Dodaj do ulubionych

Cholerne bobry...

04.10.02, 20:39
Po cichu, bez uroczystego otwarcia (co aż dziwne w czasie przed wyborami
lokalnymi) ktoś wyszykował ścieżkę rowerową nad Kanałem Żeranskim
(Królewskim) od mostu na Kobiałce do mostu na Izabelin, czyli ostatni
brakujący kawałek. Można jechać 20-30 km/godz bez obaw, że to będzie ostatnia
jazda w życiu. Spodni o dzikie róże też się nie podrze, a przedtem różnie
bywało...
Jest jednak jedno "ale". Bobry. Paskudne zwierzaki podgryzają nadbrzeżne
osiki (często-gęsto metr w pierśnicy) i zwalają je do kanału. Akurat wpoprzek
ścieżki. Pojechałem sobie dziś po pierogi na Groty i oczywiście musiałem
przenosić rowerek (rama stalowa, cokolwiek ciężki) nad zwalonymi drzewami.
Nie jestem zwolennikiem strzelania do tych zwierząt, może lepiej jakieś
odłowy (gdyby był jeszcze jakiś rejon chętny, by je sobie wziąć), ewentualnie
smarowanie pni nadbrzeżnych drzew jakąś musztardą lub czymś podobnym, co
bobrom nie smakuje.
Obserwuj wątek
    • Gość: Peppers Re: Cholerne bobry... IP: *.pl 05.10.02, 11:32
      Rowery 3*tak ale bobry tez 3*tak. Ja myslalem, ze rowerzysci to ekolodzy.
      Jednak na przykladzie tego listu przekonalem sie, ze bylem w duzym bledzie.
      Szkoda. Zakladam komitet ochrony Bobrow.
      • chaladia Re: Cholerne bobry... 05.10.02, 13:26
        Ekolodzy - tak, ale nie ekoidioci.
        Nie może być tak, że jeździ się pod podpiłowanymi w 3/4 przekroju drzewami,
        które mają ponad 1 m w pierśnicy. Idzie jesień, będą silne wiatry, jaks się
        drzewo na kogoś zwali, to będzie nieszczęście.
        Weź sobie bobra do domu i trzymaj go w wannie, jak jesteś taki chętny.
        Jeszcze jeden dowód na to, że nie ma w Polsce ludzi mających pojęcie o ochronie
        środowiska naturalnego, są tylko wariaci i psychopaci.
        • zarlaczka Re: Cholerne bobry... 05.10.02, 14:13
          Idąc tokiem Twojego myślenia, to powinno się wyeliminować wszystkie samochody,
          samoloty, zwierzęta i jeszcze masę innych rzeczy, które zagrażają
          bezpieczeństwu człowieka. I dlaczego nie masz pretensji do tych, którzy
          wytyczyli ścieżkę rowerową w miejscu, gdzie żerują bobry.
          Żarłaczka
          • Gość: lo Re: Cholerne bobry... IP: *.acn.pl / 10.132.130.* 05.10.02, 23:17
            zarlaczka napisała:

            > Idąc tokiem Twojego myślenia, to powinno się wyeliminować wszystkie
            samochody,
            > samoloty, zwierzęta i jeszcze masę innych rzeczy, które zagrażają
            > bezpieczeństwu człowieka. I dlaczego nie masz pretensji do tych, którzy
            > wytyczyli ścieżkę rowerową w miejscu, gdzie żerują bobry.
            > Żarłaczka

            Calkowicie popieram Zarłaczkę. A na Chaladii po raz pierwszy się niestety
            zawiodłam. Wyzywanie ludzi ujmujących się za zwierzętami od idiotów i
            psychopatów zupelnie mi do ciebie nie pasuje. To bobry są tam gospodarzami.
            Rowerzyści są tylko gośćmi.
            • chaladia Re: Cholerne bobry... 05.10.02, 23:41
              Bobrów Ci szkoda, a drzew, które one zwalają - nie? Gdyby ktoś kupił sobie
              działkę leśną i walił na niej po kilka dużych drzew dziennie bez ubiegania się
              o pozwolenie na wycinę i wnoszenia słonych opłata, albo nawet mając stosowne
              zgody i płacąc, to byś protestował(a)?
              Sprawa, którą opisuję jest całkiem poważna, bo bobry przerywają swą pracę w
              dogodnym dla siebie momencie, często mając drzewo na granicy runięcia do wody.
              Jak te parę ton drewna zwali się komuś na głowę, to będzie wypadek śmiertelny...
              Pomyśl, zanim cokolwiek napiszesz, proszę.
              Jak na razie mam podstawy do twierdzenia, że w Polsce ekolodzy nie myślą, a jak
              myślą, to o tym jak zdobyć pieniądze ekoterroryzmem. Lubić Was się nie da, a i
              przyroda z Was nijakiego pożytku nie ma.

              Over and out.

              Chaladia Bolandi
              • zarlaczka Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 01:10
                chaladia napisał:

                > Bobrów Ci szkoda, a drzew, które one zwalają - nie? Gdyby ktoś kupił sobie
                > działkę leśną i walił na niej po kilka dużych drzew dziennie bez ubiegania
                się
                > o pozwolenie na wycinę i wnoszenia słonych opłata, albo nawet mając stosowne
                > zgody i płacąc, to byś protestował(a)?

                A gdyby ktoś zaczął po Twojej działce jeździć na rowerze i jeszcze miał
                pretensję, że stojące na przeróżne sprzęty przeszkadzają mu w podróży i
                zagrażają jego bezpieczeństwu. Jestem ciekawa jak byś na to zareagował.

                > Sprawa, którą opisuję jest całkiem poważna, bo bobry przerywają swą pracę w
                > dogodnym dla siebie momencie, często mając drzewo na granicy runięcia do
                wody.
                > Jak te parę ton drewna zwali się komuś na głowę, to będzie wypadek
                śmiertelny..

                Jeszcze raz powtarzam, że o tym powinni byli pomyśleć wytyczający ścieżkę.

                > Pomyśl, zanim cokolwiek napiszesz, proszę.
                > Jak na razie mam podstawy do twierdzenia, że w Polsce ekolodzy nie myślą, a
                jak
                >
                > myślą, to o tym jak zdobyć pieniądze ekoterroryzmem. Lubić Was się nie da, a
                i
                > przyroda z Was nijakiego pożytku nie ma.
                >
                Nie wiem o czym myślą, czy nie myślą ekolodzy, bo ani nim nie jestem, ani ich
                nie znam. Ale uważam, że przyrodzie należy się szacunek. Ludzie zajmują tereny
                opanowane wcześniej przez zwierzęta i później usiłują za wszelką cenę je
                wytępić. Jeżeli uważasz, że to jest rozwiązanie, to bardzo Ci współczuję.
                Żarłaczka
              • uwazna Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 01:29
                chaladia napisał:

                > Bobrów Ci szkoda, a drzew, które one zwalają - nie?
                Taka ich natura. One to robią od tysięcy lat. W ogólnym rozrachunku ich
                działalność jest korzystna dla przyrody (choć nie zawsze korzystna dla np.
                rowerzystów). Przypuszczam, że Żarłaczka i Lo zdają sobie z tego sprawę, a Ty
                pewnie nie. Dzięcioły wykuwają w żywych drzewach dziuple, jelenie zgryzają korę
                powodując czasem straty w drzewostanie. Czy mamy te zwierzęta nawracać na zmianę
                naturalnych, odwiecznych nawyków?

                > Sprawa, którą opisuję jest całkiem poważna, bo bobry przerywają swą pracę w
                > dogodnym dla siebie momencie, często mając drzewo na granicy runięcia do
                wody.
                > Jak te parę ton drewna zwali się komuś na głowę, to będzie wypadek
                śmiertelny..

                Dlatego w takim miejscu nie powinno być tej scieżki rowerowej.


                > Pomyśl, zanim cokolwiek napiszesz, proszę.
                A może Ty pomyślisz (nie tylko o sobie)?

                > Jak na razie mam podstawy do twierdzenia, że w Polsce ekolodzy nie myślą, a
                jak
                >
                > myślą, to o tym jak zdobyć pieniądze ekoterroryzmem. Lubić Was się nie da, a
                i
                > przyroda z Was nijakiego pożytku nie ma.

                A ja mam zupełnie inne doświadczenia, wiec może nie generalizuj. Ludzie,
                również ekolodzy, są różni.


                • chaladia Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 14:46
                  No to ja mam dla Uzwaznej i Zarlaczki propozycję:
                  Weźcie rowery i się przejedźcie nad Zalew i z powrotem ścieżką rowerową wzdłuż
                  Kanału Żerańskiego. A potem sie wypowiadajcie, nie przedtem.
                  Kanał Żerański (Królewski) jest sztuczną drogą wodną zbudowaną dla celów
                  przemysłowego transportu kruszywa, węgla itp oraz dla ruchu turystycznego. Nie
                  jest używany, bo cały Program Wisła upadł, a z nim polska żegluga śródlądowa. Z
                  bliżej mi nieznanych przyczyn nie kursują też statki wycieczkowe. Z całą
                  pewnością w warukach noramlnej zdrowej gospodaki to by nie byłomiejsce dla
                  bobrów, a jest tylko na skutek przejściowego (mam nadzieję) kryzysu transportu
                  wodnego w Polsce.
                  • zarlaczka Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 15:01
                    Ale ścieżkę rowerową wytyczono kiedy bobry już były. I może należałoby pomyśleć
                    o przeprowadzeniu jej w innym miejscu, a nie wyrzucaniu bobrów.
                    Żarłaczka
                    • chaladia Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 17:01
                      Ścieżka było od zawsze, bo służyła do burłaczenia barek (kiedyś tak się je
                      napędzało), a w latach '90, za nowej demokracji cokolwiek zarosła krzaczorami i
                      dopiro teraz ktoś się zlitował i doprowadził ją do porządku.
                      Może dożyjemy tego, by podobną ścieżkę urządzono po przeciwnej stronie, a
                      młodsi z Forumowiczów dożyją nawet ich wyasfaltowania...
      • zdzicha Re: Cholerne bobry... 05.10.02, 21:52
        Przejedź się, chłopie, nad Kanałek, obejrzyj rzecz z bliska i dopiero wtedy się
        wypowiedz na temat, o którym nie masz pojęcia, a gadasz jak wiejski filozof ze
        wsi Kaczany Małe.
        • Gość: k`k Re: Cholerne bobry... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 06.10.02, 15:17
          Gdyby to zależało ode mnie bobry bym przeniósł(oczywiście trzeba odczekać do
          wiosny).
          Nie może być tak,że z miejsc w które wchodzą zwierzęta ,ludzie się wycofują,w
          ten sposób w ciągu kilkudziesięciu lat znajdziemy się pod ścianą i nie będziemy
          mieli się gdzie wycofywać, a bobry,szczury i inne zwierzaczki zawładną
          miastami:)
          Popieram pokojowe współżycie ,ale potępiam tyranię zwierząt:)


          Już poważniej,bobry nie odniosa wielkiej szkody,jeśli w odpowiednim dla nich
          czasie zostana przekwaterowane,a i z ekonomicznego punktu widzenia wyjdzie
          taniej przeprowadzić je,niż przenosic całą ścieżke rowerową.
          • zarlaczka Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 15:44
            Gość portalu: k`k napisał(a):

            > Gdyby to zależało ode mnie bobry bym przeniósł(oczywiście trzeba odczekać do
            > wiosny).
            > Nie może być tak,że z miejsc w które wchodzą zwierzęta ,ludzie się
            wycofują,w
            > ten sposób w ciągu kilkudziesięciu lat znajdziemy się pod ścianą i nie
            będziemy
            >
            > mieli się gdzie wycofywać, a bobry,szczury i inne zwierzaczki zawładną
            > miastami:)

            Podaj mi chociaż jeden przykład, gdzie człowiek ustąpił miejsca zwierzakom.
            Jest odwrotnie.

            > Popieram pokojowe współżycie ,ale potępiam tyranię zwierząt:)

            Daj mi przykłady tej tyranii.
            >
            >
            > Już poważniej,bobry nie odniosa wielkiej szkody,jeśli w odpowiednim dla nich
            > czasie zostana przekwaterowane,a i z ekonomicznego punktu widzenia wyjdzie
            > taniej przeprowadzić je,niż przenosic całą ścieżke rowerową.

            Ja w sumie też nie mam nic przeciwko przenoszeniu zwierząt w bezpieczne
            miejsca, ale pod warunkiem, że zostanie zrobione to umiejętnie i bez szkody dla
            nich. Ale uważam także, że gdy zaczyna się budowę czegokolwiek, to należy
            zapoznać się dokłanie z terenem i z żyjącymi na nim zwierzętami i albo
            przenieść zwierzęta jeszcze przed budową, albo wybrać inne miejsce.
            Żarłaczka
            • Gość: k`k Re: Cholerne bobry... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 06.10.02, 17:50
              >
              > Podaj mi chociaż jeden przykład, gdzie człowiek ustąpił miejsca zwierzakom.
              > Jest odwrotnie.



              Kanały:-))

              • zarlaczka Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 18:09
                Gość portalu: k`k napisał(a):

                > >
                > > Podaj mi chociaż jeden przykład, gdzie człowiek ustąpił miejsca zwierzakom
                > .
                > > Jest odwrotnie.
                >
                >
                >
                > Kanały:-))
                >
                Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, że kanały to miejsce zamieszkania ludzi (no
                może pomijając grupę bezdomych) i wydaje mi się, że nie jest to najlepsze
                mieszkanie.
                • Gość: k`k Re: Cholerne bobry... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 06.10.02, 18:14
                  Ludzie nie mieszkają tam, bo ustąpili miejsca gatunkowi silniejszemu i lepiej
                  do tych warunków przystosowanemu
                  • zarlaczka Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 19:07
                    Słonko, w kanałach ludzie nigdy nie mieszkali, więc nie mogli ustąpić miejsca
                    zwierzakom. Ludziom do życia potrzebne jest światło, a w kanałach takowego nie
                    ma.
                    Żarłaczka
                    • Gość: k`k Re: Cholerne bobry... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 06.10.02, 19:38
                      Słonko.....:)
                      Dawno sie tak nie uśmiałem:)
                      Oczywiście ,odpowiedź moja była trochę surrealistyczna,dana troche z przekory.
                      Zawsze z przyjemnościa czytam Twoje wypowiedzi,jest jedną najmilszych osób na
                      tym forum.
                      Powtórzę jednak:bobry trzeba przenieść-mleko zostało wylane,jeśli ktoś
                      wybudował tę ścieżkę nie zwracając uwagi na fakt pomieszkiwania w tym rejonie
                      bobrów mniejszym złem jest przeniesienie bobrów w inne miejsce,niż
                      przeniesienie ścieżki w inne miejsce.W tym przypadku decydującym dla mnie
                      argumentem jest porównanie hipotetycznych kosztów tych operacji.

                      Pozdrowienia!
    • Gość: jorgus Re: Cholerne bobry... IP: *.acn.waw.pl 06.10.02, 17:36
      Ja też nie przepadam za bobrami. Nie widać tego, szaleje toto po nocy, układa
      kupy gałęzi gdzie popadnie i przegryza mi co ładniejsze drzewa, zwłaszcza
      wierzby. A dlaczego taki jeden z drugim nie chce olch, których nie cierpię i
      nie życzę sobie, aby mi zarastały nieużytki? Boję się już chodzić nad jezioro,
      żeby nie wpaść w jakąś wykopaną przez nie dziurę - poryły cały brzeg. Lubię
      zwierzęta, ale nie wtedy kiedy niszczą efekty mojej pracy. Sarenki mnie
      wzruszają, ale nie kiedy obgryzają zasadzone przeze mnie wejmutki. Popieram
      wywózkę.
      • zarlaczka Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 17:41
        Gość portalu: jorgus napisał(a):

        > Ja też nie przepadam za bobrami. Nie widać tego, szaleje toto po nocy, układa
        > kupy gałęzi gdzie popadnie i przegryza mi co ładniejsze drzewa, zwłaszcza
        > wierzby. A dlaczego taki jeden z drugim nie chce olch, których nie cierpię i
        > nie życzę sobie, aby mi zarastały nieużytki? Boję się już chodzić nad
        jezioro,
        > żeby nie wpaść w jakąś wykopaną przez nie dziurę - poryły cały brzeg.

        Szczerze mówiąc rozśmieszyłeś mnie.
        A Ty co wolisz prawdziwego schabowego, czy sojowego?

        Lubię
        > zwierzęta, ale nie wtedy kiedy niszczą efekty mojej pracy. Sarenki mnie
        > wzruszają, ale nie kiedy obgryzają zasadzone przeze mnie wejmutki. Popieram
        > wywózkę.

        Tylko już niedługo nie będzie gdzie ich wywozić, bo wszędzie są ludzie.
        Żarłaczka
        • eela Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 18:47
          Daleko nam jeszcze do Zachodu pod względem ochrony środowiska naturalnego.
          Słyszałam, że tam potrafia robic specjalne tunele przy autostradach, żeby żaby
          mogły wiosną przechodzic do wody.
          • Gość: k`k Re: Cholerne bobry... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 06.10.02, 19:23
            I to jest przykład wzorcowej koegzystencji człowieka z przyroda,ale jak sobie
            wyobrażasz to w powyższym przypadku?
            Zwracam uwage,że nie zamykają autostrady,bo biedne żabki ..etc.,tylko używając
            dostępnych środków próbują nie szkodzić,zarówno faunie,jak i ludziom.
            Niestety rozwój jednego gatunku,powoduje wycofywanie się drugiego
            gatunku.Gatunek silniejszy eliminuje gatunek słabszy.Tak się dzieje od zarania
            dziejów.
            Doszliśmy jednak do takiego poziomu rozwoju cywilizacyjnego,że stać nas na
            to,zeby chronić przyrodę,gdyż już nie mamy praktycznie żadnych wrogów wśród
            żyjących gatunków i stwierdziliśmy ,że inne gatunki mają także prawo do życia
            na Ziemii.Róbmy to,zgoda ,ale nie za wszelką cenę. Nie jest to w tym przypadku
            (całe szczęście)dylemat:życie człowieka ,czy życie bobra ,ale nie możemy
            przeginać w żadna stronę.B.dobrze ujął to w tym przypadku Chaladia,co
            bedzie,jeśli w przypadku działalnosci bobrów człowieka zabije drzewo(dziać to
            sie będzie na ścieżce rowerowej,a więc na terenie na którym można sie czuć
            zwolnionym z czujności przed zagrożeniami przyrody)
            Jak ty zrobiłabyś ,przeniosła bobry ,zostawiła Status quo,czy przeniosła
            ścieżke?
            Mam nadzieję ,że zarówno dla Ciebie,jak i dla Zarlaczki jest to pytanie
            retoryczne?!


            • zarlaczka Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 19:40
              Ja na miejscu decydentów oszacowałabym koszty przebudowy ścieżki, koszty
              przeprowadzki bobrów, możliwość znalezienia odpowiedniego dla nich miejsca lub
              ochrony (np. siatką) drzew i wybrałabym rozwiązanie najlepsze. Niestety obawiam
              się, że w polskiej rzeczywistości, takie podgryzione przez bobry drzewo zrobi
              krzywdę człowiekowi i wtedy zacznie się nagonka na zwierzaki i apele o ich
              eliminację.
              Żarłaczka
              • Gość: k`k Zgoda w 100- tu % -ach.<n.txt> IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 06.10.02, 19:44
              • palker Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 19:49
                Częściowo dyskusja toczy sie wokół pewnego nieporozumienia, na co zwracał
                wyraźnie uwagę Chaladia. Kanał Żerański i biegnacą obok ścieżkę oddano do
                użytku w 1963 roku. Bobrów w Polsce było wtedy jak na lekarstwo, więc stawianie
                przed budowniczymi kanału takich wymogów, jak opisałaś, wymagałoby posługiwania
                się machiną czasu, umozliwiającą cofanie się w przeszłość.
                Problem bobrów powstał teraz, bo z 200-300 sztuk zrobiło się w końcu 18 000 i
                są one gatunkiem ekspansywnym.
                • eela Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 19:56
                  Zrozumiałam, ze ostatni kawałek poprowadzono przez siedlisko bobrów. Wobec
                  tego, poniewaz ścieżka była pierwsza, trzeba bobry przenieść w inne miejsce. To
                  chyba nie problem, wiele razy bobry w różnych miejscach odławiano.
                  • palker Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 19:59
                    eela napisała:

                    > Zrozumiałam, ze ostatni kawałek poprowadzono przez siedlisko bobrów. Wobec
                    > tego, poniewaz ścieżka była pierwsza, trzeba bobry przenieść w inne miejsce.
                    To
                    >
                    > chyba nie problem, wiele razy bobry w różnych miejscach odławiano.
                    Nie poprowadzono. On tam był (ten kawałek) od 1963 roku. A bobry nastały od
                    tego roku:-))
                    • eela Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 20:07
                      Swoją droga, ciekawe skąd tu się wzięły? Trzeba chyba zawiadomić kogoś albo w
                      gminie albo tych tzw. strażników przyrody, czy coś w tym stylu.
                      • palker Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 20:18
                        eela napisała:

                        > Swoją droga, ciekawe skąd tu się wzięły? Trzeba chyba zawiadomić kogoś albo w
                        > gminie albo tych tzw. strażników przyrody, czy coś w tym stylu.
                        Nie wykluczam zastosowania spiskowej teorii dziejów do wytłumaczenia powyższego
                        zjawiska:-))
                • Gość: beata_ Re: Cholerne bobry... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 06.10.02, 19:59
                  palker napisał:

                  > Częściowo dyskusja toczy sie wokół pewnego nieporozumienia, na co zwracał
                  > wyraźnie uwagę Chaladia. Kanał Żerański i biegnacą obok ścieżkę oddano do
                  > użytku w 1963 roku. Bobrów w Polsce było wtedy jak na lekarstwo, więc
                  stawianie
                  >
                  > przed budowniczymi kanału takich wymogów, jak opisałaś, wymagałoby
                  posługiwania
                  >
                  > się machiną czasu, umozliwiającą cofanie się w przeszłość.
                  > Problem bobrów powstał teraz, bo z 200-300 sztuk zrobiło się w końcu 18 000 i
                  > są one gatunkiem ekspansywnym.

                  ...a 'burłaczana' ścieżka przestała być intensywnie używana, o czym mówił
                  Chaladia...

            • eela Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 19:51
              Nie wiem, co bym zrobiła, bo nie wiem, jak tam wygląda sytuacja. Na pewno błąd
              popełnił wytyczający ścieżkę, wiedząc, ze urzędują w okolicy bobry. A może
              bobry należało gdzies przenieść wcześniej? Na pewno nie powinny być przy
              ścieżce. Oczywiście ma racje Chaladia zwracajac uwage na niebezpieczenstwo, ale
              ta sytuacja zostałą stworzona przez słabo myślącego urzędnika! Nie jest winą
              bobrów, że podcinają drzewa, to ich naturalne zachowanie.
              • palker Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 19:54
                eela napisała:

                > Nie wiem, co bym zrobiła, bo nie wiem, jak tam wygląda sytuacja. Na pewno
                błąd
                > popełnił wytyczający ścieżkę, wiedząc, ze urzędują w okolicy bobry. A może
                > bobry należało gdzies przenieść wcześniej? Na pewno nie powinny być przy
                > ścieżce. Oczywiście ma racje Chaladia zwracajac uwage na niebezpieczenstwo,
                ale
                >
                > ta sytuacja zostałą stworzona przez słabo myślącego urzędnika! Nie jest winą
                > bobrów, że podcinają drzewa, to ich naturalne zachowanie.

                Przeczytaj Elu mój post. Jest tysiąc innych powodów, aby nakopać w dupę głupim
                urzednikom. Ale nie tym razem:-)
                • eela Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 19:58
                  Przeczytałam i odpisałam w tym czasie, gdy Ty pisałes swój :-)
          • Gość: Gaweł Re: Cholerne bobry... IP: *.plusnet.pl 08.10.02, 08:26
            eela napisała:

            > Daleko nam jeszcze do Zachodu pod względem ochrony środowiska naturalnego.
            > Słyszałam, że tam potrafia robic specjalne tunele przy autostradach, żeby
            żaby
            > mogły wiosną przechodzic do wody.

            A widzisz, proponuję zacząć od budowy autostrad, na tunele przyjdzie czas
            później...
    • Gość: palker Re: Cholerne bobry... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.02, 18:56
      Tu nawet nie ma mowy o rozważaniu klasycznego dylematu, co było pierwsze: jajko
      czy kura? Kanał Żerański wraz z przyległościami to nie "odwieczne" terytoria
      bobrze a obszar gospodarczej i celowej działalności człowieka. Bóbr jest tu
      gościem, dodajmy: nieco kłopotliwym.
      Nie podlega najmniejszej dyskusji, że bobry w Polsce swego czasu wytępiono i
      prawie doprowadzono do całkowitej zagłady gatunkowej. Mimo objęciem ochroną na
      poczatku XX wieku, populacja bobrza w latach 60-tych liczyła w Polsce zaledwie
      kilkaset sztuk. Na szczęście, działania ochronne przyniosły rezultaty i
      obecnie szacuje się, że w Polsce żyje około 18 000 tych sympatycznych z wyglądu
      i przyrodniczo pożytecznych gryzoni. Jest ich już na tyle dużo, że można mówić
      o konkurencj gatunkowej człowiek-bóbr na niektórych obszarach.
      O ile populacja ludzi wzrasta w tempie nieomal zerowym, bobrza zwiększa się ok.
      20% rocznie i za niecałe 10 lat ma szansę przekroczyć liczbę 100 000 sztuk.
      Niestety, nie ma w Polsce warunków przyrodniczych, aby pomieścić taka liczbę
      bobrów. Nie jesteśmy Kanadą pachnąca żywicą o gęstości zaludnienia 3 os./km2
      gdzie są, nieograniczone bez mała obszary, i dla ludzi i dla bobrów. W Kanadzie
      bobry mają swoich naturalnych wrogów, którzy regulują liczebność populacji. W
      Polsce jedynym wrogiem naturalnym (ale i przyjacielem) jest dla bobrów
      człowiek. I to na niego spada obowiązek utrzymywania bobrzego stada w
      rozmiarach ekologicznego rozsądku.
      Wracajac na chwilę do przykładu Kanady: w tych miejscach, gdzie interesy
      człowieka i bobra są w opozycji, podjęto bardzo skomplikowany i niezwykle
      kosztowny program zabezpieczania budowli inżynierskich przed bobrzą
      działalnościa. W Polsce, w której nie ma pieniędzy na załatanie dziur choćby w
      niewielkiej częśći dróg, jest to na razie "marzenie ściętej głowy".
      PS
      Dwa lata temu, na grobli oddzielającej jezioro Dargin i Mamry, przez blisko
      tydzień polowałem z aparatem fotograficznym na bobry. W końcu, o świcie udało
      mi się sfotografować płynącego bobra, który nagle wyłonił się z porannej mgły.
      Z wrażenia o mało co mi serce nie wyskoczyło z piersi:-)
      • chaladia Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 20:19
        Ty, Palker, ganiasz za bobrami 250 km na Mazury, a ja o 3 km od domu widziałem
        drania w biły dzień, jak ogryzał gałązki olchy, co ją do wody zwalił i nawet
        się nie schował, jak nadjechałem.
        • palker Re: Cholerne bobry... 06.10.02, 20:26
          chaladia napisał:

          > Ty, Palker, ganiasz za bobrami 250 km na Mazury, a ja o 3 km od domu
          widziałem
          > drania w biły dzień, jak ogryzał gałązki olchy, co ją do wody zwalił i nawet
          > się nie schował, jak nadjechałem.

          Dwa lata temu, to ani bobrów w Kanale nie było, ani mi się nawet nie śniło, że
          Cię poznam. Teraz to zupełnie co innego:-))
          • Gość: beata_ Re: Cholerne bobry... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 06.10.02, 20:31
            palker napisał:

            > chaladia napisał:
            >
            > > Ty, Palker, ganiasz za bobrami 250 km na Mazury, a ja o 3 km od domu
            > widziałem
            > > drania w biły dzień, jak ogryzał gałązki olchy, co ją do wody zwalił i naw
            > et
            > > się nie schował, jak nadjechałem.
            >
            > Dwa lata temu, to ani bobrów w Kanale nie było, ani mi się nawet nie śniło,
            że
            >
            > Cię poznam. Teraz to zupełnie co innego:-))

            Popatrz - jak to nie warto nieraz się spieszyć:-)))))
    • sloggi Re: Cholerne bobry...? Czemu..... 07.10.02, 15:57
      Bobry, to tylko zwierzaki - nie mam do nich pretensji o wycinkę,
      jadąc rowerem wyprowadzają mnie z równowagi potłuczone butelki.
      Zwierzę tnie drzewo zgodnie z instynktem - człowiek świadomie tłucze butelki.
      • Gość: k`k Re: Cholerne bobry...? Czemu..... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 07.10.02, 16:00
        Czyli:
        jak zostaniesz kaleka przez bobra to OK,a jak przez człowieka to BE?
        • sloggi Re: Cholerne bobry...? Czemu..... 07.10.02, 16:20
          Nie.
          Jeśli muszę przenieść rower nad ściętym przez bobra drzewem to przeniosę bez
          słowa skargi, jeśli jednak przez bezmyślnego idiotę będę musiał wymieniać koło -
          to wybacz, ale taką butelką pomasowałbym mu miejsce, gdzie plecy kończą swą
          szlachetną nazwę.
          • Gość: k`k Re: Cholerne bobry...? Czemu..... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 07.10.02, 16:26
            Zinterpretowałeś moje pytanie w sposób,który pozwala się wymigać od odpowiedzi
            na nie,dlatego zadam je inaczej.
            Jeśli zwali Ci się drzewo -podcięte przez bobry- na kark i przetrąci Ci co
            nieco-to będzie OK
            Jeśli nie zauważysz szkła ,przewrócisz się,przetrącisz sobie to samo co nieco
            to będzie BE
            Czy tak?
            • sloggi Re: Cholerne bobry...? Czemu..... 07.10.02, 16:50
              Jeśli spadnie na mnie drzewo, to już nie będę myślał.
              Poza tym przeinaczasz wypowiedź Chaladii.
              • Gość: k`k Sloggi,wijesz się jak piskorz:-) IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 07.10.02, 16:55
                • sloggi K'K o co Ci człowieku chodzi ? 07.10.02, 16:58
                  Szczerze się przyznam, że mam nieodparte wrażenie, że się czepiasz ?
                  • Gość: k`k Re: K'K o co Ci człowieku chodzi ? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 07.10.02, 17:31
                    Chciałem uzyskać odpowiedź na pytanie,które mi się nasunelo po przeczytaniu
                    Twojego postu.Jeśli się wypowiada zdanie w danej kwestii można się
                    spodziewać,że ktoś zada pytanie.Jeśli odbierasz to jako czepianie to nie mamy o
                    czym rozmawiać.Przepraszam,już nigdy nie ośmielę się zadać pytania JXM.
                    • sloggi Re: K'K o co Ci człowieku chodzi ? 07.10.02, 17:38
                      Ależ ośmielaj się, tylko napisałem swoją opinię w bardzo oczywisty sposób.
                      1. Po upadku drzewa na Ciebie nie będziesz już myślał - oczywiste
                      2. Nie można mieć do stworzaka pretensji, że postępuje zgodnie z naturalnym
                      instynktem - oczywiste.
                      3. Pijacy nad kanałem wykazują się bezmyślnością tłukąc szkło na ścieżce
                      rowerowej - też jest to oczywiste.
                      4. Nie jest przyjemne w połowie rowerowej eskapady zostać bez środka transportu
                      15 km. od domu.
                      A zatem jaki cel miała Twoja polemika, że z taką radością stwierdziłeś, że wiję
                      się jak piskorz ( zabrzmiało to wyjątkowo złośliwie) ?
                      • Gość: k`k Re: K'K o co Ci człowieku chodzi ? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 07.10.02, 19:26
                        marnujesz się Sloggi,mógłbyś zostać politykiem.
        • Gość: lupus k'k Twoja logika jest pokręcona jak jelito cienkie IP: *.MAN.atcom.net.pl 08.10.02, 01:07
          • Gość: k`k Re: k'k Twoja logika jest pokręcona jak jelito ci IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 08.10.02, 14:54
            Dziękuję za komplement:)
          • Gość: supul Re: k'k Twoja logika jest pokręcona jak jelito ci IP: *.rrcnet.com 08.10.02, 16:37
            W wypowiedzi k'k jest więcej logiki niż w odpowiedziach
            slogiego,który wymiguje się od odpowiedzi
            • sloggi Re: k'k Twoja logika jest pokręcona jak jelito ci 08.10.02, 16:38
              Od jakiej, u diaska, odpowiedzi ?
    • olecky Re: Cholerne bobry... 07.10.02, 16:48
      przyznam sie, ze tylko raz jechalem ta sciezka, ale jakos
      nie rzucily mi sie w oczy walace sie pokotem drzewa.

      prawdopodobienstwo trafienia przez takie drzewo wydaje mi
      sie o kilka rzedow wielkosci mniejsze niz polamania sie
      na dziurach na warszawskim odcinku tejze sciezki,
      potracenia przez samochod podczas dojazdu do sciezki
      coraz mniej przyjaznymi dla rowerzystow ulicami
      Bialoleki, czy nawet bycia zaklutym przez jakiegos bojowo
      nastawionego wedkarza.

      moze jestem mieszczuch, ale szanse zobaczenia bobra na
      wolnosci uwazam za spora atrakcje. Byc moze, nie baczac
      na smiertelne zagrozenie ze strony tych potworow, potocze
      sie na bialoleke jeszcze raz obejrzec rzeczona sciezke,
      zanim tubylcy przerobia faune na szaszlyki.
      • chaladia Re: Cholerne bobry... 07.10.02, 17:00
        No to do zobczaczenia na pierogach!
        • olecky Re: Cholerne bobry... 07.10.02, 17:05
          znaczy, myslisz ze mam szanse dojechac zywy az do
          pierogow? ;-)

          a nie wiesz przypadkiem w jakiej porze najlepiej sie
          wybrac, zeby spotkac tych rozrabiakow? moze byc
          popoludnie, czy trzeba sie zrywac bladym switem?
          • chaladia Re: Cholerne bobry... 07.10.02, 21:10
            One sobie nic nie robią z ludzi jeżdżących ścieżką, jeżeli same siedzą w wodzie
            ogryzając gałęzie świeżo zwalonego drzewa.
            Do Głogów dojedziesz względnie bezpiecznie, ale gdyby silnie wiało od zachodu,
            to się patrz na podcięte olchy nad ścieżką, czy któraś nie zaczyna sie walić...
            Odcinek z bobrami jest pomiędzy mostem na Strugę (w remoncie) a mostem na
            Izabelin. Gdzie indziej wszystkie liściaste drzewa już borzyska zwaliły.
            • lelu Re: Cholerne bobry... 07.10.02, 21:43
              Myślę, że ta namiętna dyskusja wzięła się z przekonania, że bobry to gatunek
              ginący. Okazało się, że tak nie jest. Oczywiście człowiek jest elementem
              całości i jeśli nie jest osobnikiem bezmyślnym, to ma takie same prawa, jak i
              Pan Bóbr. Opowieść Chaladii jest częścią większej całość, tzw. "problemu
              bobrzego". To, że ktoś w życiu nie widział bobra, nie oznacza, że ich nie ma.
              Mam pewne doświadczenie z Austrii, Alp Wschodniego Tyrolu. Tam po raz pierwszy
              w życiu zobaczyłem żyjące na wolności świstaki. W Tatrach raz tylko słyszałem
              gwizd, ale i tak traktowałem je jako nasze Yeti. W Tyrolu było ich skolko
              ugodno, nawet żebrały. Byłem zachwycony i pełen podziwu dla postawy
              Austriaków. Moją gospodynię niemal ucałowałem, gratulowałem jej dbałości o
              przyrodę i tego typu duperele. Ona cały czas potrzyła na mnie jak na głupiego.
              Potem ni w pięć, ni w dziewięć powiedziała mi, że ze swistaka jest pyszna
              zupa. Oniemiałem. Był to nóż wbity w moje młode, ekologiczne serce. Okazało
              się, że w Alpach świstaki to plaga. Niszczą nie tylko hale na których wypasa
              się krowy i owce, ale często doprawadzają do smierci tych zwierząt, które
              wpadają w nory świstaków, łamią sobie nogi, lub wręcz spadają w przepaść.
              Niszczą zresztą też tereny, gdzie wypasu nie ma- przyspieszając erozję.
              Równowaga została zakłócona. Można do nich strzelać, poza rdzeniami parkow
              narodowych.
              Z tego co wiem, w Polsce, na mniejszą skalę, zaczyna tak być z bobrami, które
              zaczynają bardzo szkodzić, zakłócając gospodarke wodną, a teraz nawet nastają
              na życie Chaladii. A z tym to ja się już pogodzić nie mogę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka