Gość: anonimowo
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.03.11, 20:50
Nie wiem jak na Jana Pawła ale wiem jak jest na Rentgena charuje się cały dzień i ma się z tego gó..., tam człowieka mają za woła do roboty. Pracuje się bez umowy i w zasadzie nie ma żadnych zasad. Jak się człowiek nie wyrobi z czasem to go zwalniają i na dowidzenia słyszy się tak mi przykro ale musimy cię zwolnić. Tam jest jesdna osoba do wszystkiego + jeden kierowca.
Ponadto szef kuchni i jego pomocnik traktują pracownika jak gó... śmierdzące. Mówią co chcą i robią co chcą. Wielka pani Małgorzata tak strasznie przejmuje się tą restauracją że przez całą zime trzeba było w kurtce i w szaliku siedzieć bo tak tam było zimno. Zamiast ogrzewania to farelka grzała. Zato w kuchni w zlewie myło się nogi skarpety paliło się tam było gorzej niż w chlewie. I co na to sanepid? Chyba nic o tym nie wie,bo jak by wiedział to by zamknął tą budę. O tej restauracji można ksiązkę napisać co tam się wyprawia. Tam jak się piargnie to cała okolica wie bo tajson podkabluje. Jeżeli chodzi o jedzenie to ludzie nie zdają sobie sprawy jak oni to robią. Mięso które przyjechało rano do wieczora leżało na ladzie zamiast do lodówi schować. Popiół z peta spadał do jedzenia, a rędze które były najpierw w dupie a potem w nosie dłubał to potem tą samą reką podawał żarcie na talerz. To się nazywa restauracja na poziomie!!!