Gość: Funia
IP: 145.237.1.*
05.07.02, 11:58
Ręce opadają jak w tym kraju łatwo i bezkarnie kradnie się nasze (podatników)
pieniądze. Tym razem działo się to w schronisku dla psów.
Jeśli ktoś powie, że pieniądze były wydawane na zakup sprzętu, pensje, czy
opłaty za telefon, to ja odpowiadam, że w wydawaniu społecznych pieniędzy
wymagana jest gospodarność/oszczędność, a to co przeczytałam w dzisiejszej
Gazecie Stołecznej świadczy, że odpowiedzialni za to nie zamierzają
zwrócić 'znikniętych' pieniędzy, a ogromne wydatki jakie miały miejsce uważają
za zasadne... dodatkowo 'w nagrodę' dyrektor schroniska dostanie ciepłą posadkę
w Ratuszu.... Horror.
Ja pytam - kiedy wreszcie będziemy odbierać ludziom odpowiedzialnym za tego
typu przekręty ich majątek? Kiedy skończy się ten brak odpowiedzialności i
usankcjonowane stanowiskami rozkradanie ciężko przez nas zarobionych pieniędzy?
A przecież jest jeszcze aspekt humanitarny - ten człowiek nie dbał wcale o
warunki życia zwierząt(tak wynika z artykułów w G.W.) - nóż się w kieszeni
ootwiera.