Gość: Marek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.01.10, 16:45
Często zaglądam do Vincenta, uwielbiam te świeże bagietki
wyciągnięte prosto z pieca, przy okazji lubię napić się latte
przygotowanej przez urocze ekspedientki, do tego jakieś ciastko,
które jest zwykła mrożonką, odgrzaną w piecu, ale nie wymagam zbyt
wiele, ważny jest klimat samego Vincenta, muzyka, zapachy świeżych
bagietek i chlebów. Ceny nie są najniższe ale każdy wie na co się
decyduje. Wszystko wporządku, tylko czasem spokój zakłóca szefowa
która nagania pracowników do pracy, którzy i tak widać że dwoją się
i troją przy ruchu który panuje w Vincencie, myślę że niepotrzebne
są te krzyki, które na górze słychać wystarczająco głośno.