Gość: PIOTR
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
28.10.04, 16:12
w dzisiejszym Życiu Warszawy jest wreszcie coś zdroworozsądkowego. Brawo
minister.
cms.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=50752
Autostrada w punkcie wyjścia
Wiceminister infrastruktury wyważa otwarte drzwi. Ponownie zastanawia się nad
sensem budowy autostrady A2 pod Warszawą.
Wszystko było ustalone. Przedłużenie A2 miało pobiec przez południowe
dzielnice stolicy, m.in. tunelem pod Ursynowem. Teraz resort infrastruktury
wstrzymuje przygotowania do budowy. Nad kruchym kompromisem w sprawie
przebiegu przedłużenia autostrady A2 przez okolice Warszawy urzędnicy
rządowej Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, a także
warszawskiego urzędu miasta pracowali kilkanaście miesięcy.
Dotychczasowe ustalenie rząd na razie chowa do szuflady.
Ursynów? Nic pewnego
- Chcemy jeszcze raz przeanalizować wszystkie warianty autostradowego
obejścia Warszawy - mówi ŻW Ryszard Kurylczyk, wiceminister infrastruktury
odpowiedzialny za budowę autostrad i dróg krajowych.
- Znam ustalenia między poprzednimi władzami resortu infrastruktury i
władzami Warszawy, ale w tej chwili nie zaryzykuję twierdzenia, że będą one
wiążące dla rządu w przyszłości. Oznacza to, że ursynowski przebieg
autostrady z punktu widzenia Ministerstwa Infrastruktury nie jest ostatecznie
przesądzony. Być może autostrada przebiegnie na przykład przez okolice Góry
Kalwarii.
Krakowskim targiem
Tymczasem na usytuowanie trasy szybkiego ruchu na południu miasta zgodziły
się niedawno władze stolicy. Wiceprezydent stolicy odpowiedzialny za
inwestycje drogowe Andrzej Urbański przekonywał: - Warszawie potrzebna jest
wygodna arteria oplatająca południe miasta. To będzie wielkie ułatwienie dla
mieszkańców całej prawobrzeżnej Warszawy, którzy szybko i sprawnie dostaną
się na lotnisko Okęcie. Teraz muszą przebijać się przez zakorkowane centrum.
Dzięki nowej trasie zaoszczędzą co najmniej kilkadziesiąt minut, litry
benzyny i wiele nerwów - mówi Andrzej Urbański.
Po myśli miasta
Obie strony - rządowa Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad i urząd
Warszawy w połowie tego roku ustaliły, że przez stolicę pobiegnie trasa,
która formalnie nie będzie autostradą, ale drogą ekspresową. Miasto postawiło
kilka warunków. Najważniejszy - duża liczba wjazdów i zjazdów na trasę,
dzięki którym warszawscy kierowcy mogliby nową drogą omijać korki w centrum -
został spełniony. Rząd zgodził się na budowę węzłów komunikacyjnych w rejonie
większości dużych skrzyżowań na południu stolicy - we Włochach, na Ursynowie
(po obu stronach tunelu), w Wilanowie i Wawrze.
Co więcej GDDKiA zobowiązała się do pokrycia z własnego budżetu wydatków
związanych z projektowaniem arterii, tunelu pod Ursynowem i nowego mostu na
Wiśle mającego połączyć bezpośrednio Wilanów z Wawrem.
Trasa ostatniej szansy
Rząd zapowiedział też, że sfinansuje wykup gruntów niezbędnych do budowy
nowej drogi i wszystkie wydatki związane z realizacją inwestycji. A nie są to
małe kwoty - koszty całego procesu inwestycyjnego (budowa od węzła Konotopa
na zachodniej granicy Warszawy do wschodnich terenów dzielnicy Wawer) GDDKiA
oszacowała na ponad 3 mld zł.
Miało być optymalnie
- Nie wyobrażamy sobie stolicy za 10 lat bez tej trasy - przekonywali zgodnie
Andrzej Urbański i Dariusz Skowroński, były szef Generalnej Dyrekcji Dróg
Krajowych i Autostrad. Dlaczego zatem wiceminister infrastruktury Ryszard
Kurylczyk podważa wiążące ustalenia między jego resortem i władzami
Warszawy? - Zależy nam na tym, by autostrada A2 przebiegła przez Mazowsze w
optymalnym miejscu. Tak, by mieszkańcy nie protestowali - mówi Ryszard
Kurylczyk.
Znowu warianty trzy
Wracają zatem trzy możliwe przebiegi A2 przez Mazowsze. Do ursynowskiego
dochodzi przebieg przez okolice Piaseczna i pod Górą Kalwarią. Piaseczno
niechętnie widzi u siebie autostradę. Góra Kalwaria wręcz przeciwnie. Władze
gminy wielokrotnie podkreślały, że taka inwestycja to szansa na rozwój i
ściągnięcie kapitału. Tylko że wygodna trasa poza stolicą nigdy nie odkorkuje
centrum miasta. A na to liczyliśmy.
CO Z OKĘCIEM?
Gdyby rząd zdecydował o zmianie przebiegu A2 przez Mazowsze z wariantu
warszawskiego na tzw. samorządowy, czyli przez Górę Kalwarię, pod znakiem
zapytania stanęłaby miejsko-rządowa umowa dotycząca budowy nowych dojazdów do
lotniska Okęcie.
W lutym podpisali ją były minister infrastruktury Marek Pol i prezydent
Warszawy Lech Kaczyński.
Umowa zakłada, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wybuduje
dojazd do portu od strony zachodniej. Miałoby to być przedłużenie autostrady
A2, która w 2008 roku miała dobiec do granic Warszawy, czyli Konotopy. Rząd
zobowiązał się do zmodernizowania ulic Poleczki i Wirażowej, a także do
sfinansowania budowy niezbędnego w tym miejscu wiaduktu.
Miasto ma częściowo finansować budowę połączenia kolejowego między portem a
tzw. linią radomską PKP biegnącą wzdłuż ul. Puławskiej do Śródmieścia. Dojazd
od strony zachodniej i linia kolejowa miały być gotowe w ciągu sześciu,
siedmiu lat. Puszczenie A2 przez Górę Kalwarię w praktyce uniemożliwia
realizację tych planów. A2 bowiem nie dobiegłaby wtedy do Konotopy, ale od
okolic Łodzi skierowano by ją w stronę Góry Kalwarii, na południe od stolicy.
Data: 2004-10-28