Dodaj do ulubionych

BIALOLEKA i inne

29.06.04, 12:14
Prawda jest taka - przyszlosc nalezy do okolic, gdzie dominuje zabudowa
niska - jedno rodzinna i wielorodzinna do 3-4 pieter.

Taki jest Wawer, Wesola, czesc Rembertowa, czesc Wilanowa, i Bialoleka (poza
czescia Tarchomina.

I do takich miejsc nalezy przyszlosc. Mieszkajac na tzw. Zachodzie mozna
poczynic wiele obserwacji.

Z tych obserwacji wynika, ze za 20 lat najbogatsi - tak jak teraz - beda
mieszkali w Konstancinie, Zalesiu itp.

Do tego dolaczy Nieporet (swietne miejsce nad Zalewem Zegrzynskim, z dosc
dobrym dojazdem.

W samej Warszawie Wilanow, Zoliborz i na pewno Bialoleka - na wschod od
Modlinskiej i na polnoc od trasy AK to bedzie jedno wielkie osiedle willowe.

Wawer i inne raczej spadna, bo zabudowa, choc jednorodzinna - to jednak
glownie z czasow komuny - zla technologia, brzydkie pudelka itp.

Zwazywszy na bardzo niskie ceny ziemi na Bialolece, porownywawalne z cena
ziemi w odleglym Milanowku, przy zalozeniu, ze jezdzi tam miejski autopbus -
to inwestycja w ziemie tam to swietne rozwiazanie na przyszlosc.

Do tego za pare lat, po usprawnieniu infrastruktury, Warszawa bedzie ciazyla
na polnoc, bo tam jest czyste powietrze i Kanal Krolewski (Zeranski) nad
ktorym zyja bobry oraz dalej Zalew Zegrzynski. Po drodze duze kompleksy
lesne - typu Puszcza Slupecka, czy rezerwat Legio Czarnej Strugi.

A Kabaty? - no coz, pozyjemy, zobaczymy, ale nie wroze dobrze tej okolicy -
chociaz to temat na wieksza rozprawke.
Obserwuj wątek
    • d.z Re: BIALOLEKA i inne 29.06.04, 12:27
      wszystko ok ale...
      niska cena ziemi na terenie Białołeki nie jest czymś zaskakującym jeśli weźmie
      się pod uwagę niedostatki infrasturuktury.
      Większośc dóg w "zielonej" Białołece to zwykłe dukty leśnie, kanalizacji nie ma
      tam i szybko nie będzie (choć oczyszczalnia Czajka całkiem niedaleko), z mediów
      dostępny jest gaz, prąd i wodociąg (nie wszędzie).
      Póki miasto nie zainwestuje ogromnych pieniędzy w rozwój infrastruktury, póty
      ceny będą takie jakie są, a swoją atrakcyjnością "wygrywać" będą podwarszawskie
      miejscowości, ściągające "na stałe" bogatych warszawiaków, którzy
      przemeldowując się tam stają się jednocześnie lokalnymi podatnikami,
      zasilającymi kasę tych miasteczek pieniędzmi na dalsze inwestycje.
      • varsava Re: BIALOLEKA i inne 29.06.04, 18:11
        to prawda, ale stad zalozenie, ze za 10-20 lat dom na Bialolece, ktory teraz
        kosztuje tyle, co porownywalne powierzchnia mieszkania na Kabatach, bedzie 2-3
        razy drozszy

        d.z napisał:

        > wszystko ok ale...
        > niska cena ziemi na terenie Białołeki nie jest czymś zaskakującym jeśli
        weźmie
        > się pod uwagę niedostatki infrasturuktury.
        > Większośc dóg w "zielonej" Białołece to zwykłe dukty leśnie, kanalizacji nie
        ma
        >
        > tam i szybko nie będzie (choć oczyszczalnia Czajka całkiem niedaleko), z
        mediów
        >
        > dostępny jest gaz, prąd i wodociąg (nie wszędzie).
        > Póki miasto nie zainwestuje ogromnych pieniędzy w rozwój infrastruktury, póty
        > ceny będą takie jakie są, a swoją atrakcyjnością "wygrywać" będą
        podwarszawskie
        >
        > miejscowości, ściągające "na stałe" bogatych warszawiaków, którzy
        > przemeldowując się tam stają się jednocześnie lokalnymi podatnikami,
        > zasilającymi kasę tych miasteczek pieniędzmi na dalsze inwestycje.
        >
    • Gość: kama Re: BIALOLEKA i inne IP: *.nettelinwestycje.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.04, 13:17
      A czy ktos sie orientuje po ile jest m2 działki budowlanej na Białołęce? i gdzie najlepiej szukac ofert?
      • varsava Re: BIALOLEKA i inne 29.06.04, 14:05
        w zasadzie od 90 metrow w gore, ale okazyjnie na pewno mozna trafic taniej

        szukac warto w srodowym dodatku nieruchomosci do wyborczej, ale tez codziennie
        w ogloszeniach w stolecznej

        warto przejechac sie po okolicy (ulice kobialka, ruskowy brod, bialolecka,
        zdziarska, ostrodzka) - czesto mozna znalezc ogloszenia przy drodze

        Gość portalu: kama napisał(a):

        > A czy ktos sie orientuje po ile jest m2 działki budowlanej na Białołęce? i
        gdzi
        > e najlepiej szukac ofert?
        • niech Re: BIALOLEKA i inne 29.06.04, 14:08
          M2 od 90 metrow w gore?
          • varsava Re: BIALOLEKA i inne 29.06.04, 14:11
            przepraszam, oczywiscie zlotych (a czemu zalosne?)

            pozdrawiam

            niech napisała:

            > M2 od 90 metrow w gore?
      • Gość: KTJ Re: BIALOLEKA i inne IP: *.era.pl 30.06.04, 13:17
        To zależy gdzie dokładnie, ale na ogół 40-60 euro za m2. Chociaż zdarzają się i oferty po 100 :-)
        • avant-garde Re: BIALOLEKA i inne 01.07.04, 10:10
          No to rzeczywiście nie jest tak źle, jak na Warszawę i okolice.

          A jak mieszkania, albo gotowe domy?
    • kixx Re: BIALOLEKA i inne 29.06.04, 14:14
      varsava napisał:

      > Prawda jest taka - przyszlosc nalezy do okolic, gdzie dominuje zabudowa
      > niska - jedno rodzinna i wielorodzinna do 3-4 pieter.

      €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€
      To jest Twoja prawda
      taka ,która nie uwzględnia realiów i przyzwyczjeń Polaków
      €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€
      >
      > Taki jest Wawer, Wesola, czesc Rembertowa, czesc Wilanowa, i Bialoleka (poza
      > czescia Tarchomina.
      >
      > I do takich miejsc nalezy przyszlosc. Mieszkajac na tzw. Zachodzie mozna
      > poczynic wiele obserwacji.
      €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€
      Już w trzecim zdaniu znalazłeś okazje do pochwalenia się:-P
      a nie zauważyłeś "mieszkając na tzw.Zachodzie" ,że mieszkania w dużych
      budynkach w dobrych dzielnicach są droższe niż poza miastem?
      €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€
      >
      > Z tych obserwacji wynika, ze za 20 lat najbogatsi - tak jak teraz - beda
      > mieszkali w Konstancinie, Zalesiu itp
      €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€
      Czyli tu się nic nie zmieni
      €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€
      >
      > Do tego dolaczy Nieporet (swietne miejsce nad Zalewem Zegrzynskim, z dosc
      > dobrym dojazdem.
      €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€
      Planujesz jakieś inwestycje w tym rejonie?
      Bo jak na razie ,to wiele można napisać,ale że jest dobry dojazd,to
      chyba "lekka" przesada
      €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€
      >
      > W samej Warszawie Wilanow, Zoliborz i na pewno Bialoleka - na wschod od
      > Modlinskiej i na polnoc od trasy AK to bedzie jedno wielkie osiedle willowe.
      €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€
      Nazywanie tych domków,których mnóstwo powstało w Białołęce willami jest jednak
      przesadą,natomiast na Żoliborzu musiałbyś najpierw zburzyć stare budynki,żeby
      pobudować wille,a nie sądzę żeby do tego doszło
      €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€
      >
      > Wawer i inne raczej spadna, bo zabudowa, choc jednorodzinna - to jednak
      > glownie z czasow komuny - zla technologia, brzydkie pudelka itp.
      >
      > Zwazywszy na bardzo niskie ceny ziemi na Bialolece, porownywawalne z cena
      > ziemi w odleglym Milanowku, przy zalozeniu, ze jezdzi tam miejski autopbus -
      > to inwestycja w ziemie tam to swietne rozwiazanie na przyszlosc.
      €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€
      Masz pewnie ziemie do sprzedania w Białołęce ,i to w tej dalszej części -stąd
      ten cały wywód:)
      €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€
      >
      > Do tego za pare lat, po usprawnieniu infrastruktury, Warszawa bedzie ciazyla
      > na polnoc, bo tam jest czyste powietrze i Kanal Krolewski (Zeranski) nad
      > ktorym zyja bobry oraz dalej Zalew Zegrzynski. Po drodze duze kompleksy
      > lesne - typu Puszcza Slupecka, czy rezerwat Legio Czarnej Strugi.
      >
      > A Kabaty? - no coz, pozyjemy, zobaczymy, ale nie wroze dobrze tej okolicy -
      > chociaz to temat na wieksza rozprawke.

      €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€
      Dlaczego akurat Kabaty są BEE,nie ma w Warszawie innych dzielnic??
      • varsava Re: BIALOLEKA i inne 29.06.04, 15:25
        hmmm;

        nie wdajac sie w niepotrzebna pyskowke napisze tak: nie mam zadnej ziemi do
        sprzedania, czego bardzo zaluje - na stale mieszkam zas na Bielanach

        fakt mieszkania za granica to zadna przechwalka - polowa moich znajomych
        mieszka za granica i nie wydaje mi sie, zeby to byl dla nich jakis specjalny
        powod do dumy - malo tego - zawsze lepiej mieszkac u siebie

        pisze o Kabatach, bo wlasnie tam jest najbardziej 'modna' czesc Warszawy - moim
        skromnym zdaniem na wyrost - i za kilka lat to sie wyrowna - ceny relatywnie do
        innych okolic spadna, na co wskazuje juz czesc specow od rynku nieruchomosci -
        polecam lekture archiwalnych wydan 'nieruchomosci'

        prawda jest, ze kabaty sa zbyt ciasno zabudowane itd itp

        przepraszam, jesli urazilem Cie, ale chcialbym podzielic sie swoja opinia z
        ludzmi, ktorzy byc moze planuja kupno nowego mieszkania - wskazac zagrozenia i
        szanse rozwoju warszawy i poszczegolnych dzielnic

        postaw sie w sytuacji osoby, ktora chce kupic na Kabatach nowe mieszkanie,
        biorac kredyt, ktory bedzie splacac do konca zycia - moze sie okazac, ze mozna
        zrobic lepsza inwestycje - kupujac wieksze mieszkanie w dzielnicy, ktora traz
        jest tania, ale sposob jej zabudowy i ksztaltowanie sie dojrzalego rynku
        nieruchomosci (ktory mozna do pewnego stopnia przewidziec) sprawi, ze stanie
        sie modna - o komforcie nie mowiac

        bo zamykanie sie w strzezonych osiedlach - przepraszam 0- ale to nie jest
        wuriopejska tradycja budowania

        a na zachodzie rzeczywiscie - mieszkania w wiezowcach - ALE W CENTRUM - sa
        drogie - kupuja je yuppies

        na peryferiach (bo tak polozone sa Kabaty) dominuje zabudowa ekstensywna, a nie
        tak intensywna jak na kabatach

        takie miejsca naturalnie traca na wartoscie

        pozdrawiam




        kixx napisał:

        > varsava napisał:
        >
        > > Prawda jest taka - przyszlosc nalezy do okolic, gdzie dominuje zabudowa
        > > niska - jedno rodzinna i wielorodzinna do 3-4 pieter.
        • archi-tect Re: BIALOLEKA i inne 01.07.04, 14:06
          Tak, tylko co zrobić w sytuacji, jesli ktoś już poczynił ten krok i zdecydował
          się na kupno mieszkania na Kabatach.

          Cha!
          • varsava Re: BIALOLEKA i inne 01.07.04, 15:43
            tak, nie chodzi o to, jak ma sie zachowac osoba, ktora cokolwiek w wawie
            kupila, tylko o spekulacje na temat dalszego rozwoju stolicy - przyznasz, ze
            dla mieszkanca tego miasta jest to problem dosc zajmujacy
            • archi-tect Re: BIALOLEKA i inne 05.07.04, 11:09
              Tyle ze wiekszosc ludzi ma to gdzies - chce po prostu spokojnie i bezpiecznie
              mieszkac za nieduze pieniadze.
              • Gość: Automobilista Re: BIALOLEKA i inne IP: 62.233.175.* 05.07.04, 14:36
                > Tyle ze wiekszosc ludzi ma to gdzies - chce po prostu spokojnie i bezpiecznie
                > mieszkac za nieduze pieniadze.

                Ale ci ludzie też gdzieś pracują, a to już wymaga dojazdu z domu do pracy. A
                aby ten dojazd był sprawny, dyskusja o wizji rozwoju Warszawy jest wskazana.
                • lambda_oska Re: BIALOLEKA i inne 06.07.04, 16:30
                  No tak, rzeczywiście - tylko, czy ktoś rzeczywiście ma na ten temat coś do
                  powiedzenia - mam wrażenie, że często panuje tu polityczna pyskówka - nic
                  więcej.
            • dean08 Re: BIALOLEKA i inne 05.07.04, 14:28
              Skądinąd Warszawa nadal się nie dorobiła jakiejś wieloletniej wizji rozwoju,
              popartej planami zagospodarowania przestrzennego, na razie to jest totalny
              chaos. Brak jest planowania w rodzaju - "skoro tu jest dobre miejsce na
              zabudowę mieszkaniową to zaplanujmy tam jakąś sensowną komunikację (np.
              tramwaj)". Na razie to w plan wpisuje się: zabudowa mieszkalna a potem się
              zdziwienie - to tam sa teraz korki ??? Nie ma kin, szkół basenów itp ??? A
              teraz to Warszawa nie ma planu a kiedy będzie miała to nikt nie wie. Jest spora
              grupa interesów i interesików, które są przeciwne jasnym, klarownym zasadom
              (podlegajacym przecież społecznej dyskusji) - tu budujemy tylko X. A teraz - a
              może się uda coś na lewo zakombinować i postawić wbrew zdrowemu rozsądkowi (np.
              wieżowiec wśród domków jednorodzinnych). Niestety nasze dywagacje to fajna
              zabawa ale wizja satalitarnych dzielnic odciętych od reszty miasta brakiem
              sensownej komunikacji (dróg nie przybędzie - często nie ma nawet na nie miejsca
              a komunikacja szynowa jest w głębokim poważaniu władz miasta) jakoś nie budzi
              mojego entuzjazmu (korki już są teraz a co dalej ?).
              • varsava Re: BIALOLEKA i inne 05.07.04, 14:34
                a tu sie akurat nie zgodze - Warszawa ma dokladnie zaplanowany system drogowy -
                ulice, trasy przelotowe i mosty - wiekszosc jest na planach od lat - jak np.
                most laczacy Pl. Wilsona na Zoliborzu z Brodnem

                moim zdaniem glownym problemem jest brak pieniedzy

                natomiast poliytyka, jaka opisujesz - charakteryzuje np. Londyn - tam nie ma
                jednej koncepccji - a miasto bardzo dlugo rozwijalo sie przez paczkkowanie -
                oczywiscie jako stolica imperium zawsze bylo tam duzo pieniedzy - i to widac w
                infrastrukturze - ale do kontynentalnej mysli urbanistycznej (ktorej odblaski z
                Paryza, czy Berlina widac nawet w Warszawie) - troche tam brakuje
                • Gość: Automobilista Re: BIALOLEKA i inne IP: 62.233.175.* 05.07.04, 14:50
                  > natomiast poliytyka, jaka opisujesz - charakteryzuje np. Londyn - tam nie ma
                  > jednej koncepccji - a miasto bardzo dlugo rozwijalo sie przez paczkkowanie -
                  > oczywiscie jako stolica imperium zawsze bylo tam duzo pieniedzy - i to widac
                  > w infrastrukturze - ale do kontynentalnej mysli urbanistycznej (ktorej
                  > odblaski z
                  > Paryza, czy Berlina widac nawet w Warszawie) - troche tam brakuje

                  I bardzo słusznie - przynajmniej Anglicy mają miasto, które roziwjało się w
                  naturalny sposób, a nie wskutek rozmaitych "koncepcji", "wizji"
                  tudziez "założeń".

                  Naturalny rozwój miasta jest na dłuższą metę rozwojem opartym na zdrowym
                  rozsądku i daje dobre rezultaty. A ingerencja? Z tym to już róznie bywa -
                  możemy otrzymać maisto na miarę Paryża, ale równe dobrze (i niestety częściej)
                  otrzymamy miasto na miarę Kaliningradu. Znając polskie uwarunkowania, bardoiej
                  prawdopodobne jest to drugie roziwązanie. Zresztą stolice opartąś na "wizjach"
                  i "założeniach" mamy już dziś. A że owe "wizje" powstały w epoce Stalina
                  tudziez Gomułki, efekty odczuwamy do dziś.

                  Dlatego Anglikom gratuluję zdrowego rozsądku. Natomiast francuskie i niemieckie
                  ciągoty do władczej ingerencji, planowania i "wiuzjonerstwa" jakoś mi nie
                  odpowiadają.

                  • dean08 Re: BIALOLEKA i inne 06.07.04, 17:29
                    Gość portalu: Automobilista napisał(a):
                    > I bardzo słusznie - przynajmniej Anglicy mają miasto, które roziwjało się w
                    > naturalny sposób, a nie wskutek rozmaitych "koncepcji", "wizji"
                    > tudziez "założeń".
                    >
                    > Naturalny rozwój miasta jest na dłuższą metę rozwojem opartym na zdrowym
                    > rozsądku i daje dobre rezultaty. A ingerencja? Z tym to już róznie bywa -
                    > możemy otrzymać maisto na miarę Paryża, ale równe dobrze (i niestety
                    częściej)
                    > otrzymamy miasto na miarę Kaliningradu. Znając polskie uwarunkowania,
                    bardoiej
                    > prawdopodobne jest to drugie roziwązanie. Zresztą stolice opartąś
                    na "wizjach"
                    > i "założeniach" mamy już dziś. A że owe "wizje" powstały w epoce Stalina
                    > tudziez Gomułki, efekty odczuwamy do dziś.
                    >
                    > Dlatego Anglikom gratuluję zdrowego rozsądku. Natomiast francuskie i
                    niemieckie
                    >
                    > ciągoty do władczej ingerencji, planowania i "wiuzjonerstwa" jakoś mi nie
                    > odpowiadają.

                    Szczerze powiedziawszy gdyby Warszawę puścić na żywioł - bo tak odczytuję Twoją
                    wizję - to jej zabudowa nie miałaby zbyt wiele wspólnego ze zdrowym rozsądkiem.
                    Wtedy każdy buduje to co chce i gdzie chce - byle działka była jego. W domyśle
                    np. wieżowce w środku willowego żoliborza. Czemu nie wybudować kawałka fabryki
                    pośrodku osiedla mieszkaniowego - skoro mam tam kawałek gruntu ? Zdrowy
                    rozsądek nakazuje mi wykorzystac działkę jak najefektywniej czyli na tym jak
                    najwięcej zarobić... Ja za te pieniądze mogę mieszkać gdzieś indziej ;-)
                    Dlatego uważam, że nie można puszczać tego na żywioł bo osiągniemy efekt
                    odwrotny od zamierzonego. Ogólne ramy muszą istnieć - nie można przeprowadzać
                    takich akcji jak wyznaczamy na budownictwo mieszkaniowe kawał terenu odległy od
                    centrum bez komunikacji (spora częśc Białołęki). Tutaj zdrowy rozsądek nic nie
                    załatwia ("przecież ludzie tego nie kupią skoro im za daleko"). Problem w tym,
                    że w Wa-wie obecnie co 5 mieszkanie buduje się na Białołęce - często chętny na
                    własne M. Czyli ramy tak - ale sensowne a nie totalne bezhołowie. Dobra
                    ingerencja daje park a jej brak (lub nadmiar) zwykłą dżunglę. Nie wiem jak Ty
                    ale ja wolę chodzić na spacer do parku a nie do dżungli ;)
                    nie będzie miał wyboru bo gdzie indziej mieszkań po prostu nie ma.
                    • Gość: Automobilista Re: BIALOLEKA i inne IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.04, 19:02
                      > Szczerze powiedziawszy gdyby Warszawę puścić na żywioł - bo tak odczytuję
                      > Twoją
                      > wizję - to jej zabudowa nie miałaby zbyt wiele wspólnego ze zdrowym
                      > rozsądkiem.

                      Nie do końca dobrze odczytałeś moją wypowiedź. Być może z mojej winy, być może
                      wyraziłem się zbyt mało precyzyjnie. A więc do rzeczy:

                      Naturalny rozwój Londynu polega na tym, że Londyn składa się z kilkudziesięciu
                      odrębnych organizmów - miasteczek, które rozwijają się niezależnie jedno od
                      drugiego. Ich rozwój nie jest krępowany "wizjami" jachichś ogólnolondyńskich
                      zarządców. Niestety w Warszawie jest dokładnie odwrotnie - Kaczor i spółka
                      (zwłąszcza Borowski) mają wpływ na rozwój całej Warszawy i swoimi "koncepcjami"
                      rozwój ten de facto krępują. Wcześniej mieliśmy dużo lepszy system - mieliśmy
                      niezależne gminy i każda gospodarowała i budowała na własny rachunek. Temu
                      systemowi zawdzięczamy dynamiczny rozwój stolicy w ostatnich latach. Obecnie
                      nastąpuje jego kres, a nowy system (centralizacja, której nie powstydzonoby się
                      w PRL) jest do bani :(

                      System niezależności gmin ma jedną wielką zaletę - gminy konkurują ze sobą, aby
                      przyciągnąć mieszkańców. I to właśnie ta zdrowa konkurencja jest w stanie
                      doprowadzić do rozwoju infrastrukury (np. drogi, szkoły, tereny zielone) -
                      wszystko po to, aby skusić potrencjalnych mieszkańców.

                      A teraz co mamy? Skrajnie scentralizowany system ze zgrają nieudaczników i
                      nierobów na szczycie, zgrają umiejącą tylko psuć i przeszkadzać, natomiast zero
                      konkurencji między dzielnicami, które nie mają prawa o niczym ważnym decydować.
                      Jednym słowem mamy jedno wielkie socjalistyczne g...o :(

                      Zerwijmy w końcu z mysleniem, że tylko centralne sterowanie, planowanie
                      i "wizjonerstwo" jest w stanie cokolwiek poprawić. Doświadczenia PRL (zwłaszcza
                      w zestawieniu z doświadczeniami wolnych krajów jak USA i Wlk.Brytania)
                      pokazują, że jest dokładnie odwrotnie.

                      Ktoś moze w tym miejscu zarzucić, że rozwój Warszawy nie zawsze przebiegał
                      dobrze, że były jakieś mankamenty. Ale skrajna centralizacja to jeszcze gorsze
                      wyjście, to brak jakiegokolwiek rozwoju, to marazm i stagnacja. Z rozwojem jest
                      jak z budową domu - czasem nie stać nas na pałac i mieszkamy w zwykłym domku.
                      Ale mamy dach nad głową. A to, co mamy obecnie, można porównać z brakiem
                      jakiegokolwiek domu, czyli ze spaniem pod mostem. Naprawdę tego chcemy?

                      A zatem decentralizujmy zamiast centralizować!

                      > Wtedy każdy buduje to co chce i gdzie chce - byle działka była jego.
                      > W domyśle np. wieżowce w środku willowego żoliborza.

                      Przy systemie decentralizacyjnym warunki zabudowy ustala gmina, kierując się
                      własnym zyskiem, a zatem próbując przyciągnąc nowych mieszkanców i utrzymać
                      starych. Jeśli gmina uzna, że wieżowce przyniosą jej straty, to ich nie będzie.
                      A jeśli uzna, że jej się to opłaci, to będą. I tyle. Ingerencja kaczorostwa
                      jest tu zbyteczna.

                      A że istniałaby możliwość budowania wieżowcó na Żoliborzu? No i co z tego,
                      świat się od tego nie zawali.

                      > Czemu nie wybudować
                      > kawałka fabryki
                      > pośrodku osiedla mieszkaniowego - skoro mam tam kawałek gruntu ? Zdrowy
                      > rozsądek nakazuje mi wykorzystac działkę jak najefektywniej czyli na tym jak
                      > najwięcej zarobić... Ja za te pieniądze mogę mieszkać gdzieś indziej ;-)

                      Fabryki i tak nie będzie między domami mieszkalnymi. Poczytaj kodeks cywilny,
                      to będziesz wiedział, dlaczego. Tu też nadzór Kaczora nie jest potrzebny,
                      kodeks cywilny wystarczy. Zamiast tworzyć nowe mechanizmy kontrolne,
                      korzystajmy z tych, co już mamy.

                      > Dlatego uważam, że nie można puszczać tego na żywioł bo osiągniemy efekt
                      > odwrotny od zamierzonego.

                      Przepraszam bardzo, a jaki jest właściwie zamierzony efekt?

                      Nie mówię o puszczaniu na żywioł, mówię o decentralizacji i likwidacji nadzoru
                      władz Warszawy nad polityką dzielnic (gmin).

                      > Ogólne ramy muszą istnieć - nie można przeprowadzać
                      > takich akcji jak wyznaczamy na budownictwo mieszkaniowe kawał terenu odległy
                      > od centrum bez komunikacji (spora częśc Białołęki).

                      A dlaczego nie???

                      Każdy decydując się na zamieszkanie na Białołęce lub gdziekolwiek indziej
                      powinien wiedzieć, jakie są uwarunkowania komunikacyjne miejsca, gdzie chce
                      zamieszkać. Jeśli są złe, może się tam nie osiedlać. Jeśli natomiast osiedlił
                      się tam, to najwyraźniej uznał, że uwarunkowania komunikacyjne mu nie
                      przeszkadzają i wówczas należy uszanować jego decyzję.

                      Pozwólmy wreszcie decydować ludziom, gdzie chcą mieszkać. Nie decydujmy za nich!

                      > Tutaj zdrowy rozsądek nic nie
                      > załatwia ("przecież ludzie tego nie kupią skoro im za daleko"). Problem w
                      > tym,
                      > że w Wa-wie obecnie co 5 mieszkanie buduje się na Białołęce - często chętny
                      > na
                      > własne M nie będzie miał wyboru bo gdzie indziej mieszkań po prostu nie ma.

                      Skoro 1/5 mieszkań buduje się na Białołece, to znaczy, że 4/5 mieszkań buduje
                      się POZA Białołęką. Gdzie tu zatem widzisz problem?

                      Piszesz, że 4/5 mieszkań powstaje poza Białołęką (nie wprost, ale taki wnioske
                      można i należy wysnuć), a potem piszesz, że gdzie indziej mieszkań nie ma.
                      Przeczysz sam sobie!

                      Prawdziwym problemem jest brak konkurencji między dzielnicami i wrzucenie
                      wszystkiego do jednego worka.

                      > Czyli ramy tak - ale sensowne a nie totalne bezhołowie. Dobra
                      > ingerencja daje park a jej brak (lub nadmiar) zwykłą dżunglę. Nie wiem jak Ty
                      > ale ja wolę chodzić na spacer do parku a nie do dżungli ;)

                      Gdyby stworzyć konkurencję między gminami/dzielnicami, to same gminy tworzyłyby
                      tereny zielone, aby przyciągnąć nowych mieszkańców. Należy zatem stworzyć
                      warunki wolnej konkurencji, zamiast odgórnie wyznaczać miejsca na parki,
                      wszystkie oczywiście z podpisem Kaczora.


                      • dean08 Re: BIALOLEKA i inne 07.07.04, 11:48
                        Gość portalu: Automobilista napisał(a):

                        ) ) Szczerze powiedziawszy gdyby Warszawę puścić na żywioł - bo tak odczytuję
                        ) ) Twoją
                        ) ) wizję - to jej zabudowa nie miałaby zbyt wiele wspólnego ze zdrowym
                        ) ) rozsądkiem.
                        )
                        ) Nie do końca dobrze odczytałeś moją wypowiedź. Być może z mojej winy, być
                        może
                        ) wyraziłem się zbyt mało precyzyjnie. A więc do rzeczy:
                        )
                        ) Naturalny rozwój Londynu polega na tym, że Londyn składa się z
                        kilkudziesięciu
                        ) odrębnych organizmów - miasteczek, które rozwijają się niezależnie jedno od
                        ) drugiego. Ich rozwój nie jest krępowany "wizjami" jachichś ogólnolondyńskich
                        ) zarządców. Niestety w Warszawie jest dokładnie odwrotnie - Kaczor i spółka
                        ) (zwłąszcza Borowski) mają wpływ na rozwój całej Warszawy i
                        swoimi "koncepcjami"

                        Pomijając dyskusyjne (delikatnie rzecz ujmując) koncepcje Borowskiego & Co nie
                        porównujmy Londynu (4 razy wiekszego) do Wa-wy. Tam każda "gmina" pod względem
                        finansowym jest silniejsza niż połowa Warszawy. Nie wiem np. jak w koncepcji
                        pełnej samodzielności gmin Białołęce udałoby się samodzielnie wybudowac most
                        północny - Bielanom on przecież po nic. Sama Białołęka na to raczej nie
                        uskłada. Nie mówiąc o tym, że Bielany mogą powiedzieć - po co nam ruch z
                        Białołęki (i okolic) ma wjeżdzać w dzielnice - niech się gniotą mostem Grota.
                        Co wtedy ?
                        )
                        ) rozwój ten de facto krępują. Wcześniej mieliśmy dużo lepszy system - mieliśmy
                        ) niezależne gminy i każda gospodarowała i budowała na własny rachunek. Temu
                        ) systemowi zawdzięczamy dynamiczny rozwój stolicy w ostatnich latach. Obecnie
                        ) nastąpuje jego kres, a nowy system (centralizacja, której nie powstydzonoby
                        się
                        )
                        ) w PRL) jest do bani :(
                        )
                        ) System niezależności gmin ma jedną wielką zaletę - gminy konkurują ze sobą,
                        aby
                        )
                        ) przyciągnąć mieszkańców. I to właśnie ta zdrowa konkurencja jest w stanie
                        ) doprowadzić do rozwoju infrastrukury (np. drogi, szkoły, tereny zielone) -
                        ) wszystko po to, aby skusić potrencjalnych mieszkańców.
                        )
                        ) A teraz co mamy? Skrajnie scentralizowany system ze zgrają nieudaczników i
                        ) nierobów na szczycie, zgrają umiejącą tylko psuć i przeszkadzać, natomiast
                        zero
                        )
                        ) konkurencji między dzielnicami, które nie mają prawa o niczym ważnym
                        decydować.
                        )
                        ) Jednym słowem mamy jedno wielkie socjalistyczne g...o :(
                        )
                        ) Zerwijmy w końcu z mysleniem, że tylko centralne sterowanie, planowanie
                        ) i "wizjonerstwo" jest w stanie cokolwiek poprawić. Doświadczenia PRL
                        (zwłaszcza
                        )
                        ) w zestawieniu z doświadczeniami wolnych krajów jak USA i Wlk.Brytania)
                        ) pokazują, że jest dokładnie odwrotnie.
                        )
                        ) Ktoś moze w tym miejscu zarzucić, że rozwój Warszawy nie zawsze przebiegał
                        ) dobrze, że były jakieś mankamenty. Ale skrajna centralizacja to jeszcze
                        gorsze
                        ) wyjście, to brak jakiegokolwiek rozwoju, to marazm i stagnacja. Z rozwojem
                        jest
                        )
                        ) jak z budową domu - czasem nie stać nas na pałac i mieszkamy w zwykłym domku.
                        ) Ale mamy dach nad głową. A to, co mamy obecnie, można porównać z brakiem
                        ) jakiegokolwiek domu, czyli ze spaniem pod mostem. Naprawdę tego chcemy?
                        )
                        ) A zatem decentralizujmy zamiast centralizować!
                        )
                        ) ) Wtedy każdy buduje to co chce i gdzie chce - byle działka była jego.
                        ) ) W domyśle np. wieżowce w środku willowego żoliborza.
                        )
                        ) Przy systemie decentralizacyjnym warunki zabudowy ustala gmina, kierując się
                        ) własnym zyskiem, a zatem próbując przyciągnąc nowych mieszkanców i utrzymać
                        ) starych. Jeśli gmina uzna, że wieżowce przyniosą jej straty, to ich nie
                        będzie.

                        Czyli jednak ktoś to ustala (decentralizacja jest tu ok) a nie każdy sobie -
                        "szlachcic na zagrodzie..."

                        ) A jeśli uzna, że jej się to opłaci, to będą. I tyle. Ingerencja kaczorostwa
                        ) jest tu zbyteczna.
                        )
                        ) A że istniałaby możliwość budowania wieżowcó na Żoliborzu? No i co z tego,
                        ) świat się od tego nie zawali.
                        )
                        ) ) Czemu nie wybudować
                        ) ) kawałka fabryki
                        ) ) pośrodku osiedla mieszkaniowego - skoro mam tam kawałek gruntu ? Zdrowy
                        ) ) rozsądek nakazuje mi wykorzystac działkę jak najefektywniej czyli na tym j
                        ) ak
                        ) ) najwięcej zarobić... Ja za te pieniądze mogę mieszkać gdzieś indziej ;-)
                        )
                        ) Fabryki i tak nie będzie między domami mieszkalnymi. Poczytaj kodeks cywilny,
                        ) to będziesz wiedział, dlaczego. Tu też nadzór Kaczora nie jest potrzebny,
                        ) kodeks cywilny wystarczy. Zamiast tworzyć nowe mechanizmy kontrolne,
                        ) korzystajmy z tych, co już mamy.

                        Powodzenia w walce z sąsiadem-fabrykantem ;) na podstawie przepisów o
                        immisjach. Po 3 latach może dostaniesz wyrok a w międzyczasie fabryka sobie
                        postoji. Preferuję tutaj jednak prewencję administracyjną. W Polsce nie
                        dostaniesz zadośćuczynienia w kwocie, która odstraszyłaby chętnych na
                        zatruwanie innym życia. Przyznam, że z przyczyn zawodowych wolałbym system
                        amerykański ;), ale nawet w USA system, w którym każdy zaskarża każdego o
                        wszystko jest krytykowany.
                        )
                        ) ) Dlatego uważam, że nie można puszczać tego na żywioł bo osiągniemy efekt
                        ) ) odwrotny od zamierzonego.
                        )
                        ) Przepraszam bardzo, a jaki jest właściwie zamierzony efekt?
                        )
                        ) Nie mówię o puszczaniu na żywioł, mówię o decentralizacji i likwidacji
                        nadzoru
                        ) władz Warszawy nad polityką dzielnic (gmin).
                        )
                        ) ) Ogólne ramy muszą istnieć - nie można przeprowadzać
                        ) ) takich akcji jak wyznaczamy na budownictwo mieszkaniowe kawał terenu odleg
                        ) ły
                        ) ) od centrum bez komunikacji (spora częśc Białołęki).
                        )
                        ) A dlaczego nie???
                        )
                        ) Każdy decydując się na zamieszkanie na Białołęce lub gdziekolwiek indziej
                        ) powinien wiedzieć, jakie są uwarunkowania komunikacyjne miejsca, gdzie chce
                        ) zamieszkać. Jeśli są złe, może się tam nie osiedlać. Jeśli natomiast osiedlił
                        ) się tam, to najwyraźniej uznał, że uwarunkowania komunikacyjne mu nie
                        ) przeszkadzają i wówczas należy uszanować jego decyzję.
                        )
                        ) Pozwólmy wreszcie decydować ludziom, gdzie chcą mieszkać. Nie decydujmy za
                        nich
                        ) !
                        )
                        ) ) Tutaj zdrowy rozsądek nic nie
                        ) ) załatwia ("przecież ludzie tego nie kupią skoro im za daleko"). Problem w
                        ) ) tym,
                        ) ) że w Wa-wie obecnie co 5 mieszkanie buduje się na Białołęce - często chętn
                        ) y
                        ) ) na
                        ) ) własne M nie będzie miał wyboru bo gdzie indziej mieszkań po prostu nie ma
                        ) .
                        )
                        ) Skoro 1/5 mieszkań buduje się na Białołece, to znaczy, że 4/5 mieszkań buduje
                        ) się POZA Białołęką. Gdzie tu zatem widzisz problem?
                        )
                        ) Piszesz, że 4/5 mieszkań powstaje poza Białołęką (nie wprost, ale taki
                        wnioske
                        ) można i należy wysnuć), a potem piszesz, że gdzie indziej mieszkań nie ma.
                        ) Przeczysz sam sobie!

                        Porównaj poziom infrastruktury w poszczególnych osiedlach i zadaj sobie pytanie
                        dlaczego na chyba najgorszym pod tym względem regionie Warszawy buduje się co 5
                        mieszkanie w Warszawie. Przewaga popytu nad podażą jest sztuczna i związana z
                        nieuregulowanym stanem prawnym gruntów oraz brakiem planów zagospodarowania
                        przestrzennego.
                        ) Prawdziwym problemem jest brak konkurencji między dzielnicami i wrzucenie
                        ) wszystkiego do jednego worka.
                        )
                        ) ) Czyli ramy tak - ale sensowne a nie totalne bezhołowie. Dobra
                        ) ) ingerencja daje park a jej brak (lub nadmiar) zwykłą dżunglę. Nie wiem jak
                        ) Ty
                        ) ) ale ja wolę chodzić na spacer do parku a nie do dżungli ;)
                        )
                        ) Gdyby stworzyć konkurencję między gminami/dzielnicami, to same gminy
                        tworzyłyby
                        )
                        ) tereny zielone, aby przyciągnąć nowych mieszkańców. Należy zatem stworzyć
                        ) warunki wolnej konkurencji, zamiast odgórnie wyznaczać miejsca na parki,
                        ) wszystkie oczywiście z podpisem Kaczora.

                        Jakoś nie widziałem tendencji np. na Kabatach czy Białołęce (Nowodwory) do
                        zachowywania części terenu pomiędzy osiedlami na parki - wszystko szło i idzie
                        nadal pod zabudowę mieszkaniową. W warunkach, w których burmistrzem jest
                        człowiek, który sam był właścicielem terenów w swojej gminie nietrudno się
                        domyslić co JEMU przyniesie zysk (teren na kolejne bloki czy na park).
                        • Gość: Automobilista Re: BIALOLEKA i inne IP: 62.233.175.* 07.07.04, 14:09
                          > Pomijając dyskusyjne (delikatnie rzecz ujmując) koncepcje Borowskiego & Co
                          > nie porównujmy Londynu (4 razy wiekszego) do Wa-wy. Tam każda "gmina" pod
                          > względem
                          > finansowym jest silniejsza niż połowa Warszawy.

                          To nie ma znaczenia. Każdy bowiem powinien móc gospodarowac tym co ma i da to
                          dużo lepsze efekty, niż wrzucanie wszystkiego do jednego wora i łaskawe
                          rzucanie ochłapów przez "górę". Te ochłapy nigdy nie będą większe, niż to, czym
                          mogłaby gmina gospodarować, ciesząc się samodzielnością decyzyjną i finansową.

                          > Nie wiem np. jak w koncepcji
                          > pełnej samodzielności gmin Białołęce udałoby się samodzielnie wybudowac most
                          > północny - Bielanom on przecież po nic. Sama Białołęka na to raczej nie
                          > uskłada. Nie mówiąc o tym, że Bielany mogą powiedzieć - po co nam ruch z
                          > Białołęki (i okolic) ma wjeżdzać w dzielnice - niech się gniotą mostem Grota.
                          > Co wtedy ?

                          Wtedy most jest budowany z budżetu państwa. Białołęka też pewnie coś dorzuci w
                          interesie swoich mieszkańców.


                          > Czyli jednak ktoś to ustala (decentralizacja jest tu ok) a nie każdy sobie -
                          > "szlachcic na zagrodzie..."

                          Ktoś ustala. Ale niech robią to sami mieszkańcy (poprzez swoje ciała
                          przedstawicielskie) na poziomie gminy. Jakim prawem Kacozr i Borkowski mają
                          ustalać, co jest dobre np. dla Rembertowa? Niech sami rembertowianie o tym
                          zdecydują. Jeśli podzielsaz ten pogląd, to OK.


                          > Powodzenia w walce z sąsiadem-fabrykantem ;) na podstawie przepisów o
                          > immisjach. Po 3 latach może dostaniesz wyrok a w międzyczasie fabryka sobie
                          > postoji. Preferuję tutaj jednak prewencję administracyjną. W Polsce nie
                          > dostaniesz zadośćuczynienia w kwocie, która odstraszyłaby chętnych na
                          > zatruwanie innym życia. Przyznam, że z przyczyn zawodowych wolałbym system
                          > amerykański ;), ale nawet w USA system, w którym każdy zaskarża każdego o
                          > wszystko jest krytykowany.

                          Cała sytuacja będzie zatem skutkiem zapaści polskiego wymiaru sprawiedliwości.
                          I to właśnie wymiar sprawiedliwości powinniśmy usprawniac i umacniać, zamiast
                          bawić się w planistów. Zresztą nie sądzę, aby władze gminy zdecydowały się
                          dopuścić do budowy fabryki odstraszającej wielu mieszkanców. Do tego naprawdę
                          nie trzeba "specustaw" warszawskich i skrajnej centralizacji - takie rzeczy
                          można i nalezy załatwiać na poziomie gminy.


                          > Porównaj poziom infrastruktury w poszczególnych osiedlach i zadaj sobie
                          > pytanie
                          > dlaczego na chyba najgorszym pod tym względem regionie Warszawy buduje się co
                          > 5 mieszkanie w Warszawie.

                          Widać są chętni, aby tam mieszkać, a miejscowe władze (keidy jeszcze miały
                          prawo o czymkolwiek decydować) potrafiły ich przyciagnać.


                          > Przewaga popytu nad podażą jest sztuczna i związana z
                          > nieuregulowanym stanem prawnym gruntów oraz brakiem planów zagospodarowania
                          > przestrzennego.

                          Niby w jaki sposób? Wyjaśnij to.


                          • dean08 Re: BIALOLEKA i inne 07.07.04, 16:22
                            Gość portalu: Automobilista napisał(a):

                            > > Nie wiem np. jak w koncepcji
                            > > pełnej samodzielności gmin Białołęce udałoby się samodzielnie wybudowac mo
                            > st
                            > > północny - Bielanom on przecież po nic. Sama Białołęka na to raczej nie
                            > > uskłada. Nie mówiąc o tym, że Bielany mogą powiedzieć - po co nam ruch z
                            > > Białołęki (i okolic) ma wjeżdzać w dzielnice - niech się gniotą mostem Gro
                            > ta.
                            > > Co wtedy ?
                            >
                            > Wtedy most jest budowany z budżetu państwa. Białołęka też pewnie coś dorzuci
                            w
                            > interesie swoich mieszkańców.

                            Dlaczego budżet miałby się do tego dorzucać - z dobroci serca ;-) ? Skądinąd
                            nie wiem czy budżet dorzuca się w Warszawie do czegokolwiek innego niż metro
                            (jeśli chodzi o komunikację).
                            >
                            > > Czyli jednak ktoś to ustala (decentralizacja jest tu ok) a nie każdy sobie
                            > -
                            > > "szlachcic na zagrodzie..."
                            >
                            > Ktoś ustala. Ale niech robią to sami mieszkańcy (poprzez swoje ciała
                            > przedstawicielskie) na poziomie gminy. Jakim prawem Kacozr i Borkowski mają
                            > ustalać, co jest dobre np. dla Rembertowa? Niech sami rembertowianie o tym
                            > zdecydują. Jeśli podzielsaz ten pogląd, to OK.
                            Zgoda - tylko że Kaczor i spółka to też ludzie wybrani przez mieszkańców
                            Warszawy...
                            >
                            > > Powodzenia w walce z sąsiadem-fabrykantem ;) na podstawie przepisów o
                            > > immisjach. Po 3 latach może dostaniesz wyrok a w międzyczasie fabryka sobi
                            > e
                            > > postoji. Preferuję tutaj jednak prewencję administracyjną. W Polsce nie
                            > > dostaniesz zadośćuczynienia w kwocie, która odstraszyłaby chętnych na
                            > > zatruwanie innym życia. Przyznam, że z przyczyn zawodowych wolałbym system
                            >
                            > > amerykański ;), ale nawet w USA system, w którym każdy zaskarża każdego o
                            > > wszystko jest krytykowany.
                            >
                            > Cała sytuacja będzie zatem skutkiem zapaści polskiego wymiaru
                            sprawiedliwości.
                            > I to właśnie wymiar sprawiedliwości powinniśmy usprawniac i umacniać, zamiast
                            > bawić się w planistów. Zresztą nie sądzę, aby władze gminy zdecydowały się
                            > dopuścić do budowy fabryki odstraszającej wielu mieszkanców. Do tego naprawdę
                            > nie trzeba "specustaw" warszawskich i skrajnej centralizacji - takie rzeczy
                            > można i nalezy załatwiać na poziomie gminy.
                            Kwestia jaka wielkość gminy jest zawsze do dyskusji - tak samo jak ustrój
                            Warszawy. Na razie obecna wersja się zasadniczo nie sprawdza.
                            >
                            > > Porównaj poziom infrastruktury w poszczególnych osiedlach i zadaj sobie
                            > > pytanie
                            > > dlaczego na chyba najgorszym pod tym względem regionie Warszawy buduje się
                            > co
                            > > 5 mieszkanie w Warszawie.
                            >
                            > Widać są chętni, aby tam mieszkać, a miejscowe władze (keidy jeszcze miały
                            > prawo o czymkolwiek decydować) potrafiły ich przyciagnać.
                            >
                            >
                            > > Przewaga popytu nad podażą jest sztuczna i związana z
                            > > nieuregulowanym stanem prawnym gruntów oraz brakiem planów zagospodarowani
                            > a
                            > > przestrzennego.
                            >
                            > Niby w jaki sposób? Wyjaśnij to.

                            Brak planów zagospodarowania przestrzennego w miejscu X skutkuje niechęcię
                            kogokolwik normalnego do budowania tam - uzyskanie decyzji w trybie nowej
                            ustawy to ubaw po pachy dla developera czy prywatnego inwestora. Czyli - nie
                            budujemy w masie miejsc bo w Warszawie przeważajaca część miasta nie ma (od 1
                            stycznia) aktualnych planów. Ponadto dochodzi kwestia nieuregulowanej włsaności
                            (vide dekret warszawski) i spory odnośnie zwrotu nieruchomości i mamy kolejny
                            problem z pewnością obrotu. Jak bowiem kupić taką działkę - z potencjalnymi
                            ryzykiem odszkodowań dla poprzedniego właściciela ? A spory dotyczą
                            głównie cześci odpowiadajacej przedwojennej Warszawie - czyli bliżej centrum
                            a zatem części bardzie atrakcyjnej dla inwestorów. W sumie mamy 2 całkowicie
                            zewnętrzne(ale nader istotne) dla normalnej
                            gry popytu i podaży czynniki wpływające na rynek mieszkaniowy.
                    • archi-tect Re: BIALOLEKA i inne 08.07.04, 10:18
                      No nie tak bez komunikacnji - jest np. kolej - tyle, że ta powinna być
                      zmieniona w normalny miejski środek transportu.
                      • avant-garde Re: BIALOLEKA i inne 08.07.04, 17:43
                        A to akurat sensowna propozycja. Podobno są jakieś plany na stworzenie kolei
                        miejskiej, ale nie znam szczegółów.
                        • archi-tect Re: BIALOLEKA i inne 15.07.04, 10:57
                          To taki projekt lansowany przez Życie Warszawy.

                          avant-garde napisała:

                          > A to akurat sensowna propozycja. Podobno są jakieś plany na stworzenie kolei
                          > miejskiej, ale nie znam szczegółów.
    • Gość: Bartek Re: BIALOLEKA i inne IP: 195.85.249.* 29.06.04, 17:02
      Nie no rece idzie zalamac. 100 za m2 to tanio, ludzie pogieło was chyba. Tym
      bardziej ze 100 to zaplacisz gdzies gdzie nie ma nic tz wodociagu telefonu ani
      drogi. w bardziej cywilizowanym miejscu to 250 pl jak nic i to ma byc tanio.
      Swiat zwariował mnie na to nie stac. Mysle ze te ceny jak i w innych rejonach
      wawy sa szalone
      pzdr
      b
      • varsava Re: BIALOLEKA i inne 29.06.04, 17:09
        przepraszam - ale w porownaniu z innymi czesciami Warszawy, to tanio

        zauwaz, ze koszt wybudowania 100 metrowego domu na Bialolece rowna sie kosztowi
        rownego powierzchnia mieszkania na Kabatach

        jestem pewien, ze za 10-20 lat, mieszkanie bedzie warte polowe domu

        Gość portalu: Bartek napisał(a):

        > Nie no rece idzie zalamac. 100 za m2 to tanio, ludzie pogieło was chyba. Tym
        > bardziej ze 100 to zaplacisz gdzies gdzie nie ma nic tz wodociagu telefonu
        ani
        > drogi. w bardziej cywilizowanym miejscu to 250 pl jak nic i to ma byc tanio.
        > Swiat zwariował mnie na to nie stac. Mysle ze te ceny jak i w innych rejonach
        > wawy sa szalone
        > pzdr
        > b
        • dean08 Re: BIALOLEKA i inne 30.06.04, 09:53
          Co do odległej przyszłości kabat to sie zgadzam - zabudowa robi się zbyt gęsta.
          Podobny los czeka zresztą Nowodwory - z odległj ale sympatycznie zielonej i
          cichej dzielnicy robi sie ostatnio podobne blokowisko (nowa budowa na nowej
          budowie) a drzewa idą pod topór. Do listy potencjalnie korzystnych lokalizacji
          dorzuciłbym Rembertów - jeśli powstanie wreszcie SKM. Wtedy dojazd pociągiem
          (może takim jak ten nowy dla WKD ;)) do Śródmieścia potrwa 20 minut. Jeśli zaś
          chodzi o perspektywy Białołęki to realna szansa na to powstanie dopiero po
          budowie mostu północnego i modernizacji grota - dla tej części Białołęki
          podstawą będzie samochód osobowy a korki potrafią być na razie niemożebne.
          Chyba, że np. przedłuży się linię tramwajową z Annopola.
        • Gość: Bartek Re: BIALOLEKA i inne IP: 195.85.249.* 30.06.04, 10:47
          Wszystko sie zgadza, Białołęka jest tańsza niz inne regiony Wawy, ale to nie
          oznacza ze jest tanio!!!! I tylko o to mi chodzi. Płacenie 200-250 pln za m2
          ziemi przekracza moje horyzonty myslowe i finansowe oczywiscie rowniez.
          b
          • archi-tect Re: BIALOLEKA i inne 30.06.04, 18:33
            Zauważ, że zawsze można kupić tam mieszkanie, chociaż Tarchomin to też raczej
            blokowisko - przynajmniej ta starsza część.

            Gość portalu: Bartek napisał(a):

            > Wszystko sie zgadza, Białołęka jest tańsza niz inne regiony Wawy, ale to nie
            > oznacza ze jest tanio!!!! I tylko o to mi chodzi. Płacenie 200-250 pln za m2
            > ziemi przekracza moje horyzonty myslowe i finansowe oczywiscie rowniez.
            > b
            • Gość: Bartek Re: BIALOLEKA i inne IP: 195.85.249.* 01.07.04, 11:37
              tak,tak,tak.....tylko ja wciąż o czym innym. Kiedy w Polsce srednia pensja daje
              Ci 10 m2 ziemi to , to nie jest tanio. Oczywiscie relatywnie taniej niz gdzies
              indziej, ale na pewno nie TANIO.
              pzdr
              b
              • archi-tect Re: BIALOLEKA i inne 01.07.04, 12:02
                To prawda, ale to już zupełnie inna historia.

                W Polsce i tak nie jest najgorzej - czytałem, że w okolicach Londynu na Ziemię
                mogą sobie pozwolić tylko milionerzy.


                Gość portalu: Bartek napisał(a):

                > tak,tak,tak.....tylko ja wciąż o czym innym. Kiedy w Polsce srednia pensja
                daje
                >
                > Ci 10 m2 ziemi to , to nie jest tanio. Oczywiscie relatywnie taniej niz
                gdzies
                > indziej, ale na pewno nie TANIO.
                > pzdr
                > b
                • lambda_oska Re: BIALOLEKA i inne 02.07.04, 05:58
                  Jak to ktos kiedys powiedzial - inwestuj w ziemie - to dobro ograniczone nie
                  zrobi sie jej wiecej.
                  • Gość: KTJ Re: BIALOLEKA i inne IP: 217.153.134.* 02.07.04, 20:25
                    lambda_oska napisała:

                    > Jak to ktos kiedys powiedzial - inwestuj w ziemie - to dobro ograniczone nie
                    > zrobi sie jej wiecej.

                    No, z tym to akurat można dyskutować ;-)
                    • lambda_oska Re: BIALOLEKA i inne 12.07.04, 18:38
                      No, to chyba bezdyskusyjne...
                      • avant-garde Re: BIALOLEKA i inne 14.07.04, 14:08
                        A czemuż to?
                        • lambda_oska Re: BIALOLEKA i inne 14.07.04, 18:07
                          A co, nagle więcej ziemi się w Warszawie pojawi?

                          avant-garde napisała:

                          > A czemuż to?
    • Gość: KTJ Re: BIALOLEKA i inne IP: *.era.pl 30.06.04, 13:13
      Biqłołęka nie jest i raczej nigdy nie będzie dzielnicą najbogatszych. Tą rolę będzie pełnić (już pełni) Wilanów, Konstancin, Żoliborz, Mokotów, Komorów i okolice, Wesoła, może Radość.
      Białołęka to typowa dzielnica klasy średniej - już nie blokowisko (pomijając Tarchmin) ale jeszce nie dzielnica drogivh willi. I tak pozostanie.
      • varsava Re: BIALOLEKA i inne 30.06.04, 13:40
        to prawda - klasyczne miejsce dla klasy sredniej - chociaz jesli chodzi o
        miejsca dla najbogatszych, to nie wlaczalbym do tego Radosci, czy Wesolej ani
        nawet Zoliborza - to tez raczej klasa srednia

        jesli chodzi o sama Bioaloleke, to niektore jej czesci - np. Choszczowka, czy
        okolice Kobialki - tam jest naprawde bardzo drogo - miejsce dla raczej klasy
        wyzszej sredniej - ceny w Choszczowce sa porownywalne z Podkowa Lesna - tyle,
        ze miejsce mniej znane

        natomiast przy Kobialce powstaja bardzo duze i bardzo ladne domy - za pare lat,
        po poprawie infrastruktury - tam cena moze pojsc znacznie w gore

        tym bardziej, ze to dosc blisko Michalowa-Grabiny (czesc gminy Nieporet, czyli
        juz poza Warszawa) - to miejsce jest dosc ekskluzywne - mieszka tam wielu
        znanych ludzi

        natomiast blokowiska typu Ursynow, czy nawet Kabaty, w przyszlosci nie beda
        misejscami, gdzie mieszka klasa srednia - chociaz teraz na skutek ogolnej
        niezbyt duzej zamoznosci tak jest



        Gość portalu: KTJ napisał(a):

        > Biqłołęka nie jest i raczej nigdy nie będzie dzielnicą najbogatszych. Tą rolę
        b
        > ędzie pełnić (już pełni) Wilanów, Konstancin, Żoliborz, Mokotów, Komorów i
        okol
        > ice, Wesoła, może Radość.
        > Białołęka to typowa dzielnica klasy średniej - już nie blokowisko (pomijając
        Ta
        > rchmin) ale jeszce nie dzielnica drogivh willi. I tak pozostanie.
    • Gość: pan-european Re: BIALOLEKA i inne IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.06.04, 14:47
      Przemieszkalem na zachodzie polowe zycia i tu gdzie jestem teraz wlasnie jest
      trend w druga strone. Nastepuje powrot do scislych centrow miejskich. Ludzie
      preferuja mieszkania wlasnosciowe w nowowybudowanych blokach z ktorych maja dwa
      kroki do metra, kina czy pub-u niz domki polozone gdzies na "pipidowku" w
      ktorym zycie zamiera po siedemnastej. Zabudowa srodmiejska (czyli
      kilkukondygnacyjna) wdziera sie coraz pewniej w rejony kiedys zarezerwowane dla
      zabudowy willowej.
      • varsava Re: BIALOLEKA i inne 30.06.04, 16:00
        tak

        najgorzej z blokowiskami, ktore sa daleko od centrum

        tym bardziej, ze na zachodzie w blokowiskach mieszka raczej margines
        • Gość: agent nieruchomosc Re: BIALOLEKA i inne IP: *.takas.lt 05.07.04, 16:34
          Rzeczywiscie istnieje tendencja powracania do centrow miast. Ot wlasnie dlatego
          na Mokotowie buduje sie najwiecej w Polsce apartamentowcow najwyzszej klasy.
          Nie budynkow dla klasy sredniej (choc takowe tez tu powstaja ale w
          mniejszosci). Juz nie wlasny domek na wsi, ale penthouse w ekskluzywnej
          centralnej dzielnicy i zacisznej okolicy z charakterem jest marzeniem
          najzamozniejszych. Maja blisko do pracy, rozrywki, parku, swietna komunikacje
          itp. Tak jest wlasnie na Zachodzie i tak powoli staje sie u nas.
          Niektorzy developerzy starannie wybieraja sobie klientow (!) - np. nie kazdy
          mogl kupic apartament w extra-ekskluzywnym budynku w okolicy Parku Sieleckiego
          na Dolnym Mokotowie. Takich elitarnych apartamentowcow nie dla ludzi :) jest
          pelno na Mokotowie. Mniej zamoznym pozostaje mieszkanie w jakiejs ladnej
          zadbanej kamienicy, co wcale nie jest zlym rozwiazaniem. Ba, wielu bogaczy
          stara sie o taki apartament w stylowej kamieniczce miedzywojennej. Czesto
          nadbudowuja domy, gdyz 150 m2 to za malo:) Mam wielu takich klientow, ktorzy
          starannie dobieraja sobie lokum na Starym Mokotowie.
          • varsava Re: BIALOLEKA i inne 05.07.04, 16:54
            czyli rozwoj miast idzie dwutorowo - z jednej strony zielone obrzeza, z drugiej
            kamienice/apartamentowce w centrum

            to sie zgodzie - tylko co zrobic z takimi kabatami? ani blisko centrum, ani
            kamienice, ani domy jednorodzinne - z tego wynika, ze ta dzielnica jest obecnie
            przeszacowana?
            • avant-garde Re: BIALOLEKA i inne 08.07.04, 15:02
              Chyba tak - z tym, że przeważnie na przedmieściach i w osiedlach willowych
              mieszkają rodziny z dziećmi, a w apartamentowcach raczej samotni i najczęściej
              młodzi ludzie. Często apartamenty kupuje się jako drugie mieszkanie, często w
              innym mieście - zamiast wynajmowania pokoju w hotelu.

              varsava napisał:

              > czyli rozwoj miast idzie dwutorowo - z jednej strony zielone obrzeza, z
              drugiej
              >
              > kamienice/apartamentowce w centrum
              >
              > to sie zgodzie - tylko co zrobic z takimi kabatami? ani blisko centrum, ani
              > kamienice, ani domy jednorodzinne - z tego wynika, ze ta dzielnica jest
              obecnie
              >
              > przeszacowana?
    • chaladia Tragedia Białołęki. 05.07.04, 16:38
      Wystarczy popatrzeć na stronę Białołęki, a dokładniej na pokazany na niej plan
      zagospodarowania, by się przerazić. Tam zaplanowano zupełnie inny układ ulic,
      niż obecnie - Trasa Olszynki Grochowskiej, Trasa Mosu Północnego, Nowo-Święteg-
      Wincentego.
      Te ulice nijak nie pasują do aktualnych ulic na Zielonej Białołęce -
      Ostródzkiej, Głębockiej, Berensona itd itp. W efekcie tego nikt nie będzie
      chciał inwestować w podnoszenie standardu "starych" ulic (chodniki, ściezki
      rowerowe, oświetlenie, poszerzanie lub wzmacnienie nawierzchni). A tu za rok-
      dwa na Zielonej Białołęce zamieszka 50 tysięcy ludzi, może więcej i rano ci
      ludzie będą chcieli dostać się do pracy. Antycypuję regularną zapaść
      komunikacyjną, bo przecież na nowe, wielkie inwestycje drogowe pieniędzy nie
      będzie, a nawet gdyby były, to Kaczka nie da ich wziąć.
      • varsava Re: Tragedia Białołęki. 05.07.04, 17:04
        to prawda - na szczescie zrezygnowano z trasy olszynki grochowskiej - ktora
        miala rozcinac Bialoleke a potem przechodzic przez Grabine do Nieporetu, trasa
        mostu polnocnego nie ma byc trasa przelotowa (te role ma spelniac trasa AK) - a
        o znaczeniu lokalnym.

        pocieszeniem jest tez to, ze w tym rejonie nie buduje sie duzo w systemie
        wielorodzinnym - raczej tylko w poblizu trasy AK - dalej na polnoc juz tylko
        domy jednorodzinne az do Nieporetu i Zalewu

        z tego tez nadzieja, ze nie bedzie z tego kierunku tak duzego ruchu
        samochodowego, jak na poludniowym zachodzie stolicy
        • chaladia Re: Tragedia Białołęki. 05.07.04, 17:25
          Zabudowa 4-5 kondygnacyjna idzie "pełną parą" aż do Berensona (Derby), jest też
          na terenie Marek. Właśnie zaczęli budowę następnego osiedla po przeciwnej
          stronie Głębockiej w stosunku do Agromana.

          Poza tym, nie ma co się pocieszać, że zabudowa jednorodzinna w systemie
          bliźniaczym lub szeregowym jest dużo mniej "zwarta" od średnio-wysokiej.
          Działki w osiedlach strzezonych są niewielkie i to jest raczej HDLR (high
          density, low rise) według "zachodniej nomenklatury), czyli efekt jest taki sam,
          jakby postawić w przyzwoitej odległości od siebie kilkupietrowe bloki.
          • varsava Re: Tragedia Białołęki. 05.07.04, 17:49
            do Berensona - czyli nie tak zle - z drugiej strony to w koncu miasto - no i
            intensywna zaabudowa wymuszona jest wzrostem liczby mieszkancow

            na cale nieszczescie bloki teraz stawia sie okno w okno - wystarczy popatrzec,
            co dzieje sie na ulubionych przeze mnie jako przyklad Kabatach - gdzie ludzie
            zagladaja sobie w okna, a na ulicach nie ma nawet gdzie drzew posadzic

            zas z Marek na szczescie nie trzeba przejezdzac przez Bialoleke - raczej trasa
            AK - a najlepiej Radzyminska
            • chaladia Re: Tragedia Białołęki. 05.07.04, 21:14
              varsava napisał:
              >
              > na cale nieszczescie bloki teraz stawia sie okno w okno - wystarczy
              popatrzec, co dzieje sie na ulubionych przeze mnie jako przyklad Kabatach -


              Ba! Ale Kabaty to już poziom paranoi. Podobne zagęszczenie to w Warszawie miało
              chyba tylko Getto w swych najgorszych czasach... a najciekawsze jest, że oni
              tam dalej się dogęszczają!

              >
              > zas z Marek na szczescie nie trzeba przejezdzac przez Bialoleke - raczej
              trasa AK - a najlepiej Radzyminska

              Ż tego, co widzę, to w weekendy wielu omija korek na Trasie Toruńskiej przez
              Głębocką.
              • varsava Re: Tragedia Białołęki. 06.07.04, 10:17
                Dlatego podejrzewam, ze po chwilowej euforii i szale kupowania mieszkan na
                Kabatach, ludzie zaczna odkrywac, ze w Warszawie sa duzo przyjemniejsze
                miejsca, gdzie ozna zamieszkac. Zreszta nawet niektorzy moi znajomi, ktorzy
                przyjechali do Warszawy na studia, czy dopiero do pracy - po fazie
                obowiazkowego kupna mieszkania tam - teraz zaczynaja sie przenosic bardziej na
                polnoc.

                A co do weekendow na Glebockiej - podejrzewam, ze moze byc zapachana przez
                klientow centrum handlowego i multipleksu.
                • kixx Re: Tragedia Białołęki. 06.07.04, 22:01
                  Co Ty Varsava tak z ta Bialoleka non stop wyjezdzasz?
                  chcesz cos udowodnic?
                  i komu?
                  • Gość: Automobilista Re: Tragedia Białołęki. IP: 62.233.175.* 07.07.04, 07:43
                    Po prostu patriota lokalny :)
                    • varsava Re: Tragedia Białołęki. 07.07.04, 10:41
                      no wlasnie :)))
                  • avant-garde Re: Tragedia Białołęki. 09.07.04, 11:42
                    Może ma jakiś secretny plan???

                    Cha cha cha

                    kixx napisał:

                    > Co Ty Varsava tak z ta Bialoleka non stop wyjezdzasz?
                    > chcesz cos udowodnic?
                    > i komu?
                    >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka