japoneczka
30.09.02, 12:12
Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak wielu ludzi interesuje się i
agituje na rzecz schronisk dla bezdomnych zwierząt.
Jestem jeszcze w stanie zrozumieć młodzież nastoletnią, bo ta jest w wieku
trudnym. Świat w okresie dojrzewania zmienia się bardzo szybko. Wychodzi na
jaw, że nie jest taki dosknały, a dorośli nie są tacy mądrzy. Upadają
autorytety i rodzi się potrzeba buntu. Ludzie są tacy źli, a zwierzątka takie
puszyste i tak ufnie spoglądają w oczka. Ok. Niech sobie wmawiają, że
zwierzęta są dobre i kochane. Ale dlaczego tak wielu ludzi dorosłych uważa
podobnie. Przecież wpompowywanie niemałych przecież pieniędzy do schroniask
to jedna z najmniej humanitarnych rzeczy jakie może robić człowiek!!!
Gdy widzę jak psy żyją w podwarszawskich schroniskach, a jakie życie
zafundowano dzieciom w Sudanie, Ruandzie, czy innych Koreach północnych to
nóż sam się otwiera w kieszeni. A wszystko pod tak wzniosłymi hasłami, jakby
chodziło o rozwiązanie problemu głodu na Świecie.
Jeszcze bardziej denerwujące jest to, że wszystkie te psy, koty i inne
chomiki nie wiele mają tak naprawdę wspólnego z naturą i ekologią, a
fundowanie im domowisk wartych człowieka na dłuższą metę szkodzi Ziemi.
Po co to wszystko? Wytłumaczcie, bo ja nie rozumię.
Tylko proszę, bez wojującej pseudoekologii.