Gość: Adalbert
IP: *.datastar.pl
29.08.02, 09:59
A u mnie na poddaszu zagnieździły się szerszenie. Jest ich chyba z
pićdziesiąt. Latają sobie, bzykają - cholera mnie bierze, ale nie mam serca
ich wyprosić. Krzywdy nie robią, nie śmiecą, nie gryzą dywanów, sie znaczą
teryrotium zapachami nieprzyjemnymi, żadna babcia się o nie nie dopomina -
nawet zmieniły swoje ścieżki. na razie to sobie latają z kwiatka na kwiatek,
ale potem, jak przyjdzie zima, to co? - zaprosić je do domu? A jakie imiona
im nadać? A czym żywić?