Dodaj do ulubionych

Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości

30.09.02, 12:12
Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak wielu ludzi interesuje się i
agituje na rzecz schronisk dla bezdomnych zwierząt.
Jestem jeszcze w stanie zrozumieć młodzież nastoletnią, bo ta jest w wieku
trudnym. Świat w okresie dojrzewania zmienia się bardzo szybko. Wychodzi na
jaw, że nie jest taki dosknały, a dorośli nie są tacy mądrzy. Upadają
autorytety i rodzi się potrzeba buntu. Ludzie są tacy źli, a zwierzątka takie
puszyste i tak ufnie spoglądają w oczka. Ok. Niech sobie wmawiają, że
zwierzęta są dobre i kochane. Ale dlaczego tak wielu ludzi dorosłych uważa
podobnie. Przecież wpompowywanie niemałych przecież pieniędzy do schroniask
to jedna z najmniej humanitarnych rzeczy jakie może robić człowiek!!!

Gdy widzę jak psy żyją w podwarszawskich schroniskach, a jakie życie
zafundowano dzieciom w Sudanie, Ruandzie, czy innych Koreach północnych to
nóż sam się otwiera w kieszeni. A wszystko pod tak wzniosłymi hasłami, jakby
chodziło o rozwiązanie problemu głodu na Świecie.
Jeszcze bardziej denerwujące jest to, że wszystkie te psy, koty i inne
chomiki nie wiele mają tak naprawdę wspólnego z naturą i ekologią, a
fundowanie im domowisk wartych człowieka na dłuższą metę szkodzi Ziemi.
Po co to wszystko? Wytłumaczcie, bo ja nie rozumię.
Tylko proszę, bez wojującej pseudoekologii.
Obserwuj wątek
    • pan_pndzelek No to zaraz się zacznie... 30.09.02, 12:16
      No to zaraz się zacznie... zaraz niektórzy przegryzą ci to twoje wstrętne
      tłuste i zaplute podgardle. A ja będę z boku i będę się naśmiewał.

      PS. Piszemy "nie rozumiem" a nie "nie rozumię" TOBOŁKU...
      • japoneczka Re: No to zaraz się zacznie... 30.09.02, 12:18
        pan_pndzelek napisał:

        > No to zaraz się zacznie... zaraz niektórzy przegryzą ci to twoje wstrętne
        > tłuste i zaplute podgardle.

        Nie jestem tłusta. To pomówienie. Co ma się zaczać?

        > PS. Piszemy "nie rozumiem" a nie "nie rozumię" TOBOŁKU...


        Przepraszam, chwilowe zaćmienie umysłu. Byk klasy pierwszej, naprawdę dorodny.
        Jeszcze raz przepraszam.
        • miltonia Re: No to zaraz się zacznie... 30.09.02, 12:41
          Droga Japoneczko. Nie musisz rozumieć ludzi, którzy pomagają zwierzętom i
          wydają na to swoje pieniądze. Natomiast jeśli tak boli cię los głodnych dzieci
          nic nie stoi na przeszkodzie byś sama zaczęła działać na ich rzecz.
          Miltonia.
          • Gość: misio Re: No to zaraz się zacznie... IP: *.acn.pl / 10.128.130.* 30.09.02, 13:04
            Oczywiście, że nikt nie MUSI tego rozumieć, ale gdy ktoś grzecznie prosi o
            wytłumaczenie, to rzeczę godziwą jest przynajmniej próba takowego, próba
            spokojna, rzeczowa i w miarę kulturalna. Niestety, zgodnie z oczekiwaniem,
            zamiast wytłumaczenia jest pouczanie. Czyżbyście wy ("Miłośnicy zwierząt") sami
            nie wiedzieli, dlaczego to robicie z taką "pasją" która wyklucza spokój,
            umiarkowanie i trzeźwość umysłu?
        • Gość: misio Re: No to zaraz się zacznie... IP: *.acn.pl / 10.128.130.* 30.09.02, 12:51
          Pan pn_dzelek pisze w swoim stylu, nie przejmuj się - w gruncie rzeczy to
          człowiek gołębiego serca. Co do "Miłośników zwierząt" - też nie rozumiem, mimo
          że - Bóg mi świadkiem - absolutnie nie jestem ich WROGIEM (to znaczy zwierząt,
          bo "Miłośników" to już prędzej). Sądzę, że może to być infantylizm, egzaltacja,
          niechęć do ludzi (czemu w końcu trudno się dziwić) , pragnienie bycia ważnym i
          potrzebnym - ale to wszystkiego nie tłumaczy. Nie tłumaczy ICH nienawiści do
          tych bardziej zrównoważonych, dla których zwierzę to zwierzę, a nie "puszysty,
          kochany ryjeczek, pieszczoszek i słodkie futerko". Nie tłumaczy ich gwałtonej
          reakcji na słowa "kotlet schabowy" czy "rosół z kury". Ogarnia mnie zdziwienie
          zmieszane z przerażeniem, gdy widzę wielodzietną rodzinę na małym metrażu z
          ogromnym psem w centrum uwagi albo gdy ktoś chwali się, że ma w domu dwa psy,
          chomika, papugę i cztery koty. Przypuszczam, że - podobnie jak UFO - jest to
          zjawisko niewytłumaczalne.
          • japoneczka Nic się nie zacznie... 30.09.02, 14:06
            :-))))))))
          • _vivien_ Re: No to zaraz się zacznie... 01.10.02, 00:36
            Gość portalu: misio napisał(a):

            > Pan pn_dzelek pisze w swoim stylu, nie przejmuj się - w gruncie rzeczy to
            > człowiek gołębiego serca. Co do "Miłośników zwierząt" - też nie rozumiem,
            mimo
            > że - Bóg mi świadkiem - absolutnie nie jestem ich WROGIEM (to znaczy
            zwierząt,
            > bo "Miłośników" to już prędzej). Sądzę, że może to być infantylizm,
            egzaltacja,
            >
            > niechęć do ludzi (czemu w końcu trudno się dziwić) , pragnienie bycia ważnym
            i
            > potrzebnym - ale to wszystkiego nie tłumaczy. Nie tłumaczy ICH nienawiści do
            > tych bardziej zrównoważonych, dla których zwierzę to zwierzę, a
            nie "puszysty,
            > kochany ryjeczek, pieszczoszek i słodkie futerko". Nie tłumaczy ich gwałtonej
            > reakcji na słowa "kotlet schabowy" czy "rosół z kury". Ogarnia mnie
            zdziwienie
            > zmieszane z przerażeniem, gdy widzę wielodzietną rodzinę na małym metrażu z
            > ogromnym psem w centrum uwagi albo gdy ktoś chwali się, że ma w domu dwa psy,
            > chomika, papugę i cztery koty. Przypuszczam, że - podobnie jak UFO - jest to
            > zjawisko niewytłumaczalne.

            Jedyna nienawiść, którą dziś dostrzegłam w tych wątkach o zwierzętach, to ta,
            jaką prezentują tacy, jak Ty.
            Dlaczego Wy się tak tych ludzi czepiacie ?
            Przeszkadzają Wam ?
            Przecież oni, choć są atakowani i wyzywani nie wiem za co, nie odpowiadają
            agresorom tym samym.
            Rozmawiają z soba przyjaźnie i wesoło, próbują zorganizować pomoc.
            Przejrzalam dziś trochę te wątki.
            Widze nienawiść i czepialstwo od ludzi spoza kręgu tych, ktorzy zwierzęce wątki
            tworzą.
            Wstydzilibyście się.
            vivien

            • eela Re: No to zaraz się zacznie... 01.10.02, 08:58
              Mądrze mówisz. Ludziom zawsze cos przeszkadza, szczególnie działalność, której
              sami nie wymyslili, a która ma poparcie. To przeciez dobrze, że są jeszcze
              tacy, których stac na bezinteresowne dobre gesty w tym zwariowanym świecie.
    • default Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 30.09.02, 14:49
      japoneczka napisała:

      . Przecież wpompowywanie niemałych przecież pieniędzy do schroniask
      > to jedna z najmniej humanitarnych rzeczy jakie może robić człowiek!!!

      A jakie proponujesz humanitarne sposoby rozwiązania kwestii rzeszy bezdomnych
      zwierząt?
    • Gość: slash Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: 213.77.91.* 30.09.02, 15:14
      Cóż, z mojej strony wygląda to w dużym uproszczeniu tak:

      Pomagam zwierzętom, a nie ludziom, ponieważ zwierzę ze schroniska
      nie ma możliwości pójścia do pracy nawet za najniższą pensję i zarobienia
      na swoje utrzymanie, ponieważ zostało najpierw udomowione przez człowieka,
      a potem porzucone.

      pozdry,

      slash
      • balbina2 Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 30.09.02, 15:24
        Gość portalu: slash napisał(a):

        > Cóż, z mojej strony wygląda to w dużym uproszczeniu tak:
        >
        > Pomagam zwierzętom, a nie ludziom, ponieważ zwierzę ze schroniska
        > nie ma możliwości pójścia do pracy nawet za najniższą pensję i zarobienia
        > na swoje utrzymanie, ponieważ zostało najpierw udomowione przez człowieka,
        > a potem porzucone.
        >
        > pozdry,
        >
        > slash

        Pozdrawiam, slash! Święte słowa!!!
      • nie.calkiem.aniolek Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 30.09.02, 16:18
        Gość portalu: slash napisał(a):

        > Cóż, z mojej strony wygląda to w dużym uproszczeniu tak:
        >
        > Pomagam zwierzętom, a nie ludziom, ponieważ zwierzę ze schroniska
        > nie ma możliwości pójścia do pracy nawet za najniższą pensję i zarobienia
        > na swoje utrzymanie, ponieważ zostało najpierw udomowione przez człowieka,
        > a potem porzucone.
        >
        > pozdry,
        >
        > slash

        Dokladnie. Dodam jeszcze: jestesmy za nie odpowiedzialni, my ludzie bo to my
        ich na taki los skazujemy. One nie potrafia upomniec sie o swoje, tylko patrza
        gleboko w oczy i jak pies liza dlon, ktora ich krzywdzi. W dzisiejszych czasach
        czlowiek krzywdzi drugiego czlowieka bez przyczyny. Zwierze wtedy atakuje gdy
        musi sie bronic (pomijam przypadki wscieklizny). Czlowiek zbyt czesto nie brzmi
        dumnie. W swoim zyciu mialam do czynienia z roznymi zwierzetami, rowniez tymi
        dziko zyjacymi w rezerwatach, lasach i nigdy zadne nie zrobilo mi krzywdy,
        czego nie moge powiedziec o bliznim. W moim sercu i zyciu jest miejsce na
        czlowieka, ale ta najwieksza czesc zajmuja zwierzeta.

        Aniolek - nie calkiem
        • japoneczka Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 01.10.02, 08:40
          nie.calkiem.aniolek napisała:

          > Dokladnie. Dodam jeszcze: jestesmy za nie odpowiedzialni, my ludzie bo to my
          > ich na taki los skazujemy. One nie potrafia upomniec sie o swoje, tylko
          patrza
          > gleboko w oczy i jak pies liza dlon, ktora ich krzywdzi. W dzisiejszych
          czasach
          >
          > czlowiek krzywdzi drugiego czlowieka bez przyczyny. Zwierze wtedy atakuje gdy
          > musi sie bronic (pomijam przypadki wscieklizny). Czlowiek zbyt czesto nie
          brzmi
          >
          > dumnie. W swoim zyciu mialam do czynienia z roznymi zwierzetami, rowniez tymi
          > dziko zyjacymi w rezerwatach, lasach i nigdy zadne nie zrobilo mi krzywdy,
          > czego nie moge powiedziec o bliznim. W moim sercu i zyciu jest miejsce na
          > czlowieka, ale ta najwieksza czesc zajmuja zwierzeta.
          >
          > Aniolek - nie calkiem

          Właśnie to miałam na myśli, pisząc o nienawiści do człowieka i miłości do
          ciepłego futerka. Ty nie jesteś aniołkiem w ogóle - jesteś pustą dziewczyną,
          dla której piękno oznacza piękno zewnętrzne i zwierzęce oczy. To fakt - ludzie
          są brzydsi od zwierząt. Ale to nie jest powód, by nie móc zachować pewnej
          równowagi umysłowej.
          • boa1 Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 01.10.02, 12:57
            japoneczka napisała:

            Obsmialem sie az mi luski trzeszczaly.

            > Właśnie to miałam na myśli,

            Na czym? Chyba przesadzasz z tym hmmm mysleniem

            > pisząc o nienawiści do człowieka i miłości do
            > ciepłego futerka. Ty nie jesteś aniołkiem w ogóle - jesteś pustą dziewczyną,
            > dla której piękno oznacza piękno zewnętrzne i zwierzęce oczy.

            Oceniasz innych nie znajac i nic nie wiedzac? Ciekawe... No to ja tez o tob ie
            mam pewne sady. Nic milego, nic japonskiego...

            > To fakt - ludzie
            > są brzydsi od zwierząt.

            Alez skad, niektorzy sa calkiem piekni. Co lusterko nie chce powiedziec prawdy?

            > Ale to nie jest powód, by nie móc zachować pewnej
            > równowagi umysłowej.

            I tego ci zycze nie od swieta a na dzien kazdy, powszedni.

            Primo, japoneczko chyba zbyt skosnymi oczetami czytasz bo nic nie rozumiesz co
            inni pisza, ze o tolerancji do cudzego zdania i opinii nie wspomne. Secundo,
            daj szanse (moze zbyt duzo wymagam hmmmm) jednej swojej szarej na podzial to
            moze przestaniesz plesc bzdury. Tercio, nie oceniaj bo bedziesz oceniona, pusta
            japonska fugurko z porcelany. Skad wiesz jaka kto ma rownowage? Dla mnie to
            masz przechyl w jedna strone a nie zadna rownowage. Najpierw popracuj nad soba
            by innych oceniac.

            Udusic teraz czy potem...
            Boa
          • Gość: kropka Re: cholera co tu wpisac by nie bylo wulgarnie??? IP: *.itpp.pl 05.10.02, 21:57
            Niejaka japoneczko!

            Babo, ty poprostu jesteś chora na nienawiść - żyj i pozwól żyć innym i wara ci
            od cudzego życia, już lepiej zajmij się swoim. Gdy przeczytałam twój pierwszy
            post pomysłałam: ok, kobieta ma sprecyzowane zdanie, nie mam zamiaru jej od
            niego odwodzić. Ale kiedy zaczęłaś atakować Aniołka (pozdrowionka!) krew się we
            mnie zagotowała. Jakim prawem tak się do niej (niego) zwracasz ty głupia ruro!!
            Nie myślisz o tym, że możesz ją skrzywdzić?
            I jak tu sie dziwić, że ludzie - tak przez ciebie niezrozumiani - wielbiciele
            zwierząt - twierdzą, że człowiek przy zwierzaku to dno.
            Przecież od nich pochodziz kretynko!

            Cholera mnie ponosi jak czytam takie wypociny ludków takich jak ty. Szlag by
            trafił.

            CZŁOWIEK TO BRZMI DUMNIE, HA!
            • nie.calkiem.aniolek Re: cholera co tu wpisac by nie bylo wulgarnie??? 07.10.02, 16:50
              Gość portalu: kropka napisał(a):

              > /.../ Ale kiedy zaczęłaś atakować Aniołka (pozdrowionka!)

              Dziękuję i ciepło pozdrawiam.

              > krew się we mnie zagotowała. Jakim prawem tak się do niej (niego) /.../

              Niej.

              > Nie myślisz o tym, że możesz ją skrzywdzić?

              Nie pomyślała albo wręcz odwrotnie miała taki cel. A mnie, cóż, zdziwiło i
              faktycznie zrobiło się przykro.

              Pozdrawiam serdecznie,
              Aniołek
    • Gość: bomba Zwierzatka a biedne dzieci IP: *.dip.t-dialin.net 30.09.02, 16:19
      To klasyczny argument, kiedy poprosi sie kogos o pomoc dla zwierzat.
      Ludzie sa wazniejsi ! Tak sie sklada, ze ludzie szermujacy takimi argumentami,
      nie pomagaja ani glodnym dzieciom, ani porzuconym zwierzetom.
      Mozna i trzeba, tymczasem, pomagac i jednym i drugim. Trzeba tylko troche
      dobrej woli a nie krytykanctwa. Mowisz, ze zwierzeta te (psy i koty) to
      pasozyty. Z punktu widzenia przyrody za takiego pasozyta mozna uwazac i
      czlowieka.
      Ponadto, te zwierzeta zostaly dawno, dawno temu udomowione przez czlowieka. W
      schroniskach znajduje sie wiele zwierzat porzuconych wlasnie przez "istote
      nadrzedna" - czyli czlowieka. Czym sobie te zwierzeta zasluzyly na swoj los ?
      Ze kaprys posiadania futrzastego zwierzaczka mialo male dziecko, a jak troche
      wydoroslalo i zaczelo sie interesowac plcia odmienna to won piesku (kotku) z
      domu ? Wczasy za granica lub dluzszy wyjazd i nie ma co zrobic z tym
      zwierzeciem , wiec do lasu ?
      Mam nadzieje, ze sama nie wierzysz w to co piszesz, a chcesz jedynie wywolac
      dyskusje swoim postem.
      Czlowieczenstwo poznaje sie po stosunku do zwierzat wlasnie.
      Wsrod najbardziej prymitywnych nacji obserwuje sie okrutne traktowanie
      zwierzat, choc tez nie zawsze.
      Bede bardzo wdzieczny za informacje jak Ty pomagasz biednym dzieciom, no moze
      nie tym z Afryki, ale z najblizszego otoczenia np. z domow dziecka lub
      biednych rodzin.
      • iwa_ja Re: Zwierzatka a biedne dzieci 30.09.02, 16:56
        Już właściwie napisałam na ten temat na wątku o Celestynowie. Powtórzę jeszcze
        argument za kimś, kto to powiedział wcześniej: zwierzęta na siebie nie zarobią,
        nie są w stanie zatroszczyć się o swój byt. A tak z najmniejszego podwórka.. U
        mnie w domu zawsze jest trochę nerwowo rano, bo trzeba precyzyjnie ustalić, kto
        wychodzi z psem. Przeciez pies nie pójdzie sam do WC i nie spusci wody. Pies
        nie otworzy sobie lodówki, kiedy jest głodny. Pies... a zresztą i pies, i kot,
        i inne...
        Wierz mi, autorko wątku, że moja troska o zwierzeta nie jest substytutem i
        plastrem na dziury w moim zyciu osobistym. Nie uważam też, że przez to poprawię
        (na zewnątrz przed ludźmi) swoje ego.
        A co do rozwiązania kwestii zwierząt w schroniskach. Niestety, jestem za
        usypianiem zwierząt, po które przez jakis czas nikt się nie zgłasza. Lepiej im
        będzie w psim czy kocim niebie niż w takich warunkach. I bez miłości.
        Ktoś kiedyś mi powiedział, że nie może wziąc psa ze schroniska, bo z pracy
        wraca dopiero koło 18.000. A moim zdaniem, pies, mając świadomość, że ktoś go
        kocha, może poczekać...
        • pan_pndzelek Re: Zwierzatka a biedne dzieci 30.09.02, 17:09
          iwa_ja napisała:
          > A tak z najmniejszego podwórka.. U
          > mnie w domu zawsze jest trochę nerwowo rano, bo trzeba precyzyjnie ustalić,
          kto
          >
          > wychodzi z psem. Przeciez pies nie pójdzie sam do WC i nie spusci wody.

          A czy na spacerze z pieskiem sprzątasz to co narobi, czy pozostawiasz nasze
          otoczenie upstrzone psimi gównami? Tylko szczerze.
          _______________________________________
          >>>---
          • iwa_ja Re: Zwierzatka a biedne dzieci 30.09.02, 17:17
            Szczerze? No, nie sprzątam. Ale mam marszrutę z nim po krzakach. Zresztą szlag
            mnie trafia, kiedy widzę dorodną psią kupę na środku chodnika albo na trawniku
            przed domem. Mój pies nie ma prawa czynić takich rzeczy. Poza tym wstydzi się
            tak na widoku, przy ludziach. Woli kameralnie, w ww. krzakach.
            A co powiesz o psach, które na drugim końcu smyczy mają własciciela i spokojnie
            i metodycznie obsikują szereg samochodów przed domem?
            Fakt, mój pies parę razy, zanim w te krzaki, obleje trawę i okoliczne drzewa.
            Jednak wie doskonale, że musi trzymać się w sobie, kiedy np. przechodzi kawał
            drogi przez patio obsadzone ładnymi roślinami. I trawa na patio też nie dla
            niego.
        • japoneczka Do iwy_ja 01.10.02, 08:48
          O czym ty piszesz dziewczyno? Zlituj się!!!
          • iwa_ja Re: Do iwy_ja 01.10.02, 10:13
            japoneczka napisała:

            > O czym ty piszesz dziewczyno? Zlituj się!!!


            Ktos mnie o coś zapytał, więc odpowiadam. Nie masz obowiązku czytania. A poza tym Twój post niżej także każe mi
            zawołać: zlituj się!!! Kto w naszym państwie na piedestały wynosi się zwierzęta kosztem ludzi?! Powiem po prostu,
            nic nie rozumiesz i szkoda z Tobą dyskutować.
            A zwierzętom będę dalej pomagać w miarę moich możliwości. Nawet jeżeli ktoś w ramach swoich chorych ambicji
            czy kampanii wyborczej (?!) będzie podkreślał, że pomagać trzeba ludziom a nie zwierzętom (wiem, że tak dokładnie
            nie powiedziałaś, ale taki wniosek logicznie można wyprowadzić).
            • japoneczka Re: Do iwy_ja 01.10.02, 10:33
              iwa_ja napisała:

              > japoneczka napisała:
              >
              > > O czym ty piszesz dziewczyno? Zlituj się!!!
              >
              >
              > Ktos mnie o coś zapytał, więc odpowiadam.

              Chodzi o to, że właśnie nie odpowiadasz.

              > Powiem po prostu,
              > nic nie rozumiesz i szkoda z Tobą dyskutować.

              Tiaa..

              > A zwierzętom będę dalej pomagać w miarę moich możliwości. Nawet jeżeli ktoś
              w
              > ramach swoich chorych ambicji
              > czy kampanii wyborczej (?!) będzie podkreślał, że pomagać trzeba ludziom a
              nie
              > zwierzętom (wiem, że tak dokładnie
              > nie powiedziałaś, ale taki wniosek logicznie można wyprowadzić).


              Kampanii wyborczej?!!!
              Nie powiedziałam, ale mi to wciśniesz w usta. Ok - logiczne!
      • japoneczka Re: Zwierzatka a biedne dzieci 01.10.02, 08:45
        Gość portalu: bomba napisał(a):

        > To klasyczny argument, kiedy poprosi sie kogos o pomoc dla zwierzat.
        > Ludzie sa wazniejsi ! Tak sie sklada, ze ludzie szermujacy takimi
        argumentami,
        > nie pomagaja ani glodnym dzieciom, ani porzuconym zwierzetom.

        Ja chciałam, by mi ktoś wytłumaczył fenomen zachwiania równowagi w udzielaniu
        pomocy zwierzętom i ludziom, ot co. Przeczytaj mój post raz jeszcze proszę.
        Dalsza twa odpowiedź to już zupełny bełkot.

        > Czlowieczenstwo poznaje sie po stosunku do zwierzat wlasnie.

        A to, rzeczywiście dobry tekst. Rozumiem, że agresywne zwierzę wychodzi z
        człowieka, gdy zechce pomóc ludziom. :-))
        • Gość: bomba Re: Zwierzatka a biedne dzieci IP: *.dip.t-dialin.net 01.10.02, 09:59
          japoneczka napisała:

          > Gość portalu: bomba napisał(a):
          >
          > > To klasyczny argument, kiedy poprosi sie kogos o pomoc dla zwierzat.
          > > Ludzie sa wazniejsi ! Tak sie sklada, ze ludzie szermujacy takimi
          > argumentami,
          > > nie pomagaja ani glodnym dzieciom, ani porzuconym zwierzetom.
          >
          > Ja chciałam, by mi ktoś wytłumaczył fenomen zachwiania równowagi w
          udzielaniu
          > pomocy zwierzętom i ludziom, ot co. Przeczytaj mój post raz jeszcze proszę.

          Ciekawe, ciekawe. Widze, ze prowadzisz badania statystyczne w tym wzgledzie.
          Prosze wiec o podanie jaki procent ludzi pomaga:
          a)zwierzetom
          b)dzieciom
          skoro twierdzisz, ze rownowaga jest w tym wzgledzie zaklocona.

          > Dalsza twa odpowiedź to już zupełny bełkot.
          Nie obrazisz mnie. Nie odpowiedzialas poza tym na moje pytanie, jak Ty
          pomagasz dzieciom.

          > > Czlowieczenstwo poznaje sie po stosunku do zwierzat wlasnie.
          >
          > A to, rzeczywiście dobry tekst. Rozumiem, że agresywne zwierzę wychodzi z
          > człowieka, gdy zechce pomóc ludziom. :-))
          Moglbym odpowiedziec po Twojemu, ale nie znize sie do TAKIEGO "poziomu"
          dyskusji. Przeczytaj uwaznie, czy sugerowalem, ze pomoc ludziom nie jest
          potrzebna.
          Cala swoja wypowiedzia przekonalas mnie, ze sztucznie wywolalas temat, a sama
          nie przylozylas nawet palca jednej reki do jakiejkolwiek pomocy tak ludziom
          jaki i zwierzetom, poza dzieleniem wlosa na czworo. Ot, taki teoretyk,
          malkontent.
          Nie sil sie wiecej na odpowiedz.


      • male-co-nieco Re: Zwierzatka a biedne dzieci 01.10.02, 10:55
        Gość portalu: bomba napisał(a):

        > To klasyczny argument, kiedy poprosi sie kogos o pomoc dla zwierzat.
        > Ludzie sa wazniejsi ! Tak sie sklada, ze ludzie szermujacy takimi
        argumentami,
        > nie pomagaja ani glodnym dzieciom, ani porzuconym zwierzetom.

        Czasami tak jest.

        > /.../ Mowisz, ze zwierzeta te (psy i koty) to
        > pasozyty. Z punktu widzenia przyrody za takiego pasozyta mozna uwazac i
        > czlowieka.

        Podczas wycinania drzew w Forcie Bema (Warszawa) tez uzywano argumentu, ze to
        pasozyty. Masz racje, najwiekszym pasozytem i pomylka natury jest czlowiek ze
        swoimi przywarami i wiara w swoja wyzszosc nad wszystkim.

        > /.../ Czlowieczenstwo poznaje sie po stosunku do zwierzat wlasnie.

        W piatek jest swieto sw. Franciszka - do przemyslenia.

        > /.../ Bede bardzo wdzieczny za informacje jak Ty pomagasz biednym dzieciom,
        no moze
        > nie tym z Afryki, ale z najblizszego otoczenia np. z domow dziecka lub
        > biednych rodzin.

        Taka przypowiastka z mojego zycia. Znajomy, osoba bardzo religijna, kilka lat
        temu zadal mi znienacka pytanie: "Czy ty tez masz malego Murzynka?" Oslupialam,
        bo jako zywo wiedzialabym o tym. Stal z wyrazem zapytania na twarzy i nekaniem
        w oczach przez pare minut, gry wreszcie galopem wpadlam mu w slowa, z oczami
        jak dynie rzeklam: "Bogus, jakiego ja mam malego Murzynka?". Bogus radosnie
        oswiadczyl "A bo ja myslalem, ze ty tez masz malego Murzynka, bo ja mam". I tu
        mnie zastopyrczylo na dobre. Bogus jako matka... za licho nie moglam sobie
        wyobrazic. "Bogus, a z kim ty masz tego Murzynka", rzeklam lekko oglupiala do
        imentu, z trwoga patrzac na jego radosna twarz. Na co Bogus oswiadczyl:
        "Adopotowalem duchowo chlopczyka z Madagaskaru". Ochlonelam i juz reszte
        informacji wysluchalam przy zdrowych zmyslach. Kosciol przeprowadza(l) adopcje
        duchowe dzieci, na ktore mozna skladac datki pieniezne. A ja? Ja duchem jestem
        ze zwierzakami i na nie loze finanse.

        Pozdrawiam,
        Plasterek Miodu
    • chaladia Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 30.09.02, 17:38
      Panienko, jak Ci się chce, jedź do Sudanu pomagać.
      Ciekawe, jak to zrobisz, gdyż ludzie ludziom szykują tam sobie nawzajem taki
      los. Sudan jest jednym z potencjalnie najbogatszych krajów świata. Ziemie taż
      żyzne, że Delta Nilu i Ukraińskie Stepy przy tym wysiadają w przedbiegach.
      Wielkie zapasy wody (Sudd), może i większe niż w Zbiorniku Nassera, niemal cała
      tablica Mendelejewa poz ziemią, zabytki Nubii nie gorsze niż te w Górnym
      Egipcie, rafa koralowa lepsza od tych w Hurghadzie, lotnisko na idealnym
      przecięciu szlaków N_S i W-E. Jak onie sami sobie zgotowali głód, wojnę
      religijną i rzezie, to co z tym zrobić?
      Tymczasem zwierzęta w naszych polskich schroniskach nie są winne temu, że są i
      same mogą tylko umrzeć.
      Ja dziś pomagam zwierzętom. Sudańczykom też pomagałem (na swój sposób - dając
      im pracę i jakie-takie warunki bytowania od 1989 do 1992 roku, gdy budowaliśmy
      tam elektrownię).

      Sayonara i Salaamu Wa-alleikum

      Chaladia Bolandi
      • pan_pndzelek No nie mogę ! ! ! 30.09.02, 18:09
        Ktoś odważył się powiedzieć, że Afrykanie z kraju będącego w tej chwili w
        czołówce biedy światowej są SAMI SOBIE WINNI. Sprawa tyczy zresztą nie tylko
        Sudanu, tak jest z WIĘKSZOŚCIĄ państw (czy też regionów Afryki). Podejrzewam,
        że nawet Front Polisario, gdyby onegdaj zabrał się za ten swój fragment Sahary
        zamiast strzelać to dziś byłoby tam zielono.

        Gdybym to ja napisał, a nie Pan Chaladia to już byłbym bombardowany niczym
        Arafat w swej siedzibie, a jakaś domorosła hakerka podesłała by mi wirusa
        pryszczycy, żeby do reszty ześwinić mój i tak po świńsku sprośny ryj.

        Taka anegdota mi się przypomniała, rzecz zresztą prawdziwa. Otóż w skrócie. Do
        jednego z krajów Afryki, w wysuszone i biedne rejony przyjechał wolontarysta-
        inżynier agronom. Skierowano go do najbiedniejszej wioski, by tam szerrzył
        oświatę rolną. Ludzie tam zamieszkali jedli bardzo mało, uprawie zresztą
        poświęcali także niewiele czasu, resztę dnia spędzając w cieniu chat w
        milczeniu. Wiedział, że nie zmusi ich do tego by podejmowali aktywność dłuższą
        niż dwie godziny dziennie. Zastosował wobec tego inne sztuczki: nawadnianie,
        nawożenie naturalnym nawozem, kompostem itp. Plony wzrosły CZTEROKROTNIE przy
        tym samym nakładzie pracy. Dodatkowo oprócz zwiększenia plonów manioku i
        patatów nauczył ich hodować pomidory celem dowitaminizowania się.

        Ludzie strasznie się do niego przywiązali. Gdy po trzech latach jego misja
        dobiegła końca, wioska urządziła na jego cześć coś w rodzaju festiwalu.
        Wręczano mu różne podarki, tańczono itd. Wódz plemienny natomiast wygłosił
        płomienną mowę dziękując mu, za to że powiększył czterokrotnie plony. Ucieszony
        wolontarysta odpowiedział - i teraz już zawsze będziecie syci. Na co wódz -
        nie, możemy pracować CZTERY RAZY MNIEJ...

        Czy to nie piękne? prawdziwe, dawno temu czytałem wspomnienia (fragment w
        przedruku) tegoż człowieka.
        _______________________________________
        >>>---
        • chaladia Bo tam potrzebny był jeszcze dobry BAMBUS! 30.09.02, 20:54
          A propos Twej przypowieści, Panie Pndzelku:
          Jak się leci nad Gezirą (obszar pomiędzy Białym i Błękitnym Nilem, sam namuł
          nilowy, kilknaście tysięcy km2, do tego namuł lepszy niż w Delcie (o której
          uczą w podecznikach geografii) i o wodę łatwiej, bo tama w Sennarze Nil
          Błękitny spiętrza, to widać, że ledwo 10% pól jest zielonych, reszta żółta i
          zeschnięta. A kraj głoduje. Po prostu na tyle starcza siły woli, by to
          uprawiać. Za władzy anglo-egipskiej było tam trochę Białych i nieco więcej
          Egipcjan, którzy ganli to towaarzystwo bambusem i węźlastą liną do roboty.
          Uprawiane było pewno 95% pól i żywności staczało dla wszystkich, a nawet na
          eksport było...
          • pan_pndzelek Myśl absolutnie niepoprawna politycznie 30.09.02, 21:09
            Myśl absolutnie niepoprawna politycznie jaka nasunęła mi się już dawno,
            (interesuję się Afryką od dawna): epoka kolonialna to był czas ROZKWITU dla
            tego kontynentu. Wraz z upadkiem tej epoki głód zaczął się rozprzestrzeniać na
            niespotykaną wcześniej skalę, a miejsce "niedobrych" gubernatorów zajęli czarni
            władcy na złotych tronach, czasem spożywający swych politycznych przeciwników a
            czasem "tylko" budujący sobie pałace za miliardy dolarów.

            W tym czasie "antyglobały" domagają się zwiększenia pomocy "humanitarnej" dla
            głodujących. Pewnie po to, by szaleni władcy mogli resztę pieniędzy dotąd
            wydawanych na swych obywateli przeznaczyć na nowe pałace czy bazyliki większe
            od tej świętopiotrowej...
            _______________________________________
            >>>---
          • iwa_ja Re: Bo tam potrzebny był jeszcze dobry BAMBUS! 30.09.02, 21:13
            Salaamak, Ch. Co prawda srednio to podstawowy temat wątku, ale w pełni
            podpisuję się pod tym bambusem. Tak się złożyło, że spędzałam moje młode i
            starsze lata w ciepłych krajach i napatrzyłam sie na to i owo. Może to kogoś
            zaszokuje, ale obecna BAAS i Saddam to też na prośbę mieszkańców tego
            wspaniałego kraju. Indoktrynacją wszystkiego sie nie da wytłumaczyć. Inercja
            myślenia i bierne oddawanie decydowania o losach ludzi w ręce dyktatorów... I
            potem mamy to, co mamy. A nam się po prostu nie chce (tutaj już piję do święcie
            oburzonych, że zajmuję się zwierzyną).
            • chaladia Re: Bo tam potrzebny był jeszcze dobry BAMBUS! 30.09.02, 21:33
              Salaamu, Dżamiala!
              Obawiam się, że Afryka i Azja (na temat Ameryki Pd. nie chcę się wypowiadać, bo
              nie byłem) mogą wkrótce zaliczyć gwałtowny spadek populacji na skutek głodu,
              AIDSu, innych choróbsk, wojen plemiennych i religijnych, na koniec na skutek
              gwałownego obniżenia się poziomu higieny. To wszystko za sprawą usunięcia
              Białych z Kontynentu. Mamy już początki tego w RPA i Zimbabwe. Botswana jeszcze
              jakoś się trzyma, ale chyba nie długo tego. Sudan, Uganda, Rwanda, Burundi i
              wszystkie te mini-państewka nad Zatoką Gwinejską weszły już na właściwy tor
              wiodący do rzeczonej świetlanej przyszłości.
              Ciekawe, kto następny - Egipt z jego upiornym przludnieniem i przyrostem
              naturalnym w granicach 2%?
              Bardzo mnie to wsyztko (jako ex-ME Expatriate'a) martwi.
              • japoneczka Do Chaladii i innych nadludzi! 01.10.02, 08:36
                Śmieszna jesteś Chaladio ze swym świetym przekonaniem, że jeżeli się gdzieś
                było i oglądało krajobrazy to jest się ekspertem od wszystkich bolączek danego
                regionu.

                Prezentujecie typowo polski, bo ściągnięty z USA, nurt myślenia o sprawach
                byłych kolonii. Bardzo wygodny i podbudowujący na duchu. Szkoda, że błędny. Nie
                chce mi się nawet z wami dyskutować, bo ogrom idiotyzmów, jakie zalęgły się w
                waszych inteligenckich główkach przekroczył dopuszczalny poziom. Rozumiem, że w
                swej uporczywej gonitwie za indywidualnością, objawiającej się niezgodą na
                obowiązujący w prawie całej Europie sposób myślenia o Afryce, jesteście
                niezrównani. Podobnie, jak na szczęście, coraz węższa "elita" polskiej myśli
                politycznej. Nie wiem, dlaczego wątek ten podjęliście akurat tutaj, ale
                skończcie go, bo jesteście przede wszystkim niesmaczni.

                bez pzdr
                • Gość: mouchi ależ ty jesteś tępa japoneczko IP: 195.136.95.* 01.10.02, 10:13
                  to ty powinnaś przestać się odzywać, bo niedobrze się robi.


                  japoneczka napisała:

                  > Śmieszna jesteś Chaladio ze swym świetym przekonaniem, że jeżeli się gdzieś
                  > było i oglądało krajobrazy to jest się ekspertem od wszystkich bolączek
                  danego
                  > regionu.
                  >
                  > Prezentujecie typowo polski, bo ściągnięty z USA, nurt myślenia o sprawach
                  > byłych kolonii. Bardzo wygodny i podbudowujący na duchu. Szkoda, że błędny.
                  Nie
                  >
                  > chce mi się nawet z wami dyskutować, bo ogrom idiotyzmów, jakie zalęgły się w
                  > waszych inteligenckich główkach przekroczył dopuszczalny poziom. Rozumiem, że
                  w
                  >
                  > swej uporczywej gonitwie za indywidualnością, objawiającej się niezgodą na
                  > obowiązujący w prawie całej Europie sposób myślenia o Afryce, jesteście
                  > niezrównani. Podobnie, jak na szczęście, coraz węższa "elita" polskiej myśli
                  > politycznej. Nie wiem, dlaczego wątek ten podjęliście akurat tutaj, ale
                  > skończcie go, bo jesteście przede wszystkim niesmaczni.
                  >
                  > bez pzdr
                • pan_pndzelek Re: Do japy 01.10.02, 10:28
                  Ponieważ Pan Chaladia się nie odzywa to ja ci może odpowiem. Pan Chaladia nie
                  oglądał tam "widoków ani widokówek" tylko dłuższy czas pracował wśród
                  tamtejszych ludzi.

                  A ty pieprzona antyglobałko przyjęłaś sposób widzenia spraw
                  Afryki "obowiązujący" wg ciebie w Europie. Różnica między nami zaś jest taka,
                  że my nie przyjmyujemy "obowiązujących" TRYNDÓW, tylko MYŚLIMY samodzielnie. Od
                  zjawiska nazywanego skrótowo "ameryczką" gorsze jest jedynie "ełropejskie
                  POSTEMPACTWO" Rozumiesz posTEMPAKU?
                  _______________________________________
                  >>>---
                  • iwa_ja Re: Do japy 01.10.02, 10:30
                    Pndzel, zaczynam Cię lubić bardzo!!!
                    • pan_pndzelek Re: Do japy 01.10.02, 10:33
                      Ja tam Cię już wcześnie polubiłem MIMO Twych miłosnych uniesień w kierunku
                      ŻYJĄCEGO FUTRA ;-)
                      _______________________________________
                      >>>---
                  • japoneczka Re: Do myślącego 01.10.02, 10:41
                    W zasadzie to co ja mam napisać? Że bardziej mnie przekonuje myśl europejska,
                    niż na siłę oryginalna myśl wąskiego grona "białych-inteligentnych".
                    Śmieszy mnie logika chłopka-roztropka i tyle. A to, co widział inżynier - co to
                    ma za znaczenie? Nie ważne, jakie bodźce docierają do Ciebie, tylko jak je
                    sobie w głowie poukładasz. Koniec dyskusji, bo dzieli nas granica - oboje
                    myślimy, że mamy rację, a kto ją ma naprawdę i tak nikt nikogo nie przekona.


                    bez pzdr
                    • chaladia Biedna Japoneczko... 02.10.02, 00:00
                      Nie jeździj Ty do Sudanu ani w podobne miejsca, bo Cię te "biedne" arabskie czy
                      murzyńskie dzieci ograbią ze wszystkiego, a na koniec pobiją lub zgwałcą. I oby
                      się tylko na tym skończyło. Do tego, żeby tym ludzion NAPRAWDĘ pomóc, trzeba
                      pewnej brutalności. Głaskaniem po głowkach nic się nie wskóra, albo się wręcz
                      zaszkodzi.
                      Ja Ci to piszę z punktu widzenia człowieka, który tam parę ładnych lat przeżył
                      i przepracował z tymi ludźmi. Właśnie dlatego uważam, że wolno mi pisać rzeczy
                      nie całkiem zgodne z polityczną poprawnością. Nie jestem rasistą, w Afryce
                      jestem zakochany po uszy, Arabia to i tak mój drugi dom rodznny (po mieczu
                      jestem al-Sibail, tyle że od 15 pokoleń w Lechistanie), ale wiem, że tylko
                      takie traktowanie może tych ludzi skłonić do zadbania o własne intersy, czyli o
                      własne życie.
      • japoneczka Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 01.10.02, 08:51
        chaladia napisał:

        > Panienko, jak Ci się chce, jedź do Sudanu pomagać.
        > Ciekawe, jak to zrobisz, gdyż ludzie ludziom szykują tam sobie nawzajem taki
        > los. Jak onie sami sobie zgotowali głód, wojnę
        > religijną i rzezie, to co z tym zrobić?
        > Chaladia Bolandi

        No tak, dzieci, to najbardziej zawiniły. Niech cierpią za grzechy rodziców.
        Rozumiem również, ze wierzysz w to, że ludzie niepełnosprawni cierpią za
        grzechy w poprzednich wcieleniach?
    • zarlaczka Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 30.09.02, 21:49
      Nie chcę powtarzać argumentów, które tu padły, ale zgadzam się z nimi w
      zupełności. Natomiast nasunęły mi się takie refleksje. Zauważcie, że osobom,
      które pomagają zwierzętom, często zarzuca się że nie lubią ludzi, są infantyli,
      mają nieciekawe życie. Dla mnie człowiek pomagający słabszemu, czy to będzie
      dziecko, staruszka, czy zwierzę, zasługuje na szacunek i uznanie. I to,
      szczerze mówiąc, bez względu na intencję.
      Być może jest grupka ludzi, która została tak bardzo skrzywdzona przez drugiego
      człowieka, że znalazła zadowolenie i cel życia w pomaganiu zwierzętom. I bardzo
      dobrze, bo przynajmniej ich życie na jakiś sens. Ale większość miłośników
      zwierząt, z którymi ja się spotkałam, to osoby bardzo życzliwie nastawione do
      ludzi i do świata.
      Natomiast osoby, które krytykują takie postawy na ogół nie robią nic by pomóc
      komukolwiek.
      Żarłaczka
      • Gość: Melba Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.02, 22:00
        Już nie mam siły odpowiadać na te wyszarpywane przemyślenia, ale powtórzę raz
        jeszcze : ludziom pomagam zawodowo, zwierzętom hobbystycznie. Amen
    • _vivien_ Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 01.10.02, 00:25
      japoneczka napisała:

      > Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak wielu ludzi interesuje się i
      > agituje na rzecz schronisk dla bezdomnych zwierząt.
      > Jestem jeszcze w stanie zrozumieć młodzież nastoletnią, bo ta jest w wieku
      > trudnym. Świat w okresie dojrzewania zmienia się bardzo szybko. Wychodzi na
      > jaw, że nie jest taki dosknały, a dorośli nie są tacy mądrzy. Upadają
      > autorytety i rodzi się potrzeba buntu. Ludzie są tacy źli, a zwierzątka takie
      > puszyste i tak ufnie spoglądają w oczka. Ok. Niech sobie wmawiają, że
      > zwierzęta są dobre i kochane. Ale dlaczego tak wielu ludzi dorosłych uważa
      > podobnie. Przecież wpompowywanie niemałych przecież pieniędzy do schroniask
      > to jedna z najmniej humanitarnych rzeczy jakie może robić człowiek!!!
      >
      > Gdy widzę jak psy żyją w podwarszawskich schroniskach, a jakie życie
      > zafundowano dzieciom w Sudanie, Ruandzie, czy innych Koreach północnych to
      > nóż sam się otwiera w kieszeni. A wszystko pod tak wzniosłymi hasłami, jakby
      > chodziło o rozwiązanie problemu głodu na Świecie.
      > Jeszcze bardziej denerwujące jest to, że wszystkie te psy, koty i inne
      > chomiki nie wiele mają tak naprawdę wspólnego z naturą i ekologią, a
      > fundowanie im domowisk wartych człowieka na dłuższą metę szkodzi Ziemi.
      > Po co to wszystko? Wytłumaczcie, bo ja nie rozumię.
      > Tylko proszę, bez wojującej pseudoekologii.

      Gdyby każdy myślał jak Ty, to nikt nikomu by nie pomagał.
      Zamiast tego trwałaby wielka kłótnia komu pomóc najpierw.
      Można sie przecież spierać czy dać na wspomożenie badań nad leczeniem raka czy
      nad leczeniem stwardnienia rozsianego.
      Ludzie są różni i to bardzo dobrze, że ilu ludzi, tyle kierunków w jakie
      zmierza pomoc.
      Kazdy ma prawo do własnych wyborów.
      Jeśli ktoś chce pomagać zwierzętom z własnej kieszeni wysłupując fundusze, to
      jest to jego sprawa i nie masz prawa się wtrącać i pouczać.
      vivien
      • Gość: Melba Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 07:31
        Vivien, dzięki za stonowaną i trafioną w 100% odpowiedź. Wszytkim innym też
        dzięki, także tym wątpiącym. Ja jestem przekora i im bardziej mnie ktoś
        podjudza, tym więcej darów nazbieram i śmignę do schroniska :) A właśnie zaraz
        ruszam. Proszę mnie podjudzać, zapełnimy kilka pustych brzuszków :)
        • bambino2 Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 01.10.02, 11:30
          Proszę mi wytłumaczyć jedno : schroniska są po to by pomagały niechcianym
          zwierzętom.
          Dlaczego, więc, mają im jeszcze pomagać inni ludzie skoro od tego są
          schroniska ?
          Tylko proszę mi tu nie twierdzić, że nie ma pieniędzy, bo to bzdura.
          O przekrętach jednego ze schronisk już nie wspomnę.
      • japoneczka Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 01.10.02, 09:00
        _vivien_ napisała:

        > Gdyby każdy myślał jak Ty, to nikt nikomu by nie pomagał.
        > Zamiast tego trwałaby wielka kłótnia komu pomóc najpierw.

        Zgadzam się, że trudno dokonać najlepszego wyboru. Choć nie wiem dlaczego
        wciskasz mi w usta słowa których nie wypowiedziałam.

        > Ludzie są różni i to bardzo dobrze, że ilu ludzi, tyle kierunków w jakie
        > zmierza pomoc.
        > Kazdy ma prawo do własnych wyborów.
        > Jeśli ktoś chce pomagać zwierzętom z własnej kieszeni wysłupując fundusze, to
        > jest to jego sprawa i nie masz prawa się wtrącać i pouczać.

        Zgadzam się, ale ja nie ingeruje, tylko chcę uzyskać odpowiedź na pytanie, dla
        czego w państwie o tak wysoce rozwiniętej kulturze, z takim lekceważeniem
        traktuje się człowieka, a na piedestały wynosi zwierzę?
        • Gość: mouchi Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: 195.136.95.* 01.10.02, 13:29
          japoneczka napisała:

          > _vivien_ napisała:
          >
          > > Gdyby każdy myślał jak Ty, to nikt nikomu by nie pomagał.
          > > Zamiast tego trwałaby wielka kłótnia komu pomóc najpierw.
          >
          > Zgadzam się, że trudno dokonać najlepszego wyboru. Choć nie wiem dlaczego
          > wciskasz mi w usta słowa których nie wypowiedziałam.
          >
          > > Ludzie są różni i to bardzo dobrze, że ilu ludzi, tyle kierunków w jakie
          > > zmierza pomoc.
          > > Kazdy ma prawo do własnych wyborów.
          > > Jeśli ktoś chce pomagać zwierzętom z własnej kieszeni wysłupując fundusze,
          > to
          > > jest to jego sprawa i nie masz prawa się wtrącać i pouczać.
          >
          > Zgadzam się, ale ja nie ingeruje, tylko chcę uzyskać odpowiedź na pytanie,
          dla
          > czego w państwie o tak wysoce rozwiniętej kulturze, z takim lekceważeniem
          > traktuje się człowieka, a na piedestały wynosi zwierzę?


          bo kulturalnego, wartościowego, wrażliwego i DOBREGO człowieka poznaje się po
          jego stosunku do zwierząt (dobrym, troskliwym, opiekuńczym), które egoistyczny
          człowiek kiedyś tam oswoił dla własnej korzyści, wygody i przyjemności.
          Człowiek ma obowiązek opiekować się zwięrzętami, które nie poradzą sobie bez
          niego. na tym polega wyższość naszego gatunku nad innymi. a ludzie, którzy
          traktują zwierzaki przedmiotowo są dla mnie mniej warci niż kurz na parapecie.
        • Gość: julka Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.10.02, 21:15
          japoneczka napisała:

          > _vivien_ napisała:
          >
          > > Ludzie są różni i to bardzo dobrze, że ilu ludzi, tyle kierunków w jakie
          > > zmierza pomoc.
          > > Kazdy ma prawo do własnych wyborów.
          > > Jeśli ktoś chce pomagać zwierzętom z własnej kieszeni wysłupując fundusze,
          > to
          > > jest to jego sprawa i nie masz prawa się wtrącać i pouczać.
          >
          > Zgadzam się, ale ja nie ingeruje, tylko chcę uzyskać odpowiedź na pytanie,
          dla
          > czego w państwie o tak wysoce rozwiniętej kulturze, z takim lekceważeniem
          > traktuje się człowieka, a na piedestały wynosi zwierzę?

          Tak sie Tobie tylko wydaje, nieprawda. Gdyby tak bylo zwierzeta by nie
          przebywaly w takich warunkach schroniskowych, jak proponuja to nasze schroniska
          czyli my- panstwo,spoleczenstwo.
          A jesli uparcie dalej tak uwazasz i nie odpowiada to Tobie, to nic prostszego,
          zmien kraj, granice otwarte!
    • Gość: Anka Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: *.met.pl 01.10.02, 09:30
      Kogoś zacytuję, ale nie wiem kogo (przykro mi...)
      "Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta"
      • pan_pndzelek Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 01.10.02, 10:30
        Czy to nie Lorenz?
        _______________________________________
        >>>---
      • bambino2 Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 01.10.02, 11:32
        Nawet te dzikie i krwiożercze ?
        • pan_pndzelek Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 01.10.02, 12:12
          bambino2 napisał:
          > Nawet te dzikie i krwiożercze ?

          Jeśli chodzi o mnie to WYŁĄCZNIE te dzikie i krwiożercze, albo tylko dzikie...
          boć podglądane przeze mnie np. bobrowe rodziny są raczej umiarkowanie
          krwiożercze.
          _______________________________________
          >>>---
      • Gość: Aste Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 01.10.02, 12:32
        Gość portalu: Anka napisał(a):

        > Kogoś zacytuję, ale nie wiem kogo (przykro mi...)
        > "Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta"
        trochę to inaczej brzmiało w orginale autorswo niezbyt sympatyczne choć zdanie
        prawdziwe.powiedział to Hitler i trudno mi się z nim nie zgodzić. dlaczego,
        może dlatego, że zwierzak nawet jak mu pomagam to nie ma nic przeciwko temu,
        żebym pomagała też ludziom(co zawodowo czynię- uśmiechy w kierunku Melby),a im
        częściej słyszę ludzi wypowiadających się w taki sposób jak autorka wątku tym
        bardziej mnie do siebie zrażają.
    • Gość: kikka Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: *.stat.gov.pl 01.10.02, 14:34
      a dlaczego Tobie to przeszkadza, że ktoś swój stary sweter chce oddać na
      posłanie dla psa?
      • iwa_ja Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 01.10.02, 15:00
        Gość portalu: kikka napisał(a):

        > a dlaczego Tobie to przeszkadza, że ktoś swój stary sweter chce oddać na
        > posłanie dla psa?
        Kikka, przestań! I wszyscy inni przestańcie tu pisać! Nie widzicie, że jakaś
        sfrustrowana nabija sobie dobre samopoczucie? Założyła wątek przeświadczona o
        swojej racji. Nie toleruje osób o innych poglądach. Po cholerę z kims takim
        polemizować? Ona wie lepiej. I niech z tym przekonaniem sobie tu zostanie sama.
        Życzę jej, żeby w życiu też była sama.
        • Gość: japoneczka Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: 195.94.207.* 01.10.02, 16:11
          A prosiłam bez wojującej pseudoekologii.

          Nie potraficie się wysłowić, to obrażacie i plujecie. Typowe dla forum
          internetowego.
          • Gość: Melba Japoneczka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 21:39
            W Celestynowie prosili podziękować każdemu, kto pomaga. Dzięki Ci za
            zainteresowanie nami i tematem. Piszę bez jadu - w ten sposób też pomagasz
            idei :)Pozdrawiam
    • waldus.niekiepski Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 02.10.02, 00:19
      Ze zwierząt to my w domu tylko mysza mamy, mamuśka chce normalnie ją kurde
      złapać w takom łapkem na mysza, ale nam z tatuśkiem mysza normalnie kurde nie
      przeszkadza i my jej tam czasami sera dajemy co nam ze sniadania nomalnie
      zostanie.
      • Gość: Japoneczka Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: 195.94.207.* 02.10.02, 08:16
        Dobry żart - tynfa wart.
        Twój żart jest nic nie warty.
    • Gość: k`k Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 05.10.02, 23:08
      Tego się nie da wyłumaczyć,ale nikt nikogo nie zmusza do zrozumienia.
      Irytują Cię akcje paru miłośników zwierząt na tym forum,nie czytaj ich.
      Irytuje Cię cisza na temat pomocy dla eskimoskich dzieci,załóż wątek,w którym
      spróbujesz coś zorganizować.
      Zamiast krytykować zrób coś dla tych,o których tak się martwisz,napisz co
      zrobiłaś,rozbujaj całe przedsięwzięcie(jak niektóre z tu piszącycych
      forumowiczek) ,wtedy będziesz miała prawo do krytyki.
      • Gość: antyjaponeczka Japoneczka dlaczego bredzisz?? IP: *.icpnet.pl 06.10.02, 12:47
        Proponuję zamknąc japoneczkę w klatce po niedziwiedziach.(to niedziwiedziach:
        Mieszkają w klatkach o wymiarach blisko trzy na trzy metry schowanych za
        wielkimi budynkami dawnej szkoły. Wszystkie są ospałe - leniwie podnoszą
        głowę, liżą łapę, kołyszą się z boku na bok. ) Przeciez sama pisze ze
        zwierzeta wynosi sie na piedestaly- wiec niech zasmakuje luksusu. Pozniej
        proponowalbym aby zajal sie nia jakis mistrz kuchni japonskiej - szvzegolnie
        ci specjliscie od zadwania bolu zwierzetom (gotowanie na zywo , patroszenie na
        zywca , obietranie ze skory na zywca itd.) Bez pozdrowien dla japoneczek.

        P.S A ja funduje Tobie gratis i calej Twojej rodzinie przejazdzke -
        "luksusowym samochodem " np. do Włoch w takich warunkach jak podrózuja konie!
        Na granicy wepchniemy Tobie pręt w dupe zebys po kilkunastu godzinach jazdy
        bez picia i jedzenia jakos sie jeszcze prezentowala przy odprawie!
        A jak jeszcze bedziesz chciala zasmakowc luksosow jakie ofreuje Polska dla
        zwierzat to napisz koniecznie. Na pewno cos dla Ciebie sie znajdzie.
        • Gość: misio Re: Japoneczka dlaczego bredzisz?? IP: *.acn.pl / 10.128.130.* 06.10.02, 13:31
          Dlaczego alternatywą dla bezgranicznej miłości do zwierząt, cmokania ich w
          mordeczki i pieszczenia ich słodkich futerek jest wg ciebie wsadzanie koniom
          drągów w dupę i gotowanie lub obdzieranie żywcem? Czy nie można trochę
          pomyśleć, zanim napisze się takie androny? Czy naprawdę sądzisz, że ktoś, kto
          proponuje uśpienie psów (nie ZNĘCANIE SIĘ nad nimi, tylko bezbolesne
          pozbawienie ich życia), przebywających w strasznych warunkach, chorych,
          głodnych, niechcianych - że ktoś taki kwalifikuje się, aby zamknąć go w klatce
          lub poddać innym torturom, które pozbawieni sumienia ludzie stosują wobec
          zwierząt? Jeżeli tak, to tylko potwierdzasz regułę: "Miłośnicy zwierząt" to
          osobnicy pozbawieni zdolności myślenia, z którymi jakakolwiek rzeczowa dyskusja
          jest niemożliwa.
          • zarlaczka Re: Japoneczka dlaczego bredzisz?? 06.10.02, 13:58
            Gość portalu: misio napisał(a):

            > Dlaczego alternatywą dla bezgranicznej miłości do zwierząt, cmokania ich w
            > mordeczki i pieszczenia ich słodkich futerek jest wg ciebie wsadzanie koniom
            > drągów w dupę i gotowanie lub obdzieranie żywcem? Czy nie można trochę
            > pomyśleć, zanim napisze się takie androny? Czy naprawdę sądzisz, że ktoś, kto
            > proponuje uśpienie psów (nie ZNĘCANIE SIĘ nad nimi, tylko bezbolesne
            > pozbawienie ich życia), przebywających w strasznych warunkach, chorych,
            > głodnych, niechcianych - że ktoś taki kwalifikuje się, aby zamknąć go w
            klatce
            > lub poddać innym torturom, które pozbawieni sumienia ludzie stosują wobec
            > zwierząt? Jeżeli tak, to tylko potwierdzasz regułę: "Miłośnicy zwierząt" to
            > osobnicy pozbawieni zdolności myślenia, z którymi jakakolwiek rzeczowa
            dyskusja
            >
            > jest niemożliwa.

            Zdaje się, że Twoja zdolność pojmowania jest mocno ograniczona. Japoneczka
            zarzucała miłośnikom zwierząt, że rozczulają się nad dolą zwierząt, pomagają im
            zamiast zająć się np. dziećmi. Natomiast Antyjaponeczka przedstawiła drugą
            stronę medalu - opisała jak naprawdę traktowane są zwierzęta w Polsce.
            Rozumiem, że dla Ciebie pomoc zwierzętom powinna polegać na ich usypianiu, a
            nie na poprawianiu ich losu. I, że to właśnie jest wg Ciebie humanitarne
            podejście do zwierzaka.
            A w takim razie odpowiedz mi na pytanie, czy również ludzi żyjących w
            tragicznych warunkach i bez żadnej przyszłości proponowałbyś usypiać zamiast im
            pomagać. A jeżeli nie to znaczy, że bardziej przejmujesz się losem zwierząt?
            Przypuszczam, że zarzucisz mi, że śmiem porównywać zwierzęta z ludmi, ja
            natomiast uważam, że należy pomagać wszystkim słabszym istotom i podziwiać
            tych, którzy to robią, a nie stawiać im z tego powodu zarzutów.
            Żarłaczka
            • Gość: misio Re: Japoneczka dlaczego bredzisz?? IP: *.acn.pl / 10.128.130.* 06.10.02, 15:53
              zarlaczka napisała:

              > Zdaje się, że Twoja zdolność pojmowania jest mocno ograniczona. Japoneczka
              > zarzucała miłośnikom zwierząt, że rozczulają się nad dolą zwierząt, pomagają
              im zamiast zająć się np. dziećmi. Natomiast Antyjaponeczka przedstawiła drugą
              > stronę medalu - opisała jak naprawdę traktowane są zwierzęta w Polsce.
              > Rozumiem, że dla Ciebie pomoc zwierzętom powinna polegać na ich usypianiu, a
              > nie na poprawianiu ich losu. I, że to właśnie jest wg Ciebie humanitarne
              > podejście do zwierzaka.

              Nudne jest pisanie w kółko tego samego, ale jeszcze raz spróbuję. Wg mnie (i na
              szczęście jeszcze paru innych ludzi) humanitarne podejście do zwierzaka polega
              na tym, aby:
              - gdy jest to możliwe, poprawić jego los ("odziać i nakarmić")
              - gdy jest to niemożliwe, w sposób bezbolesny skrócić jego cierpienie (uśpić),
              - gdy jest to pożądane, zabić w sposób jak najmniej okrutny a potem ugotować,
              uzmażyć, upiec (nie odczuwam wyrzutów sumienia, jedząc pieczonego kurczaka lub
              kotlet schabowy),
              - zawsze: nie znęcać się, nie torturować, nie pastwić się. Dlatego jestem
              przeciwny opisywanym na forum transportom koni, niektórym praktykom w ubojniach
              ale także - niestety - trzymaniu zwierząt (przynajmniej niektórych) w domach.
              Co do mojej zdolności pojmowania, zapewne masz rację. Nikt jednak (nawet ty)
              nie pojmuje otaczającej go rzeczywistości w pełni - zawsze jest to czymś
              ograniczone.

              > A w takim razie odpowiedz mi na pytanie, czy również ludzi żyjących w
              > tragicznych warunkach i bez żadnej przyszłości proponowałbyś usypiać zamiast
              im pomagać. A jeżeli nie to znaczy, że bardziej przejmujesz się losem zwierząt?
              > Przypuszczam, że zarzucisz mi, że śmiem porównywać zwierzęta z ludmi, ja
              > natomiast uważam, że należy pomagać wszystkim słabszym istotom i podziwiać
              > tych, którzy to robią, a nie stawiać im z tego powodu zarzutów.
              > Żarłaczka

              Nie, ludzi nie proponuję usypiać (w każdym razie nie bez ich zgody. Można tu
              poruszyć kolejny ciekawy temat: eutanazji na życzenie) właśnie dlatego, że JA
              odróżniam ich od zwierząt. Dla "miłośników zwierząt" stary, schorowany człowiek
              i stary, schorowany kot to jedno i to samo: OBU nie wolno uśpić. Ja natomiast
              uważam, że kota uśpić wolno. Nigdy nie stawiałem ZARZUTÓW, że ktoś pomaga
              zwierzętom. Co najwyżej byłem przeciwny nadmiernemu nagłaśnianiu takich
              sytuacji ("Kotek w rynnie") lub insynuacjom, że zabicie psa jest tym samym, co
              zabicie człowieka, natomiast zawsze byłem i jestem przeciwny niezrozumiałej
              agresji, z jaką "miłośnicy zwierząt" reagują na KAŻDĄ opinię, sprzeczną z
              ich "jedynie słusznym" stanowiskiem. Podziwiam tych, którzy pomagają słabszym,
              ale - cóż poradzić - bardziej Matkę Teresę niż egzaltowaną panienkę, która np.
              ofiarowała schronisku dla zwierząt puszkę karmy i kocyk.
              • zarlaczka Re: Japoneczka dlaczego bredzisz?? 06.10.02, 17:27
                > Nudne jest pisanie w kółko tego samego, ale jeszcze raz spróbuję. Wg mnie (i
                na
                >
                > szczęście jeszcze paru innych ludzi) humanitarne podejście do zwierzaka
                polega
                > na tym, aby:
                > - gdy jest to możliwe, poprawić jego los ("odziać i nakarmić")
                > - gdy jest to niemożliwe, w sposób bezbolesny skrócić jego cierpienie (uśpić),
                > - gdy jest to pożądane, zabić w sposób jak najmniej okrutny a potem ugotować,
                > uzmażyć, upiec (nie odczuwam wyrzutów sumienia, jedząc pieczonego kurczaka
                lub
                > kotlet schabowy),
                > - zawsze: nie znęcać się, nie torturować, nie pastwić się. Dlatego jestem
                > przeciwny opisywanym na forum transportom koni, niektórym praktykom w
                ubojniach
                >
                > ale także - niestety - trzymaniu zwierząt (przynajmniej niektórych) w domach.

                Nie wiem, gdzie pisałeś o swoich poglądach na temat zwierząt, ale poprzedni
                post od obecnego różni się bardzo. Wyłuszczyłeś swoje racje w sposób stonowany
                i spokojny. I muszę się przyznać, że w zasadzie się z Tobą zgadzam. Boli mnie
                tylko, że ludzie, którym płacą za to żeby zajmowali się zwierzętami, nie robią
                tego. Opowiadał mi weterynarz, że właściwie, gdyby wszystkie środki
                przeznaczane na zwierzęta w schronisku "Na Paluchu" rzeczywiście były
                wykorzystywane w sposób prawidłowy, to zwierzętom działo by się tam znakomicie.
                A jak jest to chyba wszyscy wiedzą. Najprościej jest zwierzaka uśpić.
                >
                > > A w takim razie odpowiedz mi na pytanie, czy również ludzi żyjących w
                > > tragicznych warunkach i bez żadnej przyszłości proponowałbyś usypiać zamia
                > st
                > im pomagać. A jeżeli nie to znaczy, że bardziej przejmujesz się losem
                zwierząt
                > ?
                > > Przypuszczam, że zarzucisz mi, że śmiem porównywać zwierzęta z ludmi, ja
                > > natomiast uważam, że należy pomagać wszystkim słabszym istotom i podziwiać
                >
                > > tych, którzy to robią, a nie stawiać im z tego powodu zarzutów.
                > > Żarłaczka
                >
                > Nie, ludzi nie proponuję usypiać (w każdym razie nie bez ich zgody. Można tu
                > poruszyć kolejny ciekawy temat: eutanazji na życzenie) właśnie dlatego, że JA
                > odróżniam ich od zwierząt. Dla "miłośników zwierząt" stary, schorowany
                człowiek
                >
                > i stary, schorowany kot to jedno i to samo: OBU nie wolno uśpić. Ja natomiast
                > uważam, że kota uśpić wolno.

                Ale dlaczego generalizujesz "dla "miłośników zwierząt" stary, schorowany
                człowiek i stary, schorowany kot to jedno i to samo". Ludzie są różni, tak jak
                i różni są miłośnicy zwierząt. Z moich obserwacji wynika, że większość osób
                pozytywnie nastawionych do zwierząt, równie pozytywnie nastawionych jest do
                ludzi. Ja nie stawiam na równi zwierzaka i człowieka (choć uważam, że zwierzaka
                można równie gorąco kochać), ale to człowiek udomowił zwierzę i jest teraz za
                niego odpowiedzialny, a nie odwrotnie, i dlatego powinien o niego dbać.

                Nigdy nie stawiałem ZARZUTÓW, że ktoś pomaga
                > zwierzętom.

                Ale Japoneczka postawiła taki zarzut, a ty ją w jakimś stopniu poparłeś.

                Co najwyżej byłem przeciwny nadmiernemu nagłaśnianiu takich
                > sytuacji ("Kotek w rynnie")

                A dlaczego nie powinno się nagłaśniać takich spraw? Sądzisz, że uratowanie
                życia zwierzakowi nie zasługuje na pochwałę. Może w przyszłości ludzie nie będą
                obojętnie przechodzili, gdy jakiś kot czy pies wpadnie do rynny, rowu itp.

                lub insynuacjom, że zabicie psa jest tym samym, co zabicie człowieka,

                Na pewno nie jest tym samym, ale jest w większości przypadków jest złem.

                natomiast zawsze byłem i jestem przeciwny niezrozumiałej
                > agresji, z jaką "miłośnicy zwierząt" reagują na KAŻDĄ opinię, sprzeczną z
                > ich "jedynie słusznym" stanowiskiem.

                Szczerze mówiąc to ja więcej agresji zauważyłam u tych, którzy są przeciwni
                pomocy zwierzakom. Nie sądzę również żebym ja była agresywna w swoich
                wypowiedziach, a miłośniczką zwierząt jestem niewątpliwie (ludzi również).

                Podziwiam tych, którzy pomagają słabszym,
                > ale - cóż poradzić - bardziej Matkę Teresę niż egzaltowaną panienkę, która
                np.
                > ofiarowała schronisku dla zwierząt puszkę karmy i kocyk.

                Ja również bardzo podziwiam Matkę Teresę, ale wolę egzaltowaną panienkę która
                ofieruje schornisku puszkę karmy i kocyk, niż tych, którzy nie dość, że nic nie
                ofiarują, to jeszcze mają pretensję do tych, którzy to robią.

                Podsumowując. Cieszę się, że potrafiłeś w sposób rzeczowy przedstawić swoje
                poglądy, a nie obrzucić mnie inwektywami (których szczerze mówiąc się
                spodziewałam). Ja nie dość, że potrafię (poglądy, nie inwektywy) je uszanować,
                to jak już wyżej wspomniałam z niektórymi się zgadzam.
                Pozdrowienia Żarłaczka
                • Gość: misio Re: Japoneczka dlaczego bredzisz?? IP: *.acn.pl / 10.128.130.* 06.10.02, 17:53
                  Jak widać, mimo iż różnimy się nieco w poglądach oraz ocenach, nie są to
                  różnice uniemożliwiające spokojną wymianę zdań. Widząc, co się generalnie
                  dzieje na forum - to bardzo krzepiące. Pozdrawiam również.
                  • Gość: Melba Moje prywatne pytanie do Misia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.02, 23:12
                    Jaka jest korelacja między ilością kocyków ofiarowanych przeze mnie, a stopniem
                    mojej egzaltacji? Czy kupienie kilku puszek karmy już czyni mnie egzaltowaną?
                    Czy fakt zawiezienia 2 samochodów z darami, wypchanych po brzegi, do
                    Celestynowa świadczy już o mej miałkości intelektualnej? Czy to, że zaczynamy
                    obrastać w transport nr 3, który za miesiąc śmignie do zwierzaków, skazuje mnie
                    na poziom reality show? Czy fakt, że zawodowo pomagam ludziom, a hobbystycznie
                    zwierzakom, wynosi mnie na piedestał, czy raczej pogrąża w Twoich oczach?
                    • Gość: Misio Re: Moje prywatne pytanie do Misia IP: *.acn.pl / 10.128.130.* 09.10.02, 13:19
                      Gość portalu: Melba napisał(a):

                      > Jaka jest korelacja między ilością kocyków ofiarowanych przeze mnie, a
                      stopniem mojej egzaltacji? Czy kupienie kilku puszek karmy już czyni mnie
                      egzaltowaną? Czy fakt zawiezienia 2 samochodów z darami, wypchanych po brzegi,
                      do Celestynowa świadczy już o mej miałkości intelektualnej? Czy to, że
                      zaczynamy obrastać w transport nr 3, który za miesiąc śmignie do zwierzaków,
                      skazuje mnie na poziom reality show? Czy fakt, że zawodowo pomagam ludziom, a
                      hobbystycznie zwierzakom, wynosi mnie na piedestał, czy raczej pogrąża w Twoich
                      oczach?

                      Załamałem się. Skoro prawie każdy mój post muszę tłumaczyć w kolejnym, to chyba
                      onnacza, że nie potrafię się jasno wypowiedzieć i jeżeli ktoś mnie nie rozumie,
                      to wina leży głównie po mojej stronie. Mimo to spróbuję przedstawić
                      moje "prywatne odpowiedzi". Nigdy nie pisałem, że niejaka Melba jest
                      egzaltowana. Mówiąc o egzaltacji "panienki, która dała na schronisko dwie
                      puszki karmy i kocyk" miałem na myśli pewne ZJAWISKO, widoczne w wielu postach,
                      polegające na nieadekwatnej do problemu, wybujałej i często gęsto dziecinnej
                      reakcji niektórych "Miłośników zwierząt" na tychże zwierząt problemy i na
                      opinie osób inaczej myślących. Zgadzam się, że równie niewłaściwą reakcję
                      przejawiają także niektórzy "Wrogowie zwierząt". Co do mnie, to pisząc w
                      którymś z poprzednich postów, że mój stosunek do czworonogów to: "jeśli tylko
                      można, odziać i nakarmić oraz nigdy nie znęcać się ani nie torturować" miałem
                      nadzieję, że jest to jasne. I dalej twierdzę, że jest to jasne. A więc chwała
                      ci i cześć za wysyłanie kontenerów z karmą i za wszechstronną pomoc zwierzakom.
                      NIGDY nie protestowałem przeciw tej pomocy, a jedynie - powtarzam po raz
                      kolejny - przeciw jej NADMIERNEMU nagłaśnianiu W MEDIACH (cóż poradzić, ale
                      śmieszy mnie i lekko irytuje, gdy uratowanie kotka w rynnie zajmuje połowę
                      pierwszej strony warszawskiej GW - jakby nie było ważniejszych i ciekawszych
                      spraw. Mimo to oczywiście NIE MAM NIC PRZECIW samemu faktowi uratowania kotka).
                      No i jeszcze jeden mój "grzech", chyba śmiertelny: w pewnych okolicznościach
                      jestem także ZA usypianiem zwierząt. I tego "Miłośnicy zwierząt" nie chcą i nie
                      mogą mi darować.
                      • Gość: Melba Re: Moje prywatne pytanie do Misia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.02, 22:25
                        Dzięki za odpowiedź. Nie robię niczego dla chwały ale dla ogrzania kilku
                        przemarzniętych łapek i tyłeczków tych potworów. Jeśli odebrałeś moje pytanie
                        jako atak, wybacz. Po prostu ciekawi mnie taki mit : miłośnik zwierzaków =
                        egzaltowana stara panna czy inna bzdurka. Także jestem za usypianiem zwierząt w
                        PEWNYCH warunkach. Pozdrawiam i dzięki za mądre słowa.
                        • Gość: misio Re: Moje prywatne pytanie do Misia IP: *.acn.pl / 10.128.130.* 09.10.02, 23:15
                          Jakże mógłbym uznać za atak twój post? W porównaniu z innymi jest emanacją
                          ciszy i spokoju. Życzę wszystkiego dobrego tobie i podopiecznym. :-)
          • Gość: antyjaponeczka Re: Japoneczka dlaczego bredzisz?? IP: *.icpnet.pl 06.10.02, 14:37
            Gość portalu: misio napisał(a):

            > Dlaczego alternatywą dla bezgranicznej miłości do zwierząt, cmokania ich w
            > mordeczki i pieszczenia ich słodkich futerek jest wg ciebie wsadzanie koniom
            > drągów w dupę i gotowanie lub obdzieranie żywcem? Czy nie można trochę
            > pomyśleć, zanim napisze się takie androny? Czy naprawdę sądzisz, że ktoś,
            kto
            > proponuje uśpienie psów (nie ZNĘCANIE SIĘ nad nimi, tylko bezbolesne
            > pozbawienie ich życia), przebywających w strasznych warunkach, chorych,
            > głodnych, niechcianych - że ktoś taki kwalifikuje się, aby zamknąć go w
            klatce
            > lub poddać innym torturom, które pozbawieni sumienia ludzie stosują wobec
            > zwierząt? Jeżeli tak, to tylko potwierdzasz regułę: "Miłośnicy zwierząt" to
            > osobnicy pozbawieni zdolności myślenia, z którymi jakakolwiek rzeczowa
            dyskusja
            >
            > jest niemożliwa.

            Japoneczka twierdzi ze w Polsce zwierzeta sa traktowane lepiej od ludzi.
            Bardzo w to watpie. Ktoś kto ma takie poglądy jak japoneczka po prostu nie
            orientuje się w sytuacji. Nie czyta gazet, nie była ani razu na granicy , w
            rzezni czy w schronisku. A co do zdolnosci myslenia...to cytuje japoneczke :

            Przecież wpompowywanie niemałych przecież pieniędzy do schroniask
            to jedna z najmniej humanitarnych rzeczy jakie może robić człowiek!!!
            Gdy widzę jak psy żyją w podwarszawskich schroniskach, a jakie życie
            zafundowano dzieciom w Sudanie, Ruandzie, czy innych Koreach północnych to
            nóż sam się otwiera w kieszeni.


            Jej poglad o tym ze pomoc dla schronisk jest najmniej humanitarna nie wymaga
            nawet komentarza bo widac ze pisla to osoba ktora jest dosc ogrniczona
            umsylowo. A ze noz sie jej otwiera w kieszeni? Ciekawe na kogo? Czy ostrze
            jest skierowne dla tych co pomagaja zwierztetom czy moze dla nich samych?

        • pan_pndzelek Re: Japoneczka dlaczego bredzisz?? 06.10.02, 13:45
          O co chodzi z tym prętem? Po co się to robi?
          _______________________________________
          >>>---
          • Gość: antyjaponeczka Re: Japoneczka dlaczego bredzisz?? IP: *.icpnet.pl 06.10.02, 14:43
            pan_pndzelek napisał:

            > O co chodzi z tym prętem? Po co się to robi?
            > _______________________________________
            > >>>---

            Zmeczony i sponiewierany kon nie moze ustac na nogach. Wtyka mu sie pret po to
            aby resztk sil ustal podczas przejzdu na granicy.


            Polska jest największym eksporterem koni na rzeź. Rocznie wywozi się od nas 87
            tys. żywych koni, które podczas transportu są potwornie męczone. We wtorek
            polski oddział brytyjskiej organizacji VIVA! rozpoczął społeczną kampanię
            protestu: - Naszym celem jest całkowity zakaz eksportu koni na rzeź.
            Fragment filmu nakręconego w Polsce: Siwa klacz leży na grzbiecie. Kopyto jej
            przedniej nogi ugrzęzło między deskami ściany. Ludzie próbują je wyszarpnąć.
            Nie udaje się. Biorą piłę i odcinają nogę na wysokości stawu skokowego. Potem
            wywlekają z ciężarówki klacz, ciągnąc po podłodze
            www.ziemia.abbozzo.pl/koniena.htm
            Dlatego jak czytam opinie takich japoneczek to az mnie sciska...co nam ludziom
            konie zrobily ze je tak traktujemy....w tak chwalebny sposbob je tratujemy..na
            piedestal...
            • Gość: milt Re: Japoneczka dlaczego bredzisz?? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.02, 15:58
              • znawca Re: Japoneczka miała rację 07.10.02, 15:59
                No i oczywiście wątek opanowali wojujący miłośnicy futerek i pięknych
                zwierzęcych oczu. To było do przewidzenia. Nie dziwię się, że japoneczka nie
                odpowiada. Wasz sposób dyskusji to dno.
                • marusiakos a to nie ty jestes japoneczka 07.10.02, 20:09
                  ty kretynie?
                  dno to ty jestes.
                  • znawca A to nie ja jestem japoneczka 08.10.02, 15:15
                    marusiakos napisał(a):

                    > ty kretynie?
                    > dno to ty jestes.

                    Dziękuje za potwierdzenie. :-)
                • Gość: antyjaponeczka Japoneczka dlaczego bredzisz?? IP: *.icpnet.pl 08.10.02, 16:42
                  znawca napisał:

                  > No i oczywiście wątek opanowali wojujący miłośnicy futerek i pięknych
                  > zwierzęcych oczu. To było do przewidzenia. Nie dziwię się, że japoneczka nie
                  > odpowiada. Wasz sposób dyskusji to dno.


                  Na zywca odcinac noge koniu. Bardzo ludzkie!! Jesli japonaczeka nadal uwaza ze
                  zwierzeta sa na piedesatale to niech zamilknie na wieki.
                • Gość: maly tepak Re: W I E L K I ZNAWCO!! IP: *.dip.t-dialin.net 08.10.02, 20:57
                  znawca napisał:

                  > No i oczywiście wątek opanowali wojujący miłośnicy futerek i pięknych
                  > zwierzęcych oczu. To było do przewidzenia. Nie dziwię się, że japoneczka nie
                  > odpowiada. Wasz sposób dyskusji to dno.

                  ZNAWCOOOO !!!! (przepraszam - WIELKI ZNAWCO !!! - Kim Ir Senie, Stalinie, Mao
                  Tse Tungu - odpowiednie nazwisko wielkich mistrzow elokwencji i jezykoznawstwa
                  pozostawiam Tobie do wyboru).
                  Prosze Cie bardzo o instruktaz odnosnie zasad poprawnego prowadzenia dyskusji.
                  Domyslam sie, ze caly cymes polega na tym jednym zaczarowanym wyrazie - "dno".
                  Ale ja jestem taki tepy i nierozgarniety. Prosze o podpowiedz, jak ja i inni
                  uczestnicy dyskusji powinnismy argumentowac ?
                  Oj, chyba juz za duzo uzylem slow. Przeciez to dno w porownaniu do Twoich
                  wielkich mysli.
    • Gość: Ewawa Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: 217.153.33.* 09.10.02, 16:33
      Uważam że problem jest w braku hierarchii wartości. Tolerancja ludzka
      wystawiana na tyle prób, w końcu rozciąga się jak stara zużyta torba. Człowiek
      zrezygnował ze starych kanonów które dawały poczucie stabilności przez setki
      lat i próbuje czegoś nowego. Czemu nie?
      Może to pionierzy nowego świata? Chociaż nie sądzę.
      Zwierzę czy człowiek? A może małżeństwo homoseksualne z dzieckiem? A może
      legalizacja narkotyków? Dlaczego nie? Zawsze można znaleźć argumenty za i
      przeciw.
      Ja wolę spokój i tradycyjne postrzeganie świata. Lubię i szanuję zwierzęta.
      Obraża mnie jednak pisanie jednym tchem o "dzieciach, staruszkach i
      ZWIERZETACH"!
      Może osoby które mają hobby w postaci dokarmiania psów w schroniskach
      potraktujmy jak hobbystów. Niech pomagają. Nie podoba mi się jednak hałas wokół
      tego hobby.
      Myślę że jakimś rozwiązaniem byłaby rejestracja zwierząt i obciążanie
      włascicieli odpowiedzialnościa za zwierzę do końca jego życia ( zwierzęcia:-)).
      Jestm zwolenniczką wyłapywania bezpańskich psów i w razie nie odnalezielnia
      własciciela usypianie ich.
      Jesteśmy za biednym społeczeństwem by nie załatwiwszy problemów z górnej półki(
      wg tradycyjnego postrzegania świata) zabierać się za te trochę mniej ważne.
      Dobrze by było by środki przeznaczane na schroniska dla zwierząt trafiały
      najpierw do szpitali i domów opieki a potem do zwierząt. Oczywiscie jeśli ktoś
      ma kaprys może przeznaczyć cały swój majątek na dokarmianie bezpańskich kotów.
      • Gość: Melba A to ja przepraszam IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.02, 22:31
        Gość portalu: Ewawa napisał(a):

        Może osoby które mają hobby w postaci dokarmiania psów w schroniskach
        > potraktujmy jak hobbystów. Niech pomagają. Nie podoba mi się jednak hałas
        wokół
        >
        > tego hobby.

        Przepraszam, będę prosiła o pomoc internautów szeptem.

        > Dobrze by było by środki przeznaczane na schroniska dla zwierząt trafiały
        > najpierw do szpitali i domów opieki a potem do zwierząt.

        Zawsze zastanawia mnie, ilu szpitalom, domom samotnych matek, markotom itp.
        osoby piszące takie rzeczy ( a jest tych osób mnóstwo) zaniosły choć grosik.

        Oczywiscie jeśli ktoś
        > ma kaprys może przeznaczyć cały swój majątek na dokarmianie bezpańskich
        kotów.
        Ja mam taki właśnie kaprys. Takie hobby :)Rozwijam się, a co ;)
      • Gość: la9 Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: *.acn.pl / 10.132.130.* 09.10.02, 23:06
        Gość portalu: Ewawa napisał(a):

        > Uważam że problem jest w braku hierarchii wartości.
        Na szczęście mogę ją sobie ustalić sama, bez twojej pomocy. No i oczywiście nie
        zamierzam ingerować w czyjąkolwiek hierarchię wartości, tak długo, jak długo
        będzie ona zgodna z prawem.

        > Obraża mnie jednak pisanie jednym tchem o "dzieciach, staruszkach i
        > ZWIERZETACH"!
        A mnie to zupelnie nie obraża, chociaż wolałabym, aby o zwierzętach pisano
        częściej, jako że z tego grona są one najbardziej pokrzywdzone i najsłabsze.

        > Dobrze by było by środki przeznaczane na schroniska dla zwierząt trafiały
        > najpierw do szpitali i domów opieki a potem do zwierząt.
        Na szczęscie to tylko twoje pobożne życzenie. Chociaż niestety taka jest
        rzeczywistość. Dla zwierząt pozostają tylko nędzne ochłapy.

        Przepraszam, że posłużyłam się Twoim wpisem do zaprezentowania własnych, innych
        poglądów, ale jego przejrzysta konstrukcja wydała mi się bardzo wygodna.
        Mam akurat mało czasu na własne epistoły.
      • Gość: la9 Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: *.acn.pl / 10.132.130.* 09.10.02, 23:07
        Gość portalu: Ewawa napisał(a):

        > Uważam że problem jest w braku hierarchii wartości.
        Na szczęście mogę ją sobie ustalić sama, bez twojej pomocy. No i oczywiście nie
        zamierzam ingerować w czyjąkolwiek hierarchię wartości, tak długo, jak długo
        będzie ona zgodna z prawem.

        > Obraża mnie jednak pisanie jednym tchem o "dzieciach, staruszkach i
        > ZWIERZETACH"!
        A mnie to zupelnie nie obraża, chociaż wolałabym, aby o zwierzętach pisano
        częściej, jako że z tego grona są one najbardziej pokrzywdzone i najsłabsze.

        > Dobrze by było by środki przeznaczane na schroniska dla zwierząt trafiały
        > najpierw do szpitali i domów opieki a potem do zwierząt.
        Na szczęscie to tylko twoje pobożne życzenie. Chociaż niestety taka jest
        rzeczywistość. Dla zwierząt pozostają tylko nędzne ochłapy.

        Przepraszam, że posłużyłam się Twoim wpisem do zaprezentowania własnych, innych
        poglądów, ale jego przejrzysta konstrukcja wydała mi się bardzo wygodna.
        Mam akurat mało czasu na własne epistoły.
      • Gość: la9 Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: *.acn.pl / 10.132.130.* 09.10.02, 23:07
        Gość portalu: Ewawa napisał(a):

        > Uważam że problem jest w braku hierarchii wartości.
        Na szczęście mogę ją sobie ustalić sama, bez twojej pomocy. No i oczywiście nie
        zamierzam ingerować w czyjąkolwiek hierarchię wartości, tak długo, jak długo
        będzie ona zgodna z prawem.

        > Obraża mnie jednak pisanie jednym tchem o "dzieciach, staruszkach i
        > ZWIERZETACH"!
        A mnie to zupelnie nie obraża, chociaż wolałabym, aby o zwierzętach pisano
        częściej, jako że z tego grona są one najbardziej pokrzywdzone i najsłabsze.

        > Dobrze by było by środki przeznaczane na schroniska dla zwierząt trafiały
        > najpierw do szpitali i domów opieki a potem do zwierząt.
        Na szczęscie to tylko twoje pobożne życzenie. Chociaż niestety taka jest
        rzeczywistość. Dla zwierząt pozostają tylko nędzne ochłapy.

        Przepraszam, że posłużyłam się Twoim wpisem do zaprezentowania własnych, innych
        poglądów, ale jego przejrzysta konstrukcja wydała mi się bardzo wygodna.
        Mam akurat mało czasu na własne epistoły.
        • Gość: la9 Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: *.acn.pl / 10.132.130.* 09.10.02, 23:10
          Przepraszam za ten potrójny wpis. Nie miałam na to żadnego wpływu.
        • Gość: Ewawa Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: 217.153.33.* 10.10.02, 09:30
          Gość portalu: la9 napisał(a):

          > Gość portalu: Ewawa napisał(a):
          >
          > > Uważam że problem jest w braku hierarchii wartości.
          > Na szczęście mogę ją sobie ustalić sama, bez twojej pomocy. No i oczywiście
          nie
          >
          > zamierzam ingerować w czyjąkolwiek hierarchię wartości, tak długo, jak długo
          > będzie ona zgodna z prawem.
          >
          > > Obraża mnie jednak pisanie jednym tchem o "dzieciach, staruszkach i
          > > ZWIERZETACH"!
          > A mnie to zupelnie nie obraża, chociaż wolałabym, aby o zwierzętach pisano
          > częściej, jako że z tego grona są one najbardziej pokrzywdzone i najsłabsze.
          >
          > > Dobrze by było by środki przeznaczane na schroniska dla zwierząt trafiały
          > > najpierw do szpitali i domów opieki a potem do zwierząt.
          > Na szczęscie to tylko twoje pobożne życzenie. Chociaż niestety taka jest
          > rzeczywistość. Dla zwierząt pozostają tylko nędzne ochłapy.
          >
          > Przepraszam, że posłużyłam się Twoim wpisem do zaprezentowania własnych,
          innych
          >
          > poglądów, ale jego przejrzysta konstrukcja wydała mi się bardzo wygodna.
          > Mam akurat mało czasu na własne epistoły.






          Myslę że wyciąganie zdań z kontekstu i interpretowanie ich wg własnego
          upodobania nie ma nic wspólnego z próbą ich zrozumienia.
          Moj wywód był raczej natury filozoficznej. Tak jak napisałam problem jest w tym
          że ludzie zatracili poczucie porządku świata. Szukają własnych dróg.
          Niektórzy polubili zwierzęta bardziej niż ludzi-może to kwestia życiowych
          doświadczeń-nie wiem. Niektórzy twierdzą że możnaby zalegalizować tzw. miękkie
          narkotyki lub homoseksualne małżeństwa itd. Ja myślę że za dużo tych rewelacji
          jak na małą istotę ludzką.
          Dla mnie stary tradycyjny system wartości z człowiekiem na pierwszym planie
          jest niezły. Pozwala skupić się na rzeczach istotnych i doskonalić się bez
          konieczności rewolucjonizowania swiata.
          Nie mam nic przeciwko miłośnikom zwierząt. Jednak uszanujmy się wzajemnie i
          uznajmy nawzajem swoje wartości.

          Życzę wszystkim żeby nigdy nie stanęli się ofiarą wyboru: ratujemy potrąconego
          pieska czy człowieka któremu w tej samej chwili zdażyło sie zasłabnąc.


          Chyba to Melba pomaga ludziom i hobbistycznie zwierzętom (pozdr dla Melby).
          • zarlaczka Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 10.10.02, 10:11

            > Myslę że wyciąganie zdań z kontekstu i interpretowanie ich wg własnego
            > upodobania nie ma nic wspólnego z próbą ich zrozumienia.
            > Moj wywód był raczej natury filozoficznej. Tak jak napisałam problem jest w
            tym
            >
            > że ludzie zatracili poczucie porządku świata.

            A jaki jest wg Ciebie ten porządek?

            Szukają własnych dróg.
            > Niektórzy polubili zwierzęta bardziej niż ludzi-może to kwestia życiowych
            > doświadczeń-nie wiem. Niektórzy twierdzą że możnaby zalegalizować tzw.
            miękkie
            >
            > narkotyki lub homoseksualne małżeństwa itd. Ja myślę że za dużo tych
            rewelacji
            > jak na małą istotę ludzką.
            > Dla mnie stary tradycyjny system wartości z człowiekiem na pierwszym planie
            > jest niezły. Pozwala skupić się na rzeczach istotnych i doskonalić się bez
            > konieczności rewolucjonizowania swiata.

            Rozumiem, że siedzisz w domu wychowując dzieci, mówisz do rodziców Pani Matko,
            Panie Ojcze, całujesz ich po rękach, nie odzywasz się nie pytana, wydano Cię za
            mąż nie pytając o zdanie itd. itd.
            A homoseksualiści to dla Ciebie nie ludzie skoro odmawiasz im prawa do życia
            zgodnie z ich pragnieniami.

            > Nie mam nic przeciwko miłośnikom zwierząt. Jednak uszanujmy się wzajemnie i
            > uznajmy nawzajem swoje wartości.
            >

            Podaj przykłady, gdy miłośnicy zwierząt, wypowiadający się na tym forum, nie
            szanują innych ludzi.


            > Życzę wszystkim żeby nigdy nie stanęli się ofiarą wyboru: ratujemy
            potrąconego
            > pieska czy człowieka któremu w tej samej chwili zdażyło sie zasłabnąc.
            >
            A może próbować ratować i człowieka i psa.
            • Gość: Ewawa Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: 217.153.33.* 10.10.02, 10:33
              zarlaczka napisała:

              >
              > > Myslę że wyciąganie zdań z kontekstu i interpretowanie ich wg własnego
              > > upodobania nie ma nic wspólnego z próbą ich zrozumienia.
              > > Moj wywód był raczej natury filozoficznej. Tak jak napisałam problem jest
              > w
              > tym
              > >
              > > że ludzie zatracili poczucie porządku świata.
              >
              > A jaki jest wg Ciebie ten porządek?
              >
              > Szukają własnych dróg.
              > > Niektórzy polubili zwierzęta bardziej niż ludzi-może to kwestia życiowych
              > > doświadczeń-nie wiem. Niektórzy twierdzą że możnaby zalegalizować tzw.
              > miękkie
              > >
              > > narkotyki lub homoseksualne małżeństwa itd. Ja myślę że za dużo tych
              > rewelacji
              > > jak na małą istotę ludzką.
              > > Dla mnie stary tradycyjny system wartości z człowiekiem na pierwszym plani
              > e
              > > jest niezły. Pozwala skupić się na rzeczach istotnych i doskonalić się be
              > z
              > > konieczności rewolucjonizowania swiata.
              >
              > Rozumiem, że siedzisz w domu wychowując dzieci, mówisz do rodziców Pani
              Matko,
              > Panie Ojcze, całujesz ich po rękach, nie odzywasz się nie pytana, wydano Cię
              za
              >
              > mąż nie pytając o zdanie itd. itd.
              > A homoseksualiści to dla Ciebie nie ludzie skoro odmawiasz im prawa do życia
              > zgodnie z ich pragnieniami.
              >
              > > Nie mam nic przeciwko miłośnikom zwierząt. Jednak uszanujmy się wzajemnie
              > i
              > > uznajmy nawzajem swoje wartości.
              > >
              >
              > Podaj przykłady, gdy miłośnicy zwierząt, wypowiadający się na tym forum, nie
              > szanują innych ludzi.
              >
              >
              > > Życzę wszystkim żeby nigdy nie stanęli się ofiarą wyboru: ratujemy
              > potrąconego
              > > pieska czy człowieka któremu w tej samej chwili zdażyło sie zasłabnąc.
              > >
              > A może próbować ratować i człowieka i psa.




              Nie rozumiem twoich prowokacji. Wyrażam własne poglądy. Mam swój porzadek
              świata. Niezależnie od wszelkich zmian pewne wartości pozostają niezmienne.
              Wyraziłam swoje obawy-czytaj bez emocji.
              Sens mojej pociwiartowanej przez ciebie wypowiedzi jest zupełnie inny w
              całości. Jest filozoficzny.
              Nie mogę odpowiedzieć na twoje zarzuty bo zaden nie jest logiczny.


              • Gość: Ewawa Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: 217.153.33.* 10.10.02, 10:47
                POĆWIARTOWANEJ nie "pociwiartowanej" - przepraszam
              • zarlaczka Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 10.10.02, 10:52
                Gość portalu: Ewawa napisał(a):

                > zarlaczka napisała:
                >
                > >
                > > > Myslę że wyciąganie zdań z kontekstu i interpretowanie ich wg własneg
                > o
                > > > upodobania nie ma nic wspólnego z próbą ich zrozumienia.
                > > > Moj wywód był raczej natury filozoficznej. Tak jak napisałam problem
                > jest
                > > w
                > > tym
                > > >
                > > > że ludzie zatracili poczucie porządku świata.
                > >
                > > A jaki jest wg Ciebie ten porządek?
                > >
                > > Szukają własnych dróg.
                > > > Niektórzy polubili zwierzęta bardziej niż ludzi-może to kwestia życio
                > wych
                > > > doświadczeń-nie wiem. Niektórzy twierdzą że możnaby zalegalizować tzw
                > .
                > > miękkie
                > > >
                > > > narkotyki lub homoseksualne małżeństwa itd. Ja myślę że za dużo tych
                > > rewelacji
                > > > jak na małą istotę ludzką.
                > > > Dla mnie stary tradycyjny system wartości z człowiekiem na pierwszym
                > plani
                > > e
                > > > jest niezły. Pozwala skupić się na rzeczach istotnych i doskonalić s
                > ię be
                > > z
                > > > konieczności rewolucjonizowania swiata.
                > >
                > > Rozumiem, że siedzisz w domu wychowując dzieci, mówisz do rodziców Pani
                > Matko,
                > > Panie Ojcze, całujesz ich po rękach, nie odzywasz się nie pytana, wydano C
                > ię
                > za
                > >
                > > mąż nie pytając o zdanie itd. itd.
                > > A homoseksualiści to dla Ciebie nie ludzie skoro odmawiasz im prawa do życ
                > ia
                > > zgodnie z ich pragnieniami.
                > >
                > > > Nie mam nic przeciwko miłośnikom zwierząt. Jednak uszanujmy się wzaje
                > mnie
                > > i
                > > > uznajmy nawzajem swoje wartości.
                > > >
                > >
                > > Podaj przykłady, gdy miłośnicy zwierząt, wypowiadający się na tym forum, n
                > ie
                > > szanują innych ludzi.
                > >
                > >
                > > > Życzę wszystkim żeby nigdy nie stanęli się ofiarą wyboru: ratujemy
                > > potrąconego
                > > > pieska czy człowieka któremu w tej samej chwili zdażyło sie zasłabnąc
                > .
                > > >
                > > A może próbować ratować i człowieka i psa.
                >
                >
                >
                >
                > Nie rozumiem twoich prowokacji. Wyrażam własne poglądy. Mam swój porzadek
                > świata. Niezależnie od wszelkich zmian pewne wartości pozostają niezmienne.
                > Wyraziłam swoje obawy-czytaj bez emocji.
                > Sens mojej pociwiartowanej przez ciebie wypowiedzi jest zupełnie inny w
                > całości. Jest filozoficzny.
                > Nie mogę odpowiedzieć na twoje zarzuty bo zaden nie jest logiczny.

                Masz całkowite prawo do własnych poglądów, ale skoro wyraziłaś je na forum
                publicznym, ja także mam prawo do ich skomentowania. Nie stawiałam Ci żadnych
                zarzutów, tylko prosiłam abyś napisała jaki jest twój porządek świata. Świat
                się zmienia, zmieniają się poglądy, prawo i to jest naturalne.
                Nawołujesz, żeby ludzie się szanowali wzajemnie. I ja to gorąco popieram. Ale
                ja szanuję ludzi bez względu na to jakiego są koloru, wyznania, orientacji
                seksualnej i uważam, że jeżeli nie krzywdzą innego człowieka, to mają prawo do
                życia zgodnie ze swoimi pragnieniam (nawet w zalegalizowanych związkach
                homoseksualnych).
                Pozdrowenia Żarłaczka
                • Gość: Ewawa Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: 217.153.33.* 10.10.02, 11:15
                  > Masz całkowite prawo do własnych poglądów, ale skoro wyraziłaś je na forum
                  > publicznym, ja także mam prawo do ich skomentowania. Nie stawiałam Ci żadnych
                  > zarzutów, tylko prosiłam abyś napisała jaki jest twój porządek świata. Świat
                  > się zmienia, zmieniają się poglądy, prawo i to jest naturalne.
                  > Nawołujesz, żeby ludzie się szanowali wzajemnie. I ja to gorąco popieram. Ale
                  > ja szanuję ludzi bez względu na to jakiego są koloru, wyznania, orientacji
                  > seksualnej i uważam, że jeżeli nie krzywdzą innego człowieka, to mają prawo
                  do
                  > życia zgodnie ze swoimi pragnieniam (nawet w zalegalizowanych związkach
                  > homoseksualnych).
                  > Pozdrowenia Żarłaczka



                  Własciwie mamy podobne poglądy. Dyskusja o homoseksualistach i ich zwiazkach
                  byłaby trochę nie na temat. Chyba że dotyczyłaby homoseksualnych związków
                  między zwierzątkami.

                  Niegdy nie zrozumiem osób, które mają watpliwosc komu udzielić pomocy,
                  człowiekowi, zwierzęciu czy obu naraz. Myślę że to tylko teoretyzowanie.

                  Ciekawe jestem zupełnie serio, czy miłośnicy zwierząt szanują pchełki, weszki,
                  komary widliszki i muchy tse-tse. Czy miłośc dotyczy tylko ssaków? Czy może
                  jakiejś szczególnej rodziny, gromady, czy samego gatunku? Do zwierząt można też
                  zaliczyć przecież już tasiemca. Czyż nie?
                  • doronick Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 10.10.02, 18:03
                    Dziwię się, że w dzisiejszych czasach rozwoju informacji osoby pokroju
                    japoneczki,ewawy nie widzą problemu coraz gorszego traktowania zwierząt
                    (poruszane choćby w powyższej dyskusji). Pisanie w tym kontekscie o "hierarchii
                    wartości", czyli wyższości człowieka nad zwierzęciem jest po prostu głupie (od
                    razu widać buraczane poglądy i nic poza tym). Widać też kto tu jest wrażliwy a
                    kto nie. Przyznam się, że straszne jest uświadomienie, że można jeszcze głosić
                    takie poglądy, przy tym bezmiarze cierpienia. Naprawdę nie jest ważne czy to
                    cierpienie jest zwierzęce czy ludzkie. Taka ewawa nigdy nie miała żadnego
                    zwierzaka w domu albo nie umiała go obserwować bo zauważyłaby, że cierpiący
                    piesek niczym nie różni się od cierpiącego dziecka.
                  • zarlaczka Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 10.10.02, 21:54
                    Gość portalu: Ewawa napisał(a):

                    > Własciwie mamy podobne poglądy. Dyskusja o homoseksualistach i ich zwiazkach
                    > byłaby trochę nie na temat. Chyba że dotyczyłaby homoseksualnych związków
                    > między zwierzątkami.
                    >
                    > Niegdy nie zrozumiem osób, które mają watpliwosc komu udzielić pomocy,
                    > człowiekowi, zwierzęciu czy obu naraz. Myślę że to tylko teoretyzowanie.

                    Teraz rzeczywiście trochę Cię sprowokuję. Co byś zrobiła, gdybyś miała do
                    wyboru ratować wielokrotnego mordercę skazanego na dożywotnie więzienie, czy
                    psa ratownika górskiego?
                    >
                    > Ciekawe jestem zupełnie serio, czy miłośnicy zwierząt szanują pchełki,
                    weszki,
                    > komary widliszki i muchy tse-tse. Czy miłośc dotyczy tylko ssaków? Czy może
                    > jakiejś szczególnej rodziny, gromady, czy samego gatunku? Do zwierząt można
                    też
                    >
                    > zaliczyć przecież już tasiemca. Czyż nie?

                    Myślę, że miłośnicy zwierząt szanują te zwierzęta, która potrafią odczuwać
                    (ból, zimno) okazywać uczucia (radość, przywiązanie). Z psem, kotem, świnką,
                    małpą itp. można pogadać (moje koty, gdy do nich zagadnę, zawsze mi
                    odpowiadają), poznać kiedy są wesołe, smutne, kiedy cierpią, z tasiemcem czy
                    muszką tse-tse byłoby to trudne.
                    Pozwolisz, że zadam Ci pytanie, czy masz lub miałaś jakiegokolwiek zwierzaka?
                    Ja zawsze bardzo lubiłam zwierzęta, ale odkąd mam koty, moje uczucia do
                    futrzastych (i nie tylko) stały się gorętsze.
                    Pozdrowienia
                    Żarłaczka
                • znawca Do żarłaczki 10.10.02, 14:56
                  Mniej zacietrzewienia, a więcej sensu, proszę!!!

                  Właśnie o to chodzi, że niektórzy ludzie (zazwyczaj, gdy nie są do końca
                  przekonani, co do swoich racji) nie argumentują swoich racji, ale wyśmiewają
                  się z cudzych i nie spoczną, póki nie zmieszają z błotem oponenta.

                  Ewawa poruszyła ten sam temat co japoneczka - chodzi o zachwianą, moim zdaniem,
                  hierarchię wartości. Nie chodzi o to, że zwierzęta cierpią, że ludzie mają
                  prawo im pomagać. Nie. Chodzi o zmiany w hierarchi wartości. Obecnie wielu
                  ludzi stawia zwięrzeta wysoko ponad ludźmi i to jest zastanawiające.

                  pzdr
                  • Gość: freya Re: Do żarłaczki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.02, 16:28
                    Jesli japoneczka i jej zwolennicy za norme uważają wyrzucanie psów z 6 pietra,
                    katowanie ich kijami, głodzenie przez górali psów w zimie (bo przecież nie
                    pracują...), trzymanie psów na wsi na metrowych łańcuchach, wyrzucanie z domu
                    psów starych, katowanie koni rzeźnych, wpychanie gęsiom pokarmu itd, itp,
                    natomiast zapewnienie im dachu na głową (bardzo marnego) i miski żarcia
                    (lichego) za zachwianie równowagi, to po prostu mi wstyd, że są tacy Polacy.
                    mam nadzieję, że tego wątku - kompromitującego dla Polski - nie czytaja gdzies
                    w Europie.
                    • znawca ?! 15.10.02, 15:12
                      Gość portalu: freya napisał(a):

                      > Jesli japoneczka i jej zwolennicy za norme uważają wyrzucanie psów z 6
                      pietra,
                      > katowanie ich kijami, głodzenie przez górali psów w zimie (bo przecież nie
                      > pracują...), trzymanie psów na wsi na metrowych łańcuchach, wyrzucanie z domu
                      > psów starych, katowanie koni rzeźnych, wpychanie gęsiom pokarmu itd, itp,
                      > natomiast zapewnienie im dachu na głową (bardzo marnego) i miski żarcia
                      > (lichego) za zachwianie równowagi, to po prostu mi wstyd, że są tacy Polacy.
                      > mam nadzieję, że tego wątku - kompromitującego dla Polski - nie czytaja
                      gdzies
                      > w Europie.

                      CO TO ZA BREDNIE?!
                  • zarlaczka Re: Do żarłaczki 10.10.02, 21:42
                    znawca napisał:

                    > Mniej zacietrzewienia, a więcej sensu, proszę!!!
                    > Właśnie o to chodzi, że niektórzy ludzie (zazwyczaj, gdy nie są do końca
                    > przekonani, co do swoich racji) nie argumentują swoich racji, ale wyśmiewają
                    > się z cudzych i nie spoczną, póki nie zmieszają z błotem oponenta.

                    Podaj przykłady mojego zacietrzewienia, bezsensownych wypowiedzi, wyśmiewania
                    się z cudzych poglądów i mieszania przeze mnie kogokolwiek z błotem, a także
                    nieargumentowania moich racji, bo dopiero wtedy będę mogła odpowiedzieć na
                    Twoje, zarzuty.
                    >
                    > Ewawa poruszyła ten sam temat co japoneczka - chodzi o zachwianą, moim
                    zdaniem,
                    >
                    > hierarchię wartości. Nie chodzi o to, że zwierzęta cierpią, że ludzie mają
                    > prawo im pomagać. Nie. Chodzi o zmiany w hierarchi wartości. Obecnie wielu
                    > ludzi stawia zwięrzeta wysoko ponad ludźmi i to jest zastanawiające.
                    >
                    > pzdr

                    Pomaganie zwierzętom, lubienie ich czy nawet kochanie, to zaburza hierarchię
                    wartości? Nie przypominam sobie jakiejkolwiek wypowiedzi na warszawskim forum,
                    z której wynikałoby, że miłośnicy zwierząt nie lubią ludzi czy stawiają
                    zwierzaki ponad nimi.

                    Pozdrowienia Żarłaczka

                    • Gość: k`k Re: Do żarłaczki IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 10.10.02, 21:50
                      zarlaczka,daj sobie spokój,tak jak ja sobie dałem:)

                      Wczoraj wysmażyłem dłuuuuuuuuugi post,przeczytałem ,i stwierdziłem że równie
                      dobrze można rozmawiać ze świnią o gwiazdach,ci ludzie i tak nie zrozumieją
                      pewnych spraw,skasowałem i odpuściłem sobie ten wątek

                      Pozdrawiam.
                      • zarlaczka Re: Do żarłaczki 10.10.02, 21:59
                        Gość portalu: k`k napisał(a):

                        > zarlaczka,daj sobie spokój,tak jak ja sobie dałem:)
                        >
                        > Wczoraj wysmażyłem dłuuuuuuuuugi post,przeczytałem ,i stwierdziłem że równie
                        > dobrze można rozmawiać ze świnią o gwiazdach,ci ludzie i tak nie zrozumieją
                        > pewnych spraw,skasowałem i odpuściłem sobie ten wątek
                        >
                        > Pozdrawiam.

                        Pewnie masz rację, ale ja jeszcze wierzę w Człowieka. Może do niektórych
                        cokolwiek dotrze. Mam przynajmniej taką nadzieję (naiwniaczka, co?)
                        Pozdrawiam również, ucałowania
                        Żarłaczka
                        • Gość: Melba Re: Do żarłaczki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.02, 22:16
                          Ja też odpuszczam. Ani Iwa, ani ja, rozkręcając akcję pomagania, nie
                          detronizowałysmy ludzi i ich potrzeb. A to, że ja akurat pomagam futrzastym a
                          Ewaewa czy kto inny np. samotnym matkom z Markotu (mam nadzieję, że nie są to
                          tylko czcze deklaracje), to chyba tylko i wyłącznie moja sprawa, prawda?
                          Dlatego mało wdaję się w te dyskusje. Staram się robić swoje i sie tym cieszyć.
                          Pieski się cieszyły, to ważne :)
                          Wielki uśmiech od celestynowskich futrzastych dla wszystkich forumowiczów :)
                          • Gość: Ewawa Re: Do żarłaczki IP: 217.153.33.* 11.10.02, 10:11
                            Gość portalu: Melba napisał(a):

                            > Ja też odpuszczam. Ani Iwa, ani ja, rozkręcając akcję pomagania, nie
                            > detronizowałysmy ludzi i ich potrzeb. A to, że ja akurat pomagam futrzastym a
                            > Ewaewa czy kto inny np. samotnym matkom z Markotu (mam nadzieję, że nie są to
                            > tylko czcze deklaracje), to chyba tylko i wyłącznie moja sprawa, prawda?
                            > Dlatego mało wdaję się w te dyskusje. Staram się robić swoje i sie tym
                            cieszyć.
                            >
                            > Pieski się cieszyły, to ważne :)
                            > Wielki uśmiech od celestynowskich futrzastych dla wszystkich forumowiczów :)


                            Mam pytanie do miłosniczek i miłośników "futrzastych" o ich stosunek
                            DO "niefutrzastych". Czy miłosc jest tylko do ssaków, określonego gatunku ,
                            rodzaju czy rodziny zwierząt?
                            Zupełnie serio proszę o wytłumaczenie czym rózni sie HOBBY w postaci miłosci do
                            psów ,na przykład, od HOBBY miłowania kaktusów (ślicznych zwierzątek :-)). Z
                            całym szacunkiem dla dokarmiających zwierzeta, sądzę że za dużo w tym wszystkim
                            patosu. Chce uprzedzić że absolutnie nie przeszkadza mi działalnośc osób
                            pomagającym zwierzętom. Mam psa i kota i jest im u mnie bardzo dobrze.
                            Nie jedzą może mielonej cielęciny i nie popijają herbatką z cytryną (jak to
                            zdarzało się psu mojej zwariowanej trochę cioci). Są traktowane jak zwierzeta i
                            to czego zwierzętom potrzebne mają zapewnione.


                            • Gość: la9 Re: Do Ewawy IP: *.acn.pl / 10.132.130.* 11.10.02, 11:05
                              Gość portalu: Ewawa napisał(a):

                              > Mam pytanie do miłosniczek i miłośników "futrzastych" o ich stosunek
                              > DO "niefutrzastych". Czy miłosc jest tylko do ssaków, określonego gatunku ,
                              > rodzaju czy rodziny zwierząt?
                              > Zupełnie serio proszę o wytłumaczenie czym rózni sie HOBBY w postaci miłosci
                              do
                              >
                              > psów ,na przykład, od HOBBY miłowania kaktusów (ślicznych zwierzątek :-)).

                              To niesamowite, że osoba, która umie posługiwać się komputerem nie widzi
                              różnicy pomiędzy kaktusem a np. psem. Już w podstawówce uczą, że pies ma mózg i
                              system nerwowy, który umożliwia odczuwanie m. in. bólu, głodu, zimna, tęsknoty
                              itd. Tego wszystkiego kaktus nie potrafi. Źle traktowany zemrze, ale
                              jego "cierpienie" będzie nieporównywalne z cierpieniem umierającego psa. Mimo
                              wszystko psu jest znacznie bliżej do człowieka niż kaktusowi do psa.
                              W pełni rozumiem ludzi hodujących rośliny (sama też hoduję i poświęcam im dużo
                              czasu), ale one nie mają takich potrzeb emocjonalnych jak mój pies i kot. Jeśli
                              jednak ktoś bezgranicznie kocha kaktusy i zechce ogłosić to całemu światu, to
                              nic mi do tego. Nie mam żadnego prawa ani ochoty, żeby prostować mu poglądy.
                              Co do komarów, pchełek itd. Nie zabijam żadnych zwierząt, które bezpośrednio mi
                              nie zagrażają. Ale jeśli gryzie mnie komar, to mam prawo się bronić. Jeżeli
                              nagle zaatakowałby mnie jakiś pies (nigdy się to nie zdarzyło), to też miałabym
                              prawo się bronić. I chociaż kocham psy, to gdyby bezposrednio zagroził mojemu
                              życiu, nie wahałabym się go nawet zabić. To samo zrobiłabym zresztą z
                              atakującym mnie człowiekiem.

                              > Mam psa i kota i jest im u mnie bardzo dobrze.
                              > Nie jedzą może mielonej cielęciny i nie popijają herbatką z cytryną (jak to
                              > zdarzało się psu mojej zwariowanej trochę cioci). Są traktowane jak zwierzeta
                              i
                              >
                              > to czego zwierzętom potrzebne mają zapewnione.

                              Jakoś tak na wszelki wypadek wolałabym być jednak kotem Żarłaczki, Melby albo
                              Iwa.ja niż Twoim.;-)

                              • Gość: Ewawa Re: Do Ewawy IP: 217.153.33.* 11.10.02, 12:04
                                Zupełnie serio proszę o wytłumaczenie czym rózni sie HOBBY w postaci m
                                > do
                                > >
                                > > psów ,na przykład, od HOBBY miłowania kaktusów (ślicznych zwierzątek :-)).
                                >
                                > To niesamowite, że osoba, która umie posługiwać się komputerem nie widzi
                                > różnicy pomiędzy kaktusem a np. psem.


                                Już widzę różnicę w przedmiocie miłości (kaktus kłuje:-)),natomiast nadal jej
                                nie widzę sposobie podejścia do takiego HOBBY. Oba rodzaje fascynacji są tylko
                                ulubionym zajęciem.
                                Pierwsze, miłosć do zwierząt futerkowych, jest WG MNIE przyjemniejsze. Pies
                                poda łapke, poliże albo radośnie zaszczeka. Myślę, cynicznie ze taki rodzaj
                                kontaktu jest po prostu namiastką kontaktu międzyludzkiego, a przynajmniej
                                bardziej zbliżonego do miedzyludzkiego niż kontakt z kaktusem.


                                Już w podstawówce uczą, że pies ma mózg i


                                > system nerwowy, który umożliwia odczuwanie m. in. bólu, głodu, zimna,
                                tęsknoty
                                > itd. Tego wszystkiego kaktus nie potrafi. Źle traktowany zemrze, ale
                                > jego "cierpienie" będzie nieporównywalne z cierpieniem umierającego psa. Mimo
                                > wszystko psu jest znacznie bliżej do człowieka niż kaktusowi do psa.
                                > W pełni rozumiem ludzi hodujących rośliny (sama też hoduję i poświęcam im
                                dużo
                                > czasu), ale one nie mają takich potrzeb emocjonalnych jak mój pies i kot.
                                Jeśli
                                >
                                > jednak ktoś bezgranicznie kocha kaktusy i zechce ogłosić to całemu światu, to
                                > nic mi do tego. Nie mam żadnego prawa ani ochoty, żeby prostować mu poglądy.
                                > Co do komarów, pchełek itd. Nie zabijam żadnych zwierząt, które bezpośrednio
                                mi
                                >
                                > nie zagrażają. Ale jeśli gryzie mnie komar, to mam prawo się bronić. Jeżeli
                                > nagle zaatakowałby mnie jakiś pies (nigdy się to nie zdarzyło), to też
                                miałabym
                                >
                                > prawo się bronić. I chociaż kocham psy, to gdyby bezposrednio zagroził mojemu
                                > życiu, nie wahałabym się go nawet zabić. To samo zrobiłabym zresztą z
                                > atakującym mnie człowiekiem.



                                Nie za bardzo wyjaśniłaś moje wątpliwosci,ale szanuję twoje podejście do
                                zwierząt.
                                Może po prostu pewnych rzeczy nie da się wyjaśnić. Może każdy szuka gdzieś tej
                                swojej miłosci i już. Ja po prostu nie szukam jej u innych gatunków niż
                                człowiek.

                                >
                                > Jakoś tak na wszelki wypadek wolałabym być jednak kotem Żarłaczki, Melby albo
                                > Iwa.ja niż Twoim.;-)

                                O! teraz czuję sie urażona:-) Mój kot wcina codziennie ze dwie nerki, albo
                                surowe rybki, łapie okoliczne ptaki (potwór)i polne myszy (no to już coś), zimą
                                wygrzewa się na kaloryferze a latem nie wraca na noc do domu, dopiero nad ranem
                                przynosi zamordowaną mysz i kładzie ją koło lodówki:-(.

                                Pozdr.
                                >
                                • doronick Re: Do Ewawy 11.10.02, 13:22
                                  Gość portalu: Ewawa napisał(a):
                                  > Może po prostu pewnych rzeczy nie da się wyjaśnić. Może każdy szuka gdzieś
                                  tej
                                  > swojej miłosci i już. Ja po prostu nie szukam jej u innych gatunków niż
                                  > człowiek.

                                  I nie możesz pojąć że są ludzie którzy kochają niektórych ludzi i niektóre
                                  zwierzęta i nie szukają tej miłości. Ona po prostu jest.

                                  >
                                  > O! teraz czuję sie urażona:-) Mój kot wcina codziennie ze dwie nerki, albo
                                  > surowe rybki, łapie okoliczne ptaki (potwór)i polne myszy (no to już coś),
                                  zimą
                                  >
                                  > wygrzewa się na kaloryferze a latem nie wraca na noc do domu, dopiero nad
                                  ranem
                                  >
                                  > przynosi zamordowaną mysz i kładzie ją koło lodówki:-(.
                                  >
                                  Piszesz o plusach żywota twego kota. My tzn. miłośnicy zwierząt wiemy o jego
                                  minusach . Bo kochając je wiemy więcej. Jesteś po prost uboższa duchowo.
                                  spółczuję.
                                  • Gość: Ewawa Re: Do Ewawy IP: 217.153.33.* 11.10.02, 13:35
                                    doronick napisała:

                                    > Gość portalu: Ewawa napisał(a):
                                    > > Może po prostu pewnych rzeczy nie da się wyjaśnić. Może każdy szuka gdzieś
                                    >
                                    > tej
                                    > > swojej miłosci i już. Ja po prostu nie szukam jej u innych gatunków niż
                                    > > człowiek.
                                    >
                                    > I nie możesz pojąć że są ludzie którzy kochają niektórych ludzi i niektóre
                                    > zwierzęta i nie szukają tej miłości. Ona po prostu jest.
                                    >
                                    > >
                                    > > O! teraz czuję sie urażona:-) Mój kot wcina codziennie ze dwie nerki, albo
                                    >
                                    > > surowe rybki, łapie okoliczne ptaki (potwór)i polne myszy (no to już coś),
                                    >
                                    > zimą
                                    > >
                                    > > wygrzewa się na kaloryferze a latem nie wraca na noc do domu, dopiero nad
                                    > ranem
                                    > >
                                    > > przynosi zamordowaną mysz i kładzie ją koło lodówki:-(.
                                    > >
                                    > Piszesz o plusach żywota twego kota. My tzn. miłośnicy zwierząt wiemy o jego
                                    > minusach . Bo kochając je wiemy więcej. Jesteś po prost uboższa duchowo.
                                    > spółczuję.


                                    Troche jakbym słuchała Radia Maryja (2 razy mi sie zdarzyło1). O
                                    dzięki "bagatsza duchowo" kobieto , wlałas jasnosć do mej podłej ciemnej duszy.
                                    Już chyba pokocham nawet komary. Może gdybym zaczęła szczekać byłabyś bardziej
                                    sympatyczna dla mnie. Śmiem w to nie wątpić

                                    Szkoda że potwierdza sie moja teza, a już La9 tak była blisko.


                                    • doronick Re: Do Ewawy 11.10.02, 14:37
                                      Gość portalu: Ewawa napisał(a):

                                      > Troche jakbym słuchała Radia Maryja (2 razy mi sie zdarzyło1)

                                      A mnie ani razu więc nie wiem o czym mowa

                                      > dzięki "bagatsza duchowo" kobieto , wlałas jasnosć do mej podłej ciemnej
                                      duszy.
                                      >
                                      > Już chyba pokocham nawet komary. Może gdybym zaczęła szczekać byłabyś
                                      bardziej
                                      > sympatyczna dla mnie. Śmiem w to nie wątpić
                                      >
                                      > Szkoda że potwierdza sie moja teza, a już La9 tak była blisko.
                                      >
                                      >Nie jesteś po prostu obdarzona tzw. wrażliwą wyobraźnią, masz ograniczone
                                      horyzonty myślowe i na prawdę trudno do ciebie trafić. Myślę że z takich
                                      właścicieli zwierząt pochodzą zapewne przypadki przywiązywania psów w lesie,
                                      wyrzucania ich z balkonu. Cóż bezduszność to właśnie brak miłości. Nie będę
                                      sympatyczniejsza dla ciebie bo lubię tylko niektórych ludzi i niektóre zwierzęta
                                      (ciebie, Hitlera, Binladena, komary na pewno nie - mam chyba prawo ???) Biedny
                                      ten twój kotek
                                • Gość: la9 Re: Do Ewawy IP: *.acn.pl / 10.132.130.* 11.10.02, 15:41
                                  Gość portalu: Ewawa napisał(a):

                                  > Pies
                                  > poda łapke, poliże albo radośnie zaszczeka. Myślę, cynicznie ze taki rodzaj
                                  > kontaktu jest po prostu namiastką kontaktu międzyludzkiego, a przynajmniej
                                  > bardziej zbliżonego do miedzyludzkiego niż kontakt z kaktusem.
                                  Czasami tak bywa, ale myślę, że jest to zjawisko marginalne. Ogromna większość
                                  ludzi pomagających zwierzętom ma normalne rodziny, przyjaciół i znajomych. Nie
                                  wypełniają przy pomocy zwierząt jakiejś pustki. Nie oczekują też jakiegoś
                                  rewanżu (podania łapki itp.). Jeżeli daję coś na schronisko, to moja
                                  satysfakcja polega na świadomości, że jakiś biedak choć przez chwilę będzie
                                  syty, albo będzie mu trochę cieplej. Świadomość tego, co się dzieje w
                                  schroniskach, naprawdę mnie boli. A dlaczego boli akurat mnie albo Melbę, a nie
                                  ciebie - tego nie wiem.


                                  > Nie za bardzo wyjaśniłaś moje wątpliwosci,ale szanuję twoje podejście do
                                  > zwierząt.
                                  > Może po prostu pewnych rzeczy nie da się wyjaśnić. Może każdy szuka gdzieś
                                  tej
                                  > swojej miłosci i już. Ja po prostu nie szukam jej u innych gatunków niż
                                  > człowiek.
                                  Oczywiście, że nie wszystko da się wyjaśnić. Nawet nie bardzo wiem, co jeszcze
                                  miałabym wyjaśniać. Mam wrażenie, że traktujesz miłośników zwierząt jak
                                  dziwaków, którzy nie mają kogo kochać. Różnimy się też stopniem tolerancji.
                                  Mnie nie przyszłoby do głowy sugerowanie, by fundusze na szpitale przeznaczyć
                                  na rzecz schronisk albo wyrażanie dezapropaty dla ludzi zajmujących się dajmy
                                  na to pomocą dla powodzian. Albo apelowanie o nienagłaśnianie takiej akcji.
                                  Prawdę mówiąc akcje "pomocowe" bez nadania im rozgłosu nie mają szans na
                                  powodzenie. Tymczasem Ty i parę innych osób zrobiło to bez żenady w stosunku do
                                  zwierząt. Mnie już męczy tłumaczenie się z tego, na co chcę przeznaczyć w ł a
                                  s n e pieniądze i wolny czas. Widzę, że kilka innych osób też dało za
                                  wygraną. Skoro my nie kwestionujemy twojego stosunku do ludzi, nie namawiamy
                                  cię na siłę do kochania zwierząt, dlaczego tak trudno pogodzić ci się z kimś,
                                  dla kogo ważne jest co innego niz dla ciebie. Dlaczego Melba albo Iwa.ja mają
                                  się gdzieś czaić za rogiem, by przypadkiem Ewawa nie poczuła się urażona
                                  publiczną prośbą o wsparcie dla schroniska? Przecież zirytowało Cię to do tego
                                  stopnia, że wpisałaś się do wątku :-). Jeżeli razem jest nam nie po drodze, to
                                  wcale nie musimy sobie przeszkadzać.

                                  >
                                  > O! teraz czuję sie urażona:-) Mój kot wcina codziennie ze dwie nerki, albo
                                  > surowe rybki, łapie okoliczne ptaki (potwór)i polne myszy (no to już coś),
                                  zimą
                                  >
                                  > wygrzewa się na kaloryferze a latem nie wraca na noc do domu, dopiero nad
                                  ranem
                                  >
                                  > przynosi zamordowaną mysz i kładzie ją koło lodówki:-(.
                                  Wprawdzie szkoda mi tych ptaków i myszy, ale moja wrodzona toleracja ;-)nie
                                  pozwala mi na potępienie brutalnie naturalnych zwyczajów Twego kota.
                            • doronick Re: Do ewawy 11.10.02, 11:28
                              > Ewawa napisała
                              >
                              > Mam pytanie do miłosniczek i miłośników "futrzastych" o ich stosunek
                              > DO "niefutrzastych". Czy miłosc jest tylko do ssaków, określonego gatunku ,
                              > rodzaju czy rodziny zwierząt?

                              A czy ty kochasz wszystkich ludzi jednakowo, również Hitlera, Binladena itp

                              > Zupełnie serio proszę o wytłumaczenie czym rózni sie HOBBY w postaci miłosci
                              do

                              psów ,na przykład, od HOBBY miłowania kaktusów (ślicznych zwierzątek :-)). Z
                              > całym szacunkiem dla dokarmiających zwierzeta, sądzę że za dużo w tym
                              wszystkim
                              >
                              > patosu. Chce uprzedzić że absolutnie nie przeszkadza mi działalnośc osób
                              > pomagającym zwierzętom. Mam psa i kota i jest im u mnie bardzo dobrze.

                              I nie rozumiesz ludzi pomagających innym zwierzętom. To takie naturalne, że
                              mając własne zwierzątko chowane w dobrych warunkach odczuwa się potrzebę aby
                              inne zwierzaki miały tak samo. NAPRAWDĘ NIE ROZUMIESZ TEGO????????????

                              >
                              > to czego zwierzętom potrzebne mają zapewnione.

                              Śmiem w to wątpić
                            • Gość: Melba No to ja się pytam IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.02, 22:11
                              Gdzie ten patos? Kiedy ja tak ociekam tym patosem? Jak latam z jęzorem po
                              internautach po dary, jak piszę na forum, czy jak się z kolegą toczę do
                              schroniska? Eeeech...Przykro się robi...:(
                              • iwa_ja Re: No to ja się pytam 11.10.02, 22:18
                                Melba, daj spokój, odpuść ten wątek. Każdy ma swoje racje, jak widać.
                                Najwazniejsze, że znowu cos dzisiaj nam kapnęło. Pozdrawiam Doronick!!!
                                • Gość: Melba Re: No to ja się pytam IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.02, 22:21
                                  Ok, odpuszczam. Dziękuję serdecznie wszystkim profutrzastym i zapraszam do
                                  kontaktowania się poprzez futrzaste@wp.pl. Dzięki!!!
                  • pan_pndzelek Re: Do znawcy i Ewawy 11.10.02, 11:12
                    znawca napisał:
                    Nie chodzi o to, że zwierzęta cierpią, że ludzie mają
                    > prawo im pomagać. Nie. Chodzi o zmiany w hierarchi wartości. Obecnie wielu
                    > ludzi stawia zwięrzeta wysoko ponad ludźmi i to jest zastanawiające.

                    Piszecie z Ewawą, że problemem są zmiany hierarchii wartości, otóż na świecie
                    jedna rzecz jest tylko niezmienna od tysiącleci: CIĄGŁE ZMIANY hierarchii
                    wartości. Ewawa przywołuje mglisty świat "tradycyjnych" wartości, ale ja pytam
                    do jakiej tradycji się odwołujesz? Do swojego wczesnego dzieciństwa? Do
                    dzieciństwa rodziców, dziadków?

                    Homoseksualizm jest wg. Ewawy niezgodny z tymiż tradycyjnymi wartościami, a co
                    z recją wszak m.in. stamtąd nasza cywilizacja? Przecież tam takie związki były
                    młodym chłopcom ZALECANE niezależnie od ich orientacji seksualnej? Więc jest
                    jakaś inna strsza tradycja...

                    Zwierzęta, jakoby wyżej cenione niż ludzie? A co z plemionami koczowniczymi na
                    przykład, gdzie zwierzęta zapewniające transport, mleko były więcej warte w
                    oczach grupy niż jakikolwiek jej członek-człowiek. To też stara tradycja, wszak
                    zanim osiedliśmy to koczowaliśmy.

                    Więc może tą tradycją będzie wzajemna miłość i poszanowanie się ludzi? Przecież
                    dopiero od 50 lat mamy w Europie pokój (nie liczę Jugosławii bo to dla mnie nie
                    Europa). Wcześniej tradycją było wyrzynanie się w odstępach najwyżej
                    dwudziestoletnich. I to przez dziesiątki stuleci. Więc czy do takiej tradycji
                    chcesz nawiązać?

                    Część otumanionych ludzi odwołuje się jeszcze do tzw. "prawa naturalnego". A
                    cóż to jest prawo naturalne? To zasada że przeżywa silniejszy lepiej
                    przystosowany, że słabszego stado w imię wyższych racji zostawia na łup
                    drapieżcom. A tymczasem słyszymy od tychże oczadziałych, że prawo naturalne
                    (tfu co za nazwa) to właśnie miłosierdzie dla drugiego słabszego człowieka...

                    Nie piszę tego wszystkiego by jakiekolwiek zjawisko z opisanych wyżej
                    usprawiedliwiać, ale aby unaocznić ci że NIE ISTNIEJE coś takiego
                    jak "tradycyjny system wartości". To oczywista bzdura...
                    _______________________________________
                    ...i w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu...
                    >>>---
                    • Gość: Ewawa Re: Do znawcy i Ewawy IP: 217.153.33.* 11.10.02, 13:23
                      pan_pndzelek napisał:

                      > znawca napisał:
                      > Nie chodzi o to, że zwierzęta cierpią, że ludzie mają
                      > > prawo im pomagać. Nie. Chodzi o zmiany w hierarchi wartości. Obecnie wielu
                      >
                      > > ludzi stawia zwięrzeta wysoko ponad ludźmi i to jest zastanawiające.
                      >
                      > Piszecie z Ewawą, że problemem są zmiany hierarchii wartości, otóż na świecie
                      > jedna rzecz jest tylko niezmienna od tysiącleci: CIĄGŁE ZMIANY hierarchii
                      > wartości. Ewawa przywołuje mglisty świat "tradycyjnych" wartości, ale ja
                      pytam
                      > do jakiej tradycji się odwołujesz? Do swojego wczesnego dzieciństwa? Do
                      > dzieciństwa rodziców, dziadków?
                      >
                      > Homoseksualizm jest wg. Ewawy niezgodny z tymiż tradycyjnymi wartościami, a
                      co
                      > z recją wszak m.in. stamtąd nasza cywilizacja? Przecież tam takie związki
                      były
                      > młodym chłopcom ZALECANE niezależnie od ich orientacji seksualnej? Więc jest
                      > jakaś inna strsza tradycja...


                      Homoseksualizm (miedzyludzki - bez związku z tamatem) absolutnie mi nie
                      przeszkadza. Nie wiem skad taka opinia po mojej wypowiedzi.
                      Nie zgadzam sie absolutnie na adopcję dzieci przez takie pary to tyle.


                      >
                      > Zwierzęta, jakoby wyżej cenione niż ludzie? A co z plemionami koczowniczymi
                      na
                      > przykład, gdzie zwierzęta zapewniające transport, mleko były więcej warte w
                      > oczach grupy niż jakikolwiek jej członek-człowiek. To też stara tradycja,
                      wszak
                      >
                      > zanim osiedliśmy to koczowaliśmy.


                      Przykład obrazuje jak człowiek, zawsze wazniejszy od zwierzecia próbując
                      przeżyć wykorzystywał zwierzeta do pracy. Nie wiedze związku z tematem. Zwierzę
                      nie było ważniejsze od człowieka ale dawało szanse przeżycia gromadzie
                      ludzkiej.



                      > Więc może tą tradycją będzie wzajemna miłość i poszanowanie się ludzi?
                      Przecież
                      >
                      > dopiero od 50 lat mamy w Europie pokój (nie liczę Jugosławii bo to dla mnie
                      nie
                      >
                      > Europa). Wcześniej tradycją było wyrzynanie się w odstępach najwyżej
                      > dwudziestoletnich. I to przez dziesiątki stuleci. Więc czy do takiej tradycji
                      > chcesz nawiązać?

                      Muszę powiedzieć że tak zawiła jest ta wypowiedź że nie potrafię sie do niej
                      ustosunkować. Czy to pytania retoryczne? Czy próbujesz zrozumieć świat? Ludzi?
                      Zwierzęta?


                      >
                      > Część otumanionych ludzi odwołuje się jeszcze do tzw. "prawa naturalnego". A
                      > cóż to jest prawo naturalne? To zasada że przeżywa silniejszy lepiej
                      > przystosowany, że słabszego stado w imię wyższych racji zostawia na łup
                      > drapieżcom. A tymczasem słyszymy od tychże oczadziałych, że prawo naturalne
                      > (tfu co za nazwa) to właśnie miłosierdzie dla drugiego słabszego człowieka...
                      >

                      Nie odwołuję sie do prawa naturalnego, jak to nazwałeś.
                      Wartości uniwersalne zostały stworzone dla cywilzowanego świata, albo ułatwiły
                      mu to cywilizowanie. Prawo dżungli owszem niektórzy realizują ale tu nie widzę.

                      > Nie piszę tego wszystkiego by jakiekolwiek zjawisko z opisanych wyżej
                      > usprawiedliwiać, ale aby unaocznić ci że NIE ISTNIEJE coś takiego
                      > jak "tradycyjny system wartości". To oczywista bzdura...
                      > _______________________________________
                      > ...i w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu...
                      > >>>---


                      Czy próbujesz polemizować z faktem istnienia tradycji, czy masz własne do tego
                      wątpliwości? Istnieją od jakichś dwóch tysięcy lat pewne systemy wartościowania
                      zwane uniwersalnymi. Myślę że dyskutowanie w tej chwili o ich słuszności jest
                      bez sensu. Zmiany są jak najbardziej cenne i stanowią normalny proces rozwoju.
                      Gorzej jeśli sięgaja za głęboko i próbują te uniwersalne wartości
                      dyskwalifikować.
                      • pan_pndzelek Re: Do znawcy i Ewawy 11.10.02, 13:57
                        Gość portalu: Ewawa napisał(a):
                        > Nie odwołuję sie do prawa naturalnego, jak to nazwałeś.
                        > Wartości uniwersalne zostały stworzone dla cywilzowanego świata, albo
                        ułatwiły
                        > mu to cywilizowanie. Prawo dżungli owszem niektórzy realizują ale tu nie
                        widzę.

                        Różne były cywilizacje Ewowo i różne były wartości w nich obowiązujące.
                        Naprawdę BARDZO różne. Czytając zaś Twoje wypowiedzi można osdnieść wrażenie,
                        że cały czas istniała JEDNA cywilizacja z jednym systemem wartości, a to
                        OCZYWISTA nieprawda.

                        > Czy próbujesz polemizować z faktem istnienia tradycji, czy masz własne do
                        tego
                        > wątpliwości?

                        Istnieją różne często przeciwstawne tradycje, nie istnieje JEDNOLITA TRADYCJA!

                        > Istnieją od jakichś dwóch tysięcy lat pewne systemy wartościowania
                        > zwane uniwersalnymi. Myślę że dyskutowanie w tej chwili o ich słuszności jest
                        > bez sensu. Zmiany są jak najbardziej cenne i stanowią normalny proces rozwoju.
                        > Gorzej jeśli sięgaja za głęboko i próbują te uniwersalne wartości
                        > dyskwalifikować.

                        I jeszcze raz to samo: NIE ISTNIEJĄ żadne systemy uniwersalne, to jest
                        nadużycie często stosowane przez rozmaite organizacje religijne (i inne) celem
                        zablokowania swoim wyznawcom możliwości poszukiwania innych systemów. Mało tego
                        żaden z różnych systemów nazywających się jedynymi i uniwersalnymi nie był
                        jadnakowy na przestrzeni własnego rozwoju.
                        _______________________________________
                        ...i w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu...
                        >>>---
                        • Gość: Ewawa Re: Do znawcy i Ewawy IP: 217.153.33.* 14.10.02, 11:12
                          pan_pndzelek napisał:

                          > Gość portalu: Ewawa napisał(a):
                          > > Nie odwołuję sie do prawa naturalnego, jak to nazwałeś.
                          > > Wartości uniwersalne zostały stworzone dla cywilzowanego świata, albo
                          > ułatwiły
                          > > mu to cywilizowanie. Prawo dżungli owszem niektórzy realizują ale tu nie
                          > widzę.
                          >
                          > Różne były cywilizacje Ewowo i różne były wartości w nich obowiązujące.
                          > Naprawdę BARDZO różne. Czytając zaś Twoje wypowiedzi można osdnieść wrażenie,
                          > że cały czas istniała JEDNA cywilizacja z jednym systemem wartości, a to
                          > OCZYWISTA nieprawda.
                          >
                          > > Czy próbujesz polemizować z faktem istnienia tradycji, czy masz własne do
                          > tego
                          > > wątpliwości?
                          >
                          > Istnieją różne często przeciwstawne tradycje, nie istnieje JEDNOLITA TRADYCJA!
                          >
                          > > Istnieją od jakichś dwóch tysięcy lat pewne systemy wartościowania
                          > > zwane uniwersalnymi. Myślę że dyskutowanie w tej chwili o ich słuszności j
                          > est
                          > > bez sensu. Zmiany są jak najbardziej cenne i stanowią normalny proces rozw
                          > oju.
                          > > Gorzej jeśli sięgaja za głęboko i próbują te uniwersalne wartości
                          > > dyskwalifikować.
                          >
                          > I jeszcze raz to samo: NIE ISTNIEJĄ żadne systemy uniwersalne, to jest
                          > nadużycie często stosowane przez rozmaite organizacje religijne (i inne)
                          celem
                          > zablokowania swoim wyznawcom możliwości poszukiwania innych systemów. Mało
                          tego
                          >
                          > żaden z różnych systemów nazywających się jedynymi i uniwersalnymi nie był
                          > jadnakowy na przestrzeni własnego rozwoju.
                          > _______________________________________
                          > ...i w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu...
                          > >>>---



                          W ten sposób możemy mędrkować do usranej (sorry )śmierci. Jeśli zaczynamy od
                          kwestionowania wartości lub dyskutowania o nich, zaczynamy rewolucję.
                          Moje wartości są pewnie inne od twoich i nie widzę szansy na zaakceptowanie
                          wzajemych argumentacji. To bez sensu.
                          Jednak większosc religii ma w zasadzie podobne systemy wartości. Dlaczego więc
                          to zmieniać? Kto tego oczekuje? Ludzie? Raczej nie sądzę.
                          Chyba że zamierzasz stworzyć własną, zupełnie wywrotową religię a może
                          partię.Tu proponuję na przewodniczącego dobermana a zastępcą mianujmy jamniczka.



                          Ciągle nie mogę zrozumiec dlaczego to JA właśnie jestem atakowana. W swoich
                          wypowiedziach nie neguję, tylko pytam , nie gardzę tylko wyrażam szacunek, nie
                          obrażam a jestem obrażana (czytaj doronick). Moje wypowiedzi sa grzeczne (
                          przynajmniej były do czasu zarzucenia mi braku wrażliwości). Ja niektórym
                          autorom postów mogę raczej zarzucić brak rozumu,sądząc po sposobie
                          interpretacji moich wypowiedzi, ale tego nie zrobię.
                          Co się dzieje?

                          Czy ta miłosc do zwierząt tak wyczerpuje, że niszczy umiar i opanowanie?



    • Gość: kluba1 Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: *.we.client2.attbi.com 11.10.02, 16:27
      Japoneczko! Nie bardzo rozumiem, czy chcesz przez to powiedziec, ze zwierzeta
      cie nie interesuja czy tez chcesz przekazac informacje o pomocy ludziom w np.
      Sudanie, pomocy ktorej programu jestes najjasniejsza gwiazda ?!?
      Zdaje sie , ze ludzie nie adoptuja dzikich zwierzat z Afryki - pomagaja
      zwierzetom w swoim rejonie zamieszkania. Widzisz, sa ludzie wrazliwi na
      krzywde , jeszcze sa. Tlumacze to wszystko " lopatologicznie" ale zdaje sie ,
      ze zachodzi taka potrzeba. Zwierze zagubione , wyrzucone przez wlasciciela lub
      urodzone gdzies w krzakach bo poprzedni wlasciciel nie mial czasu lub kultury
      aby swoj obowiazek odpowiednio wypelnic , niestety staje sie obowiazkiem
      innych. Jedni robia to ze wzgledu na to ,ze lubia te "futrzaki" , inni zdaja
      sobie sprawe, ze zwierze, jesli zdechnie gdzies pod domem to beda zarazki,
      choroby , brud. Japoneczko, inne kraje niech zajmuja sie swoimi ludzmi a jesli
      chcesz, to tez mozesz sie w to wlaczyc. Ciekawa jestem, czy popierasz polowania
      na dzikie zwierzeta w tych krajach przez ludzi, ktorzy tlumacza sie w ten
      sposob : moj pradziadek i jego pradziadek tak zdobywal pozywienie a ja mam w
      domu jedenascioro dzieci a za miesiac bedzie dwanascioro!.
      Nie popieram po prostu " rozmnazania" sie ani ludzi ani zwierzat. W stosunku do
      jednych i drugich trzeba kierowac sie zdrowym rozsadkiem. Zacznijmy jednak
      zawsze od swojego podworka a nie od sasiadow!! Powodzenia zycze !!
    • Gość: bomba Japoneczka i inni teoretycy- gdzie sa Wasze czyny? IP: *.proxy.aol.com 14.10.02, 21:30
      Czytam te Wasze posty i ciagle zadaje sobie pytanie; Co WY zrobiliscie dla
      biednych dzieci,dobro ktorych nie schodzi Wam z ust ? Prosze tylko bez
      kolejnych teoretyzowan i mowienia, ze pozostali uczestnicy forum widza tylko
      biedne zwierzatka przez co zaklocona jest piramida waznosci i priorytetow.
      Prosze wiec o licytacje; ile wplaciliscie na konto jakichs fundacji,
      przekazaliscie osobiscie datki dla domow dziecka, sponsorowaliscie wycieczke
      itp., itd. Nie dociera niestety do Was, ze inni ludzie,poza teoretyzowaniem,
      moga czuc potrzebe pomagania nie tylko bliznim, ale i zwierzetom.
      Mamy nad Wami ta przewage, ze nasze dzialania ida w parze z czynami, czego o
      Was nie mozna powiedziec. Ponadto, ja osobiscie pomagam nie tylko zwierzetom
      ale takze, czy przede wszystkim, ludziom.
      Jesli nadal uwazacie, ze zwierzetom nie nalezy pomagac, bo jest tylu biednych
      ludzi, to uzurpujecie sobie prawo do dyktowania zachowan innym ludziom.
      Stad juz bardzo blisko do pewnej teorii w mysl ktorej, prawo do przezycia maja
      najsilniejsi. Zwierzeta sa przeciez slabsze od czlowieka ?
      No,zabierajcie sie ochoczo do mocnej odpowiedzi, jedynie slusznej.
      Ale najpierw, bardzo Was prosze, podajcie przyklady Waszego milosierdzia, a
      potem podyskutujemy.

      • iwa_ja Przed chwila pogryzł mnie pies 14.10.02, 21:59
        Wyszłam z moim psem na spacer. Nikogo na ulicy. Nagle, nie wiadomo skąd, jak i
        kiedy wyskoczył duży pies i rzucił się na mojego. Zaczęłam się drzeć, odganiać
        torebką. Mój szalał. Wzięłam go na ręce. No i mam spodnie do wyrzucenia. Straż
        Miejska ma sprawdzić, czy tamten był szczepiony (wiem, gdzie mieszka).
        Jaki z tego wniosek? Że niektórym ludziom naprawdę przydałaby sie ciutka
        wrażliwości. Nie tylko w stosunku do swoich zwierząt. Powinni umieć
        przewidywać, że zwierzę puszczone wolno może zaatakować. Człowieka. Nie winię
        za to tego psa. Winię jego właściciela. I tego mu nie daruję.
        Zwierzętom trzeba pomagać. Ale przede wszystkim trzeba edukować ludzi, takich
        jak właściciel tego psa. I takich jak, przepraszam za słowo, Japoneczka.
        • znawca Re: Przed chwila pogryzł mnie pies 17.10.02, 15:30
          iwa_ja napisała:

          > Wyszłam z moim psem na spacer. Nikogo na ulicy. Nagle, nie wiadomo skąd, jak
          i
          > kiedy wyskoczył duży pies i rzucił się na mojego. Zaczęłam się drzeć,
          odganiać
          > torebką. Mój szalał. Wzięłam go na ręce. No i mam spodnie do wyrzucenia.
          Straż
          > Miejska ma sprawdzić, czy tamten był szczepiony (wiem, gdzie mieszka).
          > Jaki z tego wniosek? Że niektórym ludziom naprawdę przydałaby sie ciutka
          > wrażliwości. Nie tylko w stosunku do swoich zwierząt. Powinni umieć
          > przewidywać, że zwierzę puszczone wolno może zaatakować. Człowieka. Nie winię
          > za to tego psa. Winię jego właściciela. I tego mu nie daruję.
          > Zwierzętom trzeba pomagać. Ale przede wszystkim trzeba edukować ludzi, takich
          > jak właściciel tego psa. I takich jak, przepraszam za słowo, Japoneczka.

          Co to za bełkot?!
      • Gość: Melba Bombowe pytania IP: *.chello.pl 15.10.02, 09:09
        Jednak mam poważne podejrzenia, że pozostaną bez odpowiedzi....

        Gość portalu: bomba napisał(a):

        > Czytam te Wasze posty i ciagle zadaje sobie pytanie; Co WY zrobiliscie dla
        > biednych dzieci,dobro ktorych nie schodzi Wam z ust ? Prosze tylko bez
        > kolejnych teoretyzowan i mowienia, ze pozostali uczestnicy forum widza tylko
        > biedne zwierzatka przez co zaklocona jest piramida waznosci i priorytetow.
        > Prosze wiec o licytacje; ile wplaciliscie na konto jakichs fundacji,
        > przekazaliscie osobiscie datki dla domow dziecka, sponsorowaliscie wycieczke
        > itp., itd. Nie dociera niestety do Was, ze inni ludzie,poza teoretyzowaniem,
        > moga czuc potrzebe pomagania nie tylko bliznim, ale i zwierzetom.
        > Mamy nad Wami ta przewage, ze nasze dzialania ida w parze z czynami, czego o
        > Was nie mozna powiedziec. Ponadto, ja osobiscie pomagam nie tylko zwierzetom
        > ale takze, czy przede wszystkim, ludziom.
        > Jesli nadal uwazacie, ze zwierzetom nie nalezy pomagac, bo jest tylu biednych
        > ludzi, to uzurpujecie sobie prawo do dyktowania zachowan innym ludziom.
        > Stad juz bardzo blisko do pewnej teorii w mysl ktorej, prawo do przezycia
        maja
        > najsilniejsi. Zwierzeta sa przeciez slabsze od czlowieka ?
        > No,zabierajcie sie ochoczo do mocnej odpowiedzi, jedynie slusznej.
        > Ale najpierw, bardzo Was prosze, podajcie przyklady Waszego milosierdzia, a
        > potem podyskutujemy.
        >
      • znawca Jam teoretyk - czyny me na kartce papieru!!! 24.10.02, 13:17
    • spierdalay_aniutek Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 15.10.02, 05:41
      a teraz drogie dzieci pocalujcie misia w... nosek i idzcie spac
    • Gość: Edyta Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości IP: proxy / *.nrconsulting.co.uk 29.10.02, 17:55
      szanowna kolezanko,

      na swiecie i tak juz zyje za duzo ludzi i jakas czesc musi umrzec z glodu czy
      chorob czy tez wojny; ja wole dac na zwierzeta niz ludzi bo ludzie to podle
      swinie, ktore by cie w luzce wody utopily....
      • znawca Re: Przyjaciele zwierząt i ciutka wrażliwości 30.10.02, 09:05
        Gość portalu: Edyta napisał(a):

        > szanowna kolezanko,
        >
        > na swiecie i tak juz zyje za duzo ludzi i jakas czesc musi umrzec z glodu czy
        > chorob czy tez wojny; ja wole dac na zwierzeta niz ludzi bo ludzie to podle
        > swinie, ktore by cie w luzce wody utopily....

        Jak na prowokację, to ta jest zbyt nachalna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka