le_penseur
08.07.10, 13:55
Witajcie.
Sygnalizuję ogólny problem, którym chciałbym się z Wami podzielić i uzyskać
Wasze komentarze: radioodbiornik głośnomówiący w pomieszczeniu
współdzielonym przez kilku pracowników, w sytuacji braku zgody co najmniej
jednego z nich. (Odbiornik jest zarejestrowanego przez pracodawcę, z opłacanym
abonamentem RTV.)
Jestem jedną z pięciu osób pracujących w pomieszczeniu administratorów, i
jedną z dwóch osób stwierdzających, że radio utrudnia nam pracę wprowadzając
stres nie wynikający z samej pracy, a z czynników pozazawodowych:
• irytujących, jazgotliwych programów oraz
• faktu narzucania tych programów osobom niezainteresowanym.
Twierdzę przy tym, że funkcja administratora sieci (pełniona przeze mnie)
wymaga z jednej strony skupienia przy rozwiązywaniu problemów i prowadzenia
projektów o wysokim poziomie złożoności, a z drugiej - minimalizowania
czynników ryzyka popełnienia błędu o potencjalnie poważnych konsekwencjach. Do
takich czynników zaliczam niepożądane radio.
Pierwsza próba rozwiązania przeze mnie problemu polegała na zaproponowaniu
"zarządzającemu" radiem koledze preferowanych przeze mnie i w mojej ocenie nie
drażniących programów radiowych (RMF Classic, Pr. II PR) - zamiast programów z
muzyką pop, agresywnymi reklamami i hałaśliwymi dżinglami (RMF FM, Radio Zet
itp). Propozycja została odrzucona przez kolegę, który określił, że możemy
uzgodnić wybór programu, ale pod warunkiem, że to będzie muzyka (w jego
ocenie) odpowiednia do pracy (muzyka pop - domyślnie RMF Classic takim
programem nie jest).
Druga próba rozwiązania przeze mnie problemu polegała na propozycji usunięcia
głośnomówiącego odbiornika radiowego, przy czym jeśli kolega jest
zainteresowany, a przełożony nie wyraża sprzeciwu - zastąpienia go
odbiornikiem przenośnym ze słuchawkami, w który de facto jesteśmy wszyscy
wyposażeni, jako użytkownicy zaawansowanych służbowych telefonów komórkowych.
Ta propozycja została też odrzucona przez kolegę, który otwarcie stwierdził,
że takie rozwiązanie (ze słuchaweczkami w uszach) będzie dla niego mniej
wygodne niż obecne, a radio co do zasady musi zostać, gdyż on nie może się
skupić na pracy bez radia. Wyjaśnił przy tym, że radio ma funkcję
neutralizującą monotonny szum klimatyzacji i serwerów zza ściany.
Trzecia próba przynajmniej czasowego rozwiązania problemu polegała na
zaopatrzeniu się przeze mnie w zatyczki do uszu, które tłumiły dźwięki radia,
jednak stwarzały problem przy prowadzeniu rozmów służbowych, zwłaszcza przez
telefon.
Planuję tę sprawę poddać pod rozstrzygnięcie naszemu wspólnemu szefowi. Z góry
dziękuję za Wasze szczere komentarze, nawet te krytyczne w stosunku do mnie.