Gość: Toom
IP: 78.133.161.*
24.12.08, 16:05
Korzystając z ładnej pogody wybrałem się wczoraj na przejażdżkę motocyklem po mieście i wszystko byłoby w porządku , gdyby nie facet , który wymusił samochodem pierwszeństwo w wyniku czego doszło do kolizji. Na miejsce kolizji wezwałem policję , żeby nie było wątpliwości kto jest winien. Kierowca samochodu przyznał się do winy i nie robił problemów. Mi nic się nie stało , ale motocykl został poważnie uszkodzony. Pojechaliśmy do jego ubezpieczyciela zgłosić szkodę i spisać oświadczenie o winie. Tam dowiedziałem się , że w ciągu czterech dni roboczych zgłosi się do mnie przedstawiciel firmy ubezpieczeniowej w celu oszacowania szkody. I teraz pytanie odnośnie szacowania szkody. Czy ktoś z Was już to ,,przerabiał’’ ? Jak nie dać się oszukać firmie ubezpieczeniowej? Czy mam się domagać oryginalnych i nowych części? A co z wadami ukrytymi , motocykl nie odpala. Dodam ze motocykl to Kawasaki Z750S z 2006 r. Uszkodzeniu uległy również spodnie , kurtka, buty i rękawice czy za to też dostane odszkodowanie? Z góry dziękuje wszystkim za porady i życzę Wesołych Świąt.
P.S. Chciałbym jeszcze podziękować koledze motocykliście , który przejeżdżał samochodem i udzielił mi pomocy. Dodam , że sprawcom kolizji był lekarz , który nawet nie zapytał czy coś mi się stało.