Dodaj do ulubionych

"Solaris" Lupy

IP: *.teleos-web.de 22.02.05, 13:20
Widziałem "Solaris" Lupy w Düsseldorfie. Spektakl jest niestety artystyczną
porażką. Ci, którzy pamiętają totalną klapę ekranizacji Stevena Soderbergha z
2002 roku z rozczarowaniem stwierdzą, iż ponad trzygodzinna inscenizacja Lupy
cierpi dokładnie na tę samą chorobę: spowolnione do granic wytrzymałości
tempo narracji, fragmentaryczne dialogi poprzecinane ciężarnym w znaczenie
milczeniem, nieznośne dłużyzny i wszechogarniająca monotonia mamrotanego
przeważnie na jednym tonie tekstu. Wszystko to sprawia, że już po pierwszej
godzinie spektaklu traci się zupełnie zainteresowanie tym, co dzieje się lub
nie dzieje na scenie, a już najmniej tym, co osaczeni przez obcą inteligencję
w kontenerze-stacji postacie zdołają z siebie wysączyć. A gdy wewnętrznie i
zewnętrznie rozmemłana Harey po raz kolejny pyta: "Co z nami będzie, Kris?",
a ten po chwili milczenia odpowiada: "Nie wiem", a po następnej chwili: "To
nie zależy od nas", skatowany widz ma już tylko ochotę wstać i krzyknąć: "To
w takim razie ja zdecyduję za was. Niech ten nagi dr Snaut wciąga z powrotem
gacie i rozejdźmy się wszyscy do domów!" (część widowni salwowała się zresztą
ucieczką już po pierwszej części). Teatromani, omijajcie ten spektakl wielkim
kołem!
Obserwuj wątek
    • Gość: anja Re: "Solaris" Lupy IP: *.provider.pl / *.provider.pl 22.02.05, 15:34
      Nie mogę w to uwierzyć:-( A powiedz, jak oceniasz inne przedstawienia Lupy,
      które jest według Ciebie najlepsze, które mniej?
      • Gość: endimione Re: "Solaris" Lupy IP: *.acn.waw.pl 22.02.05, 23:03
        tego się mozna było niestety spodziewać. To wielki artysta, który na naszych
        oczach okńczy się - i to na własne życzenie. A czemu nie możesz uwierzyć? Ty
        jesteś kolejna fanka z klapkami naocaach? Ten reżyser ciągnie za soba zawsze
        takie gruppies, które cokolwiek by zrobił - zawsze będą sikać po nogach ze
        szczęścia. Ludzie - kiedy wy wszyscy zaczniecie zadawać proste pytania: a czemu
        to jest takie a nie inne,, czemu i co oni mamroczą, czemu nic do mnie nie
        dochodzi?... No, kiedy?...
        • jasiek_natolin Re: "Solaris" Lupy 23.02.05, 00:41
          Zanim napisze się coś takiego ,warto jednak przynajmniej obejrzeć to
          przedstawienie,nie?
          No cóż - omijać Duseldorf mieszkańcowi Warszawy raczej nie jest
          trudno.Zbyteczne to więc ostrzeżenie.
          • Gość: anja do endimione IP: *.provider.pl / *.provider.pl 23.02.05, 09:32
            jestem fanką, ale bez klapek na oczach! Ty z pewnością zawsze przeciwko, jak
            widać nawet nie musisz oglądać przedstawienia, żeby stwierdzić, żę jest do
            niczego i jest kolejnym znakiem, że to koniec kariery Lupy. I kto tu ma klapki
            na oczach???
            • Gość: endimione Re: do endimione IP: *.acn.waw.pl 23.02.05, 09:46
              Masz te klapki, masz.... bueheheh. A ja widzę co robi ostatnio w Polsce i to mi
              naprawdę wystarczy. I nie muszę jechac do Dusseldorfu. Mam swoja prowincję we
              własnym kraju.
              Degrengolada...:-(
              A jak kiedys te klapki zdejmiesz - to zobaczysz, że świat nie kończy się na
              Lupie. Bo jest dużo ciekawszy poza nim.
              • Gość: anja Re: do endimione IP: *.provider.pl / *.provider.pl 23.02.05, 10:23
                masz jakiś problem? dlaczego mam oceniać przedstawienia Lupy tak jak Ty? Chyba
                można mieć jeszcze swoje zdanie. Oczywiście nie myśl sobie, że poza przedst.
                Lupy już nic mi się nie podoba. Równie wysoko oceniam na przykład Pawła
                Miśkiewicza...ale nie tylko.
                • Gość: endimione Re: do endimione IP: *.acn.waw.pl 23.02.05, 10:59
                  A oceniaj sobie. To jest wolny kraj.
                • Gość: Maciej Wścieklica "Solaris" Lupy IP: *.teleos-web.de 23.02.05, 11:30
                  Ostrzegam dlatego, iż podobno spektakl ma być pokazywany w Polsce. Gwoli
                  jasności, wiele przedstawień Lupy zrobiło na mnie ogromne wrażenie i jestem
                  żywo zainteresowany jego teatrem. Nie znam wszak artysty, który tworzyłby tylko
                  i wyłącznie rzeczy wybitne. Uważam, że trzeba mówić równie głośno i wyraźnie,
                  gdy artysta tej miary stworzy zwykłego narcystycznego gniota, który nie jest w
                  stanie zainteresować widza. To zresztą zaczyna być chyba problemem Lupy, iż
                  jest już w siebie tak bardzo zapatrzony, iż zdaje się nie dostrzegać, że ktoś
                  oprócz niego będzie jeszcze ten spektakl oglądać. Traktowanie go na
                  zasadzie "świętej krowy" wyrządza więcej szkody niż pożytku. Utwierdza go
                  bowiem w przekonaniu, że wszystko co robi jest genialne. A tak niestety nie
                  jest. Najlepiej potwierdzają ten smutny fakt wasze reakcje. Ktoś z góry
                  zakłada, choć nie widział spektaklu, że jest to niemożliwe, aby Lupa zrobił złe
                  przedstawienie. Zrobił, a sytuacji nie jest w stanie uratować świetna jak
                  zwykle muzyka Jacka Ostaszewskiego i ciekawe projekcje wideo Zbigniewa Bzymka.
                  Nie zmienia to jednak faktu (przynajmniej na razie), że na następny spektakl
                  Lupy pójdę z zainteresowaniem.
                  • Gość: endimione Re: "Solaris" Lupy IP: *.acn.waw.pl 23.02.05, 11:39
                    No i o to chodzi właśnie!
                  • Gość: anja Re: "Solaris" Lupy IP: *.provider.pl / *.provider.pl 23.02.05, 11:41
                    przepraszam, ale nigdy nie oceniam przedstawień przez ich zobaczeniem i nie
                    napisalam, że to niemożliwe, że Lupa zrobił złe przedstawienie. Napisałam, że
                    trudno mi w to uwierzyć. To jest różnica. A czy wiesz może gdzie "Solaris"
                    będzie pokazywany w Polsce?
                    • Gość: Maciej Wścieklica Re: "Solaris" Lupy IP: *.teleos-web.de 23.02.05, 12:13
                      Nie wiem. Mówiono o tym podczas przerwy, ale... gdzie i kiedy? Niestety, nie
                      wiem.
                    • Gość: endimione Re: "Solaris" Lupy IP: *.acn.waw.pl 23.02.05, 12:14
                      Jest róznica, ale w sumie niewielka. Nie mozesz uwierzyć, bo Ci sie zachwiał
                      światopgląd? Że Lupa jest genniusz tylko a nie sknoci nigdy? No przecież co
                      ostatnio zrobi - to knoci okropnie. Nie widzisz tego?
                      • Gość: anja Re: "Solaris" Lupy IP: *.provider.pl / *.provider.pl 23.02.05, 12:47
                        nie jest tak, że wszystko w 100% mi się podoba ( chociaż były oczywiście i
                        takie realizacje Lupy), są rzeczy ( sceny,pomysły) które mniej mi odpowiadają,
                        ale nie zmienia to faktu, że jego teatr po prostu na mnie działa i nigdy nie
                        wychodziłam z jego przedstawienia zawiedziona, znudzona ( może "Stosunki Klary"
                        po prapremierowym rewelacyjnym "Przypadku Klary" Miśkiewicza w Teatrze Polskim
                        We Wrocławiu zrobiły dużo mniejsze wrażenie). A ten zarzut, że Lupa zapatrzony
                        w siebie, nie zwraca uwagi na publiczność jest śmieszny. Śmieszne też były
                        krytyczne uwagi recenzentów np po "Mistrzu i Małgorzacie". Wynika z nich, że
                        Lupa jest skonczony, bo zrobił przeds., które nie jest takie jakie według
                        krytyków powinien zrobić Lupa. Nie przemawiają do mnie też takie argumenty, że
                        np. zabrakło jakiejś sceny z Bułhakowa, a inną sobie dopisał. Publiczność za to
                        oklaskuje na stojąco ( nie zauważa, że Lupa nie zwraca na nią uwagi?) Ale
                        oczywiście każdy ma swoje zdanie.
                        • Gość: Maciej Wścieklica Re: "Solaris" Lupy IP: *.teleos-web.de 24.02.05, 11:20
                          Na czym polega śmieszność zarzutu, że Lupa jest zbyt zapatrzony w siebie i nie
                          zwraca uwagi na publiczność? Artysta tworzący spektakl powinien podać go w
                          takiej formie, aby docierała do widza, bo przecież jest to rodzaj rozmowy.
                          Reżyser chce coś pokazać, opowiedzieć, zakomunikować czy uprzytomnić widzowi,
                          ale widzowi, a nie tylko sobie. A jeśli tylko sobie, to niech zamknie się w
                          jakiejś pustelni i tam ze sobą rozmawia. Oczywiście, taka rozmowa prawdziwego
                          artysty ma zawsze charakter osobisty, ale musi być ona atrakcyjna również dla
                          widza, gdyż w przeciwnym razie jest najzwyklejszą w świecie nudą i nie
                          interesuje nikogo poza samym artystą. Dobrym przykładem jest tutaj Tadeusz
                          Kantor, jego teatr był skrajnie osobisty, ale zawsze podany tak, że przyciągał
                          widzów jak muchy do lepu.
                          • wscieklicowa Re: "Solaris" Lupy 24.02.05, 19:05
                            Macieju, nie krytykujcież Imć Lupy, boć Was zlinczują. Już się zbierają siły i
                            akcja "Loopies Groopies Kontratakują" murowana. A Romana z Natolina, eee, to
                            znaczy Jaśka z Natolina, też radziłabym nie drażnić nazbyt lekkim podejściem do
                            arcydzieła (a fe, ta uwaga o zakładaniu gaci, no jakże tak??). Głowacki nazbyt
                            lekko podchodził, o goliźnie u Lupy pisał i jak oberwał? (tu podsunęłabym
                            stosowny wątek na Forum, ale to przy okazji - w każdym razie coś o małpiej
                            zręczności było). Pozdrawiam.
                            Wścieklicowa (nie jestem z rodziny)
                            • Gość: endimione Re: "Solaris" Lupy IP: *.acn.waw.pl 24.02.05, 19:13
                              Łoj Macieju Macieju, wścieklicowa (nie z rodziny) dobze pedziała! Napyszczyta,
                              prawde powieta - tak i obieszo was. Siedzieć cichućko na przyzbie lebo wedle
                              pieca i gadać a głowo kiwać że Lupa genijusz jezd jakiego od czasu do czasu nie
                              było! A jak nie - zleci sie anja co pisma kolorowe cyta do poduszecki z jaśkiem
                              pawłowskim de Natolin pod de pache i jeszcze krzywde wom zrobiom!
                              Nie wychyloc sie, siedzieć cichućko lebo lupoidom basować! Po co jejm humor
                              dobry psuć, dobrze gadam kumo wścieklicowa (nie z rodziny)?
                              • voytashek Re: "Solaris" Lupy 24.02.05, 21:50
                                A ja was zaskoczę... Wścieklica mówi mądrze i w pełni się z nim zgadzam.
                                Wścieklicową i Endimione pozdrawiam!!! Ale... Pomyślałem sobie tak: 100 razy
                                bardziej wolę nudę niestety coraz gorszych przedstawień Lupy niż to, co
                                widziałem dzisiaj. A widziałem spektakl pt. "Zimne dziecko" w PWST w Krakowie.
                                Pod tym spektaklem podpisał się, niestety, Jan Peszek. Mam więc teraz ochotę
                                powiedzieć, że wszystko, co robi Lupa jest genialne i dobrze by było, żeby
                                reżyserował jak najdłużej, bo to, co po nim nadejdzie będzie zupełnie nie do
                                zniesienia... Dla odtrutki po mojej dzisiejszej traumie chętnie wybrałbym się
                                na jakikolwiek spektakl Lupy. Pozdrawiam.
                                • Gość: endimione Re: "Solaris" Lupy IP: *.acn.waw.pl 24.02.05, 22:46
                                  Voytashek! 3maj się! uważaj! Wodzonyś na pokuszenie!!!
                                  :-)
                                  lol - oczywiście
                                  • Gość: Jureczek Kilka pytań do Macieja. Detale. IP: *.acn.waw.pl 25.02.05, 14:22
                                    Jak Lupa tekst przecedził i PRZEZ CO go przecedził, jeśli udało ci się wykryć
                                    tu jakiś sensowny kierunek (bo chyba nie autorski rys). Na tyle osobny, na ile
                                    osobne są kierunki w jakich poszli Tarkowski i Soderbergh (medium w tym wypadku
                                    jest bez znaczenia). W czym ludkowie grzęzną tym razem? Ile w tym Lupie było
                                    starego Lupy, a na ile to wszystko do... kosza. Z twojego komentarza (i ze
                                    zdjęć w sieci) wnioskuję, że raczej mało. Martwa przestrzeń, martwe światło,
                                    cholernie statyczne i syntetyczne. Kostiumami chyba także nie grzeszyli.
                                    Projekcje zdaje się też dość standardowe.

                                    www.duesseldorfer-schauspielhaus.de/spielzeit/stuecke/fotos.php?void=30146&vtid=250006&vid=248349

                                    Domyślam się, że inscenizacja nie była przez te trzy godziny zbyt
                                    skomplikowana. Na jednej z fotek widać podział na osobne przestrzenie-kabiny
                                    (Sartorius, Sanut, K&H) Czyżby smultaniczność akcji? Ile tam Ziemi, ile Oceanu?
                                    I w jaki sposób? Jeśli mógłbyś w kilku słowach.

                                    Co do postaci, kim jest niejaki "Asa" (Maureen Wyse)?

                                    Na ile można to porównać do działań, dajmy na to: Augustynowicz? Chodzi o
                                    syntetyczność przestrzeni (która jednak pełna jest u niej znaczeń) z
                                    jednoczesną energetycznością postaci. U Aug. to się sprawdza, w tej odsłonie
                                    Lupy jak widać po twoim komentarzu - nie. Jak tam u niego z tą solaryjską
                                    przestrzenią?

                                    PS.
                                    Jeśli zapodadzą u nas, zapewne nie omieszkam.
                                    Czy człowiek, który nie zna książki łyknie to? Czy też wymięknie po godzinie.

                                    • Gość: magician Re: Kilka pytań do Macieja. Detale. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.05, 22:58
                                      dlaczego ja mam zrozumieć, że Lupa nie zna się na teatrze?
                                      a może wy, zadający to pytanie zrozumiecie, że OWSZEM ZNA SIĘ?
                                      chyba,że to tylko dla mnie jest tak czytelny paradoks...

                                      Tak, jego spektakle p r z e m a w i a j ą do mojej wrażliwości i myślenia o
                                      teatrze.
                                      Jeden woli "Wymazywanie", drugi woli "Operę Mleczaną" (dla mnie dno,
                                      przynajmniej w wersji tv)

                                    • Gość: Maciej Wścieklica Re: Kilka pytań do Macieja. Detale. IP: *.teleos-web.de 27.02.05, 14:01
                                      Muszę przyznać, że jak na Jureczka to zadajesz całkiem dojrzałe pytania. Myślę
                                      jednak, że na większość z nich już odpowiedziałem w swoich wcześniejszych
                                      odsłonach. Ale trudno, wywołałeś znowu wilka z lasu.
                                      Nie można mówić o osobnej linii interpretacyjnej Lupy, przynajmniej ja takowej
                                      nie dostrzegłem - Lupa idzie w parze z Soderberghem (pisałem już o tym).
                                      Słusznie wnioskujesz, że w spektaklu wszystko jest martwe, statyczne i
                                      syntetyczne, a co najgorsze - stereotypowe aż do bólu.Kostiumy zaprojektował
                                      Piotr Skiba; jego wyobraźnia poza czerwony skafander Krisa niestety nie
                                      wykracza. Przy oświetleniu jakie pada przez cały spektakl na scenę zwariowałbym
                                      już po kilku dniach. Oczywiście, ma ono wskazywać na laboratoryjność sytuacji,
                                      ale jakoś trudno mi uwierzyć, żeby mający tam przebywać przez dłuższy czas
                                      ludzie zgotowali sobie taką torturę. No chyba, że od razu ta stacja miałaby
                                      być fabryką psychopatów. Ocean z książki Lema jest jakąś potężną, wymykającą
                                      się ludzkim pojęciom i wyobrażeniom siłą sprawczą, ale wyobraźnia twórców
                                      spektaklu znowu nie wykracza poza projekcję sięgającej horyzontu tafli wodnej,
                                      na przykład Oceanu Spokojnego. Mam Ci więc odpowiadać jeszcze na pytanie: Czy
                                      jest tam więcej Ziemi czy Oceanu? Tam jest tylko Ziemia, a do tego w najtańszym
                                      stereotypie próbującym przybierać pozory egzystencjalnej głębi. I to zaczyna
                                      byń u Lupy już pretensjonalne, drażniące, nie do zniesienia.
                                      Na pewno przeskakując po telewizyjnych kanałach natknąłeś się kiedyś na stację
                                      emitującą "Big brothera". Jakieś nieciekawe, zblazowane towarzystwo, rozłożone
                                      na kanapach, bełkocze pod nosem dyrdymały, które już po chwili nie masz ochoty
                                      słuchać. Tak właściwie wygląda ten spektakl, tylko że w domu masz tę przewagę,
                                      że przełącznik kanałów wciąż tkwi w Twojej ręce.
                                      Pytasz o energetyczność postaci? Jureczku, tutaj można jedynie mówić o chaosie
                                      energii szczątkowej. Przykro doprawdy patrzeć na zdezorientowanych niemieckich
                                      aktorów, którzy najwyraźniej nie mają zielonego pojęcia czemu służy to, co
                                      robią na scenie. I to mnie chyba najbardziej zaskoczyło, bo Lupa absolutnie
                                      panuje zazwyczaj nad zespołem. Chyba nie wytrzymuje już tempa premier, które
                                      sam sobie narzucił. Sztuka to nie jest jednak fabryczna taśma.
                                      Nie bardzo rozumiem, dlaczego miałbym porównywać ten spektakl z teatrem
                                      Augustynowicz? Lupa jest artystą osobnym i tego nikt mu nie zabierze. A jeśli
                                      już porównywać to teatr Augustynowicz z teatrem Lupy, a nie odwrotnie. Tylko po
                                      co?
                                      Ten spektakl jest po prostu nie do połknięcia. Ci, którzy czytali książkę Lema,
                                      uciekli już po pierwszej części. To język Lema wprowadził "Solaris" do kanonu
                                      światowej klasyki gatunku science-fiction, bo przecież od dawien dawna wiadomo,
                                      że pies jest głównie pogrzebany w formie, a tylko w stosunkowo niewielkim
                                      stopniu w treści. Ale... to prawda stara jak świat, tylko niektórzy jakby o tym
                                      zapominali.

                                      PS: Aza to wskrzeszony (popełnił samobójstwo) przez Lupę kierownik stacji.

                                      PS: Wszystkim życzliwym dziękuję za wsparcie, przestrogi i poplecznictwo
                                      wszelakie. Najmądrzej to zrobiła Wścieklicowa, bo zastrzegła, że nie jest z
                                      rodziny, to jak mnie Lupki na pal naciągać będą, to się może jej i upiecze. Bo
                                      endimione i pozostali to na sąsiednich palach usychać będą. Ale łatwo mnie nie
                                      dostaną. Dawno już jak Sadam w norze siedzę. Wroga nad sobą przepuszczę, a
                                      potem wycieczkami bądę go nękać.
                                      • jasiek_natolin Re: Kilka pytań do Macieja. Detale. 27.02.05, 14:19
                                        No i już wiadomo,jakie korzyści na tym forum daje anonimowość.Żadne tam
                                        Lupki,Lupidła czy też Loopomani kolegi Macieja Wścieklicy ze wściekłości nie
                                        rozszarpią,los Eurypidesa mu przynajmniej nie grozi.
                                        A co by stało się z biedakiem,gdyby mu honor nakazał nazwiskiem i imieniem się
                                        podpisać???
                                        • Gość: Maciej Wścieklica Re: Kilka pytań do Macieja. Detale. IP: *.teleos-web.de 27.02.05, 15:18
                                          Dobre pytanie Jaśku z Natolina. No właśnie, co?
                                          Poza tym uważam, że ta anonimość to największa zaleta tego forum. Pozwala
                                          bowiem piszącym wypowiadać się w sposób nieskrępowany, twórcom zaś zorientować
                                          się, co inni naprawdę o ich dziele myślą. Bo co sądzą na ten temat klakierzy -
                                          wiedzą już przed premierą.
                                          • jasiek_natolin Re: Kilka pytań do Macieja. Detale. 27.02.05, 16:04
                                            Co?
                                            Hmm,no nie wiem,to trzeba by było dopiero sprawdzić,nie ma to jak spontaniczne
                                            działanie,nie?
                                            Zostawmy jednak szarych widzów,dla których teatr Lupy jest ważny,a weźmy samego
                                            zainteresowanego,dobrze?
                                            Dajmy się unieść wyobraźni. Gdyby tak np. za pseudonimem Macieja Wścieklicy
                                            ukrywał się Jan Klata,to co? Lupa by się śmiertelnie obraził na ucznia,a
                                            dzisiaj to raczej młodszego kolegę? Nie odezwałby się do niego aż do śmierci?
                                            Chyba jednak Lupa nie wygląda na faceta, przypominającego takiego nadmuchanego
                                            swą wielkościa balona, który nie zniesie krytyki swojego teatru,co? Tak mi się
                                            przynajmniej wydaje.
                                            No i klakierów ma nie tylko Lupa. O tym też pamiętaj.
                                            • Gość: Maciej Wścieklica Re: Kilka pytań do Macieja. Detale. IP: *.teleos-web.de 27.02.05, 16:47
                                              Pamiętam, pamiętam i dlatego o tym mówię. Poza tym, moje prawdziwe nazwisko
                                              jest zupełnie bez znaczenia. Czy należałoby wymagać od niezadowolonego widza,
                                              aby wstał i najpierw powiedział, że nazywa się Jan Kowalski i mieszka w
                                              Łopuszkach Górnych, a dopiero potem zagwizdał? Istotna jest sama krytyka
                                              spektaklu. Zauważ, że ja przecież nie atakuje generalnie Lupy, żadnym słowem
                                              nie obrażam go (nie rozumiem po co wprowadzasz ten wątek z honorem?)- ja tylko
                                              krytykuje jego jeden spektakl, który uważam za skrajnie nieudany, który
                                              dprowadził mnie do szewskiej pasji, a do tego jako widz mam prawo, bez względu
                                              na to, jak się naprawdę nazywam. Ostatecznie, Ty też posługujesz się na tym
                                              forum pseudonimem. Honor Ci to zabrania czy nakazuje? Bo przecież wypowiadałeś
                                              się tutaj także krytycznie.
                                              • jasiek_natolin Re: Kilka pytań do Macieja. Detale. 27.02.05, 17:12
                                                Nie,nie - problem tego honoru odnosi się do innego wątku,w którym domagano
                                                się,by występować na forum pod prawdziwymi nazwiskami.Nie ma to nic wspólnego z
                                                Tobą,tylko z tymi, którzy wprowadzają tu jakieś utopijne dążenia tłumacząc je
                                                między innymi jakimś mętnym poczuciem honoru, kóre licho wie ,co ma oznaczać na
                                                forum internetowym.
                                                Zapomniałem o cudzysłowie po prostu.
                                                • Gość: Maciej Wścieklica Re: Kilka pytań do Macieja. Detale. IP: *.teleos-web.de 27.02.05, 17:33
                                                  A zatem pax między Chrześcijany.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka