siskom_tak
04.01.06, 14:42
Koniec uporu państwa G.
Spór o kawałek działki, blokujący poszerzenie ul. Powstańców Śląskich
zakończy się być może wiosną wywłaszczeniem właścicieli
Po 15 latach przepychanek z państwem G. urzędnicy zdecydowali, że czas na
ostateczne rozwiązanie. Zabiorą G. część ich nieruchomości na podstawie
prawa, które pozwala na wywłaszczenie.
Wiele wskazuje na to, że nie rozwiązywalny od lat poważny problem drogowy,
symbol niemocy urzędników uda się wreszcie rozwiązać. Miasto od początku lat
90. walczy z rodziną G. (podajemy tylko pierwszą literę nazwiska, ponieważ G.
zastrzegli, że nie zgadzają się na publikację danych osobowych, a jako osoby
prywatne mają takie prawo). Są oni właścicielami posesji na Bemowie u zbiegu
ul. Powstańców Śl. i Szczotkarskiej.
Urząd miasta od dawna chce poszerzyć wąskie gardło głównej bemowskiej
arterii. Ale ciągle jest to niemożliwe, bo G. nie chcą od lat sprzedać swojej
ziemi Warszawie. A ściślej mówiąc chcą, ale za kwotę 10 mln zł. Miasto
tymczasem, na podstawie wycen niezależnych ekspertów, oferowało do niedawna
około 600 tys. zł. Do niedawna, bo teraz G. już nic nie oferuje.
Będzie wywłaszczenie
Urzędnicy zdecydowali, że na podstawie ustawy o gospodarce nieruchomościami z
1997 roku wywłaszczą G. z części ich nieruchomości. Zabiorą pas ziemi, około
jednej czwartej całej działki, graniczący bezpośrednio z ul. Powstańców
Śląskich i poszerzą arterię. Zapłacą za to wywłaszczenie rodzinie G.
kilkadziesiąt tys. zł. Szczegółowe oszacowanie kwoty wciąż trwa, ale wiadomo,
że nie będzie to więcej niż 100 tys. zł. Nowy pas ulicy przebiegnie zatem
przez dzisiaj jeszcze należącą do G. południową część działki, a krawędź
jezdni znajdzie się w odległości około metra od południowej ściany domu. W
świetle przepisów jest to dopuszczalne. To na pewno mało komfortowa sytuacja,
ale winą za taki stan rzeczy można obarczać tylko i wyłącznie właścicieli
nieruchomości. To oni uporczywie, od lat odrzucali możliwość porozumienia ze
stołecznym samorządem, który początkowo chciał odkupić całą nieruchomość
należącą do G.
To trzeba zrobić
Zdaniem niezależnych prawników, miasto ma nie tylko prawo, ale i obowiązek
ostatecznie rozwiązać problem związany z oporem G. – Wywłaszczenie, takie jak
planowane na Bemowie, jest zgodne z przepisami – ocenia mec. Aleksander
Pociej, współwłaściciel Kancelarii Pociej i Dubois. – A biorąc pod uwagę
interes społeczny, czyli nerwy ludzi stojących w korkach jest pożądane. Inna
sprawa, czy uda się je szybko przeprowadzić. Jeśli pojawią się błędy,
procedura będzie musiała być powtórzona i potrwa prawdopodobnie wiele
miesięcy. To druga próba wywłaszczenia G. z ich ziemi. Pierwsza została
podjęta za prezydentury Pawła Piskorskiego pod koniec lat 90.
Kolejne podejście
Ale wówczas urzędnicy, przed wszczęciem procedury wywłaszczenia, popełnili
błędy formalne. G. zaskarżyli decyzję o wywłaszczeniu do wojewody (szczegóły
w rozmowie obok). Ten przyznał im rację. Miasto znowu znalazło się w punkcie
wyjścia. Ekipa rządząca Warszawą przegrała wybory i odeszła. Nie zdążyła
poprawić błędów. Oby tym razem taka sytuacja się nie powtórzyła.
2006-01-04
MARCIN HADAJ
www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=77780