sibeliuss
09.11.11, 08:04
Doszło do tego, że chłopiec zaczął mówić do niego "tato", a on do chłopca "synu". Pedagog pod pretekstem pomocy w nauce zabrał chłopca do swojego mieszkania. Wtedy pani wicedyrektor popłakała się, wyznała mu miłość i sytuacja stała się obłędna. Powiedział, że każdy człowiek ma prawo do wybaczenia i poprawy, że jak ktoś raz źle coś zrobi, to później tego nie zrobi. Nie potrafił tego wyjaśnić, ale mówił, że to było zrobione z wielkiej miłości - relacjonuje matka.
www.tvn24.pl/0,1723660,0,1,podejrzany-o-pedofilie-pedagog-z-dyplomem-od-dyrekcji,wiadomosc.html