Komentarz

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.04, 09:51
Kilka ogrodowych krasnali, kataryniarzy, budy z hot-dogami, stragany z
bursztynami i szalikami Legii - nie obrażając kibiców Legii - z pewnością
idealnie komponowałyby się z tzw. klasycznymi rzeźbami. Zgadzam się. Niech
Mitoraj zmieni układ rzeźb - na gwałt - i ogrodzi je zielonym płotkiem.
    • Gość: widz Re: Komentarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 09:53
      A gdyby Mitoraj odlał dwudziestometrowego hot-doga? To byłoby wspaniale! Już
      mi ślinka cieknie!
      • d.z Re: Komentarz 05.02.04, 10:47
        To jest tak.
        Każdy artysta ma prawo do tego aby swoją twórczość eksponować w zamierzony
        sposób. Czasem przybiera to nawet formy skandalu.
        Jak sądzę w tym konkretnym przypadku doszło do przeoczenia i pozwolono na to by
        dwie rózne wystawy w tym samym czasie i miejscu się odbyły.
        Czy to źle?
        Sztuka potrzebuje widzów.
        Poczekajmy więc na reakcje samych warszawiaków bo być może te wystawy dzięki
        niezamierzonemu faux pass mają już zapewnione powodzenie a i darmowa reklama
        związana ze skandalem się już pojawiła (a jak wiadomo nic tak nie przyciąga jak
        smaczek skandalu).
    • Gość: Andrzej Re: Komentarz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.04, 19:33
      Komentarz
      Autor: Gość: Andrzej
      Data: 05.02.2004 09:51 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl

      --------------------------------------------------------------------------------

      Cytuję swoją wypowiedź (w oparciu o tekst A.K.)umieszczoną w opiniach:

      "Kilka ogrodowych krasnali, kataryniarzy, budy z hot-dogami, stragany z
      bursztynami i szalikami Legii" (kom. aut. - nie obrażając kibiców Legii)z
      pewnością idealnie komponowałyby się z tzw. klasycznymi rzeźbami. Zgadzam się.
      Niech Mitoraj zmieni układ rzeźb i ogrodzi je zielonym płotkiem z pomocą tzw.
      koneserów sztuki(- na gwałt -)
      . A powiew morza w W-siawce bardzo potrzebny.
    • roody102 Re: Komentarz 14.02.04, 18:12
      Wysiadłem z autobusu i poszedłem w kierunku placu Zamkowego. Lubię tą
      perspektywę, lubię widok na trasę WZ w kierunki Pragi, znad tunelu. Teraz stoi
      tam jacht. Wielki, z wysokim masztem, robi owszem wrażenie, ale z poziomu
      chodnika widać właściwie tylko jego dno, więc nic ciekawego. Gorzej, że
      zasłania rzeczony widok na zamek i rzeźby stojące wzdłuż jego południowej
      ściany, tam gdzie leżą też połamane fragmenty poprzednich Kolumn Zygmunta.
      Szkoda, bo żeby zobaczyć, że rzeźby świetnie się tam prezentują, trzeba obejść
      nieszczęsny jacht i wcale się nie dziwię, że Mitoraj się zdenerwował, gdy to
      zobaczył.

      Dochodzę do placu. W kupie śniegu leży głowa.I w tej kupie śniegu wygląda
      bardzo dobrze (jeszcze jednej rzeźbie – torsu - śnieg zrobił dobrze, bo coś na
      kształt koszuli lekkiej przypominał), a kojarzy mi się – wiem, w swych
      stołecznych skojarzeniach nudny jestem – ze zdjęciami leżącej na ziemi postaci
      z Zygmunta, tuż po wyzwoleniu Warszawy. W ogóle te niby wybrakowane rzeźby na
      placu takie właśnie skojarzenie u mnie wywołały, przy czym nie bez wpływu było
      to, że dzień wcześniej widziałem w pudle dokument z tamtego okresu, gdzie
      takich obrazków było sporo.

      Cztery rzeźby koło starych kolumn pogłębiły tylko to skojarzenie – zagrały ze
      stale obecnym tu elementem, który w zasadzie też jest w podobny sposób ułomny.

      Znacznie gorzej z tymi rzeźbami na samym placu – tam jest taki chaos wokół, że
      nie bardzo mają w tym nadmiarze z czym korespondować. Przecież nie z jachtem?

      Wrażenie robi jeszcze rzeźba, która nie ma torsu – jest od pasa w dół, a przy
      stopach leży zwalona głowa. Stoi w wyższej części placu, więc nawet
      wybrakowana, z dołu robi wrażenie wielkiej. Tu rzeczywiście najlepiej zagrała
      skala.

      Pozostałe, stojące na placu, giną niestety, mieszają się z tłem i nie mówią do
      mnie nic. Ale mimo to sam pomysł wstawienia rzeźb w przestrzeń miasta jest
      dobry. Jeśli mówi coś o Warszawie, to rzecz niezbyt nową – że przestrzeń tu
      chaotyczna strasznie. Człowiek może zrobić 360 stopni i zobaczyć jacht, który
      się wyróżnia masztem, a rzeźbę przeoczyć.

      Mam tylko nadzieję, że nikt ich nie uszkodzi, jak to się kolejny raz zdarzyło
      ostatnio z Syrenką na Rynku.

      Krytyczna analiza rzeźb to nie jest moja mocną strona, ale te wydają mi się
      dość banalne, w swej wymowie. Ot, taka prosta gra z antycznymi wzorcami, do
      której dorabianie wszelkich głębszych przekazów wydaje mi się zbędne, choć – a
      może właśnie dlatego że – nietrudne. Te wszystkie „okienka” z małymi rzeźbami
      skojarzyły mi się z „szufladami” Daliego. W kontekście zwalonych pomników, o
      których pomyślałem, bandaże są oczywiście pasującym, podkreślającym go
      pomysłem. W innym – nie budzącym takich skojarzeń – miejscu lub czasie, rzeźby
      te nie zrobiłyby pewnie większego wrażenia.

      Moim zdaniem to jest - niczego nie ujmując – sztuka masowa w tym przynajmniej
      sensie, że operuje właśnie dość oczywistymi skojarzeniami z antykiem. Czy to
      jest skojarzenie masie dostępne, to nie wiem, ale być powinno. Przekaz dość
      uniwersalny i ogólnie przyjmowanych norm estetycznych nie łamie. Bazuje na
      nich, sugeruje nietrwałość, ale nie łamie. Raczej podkreśla, że mimo ułomności
      samych rzeźb, wzorce są właśnie niezwykle trwałe.

      __________________________
      Roody102

      "Dostęp do Internetu powinien być prawnie reglamentowany, najlepiej wydawany po
      okazaniu świadectwa lekarskiego i za zgodą rodziców."
      Jerzy Pilch
Pełna wersja