Gość: gosc
IP: *.chello.pl
08.09.05, 00:31
W znanych mi stolicach za granicą wchodzisz do autobusu przednimi drzwiami i
pokazujesz albo kupujesz bilet. Gapowicz może najwyżej jeździć samym metrem,
gdzie są rzadkie kontrole.
Warszawa to jedyna stolica, gdzie poczciwy bilet na autobus zamienił się w
całą kronikę kryminalną: znaki wodne, hologramy, gangi fałszerzy, dostęp do
bazy danych, firmy ochroniarskie. Cyrk jak z filmów Barei.