Gość: Robert
IP: *.acn.waw.pl
07.02.02, 18:38
Wprowadzenie nowych kasowników i kart zbliżeniowych miało służyć wygodzie
pasażerów, którzy - zgodnie z kolorową ulotką ZTM - mieli od tej pory wybierać
dzień aktywacji karty, a więc - w przypadku urlopu lub choroby - mogli
przesunąć termin ważności biletu. Radni Warszawy - uchwalając podwyżkę biletów
i skracając termin ich ważności, byli przekonani, iż jako rekompensatę, dają
pasażerom mozliwość swobodnego dysponowania biletami. Okazało się to fikcją.
Biletu nie trzeba aktywować. Jeśli "doładujemy" bilet, jego ważność zostaje
automatycznie przedłużona o 30 lub 60 dni, nawet jeśli nie ma nas w Warszawie.
W ten sposób jesteśmy oszukiwani i nikogo to nie interesuje. Wszyscy milczą o
tej sprawie! Można się jednak uchronić przed tym oszustwem ZTM i władz
Warszawy. Należy kupić dwie karty zbliżeniowe i ładować każdą z nich co drugi
miesiąc. Kartę trzeba jednak aktywować przy wejściu do autobusu. A przecież
cały ten drogi, bzdurny system nowych kasowników miał służyć m.in. prowadzeniu
statystki przejazdów. Dzięki której, miano zawieszać kursy nierentowne i
zwiększać ilość wozów (o określonych godzinach) na trasach cieszących się
wyjątkowym powodzeniem. Zapowiedzi były usprawiedliwieniem (czego?!), bo
przecież okazały się bzdurą, czego ZTM już nie kryje :)