Gość: F-14 TOMCAT IP: 82.112.136.* 09.06.09, 18:38 Tyle co znalazlem, nie wiadomo czy sie smiac czy plakac. Szerokosci czterdziestkanaczeresni.blox.pl/2009/06/Ofiary-gangu-motocyklowego.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: woo Re: Motory i kłady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.09, 20:43 :) najciekawsze jest w tym wszystkim że zwierzętom hałas i rozjeźdżone drogi itp. w ogóle nie przeszkadzają tylko zawistnym ludziom, ostatnio jadąc co prawda rowerem po ścieżce na wale miedzyszyskim zobaczyć jak wygląda tor crossowy za wałem po ulewach (pojawiła się tablica teren prywatny jazda za opłatą, ale nie ma tam numeru tel. ?)widziałem kawałek dalej sarny które podchodzą pod same ogrodzenie i sobie obserwują z ciekawością drogę :) patrząc na wariatów w puszkach :) i jakoś hałas mają głęboko w d... www.youtube.com/watch?v=IOqMoS6yccw&feature=related Odpowiedz Link Zgłoś
zakladka Re: Motory i kłady 18.06.09, 10:05 Tak, jestem głęboko zawistną osobą. Moją zawiśc potęguje fakt, że w ubiegłym roku wydałam trochę kasy na naprawę drogi przed bramą. Każdy motocyklista, któremu zazdroszczę zawistnie braku umiejętnosci używania mózgu, uważa za stosowne zrobić w tym miejscu kilka kółek, popisujac się przed kolegami-bo jest to jedyne szerokie i w miarę równe miejsce pośród otaczących je łąk.Droga jest rozjeżdzona ponownie, ponownie muszę zrobic na jej naprawę bo klienci do mnie nie dojadą w zimie-bezmózgi nie widzą znaków drogowych-takich kółeczek białych, w czerwonej obwódce. Żeby było jasne-znaków nie stawiam ja osobiście,dla własnej wygody i spokoju. Moja zawiść wzrosła w zeszłym tygodniu,ponieważ kolejny bezmózgi wariat, przejeżdzajać mi niemal po piętach potrącił psa,wybiegajacego mi na spotkanie,jadąc po mojej prywatnej drodze ,za którą płącę regularnie podatek. Psa który od lat kilkunastu wiernie pilnuje firmowej posesji i mógłby spokojnie na zasłużonej emeryturze dozyć spokojnej starosci, po wrednej schroniskowej młodości. Motocyklista, który nie miał numerów na swoim pojeździe nawet się nie zatrzymał. Być może tam gdzie kolega jeżdzi na rowerze sarny praktykują stosowanie zatyczek do uszu. Ja niestety tej wiosny w lesie za płotem nie widziałam ani jednej, znikły również dziki, choć zdarzało się ze żerowały nawet na mojej ścieżce do pracy.Spadła ilośc ptaków gnizdujących w tym kawałku lasu-moje obserwacje potwierdza rejonowy pan gajowy. Moja zawiść rośnie każdego dnia gdy usiłuję normalnie pracować a ryk kolejnego motocykla uniemożliwia mi odbycie rozmowy telefonicznej. Z przerażeniem myślę o wakacjach, podczas których młodzież będzie wyła za płotem każdego dnia po kilka godzin. Motocykliści wzbudzający moją niechęć kopią doły na każdej niemal ścieżce w lesie, usypując sobie skocznie, obłamują gąłezie drzew jeśli wystają ponad ścieżką. Nikt po lesie już nie spaceruje bo to żadna przyjemność i grozi kalectwem. Jeżdżą po lesie nawet nocą, rano w drodze do pracy znajduję zwłoki jeży, bez wątpliwosci rozjechane motorem-od wiosny szesć sztuk, zwłok padalców nie liczę... Motocykliści i kładowcy o których piszę, nie poruszają sie po torze do tego przeznaczonym, poruszają sie po terenie doskonale oznakowanym znakami zakazu, w otulinie rezerwatu, po państwowym lesie-a więc moimi i autora postu i każdego z nas-niszcząc nasze wspólne dobro. Motory swoje trzymają na balkonach, w piwnicach, w swoich blokach. Osiedle opuszczają cichutko i kulturalnie-żeby nie drażnić swoich sąsiadów, na widok lasu dostają małpiego rozumu. Wszystko jest dla ludzi-motory i kłady też. Spokojnie i bez zawiści jestem w stanie używać dróg i innej przestrzeni publicznej z motocyklistami i ile zrozumieją, że ta przestrzeń musi służyć wszystkim, nie tylko im i robią to bez łamania prawa. Odpowiedz Link Zgłoś