Dodaj do ulubionych

Przekaz zza światów

IP: *.kg.net.pl / *.kg.net.pl 03.02.05, 23:02
Przekaz z zaświatów byłego SB-ka do potomnych.
W dniu dzisiejszym będąc u wróżki Kasandry zapadłem w nieprzeparty sen
podczas zostałem poddany kontaktowi z duchem byłego SB-ka i tenże nakazał mi
przekazać potomnym co nastepuje:

Z życzliwym rozbawieniem obserwuję kociokwik związany z listą Wildsteina .
Dawno się tak nie uśmiałem z usiłowań amatorów próbujących rozgryźć SB.
Pracowałem tam kilka lat więc nie zdążyłem sobie zapaćkać sumienia ani
całkowicie przesiąknąć tamtymi ideałami dlatego kusi mnie żeby coś istotnego
ujawnić .
Pomny losu kolegów którzy byli na tyle naiwni żeby poinformować swoje nowe
otoczenie gdzie przedtem pracowali zmilczę swoje dane- wybaczcie nawet w
Piekle nic jeszcze o mnie nie wiedzą .
Jeśli nie chcecie to tego anonimu nie czytajcie chociaż precyzyjnie
wyjaśniam powody i sposób prokurowania fałszywych teczek co z pewnością wielu
osobom podpowie w jaki sposób mogą dowieść swojej niewinności.
Zatem moje informacje dopiero zabełtają sprawę ale zaznaczam ,że są
najczystszą prawdą.
Dla ułatwienia wywodu będę się posługiwał w miarę możliwości zrozumiałym
obecnie językiem zamiast naszego ówczesnego żargonu.
Na moje rozeznanie dziesiątki tysięcy osób ma swoje teczki z oryginalnymi
podpisami pod zobowiązaniem do współpracy chociaż nie mają o tym zielonego
pojęcia.
Niewielka część byłych TW wie o swoich "teczkach" chociaż nie napisała od
siebie ani jednego słowa -
Tymi ludźmi są członkowie rodzin pracowników którzy zgodzili się zostać
fikcyjnymi "agentami" Firmy by za napisanie paru zdań pod dyktando co jakiś
czas dostawać pieniądze.
Na dobrą sprawę te osoby Bezpiece szkodziły bo współdziałali w okradaniu jej
z funduszy ale w świetle prawa są umocowanymi TW.
Przyczyną prokurowania TW było wynagrodzenie które pobierał TW za
dostarczane informacje co kontrolowano symbolicznie .zaś zasada była taka ,że
im informacje cenniejsze tym zapłata była wyższa.
Wprawdzie zarobki przekraczały znacznie to co zarabialiśmy oficjalnie jednak
kasy zawsze nam brakowało bo wódka kosztowała .
Drugim nie mniej ważnym czynnikiem narodzin fałszywych TW była idiotyczna
konieczność uzyskiwania wyników w pracy zwłaszcza pod koniec miesiąca
ponieważ przełożonych także w ten sposób oceniano
a przecież nie zawsze było nad czym pracować.
Koniec końców wielu pracowników zmontowało sobie źródło dodatkowego
dochodu - W jaki sposób prokurowano TW:
Żelazne zasady funkcjonowania takiego TW są dwie: 1/Musi to być faktycznie
istniejący człowiek na wypadek gdyby mnie skontrolowano sprawdzając czy taki
człowiek istnieje rzeczywiście. i ten człowiek musi mi PODPISAĆ zobowiązanie
do współpracy ZA WYNAGRODZENIEM..bez swojej wiedzy.
2/ Zasada nr 2 to taki TW po kilku owocnych spotkaniach musi zaniechać
współpracy .- bo inaczej sprawa zacznie żyć własnym życiem i może zdarzyć się
wpadka to chyba jest tak jasne ,że tłumaczyć dalej nie muszę .
Wtedy jego teczka musi zostać jak najszybciej zarchiwizowana , i dlatego
prawdziwi TW mieli swoją dokumentację do ostatniej chwili w szafach oficerów
prowadzących więc najczęściej poszła z dymem natomiast fałszywe teczki
ocalały praktycznie w 100% bo archiwiści bronili ich jak Rejtan Sali
Rozbiorowej.
Jak się taką akcję przeprowadzało? : -Otóż ludzie podpisując dokumenty nie
przewidują zbyt daleko dlatego dając komuś do podpisu Protokół spisany na
wielu kartkach tak manewruję treścią żeby ostatnia strona którą jest czysta
kartka zamiast formalnego druku zawierała najwyżej dwa zdania u samej góry po
czym ja jako pierwszy podpisuję się na dole dokumentu.
Sami zróbcie przy lada okazji test z nieświadomą osobą i podpiszcie się pod
jakimś dokumentem tak ,żeby pozostawić jak najwięcej wolnego papieru po czym
poproście tę drugą osobę o podpis.
W dziewięciu przypadkach na dziesięć tamten podpisze się w jednej linii z
wami , co bardziej przebiegli składają także dodatkowy podpis zaraz za
ostatnim wyrazem jako plombę ale mnie to nie przeszkadza.
Mam trzy czwarte wolnego papieru zakończonego podpisem in blanco.
Teraz gościa straszę ,Coś mi się nie podoba , Zaczynam marudzić , Dzwonię do
aresztu z pytaniem o wolne miejsca , Pytam się gościa czy w domu nie zostanie
ktoś bez opieki , Biorę numer telefonu osoby mu najbliższej ale jemu nie
pozwalam zadzwonić , Na razie proszę go o okazanie wszystkich rzeczy jakie
ma przy sobie .
Eskaluję ten cyrk i obserwuję jak gość popada w coraz większą panikę.
Ostatecznie proszę go o napisanie co zaszło w pracy przez ostatnie trzy dni
co facet spełnia żeby nie zaogniać sytuacji bo temat nie wydaje się
niebezpieczny.- i to jest ten pierwszy meldunek. który wraz ze zobowiązaniem
stanowi zaczątek.
Wreszcie dzwoni do mnie kolega z którym świadczymy sobie tego rodzaju usługi
i siedzę ze słuchawką przy uchu powtarzając tak , tak ,tak .....a facet aż
się poci z nerwów.
Odkładam słuchawkę -robię efektowna przerwę i oznajmiam gościowi ,że ma
szczęście bo zameldowano mi ,że jest czysty.
Z faceta schodzi powietrze jak z dziurawego balonika - ale nim wyjdzie proszę
go o włąsnoręczne napisanie oświadczenia o zachowaniu tego o czym mówiliśmy w
tajemnicy ze zrozumieniem czego naprawdę nie ma problemów.
Następnie dla zdobycia podpisów żądam napisania zobowiązania do ... byle
czego np., Że nie będzie wystepował przeciwko ustrojowi albo nawoływał do
przelewania krwi i takie tam pierdoły co gość mi pisze bez zmrużenia oka bo
przecież takich zamiarów nigdy nie miał .
Gość w obawie żebym się nie rozmyślił pisze jak błyskawica więc po kolejnym
podpisie zwalniam go do domu.
Pozostaje mi teraz potrenować parę dni pismo podobne do jego pisma by wpisać
treść zobowiązania na wolny kawałek papieru albo wpisać treść na maszynie bo
liczy się podpis .zreszta niekiedy po piatej wersji tego samego zobowiązania
facet pod moje dyktando pisał ,że się zobowiązuje powiadomić nasze organa
gdyby się dowiedział o przygotowaniach godzących w nasze sojusze albo
gospodarke narodową
Nadaję mu kryptonim pobieram sygnaturę i ... gotowe.
Meldunki ze spotkań piszę sam. Nikt nie wymaga żeby TW przynosił gotowy
meldunek bo chociaż skraca to bardzo czas potrzebny do przeprowadzenia
spotkania to zwiększa znacznie ryzyko dekonspiracji TW
Od czasu do czasu ,dołączam jego meldunki które też sam sobie piszę albo
pisze mi to wtajemniczony członek rodziny .
Pieniądze biorę dla siebie , pokwitowania umieszczam pod meldunkami ,
dokumentację prowadzę rzetelnie bo
ona musi spełniać wszelkie zasady dokumentacji prawdziwej od wyglądu
począwszy poprzez spójność na umocowaniu skończywszy.
Dokumentacja ta dzisiaj jest nie do obalenia a takich teczek są dziesiątki
tysięcy takiego człowiek każdy Sąd uzna kłamcą lustracyjnym.
Z własnoręcznie podpisanym zobowiązaniem i pokwitowaniami odbioru wynagrodzeń
jest bez szans.

Szampańskiej Zabawy

Życzy Diabełek

Obserwuj wątek
    • Gość: melchior Re: Przekaz zza światów IP: *.acn.waw.pl 03.02.05, 23:47
      shock
    • sebpl Wszystko jest do zweryfikowania przez grafologa 03.02.05, 23:59
      >Pozostaje mi teraz potrenować parę dni pismo podobne do jego pisma by wpisać
      treść zobowiązania na wolny kawałek papieru albo wpisać treść na maszynie bo
      liczy się podpis.

      Każdy grafolog Cię wyśmieje. Poczytaj sobie najpierw JP. Zajączkowskiego jr,
      Barbarę Hill, (Shermana, Tarczyńskiego, Obrębską - na razie Ci odpuszczam) albo
      jakiekolwiek dostępne prace na temat grafologii, psychografologii, żeby
      uświadomić sobie, jak opróba sfałszowania podpisu jest trudna i na pewno nie do
      opanowania przez kilka dni.
      Polecam Ci również wykłady na wydziale prawa UW.
      • Gość: Dorsay Re: Wszystko jest do zweryfikowania przez grafolo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 00:02
        Niedawno przeczytałem gdzieś, że Policja musi czekać na ekspertyzę grafologa...
        2 lata!
        Spokojnie więc można podrobić każdy podpis czy tekst. I tak zawieszą albo
        umorzą postępowanie, żeby w statystykach nie bruździło.
      • Gość: Wernyhora Chyba umrę ze śmiechu IP: *.kg.net.pl / *.kg.net.pl 04.02.05, 06:43
        Grafolog sie sprawdzi jesli ma do czynienia z próbką amatora ale zawodowiec wie
        na jakie cechy zwracać uwagę .
        Poczytaj sobie ile razy grafolodzy zawiedli i dlaczego
        A zresztą wytłumaczę ci :
        Nie próbuje sie podrabiać pisma stricte ale tak jak gdyby ten autor próbował
        zmieniac swoje pismo wiedząc co podpisuje .
        Ekspertyza będzie taka , Pismo oryginalne próba zmiany charakteru przez autora.
      • Gość: Do sebpla Ty to jesteś taki właśnie amator - lustrator IP: *.kg.net.pl / *.kg.net.pl 04.02.05, 06:45
        Pewnie ,że by mnie grafolog wyśmiał bo on z tego żyje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka