Dodaj do ulubionych

Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą" ...

25.03.13, 07:26
Jestem od urodzenia zrzyty z Wawą, jestem tubylcem, tutaj urodzonym, ale stolicy nie lubie, z różnych przyczyn, chamstwa, hałasu, itd. jedynym plusem dużego miasta jest to, ze są Urzędy, dużo sklepów, dobra komunikacja i mam pracę. Poza tym bym uciekł poza tą ' pieprzona' stolice, np. nad polskie morze, pod Kołobrzeg.
Obserwuj wątek
    • kapitan.kirk Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą" ... 25.03.13, 07:46
      Ale zjawisko to nie jest nowe ani w stolicy, ani na Górnym Śląsku. Tam ludzie przybywali za pracą przez właściwie cały XX w. Podobnie jak dziś do Warszawy, również z podlaskich, kieleckich lub lubelskich wsi, a wcześniej także z Kresów. Od lat nazywamy ich "Gorolami" (nie mylić z Góralami), a oni nas "Hanysami" - wzajemnie nieco pogardliwie. Ludzie ci otrzymywali pracę, wykształcenie i awans społeczny. W zamian - wyrwani spod nadzoru lokalnych społeczności - przywozili nam nader często alkoholizm, brak ogłady, kultury i poszanowania drugiego człowieka.

      Ano jasne - gdyby nie Gorole, na Śląsku nie byłoby pijaństwa, chamstwa i biedy; to wszystko przez "onych"... Autor (o pięknym starośląskim imieniu Witold ;-) w ramach kuracji mógłby zapoznać się z nieco mniej pomnikową historią własnego regionu - choćby o tym, jak to GŚ postrzegany był aż do drugiej połowy XIX wieku jako siedlisko nędzy i prymitywizmu kulturowego (polecam np. słynną relację samego Rudolfa Virchowa z czasów kolejnej epidemii tyfusu w 1848), a co najmniej do I Wojny Światowej nad imigracją z jeszcze biedniejszych stron świata, corocznie szedł w zawody "Ostflucht" za ocean lub przynajmniej do bogatszych prowincji Niemiec, w ucieczce przed biedą...
      Pozdrawiam
      • asperamanka Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą 25.03.13, 08:18
        To jest wszystko naturalne. Każdy region, czy lokalna społeczność, buduje swoją tożsamość w lekkiej opozycji do sąsiadów i w poczuciu wyższości wobec nich. Śląsk był w Rzeszy Wilhelmińskiej terenem względnie uboższym i dopiero się urbanizującym, i uprzemysławiającym, i potem w Polsce definiował się jako "lepszy" od chamstwa zza Brynicy. Spora część Polski z dawnej Galicji i dzielnicy pruskiej uważa natomiast, że w Kongresówce, a już szczególnie w Warszawie, po ulicach ganiają białe niedźwiedzie, a ludność jest niepiśmienna i za główne zajęcie ma leżenie na bani po bramach ;-)

        Dowcip jest taki, że "czytelnik" podpisany pod "listem" jako Witold raczej nie może aspirować do zaszczytnego miana "słoika" - słoik to wiejska mentalność, te nieszczęsne buty na słomiance i śmieci stojące przez noc pod drzwiami, a tu pisze miastowy z innego miasta o drugim mieście, i to jednak w części słusznie. To jednak coś innego.
        • Gość: we Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.dk.customer.tdc.net 25.03.13, 11:46
          Smiac mi sie chce z tch super miastowych, super wyksztalconych i super wszystkowiedzacych, czyli TYCH LEPSZYCh. Otoz mieszkam w Kopenhadze, w samym centrum i naleze do licznego tu grona ekspatow. Kopenhaga jest mala ale bardzo bogata stolica europejska, z siedzibami Maerska, Nordei i wielu innych. Dlatego do pracy sciagaja tu tysiace obcokrajowcow z calego swiata. Podobnie jest wielu uchodzcow, ktorzy zapewne do niedawna mieszkali w lepiankach ulepionych z krowiego placka. I wiecie co? Ci ludzie pokojowo koegzystuja ze soba, nie wybijaja sobie szyb w oknach i nie wyzywaja sie od sloikow z Rosji, Polski, USA, Niemiec itd. Co wiecej, w starych kamienicach powszechny jest widok, gdy rodowici Dunczycy wystawiaja wszystkie swoje buty przed drzwi lub urzadzaja sobie dla nich przechowalnie na klatce schodowej blokujac swobodne przejscie. Potrafia tez wywieszac pranie przed domem na trawniku, w samym centrum. Ciekawostka...NIKOGO to kompletnie nie obchodzi.
          • Gość: ghg Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.13, 12:28
            Patrzcie jaki znawca - nie zna ich osobiście, ale wie na pewno że to są sami rodowici. Kogo to obchodzi? A no NORMALNYCH ludzi którzy musza się o takie buty potykać. NORMALNYM ludziom przeszkadza również smród, zwłaszcza na mniejszych klatkach i porze zimowej gdy otwartych okien mniej, a i butów więcej. Tylko, że słoik nigdy tego nie zrozumie - niezależnie czy będzie tym słoikiem w Kopenhadze, Warszawie czy Lublinie...
            • Gość: WARSAW BOY bez żalu? jasne IP: *.163.broadband15.iol.cz 25.03.13, 15:47
              bez żalu - pewnie dlatego, że nie udało Ci/Wam wrosnąć w tkankę tego miasta, więc nie wiesz co tracisz.

              Warszawa jest piękna, dynamiczna, krwawa i wciąż nieodbudowana - za kilka lat to będzie zupełnie inne miasto, tak samo jak zupełnie inne jest od tego, które było np. w 2001 roku.

              Takich różnic między 2001 , a 2013 na pewno nie ma ani Kraków, Łódź ani nie mają Katowice

              Bo to Warszawa zmienia swoje oblicze

              Dzięki komu?

              Dzięki wszystkim - słoikom i niesłoikom, szklankom i kieliszkom!

              więc skończcie chrzanić i weźcie się do roboty wszyscy - to nasze wspólne miasto, będzie jeszcze większe i piękniejsze dzięki nam!
              • babaqba Re: bez żalu? jasne 26.03.13, 04:59
                > Warszawa jest piękna, dynamiczna, krwawa i wciąż nieodbudowana - za kilka lat

                Fakt, zwłaszcza z tym "krwawa". Ja tam miałem dość tych wszystkich "Skwerków Okrutnie Umęczonych", rond "Pomordowanych i Zastrzelonych Przez Okrutnego Wroga", ulic imienia "Batalionu Składającego Się z Dzieci, Które Dały Się Zabić". Nie da się żyć na cmentarzu.
                • Gość: Znafca @ broadband.cz IP: *.158.217.67.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 26.03.13, 08:22
                  Szokuje, że ktoś przebywający w Czechach może napisać, że Warszawa to ładne miasto. Poza kilkoma w miarę udanymi fragmentami Żoliborza czy "starego" Mokotowa, to obraz porażająco ubogi. Piszę to jako niedawny wizytor Wrocławia i Pragi ... Warszawa, to najbrzydsza stolica w Europie - bezsprzecznie. Nawet zaniedbane fragmenty Aten (np. Omonia) wydaja sie o niebo ładniejsze.

                  Kolego, zmiany to nastąpiły w ostatnich latach, ale w Berlinie. Warszawa zainwestowała w kolejne sypialnie i posiada jedną linię metra - porażka!


                  • kan_1 Re: @ broadband.cz 12.08.13, 18:48
                    Co komu się podoba. Mnie akurat nie podoba się Praga. Stara, śmierdząca starzyzną, wąskie uliczki, przedwojenne kamienice, dla mnie nie ten standard. Niektórzy lubią takie klimaty ja nie. Podoba mi się Madryt, Barcelona /ale to inne budownictwo i inne klimaty/ ale też dowtown Chicago, Frisco, L.A., Phoenix a nawet takie nie wiedzieć co jak Waszyngton ale też Buenos Aires czy Bogota. Tokyo też jest swego rodzaju piękne, chociaż tam jest ciasnota z uwagi na małą objętość wysp, ale i tak jest piękne. Dubaj i Kuwejt ale tam musisz podporządkować się tamtej tradycji. Ja tam byłem w porze Ramadanu.
                    Czyli uwaga na jedzenie czy przeżuwanie w czasie dnia.
                    Nie mniej, trzeba to zobaczyć.
                    Każde miasto ma jakieś uroki tylko trzeba chcieć je do cenić. Wawa, Wrocław czy Poznań tak samo. I jeszcze jedno, byłem i w innych stolicach EU ale Wawa jest tylko jedna.
          • Gość: Copenhagen Warszawa nie ma nawet obwodnicy! IP: *.182.71.140.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 26.03.13, 08:32
            To miasto to porażka - urzędy i przedstawicielstwa zachodnich firm handlowych :)
        • Gość: Znafca Jestem od urodzenia zrzyty z Wawą, hehe :) IP: *.158.217.67.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 26.03.13, 08:10
          To jest właśnie ten poziom wolski, pszenno-buraczany, przaśny jak góralska siekierka, ale z Warsiawki.

          Ktokolwiek zna co nieco historii, doskonale wie, że po Powstaniu (co za idiotyczna rzeź!) w Warszawie nie pozostało nikogo. Przedwojenni Żydzi w większości albo zginęli, albo wyjechali za ocean. W samym Powstaniu zginęło ponad 200 tys. cywilów. Co co przeżyli w zdecydowanej większości wyjechali na tzw. ziemie odzyskane. W efekcie Warszawa to jeden wielki słoik - zza Buga i z okolicznych wiosek. Warszawa nie posiada żadnych elit - to wszystko ludność napływowa!

          Kiedyś tam studiowałem i poza Dreznem i Wrocławiem nie widziałem wielu dużych miast. Jednak gdy pierwszy raz odwiedziłem Polskę po latach emigracji nie mogłem wprost uwierzyć jakim obskurnym i tandetnym miastem mi się wydała - Warszawa to bezsprzecznie najbrzydsza stolica Europy, na dodatek z posmakiem zaścianka :)
          • belle.du.jour Re: Jestem od urodzenia zrzyty z Wawą, hehe :) 12.08.13, 13:18
            "Co co przeżyli w zdecydowanej większości wyjechali na tzw. ziemie odzyskane."
            Słucham? Skąd takie wiadomości? Moi dziadkowie po przeżyciu powstania w W-wie (nb.dziadek nie mógł potem o tym mówić bez trzęsienia się w złości na tzw. przywódców powstania) wrócili do Warszawy. Fakt, spali na drzwiach zdjętych z futryny bo wszystko w mieszkaniu było albo zniszczone albo wyszabrowane, ale wrócili. Tylko jedna z ciotek pojechała na jakiś czas pod Szczecin ale potem wróciła. Co do narzekających sloików mam takie zdanie: jak się komuś nie podoba to niech siedzi u siebie w wiosce - więcej miejsca będzie dla nas i mniej bazarowej tandety przywiezionej przez napływowych. Słabo mi się robi jak patrzę co kobiety noszą.. gdzie one to kupują? "WhoresRUs"? Niestety prowincjonalne wyobrażenia o modzie przenoszą do miasta i potem normalnych butów nie można kupić bo wszystko pod nie jest robione (wstążeczka, klarmerka, złotko, szkiełko, kooorewskie szpile).
      • tom_aszek Ach ci niedobrzy przyjezdni... :) 25.03.13, 10:01
        kapitan.kirk napisał:

        > Ano jasne - gdyby nie Gorole, na Śląsku nie byłoby pijaństwa, chamstwa i biedy;
        > to wszystko przez "onych"...

        Zaraz dojdziemy do wniosku, że każde miasto jest bogate, kulturalne oraz abstynenckie i gdyby nie ci okropni przyjezdni, to nadal by tak było. Taka Warszawa na przykład, przecież przed IIWŚ wojną to był "Paryż północy" wypełniony wyłącznie eleganckimi kawiarniami i kabaretami ulokowanymi przy nie zaśmieconych szerokich ulicach. :)
        • Gość: Znafca Re: Ach ci niedobrzy przyjezdni... :) IP: *.146.202.245.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 27.03.13, 13:05
          Warszawa przed wojną była zadupiem Europy ... Leningrad czy Sztokholm to może. Ponad 30% mieszkańców Warszawy to była żydowska biedota!
    • Gość: Buncol Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.03.13, 07:51
      Myślę że mógłbyś spokojnie dodać jeszcze wiele plusów, bo nie wierzę że jako tubylec nigdy nie byłeś w teatrze, kinie, albo na dużym koncercie plenerowym.
      Myślę ze na poziom edukacji też nie powinieneś narzekać.
      Mi poza Warszawą brakuje zawsze zieleni której w innych miastach jest jak na lekarstwo a w wawew cała masa
    • Gość: Dziki Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą" ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.13, 08:01
      Od kilku/nastu dni Gazeta raczy nas artykułami których jedynym chyba zadaniem jest zdefiniowanie własnej (redakcyjnej) tożsamości.
      Stąd (jak dla mnie) biorą się idiotyczne ankiety, "listy od czytelników" i inne redakcyjne wrzuty redefinujące pojęcia mieszkańca Warszawy.
      Czy mi to przeszkadza?
      Raczej drażni i irytuje.
      Jeśli ktoś zechciał się do Warszawy przenieść, mieszka tu, odprowadza swoje pieniądze w formie podatków i dobrze się czuje w tak dużej aglomeracji, to pozostaje cieszyć się że Wa-wa
      pozyskała nowego wartościowego mieszkańca. Jeśli jednak ktoś przeprowadza się i/lub zamieszkuje czasowo w tym mieście wykorzystując je na wszelkie sposoby, to mnie jako stałego mieszkańca ogromnie to wkurza.
      Zwłaszcza wkurza roszczeniowa postawa przyjezdnych. Pomimo tego że nie meldują się w stolicy, to właśnie władze Warszawy muszą zapewniać im i ich rodzinom (ba, są do tego zobligowane) opiekę zdrowotną, miejsca w przedszkolach/żłobkach/szkołach,
      zapewnić wygodną i tanią (!!!) komunikację która dowiezie ich do pracy, uczelni z miejsc w których mieszkają najczęściej bez zameldowania. To właśnie na barkach miasta leży przygotowywanie różnego rodzaju udogodnień, jak np. system miejskich rowerów, aby mogli oni dojechać z/do miejsc w których pracują, uczą się czy mieszkają.
      To także wg. przyjezdnych miasto ma wręcz obowiązek zapewniania taniej kultury, choćby w formie darmowej czy mocno żniżkowej w postaci dotowanych biletów wstępu do muzeów, teatrów, na wystawy czy koncerty-patrz ogólnowarszawska akcja "Noc muzeów".
      Tylko że do niewielu przyjezdnych dociera fakt, że to wszystko dzieje się kosztem tych mieszkańców, których podatki idą właśnie na bonusowanie tychże aktrakcji.
      Co daje zatem obecność przyjezdnych miastu?
      Raczej niewiele.

      Podatki płacą w swoich rodzinnych miejscowościach czyli tam gdzie są zameldowani, z ich obecności w Warszawie nic nie wynika. Miasto wykłada konkretne pieniądze (czyli nasze, stałych mieszkańców) aby uatrakcyjniać im pobyt. Wynajmują mieszkania na czarno, więc właściciele tych nieruchomości nie płacą od nich podatków do kasy miejskiej i cały zysk chowają do kieszeni.
      Przyjeżdżają własnymi samochodami od których również nie płacą podatków w tym mieście a ich ilość sprawia że przemieszczanie się po warszawie w godzinach szczytów jest praktycznie niemożliwe. Stąd konieczność budowy wciąż nowych dróg i ulic-gdzieś przecież trzeba ich zmieścić.

      A co otrzymują warszawiacy?
      Stada pijanej młodzieży która w piątkowo-sobotnie wieczory i noce obrzy_guje okolice klubów, pubów i dyskotek. Będąc w stanie permanentnego upojenia najzwyczajniej niszczy to miasto demolując choćby przystanki, tłukąc witryny sklepowe czy rozbijając śmietniki i inną małą architekturę.
      Pozostaje zatem pytanie czy w ten sposób robiliby w swojej rodzinnej miejscowości?
      Wydaje mi się że nie. Przecież tam ludzie ich znają i dość łatwo byłoby ustalić kto jest sprawcą takiego wandalizmu. A w Warszawie, na gościnnym tourne są anonimowi, w tłumie im podobnych trudno znaleźć tego właściwego.
      Stąd te pokazy głupoty i bezmyślności.
      I stąd ta nienawiść rdzennych Warszawiaków do przyjezdnych.
      • Gość: Dolnoslazaczka Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.pljtelecom.pl 25.03.13, 09:05
        Absolutna nieprawda!
        Podatki odprowadza sie w miejscu pracy, a nie zameldowania!
        Przez lata bylam zameldowana w miejscowosci rodzinnej, a pracuje w Wawie. I od lat rozliczam sie z podatku w Wawie. Tak samo moj warszawski pracodawca odprowadza za mnie na biezaco, co miesiac podatek w Wawie!
        Skad przeswiadczenie, ze podatki placi sie w miejscu zameldowania? Od dawna tak nie jest. Meldunek i jego moc od wielu lat juz nie działa.
        Przyjezdni, pracujacy w stolicy placa podatki na rzecz tego miasta.
        • tom_aszek Podatki to skomplikowana sprawa :) 25.03.13, 09:49
          Gość portalu: Dolnoslazaczka napisał(a):

          > Podatki odprowadza sie w miejscu pracy, a nie zameldowania!

          Podatek (PIT) idzie do wspólnego kotła, po czym z tego kotła ok 45% idzie do gminy (nie miejscowości) - miejsca zamieszkania podatnika. Jeżeli nie podał/a innego niż miejsce zameldowania to jest to gmina gdzie jest zameldowany/a .

          > Przez lata bylam zameldowana w miejscowosci rodzinnej, a pracuje w Wawie. I od
          > lat rozliczam sie z podatku w Wawie. (...)

          Jeżeli nie podałaś do US zmiany miejsca zamieszkania to nadal twój PIT idzie do gminy, w której jesteś zameldowana. Natomiast pracodawca (czyli w miejscu pracy) nalicza i odprowadza do ZUS/US składki / zaliczki na podatek.

          > Przyjezdni, pracujacy w stolicy placa podatki na rzecz tego miasta.

          Taaa... jeśli zgłosili do US, że tu mieszkają.

          Nie uważałaś na lekcjach WOS?
        • Gość: jdfjls Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: 78.9.176.* 25.03.13, 09:49
          Nie bądź śmieszna. Najpierw trzeba złożyć do US odpowiednie pismo, że chce się odprowadzać podatki w miejscu zamieszkania (a nie zameldowania). A taki dokument składa może jedna na dziesięć przyjezdnych osób.
        • Gość: ciekawe Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.03.13, 09:54
          Bardzo Cię proszę o podanie źródła twoich informacji odnośnie płacenia podatków i "mocy meldunku". Dla mnie, twoje stwierdzenia to nowość, a chętnie zaktualizuję wiedzę. Mam tylko jedną zasadę: informacja bez podania jej źródła nie jest informacją :)
      • Gość: rtyui Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.t-mobile.pl 25.03.13, 09:36
        o co ci chodzi z tym meldunkiem? Zameldowanie - stałe czy czasowe dla miasta nie ma żadnego znaczenia. Od tego czy jesteś zameldowany w Warszawie nie zależy to gdzie płacisz podatki. Ja mieszkam w Warszawie ponad 20 lat, wcześniej mieszkalem przez 10 lat w Poznaniu, a pochodzę z małego, acz starego, miasta na zachód od Warszawy. Od urodzenia jestem zmeldowany w moim rodzinnym mieście, zmienialo się to tylko w czasie studiów w Poznaniu, kiedy to Pani z akademika załatwiała meldunek za mnie. Potem już nigdy nie meldowałem się czasowo w nowych miejscach, bo uważam to za bezsensowne i nic nie dającą stratę czasu i energii zarówno mojej jak i urzedników. Od początku jednak płacę podatek w Warszawie - bo tu mieszkam - podkreślam jednak po raz kolejny - meldunek nie ma tu nic do rzeczy! Odczepcie się więc od obcych blach - to że ktoś jeździ po tym mieście z rejestracją inną niż warszawska nie oznacza że nie zostawia w tym miejscu pieniędzy.
        • Gość: serious Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.13, 09:53
          A człowiek o czymś takim jak OC słyszał?
          • Gość: uchachany a czlowiek wie IP: *.piaseczno.vectranet.pl 25.03.13, 21:04
            ze OC to nie podatek?
      • zdzisiek66 Nie płacę podatków w Warszawie jestem z tego dumny 25.03.13, 11:54
        Nie dokładam się ani do służbowych limuzyn pani prezydent i jej dworu, ani do nagród dla tysiąca zatrudnionych przez nią dodatkowych urzędników i dyrektorów miejskich spółek.
        W mojej rodzinnej wsi wójta (wcale przecież nie aniołka) by zlinczowali, gdyby kupił służbowy samochód, a zapewniam, że gmina dość rozległa i nie ma prawie żadnej komunikacji publicznej.
        Bądźmy poza tym szczerzy, co urzędników miejskich obchodzi to moje kilkanaście tysięcy?
        Tu nawet miliony nie są ważne. 10 milionów rocznie za "Pepsi Arenę" podarowane zostały ITI (jakby pół miliarda za stadion było mało).
        123 miliony zostało kary umownej zostało podarowane Mostostalowi Eksport. Odpowiedzialny za skandal ze stołka burmistrza trafił na stołek dyrektora w spółce miejskiej.
        Skoro taka kasa nie interesuje Ratusza, to co mu po moich groszakach?
      • karamustafafa Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą 25.03.13, 13:30
        Dziku, przejedź się w piątkowy wieczór na Ulrychów, na Wolę, w okolice Antka Rozpylacza, osiedle w niedalekiej odległości od Fortu Wola, tam gdzie parę lat temu dwaj warszawiacy, na przystanku, w biały dzień zamordowali policjanta. W tych okolicach mieszkają w większoći "Aborygeni", rdzenni do szpiku kości warszawianie, a nowych "słoiczych" osiedli prawie brak, przez to przyjezdnych jest jak na lekarstwo, jest na szczęście szansa, że wkrótce się to zmieni i okolica, taj jak i pozostała część Woli, wraz z napływem świeżej krwi, się ucywilizuje. W trzech słowach można to miejsce śmiało określić jako: "Prawdziwa, Rdzenna Warszawa", nie wydaje mi się, żeby któryś z jej mieszkańców mówił o sobie inaczej. Udaj się na tę wycieczkę autobusem nr 190, który kursuje tam przejeżdżając przez kolejną wspaniałą, rdzennie warszawską dzielnicę z wybitnymi tradycjami w dziedzinie kultury wysokiej, ostoję warszawskości, praworządności, gardzącą pijaństwem, chamstwem, złodziejstwem, bumelanctwem, chlubę Paryża Północy: Pragę Północ i po tym doświadczeniu napisz swoją analizę jeszcze raz, porównując tym razem przyjezdnych studentów (bo rozumiem, że to ich masz na myśli), którzy ośmielają się pić alkohol, głośno śmiać w miejscu publicznycm i niepłacić podatku dochodowego w miejscu tymczasowego zameldowania, z rdzenną do szpiku kości "aborygeńsko"-dresiarską-dziczą, żyjącą w znacznej większości z rozbojów, kradzieży i pomocy społecznej, tudzież z pracy na czarno. To właśnie ta banda, która podatki płaciła ostatnio w piątym pokoleniu za Cara Mikołaja, a udzielana im w formie rozmaitych zasiłków pomoc społeczna od państwa i miasta (dokładnie w takiej kolejności) przekroczyła już wielokrotnie swoją sumą wysokość tej, którą średni przyjezdny słoik wykorzystałby (w jakiejkolwiek formie) gdyby żył nawet tysiąc lat, jest problemem, o którym piszesz. To oni (czego wielokrotnie byłem świadkiem), a nie przyjezdni, nie tylko nie zwalniają miejsc w tramwajach, ale napadają i lżą współpodróżnych, to oni atakują pasażerów i napadają kierowców, to oni wymiotują na środku ulicy i oddają mocz gdzie popadnie, to oni kradną w sklepach, bazgrzą po murach "Legia" i "KSP", to oni napadają przechodniów, to oni demolują swój własny stadion i swoje miasto, to oni urządzają w domu libacje, w czasie gdy powinni zajmować sięswoimi maleńkimi dziećmi, które za kilka lat będą uskuteczniać to czego nauczyły się od swoich rodziców (i tutaj z premedytacją napiszę) "Warszawiaków", mógłbym tak dalej wymieniać w nieksończoność, więc daruj sobie wypisywanie bzdur, na temat przyjezdnych, bo jeśli nie widzisz tego co siędzieje na ulicach towjego miasta i u twoich sąsadów za ścianą to jesteś ślepy,a twoje "mądrości" nic nie warte.

        Rozumiem, jednak że tło twojej frustracji może być inne, bo jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze zwłaszcza, że w swoim wywodzie pominąłeś temat "zabierania pracy" "aborygenom" przez przyjezdnych, którzy pracują za pół darmo. Jeśli mój dajmy na to wyimaginowany pies zabrał ci pracę ochroniarza w Biedronce i starczy mu marna wypłata, którą z tą pracę dostanie na opłacenie wynajmu za swoją budę i miskę jedzenia, a dotego wyjdzie w piątek sięzabawić i mu to odpowiada to to jest to jego sprawa i - przykro mi - ale to ty znajdź sobie inną pracę, bo to z tobą jest problem nie z nim. Z resztą po co ci praca i tak pewnie mieszkasz z mamą, w dodatku mama jest pewnie na rencie, albo emeryturze płaconej z moich i mojego psa podatków i opłat. Możesz też wykorzystać szansę na usamodzielnienie się, którą dał ci los i wracać tam skąd besprzecznie pochodzili twoi przodkowie - na wieś (choć mentalnie już tam jesteś, bo bijesz się o swoją "miedzę" jak Pawlak i Kargul). Tak robi w ostatnich latach dziesiątki tysięcy warszawian, wyprowadzając się z miasta do Nadarzyna, Piaseczna, Mysiadła czy innych mniejszych miejscowości. Co dziwne nie spotkałem się z tym, żeby ktoś ich z tego powodu dyskryminował, czy obrażał, a nie wydaje mi się, żeby wszyscy oni nagle zaczęli płacić podatki i meldować się u sibebie na wsi, a przestali w bloku na Ursynowie. Mało tego, swoje stare mieszkania, owi warszawianie, w znacznej większości wynajmują przyjezdnym nie płacąc od uzyskanego w ten sposób dochodu, w znakomitej większości, podatku dochodowego, który powinien trafiać do kasy miasta, bo jak powszechnie wiadomo to właściciel, a nie wynajmujący jest zobowiązany do zapłaty podatku dochodowego, od dochodu uzyskanego z tytułu wynajmu, a nie tak jak piszesz wynajmujący. Nie wydaje mi się, żeby ci ludzie nagle przestali posyłać swojoe dzieci do warszawskich szkół i uczelni, a sami przestali pracować w Warszawie, korzystać z warszawskich dróg i komunikacji miejskiej, żeby przestali odwiedzać teatry w mieście pomimo tego, że mieszkają poza nim, a przecież to tacy sami warszawianie jak ty, urodzili się tutaj i wychowali. Teraz mieszkają poza miastem, a nadal płacą podatki w Warszawie, a w większości są to zamożni ludzie, więc i płacone przez nich podatki, w odróznieniu od biednych w większości studentów, są wysokie i powinny trafiać do US w podwarszawskiej miejscowości, a nie tak jak to siędzieje do US Bielany, Bemowo, itp. Czyżby owi warszawianie wykazaywali się w znacznej większości morlanością Kalego? No bo jak nazwać zachowanie, które ich ziomkowie zwalczają, uważając za wielce szkodliwe, a oni sami propagują?
        Wracając do mojego hipotetycznego psa, dostał pracę, bo widocznie jest lepszy, a z całą pewnością jest mniej roszczeniowy, bo nie uważa, że należy mu się buda, czy cokolwiek innego tylko dlatego, że urodził się tam gdzie się urodził, czyli w Warszawie i nie obraża ludzi ze względu na ich pochodzenie, tak jak ty to robiszi i tak jak robili to Niemcy podczas II wojny śwaitowej - czego Warszawa szczególnie doświadczyła - co ty jako rodowity warszawianin powinieneś doskonale wiedzieć. Pamiętasz co oznacza napis "Nur fur Deutsch"? Jeśli nie, to mogę ci przypomnieć, taki napis widniał na tramwajach, restauracjach, urzędach i innych miejscach użytku publicznego w czasie drugiej wojny światowej, w czasie gdy Stolica Polski była okupowana przez III Rzeszę i straciła niestety praktycznie całość swoich mieszkańców należących do tych "lepszych": inteligentnych, zamożnych (płacących podatki) i patriotycznych warstw. Napis ten oznaczał, że wstęp do danego budynku lub pojazdu mają tylko Niemcy, nie warszawianie, którzy jednak w znakomitej większości (poza oczywiście licznymi wyjątkami) nie podpisali volkslisty i byli Polakami z pochodzenia. Ty zamiast dać przykład przyjezdnym, stojąc w pierwszym szeregu wśród tych, którzy walczyą z dyskryminacją ze względu na pochodzenie, wolisz brac przykład z hitlerowców i wracać do czasów, kiedy segregowano ludzi ze względu na to gdzie się urodzili i wychowali, pod przykrywka uczciwego obywatela, który domaga się aby jedynie płacili podatki tam gdzie mieszkają. Gratuluję twoim rodzicom. Pewnie, skoro tak cie wychowali są z ciebie dumni, choć pewności nie mam, wiem za to, że niemieccy okupanci na pewno daliby ci medal za twe wypociny.
        • Gość: wawiak Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.13, 14:56
          karafafafafa,
          strasznie dużo napisałeś.
          co nie znaczy ciekawie.
          zamiast tak przynudzać naucz się
          że w Warszawie mieszkają warszawiacy.

          i słoiki oczywiscie. ;-)

          a napis na tramwajach to był "nur fur deutsche"
          co obecnie niektórzy tłumaczą na "nur fur nazi" ;)
          youtu.be/ZLtocKqUq_E
        • Gość: Dziki Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.13, 16:00
          "Dziku, przejedź się w piątkowy wieczór na Ulrychów, na Wolę"
          po co? Mieszkam na Woli i widzę co dzieje się u mnie w bloku. To nie stali mieszkańcy chleją na umór, tylko właśnie słoje. I tak jest od kilku lat.

          "Z resztą po co ci praca i tak pewnie mieszkasz z mamą, w dodatku mama jest pewnie na rencie, albo emeryturze płaconej z moich i mojego psa podatków i opłat"
          No jeśli ten przydługi wstęp opierasz na swojej autobiografi, to pomyłka, o mnie się nie da tego powiedzieć.
          Mam tyle lat ile mam, pewnie więcej niż ty zdążyłeś przeżyć, czyli więcej niż 20 kilka, od 23 lat utrzymuje się sam, a od 12 mam właśną firmę. Wszystkie swoje podatki płacę w tym mieście-żeby rozjaśnić ci w głowie, to miasto to Warszawa. Nie sram po krzakach, nie szczę po pijaku na czyichś klatkach. Nie kradnę, nie napadam na ludzi, nie maluję po elewacjach budynków, wódki nie lubię więc piję piwo. Blachy na samochodzie mam stołeczne.
          Tak więc twój wywód jest o kant łysej doopy potłuc.

          Reszty pierdół które napisałeś nie będę komentował bo mi się zwyczajnie nie chce.
    • Gość: Ekonom Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą" ... IP: *.ip.netia.com.pl 25.03.13, 08:05
      Panie, naucz się pan definicji podatku bezpośredniego i nie pitol pan, że to jest taki pobierany przy kupnie towaru (np. VAT), bo to jest akurat podatek POŚREDNI. Bezpośrednim podatkiem jest np. PIT czy CIT.
    • Gość: pit91 Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą" ... IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.13, 08:06
      A ja tam lubię Warszawę, mieszkam na Kabatach od urodzenia i nigdzie indziej bym się nie przeniósł. Blisko centrum, las, dobrze rozwinięta infrastruktura itd. W przyjezdnych wkurza mnie nie ich pochodzenie, tylko to jak się zachowują, narzucają swoje zachowanie mimo, że my go nie akceptujemy.
      PS. Co do listu Witolda, konsument płaci podatki pośrednie, a nie bezpośrednie.
      • Gość: Buncol Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.03.13, 08:13
        Wszystko się zgadza tylko masz jakies porblemy z definicja słowa "blisko"
        Jesli z kabat jest blisko do centrum to chyba już nie ma miejsc w wawie gdzie jest daleko :)

        Skoro jest blisko to czemu nikt nie idzie na piechotę czy rowerem a każdy się pcha do metra, które jest zresztą jedynym połączeniem odległych Kabat z centrum.

        • Gość: pit91 Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.13, 08:22
          Miałem na myśli oczywiście metro:) Odległość jest duża do centum ok13km , ale czasowo 20min, to chyba nie zbyt dużo, nieprawdaż?
          • Gość: warszawiak z babki Kabaty.... blisko :) IP: *.ip.netia.com.pl 25.03.13, 09:09
            z prawie każdej części warszawy można dojechać do Centrum w 20 min.
            Ja mieszkam na tzw wypiździewie, Lewandów (zielona Białołęka), gdzie ponoć nic nie ma i wszędzie daleko, a do metra Marymont jadę autobusem 20 min, plus 10 min metrem i jestem na stacji Centrum. Mogę też pojechać bezpośrednio autobusem jadącym co 5-8 min i na Bankowym jestem w 30-40 min.

            Aha, nie jestem słoikiem, jestem warszawiakiem, który nie dostał mieszkania po babci, tatuś nie podżyrował kredytu i nie dostałem spadku po cioci. Musiałem coś kupić, więc wolałem 70 m na Białołęce, niż 40 na Woli :-)



            • kan_1 Re: Kabaty.... blisko :) 25.03.13, 10:11
              "...Aha, nie jestem słoikiem, jestem warszawiakiem, który nie dostał mieszkania po babci, tatuś nie podżyrował kredytu i nie dostałem spadku po cioci. Musiałem coś kupić, więc wolałem 70 m na Białołęce..."
              I stać Cię było kupić 70 m2 za gotówkę tylko z pracy rąk ??? Oj kłamczuszek, kłamczuszek.
              • Gość: wars Re: Kabaty.... blisko :) IP: *.ip.netia.com.pl 25.03.13, 12:08
                Nie, zaoszczędziłem sobie 40.000 zł, pracując i mieszkając z rodzicami do 28 r.ż. a potem wziąłem kredyt na 90% wartości. Nikt mi nie dał, nie pożyczył, nie pomagał. (Poza bankiem oczywiście)
            • Gość: Buncol Re: Kabaty.... blisko :) IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.03.13, 12:24
              Kolego 20 minut to zajmuje średnio wyjechanie z zakorkowanych uliczek Białołęki i Tarchomina do głównej Trasy Toruńskiej lub Modlińskiej
              Potem jeszcze koreczek na Grota i Faktycznie 30 minut i już jesteś przy metrze Słodowiec.
              Potem 15 minut i już w centrum . Potem jeszcze jeden lub dwa przystanki do pracy bo nie każde biuro jest przy samym metrze i już jesteś w pracy tyle ze nie po 20 minutach a minimum po 60 :)
              • Gość: wars Re: Kabaty.... blisko :) IP: *.ip.netia.com.pl 25.03.13, 12:41
                buncol... nie wiem, którędy ty jeździsz, i skąd ta średnia. Zresztą co mnie obchodzi średnia (średnio koń i jeżdziec maja 3 nogi). Ja mam do przystanku 5 min na piechotę i z mojego przystanku jadę do metra Marymont max 20 min. potem 5 min przejście i złapanie metra. 10 min jestem w centrum.
                Albo jadę 15 min wysiadam sobie na Żeraniu i tam ma tramwaj i za kolejne 15 min jestem w centrum.
                Albo jadę bezpośrednio 527 do Bankowego, też 30-35 min.

                razem 35-40 min.

                Mieszkam na "strasznym zadupiu" a mam tyle możliwości, żeby dojechać w różne miejsca warszawy, że mnie metro nie obchodzi.

                Samochodem jeżdżę rzadko, ale kiedy muszę, to dojazd do centrum nie zajmuje mi więcej niż 45 min.
                • Gość: Buncol Re: Kabaty.... blisko :) IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.03.13, 13:01
                  "Samochodem jeżdżę rzadko, ale kiedy muszę, to dojazd do centrum nie zajmuje mi
                  więcej niż 45 min."
                  I to by mnie najbardziej interesowało którędy jeździsz bo powiem szczerze jak nie mam pomysłów.
                  Wisłostrada stoi już od mostu Grota do tunelu przy Starówce.
                  Jana Pawła Stoi od Ronda Babka do Solidarnosci, i to w sumie tyle jeśli chodzi o djozad samochodem do centrum

                  Co do komunikacji publicznej to juz sie poprawiłeś i podałeś 35 - 40 minut a gdybyś miał biuro w centrum ale na południe od PKiN to musiałbyś dodać kolejne 10 minut i wychodzi ze to ja miałem rację mówiąć 50 - 60 minut :)
                  • Gość: wars Re: Kabaty.... blisko :) IP: *.ip.netia.com.pl 25.03.13, 13:07
                    Nigdy nie stałem na Wisłostradzie od Grota. Przenigdy. Od Sanguszki co najwyżej, zwykle jeżdżę Gdańskim. Ale uciekam zaraz w Karową i tyle mnie widzą na Wisłostradzie. Przed rozkopaniem Pragi jeździłem Radzymińską, Zabkowską i Świętokrzyskim.

                    Raz jechałem Jana Pawła II i raz Andersa. Koszmar :)
                    • Gość: Buncol Re: Kabaty.... blisko :) IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.03.13, 14:38
                      Kurde codziennie do roboty jeżdze Gdańskim i Wisłostrada zawsze stoi po horyzont , od kiedy Gallas przestawił światła na powiślu to korem tam jest codziiennie
              • Gość: wars Re: Kabaty.... blisko :) IP: *.ip.netia.com.pl 25.03.13, 12:58
                kolego Buncol, szybki dojazd z Kabat do centrum biurowego na woli

                45-50 min + dojście z 15 min
                jakdojade.pl?fn=52%C2%B07'47%22%2C+21%C2%B03'22%22&fc=52.12991:21.05633&tn=52%C2%B013'37%22%2C+20%C2%B056'21%22&tc=52.22696:20.93925&d=25.03.13&h=12:50&ia=false&t=0&n=0&ri=0&cid=3000&as=true
                Szybki dojazd na Ochotę
                40-45 min + dojście z 15 min
                jakdojade.pl?fn=52%C2%B07'47%22%2C+21%C2%B03'22%22&fc=52.12991:21.05633&tn=52%C2%B012'1%22%2C+20%C2%B058'10%22&tc=52.20045:20.96947&d=26.03.13&h=08:00&ia=false&t=0&n=0&ri=0&cid=3000&as=true
                Szybki dojazd METREM na Bielany
                35 min + dojście z 15 min
                jakdojade.pl?fn=52%C2%B07'47%22%2C+21%C2%B03'22%22&fc=52.12991:21.05633&tn=52%C2%B016'49%22%2C+20%C2%B056'23%22&tc=52.28034:20.93994&d=26.03.13&h=08:00&ia=false&t=0&n=0&ri=0&cid=3000&as=true&apv=bus
                Szybki dojazd na Bemowo
                60 min + dojście z 15 min
                jakdojade.pl?fn=52%C2%B07'47%22%2C+21%C2%B03'22%22&fc=52.12991:21.05633&tn=52%C2%B014'29%22%2C+20%C2%B054'49%22&tc=52.24147:20.91385&d=26.03.13&h=08:00&ia=false&t=0&n=0&ri=0&cid=3000&as=true&apv=bus
                metro może być dobre, ale wcale nie daje gwarancji dojazdu do pracy w Warszawie w 15 min.
          • karamustafafa Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą 25.03.13, 09:18
            Czy to blisko? Wydaje się, że tak, ale przeprowadźmy mały, teoretyczny eksperyment. Do tych 20 minut, które tracisz w metrze dolicz czas na dotarcie do stacji metra od wyjścia z domu, zejście na peron i oczekiwanie na pociąg, policzmy bardzo ostrożnie i dodajmy 10 minut. Czyli razem 30 (przyznasz, że to i tak mocno zaniżone szacunki). Następnie weźmy poprawkę na to, że mimo wszystko mieszkamy w miejscu, gdzie cywwilizacja znajduje się na nieco niższym poziomie niż np. w Niemczech Zachodnich, bo skoro uważamy się za najlepsze miejsce do życia na świecie, to porównujmy się do najlepszych. Otóż w kraju naszych zachodnich sąsiadów przy szybkiej, ale rozsądnej, normalnej i zgodnej z przepisami jeździe autostradą (ok. 190km/h) pokonałbyś w tym czasie dystans ok. 95 km. Czyli równie dobrze co na Kabatach mógłbyś mieszkać w Radomiu. Wyszło tyle samo? Wyszło, więc czy nandal uważasz, że to duża różnica, że mieszkasz w blokowisku na Kabatach, a nie w dawnym woj. radomskim? Dla mnie nie.
            • Gość: Pit91 Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.13, 10:30
              Tak, ale to czysto teoretyczny eksperyment, mogę mieszkać w Szczecinie i w godzinę być w centrum Warszawy lecąc samolotem. Tylko jakie są tego koszty? Metro jest najlepszym i najtańszym sposobem transportu w mieście. Ale wracając do Kabat, podajcie mi inne miejsce w Warszawie, gdzie dojazd zajmuje bezpośrednio 20min do centrum, masz las i rozwiniętą infrastrukturę? Bezpośrednio tzn bez przesiadek.
              • heine-ken Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą 25.03.13, 11:13
                Mieszkałem wiele lat, ale fatalnie się tam czułem, wróciłem na Starą Ochotę, gdzie się wychowałem. Pamiętaj też z łaski swojej, że kilkanaście lat temu to to pole kapusty było, a nie osiedle pełne knajpek i innych udogodnień. Las to właściwie park, owszem, jeździło się np. do Konstancina na rowerkach, ale jak dla mnie to ten tłum jest nieakceptowalny i jak chcę poobcować z naturą, jadę na działkę na weekend. Więc to kwestia preferencji - dla mnie miasto ma być miastem, a las lasem, a kompromis jednego z drugim mi nie pasował.
              • Gość: wars Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.ip.netia.com.pl 25.03.13, 12:14
                No to ci podaję:
                osiedle przy Kondratowicza na Bródnie:
                Las, 20 min bezpośrednio do Centrum, do metra warszawa gdanska 15 min, infrastruktura bardzo dobra, szpital, centra handlowe, sklepy, szkoly, przedszkola, przychodnie

                jakdojade.pl?fn=52%C2%B017'32%22%2C+21%C2%B03'17%22&fc=52.29242:21.05495&tn=52%C2%B014'39%22%2C+21%C2%B00'5%22&tc=52.24441:21.00157&d=25.03.13&h=12:10&ia=false&t=0&n=0&ri=0&cid=3000&as=true
                haha, ale to "praskie" Bródno, a nie "prestiżowe" Kabaty. hahaha
                Dzięki temu tutaj mieszkania w tym samym standardzie są o 1-3 kpln tansze na kazdem jednem metrze :)
                • Gość: Buncol Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.03.13, 12:30
                  Nie przesadzaj bo tez mieszkam przy kondratowicza. O ile infrastrukutra miejska na Bródnie jest o niebo lepsza niż na Kabatch to dojazd do centrum już nie taki szybki.
                  To Metra DW Gdański dojedziesz szybko o ile Policja steruje ruchem bo inaczej korek zaczyna się już przy Rondzie Zaba na Targówku.
                  Tramwaj proszę bardzo ale do niego też trzeba się dostać jakimś autobusem bo nie każdy mieszka przy linii.
                  Przacowałemn w ścisłym centrum przy Chałubińskiego i dojazd nigdy nie schodził mi ponizej 40 minut a zazwyczaj dłuzej
                • Gość: pit91 Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.13, 12:39
                  Ok znaleźliśmy podobne miejsce do Kabat, jednak wciąż bez bezpośredniego dojazdu. Teraz postawmy sobie pytanie czy ktoś kto mieszka od dawna w Warszawie wybierze Bródno, czy Kabaty? Czy na Bródnie są ścieżki rowerowe? Czy ten park można nazwać lasem? Wszystko ma swoją cenę dlatego Kabaty są tak dobrym miejscem do mieszkania w szczególności dla młodych rodzin, dlatego też są droższe.
                  • Gość: Buncol Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.03.13, 12:54
                    Tak ścierzek na Bródnie jest cała masa wzdłuż wszystkich głównych ulic, a kilometr ot Parku Bródnowksiego jest Las Bródnowski niczym nie różniący się od Kabackiego.

                    Czy przyjezdni wybiorą Kabaty czy Bródno? Oczywiscie że Kabaty bo przyjezdni jak nikt inny kieruja się stereotypami. Moja znajoma ze Szczecina po przeprowadzce do wawy w głowie miała tylko Ursynów i tam zamieszkała. Po 5 latach kiedy poznała juz dobrze Warszawę przeniosła się na Bródno bo zauwazyła ze ba Bródnie wszystkiego jest wiecej. Nie musi jździć do innych dzielnic jak to było na Ursynowie. Ma 300 metró do lasu, 600 metrów do parku, 400 metrów do szpitala i urzędu dzielnicy. 100 metrów do duzech CH Targówek. do tego przedszkola, gimnazha i złobki których na Ursynowie i kabatach jak na lekarstwo.

                    Ja sam przeniosłem się z Bielan na Bródno bo tu jest wszystkiego dużo więcej do życia.
                    Tylko dojazd gorszy
                  • Gość: wars Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.ip.netia.com.pl 25.03.13, 13:22
                    Oprócz fajnego Parku Bródnowskiego z super boiskami, placem zabawa, jeziorkiem i dzikiego Lasu ze sciezkami do jezdzienia na rowerze, biegania, spacerowania, masz do tego 3-4 km od Kondratowicza zaczynają się pola, łąki i lasy ciągnące aż do Zegrza (jakieś 20 km od Bródna).

                    Połączenie bezpośrednie do Centrum? 527. Bankowy to centrum, czy jeszcze nie centrum?
                    Do tego 500, w zasadzie 517.

                    Bródno jest również dobrym miejscem, osobiście uważam, że nawet lepszym niż Kabaty, do mieszkania dla rodzin, a mimo to jest tańsze.
                  • Gość: wars Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.ip.netia.com.pl 25.03.13, 13:23
                    a że przyjezdni wybierają Kabaty? no cóż, ich sprawa.
                    Wybierając miejsce dla siebie kieruję się czymś innym niż opinią obcych, w szczególności przyjezdnych, którzy miasta nie znają.
                  • Gość: wars Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.ip.netia.com.pl 25.03.13, 13:29
                    maps.google.pl/maps?q=warszawa,+kondratowicza&hl=en&ll=52.292176,21.05172&spn=0.009817,0.027874&sll=51.953751,19.134379&sspn=10.136507,28.54248&t=h&hnear=Kondratowicza&z=16&layer=c&cbll=52.292176,21.05172&panoid=4s17B_GvaejgM3XMFMB4fw&cbp=12,5.06,,0,14.06
                    pójdz sobie w każdą stronę po 500 metrów i powiedz mi, czy Kabaty są lepsze.

                    Ostatnio byłem na Kabatach, na Stryjeńskich. Powiem co, że osiedle wygląda jak Tarchomin. Każdy blok inny, brzydkie jak na przedmieściach Radomia, naćkane tego jedno na drugim, mało zielenie dookoła (trzeba jechać do lasu).
                    Nie rozumiem ludzi, którzy tam chcą mieszkać i jeszcze mówią, że to prestiż.
                    maps.google.pl/maps?q=warszawa,+stryje%C5%84skich+19&hl=en&ie=UTF8&ll=52.131116,21.055888&spn=0.002476,0.006968&sll=52.131222,21.056043&sspn=0.019811,0.055747&t=h&hnear=Stryje%C5%84skich+19,+Warszawa,+mazowieckie&z=18&layer=c&cbll=52.131116,21.055888&panoid=m2Vx65qKTLMTivlbx__gvQ&cbp=12,22.43,,0,0
                    • Gość: pit91 Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.13, 17:04
                      Tak samo mieszkańcy Kabat nie rozumieją jak można mieszkać na Bródnie. Bloki paskudne, nieciekawe towarzystwo. Proste, nie stać cię to mieszkasz na Bródnie, masz kasę kupujesz mieszkanie na Ursynowie. Na potwierdzenie zobacz ile jest nowych mieszkań na sprzedaż na Bródnie, a ile na jednej ulicy - Wąwozowej. Masz chyba rozwiązanie czemu ludzie chcą tu mieszkać.
                      • Gość: warszawiak z babki Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.play-internet.pl 25.03.13, 18:04
                        91 w twoim nicku to rok urodzenia?
                        to by wiele tłumaczyło.

                        Ludzie podejmują wiele nieracjonalnych decyzji.
                        Kabaty mają tylko jeden mikroplus nad Bródnem. Metro. Plus jest niewielki, bo podróż z Kabat do Centrum, co nie zawsze jest celem podróży, trwa stosunkowo długo. Innych plusów naprawdę nie widzę.
                        Ursynów i Bródno mają wiele podobieństw. Wielka płyta, podobny przekrój przez społeczeństwo, czyli "klienci" spółdzielni mieszkaniowych. Na Kabatach mieszka nieco więcej zamożnych ludzi, gotowych przepłacić, by poczuć się prestiżowo. Plus dla Kabat? Nie wiem, niekoniecznie. Nuworysze to znowuż nie takie fajne towarzystwko. Nieciekawe towarzystwo na Bródnie? Towarzystwo jak to na osiedlu. Jedni ciekawsi, drudzy mniej. Mnie nic nigdy złego nie spotkało i nie byłem świadkiem żadnej awantury, pyskówki. Normalni ludzie: uczą się, pracują, robią zakupy.
                        Na Bródnie w ciągu ostatnich kilku lat powstało sporo nowych małych inwestycji, stąd niewiele ogłoszeń, szczególnie we wschodnim fragmencie, przy Zaciszu i Lasku Bródnowskim. Nie są to tak szpetne sraczkowo-morelowo-jajeczne bloki z lat 90, jak na Kabatach. Plus dla Bródna. Na Bródnie jest dużo więcej przestrzeni, zieleni, powietrza między blokami. Plus!
                        Na Kabatach jest pewnie więcej wycmokanych kawiarenek, sklepów ze zdrową żywnością, 3-języcznych przedszkoli itp, cała ta nowobogacka galanteria. Ok, jak ktoś chce, niech korzysta. Niech będzie plus dla Kabat, ale z tych kafejek korzysta i tak niewielki odsetek ludzi. Przeciętny rodzic nie ma czasu i ochoty na cmokanie latte przy stoliku. A raz w tygodniu można zrobić spacer po mieście (w ciekawszych miejscach niż Pasaż Ursynowski, czy Wąwozowa).
                        komunikacja: Bródno metra nie ma (jeszcze) ale dojazd do wielu punktów w mieście (Praga, Śródmieście, Żoliborz) zajmuje mniej niż 30 min.

                        Czemu więc ludzie chcą mieszkać na Kabatach?
                        Bo tacy jak ty natłukli im do głowy, że Warszawa kończy się na Wiśle, że za Wisłą jest MORDOR. Ja mieszkałem w wielu miejscach Warszawy. Teraz mieszkam na Białołęce, ale Bródno to moja druga dzielnica, gdzie mam szkoły, przedszkole, basen, sklepy. Wszystko na wyciągnięcie z ręki po drodze do domu. A wielu moich sąsiadów ma tam rodziny. Normalne, nie uwierzysz.

                        Ludzie przepłacają, bo chcą sobie kupić prestiż, jakość, szacunek, poczucie sukcesu.
                        Ale to już jest ich problem. Obiektywnie Kabaty nie są lepsze od Bródna. Zobaczyłbyś, gdybyś tu przyjechał, pobył, pomieszkał, bo póki co wydaje mi się, że wyciągasz wnioski nie mając ku temu żadnych wiarygodnych źródeł :)

                        A mieszkania na Kabatach są droższe, bo jelenie są gotowi tyle płacić.

                        Aha, i odpowiedź na pytanie dlaczego tak dużo jest ogłoszeń z Kabat? Bo nie ma klientów?
                        • Gość: pit91 Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.13, 18:48
                          Ty widzisz jedno, a ja widzę przepaść pomiędzy Kabatami a Bródnem. I do czego zmierza ta dyskusja? Do niczego, bo każdy z nas będzie miał subiektywny pogląd o swoich dzielnicach, ale obiektywnie Kabaty są o niebo lepsze od Bródna i to widać w cenach mieszkań. Trochę ekonomii, jak jest duża podaż mieszkań ich cena powinna spadać, a czemu wciąż mieszkania na Kabatach kosztują po 9-10k/m2? Ponieważ jest na nie zapotrzebowanie Gdyby ludzie tak chcieli mieszkać na Bródnie przy tak ograniczonej podaży to ceny byłyby wyższe na o 2k niż na Kabatach, a dlaczego tak nie jest? No właśnie dlatego, że ludzie wolą Kabaty.
                          • Gość: warszawiak z babki Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.play-internet.pl 25.03.13, 19:14
                            a Żywiec jest lepszy od Lecha?

                            Kabaty są jakąś marką. Kupujący mieszkanie na Kabatach kupuje jakąś markę i jest gotów za nią zapłacić. Bródno nie ma dobrej marki, i dlatego, mimo podobnych warunków, oferuje niższe ceny. A każdy kupuje to, co chce.

                            Mówisz, że obiektywnie są lepsze? Obiektywnie można jedynie stwierdzić, że Kabaty są droższe. I tyle. Ale niech ci będzie. Ja uważam, że mieszkania tyle kosztują, bo ludzie są gotowi za nie tyle płacić, a nie że tyle są obiektywnie warte. Do czasu aż bańka pęknie i ceny spadną. A spadną, kiedy metro dojdzie na Targówek i Bródno i się okaże, co się okaże :)
                            Podobnie było na Wilanowie, mieszkania po 10-12K teraz są po 8-9K. Nowe na Bródnie kosztują 7-8K.
            • tszczesn Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą 25.03.13, 13:16
              Popełniasz taki sam błąd - dolicz czas dojazdu do autostrady (nie mieszkasz przecież przy autostradzie), czas dojazdu od autostrady do miejsca pracy. czas odśnieżania samochodu zimą itp. przyjemności. Do tego kosztuje to więcej, co też może być ważne. No i 190km/h to owszem można, ale tylko w Niemczech. U nas jakoś trochę mniej.

              Sam też się przeprowadziłem pod Warszawę, bo mi tak przyjemniej - dom stoi w lesie (i jest go gdzieś ze 20km, a nie taki parkowy zagajnik jak na Kabatach). Dojazd dłuższy, ale wygodny, zużywam go na spokojne czytanie. Każdy ma swoje priorytety :)
    • Gość: CWS.. Kiedyś... IP: 91.212.2.* 25.03.13, 09:45
      Kiedyś ludzie kochali swoje miasta (Warszawę, Lwów) takie jakimi były - w pierwszym rzędzie myślało się o dobrych stronach - teraz (za pomocą niepolskich mediów) szuka się tego co nie jest do końca dobre i to się uwypukla...

      Komuś chodzi o to aby Polacy nie lubili miejsc skąd pochodzą w których mieszkają.... ciekawe dlaczego.

      P.s. Warszawa da się lubić tylko (1) potrzebne jest normalne pozytywne nastawianie, duma bo to w końcu jedno z największych europejskich miast (NASZE!) a także (2) trzeba znać HISTORIĘ, naprawde wyjątkowa tego miasta.....

      Pozdrowienia z Poznania (nie z "Pozka" ani nie z "Wrocka" gdybym był z Wrocławia;) )
      • tom_aszek Re: Kiedyś... 25.03.13, 09:57
        Gość portalu: CWS.. napisał(a):

        > Kiedyś ludzie kochali swoje miasta (Warszawę, Lwów) takie jakimi były - w
        > pierwszym rzędzie myślało się o dobrych stronach

        Tak ale to skutkowało czasem idealizowaniem - wiesz, te wszystkie "Warszawa to Paryż północy" tudzież "Gdybym miał kiedyś urodzić się znów to tylko we Lwowieee...". Tymczasem jak się dotarło do tych 'mniej dobrych' stron miasta to wychodziło, że po prostu jest takie jak inne, czyli ma dobre i złe dzielnice czy ulice, mieszkańcy są bogaci ale i biednych nie brakuje itp...
        Poznań to też nie tylko cudowna Starówka z koziołkami oraz Jeżycjada, prawda? :)

        > Komuś chodzi o to aby Polacy nie lubili miejsc skąd pochodzą w których
        > mieszkają.... ciekawe dlaczego.

        Przypomina się motto Armii Radzieckiej: "Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma" :)
      • Gość: Tirinti Re: Kiedyś... IP: 78.8.207.* 25.03.13, 10:59
        Kiedyś ludzie byli mniej mobilni i jak nie znali innych miast to myśleli, że to ich jest najlepsze na świecie.
        Jeżeli akceptuje się wady to nie ma szans na zmianęna lepsze. Wady trzeba piętnować i z nimi walczyć, a jeśli zmiany z roku na rok są na gorsze to nie ma sensu marnowaćsobie życia, trzeba sobie poszukać lepszego miejsca do zycia.
    • Gość: kjaebfk. Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą" ... IP: 194.181.191.* 25.03.13, 09:49
      Bez żalu żegnamy Autora listu.
    • Gość: hmmm Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą" ... IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.13, 09:58
      Dziwnie szybkie tempo życia w tej dużej wiosce na "W". Spieszą się chyba, aby szybciej się wykończyć :). Jak wpadnie się do innego miasta czy wsi to widać jednak różnicę tempa życia.
      I jeszcze jedno - nie jestem: złośliwy, rasistą , narodowcem, komunistą itd. itp. ale jak czytam i słyszę: "ojczyzna - Śląsk czy Opole" to mam dreszcze i dziwne skojarzenia. OJCZYZNA jest jedna - POLSKA i basta ! Rozbić Polskę na regiony i przyłączyć je do...sąsiadów? Może zaprosić "turystów" i przeprowadzić referendum?
    • Gość: gość WAWA Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą" ... IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.13, 10:01
      Nie wiem co to za nowa akcja GW - skłócić mieszkańców Warszawy - Dziel i rządź? Jestem rodowitą Warszawianką i choć widzę, że powoli zaczynamy stanowić mniejszość, lubię weekend majowy i Wszytkich Świętych bez korków etc ,to nigdy ja, ani nikt z moich znajomych - rodowitych Warszawiaków - nie nazywaliśmy nikogo "słoikami". Nie lubię natomiast pogrdliwych określeń "Warszawka" i ciągłego psioczenia na moje miasto. Nie podoba Ci się - to wyjedź. Na marginesia "rodowity Warszawiak" to nie jest dla mnie nawet ten urodzony w Warszawie, którego rodzice przyjechali tu do pracy, mieszkają w blokowisku i nic ich z tym miastem nie łączy. Natomiast Warszawiakiem może być ktoś, kto przyjechał tu np. na studia, został, lubi to miasto i tworzy jego kulturę.
      • tom_aszek Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą 25.03.13, 10:05
        Gość portalu: gość WAWA napisał(a):

        > Nie wiem co to za nowa akcja GW - skłócić mieszkańców Warszawy

        Jaka 'nowa'? Tubylcy kontra przyjezdni, rowerzyści kontra kierowcy, piesi kontra rowerzyści...
        Interes musi się kręcić! tylko kręci się coraz gorzej bo internauci inwestują w adblocki i eliminatory slajdów i różne takie wynalazki ułatwiające życie. :)
    • kan_1 Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą" ... 25.03.13, 10:03
      I właśnie Warszawa nie potrzebuje takich cwaniaczków jak Witold.
      Podatki płaci wraz z towarem, bo tu mieszka i żyje ale gdzie rozlicza PIT tego już nie napisał.
      I to właśnie charakteryzuje słoja. Naburmuszony na miejsce w którym żyje a podatki płaci pewnie na Śląsku albo w „...jednej z europejskich stolic...”
      Nie ma najmniejszego znaczenia miejsce zameldowania liczy się miejsce zamieszkania, a więc, Warszawa. US tez rozliczają po miejscu zamieszkania.
      A propos wstawania w komunikacji miejskiej to winni są rodzice, którzy tego nie nauczyli. Młodzież warszawska też ma duży problem z tym, a więc jest to zjawisko bardziej złożone niż tylko sprawa przyjezdnych.
      • Gość: Zimny Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.108.152.207.wlantech.pl 25.03.13, 19:47
        Głupiś! Ładnie gość napisał i ja jako Warszawiak za to go szanuję. Nie ma słowa, które by nas obraziło a tekst o lokalnych społecznościach i ojczyznach jest niczym najlepsze kawałki z filmów Kutza. Takich przyjezdnych witałbym chlebem i solą. Kochając Warszawę jestem zakochany w wielu miejscach Polski - Śląsku, Beskidzie Niskim i Bieszczadach, Podlasiu, Lubelszczyźnie, Wielkopolsce itd. Ludzi można wszędzie spotkać różnych. Ten gość napisał spokojnie i od serca, więc nie przygaduj mu od cwaniaczków. To nie prosty, gbur a dojrzały facet i zasługuje na szacunek. Jeżeli mam wybierać kto powinien wyjechać to typuję Ciebie...za Twoją postawę.
      • Gość: swojak w poznaniu to samo IP: *.icpnet.pl 25.03.13, 23:30
        podzielam zdanie RODOWITYCH warszawiaków. W Poznaniu jest ta sama sytuacja. przyjezdni / u nas zwani chadziajami albo kargulami/dosłownie nas zalewają a ze sobą przynoszą swoje prowincjonalne zachowania i przyzwyczajenia. warto zwrócić uwagę na spustoszenie jakie czynia na lokalnym rynku nieruchomości / windują ceny wynajmu/ i pracy / zaniżają stawki/. a co najbardziej wkurza nie meldują się i swoje podatki placą na wioskach w zachodniopomorskim i lubuskim a u nas z wszystkiego korzystają. Miejsce w szpitalu daj, miejsce w żłobku/przedszkolu daj ale sami do niczego nie chcą się swoimi podatkami dorzucić!!!!!!
        • Gość: Wałczanin Re: w poznaniu to samo IP: *.ip.skylogicnet.com 26.03.13, 05:11
          Taki buc i burak jak Ty nie zasługuje by zobaczyć chociaż grosza od przyjezdnych. Dawno już dokonałem obserwacji, ze niektórzy poznaniacy są bandą zarozumiałych bucy (a teraz niestety część warszawiaków do nich równa), wstyd tylko przynosisz porządnym mieszkancom swojego miasta.
    • klemens1 Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą" ... 25.03.13, 10:05
      Zamiast podziału na słoiki i warszawiaków, proponuję podział na "sfrustrowanych głupków" i "normalnych", gdzie to obu kategorii można zaliczyć i niektóre słoiki, i tubylców.

      W każdej społeczności znajdzie się kilka sfrustrowanych jednostek, które zdają sobie sprawę z własnej bezużyteczności i próbują się dowartościować argumentami niemerytorycznymi, w czym króluje "byłem tu wcześniej więc jestem lepszy" + rozbuchane generalizowanie.
      Żałosne to i płytkie, w dodatku nie robiące najlepszej opinii normalnym warszawiakom bez kompleksów.

      • alefajnie Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą 26.03.13, 13:44
        i pod tym się podpiszę
    • ggargi "Warszawa" sama jest sobie winna 25.03.13, 10:26
      Wkurza mnie narzekanie "warszawiaków" na "obcych" "słoiki" … Warszawa sama jest sobie winna a to przez centralizację ośrodków władzy, a co za tym idzie centrale firm. Gdybyśmy mieli system niemiecki z rozrzuconymi ośrodkami władzy po całym państwie to migracja wyglądała by inaczej.
      Ale jest też inny punkt widzenia - ludzie napływają do warszawy bo są lepszymi i tańszymi pracownikami niż rodowici warszawiacy … i już.
      Chcecie być enklawą "prestiżu" … wystarczy zobaczyć jak się "bydło" z wawy zachowuje w Sopocie, Władysławowie, rodowici warszawiacy, lepsi od reszty :)
      • hrabia_piotr Re: "Warszawa" sama jest sobie winna 25.03.13, 10:52
        ggargi napisał:
        > Wkurza mnie narzekanie "warszawiaków" na "obcych" "słoiki"

        Tak samo jak i narzekanie (niektórych, podkreślam) Polaków spoza Warszawy na Warszawę i jej mieszkańców.

        > … Warszawa sama jest sobie winna a to przez centralizację ośrodków władzy, a co za tym idzie centrale firm.

        Czekaj, już dzwonię do premiera, żeby poprzenosił urzędy państwowe do różnych miast ;-)

        To typowe nierozróżnienie Warszawy jako siedziby urzędów centralnych (czyli właśnie "stolicy") od Warszawy jako miasta i jej mieszkańców.

        > Ale jest też inny punkt widzenia - ludzie napływają do warszawy bo są lepszymi
        > i tańszymi pracownikami niż rodowici warszawiacy … i już.

        Nie. Ludzie napływają, bo tu mogą znaleźć edukację i pracę "na poziomie", których nie znaleźliby w miejscowościach, z których pochodzą... i już.

        > wystarczy zobaczyć jak się "bydło" z waw
        > y zachowuje w Sopocie, Władysławowie, rodowici warszawiacy, lepsi od reszty :)

        Zaglądałeś im w dowody osobiste? Wiesz, jakoś czasem jest tak, że ci "warszawiacy we Władku" to wcale nie są warszawiacy. Rozrzut miejsca pochodzenia mówiących o sobie, ze "są z Warszawy" dochodzi do 150 km od Warszawy.
      • Gość: Tirinti Re: "Warszawa" sama jest sobie winna IP: 78.8.207.* 25.03.13, 11:08
        A czy to Warszawiacy zagarneli władzę? Czy Tusk jest z Warszawy? Czy jego poprzednicy byli?
        Poza tym co am centralizacja władzy pańśtwowej do centralizacji firm. To prezesi firm uparli się ,że chcą mież siedziby w Warszawie w jak najdroższych biurowcach bo to im daje ich wyimaginowany prestiż. W efekcie czego powstaje coraz wiecej biurowców ale nikt nie myśli o infrastrukturze, która zapewni do nich dojazd. City to można budować w Londynie czy Nowym Jorku, gdzie jest rozbudowane metro, można też udować w Szanghaju gdzie w kilkanaście lat zbudowali sieć metra skłądającą się z kilkunastu linii.
        A wracając do centtralizacji to owe centrale przyciągają ludzi, któzy chcą pracowaćw centralach i wszyscy chcąwygryźćinnych by wspinać siępo szczeblach kariery.
    • Gość: Roślina Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą" ... IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.03.13, 10:47
      Jestem "stąd". Urodzonym w Wawie rodowitym i rdzennym warszawiakiem i nie mam nic przeciwko "słoikom", pod warunkiem, że chcą się asymilować, płacić podatki i dbać o to miasto. Tylko tyle i ..... aż tyle. Nie obchodzi mnie czy ktoś śledzikuje, czy mówi gwarą ze Śląska. Zachowuj się tak jakbyś zachowywał się u siebie w domu a wszyscy będziemy zadowoleni. To takie proste.
    • Gość: Tirinti Tutrjszy: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą" ... IP: 78.8.207.* 25.03.13, 10:53
      Ja od urodzenia mieszkałęm w Warszawie a od półroku pracujęw Łodzi.
      Może to dziwne, ale dostałęm ofertę lepiej płatną niżmiałem w Warszawie.
      W Łodzi żyje się spokojniej. Nie ma tłumu korpolemingów pędzących z przystanku do swoich korpobiurek. Tu w Łodzi też pracujęw korporacji ale jednak atmosfera jest inna.
      Ceny wynajmu mieszkańsąniższe i mogę mieszkać blisko centrum, blisko pracy i sklepów. W warszawie wszędzie jest daleko, wszędzie są korki i wszędzie wszyscy się spieszą.
      Już podiołem decyzję, że jak mi siękontrakt w Łodzi skończy to nie wracam do Warszawy, tylko szukam pracy za granicą i to zdecydowanie nie w wielkim miesćie.
      • Gość: Buncol Re: Tutrjszy: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą" IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.03.13, 12:39
        Gdyby ta Łódź jeszcze jakoś wyglądała i zapewniała normlane warunki życia to juz dawno byłaby ciekawą i tańszą alternatywą dla wawy.
        Niestsety ale wygląd mista jest dramatyczny , ludzie zapuszczeni i ogólne wrażenia depresyjne.
        Znam Łódź dobrze i za każdym razem jak wracam do wawy to cieszą mnie równe chodniki, jako tako utrzymana zieleń i to ze w każdej kamienicy nie stoi śmierdzący menel.
    • ma_dre Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą" ... 25.03.13, 11:06
      Pani Ewo Święcicka, wypisuje pani bzdury. Wychowana w malej wsi na obrzezach nieduzego miasta, od dziecka ustepuje miejsca w autobusie i innych srodkach komunikacji. Nie tylko ja i nie tylko u siebie. Zle pani wybrala kryterium odrozniania rodowitego od naplywowego miszekanca Warszawy. No chyba ze w Warszawie kazdy nosi skan dowodu osobistego na czole z widocznym miejscem urodzenia i jest pani na 100% pewna ze nie ustepuja miejsca naplywowi, to najmocniej przepraszam. Do Warszawy mnie nie ciagnie. Bylam kilkakrotnie, nie zachwycila mnie niczym. Zabytki jak w kazdym wiekszym polskim miescie, no moze infrastruktura bogatsza, ale bez szalu...
    • Gość: melancholia Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.13, 11:22
      Chamstwo przynoszą tu głownie "przyjezdni".
      A zwłaszcza ci, którzy uważają, ze im się tu wszystko nalezy a poza tym Warszawa jest beznadziejna.
      Mnie tam nie żal, że komuś nie chce się tu wracać. Takich Warszawa nie potrzebuje.
    • Gość: szura Żal czytać te listy i wypowiedzi na forum. IP: 81.15.171.* 25.03.13, 11:57
      Jestem z Lublina, mieszkam w W-wie od 14 lat. Lublin (w swojej mniejszej skali) pełni podobną funkcje co Warszawa, tzn jest pełen osób, które przyjechały na studia i do pracy z Biłgoraja, Kraśnika, Frampola, Bychawy, Janowa Lubelskiego itp.
      W skali Lubelszczyzny Lublin jest tym centrum i przyciąga ludzi.
      w Lublinie nie ma rózróżniania na zasadzie nasz/obcy. W Lublinie nikt się nie pyta gdzie się urodziłeś. Nikt nie pyta się dlaczego nie jesteś zameldowany ani dlaczego jeździsz na tablicach LHR albo LBI. Nikt nie prowadzi w prasie nagonki na młodych ludzi próbujących związać koniec z końcem. Nikt nie wytyka nikomu, że dziecko o korzeniach podlubelskich zajmuje miejsce w przedszkolu albo, że pracuje za głodowe stawki.
      Tu na młodych ludzi się czeka. Byliście kiedyś na miasteczku akademickim w Lublinie? To kawał miasta w samym centrum - nie do pomyślenia w Warszawie.
      Smutno mi kiedy czytam o "słoikach" - głównie młodych i miłych ludziach,
      • Gość: wars Re: Żal czytać te listy i wypowiedzi na forum. IP: *.ip.netia.com.pl 25.03.13, 12:23
        haha, w warszawie tylko przyjezdni pytają o miejsce pochodzenia.
        pracowałem kiedyś przez moemnt, z 8 lat temu, w pewnym wydawnictwie. 90% napływ. Wówczas jeszcze nie miałem pojęcia o tym, jak wyglądają firmy w Warszawie. Wcześniej miałem kontakt w prawie tylko z warszawiakami, obcych było kilkoro na studiach.

        Każda pierwsza rozmowa w wydawnictwie.
        Oni: Cześć, jestem Anka, skąd jesteś?
        Ja: Cześć, Marek jestem, jak to skąd?
        Oni: No, skąd przyjechałeś?
        Ja: Przyjechałem? Na Jelonkach mieszkam.
        Oni: A gdzie to? Ja jestem z Węgorzewa, Siemiatycz, Łodzi, Ostrowi, Ostrołęki...

        Popracowałem 2 tygodnie i uciekłem. Podła firma, wyzysk, wyścig szczurów.
      • Gość: Buncol Re: Żal czytać te listy i wypowiedzi na forum. IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.03.13, 12:47
        Wszystko rozchodzi się o pieniądze.
        W Lublinie młodzi są witani z otwartymi rękami bo uczelnie na nich zarabiają , miejscowa ludnosć również.
        W Warszawie troche sa inne koszta i okazuje sie że obecnosć 300-400 tys mieszkańców którzy nie dokładaja sie do budżetu staje się problemem.
        Lublin nie musi dopłacać 1,5 miliarda złotych rocznie do samej komunikacji miejskiej.
        Lublin nie musi budowac wielkich arterii dorgowych i mostów aby zapewnić dojazd tym wszystkim przyjezdnym
        Lublin nie ma problemu z brakiem miejsc w przedszkolach, złobkach i podstawówkach.
        • Gość: szura Re: Żal czytać te listy i wypowiedzi na forum. IP: 81.15.171.* 25.03.13, 13:36
          Masz rację - Lublin jest najbogatszym miastem w Polsce. Na każde dziecko przypadają 4 miejsca w przedszkolach i 5 w żłobkach. Korków w ogóle nie ma, więc postanowiono zwinąć w centrum asfalt i wysłać do stolicy w ramach pomocy dla Warszawy. Do komunikacji miejskiej też nic nie dopłacamy - co więcej zarabiamy na niej tyle, że w przyszłym roku wysyłamy z tej kasy misję załogową na Marsa.

          Proporcje przyjezdnych w Lublinie i Warszawie są takie same, a województwo lubelskie jest najbiedniejszym regionem UE. Czuwaj
          • Gość: kpawlowski I to jest powód, żeby nam niszczyć rynek? IP: *.182.154.218.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 25.03.13, 14:28
            Mnie obchodzi Lubiln tyle samo co Ciebie Warszawa. My (Warszawiacy) nie potrzebujemy waszych mieszkańców (zaniżających nam płacę) w naszym mieście - czy tak ciężko to zrozumieć?

            Jedna BARDZO ważna rzecz - MY płacimy janosikowe a wy nie! Widzisz różnicę?
          • Gość: Buncol Re: Żal czytać te listy i wypowiedzi na forum. IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.03.13, 14:43
            Człowieku co ma piernik do wiatraka. Lublin jest biedny ale jego infrastruktura drogowa wyastarcza żeby mieszkańcy Lubvlina na drogach sie pomieścili. Lublin nie musi wydawać 6 miliardów na budowę metra a Warszawa musi.
            Lublinianie narzekja na dojazd do Warszawy a Warszawiacy na dojazd z jednej dzielnicy do drugiej
    • Gość: Ola M. Do pani Ewy Ś. IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.13, 12:39
      Większej bzdury nie czytałam. To, czy młody ustępuje miejsca nie jest w żadnym razie determinowane pochodzeniem, ale wychowaniem. Urodziłam się w niewielkim mieście, wychowałam w większym, teraz mieszkam w Warszawie. Od dziecka babcie i mama mówiły mi, żebym wstała, lub usiadła im na kolanach. Na pytanie czemu, odpowiadały "Bo Pani sobie tu usiądzie". Zawsze ustępowałam miejsca starszym, nawet będąc w ciąży. To u mnie odruch warunkowy.
      I jeszcze przykład - wsiadam do autobusu w 9 miesiącu ciąży. Około 11 letni chłopiec niepewnie się podrywa, na co jego mama mówi konspiracyjnym szeptem "Siedź, nie wygłupiaj się!". Nie, nie był to wioskowy PKS, ale warszawski autobus ZTM.
      • Gość: L Re: Do pani Ewy Ś. IP: *.bfg.pl 25.03.13, 12:56
        Zgadzam się w 100%. Pani Ewa chyba nigdy nie była w małym mieście i nie wie, że tam - tak jak wszędzie (w Warszawie również) są ludzie dobrze i źle wychowani. Pochodzę z małego miasteczka i zawsze ustępuję miejsca starszym - nie ważne czy chodzi o miejsce w autobusie, w kościele czy w jakiejś poczekalni. Rodzice mnie tego nauczyli, a rodzice pochodzą ze wsi.
        Pani Ewo, dobrze, że uczy pani dzieci ustępowania miejsca. Szkoda, że nie tłumaczy im pani, że to nie zależy od pochodzenia - wręcz przeciwnie - utwierdza pani dziecko w przekonaniu, że warszawiak jest lepszy. Żal.. kolejne pokolenie warszawskich buraków rośnie, które uważa się za lepsze, lepiej wychowane - tak, jakby to, że na wsi nie ma komunikacji miejskiej oznaczało, że osoba tam mieszkająca nie wiedziała, co to tramwaj i nie wiedziała, że starszym ludziom jest trudniej stać.
      • Gość: przyjezdny z miast Re: Do pani Ewy Ś. IP: 194.246.124.* 25.03.13, 16:23
        Jednak pochodzenie wywiera w pewnych kwestiach wpływ na zachowanie. Ludzie z mniejszych miejscowości i wsi mają mniejszą zdolność (przepraszam wszystkich z uogólnienie) samodzielnego myślenia, bo są przyzwyczajeni żeby robić to co sąsiedzi, co większość otoczenia. Taki banalny przykład: Większość żre pop corn w kinie? To i ja będę jadł? A czy to ma sens, czy to wypada, czy to konieczne? Nieważne, większość tak robi i jest git. Nie można byc innym od reszty, bo co ludzie powiedzą. Coś na zasadzie "jedzmy gó..o - miliardy much nie moga się mylić". I tak jest wielu płaszczyznach - bezmyślne naśladownictwo, żeby nie powiedzieć lemingizm ;-)
        Kolejna sprawa. Tacy ludzie nad wyraz podejrzanie przejawiają wyższość transportu prywatnego nad zbiorowym publicznym. Nieważne, że zbiorkomem taniej i bardzo często szybciej. Własnym autem wygodniej. Może dzieje się tak dlatego, że za dzieciaka nie mieli kontaktu z komunikacją miejską, a jedyny środek transportu gdziekolwiek dalej to przysłowiowy Tarpan? Może zaplanowanie podrózy, przesiadek to zbyt duży wysiłek intelektualny? Może za dzieciaka nie spotkali się z korkami, z nawałem ludzi w jednym miejscu (no może poza pasterką)?
        Ludzie z mniejszych miejscowości nie potrafią z reguły oszczędzać. Robią wszystko "na bogato". Wszystkiego ma być dużo, aż nadto. A to czy się zmarnuje czy nie - nieważne. Tak nauczeni i koniec. Najwyżej da się świniom (w przypadku jedzenia), wyrzuci do lasu jak coś przestanie byc potrzebne. Nie znają pojęcia marnotrawstwa. Aż przypomina się scena z "Kogla-mogla", w której Kasia miała przygotować drobne przekąski na małe spotkanie u państwa Wolańskich, a odstawiła konkretną ucztę. Nie osądzam czy takie podejście jest dobre czy złe.
        Wreszcie dla takich ludzi segregacja śmieci to jakiś dziwny wymysł dziwnych ludzi. No ale jak za dzieciaka nie widziało się nigdy punktu skupu surowców wtórnych, to i samo pojęcie "surowiec wtórny" jest tak samo bliskie zagadnienia fizyki kwantowej.

        Doskonale zdaję sobie sprawę, że generalizuję i przepraszam jeśli kogoś błędnie zaszufladkowałem. Niestety takie spostrzeżenia dały moje obserwacje.
        • Gość: kpawlowski Chrzanisz i tyle! IP: *.158.216.36.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 25.03.13, 16:58
          Po Twojej wypowiedzi wstydzę się bycia Warszawiakiem...

          Jendak odnisę się do kilku punktów Twojej wypowiedzi:
          1. Zbiorkom - totalna pomyłka, cos co ma małe racje bycia w świetle ciągłych podwyżek. Czemu? A już mówię: rodzina dajmy na to trzyososbowa (jakich w Warszaiwe większość). Bilet dla Ojca, Matki i dziecka to ok 10pln jadąc w jedną stronę. Zakładając, że Rodzina jedzie bez przesiadek to nie jest duża kwota, ale jeśli weźmiemy jako założenie dwie przesiadki to już daje nam niemałą sumę. I to w jedną stronę! I to ma być taniej niż jazda własnym autem? Kpisz, czy w cuda wierzysz? O wygodzie nawet nie wspomnę... Tarpan mówisz? Czyżby z praktyki?
          Twój argument jest do doopy, całkowicie obalony.
          2. Oszczędzanie. Akurat ludzie z mniejszych miejscowości robią to sto razy lepiej niż miastowi - im się w domach nie przelewało i doceniają każdy grosz w przeciwieństwie do buraków Twojego pokroju.
          3. Śmieci i ich segragacja. No to już jest szczyt Twojej głupoty! Po jaką cholerę segregować śmieci skoro i tak wszystko trafia do jednego śmieciowozu, do jednego kotła? Zbędna czynność i tyle. I nie ma tu znaczenia czy ktoś jest ze wsi czy z miasta - jak MYŚLI to tego nie robi i tyle! Sefrefgacja śmieci to jest człkowity bezsens i tyle. I nie chrzań mi o ekologii, bo dopókinie będzie śmieciowozów dostosowanych do odbioru segregowanych śmieci ich oddzielanie jest z doopy i koniec.

          O jakich obserwacjach mówisz? Czyżby o obserwowaniu własnej rodzinki?
    • Gość: huston_mamy_proble kocham Warszawę :) nie będę płakał za słojami IP: *.tktelekom.pl 25.03.13, 13:31
      kiepsko jeżdzą samochodami na chamskich blachach...na 3 pasmówce zawsze zajmują środkowy pas ( prawego sie boją )
    • Gość: kpawlowski Warszawiak: bez żalu pożegnam słoje.... IP: *.182.154.218.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 25.03.13, 13:38
      Jestem Warszawiakiem od kilku pokoleń, jak mało kto mieszkający w tym nieszczęsnym mieście. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem rodowitym Warszawiakiem. Nic mnie tak nie denerwuje jak przyjezdne słoje, zaniżające zarobki! Przykład? A proszę: kiedyś, zanim zacząłem pracować sam na siebie pracowałem w korporacji na dość wysokim stanowisku, zajmowałem się między innymi zatrudnianiem nowych pracowników. Średnia pensja szeregowego pracownika wynosiła (jakieś 8-10 lat temu) około 1500pln netto. Wszystko było ładnie i pięknie, dopóki ktoś z kierownictwa (zarządu) nie wpadł na pomysł zatrudniania słojów - pensje zwykłych pracowników spadły o ok. 10-12%! Czemu? Bo przyjezdne słoje godziły się za tyle pracować! A czemu? Ano temu, że wynajmują w cztery czy pięc osób dwupokojowe mieszkania, mieszkają na kredyt, nie mając przyszłości, nie myślą o niczym tylko o tym jak zapłacić czynsz i jak przetrwać od pierwszego do pierwszego. To ostatnie jest jeszcze zrozumiałe, ale działając w ten sposób niszczą normalnych pracowników! Zrozumiała dla mnie jest migracja za pracą - to standrd, ale czemu naszym kosztem? Pensje są zaniżane tylko dlatego, że słoje godzą się pracować za małe stawki! Małe w skali Warszawy, ale wielkie w skali ich rodzinnych miast! Rozumiem, że w jakimś pierdziszewie 1500 to dużo ale w stolicy to jest zapomoga! Nie starczy na nic!
      Z praktyki - szukałem fakturzysty/fakturzystki - ogłoszenie w prasie, cała masa CV-ek itp. Wybrałem dwóch chłopaków i jedną dziewczynę - mieli niewielką praktykę, ale do papierów nie trzeba mieć bóg wie ile lat pracy. Wybrałem jednego chłopaka, bo.... BYŁ Z WARSZAWY I NIE ZANIŻYŁ STAWKI! Dziewucha (z okolic Lublina) chciała 1600, drugi chłopak (z Ostrołęki) chciał 1700. Ja przewidywałem stawkę 2100, jak dzwoniłem do odrzuconych to proponowali niższą stawkę, żeby tylko mieć pracę!!!! To żart czy kpina???
      I właśnie (między innymi) dlatego słojom mówię zdecydowane NIE!!!!!
      • Gość: wars Re: Warszawiak: bez żalu pożegnam słoje.... IP: *.ip.netia.com.pl 25.03.13, 13:49
        postawa godna pochwały!
        Brawo!
      • mistrz.prostej Re: Warszawiak: bez żalu pożegnam słoje.... 25.03.13, 17:59
        Sorry kolego, ale rodowity warszawiak nigdy nie użyje typowo wiejskiego słowa "czemu", tylko pięknego polskiego "dlaczego". :/

        Dla mnie to wyróżnik wiejskości/miejskości i wykształcenia. :P
      • Gość: kolo Re: Warszawiak: bez żalu pożegnam słoje.... IP: *.bfg.pl 26.03.13, 09:28
        Warszawa to fajne miasto. Dobrze, że daje możliwość zatrudnienia wielu ludziom. Jeśli się panu tu nie podoba, to niech pan wyjedzie, albo niech się pan z tym pogodzi, że 'przyjezdni' w większości zostaną i będą takimi samymi warszawiakami (=mieszkańcami Warszawy), jak pan. Nie jest pan w niczym lepszy, a jeśli chce mieć pan większą pensję, to proszę iść na szkolenie, postarać się trochę w pracy, może zmienić firmę.. Możliwości jest wiele. Myślę, że narzekanie to najgorsza z opcji.
    • Gość: zojka Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.13, 13:49
      po prostu żenada!! to jedź chłopie tam gdzie chcesz i tak Ci będzie dobrze.Nie zabieraj pracy tym, którzy kochają i szanują to miasto.Nie jesteś chłopie Warszawiakiem, jesteś gorzej niż słoikiem.Widocznie nie znasz historii tego miasta po prostu może się tu urodziłeś z mamy i taty słoika i nic to nie znaczy.Bo Warszawiak to jest duma,to miłość i oddanie dla tego miasta, miasta którego nie było. Ja jestem trzecim pokoleniem z obojga rodziców a mój syn czwartym. Jest nas garstka może 1% w naszym mieście. Każdy powinien szanować swoje gniazdo, czy to jest Pcim czy Kraków czy Warszawa, o to tu chodzi.A tak na marginesie,czego tu wymagać od kogoś kto nawet nie nauczył się pisać a słowo patriotyzm jest mu kompletnie nieznane.
    • Gość: wolik jesteś "zrzyty" a może z rzyci IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.03.13, 14:32
    • Gość: słoik Odpowiedź pani Ewie Święcickiej IP: *.20-2.cable.virginmedia.com 25.03.13, 14:42
      Otóż osoby, które wychowały się w małych miejscowościach i na wsi, zupełnie nieprzyzwyczajone do wspólnoty komunikacyjnej poza PKS-em, nie mają odruchu wstawania z zajmowanego miejsca.
      Szanowna Pani! Pozwolę sobie zignorować bijącą z Pani wypowiedzi pogardę wobec osób, które nie wychowały się w stolicy. Żadna w tym Pani zasługa, że Pani rodzice są Warszawiakami, ale nie w tym rzecz. Uprzejmie Panią informuję, że znam wiele osób, które wychowały się w małych miejscowościach (20-30 tysięcznych miasteczkach), w których (zapewne ku Pani zaskoczeniu) istniała komunikacja miejska. Osoby te przeważnie znają zwyczaj ustępowania miejsca starszym, w przeciwieństwie do sporej części młodzieży rdzennie warszawskiej.
      • Gość: kpawlowski A czym się różni młody od starego? IP: *.182.154.218.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 25.03.13, 14:49
        Piszesz o "młodzieży" nieustępującej miejsca - a pokażesz mi przepis nakazujący tego? Niby czemu ktoś, kto płaci za bilet komunikacji ma ustąpić komuś, kto ma to w gratisie? I nie pisz tu o "dobrym wychowaniu" - dobre wychowanie nakazuje płacenia za siebie!
      • Gość: kpawlowski PS. pokaż mi 20-to tysięczne miasteczko... IP: *.182.154.218.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 25.03.13, 14:52
        ... które ma tak robudowaną infrastrukturę komunikacyjną jak Warszawa! Jak podasz mi przykład to oficjanie przepiszę na Ciebie 51% udziałów w mojej (WARSZAWSKIEJ) firmie...
        • jan.urbaniak1 Ech słoiki, słoiki ... . Kompleksy, kompleksy ... 25.03.13, 17:20
          Autorzy artykułów "na temat" to klasyczne weki. Niemcom jest o tyle łatwiej, że u nich jest "Heimat" i "Vaterland". A nie są to dla nich pojęcia tożsame.
        • Gość: idio Re: PS. pokaż mi 20-to tysięczne miasteczko... IP: *.bfg.pl 26.03.13, 09:40
          Chyba masz problem z czytaniem ze zrozumieniem. Gdzie w poście było napisane, że 20-tysięczne miasteczka mają komunikację rozbudowaną tak, jak w Warszawie? Autor stwierdził tylko, ze ona istnieje. Była to reakcja na list pani Ewy, która nigdy nie była w małej miejscowości.
    • kapitan_kloss Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą" ... 25.03.13, 17:50
      Moi przodkowie około roku 1850 zamieszkali w Warszawie. Sprowadzili sie z małych miejscowości woj. warszawskiego. Ja jestem pierwszym pokoleniem, które mieszka i pracuje w innym mieście. Nie odczuwam sentymentu do stolicy, nie tęsknie, nie lubię tego miasta. Współczuję tym, którzy najmując się w W-wie myślą że złapali pana Boga za nogi.
      • Gość: WXA Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.stansat.pl 25.03.13, 18:59
        W 1850 roku w Warszawie, czy na terenie obecnej Stolicy.
        Pozdrawiam z pod Warszawy (mający przodków we wsi Wola gm. Czyste od 1870 roku)
        • kapitan_kloss Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą 25.03.13, 21:05
          Gość portalu: WXA napisał(a):

          > W 1850 roku w Warszawie, czy na terenie obecnej Stolicy.
          > Pozdrawiam z pod Warszawy (mający przodków we wsi Wola gm. Czyste od 1870 roku)
          >

          Łucka 1161, Szpitalna 1355C, Chłodna 768, czyli Warszawa. Również pozdrawiam :)
      • Gość: wawiak Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.13, 19:10
        kapitan_kloss napisał:

        > Moi przodkowie około roku 1850 zamieszkali w Warszawie. Sprowadzili sie z małyc
        > h miejscowości woj. warszawskiego. Ja jestem pierwszym pokoleniem, które mieszk
        > a i pracuje w innym mieście. Nie odczuwam sentymentu do stolicy, nie tęsknie, n
        > ie lubię tego miasta.
        Współczuję tym, którzy najmując się w W-wie myślą że złap
        > ali pana Boga za nogi.


        ale wpadam tu w każdej wolnej chwili,
        podleczyć kąpleksa... ;-D
      • Gość: dziwak Re: Przyjezdny: "Bez żalu pożegnam się z Warszawą IP: *.bfg.pl 26.03.13, 09:42
        Współczujesz ludziom, którzy odnaleźli swoje miejsce w Warszawie? Którzy się cieszą, że tu mieszkają i są z tego powodu szczęśliwi? Dziwne.. bardzo dziwne.. Wg mnie o to właśnie chodzi, żeby lubić miejsce, w którym się mieszka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka