he-he-he-1
30.12.09, 17:38
lomatkoboska!!:)
Północny ma być północnym. Ani Jana Pawła II, ani Marka Edelmana, ani nawet Warsa i Sawy. Mieszkańcy stolicy nie chcą kombinacji i kolejnych sporów nawet o tak prozaiczną - wydawałoby się - rzecz, jak nazwa kolejnego mostu. Ideologizacji zapragnęła za to pani prezydent, która wymarzyłaby sobie, by samochody "jeździły po JPII".
Mostu póki co nie ma. Więc i spór jest przynajmniej na razie tylko teoretyczny. Z nazwą przyjdzie się zmierzyć za mniej więcej dwa lata, kiedy budowa będzie dobiegać końca. Niemniej jednak emocje rosną teraz. Jak zawsze wtedy, gdy pojawia się imię Jana Pawła II lub krzyż. Te dwa symbole w Polsce dawno przestały się kojarzyć z ogólnopolską zgodą i pozytywnymi emocjami. Teraz zwiastują przeważnie jedno - spory, swary, kłótnie i polityczno-ideologiczne połajanki.
Pomysł, by nowy most nazwać imieniem Jana Pawła II, zgłosiła prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jeszcze w wakacje. Skojarzyło jej się, że skoro papież "łączył ludzi", to można jego imieniem nazwać most, który też przecież... łączy.
Tyle że takich oryginalnych akcji wtłaczania JPII w każdą martwą rzecz nie chce ani wielu urzędników, ani specjalnie wielu mieszkańców. Budowany most od zamierzchłych czasów miał się nazywać Mostem Północnym. I tak powinno zostać.
Z przeprowadzonego na zlecenie TVN Warszawa sondażu wśród mieszkańców wynika, że zaplanowanej dawno nazwy chce ponad połowa Warszawiaków:
54 proc. - Most Północny
18 proc. - Most Jana Pawła II
15 proc. - Most Warsa i Sawy
4 proc. - Most Marka Edelmana.
Za to z sondy na stronie internetowej telewizji wynika, ze JPII cieszy się jeszcze mniejszą popularnością - jego imienia chciałoby zaledwie 6 proc. respondentów. By most był Północnym - tak chce aż 82 proc.
DP
_________
To jest tylko mały fragment większej, ponurej całości.
Mali, głupi urzędnicy pozwalają klechom, naszym nowym okupantom, którzy zastąpili komunistów,dowolnie zaśmiecać nazwy ulic miast.
Jak już pisałem, na warszawskiej Pradze jedna z głównych ulic nosi nazwę księdza Ignacego Kłopotowskiego, zresztą błogosławionego, który urządził "Loretto" pod Wyszkowem.
Inny przykład, to przemianowanie jednej z najważniejszych ulic Żoliborza na ulicę Popiełuszki, wbrew woli zdecydowanej wszystkich mieszkańców.
Kiedyś, gdy klechy przestaną się szarogęsić w naszym kraju, trzeba będzie przywrócić licznym ulicom ich normalne nazwy