale generalnie jezeli nie ma przeszkody przede mna i nie jade pow 150km/h :) to
          zaryzykowalbym counter-steering i glebsze zlozenie. w 70% przypadkow lepiej
          wychodzilem na c-s niz hamowaniu, ale kazda sytuacja jest inna.

          pzdr
          • Gość: kubek145 Re: hamowanie w zakrecie IP: *.dsl.pipex.com 19.02.07, 17:56
            ano wiem, dziwne czasem mam sposoby :)
            dzis nie dalo rady cs, north circular, na budziku 120, troche zasloniety zakret, a za nim na 2 pasach stoi korek.. jedynie miedzy nich moglem sie wciskac, ale to juz nie przy tej predkosci :)
      • Gość: nyorker Re: hamowanie w zakrecie IP: *.dyn.optonline.net 19.02.07, 19:28
        zakret w lewo, wychylenie w prawo - chyba po to, zeby kregoslup byl bardziej w
        pionie.
        masz racje, nie rozumiem. dlaczego kubek hamuje w zakrecie mimo, iz generalnie
        sie nie hamuje, tez nie rozumiem.
        • Gość: kubek145 Re: hamowanie w zakrecie IP: *.ukonline.co.uk 19.02.07, 20:56
          nie po to zeby kregoslup byl w pionie, ale zeby motor naprostowac, co by zredukowac prawdopodobienstwo wyjechania przedniego kola spod ciebie. nie bylem asem z fizyki, ale jak sie hamuje w przechyle 15 stopni to mniejsze jest prawdopodobienstwo, ze przod wyjedzie niz hamujac w 30 stopniowym zlozeniu, nie? ja tak mniemam, popraw(cie) jezeli jestem w bledzie.
          a jak masz wzdluz jezdni barierki, to patrzac pod odpowiednim katem, staja sie one nieprzezroczyste, i nie widzisz co jest dalej.. wiec caszem moze sie pojawic koniecznosc hamowania w zakrecie (z innych przyczyn tez).
          i jedyne, co trudno zrozumiec, to rozlokowanie znakow interpunkcyjnych w niektorych postach..
          • mrmisquamacus Re: hamowanie w zakrecie 19.02.07, 22:07
            Kubek pograzasz sie :)

            ale spoko, oduczysz sie tego "prostowania" jak bedziesz chcial przytrzec
            kolanko, to nie bedzie zmiluj, bedziesz sie musial wychylic w prawidlowa strone.

            heh a aby uniknac groznych sytuacji, trzeba jezdzic wolniej i wtedy nie ma
            takich zlozen, takich predkosci itp :)

            pzdr
          • Gość: tatajacek Re: hamowanie w zakrecie IP: 62.87.55.* 19.02.07, 22:37
            "nie bylem asem z fizyki, ale jak sie hamuje w przechyle 15 stopni to mniejsze
            jest prawdopodobienstwo, ze przod wyjedzie niz hamujac w 30 stopniowym
            zlozeniu, nie?"

            ja to akurat cienki motocyklista jestem ale zmiana polozenia srodka ciezkosci
            po powierzchni rownoleglej do osi obrotu to tak niewiele wnosi tutaj.
            sila odsrodkowa taka sama, przyczepnosc taka sama, a przod wyjezdza jak
            zerwiesz przyczepnosc chyba.
            ja tam sie nie pionuje bo zawsze mialem wrazenie ze to do gleby prowadzi prosta
            droga.

            a ten pan
            www.rossimania.com/htmlfotos/2007/testjerez/00018.htm
            cos wrecz przeciwnego robi i nie sadze zeby zalezalo mu na wywrotce. no i
            niekoniecznie nie hamuje troche na poczatku luku.

            i teraz ja mam pytanie do lepszych. czy to nie tak ze przyczepnosci ma dosc ale
            walczy z wywroceniem na zewnetrzna? bo dodatkowa sila skrecajaca, od oporu
            powietrza, to chyba za mala by byla?
    • Gość: Dzakas Lepiej przeredukowac niz pozniej zalowac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 20:00
      !!!! jak w tytule. Przy wchodzeniu w zakret mocne hamowanie prostuje motor, a
      dupa zaczyna spi...ac bo sie odciaza i jest jak na lodzie hamowanie powoduje
      jazde na przod chyba ze lekki ogolnie ile weslzismy tyle [powinismy wyjsc z
      zakretu.yo hihi
    • Gość: Dariusz Re: hamowanie w zakrecie IP: 80.50.233.* 19.02.07, 20:19
      Jak to generalnie sie nie hamuje ? Hamuje się ! Oczywiście tak żeby nie
      zablokować kół na zbyt długi czas . Po wyczuciu poślizgu natychmiast trzeba
      odpuścić .Przy lekkim pochyleniu np 20 stopni, mamy do dyspozycji niemal całą
      przyczepność .Niebezpieczniej się robi, gdy przycieramy owiewkami asfalt w
      zakręcie i nagle musimy hamować . Ale i ta sytuacja nie zwalnia nas od użycia
      hamulców . Po prostu trzeba ( łatwo się mówi ) wykorzystać przyczepność jaką
      oferuje nam asfalt i opony .
    • Gość: mamyamahe Re: hamowanie w zakrecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 18:16
      Nie ma uniwersalnej recepty.Każda sytuacja jest inna.Temperatura i rodzaj
      asfaltu,temperatura opon,ciśnienie i KIEROWCA.Tego o co pytasz nikt Cię nie
      nauczy,tego musisz nauczyć się sam.Trening i jeszcze raz trening.Ćwicz na
      pustych parkingach,na zamkniętych odcinkach dróg i obserwuj zachowanie
      motocykla.Po pewnym czasie wyczujesz o co chodzi i będziesz reagował
      intuicyjnie.To jest podobnie jak z pływaniem.Wiesz że trzeba machać rękami i
      nogami ale to za mało.
      Powodzenia.
    • Gość: Maryn Re: hamowanie w zakrecie IP: *.elk.mm.pl 20.02.07, 20:15
      W czasie hamowania w zakręcie należy używac tylnego hamulca, oczywiście z
      umiarem. Zwłaszcza, kiedy jedziesz z bagażem, albo pasażerem. Tylny hamulec
      stabilizuje motocykl i nie dopuszcza do "wyprzedzania" przodu przez tył.
      Potrenuj sobie hamowanie w zakręcie tylko tylnym hamulcem i sam przekonasz się
      ile dobrego można nim zrobic. Przyhamowany tył motocykla będzie ściągac przód
      do wewnątrz zakrętu i po pewnym czasie nauczysz się korygowac jazde w łuku za
      pomocą tylnego zacisku. Przy hamowaniu zawsze używam tylnego zacisku jako
      stabilizatora tyłku motocykla i wtedy mogę ostro działac hamulcem przednim.
      Przy ostrzejszych hamowaniach na prostych działa to tak: wciskam konkretnie
      obydwa hamulce, tył najpierw hamuje, potem blokuje się koło, potem unosi i
      wtedy trzeba odpuszczac przód bo chodzi przecież o skuteczne hamowanie a nie o
      stoppie albo glebę przez owiewkę. Na zakrętach nie wolno tak dociskac hamulców
      i jedyną receptą na przeżycie jest jazda z rozsądną prędkością. Opisywane przez
      innych uślizgi tyłu (highside) to właśnie za ostre użycie tyłu, a nie w ogóle
      użycie. Sorry że się tak rozpisałem, ale dzielę się doświadczeniami, a nie
      teorią.
      • Gość: nyorker . IP: 70.19.14.* 20.02.07, 20:41
        kryste...

        Sorry że się tak rozpisałem, ale dzielę się doświadczeniami, a nie
        > teorią.

        jakim motocyklem jezdzisz?
        • ireo Re: . 21.02.07, 01:00
          Gość portalu: nyorker napisał(a):

          > kryste...
          >
          > Sorry że się tak rozpisałem, ale dzielę się doświadczeniami, a nie
          > > teorią.
          >
          > jakim motocyklem jezdzisz?


          norker, skąd przypuszczenie, że gościu jeździ motocyklem?
          • Gość: nyorker Re: . IP: 70.19.14.* 21.02.07, 16:49
            do konca nie wiem. w koncu to forum 'motocykle', a nie 'uklady solone'.
      • mrmisquamacus Re: hamowanie w zakrecie 20.02.07, 21:02
        to ja moze troche teorii dla Maryna:

        highside - utrata przyczepnosc tylnego kola i prawie natychmiastowe jej
        odzyskanie skutkujace katapulta pilota
        lowside - uslizg tylnego kola i polozenie motocykla
        powerslide - nadmierne dodanie gazu w zakrecie.

        kazdy z wymienionych wyzej przykladow konczy sie uslizgiem, wiec na drugi raz
        sie zastanow uzywajac pojec, ktorych nie rozumiesz badz nie znasz.

        co do Twoich doswiadczen, to rowniez, jezeli nie wiesz jak nalezy postepowac w
        sytuacji wymienionej w temacie, to chociaz nie wprowadzaj ludzi w blad a
        doswiadczenia najlepiej przeprowadzaj dalej tylko i wylacznie na sobie.
    • Gość: mamyamahe Re: hamowanie w zakrecie IP: *.chello.pl 20.02.07, 23:15
      Calkowicie się z Tobą zgadzam mrmisquamacus i chciałbym zobaczyć jak Maryn
      wciela swoją teorię w życie choćby na zatłoczonej "zakopiance" w weekendowe
      popołudnie.
      Pozdrawiam.
      • Gość: Maryn Re: hamowanie w zakrecie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.07, 08:35
        Mam 39 lat, na motocyklu jeżdżę od 16. roku życia, policzcie sami ile to jest.
        W tym okresie nie miałem żadnego dzwona w drzewo, krzaki lub samochód. Fakt,
        nie jeżdżę ekstremalnie, może w porównaniu z ekipą z tego wątku jeżdżę jak
        cienias, ale żyję i to się liczy. Teraz mam DR 800, motocykl, na którym trzeba
        hamować tyłem, bo ma się nad nim większą kontrolę.
        • Gość: mrmisquamacus Re: hamowanie w zakrecie IP: *.eversheds-birmingham.co.uk 21.02.07, 10:58
          a w ogole to dla zainteresowanych tematem, wrzucam linke z "zaprzyjaznionego"
          forum. moze komus to troche rozjasni w glowie...

          forum.motocyklistow.pl/index.php?showtopic=60365
          • Gość: kubek145 Re: hamowanie w zakrecie IP: *.dsl.pipex.com 21.02.07, 11:20
            no mi troche rozjasnilo, ale musze cie zmartwic, ze jak next time bedziemy smigac, to hamuje przed zakretami, a nie kombinuje bedac w nich :)
            wczoraj wracajac z pracy jeszcze kombinowalem czy jednak moze jakos mozna hamowac w zakrecie, ale nie, nie da sie ;] maszyna jednak dziwnie sie zachowuje.
            p.s.dziwne to Twoje ip.. nie mowiles ze sie z londka wyprowadziles.. ;)
            • Gość: mrmisquamacus Re: hamowanie w zakrecie IP: *.eversheds-birmingham.co.uk 21.02.07, 11:54
              James, nie mowilem Ci, ze teraz dojezdzam do Birmingham?
              hehe, to sie nazywa IT - outsourcing (czyt wypieprzamy wszystkich z firmy na
              zewnatrz i tniemy koszty) i dlatego wszystko idzie przez Birmingham (tania sila
              robocza)

              as for bends, da sie hamowac, ale to juz wyzsza matma polaczona z duzym
              szczesciem, najwazniejsze to wyczuc (czasami mozna uslyszec) moment gdy
              przednie kolo gubi trakcje.
              hehe na tej mojej petli znam kazdy zakret :D i jezeli nawet przedobrze z
              predkoscia to najwyzej sie glebiej zloze :D

          • Gość: tatajacej Re: hamowanie w zakrecie IP: 77.209.0.* 21.02.07, 15:52
            qrde co post to inne zdanie. w tym tez:
            forum.motocyklistow.pl/index.php?act=ST&f=10&t=59273
            namieszali mi ze hej.
            natomiast ten post mnie przekonuje:
            forum.motocyklistow.pl/index.php?showtopic=59273&st=10
            jak wychodzi zalozone to w razie koniecznosci tez zadziala i to sobie pocwicze.
            a czy w takiej sytuacji nie lepsze niz odjecie gazu byloby sprzegla wcisniecie?
            zmniejszyloby sily dzialajace na tylne kolo chyba?

            sorry ze do innego forum odsylacze. ale jak "zaprzyjaznione"... :)

            pzdr
            • Gość: nyorker Re: hamowanie w zakrecie IP: 70.19.14.* 21.02.07, 16:24
              ktory post?
              • Gość: tatajacek Re: hamowanie w zakrecie IP: 77.209.0.* 21.02.07, 19:25
                pierwszy z drugiego linka(pisze sligier). ustawilem jego numer w adresie ale i
                tak cala strone wyswietla.
                • Gość: nyorker Re: hamowanie w zakrecie IP: *.dyn.optonline.net 22.02.07, 05:03
                  istotnie, gazowanie przed kompletnym uwolnieniem hamulcow pozwala na lepszy
                  rozklad masy na obu kolach, ale to technika dobra na tor albo przynajmniej na
                  zakrety o znanej geometrii i bez ograniczen widocznosci. w rzeczywistosci moze
                  jeden na stu forumowiczow taka technike stosuje (z pewnoscia nie wlasciciel
                  dr800, czy czegos podobnego) i to z pewnoscia ekspert. a gdyby adresatem tego
                  watku byl ekspert, to w naglowku byloby cos w rodzaju "drogi dziawerze".
                  nie wiem, czemu mialoby sluzyc wcisniecie sprzegla. gazu dodaje sie dlatego, ze
                  w zlozeniu spada predkosc (nie chodzi o wyjscie, tylko o jazde w zlozeniu w
                  ogole). predkosc spada, poniewaz w przechyle opony tocza sie po obwodzie o
                  mniejszym promieniu co przy stalej predkosci katowej kola, skutkuje spadkiem
                  predkosci liniowej i aby utrzymac w zakrecie co najmniej stala predkosc, otwiera
                  sie przepustnice.

                  • Gość: MANHATTAN Re: hamowanie w zakrecie IP: 194.242.62.* 22.02.07, 07:58
                    Ja sądzę, że utrzymanie stałej prędkości w złożeniu jest mniej ważne od
                    możliwego uślizgu tylnego koła gdy nie podwyższy się jego obrotów w momencie
                    składania się a kompresja silnika jest duża.
                    PS. Ja jeżdżę dr800 i stosuję technikę "hamowania z gazem". Ze względu na duży
                    skok tylnego zawieszenia efekt jest bardzo odczuwalny.
                    • Gość: tatajacek Re: hamowanie w zakrecie IP: 62.87.107.* 22.02.07, 12:50
                      zle sie wyrazilem. pomyslalem ze jak taka technika skutkuje w czasie jazdy na
                      torze, gdzie sie jedzie raczej jak najszybciej, to w sytuacji od ktorej zaczal
                      kubek hamowanie przodem powinno byc jak najbardziej wskazane. w koncu nie
                      jedzie sie na drodze na 100%. nie pasowalo mi jedynie zamkniecie przepustnicy
                      bo to de facto jest hamowanie tylem i w momencie kiedy go odciazam mocno, bo,
                      nie wiem krowa wyskoczyla (?), to mi moze tyl uciec. i wymyslilem sobie ze luz
                      na kole spowoduje ze przyczepnosc beda zrywac tylko sily poprzeczne czyli moze
                      sie to stac pozniej. ale jak was, i innych, czytam to nalezaly zostawic gaz,
                      podniesiony po wejsciu, i lekko dohamowac tylem zeby poprawic rozklad masy.
                      tylko czy to nie zmniejszy nacisku na przednie kolo??? w koncu zalezy mi zeby
                      hamowalo jak najmocniej.
        • Gość: nyorker Re: hamowanie w zakrecie IP: 70.19.14.* 21.02.07, 16:46
          nie irytuj sie. bez wzgledu na twoj wiek, to co piszesz sklania mnie do
          zastanawiania sie nad tym, czy nie masz jakichs problemow z zawieszeniem albo z
          rozkladem masy. jezdze na ciezkich motocyklach z dlugim zawieszeniem i nie
          doswiadczam braku stabilnosci. mam nadzieje, ze jakis inny wlasciciel dr800 sie
          wypowie.
          poza tym, unikalbym konkretnego wciskania hamulcow i unoszenia tylnego kola z
          pasazerem za plecami.
        • ireo Kącik Prawdziwego Motocyklisty 2 21.02.07, 17:18

          Gość portalu: Maryn napisał(a):

          > Mam 39 lat, na motocyklu jeżdżę od 16. roku życia, policzcie sami ile to
          jest.
          - to razem 55, tylko co to wnosi?

          > W tym okresie nie miałem żadnego dzwona w drzewo, krzaki lub samochód.
          - a w co miałeś?

          > Fakt, nie jeżdżę ekstremalnie, może w porównaniu z ekipą z tego wątku jeżdżę
          > jak cienias, ale żyję i to się liczy.
          - niestety niektórzy nie żyją właśnie dlatego, że jeździli jak cieniasy.
          jeżdżenie jak cienias nie zawsze ma coś wspólnego z prędkością

          > Teraz mam DR 800, motocykl, na którym trzeba
          > hamować tyłem, bo ma się nad nim większą kontrolę.
          - gdyby tylne hamulce nie były w motocyklach do niczego przydatne, to by ich
          nie montowano
    • Gość: mamyamahe Re: hamowanie w zakrecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 13:57
      Do Maryna:
      Witaj Bracie.NIe gniewaj się że byłem w poprzednim poście w stsunku do Ciebie
      trochę złośliwy.Nie chcialem żeby tak to wyszło ale poirytowała mnie Twoja
      wypowiedź,bo ja nie odważyłbym się dawać komuś takich rad.Ty pomykasz na DRze a
      nasz kolega z pewnością ujeżdża jakigoś innego sprzęta.Gdy przesiadałem się z
      enduro na nakeda uczyłem się jazdy od nowa.Charakterystyki tych motocykli są
      inne i inaczej zachowują się w tych samych sytuacjach.W wielu(czyt.prawie
      wszystkich)przypadkach regujemy instyktownie bo nie ma czasu na zastanawianie
      się co w danej sytacji zrobić.Takie odruchy wyrabiamy w sobie jeżdżąc z głową.
      Dlatego mówię że trzeba ćwiczyć,myśleć i zapamiętywać.To będzie procentować.

      Teraz krótko o mnie.
      Razem z moim motocyklem mamy 65lat (a yamahy nie mam starej).Zaczynałem jak
      miałem 9(zabrałem bratu WFM ke)i tak mi zostało.Potem WSK,JUNAK.jakaś JAWA,CM
      450,TRANSALP,NIGHTHAWK 750,SHADOW 750,BMW R 1100 i 3x YAMAHA 900 DIVERSION.
      Pomykam nie koniecznie spokojnie i też żyję.
      I podoba mi się mina inntch gdy zdejmuję kask.
      Pozdro jak mówią młodzi i do zobaczenia na trasie.
      • Gość: Maryn Re: hamowanie w zakrecie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.07, 16:59
        Bardzo ładne zakończenie wątku. Dzięki.
        Tak ogólnie spodziewałem się podsumowania typu "Maryn jezd gópi".
        • Gość: mamyamahe Re: hamowanie w zakrecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 18:49
          Każdy z nas jest"gópi".Inaczej nie wsiadłby na motocykl.
          Kiedyś spotkałem kolegę z którym dawno się nie widziałem.Gdy zobaczył że
          wsiadam na motocykl powiedział" coś ty GÓPI na motorze jeździsz?Wiesz jakie to
          jest niebezpieczne?!"
          On jest skoczkiem spadochronowym.

        • Gość: kubek145 Re: hamowanie w zakrecie IP: *.ukonline.co.uk 21.02.07, 18:50
          to juz kolejne przyzwoite zakonczenie, prawie jak wsrod np.zeglarzy sie robi ;p
          • Gość: siekiera77 Re: hamowanie w zakrecie IP: *.aster.pl 21.02.07, 20:13
            fiu, fiuuu!
            chciało by sie...
            ale od sternika mozna
            pagajem w łeb
            zarobić :-)
            • Gość: kubek145 Re: hamowanie w zakrecie IP: *.ukonline.co.uk 21.02.07, 23:58
              ale to tylko jak sie jajeczko dziobem zgniecie ;)
              • Gość: siekiera77 Re: hamowanie w zakrecie IP: *.aster.pl 22.02.07, 00:32
                juz ty lepiej
                nie wywoluj kury
                z lasu...
                pozdr.
                • Gość: kubek145 Re: hamowanie w zakrecie IP: *.dsl.pipex.com 22.02.07, 11:38
                  kury to z kurnika lis wyciaga
    • Gość: spiwor. Dopiero się uczę ale... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.02.07, 12:09
      Moja teraźniejsza metoda to wejście, w zakręt który nie znam czyli najczęściej
      prawy, dość szybko tak żeby obroty były 5-7tyś.(nie na pierwszym biegu bo on
      jakby do orki był stworzony) lekko przyspieszając i do miejsca w którym nie
      widzę co jest za zakrętem być jak najbliżej, ale z paskiem rezerwy, prawej
      krawędzi i jak już zobaczę co jest to zdecydowanie ale z wyczuciem odwijam co
      lekko wypycha mnie na zewnątrz i już mnie tam nie ma albo w razie 'W' przymykam
      gaz, dość mocny efekt hamowania silnikiem zacieśnia zakręt z wyczuciem hamując
      przodem prostuje mnie i wyciąga mnie na zewnątrz ale jeszcze na moim pasie i co
      najważniejsze wytraca się prędkość...
    • Gość: Maryn Honda i BMW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.07, 12:18
      Tak jeszcze na zakończenie...
      Testowałem swoje motocykle i zawsze hamowanie z tylnym zaciskiem trwało krócej,
      a motocykl był stabilniejszy. Jeżeli hamowanie tyłem nie ma żadnego sensu, to
      po co Honda od lat ćwiczy system CBS, a BMW układy półzintegrowane z
      rozdzielaczem siły hamowania ?
      • Gość: nyorker Re: Honda i BMW IP: *.dyn.optonline.net 22.02.07, 14:31
        hamowanie tylnym hamulcem to hamowanie tylnym hamulcem, a nie obydwoma. to
        dotyczy twojej wypowiedzi, a nie hondy i bmw.
        • Gość: Maryn Re: Honda i BMW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.07, 16:23
          Jeżeli tak to zostało odebrane, że hamuję tylko tyłem, to przepraszam, w
          dalszej części pierwszego tekstu prostuję wątpliwości:

          "Przy hamowaniu zawsze używam tylnego zacisku jako
          stabilizatora tyłku motocykla i wtedy mogę ostro działac hamulcem przednim."

          Pozdrawiam
      • hun996 Re: Honda i BMW 22.02.07, 14:33
        w Varadero mam Duala. Hamuje zawsze oba koła, bez względu co nacisnę. W
        zakręcie hamuje się tak samo jak na prostej, można dowolnie zmieniać tor jazdy.
        W deszczu na oponach turystycznych działa tak samo.
        • Gość: nyorker Re: Honda i BMW IP: 70.19.14.* 22.02.07, 16:32
          > W deszczu na oponach turystycznych działa tak samo.


          a na szutrze? wiem, ze tak samo, ale zastanawiam sie, czy miales kiedys
          zablokowane kola.
          • Gość: Hun996 Re: Honda i BMW IP: 80.51.237.* 23.02.07, 09:51
            na szutrze tak samo. Ale z racji wagi sprzęta po luźnych nawierzchniach jeżdżę
            raczej wolno. Na Dolnym Śląsku masz mnóstwo dróg wysypanych tłuczniem ale nie
            ubitych. Lekka XJ 600 się wyglebiła na zakręcie a Varadero nie.

    • japoniec49 Re: hamowanie w zakrecie 23.02.07, 12:25
      Mysle, ze Dawid Hough jest jednak autorytetem jesli chodzi o technike jazdy. W
      swojej ksiazce "Motocyklista Doskonaly" zaleca uzywanie przedniego i tylnego
      hamulca rownoczesnie w kazdej sytuacji, ale szczegolnie przestrzega przed
      dopuszczeniem do zablokowania tylnego kola, o co jest bardzo latwo w przypadku
      lekkich sportowych motocykli, a wtedy przewaznie zle sie to konczy.
      Jezdze na dosc ciezkim motocyklu (260 kg) i takie hamowanie, jak do tej pory,
      sie sprawdza. Staram sie hamowac glownie przed zakretem, a nie po zlozeniu.
      A najlepszy uklad hamulcowy znajduje sie troche wyzej, pomiedzy uszami :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka