morgen_stern
01.12.09, 14:15
Codziennie przechodzę / przejeżdżam koło Dworca Wileńskiego i to, co tam się
dzieje, to jest jakiś dramat.
Stragan koło straganu, żeby przejść przez ulicę trzeba walić slalomem.
Staniki, owoce, obrusy, wkładki do butów, od wyboru do koloru. Czy oni wszyscy
mają zezwolenie na handel? Szczerze wątpię.
Przy przejściu podziemnym pod Targową na luziku handlują papierosami z
przemytu, bez żadnej żenady. Na poręczy powiewają rozwieszone kolorowe
sznurówki do butów. Urocze.
Śmieci są WSZĘDZIE. Na przystankach tramwajowych aż się wylewa z koszy. Koło
zejść do przejścia podziemnego leżą całe sterty. Podobnie na przystanku dla
autobusów podmiejskich.
Spacerek w tamtych okolicach naprawdę potrafi zepsuć humor. Kto za to odpowiada?