sloggi
12.12.05, 02:09
Rośliny z miejskich zieleńców trafiają do prywatnych ogródków
Aż 250 krzewów i pnączy, które niedawno posadził Zarząd Oczyszczania Miasta,
zostało zniszczonych lub skradzionych. Proceder wciąż trwa.
– Okazuje się, że nie ma takich roślin, które nie skusiłyby złodzieja. W wielu
miejscach w stolicy krzewy, które sadzimy, po prostu znikają lub są celowo
niszczone – denerwuje się Iwona Fryczyńska, rzecznik Zarządu Oczyszczania Miasta.
Syzyfowe prace
ZOM dostał 177 tys. zł z Gminnego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki
Wodnej na posadzenie w Warszawie krzewów i pnączy. Prace rozpoczęły się w
połowie października. Szybko okazało się, że są syzyfowe. Powód? Warszawiacy
albo nie szanują roślin, albo wolą je widzieć we własnych ogródkach. Do dziś
zniszczono lub ukradziono około 250 roślin. Ta liczba wciąż rośnie.
– Z doświadczenia wiemy, że w stolicy najczęściej kradnie się iglaki. Tym
razem postanowiliśmy ich nie sadzić. W zamian za to na pasach zieleni wzdłuż
głównych ulic pojawiły się pięciornik, bluszcz, bez czy berberysy – mówi
Fryczyńska. – Mimo to część roślin zniknęła.
Nie tylko Praga
Najwięcej aktów wandalizmu zanotowano na Pradze. Tam zniszczono jedną trzecią
bluszczu, którym obsadzono skarpę wzdłuż Wału Miedzeszyńskiego. Na wiosnę miał
tam być zielony dywan, teraz nie wiadomo, czy to się uda.
Kolejne kradzieże i zniszczenia miały miejsce na Woli, Bemowie, Ochocie i
Żoliborzu. Dotychczas zniknęły berberysy z ul. Człuchowskiej, pięciornik z ul.
Conrada czy kosodrzewiny z ul. Waryńskiego w Śródmieściu.
– To wszystko działo i dzieje się wzdłuż głównych ulic. Można więc
przypuszczać, że widzieli to warszawiacy. Mimo to nie otrzymaliśmy żadnego
sygnału od mieszkańców, a przecież te rośliny są sadzone za pieniądze
podatników, a więc nas wszystkich – oburza się Iwona Fryczyńska i apeluje,
żeby mieszkańcy stolicy zgłaszali takie sprawy na bezpłatnąinfolinię
(0-800-800-117). ZOM, chcąc ukrócić kradzieże, poprosił też o pomoc straż
miejską. Funkcjonariusze obecnie częściej pojawiają się w miejscach, w których
posadzono nowe rośliny.
To tylko wykroczenie
Złodziejom niewiele można zrobić, ponieważ kradną rzeczy, których wartość nie
przekracza 250 zł. Jest to więc wykroczenie, a nie przestępstwo. – Takie
sprawy kierowane są do sądu grodzkiego – mówi Anna Kędzierzawska z zespołu
prasowego KSP. – Grozi za to areszt, ograniczenie wolności, grzywna lub
przymus naprawy szkody.
/zw.com.pl/