Dodaj do ulubionych

ZDERZAK made in Poland

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 11:33
W Polsce może powstać prototyp urządzenia mogącego zastąpić klasyczny
samochodowy zderzak. Wynalazek jest dziełem samouka z Kowar, a zainteresował
się nim Autosan, należący do grupy Sobiesława Zasady. Prace są objęte
tajemnicą.
Udało nam się dotrzeć do szczegółów tego przedsięwzięcia. Wynalazkiem
zainteresowane są zakłady Autosan. Od kilku tygodni w sanockiej fabryce
prowadzone są prace wdrożeniowe. - Będzie to na pewno szlagier - jest
przekonany Waldemar Piskorz członek władz spółki. Trzeba jeszcze około roku,
żeby zastosować urządzenie w praktyce. Prezes Piskorz nie chciał podać
bardziej szczegółowych informacji, także tych dotyczących kosztów. Odkrywcza
koncepcja. fizyka amatora Nowy typ zderzaka wymyślił przed czterema laty
Lucjan Łągiewka, wynalazca amator mieszkający w Kowarach na Dolnym Śląsku. 53-
letni mężczyzna od kilkudziesięciu lat pasjonuje się fizyką teoretyczną.
Twierdził, że znalazł sposób na zmniejszenie niemal do zera skutków zderzenia
samochodu z innymi pojazdami lub nieruchomymi przeszkodami. - Niczego nowego
nie wynalazłem - uważa. - Odkryłem jedynie naturalne zjawisko, które do tej
pory nie było znane. Fakt, że przeczy ono niektórym, uznawanym wcześniej za
pewne, teoriom fizyki. Zdaniem wynalazcy to właśnie sprawiło, że wielu
naukowców nie potraktowało poważnie jego pomysłu. Mimo to Łągiewka zbudował
prototyp zderzaka. Udało mu się też zainteresować nim naukowców z Akademii
Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Piruet przy zderzeniu. Wynalazek
entuzjastycznie ocenił profesor Stanisław Gumuła z Katedry Maszyn i Urządzeń
Energetycznych. - To idea godna Nobla, gdyby przyznawano tę nagrodę za
osiągnięcia techniczne - twierdzi. Wyjaśnia też zasadę działania urządzenia. -
Klasyczny zderzak jest zabezpieczeniem statycznym. Ma przyjąć i rozłożyć, a
przez to zmniejszyć, siłę uderzenia. Nie eliminuje jednak działającego
wówczas tzw. momentu bezwładności. To on sprawia, że łamie się karoseria
samochodu. Pan Łągiewka zaproponował urządzenie dynamiczne. System łożysk i
dźwigni, który zamienia ruch posuwisty na moment obrotowy. To trochę tak, jak
w przypadku rozpędzonego łyżwiarza, który by zatrzymać się w miejscu wykonuje
piruet. Gdyby chciał normalnie zahamować, przewróciłby się i potłukł, a tak
nie robi sobie żadnej krzywdy - wyjaśnia prof. Gumuła. Maluch w starciu. z
betonową ścianą W akademii sprawdzano skuteczność urządzenia na jadącym z
szybkością 50 km na godzinę maluchu. Samochód wyszedł bez szwanku ze
zderzenia z betonową ścianą. Naukowcy uważają, że pomysł Łągiewki można
zastosować w praktyce. Nie ukrywają jednak, że obecnie trudno będzie masowo
produkować takie zderzaki. Dotychczas nie udało się bowiem zmniejszyć
prototypu tak, by dało się go umieścić w średniej wielkości samochodzie
osobowym. Nieznane koszty produkcji. Naukowcy z AGH nie potrafią też obliczyć
przypuszczalnych kosztów produkcji urządzenia. Profesor Gumuła nie sądzi
jednak, by były duże. - Składa się z typowo mechanicznych elementów
(dźwignie, przekładnie, łożyska). Ich wyprodukowanie nie jest drogie. Lucjan
Łągiewka twierdzi, że interesował swoim wynalazkiem potentatów w samochodowej
branży. Żaden jednak go nie kupił. - Prawdopodobnie straciliby na produkcji
części zamiennych. Zderzak, który nie powoduje uszkodzeń samochodu sprawiłby,
że wielu nie trzeba by produkować - uważa wynalazca.


podobno koncerny motoryzacyjne podładaja jak moga kłody pod nogi temu panu bo
dla nich mogą to byc w przyszłości gigantyczne straty, dajmy na to samochód
uderza w ściane jadąc 50 km/h i nic a tradycyjnie zostaje złom i trzeba kupić
nowy
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka