Dodaj do ulubionych

Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy szok

19.06.13, 14:08
oj zmieńcie imię w ostatnim zdaniu, i to szybko
Obserwuj wątek
    • Gość: :) Re: Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy sz IP: *.goldenline.pl 19.06.13, 14:22
      w Gazecie maja poczucie humoru...
      • Gość: hegemon® narzeczona 40latka chyba niejest przed 30tka? IP: *.dynamic.chello.pl 19.06.13, 21:34
        więc raczej szybko się otrząśnie

        jakby go zobaczyła umytego to by się uśmiechała?

        ja swojego starego zobaczyłem zaraz po operacji w szpitalu gdy był napuchnięty jak balon...

        swoją drogą do dziś nie wiem od czego taki efekt...

        miałem 17lat i dałem radę... nie miałem koszmarów nocnych ani się nie moczyłem z tego powodu

        więc rodzinka też da radę
    • taka_prawda500 Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy szok 19.06.13, 14:33
      Nieboszczyk mówi po śmierci...a to ci heca, nie dziwota, że rodzina się wystraszyła.
    • Gość: barnum77 Ja byłbym w szoku gdybym natrafił IP: 176.111.229.* 19.06.13, 14:51
      na kompetentnego i uczicwego lekarza.

      Kilka cytatów:

      W Polsce wyjątkowo dużo ludzi umiera w szpitalach po operacjach. Jak podaje w dzisiejszym raporcie medyczny tygodnik Lancet, Polska ma pod tym względem jeden z najgorszych wyników spośród kilkudziesięciu badanych krajów Europy.

      Po poważnej operacji w Polsce umiera ponad 17 procent pacjentów - podaje Lancet. Gorszy wynik ma tylko Łotwa. Najmniej zgonów po operacjach - poniżej dwóch procent - odnotowały Islandia, Norwegia, Szwecja i Estonia. Europejska średnia to cztery procent; dwa razy więcej niż sądzono.


      Trzej lekarze ze szpitala im. Barlickiego w Łodzi usłyszeli zarzuty narażenia życia i zdrowia pacjentów, w tym 23-latka, który trzy lata temu zmarł w placówce po operacji przegrody nosowej.


      Ja musiałem pochować córkę, którą nasi cudowni lekarze uśmiercili na porodówce. Żonę również chcieli mi zabić, ale była chyba za twarda. Nikomu nie, życzę tego co przeszliśmy i przechodzimy. Niestety wina leży ewidentnie po stronie lekarzy oraz personelu i to nie jednej osoby, ale całej grupy. Nikomu również nie życzę walczyć z lekarzami w sądzie - jest to grupa prawie mafijna

      Nie martwcie się, winnymi zajmie się tzw. "sąd lekarski", jego członkowie jak zwykle umiejętnie sprawę zatuszują, morderców (inaczej nie można nazwać tych co dopuścili się tak karygodnych zaniedbań) ukażą słowną reprymendą

      mijam tych konowałów wielkim łukiem , byłam chora debil dał mi taki antybiotyk że mało co się nie przekręciłam , poszłam do kretyna z tym antybiotykiem , a on mi odpowiedział że się pomylił i kazał mi wyjść z gabinetu no myślałam że mnie szlak na miejscu trafi , wyszłam z gabinetu i na korytarzu powiedziałam oczekującym pacjentom co się wydarzyło , no i okazało się że oprócz mnie pomylił antybiotyki też jeszcze trzem osobą - ludzie co się z tą służbą zdrowia dzieje czyż znów podpisali kontrakt z zakładami pogrzebowymi na nasz e skórki - to wszystko wydarzyło się w Skierniewicach

      No brawo. Pełny profesjonalizm. Lekarz nie ustalił grupy krwi przed zabiegiem. Nie dość tego - jeszcze nie trzymał się procedur po zabiegu.

      o tym co się dzieje w Skierniewicach w szpitalu to chyba można już film nakręcić. Na izbie przyjęć po kilkanaście godzin i nikt choremu (przywiezionemu karetką) nie zaproponuje nawet wody, o kocu i jedzeniu nie wspominając.
      • garkuchta Re: Ja byłbym w szoku gdybym natrafił 19.06.13, 17:23
        @barnum77

        Ja musiałem pochować córkę, którą nasi cudowni lekarze uśmiercili na porodówce.

        Jakieś dowody, orzeczenie sądu - czy tylko plucie jadem i pomówienia?
        Jeśli lekarze są tak niekompetentni, dlaczego korzystasz z ich pomocy?
      • Gość: Haf Re: Ja byłbym w szoku gdybym natrafił IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.13, 18:04
        Jak nie napiszesz ani jednego nazwiska, to będzie to po porostu kolejna smutna historia.
    • jar_i_mir Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy szok 19.06.13, 14:54
      A ja niespecjalnie rozumiem zdziwienia i oburzenia rodziny. Nie odwiedzali go w szpitalu, nie widzieli u niego rurki intubacyjnej, wenflonu i pampersa, czy co? A może woleliby zobaczyć go w kałuży krwi, skoro nie trafia do nich wytłumaczenie, że jego wygląd wynikał z obawy o duży wypływ krwi możliwy po usunięciu tych przedmiotów. Jak są tak estetycznie wrażliwi, to mogli poczekać aż nieboszczyka umyją i zrobią mu makijaż. Wtedy uniknęliby szoku związanego z widokiem ciężko chorego człowieka po śmierci. Choć z drugiej strony, to ktoś w domu pogrzebowym mógł delikatnie zwrócić uwagę, że zwłoki nie wyglądają za dobrze i zasugerować późniejszą wizytę, gdy już będą przygotowane do wystawienia.
      • Gość: Sosna80 Re: Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy sz IP: *.dynamic.chello.pl 19.06.13, 19:51
        Otóż to. Podpisuję się rękami i nogami.

        Swoją drogą, w umowie między szpitalem a zakładem pogrzebowym powinien być jakiś zapis regulujący postępowanie w przypadkach jak opisywane - gdy z różnych przyczyn należyte przygotowanie zwłok nie jest możliwe w szpitalu.

        Z innej beczki - ludzie strasznie się zrobili wrażliwi. Śmierć to śmierć. Dla naszych dziadków nawet gorsze widoki były normalne, i to nie tylko z powodu wojen, ale i ograniczonego dostępu do służb medycznych. To my uciekamy od tego, co jest częścią natury. Tak samo, jak chętnie jemy rosół czy szynkę, ale oburzamy się widokiem szlachtowanych kur i świni...
        • Gość: Sosna80 Re: Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy sz IP: *.dynamic.chello.pl 19.06.13, 20:04
          Z góry przepraszam ewentualnych urażonych zestawieniem śmierci ludzi z ubijaniem zwierząt. Rzecz jasna nie chodziło mi o porównanie filozoficznej wartości egzystencjalnej, ale o dużo przyjemniejszą nadwrażliwość niektórych ludzi na widok tego, co NATURALNE. Tak, wszyscy kiedyś umrzemy... Jedni odejdą spokojnie we śnie, inni na stole operacyjnym, inni rozerwani na kawałki w katastrofie lotniczej...
        • demkel Re: Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy sz 19.06.13, 22:36
          Bo kiedyś normalne było ze ludzie umierali w domu, wśród najbliższych.
          Dzisiaj ludzie umierający są ukrywani w szpitalach, hospicjach, domach opieki itp. Bardzo dużo dorosłych ludzi w życiu nie widziało ludzkich zwłok gdzie indziej niż w telewizji. Stąd ten szok. Zwłoki na stołach sekcyjnych w serialach zawsze są takie "idealne"
        • lia.13 Re: Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy sz 18.08.13, 13:01
          A ty przeczytałaś w ogóle artykuł? Jest w nim wyraźnie napisane, że zakład pogrzebowy od lat współpracuje z tym szpitalem i jego pracownicy byli w równym szoku co rodzina chorego zmarłego. W umowie między szpitalem a zakładem pogrzebowym jest wyraźnie napisane, że żadne przedmioty medyczne nie mogą znajdować się w ciele chorego. Zarówno kierowniczka oddziału zajmującego się wydawaniem zwłok ze szpitala, jak i pielęgniarka przeprosiły rodzinę chorego za to co się stało, stwierdzając, że ciało nie miało prawa opuścić szpitala w takim stanie i był to ewidentny błąd szpitala. Dlaczego się zatem szkalujesz rodzinę chorego i bronisz szpitala?
    • Gość: gotar2002 Re: Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy sz IP: *.ip.netia.com.pl 19.06.13, 15:03
      Nie zmienili. Widocznie na koniec nastąpił cud.
    • pis_to_pic Przykre, ale nie szkoujące 19.06.13, 15:30
      Szkoda, że gazeta idzie w stronę taniej sensacji. W wyjątkowych i uzasadnionych przypadkach pozostawianie sprzętu medycznego nie jest niczym złym. Kaniula dożylna, pielucho-majtki, a nawet rurka do intubacji to nie jest sprzęt szokujący. Za przygotowanie zwłok do pochówku odpowiada zakład pogrzebowy i myślę, że można było odczekać chwilę aż wykonają swoją pracę. Szpital zaś ma zajmować się żywymi pacjentami, trochę szkoda czasu wykwalifikowanego personelu do tego aby każdy nieboszczyk wyglądał dobrze. Kondolencje dla rodziny.
      • Gość: Sosna80 Re: Przykre, ale nie szkoujące IP: *.dynamic.chello.pl 19.06.13, 20:16
        pis_to_pic napisał:
        > Szkoda, że gazeta idzie w stronę taniej sensacji.

        Powiem tak: klient nasz pan. Klientem jest ten, co płaci za określony towar. W przypadku gazety płacącymi są reklamodawcy za liczbę odsłon artykułu. A nie - jak się to niektórym naiwnym wydaje - czytelnik.

        Tytuł "Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy szok" spowoduje dużo więcej odsłon reklam, niż tytuł "Rodzina ciężko chorego pacjenta nie odwiedzała go w ostatnich dniach jego życia", co byłoby dużo adekwatniejszym opisem i średnio sensacyjnym.
        Chcesz mieć wartościowy towar - płać. Problem w tym, że Gazeta wystawia sobie takie świadectwo na stronach ogólnodostępnych, że nawet nie chcę ryzykować wykupu do treści płatnych...
        • lia.13 Re: Przykre, ale nie szkoujące 18.08.13, 12:54
          A skąd wiesz, że rodzina tego pacjenta nie odwiedzała go w ciągu ostatnich dni jego życia? Czy jest gdzieś zapisany obowiązek odwiedzania chorego z rodziny w szpitalu? Inna rzecz, że gdy moja koleżanka chorowała na białaczkę to wyglądało to tak, że ona była w swojej sali, ja na korytarzu i przez telefon gadałyśmy. Gdy przyniosłam jej książkę i kilka przedmiotów osobistych, o które prosiła to musiałam je dać pielęgniarce do dezynfekcji.
          Usunięcie pieluchomajtek mogło spowodować krwotok? Jakim cudem? To ile dni pacjent miał je na sobie, że tak się przyssały do ciała?
          Co by się stało gdyby pracownik zakładu pogrzebowego zranił się podczas usuwania wenflonu?
          Wracaj lepiej pielęgniaro do swojej pracy zamiast głupoty na forum wypisywać.
          • Gość: md Re: Przykre, ale nie szkoujące IP: *.adsl.inetia.pl 04.09.13, 12:16
            Nie można się zranić przy usuwaniu wenflonu. Końcówka w żyle jest z dość elastycznego tworzywa sztucznego- igła jest używana tylko podczas wkłuwania się do żyły i usuwa się ją zaraz po założeniu wenflonu, jeszcze przed obklejeniem.
          • garkuchta Re: Przykre, ale nie szkoujące 05.09.13, 21:40
            Oj dziecko.
            Przy zabureniach krzepnięcia są krwotoki z różnych miejsc ciała - w tym z odbytu. Po śmierci nie funkcjonują zwieracze i nagromadzona krew powoli się wylewa.
            Lepiej, żeby krew wsiąkła w pampersa czy lepiej żeby rodzina zastała krewnego w kałuży krwi?

            Trudno czasem pomyśleć?
    • bdg_student Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy szok 19.06.13, 16:21
      I oczywiście pielęgniarka "nie upoważniona" do podania nazwiska. W niewielu grupach zawodowych jest takie nagromadzenie buractwa, jak wśród pielęgniarek. Może tylko urzędniczki je przebijają. Typowe "polactwo" ze słomą wychodzącą z butów....
      • Gość: gość Re: Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy sz IP: *.dynamic.chello.pl 19.06.13, 17:07
        bdg_student napisał:

        > I oczywiście pielęgniarka "nie upoważniona" do podania nazwiska. W niewielu gru
        > pach zawodowych jest takie nagromadzenie buractwa, jak wśród pielęgniarek. Może
        > tylko urzędniczki je przebijają. Typowe "polactwo" ze słomą wychodzącą z butów

        Chyba nie lubisz pielęgniarek?
        • Gość: occam Re: Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy sz IP: *.204.225.147.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 18.08.13, 10:01
          A jak lubić skoro z całego oddziału na którym przeleżałem ok 2 tyg tylko JEDNA (półetatowa) spośród ok 10 nadawała się do zawodu ..? Arogancja i na koniec narażanie pacjentów na powikłania swoim "niechcemisie i wiem lepiej"

          Znam pielęgniarki nadające się do tego zawodu, a raczej powołania, ale to odsetek. Choć w pewnym stopniu się nie dziwię, trzeba być osobą o wyjątkowym sercu i wrażliwości żeby w obecnym systemie nie dać zmienić się w typowego pracownika polskiej służby nie leczenia zdrowia.
      • garkuchta Re: Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy sz 19.06.13, 17:33
        W wieli szpitalach personel ma absolutny zakaz rozmów z prasą, podawania jakichkolwiek nazwisk itp.
        Od tego są rzecznicy prasowi szpitala.
        • Gość: occam Re: Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy sz IP: *.204.225.147.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 18.08.13, 09:56
          Więc informację która jest ogólno dostępna na stronie internetowej np, owa pielęgniarka nie jest upoważnina podać i aż rzecznik potrzebny ?!?!

          Żal szpitala... żal takiej odpowiedzi dr. garkuchty (swoją drobą nick na miejscu)

          • garkuchta Re: Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy sz 05.09.13, 21:42
            1. nie jestem lekarzem ani pielęgniarką :)
            2. a spróbuj dowiedzieć się czagoś choćby od personelu szpitala Wolskiego - odesłanie natychmiast do rzecznika prasowego. I bardzo dobrze.
      • Gość: Jojo Re: Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy sz IP: *.dynamic.chello.pl 19.06.13, 18:51
        Biedny głupku...
      • demkel Re: Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy sz 19.06.13, 22:40
        bdg_student napisał:

        > I oczywiście pielęgniarka "nie upoważniona" do podania nazwiska. W niewielu gru
        > pach zawodowych jest takie nagromadzenie buractwa, jak wśród pielęgniarek. Może
        > tylko urzędniczki je przebijają. Typowe "polactwo" ze słomą wychodzącą z butów
        > ....

        Nazwisko ordynatora jest podane na stronie Instytutu. Dziwna sytuacja
    • robertmatycz Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy szok 19.06.13, 17:14
      Prawdziwy szok, ale piszący tutaj, co niektórzy robia sobie Drwiny z gazety i Pielegniarek.....to nieładnie, nieelegancko.
    • garkuchta dla mnie szokiem jest coś innego 19.06.13, 17:31
      Owszem, ktoś popełnił pomyłkę. Nie wyjął od razu rurki, venflonu, pampersa, później zapomniał albo był zajęty czymś innym (na OIOMie zapieprz straszny), zakład pogrzebowy zabrał ciało. Pielęgniarka chciała naprawić błąd (nie wiadomo, czy ta co go popełniła), tylko nie miała czym dojechać.
      Czy naprawdę taki błąd jest warty opisywania w gazecie ?
      Dla mnie szokiem jest coś innego.
      Do ostatnich chwil na OIOM-ie podawano mu krew, oddychał przez rurkę intubacyjną włożoną do gardła.

      Chłopaka ratowano do końca. I nie ma ani słowa, że rodzina dziękuje personelowi, że jest wdzięczna za starania. To nieważne, przecież to obowiązek chamskich konowałów i krów pielęgniarek (to określenia niektórych internautów). Ważna ta cholerna rurka, jakby to cokolwiek mogło zmienić w ich życiu.

      Naprawdę jest dużo ważniejszych rzeczy, o których warto pisać.

      PS - czy narzeczona chłopaka, jakby zobaczyła ciało po makijażu i w garniturze, nie rozpłakałaby się też?
      • Gość: buba Re: dla mnie szokiem jest coś innego IP: *.dynamic.chello.pl 19.06.13, 17:59
        czytajcie uważnie, zwłoki wydano po 36 godzinach, więc personel przed okazaniem miał wystraczająco dużo czasu, żeby wyjąć rurki intubacyjne itp ( w regulaminie szpitala) jest taki obowiązek. doszło do przykrego zaniedbania, za które pomprostu szpital powinien przeprosić. Tyle!
        • Gość: jj Re: dla mnie szokiem jest coś innego IP: *.20-2.cable.virginmedia.com 19.06.13, 18:30
          A może personel szpitala miał w tym czasie jakiś pacjentów do ratowania? Wydaje mi się, że ratowanie jeszcze żywego pacjenta jest jednak nieco ważniejsze od usuwania rurek z ciała pacjenta, który już niestety odszedł...
        • Gość: aaa Re: dla mnie szokiem jest coś innego IP: 195.184.82.* 19.06.13, 19:22
          Zwłoki przebywają w oddziale 2 godziny. Potem zabierane są albo do chłodni szpitalnej, albo do zakładu pogrzebowego, z którym szpital ma umowę. W tym przypadku po 2 godz ciało powędrowało do zakładu pogrzebowego.
          Pielęgniarki miały 2 godziny (słownie DWIE) na wyjęcie venflonów, zdjęcie pampersów itp.
        • Gość: hm.. Re: dla mnie szokiem jest coś innego IP: *.dynamic.chello.pl 19.06.13, 22:54
          To Ty czytaj uważnie: pan Piotr zmarł po północy 11 czerwca. Jeszcze tej samej nocy jego ciało przewieziono do domu pogrzebowego Służew. Rodzina po zwłoki przyjechała NASTĘPNEGO DNIA, czyli 12 czerwca po 10.
          Na oddziale OIOM zwłoki przeleżały 2, max 4 godziny. Szpital tłumaczy się, że z powodu zaburzeń krzepliwości krwi (oddział hematologii) nie mozna było zaraz po śmierci usunąć wenflonu i rurki intubacyjnej i to tłumaczenie wydaje mi się prawdopodobne.
          Ciało przeleżało w domu pogrzebowym ponad dobę, zanim zostało odebrane przez rodzinę - ja bym miała pretensje bardziej do pracowników tego domu pogrzebowego, że nie tknął zwłok nawet palcem. Wydaje mi się, że umowa firmy ze szpitalem przewiduje wstępne przygotowanie ciała do pochówku (np. zwieracze puszczają czasem dopiero parę godzin po śmierci i co, Służew nie obmywa w tej sytuacji ciała, tylko przekazuje wybranej przez rodzinę firmie "tak jak leci"?)
        • Gość: reni Re: dla mnie szokiem jest coś innego IP: *.ihit.waw.pl 21.06.13, 08:52
          Szkoda ,że Pan nie wie ale pacjent po śmierci pozostaje w szpitalu tylko dwie godziny,potem zabiera ciało zakład pogrzebowy i to nie szpital powinien przeprosić
      • Gość: Haf Re: dla mnie szokiem jest coś innego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.13, 18:43
        @garkuchta
        Za jakie starania? Rozumiem, że personel medyczny może się starać ratować życie, ale nie musi, więc wypadałoby podziękować, że się starał? Dziękować to można strażakowi, policjantowi, który ryzykował własnym życiem aby ratować życie kogoś innego. Personel medyczny ma po prostu dobrze wykonywać swoje obowiązki, a ciągłe oczekiwanie na podziękowania lub nakazywanie wdzięczności jest źródłem wszelkiego łapówkarstwa w służbie zdrowia. Równie dobrze należałoby dziękować kierowcy autobusu miejskiego, że dowiózł wszystkich na miejsce. Przecież w tym zawodzie też chodzi o życie, życie pasażerów. A kierowca ryzykuje zdecydowanie więcej niż jakikolwiek lekarz.

        Bogowie w białych fartuchach - ponad połowa przede wszystkim chce mieć prestiżowy zawód, potem jakże ważne formalności, a na końcu wrzód-pacjent, którego lepiej przewlekle leczyć niż wyleczyć, bo wyleczony to stracony klient.
        • Gość: Jojo Re: dla mnie szokiem jest coś innego IP: *.dynamic.chello.pl 19.06.13, 18:55
          Mam nadzieję, że jeżeli ktoś z twoich bliskich, czego ci nie życzę, trafi w ciężkim stanie, to też będą starali się ratować go do końca - i wtedy przynajmniej wtedy zawstydzisz się wstecznie za to, co tutaj wypisujesz, i przynajmniej w myśłach przeprosisz. Niestety, z twojego postu wynika, że uwielbiasz szczekać - a w ogóle to gdyby napisali, że kogoś NIE ratowali do końca, do ostatniej chwili, to szczekałbyś z dużo większą radością. Taka to twoja polacko-ratlerska natura.
        • Gość: aaa Re: dla mnie szokiem jest coś innego IP: 195.184.82.* 19.06.13, 19:31
          Jesteś chamem jakich mało.
          Nikt z personelu służby zdrowia nie oczekuje łapówek (a wiem, bo jestem po 8 operacjach), tylko słowa dziękuję. Tylko tyle.
          Mówię 'dziękuję' pani na poczcie, gdy mi sprzedaje znaczek.
          Mówię 'dziękuję' kasjerce z Tesco.
          Uśmiecham się do kierowcy autobusu.
          Cenię to, że inni dla mnie pracują. Ja też dla nich pracuję w swoim fachu.

          Cóż - wolisz być chamem, twoja sprawa. Jak przedmówca - mam nadzieję, że kiedyś zawstydzisz się na wspomnienie tego postu.

          że personel medyczny może się starać ratować życie
          > , ale nie musi, więc wypadałoby podziękować, że się starał?


          A to zdanie jest szczytem chamstwa. Mam nadzieję, że kiedyś sobie o nim przypomnisz ...
        • Gość: myszka Re: dla mnie szokiem jest coś innego IP: *.dynamic.chello.pl 19.06.13, 21:27
          Po prostu kiepska organizacja pracy.
          A w przypadku kłopotów, szuka się winnej konkretnej osoby.
          Choć winny jest szef, skoro trzeba szukać - bo powinno być jasne kto jest bez szukania.

          Nic dziwnego, że gdy robi się dym, każdy staje się nieprzyjemny aby
          nie zostać kozłem ofiarnym.

          Szkoda, że nawet jeśli są procedury, to się je ma tylko na papierze, zlecenia i potwierdzenia
          wystawia awansem, a sprawozdaje hurtem w wolnej chwili.

          Potem umykają takie szczególy, że wydano ciało, choć nie było przygotowane do wydania.
          Chirurg nie oglądał ran po operacji, bo myślał, że zrobił to kolega z dyżuru. Pielęgniarka jak zmienia opatrunki i widzi krwawienie, to tylko zmienia opatrunki i informacja do lekarza nie dociera.

          Poki leży się na łóżku, ciągle odpowiada się na pytania czy brało sie dzis taki albo taki proszek, lekarz mowi, ze wieczorem cos sie dostanie - nie dostaje sie.Może zmienił zdanie?
          Kto to wie?
          Na obchodze pytanie do pacjenta kiedy zmieniano opatrunek.
          Rozwożące jedzenie pytanie do pacjenta czy można dać jeść, czy lekarz już pozwolił jeść normalnie.
          Pielęgniarka czy dziś już był robiony zastrzyk przeciwzakrzepowy.
          I wtedy moje odpowiedzi są wiarygodne i brane za dobrą monete.

          Ale jak już się wyjdzie ze szpitala, i wróci bo zmieniając opatrunek samemu nagle się widzi,
          rane cięta bez żadnego szwu, to wtedy szefowa personelu nie chce słyszeć, że lekarz oglądał rany tylko w dniu operacji, po wyjęciu drenów już nie. Że żaden lekarz nie ogladał ran przy wypisie do domu. Że było może tak jak mówi pacjent.

          Wtedy personel już sam wie dokładnie jak było, bez dopytywani.
          Bo pewnie ma wszystko zapisane i tam jest ok.

          Oby nie przyszło mu (personelowi) leczyć sie na urlopie, w "cudzym" szpitalu.

          A wystarczyłoby troche więcej poświęconego pacjentowi czasu w tych kilku krytycznych momentach.
          Chocby przy wypisie aby wytłumaczyć dokladnie co i jak robic dalej. Tak zamiast tych 90 sekund, może choć ze 300.

          Tak łatwo zepsuć wypracowane przez kilka dni dobre wrażenie. A jeden niezadowolony klient opowie 100 osobom, zadowolony tylko 3.


          W tym samym szpitalu, oddział oddziałowi nierówny. W jednym oddziale - dyżur dyżurowi nierówny. Wrażenia pacjentów z tej samej sali też nierówne.

          Niestety z autopsji.
      • Gość: wawiak Re: dla mnie szokiem jest coś innego IP: *.dynamic.chello.pl 22.06.13, 01:23
        czy wam, garkuchta, dotrze wreszcie do głupiego łba
        że czasy stażów za 20 $ miesięcznie już dawno minęły
        i należy przykładać się do roboty po kapitalistycznemu?
        sądząc po babolach jakie walicie w swoich postach
        wasz staż nie był warty nawet tej dwudziestki
        i pewnie dzisiaj jesteście salową. ;-)
        • garkuchta Re: dla mnie szokiem jest coś innego 25.06.13, 11:52
          Nie za 20 $, tylko za dużo mniej.
          I nie staż, ale praca po dyplomie.
          I gdzie napisałam, że nie trzeba przykładać się do pracy?
          Co nie zmienia faktu, że słowi 'dziękuję' i uśmiech jest dobrą praktyka.

          PS - wycieczki osobiste sobie daruj.
    • Gość: klm Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy szok IP: *.dynamic.chello.pl 19.06.13, 17:37
      mam wrażenie, że ta rodzinka jakieś odszkodowanie chce wycyganić, albo co...
      • Gość: adam Re: Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy sz IP: *.free.aero2.net.pl 19.06.13, 22:52
        jestem lekarzem. pracuje ponad sily. robie sam jeden to co powinno byc robione przez 3-4 lekarzy.'jestem przepracowany i zestresowany. szpital nie zatrudnia innych lekarzy, bo raz oszczednosci- dwa- nie mozna ich znalezc

        zewszad naokolo stres ze jesli jakiekolwiek powiklanie- zaraz rodzina, sad, prokurator

        w tym kraju nie daje sie juz ani pracowac ani zyc.
        wyjezdzam, tak jak wiekszosc moich kolegow.

        leczcie sie sami

        • Gość: ja Re: Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy sz IP: *.dynamic.chello.pl 19.06.13, 23:46
          już to robimy konowale...
    • stopkatolizacji Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy szok 20.06.13, 00:00
      We wrześniu 2011 w Gdańsku, w klinice Hematologii - odmówiono mi pożegnania mojej zmarłej 3 godziny wcześniej Mamy.... jechałem do niej z Torunia... nikt mnie nie poinformował o jej stanie... odmówiono mi informacji, kiedy przybyłem na miejsce, mając łzy w oczach, nie wierząc temu wszystkiemu co się podziało... chciałem Ją zobaczyć, ostatni raz, potrzymać ją za rękę, pogłaskać, chciałem mówić do Niej, chciałem się wypłakać.... odmówiono mi.... jako synowi.. byłem w zbyt wielkim szoku, żeby podpierać się jakimiś prawami, artykułami.... lekarka odmówiła mi ostatniego pożegnania mówiąc - że moja Mama jest w zbyt złym stanie, żebym mógł zobaczyć Jej ciało. Dotarło to do mnie dopiero rano, po nocy spędzonej na dworze, nie miałem się gdzie podziać.... Przyjechałem do niej myśląc, że jeszcze zdążę.... Nie mam forsy na prawników, nie znam się na prawie... Oni to wykorzystują... wiem, jakie mają tam warunki, właśnie na Hematologii w Gdańsku, to tam, gdzie w świetnych warunkach przeszczep szpiku miał Nergal, bo sypnął forsą! Od mojej Mamy też tego wymagano! jeśli sypnie forsa, będzie miała szybko przeszczep!!! Niestety... nie mieliśmy tyle forsy.... olano ją, przełożono przeszczep, i kiedy była słaba, miała złe wyniki - postanowiono, że przeszczep się odbędzie!!! o zgrozo!!! każde życie jest niepowtarzalne!!! są osoby, które są odpowiedzialne za śmierć mojej Mamy!!! Nie mam co z tym zrobić!Q!! Ja nie chcę odszkodowania, nie chcę kasy!!! chcę tylko żeby osoby odpowiedzialne za śmierć mojej Mamy, oraz jak podejrzewam - za śmierć wielu innych osób chorujących na białaczkę, a nie sypiących kasą - czyli osób, których nie stać na wyłożenie ponad 100 tys złotych - żeby osoby, ktore podejmują decyzje o życiu lub śmierci... żeby poniosły konsekwencji, po prostu - żeby poszły siedzieć, bo są MORDERCAMI!!!! Ludzie, czy Wy wiecie, w jakich warunkach chorzy na białaczkę, w Gdańsku, na Hematologii, wegetują, oczekując na śmierć???? Do cholery, w jakich warunkach!!!! to jest KLINIKA HEMATOLOGII !!! utrzymywana za nasze, również moje pieniądze!!!.... Nikt nie zwróci mojej Mamie życia.... ale można zapobiec kolejnym odejściom, kolejnym śmierciom... rozpaczom rodzin, najbliższych... Można ratować życie tych ludzi, tylko poprzez sąd, poprzez doprowadzenie do procesu, żeby ci ludzie nie czuli się tak bezkarnie!!! Wstyd wam tam w Gdańsku!!! na czele z panem profesorem... jeśli sypniesz mu kasą - uratuje ci najbliższych.. ale jeśli nie.... to co??? zdychaj biedoto???? Wstyd.,.. cholernie wielki wstyd!!!!
      • znow_ja zamilcz 20.06.13, 00:16
        Współczując śmierci Mamy powiem ci jednocześnie tak.
        ZAMILCZ I NIE OBRAŻAJ LUDZI.
        Moja siostra miała białaczkę i przeszczep szpiku. Hematolodzy uratowali jej życie. Półtora miesiąca od świtu do zmierzchu koczowałam w klinice, rozmawiając z nią przez telefon z korytarza (nie mogłam wejść, bo miała mnóstwo powikłań i musiała być w warunkach sterylnych). Widziałam, jak straszliwie pracują lekarze, pielęgniarki i salowe. Widziałam różne dramaty ludzkie. I nigdy, przenigdy nie pozwolę powiedzieć, że są to mordercy. Ratują jak mogą, a że nie zawsze udaje się uratować - to inna sprawa. Nikt ode mnie ani od siostry nie żądał ani grosza. Ściągano najbardziej wymyślne leki, jeśli była taka potrzeba. Czy wiesz, ile trzeba różnych uwarunkowań, żeby przeszczep przeprowadzić ? Czy wiesz, że nawet za przeproszeniem każda kupa chorego jest ważona ? Przeszczepu też nie można robić zawsze, pomimo dobrych wyników krwi. Zamilcz zatem, po prostu zamilcz. Nie masz pojęcia, po prostu nie masz pojęcia.
        A jakbym była lekarką, też bym ci nie pozwoliła zobaczyć ciała - jeśli było w fatalnym stanie. Różne rzeczy dzieją się z ciałem po śmierci, wystarczy przeczytać artykuł i forum ...
        • stopkatolizacji Re: zamilcz 20.06.13, 00:26
          znow_ja napisała:

          > Współczując śmierci Mamy powiem ci jednocześnie tak.
          > ZAMILCZ I NIE OBRAŻAJ LUDZI.
          > Moja siostra miała białaczkę i przeszczep szpiku. Hematolodzy uratowali jej życ
          > ie. Półtora miesiąca od świtu do zmierzchu koczowałam w klinice, rozmawiając z
          > nią przez telefon z korytarza (nie mogłam wejść, bo miała mnóstwo powikłań i mu
          > siała być w warunkach sterylnych). Widziałam, jak straszliwie pracują lekarze,
          > pielęgniarki i salowe. Widziałam różne dramaty ludzkie. I nigdy, przenigdy nie
          > pozwolę powiedzieć, że są to mordercy. Ratują jak mogą, a że nie zawsze udaje s
          > ię uratować - to inna sprawa. Nikt ode mnie ani od siostry nie żądał ani grosza
          > . Ściągano najbardziej wymyślne leki, jeśli była taka potrzeba. Czy wiesz, ile
          > trzeba różnych uwarunkowań, żeby przeszczep przeprowadzić ? Czy wiesz, że nawe
          > t za przeproszeniem każda kupa chorego jest ważona ? Przeszczepu też nie można
          > robić zawsze, pomimo dobrych wyników krwi. Zamilcz zatem, po prostu zamilcz. Ni
          > e masz pojęcia, po prostu nie masz pojęcia.
          > A jakbym była lekarką, też bym ci nie pozwoliła zobaczyć ciała - jeśli było w f
          > atalnym stanie. Różne rzeczy dzieją się z ciałem po śmierci, wystarczy przeczyt
          > ać artykuł i forum ...


          KOLEGO... LEPIEJ TY ZAMILCZ!!! w tym momencie obrażasz zarówno mnie, jak i moją Mamę, oraz inne osoby, które obecnie walczą o życie!!! Mam o wszystkim KOLEGO pojęcie!!! Wiem doskonale jak przebiega walka o życie osoby chorej na białaczkę!!! Nie masz najmniejszego pojęcia - a w sumie powinieneś mieć - ile trzeba przebrnąć i jak wielką trzeba mieć wolę walki o życie, żeby móc przeżyć chociaż jeden dzień będąc w takim stanie!!! Więc - odchrzań się ode mnie i pluj gdzie indziej, do kogoś innego!!! Doskonale znam całą sytuację, walkę o życie mojej Mamy, stosunek lekarzy, badania w różnych laboratoriach w Polsce.... oraz standard i poziom leczenia - w Toruniu a w wielkim Gdańsku pod okiem cholernie wielikiego profesora!!! Nie ma porównania!!! żadnego!!! Więc człowieku - odwal się ode mnie i obrażaj kogokolwiek innego!!! Mam prawo do tego, co napisałem, bo takie własnie mam doświadczenie, a nie inne!!!


          ps. soryy za zwrot - Kolego, powinno być: KOLEŻANKO - to z nerwów, ze zdenerowania, bo wykazałaś totalną ignorancję - tylko dlatego, że Twoją siostrę uratowano!!! Gdyby Jeje nie uratowano..... Gdybyś przeżyła to wszytko co my, moja Mama, ja , moja rodzina... walkę o wszystko, dopraszanie się, błaganie... ignorancję lekarzy... mówiłabyś inaczej, całkiem inaczej!!!
        • stopkatolizacji Re: zamilcz 20.06.13, 00:37
          i jeszcze jedno... powiedz, jak masz czelność pisać do mnie: ZAMILCZ??? żadna osoba, która nie przezyła traumy, nie napisałaby czegoś takiego w takim temacie, takim wątku! Dopiero kiedy stracisz... dopiero wtedy będziesz mogła zabierać głos... Dopiero kiedy od Ciebie będą żądać pieniędzy za Twoje życie, lub kogoś, kogo kochasz najbardziej... dopiero wtedy, kiedy powiesz- że nie masz tych pieniędzy... ani na leczenie Glivecem... ani na przeszczep... będziesz błagać, prosić... nie będziesz wiedziała co masz robić, jak ratować... będziesz organizować zbiórki krwi... będziesz nagłaśniać sprawę, ale to nic nie da... potem Twoja najdroższa osoba zostanie wysłana... do obskórnej sali, w skandalicznych warunkach... będzie umierać... nikt Ciebie nie powiadomi o Jej stanie... sama będziesz musiała się zorientować, że - coś jest nie tak!!! A potem.... oleją Ciebie... oleją Twoją najbliższą i najdroższą osobę.... JAK MOŻESZ, JAK MASZ CZELNOŚĆ MÓWIĆ MI - ZAMILCZ???? ... szkoda nerwów na Ciebie... nic tak naprawdę nie wiesz o życiu.... nic. Pozdrawiam i życzę spokojnego, bezstresowego życia.
          • znow_ja Re: zamilcz 20.06.13, 01:21
            Jeżeli ktokolwiek żądał od ciebie pieniędzy za przeszczep - dlaczego natychmiast nie zgłosiłeś tego do prokuratury ???
            Jeśli nie zgłosiłeś, twoje opowieści o żądaniach traktuję jako bajki.
            Ty myślisz, że robiłam coś innego?
            Zbiórki krwi ogranizowałam. Załatwiałam transport krwi odpowiedniej grupy przez 1/4 Polski prywatną karetką. Ściągałam na własny koszt immunogloguliny ze Szwajcarii, bo w Polsce były problemy. Wzięłam urlop bezpłatny na cały czas pobytu siostry na przeszczepie, 4 miesiące, nie wiedząc, czy będę miała do czego wrócić.
            Myślisz że jak wyglądał stary Instytut Hematologii na Chocimskiej w Warszawie ? Stara fabryka cukierków, przerobiona na szpital. Na piętrze dwie separatki ze wspólną łazienką. Pozostałe sale wieloosobowe, jedna toaleta damska (korzystali z niej też odwiedzający i personel), jedna męska. Dopiero od paru lat na Ursynowie są luksusy.
            Ale nie o to chodzi, by się licytować.
            Nie pozwolę powiedzieć na hematologów 'mordercy'. Nie pozwolę ich obrażać. Wiem, jaka to praca, widziałam mnóstwo, chylę głowę przed wysiłkiem całego personelu. Również przed panią dietetyczką, która potrafiła specjalnie dla mojej siostry usmażyć 3 naleśniki - bo siostra właśnie na to miała ochotę.
            Masz prawo do żałoby i złości, ale jeśli uważasz tych lekarzy za morderców - dlaczego nie pójdziesz z tym na policję czy do prokuratury, czy choćby do dyrektora szpitala, tylko wypisujesz w gazecie ?
        • stopkatolizacji Re: zamilcz 20.06.13, 00:38
          i jeszcze jedno... powiedz, jak masz czelność pisać do mnie: ZAMILCZ??? żadna osoba, która przezyła traumę, nie napisałaby czegoś takiego w takim temacie, takim wątku! Dopiero kiedy stracisz... dopiero wtedy będziesz mogła zabierać głos... Dopiero kiedy od Ciebie będą żądać pieniędzy za Twoje życie, lub kogoś, kogo kochasz najbardziej... dopiero wtedy, kiedy powiesz- że nie masz tych pieniędzy... ani na leczenie Glivecem... ani na przeszczep... będziesz błagać, prosić... nie będziesz wiedziała co masz robić, jak ratować... będziesz organizować zbiórki krwi... będziesz nagłaśniać sprawę, ale to nic nie da... potem Twoja najdroższa osoba zostanie wysłana... do obskórnej sali, w skandalicznych warunkach... będzie umierać... nikt Ciebie nie powiadomi o Jej stanie... sama będziesz musiała się zorientować, że - coś jest nie tak!!! A potem.... oleją Ciebie... oleją Twoją najbliższą i najdroższą osobę.... JAK MOŻESZ, JAK MASZ CZELNOŚĆ MÓWIĆ MI - ZAMILCZ???? ... szkoda nerwów na Ciebie... nic tak naprawdę nie wiesz o życiu.... nic. Pozdrawiam i życzę spokojnego, bezstresowego życia.
          • Gość: klm Re: zamilcz IP: *.dynamic.chello.pl 20.06.13, 11:44
            @stopkatolizacji - przestań się mazać i zamilcz!!
        • Gość: ania Re: zamilcz IP: *.180.108.186.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 23.11.13, 07:50
          zgadzam się z Tobą całkowicie!!!!niski ukłon w stronę właśnie tych ciężko pracujących lekarzy, pielęgniarek i salowych... jestem właśnie w IHicie na przeszczepach i dochodzę do zdrowia... a dzięki komu???? właśnie lekarzom, pielęgniarkom i salowym, tym którzy rozumieją jak się czuję i pomagają jak mogą... właśnie tym, że podają odpowiednie leki by ulżyć na maxa w cierpieniu. Jestem po wrażeniem opieki, którą mam i życzyłabym sobie, żeby wszystkie szpitale (a tym samym PERSONEL) w Polsce mogły tak funkcjonować.... naprawdę jestem wdzięczna za poświęcenie i włożoną pracę
    • Gość: pacjentka IHT Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy szok IP: *.180.78.42.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 20.06.13, 12:12
      Opinia o IHT. Od lutego 2010 jestem pacjentka IHT. Leżałam na III, IV i V piętrze. 2 lata temu w czerwcu przeszczepiono mi tam szpik. Na I piętrze jest tzw. OIOM anestezjologiczny, opisany w artykule (nie mylić z V piętrem, gdzie jest tzw. OIOM hematologiczny). Na OIOMie anestezjologicznym zakłada się pacjentom wkłucie centralne do podawania chemii i leków więc byłam tam wielokrotnie. Mogę napisać jedno, OIOM to pole walki i ludzie, którzy tam pracują, codziennie walczą o życie pacjenta. Podobnie jest na innych oddziałach, gdzie leczy się białaczki i inne ciężkie choroby krwi. Owszem pamiętam jakieś drobiazgi, np. kłótnię z pielęgniarką o mierzenie temperatury własnym termometrem dokładniejszym od oddziałowego, ale jedno, co najwazniejsze i za co daję głowę: nie spotkałam tam osoby, której nie zależałoby na pacjencie, nigdy tego nie odczułam. To nie znaczy, że ciągle ktoś mnie głaskał po główce i trzymał za rękę zapewniając, że wszystko będzie dobrze. Za to, gdy miałam gorączkę lekarz na przemian z pielęgniarką dyżurowal przy moim łóżku; gdy miałam podawany szpik dwie lekarki były cały czas ze mną; w razie najmniejszych wątpliwości czy objawów, zlecano wszelkie badania bez oglądania się na koszty czy cokolwiek innego. Dostawałam najlepsze lekarstwa (orientowałam się bo mam przyjaciółkę farmaceutkę, wiem też co jest podawane chorym w Niemczech, Szwajcarii i Stanach). Do dziś jestem cały czas pod opieka lekarza z IHT, o którym mogę powiedzieć, bez przesady, że to najserdeczniejszy i najbardziej empatyczny fachowiec, jakiego spotkałam. Zresztą takie zdanie mam o całym personelu Kliniki Transplantacji Komórek Krwiotwórczych w IHT oraz o lekarzach prowadzących z IV piętra. Nie chcę, żeby to brzmiało jak bezkrytyczna laurka, spotkałam kilka niesympatycznych osób z personelu, jednak brak "chemii" między nami nie rzutował na leczenie i moje warunki jako pacjentki. Piszę to z całą odpowiedzialnością, bo mam porównanie do innego ośrodka, a mianowicie do Wrocławia. Po krótkim pobycie tam wracałam do Warszawy z depresją i roztrzęsiona, a telefon z IHT, że mogę kontynuować leczenie u nich przywitałam płaczem z ulgi. Moje leczenie trwało bardzo długo, długo czekałam na dawcę, po przeszczepieniu było wiele komplikacji. Cały czas czułam wsparcie i troskę ze strony personelu, lekarzy, sióstr, salowych i pań z kuchni. To ważne, co piszę, bo na sterylnej sali poprzeszczepowej jest się zdanym na innych ludzi. Nie można mieć w sali np. czajnika, więc po każdą herbatę czy kisiel (łagodzi poparzone błony śluzowe po przeszczepieniu) trzeba dzwonić i prosić panią o przygotowanie. Robiłam to kilka razy dziennie przez 3 miesiące, ja i inni pacjenci, w dzień i w nocy. NIGDY NIKT nie "robił mi łaski", zawsze było to z uśmiechem i normalnie, po prostu. Kiedy rodzina chciała rozmawiać z lekarzem, on (właściwie ONA) zawsze miał na to czas. A, może najważniejsze, nie było żadnej sytuacjii sugerującej, że personel oczekuje dodatkowych gratyfikacji. NIGDY!!! Owszem, kiedy wychodziłam moja teściowa i mama kupiły kwiaty, czekoladki, ciasto, kawę. to wszystko. W Instytucie Hematologii i Transfuzjologii uratowano mi życie i biorąc pod uwagę, że jeszcze kilka lat będę żyła w cieniu białaczki, to mogę powiedzieć, że cały czas mi je ratują (wizyty kontrolne, badania, skierowania do wszelkich możliwych specjalistów), oni cały czas czuwają nade mną. I na koniec, jeszcze jedno, 2 tygodnie temu wzięłam ślub, na tydzień przed ceremonią przeziębiłam się, bałam się, że to coś poważnego, po prostu przyjechałam do IHT, bez wyznaczonej wizyty, lekarz rozmawiał ze mną po 10 minutach. Gdzie indziej byłoby to możliwe?
      Szczerze mi przykro z powodu tragedii Rodziny opisanej w artykule, śmierć bliskiej osoby to trauma, oglądanie zwłok, szczególnie po ciężkiej chorobie i leczeniu jest strasznym przeżyciem; ale wydźwięk całego artykułu robi wrażenie, jakby takie wypadki w IHT zdarzały się często. Łatwo napiętnować (choć też jestem zdania, że takie pomyłki czy zaniedbania źle świadczą o służbie zdrowia, ale też źle mówią o pracownikach zakładu pogrzebowego, którzy po pierwsze - jeśli wiedzą jak, mogli sami usunąć rurkę intubacyjna i kaniulę; jeśli nie wiedzieli jak lub nie chcieli tego robić, powinni od razu przy odbieraniu zwłok zwrócić na to uwagę personelowi szpitala; na koniec najważniejsze - z czysto ludzkiego współczucia nie powinni pokazać Rodzinie zwłok w takim stanie, bo wiadomo było, że to pogłębi szok i rozpacz), tak jak więc napisałam, łatwo piętnować, łatwo szokować czytelnika, łatwo popadać w ckliwość rodem z programu pani Jaworowicz (co zresztą internauci błyskawicznie wyłapali); dobrze, że dziennikarz choć próbował skontaktować się z IHT w tej sprawie.
      Moim obowiązkiem było napisać, co jako była i obecna pacjentka myślę o IHT. Każdego dnia dziękuję im za uratowane zycie.
    • Gość: marek Szpital wydał zwłoki. Rodzina: Przeżyliśmy szok IP: *.dynamic.mm.pl 18.08.13, 18:28
      zwłoki mojej mamy zostały wydane w tym samym stanie z rurkami w nosie wenflonami zakrwawionym bandażem na nodze .gdy o tym poinformowalem lekarza z oddziału wysłal do zakładu pogrzebowego pielęgniarkę aby usunela te rzeczy na szczęście rodzina tego nie ogladała bo zakład pogrzebowy powiadomił tylko mnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka