Dodaj do ulubionych

Serce Warszawy

05.03.06, 10:55
Oto fragment artykułu z ostatniego numeru "Gazety Telewizyjnej":

"Stolice państw mają swoje serca - główne place. Autorzy dokumentalnej
serii "Plac pamięta" proponują nam wycieczkę po sześciu z nich, od Amsterdamu
po Buenos Aires. Na początek plac Tiananmen..."

No właśnie. A czy Warszawa ma takie serce? Gdzie ono jest? Czy jest/może być
żywym, bijącym sercem, czy trwa i pozostanie takim tylko w naszej pamięci?
Jaką w ogóle rolę odgrywają place w życiu naszego miasta? Czy zagadnienie
placu-serca znalazło odbicie w planach i wizjach, kreślonych obecnie przez
miejskich urzędników?
Obserwuj wątek
    • ryszard.maczewski Re: Serce Warszawy 05.03.06, 13:04
      Nie mam wątpliwości, że takim placem może być tylko i wyłącznie plac
      Piłsudskiego: carskie defilady wojskowe, znienawidzony pomnik "Poległych",
      sobór, Poniatowski, Grób NN, wizyty Papieża.
      Ponadto dalej jest placem - Bankowy stał się szeroką drogą przelotową, Teatralny
      parkingiem, Trzech Krzyży też w zasadzie same jezdnie.
      Ale niestety jest Piłsudskiego jest placem, na którym się wspomina i kontempluje
      historię i martyrologię. Jak dla mnie - to martwy plac.

      A takiego tętniącego życiem placu z radosnymi, cieszącymi się ludźmi, pełnego
      gwaru i harmidru, to w Warszawie chyba nie ma.
      • fima Re: Serce Warszawy: dwa place, dziś pustawe 05.03.06, 16:23
        ryszard.maczewski napisał:

        > Nie mam wątpliwości, że takim placem może być tylko i wyłącznie plac
        > Piłsudskiego: carskie defilady wojskowe, znienawidzony pomnik "Poległych",
        > sobór, Poniatowski, Grób NN, wizyty Papieża.
        ...
        > A takiego tętniącego życiem placu z radosnymi, cieszącymi się ludźmi, pełnego
        > gwaru i harmidru, to w Warszawie chyba nie ma.

        Oczywiście, historycznie niekwestionowanym sercem dawnego miasta był plac Saski
        (Piłsudskiego) pełen ważnych dla ducha miasta znaczeń. nastrajających do
        powagi, refleksji, zadumy.
        Ponieważ trudno by serce biło ciągle na smutną nutę, to tuż obok biło drugie,
        właśnie "takie tętniące życiem placu z radosnymi, cieszącymi się ludźmi, pełnego
        gwaru i harmidru"- czyli plac Teatralny, uważany może nie tyle za serce co za
        pępek Warszawy.
        Chyba właśnie ten podwójny układ pobliskich placów może być uważany za owo
        poszukiwane "serce miasta".
        Ale tylko w znaczeniu historycznym. Plac Saski jest zdegradowaną miejską
        przestrzenią, niewiele mającą wspólnego ze swą przeszłością i taką pozostanie
        bez odtworzenia jego ściany zachodniej. Oba place mają niewielkie szanse
        na "tętnienie życiem", bo zniknęła z ich sąsiedztwa nadzwyczaj gęsta kiedyś
        zabudowa mieszkaniowa, zastąpiona nowymi systemami komunikacyjnymi i
        budownictwem biurowym. Dziś na zapleczu pałacu Jabłonowskich widzimy tylko
        wielki węzeł komunikacyjny trasy WZ, gdzie kiedyś stały ciasno dom przy domu,
        teatry, kabarety, szkoły, magazyny handlowe, luksusowe sklepy, a nawet
        więzienie.
        Teraz trzeba naprawdę dużo się napracować, żeby place te znów się zaludniły i
        żeby nazwanie ich sercem miasta nie wywoływało u ciekawych cudzoziemców
        wzruszenia ramion i pobłażliwych uśmiechów .


    • chinique Downtown, czy high street? 05.03.06, 16:59
      Ale Tobie chodzi o downtown, czy high street? Czy urbanistyka sprzed stu czy
      dwustu lat i jej rozumienie placu jako elementu funkcjonalnego, przystaje w
      jakikolwiek sposób do "naszych czasów"? Hegemonii samochodów? Zamkniętych
      osiedli? "Kabat, blisko metra"? Parkinków? Stacji metra? Kiedy to przez ostatni
      wiek zamieniliśmy kilka automobili i dorożki na setki tysięcy samochodów,
      rowery, deskorolki, wrotki, a nawet segway? Kiedy najwyższe budynki swobodnie
      sięgają powyżej 100 pięter, a w centrach większych miast pojawiają się strefy
      wiecznego cienia? Czyli o jakim placu mówimy, o placu-placu, oder?
      • mvitti Re: Downtown, czy high street? 05.03.06, 17:11
        Niezaleznie od zmian ludzie lgną do placów dawnego typu...dlatego Warszawa jest
        pusta wieczorami (bo nie ma gdzie stać wspolnie), a rzym rzym i paryż pełne...
        • allgau Place i nieróbstwo, partanina? 05.03.06, 17:46
          Place może i ożyją, ale nie za obecnej wąłdzy w Warszawie, która z przetargiem
          na odbudowę zachodniej pierzei placu Piłsudskiego sobie nie radzi, a wizji
          miasta nie ma, oba place są wręcz wymarzoną przestrzenią publiczną i można je
          ożywić, niegłupi był np. pomysł z częsciową odbudowa kamienicy Mikulskiego
          iedzy Bielańską i Senatorska z teatrem rewiowym w środku i co do przyszłych
          paąłców hotel w paąłcu Brühla i Muzea albo ratusz w paąłcu saskim, czemu nie?
          pojawią się kawiarnie, wytworne knajpy itd. i to pustkowie ożyje... jest na to
          szansa
          • no.morro Re: Place i nieróbstwo, partanina? 05.03.06, 21:23
            Polemizowałbym czy jednak "sercem Warszawy" nie jest Plac Zamkowy. W tej chwili
            bardziej kojarzy sie z komercją, turystami i okropnymi budkami z hot-dogami,
            ale jednak moim zdaniem jest to miejsce mocniej związane z Warszawa niż Plac
            Saski. Co prawda sam plac powstał nie tak dawno ale jest zwieńczeniem
            Krakowskiego Przedmieścia czyli najwazniejszej arterii w historii Warszawy.
            Przy nim znajduje się dawna siedziba książąt, królów, prezydenta. W jego
            okolicy budowano bramy triumfalne, miały miejsce uroczyste wjazdy przez Bramę
            Krakowską. Na nim tez jest jeden z symbolii Warszawy czyli Kolumna Zygmunta.
            Jest też obok kościół związany z patronem miasta. Wreszcie, przecież sam Zamek
            znajdujący sie na Placu jest jakimś symbolem wskrzeszenia Warszawy. A
            wydarzenia jakie miały na nim miejsce w XIX wieku? A wcześniejsze przejscia na
            koronacje do św. Jana? Wydaje mi się, że przez skomercjonalizowanie tego
            miejsca, jest ono trochę niedoceniane.
            • ryszard.maczewski pl. Zamkowy 06.03.06, 11:12
              Zamkowy chyba jednak nie - w czasach książąt i królów, jeśli dobrze pamiętam, to
              był tylko dziedziniec gospodarczy przy Zamku. Właśnie dlatego nie na nim, a w
              jego okolicy, czyli na placu Bernardyńskim budowano bramy triumfalne.
              Kolumna Zygmunta też stanęła poza placem Zamkowym, dopiero zburzenie Bramy
              Krakowskiej włączyło ją w obszar placu.

              Ja jakoś "nie czuję" pl. Zamkowego, mały, pochyły, taki nijaki, z
              "reprezentacyjnym" entre w formie parkingu przy św. Annie.

              Może "jak zejdą śniegi" i rozpocznie się remont Krakowskiego Przedmieścia to
              miasto zbuduje tam jednak jakiś podziemny parking?
              • miszka44 Dłuuuugie serducho 06.03.06, 11:27
                Miejmy nadzieję, że żaden taki parking nie powstanie! Problemem nie jest wszak
                brak miejsc do parkowania, lecz nadmiar samochodów, które tego miejsca szukają.
                Jeśli zapewnimy pod placami parkingi, to na powierzchni będziemy mieli nadal
                komunikacyjny chaos.
                Co do tego serca. Temat był wielokrotnie wałkowany przy różnorakich okazjach i
                jak widać nie sposób od niego uciec. Wspomnieć można niedawno wydany nietypowy
                przewodnik po Warszawie pod wiele mówiącym tytułem 'W poszukiwaniu centrum'.
                U nas 'serce' to nie jeden, zwarty mięsień (jak w Krakowie, czy Wrocławiu), ale
                długi, rozciągnięty od Starówki po Belweder. Dla mnie od dzieciństwa ten kawałek
                Traktu Królewskiego był centrum miasta. Pogląd to oczywiście ze wszech miar
                subiektywny :-)

                Pzdr
                M44
                RATUJMY ILUZJON
                Warszawa subiektywnie
                • jarekzielinski Re: Dłuuuugie serducho 06.03.06, 14:47
                  Całkowicie się zgadzam z tym dłuuugim serduchem. Warszawa w zasadzie od czasów
                  Wazów takiego "skoncentrowanego" serca nie miała, bo jej centrum niczym u ameby
                  przelewało się w coraz dłuższą niby-nóżkę wyciągniętą ku południowi. Dziś
                  rzeczywiście to rejon Krakowskiego Przedmieścia i Nowego Światu może
                  pretendować do roli wydłużonego serca, ale to jakby przeszczep - tym długim
                  serduchem był niegdyś północny odcinek Marszałkowskiej z najbliższymi
                  okolicami, w tym rejonem ul. Jasnej. Plac Zamkowy i Starówka to serce cokolwiek
                  sztuczne, a na dodatek przed wojną pełniące w miejskim organiźmie co najwyżej
                  rolę śledziony, albo dwunastnicy. Przed wojną pl. Saski raczej nie pretendował
                  do powyższej roli, bo od dawna był martwy i służył niemal wyłącznie paradom
                  wojskowym. I to się nie zmieni. Wzorcowym placem-sercem był natomiast pl.
                  Teatralny, niesamowicie ożywiony i wielkomiejski, koncentrujący wszystkie
                  funkcje prawdziwej metropolii - idealna wizytówka miasta. Dziś jest to niestety
                  przykład nieudanej rekonstrukcji serca - pacjent nie ożył! Pzdr.
                  • mvitti Re: Dłuuuugie serducho 06.03.06, 15:11
                    Takiego placu nie da się sztucznie stworzyć, należy przyjżeć się gdzie lgną
                    młodzi i takiemu miejscu dopomóc, zmniejszając tam ulice, parkingi, na rzecz
                    chodników, ławek itp
                    z perspektywy mlodej osoby dodam, że obecnie najbardziej lubimy plac 3 krzyży i
                    plac zbawiciela...w ogóle zdecydowanie odżywa śródmieście połódniowe. Pólnocne
                    jest elegackie, odpowiednie na kulturalne spacerki, dla turystów i polityków, a
                    połódniowe zaczyna ściagać młodych. Należy to wykorzystac i dopomóc.

                    • johnny_doe Re: Dłuuuugie serducho 06.03.06, 15:23
                      wy młodzi zamiast przesiadywać na placach weźcie się za naukę ortografii, chyba
                      że liczycie iż EU w ramach dyrektywy ortografię zniesie
                      • johnny_doe Re: Dłuuuugie serducho 06.03.06, 15:35
                        wg mojej subiektywnej oceny to przestrzeń: rondo de Gaulle'a - Nowy Świat do
                        Foksal/Chmielna - Foksal - Chmielna
                        • allgau odbudować do końca miasto 06.03.06, 16:04
                          Trudno mówić o sercu, gdy go nie odbudowano, ogormne połącie centrum naszego
                          miasta straszą pustką, jak sie wreszcie cos zmieni wokół Pałącu Kultury, jak
                          zostanie zabudowana Zielna, jak sie wypełni dzisiejszy dziki zachód, zakładam,
                          że ejdnak nei samymi biurowcami, ale i meiszkaniówka z normalnym parterem, to
                          wtedy wróci zycie do serca miasta, któe chyba jednak "wybuchnie" wokół PKiN i
                          na przyległościach, tu dziś lądują codziennie setki tysiecy ludzi, tylko nie
                          bardzo gdzie i po co maja sie zatrzymać na najwieszym podobno placu Europy,
                          czyli pl. Defilad z przydatkami (która to całość miała się nazywać placem
                          Stalina).
                          • mvitti Re: odbudować do końca miasto 06.03.06, 16:09
                            Moim zdaniem byłoby ekstra, gdyby plac defilad i w ogóle tereny w okól pałacu
                            kultury zmieniły się w park w typie Central Parku...gdzie mozna by leżeć na
                            trawie, uprawiać sporty, piknikować itp... takiego wielkiego, luzackiego parku w
                            centrum warszawie bardzo brakuje...
                            • roody102 Re: odbudować do końca miasto 06.03.06, 17:23
                              Tam na tak wielki park nie ma miejsca a poza tym w Warszawie wielki - na skale
                              tego miasta - park blisko centrum uz jest - to oczywiscie Pole Mokotowskie.
                              Natomiast warto by przy zabudowie okolic PKiN pamietac o tym, by powstaly tam
                              mniejsze place i jakies sensowne ciagi (piesze) miedzy nimi.

                              Tymczasem w centrum miasta nadal jest mnostwo miejsc, gdzie moglby powstac male,
                              kameralne skwery. Z glowy:
                              - Bracka przy pawilonie Chemii,
                              - Mokotowska przy Pieknej i Kruczej,
                              - Bracka za Smykiem (to juz w ogole kuriozum, obrazek jak z jakiego
                              przemyslowego przedmiescia),
                              - skwer (on sie chyba nazywa Baonu AK Zaremba-Piorun) miedzy budynkiem przy Sw.
                              Barbary i Wspolna przy Poznanskiej
                              - placyk przy Tamce / Kopernika / Swietokrzyskiej
                              i pewnie jeszcze wiele innych takich miejsc, dziur w srodku miasta, ktore mogly
                              byc swietnymi miejscami z mala architektura a jak znam zycie dlugo jeszcze beda
                              ni to parkingami, ni to smietnikami az w koncu ktos je zabuduje :(
                  • fima Teatralny ma jeszcze swoje szanse 06.03.06, 21:11
                    jarekzielinski napisał:
                    > Dziś jest to niestety przykład nieudanej rekonstrukcji serca - pacjent nie
                    ożył!

                    Trochę to krzywdzi wspaniałe dzieło odbudowy jego urbanistyki - ale mam
                    nadzieję, że żal dotyczy wyłącznie rekonstrukcji ducha miejsca. Faktem jest że
                    jest to plac bez zaplecza miejskiego, tego kawału miasta między Bielańską,
                    Długą i Miodową, którego nic już nie wróci. Cała ta okolica jest martwa:
                    Senatorska - same urzędy, Wierzbowa, Niecała - szkoda gadać, martwa ogromna
                    kubatura zaplecza Teatru, za nią zamiast zabudowy mieszkaniowej Trębackiej
                    martwe pudło Metropolitana. To nie miasto, tylko "business park".
                    Dlatego trzeba tam wcisnąć w każdą dziurę zabudowę mieszkaniową z parterami
                    handlowymi a przede wszystkim dokończyć Plac Teatralny z projektowanymi
                    przecież przez Klajnerta pasażami handlowo-gastronomicznymi pod jego posadzką.
                    Nawiasem mówiąc - cóż to byłaby za wspaniała okazja badań archeologicznych, np.
                    pozostałości Marywilu.
                    Tak, bardzo brakuje Placu Teatralnego... Te pasaże podziemne i przeniesienie
                    tam imprez okolicznościowych, różnych wystaw z Zamkowego mogłoby jednak mu coś
                    pomóc.
                    • allgau Re: Teatralny ma jeszcze swoje szanse 06.03.06, 21:58
                      Tak oczywiście pasaż podziemny jak najbardziej, ale obecną płytę placu, z
                      zachowaną bazaltową kostką "uratowaną" przez Stępińskiego ze Żwirki i Wigury,
                      należałoby koniecznie zachować!
                    • roody102 Re: Teatralny ma jeszcze swoje szanse 07.03.06, 11:24
                      To ciekawe, co piszesz, bo ja mam mniej wiecej od otwarcia Metropolitana bardzo
                      dobre wrazenia z tej okolicy. Owszem, jest pustawa, raczej nie ma tam tlumow,
                      ale to wlasnie pozytywnia ja wyroznia. Jest w miare cicha, w parterach (pl.
                      Teatralny, Moliera, tyl teatru) sa knajpki - wprawdzie drogie, nie w moim
                      zasiegu, ale sa i ciagle cos tam sie dzieje - pojawilo sie troche snobistycznych
                      miejsc, na senatorskiej jest caly ciag sklepow. Zawsze lubie, nawet w nocy,
                      przejsc sie od bankowego przez Teatralny i Pilsudskiego (koniecznie przez
                      dziedziniec Metropolitana) do Krakowskiego - jest tu taki wielkomiejski klimat,
                      ktorego mi brakuje. Choc zgadzam sie, ze jest to wielkie i zarazem puste miasto.
                      Ale ta pustka mnie tu nie drazni - raczej cieszy, bo w nocy w Warszawie ruch
                      czesto oznacza zagrozenie ;)

                      W kazdym razie dla mnie ta okolica zyskuje i to wlasnie cos wielkomiejskiego,
                      czego nie znajduje w zadnej innej czesci miasta.
                      • fima Re: Teatralny ma jeszcze swoje szanse 07.03.06, 12:07
                        roody102 napisał:
                        ..., na senatorskiej jest caly ciag sklepow. Zawsze lubie, nawet w nocy,
                        > przejsc sie od bankowego przez Teatralny i Pilsudskiego (koniecznie przez
                        > dziedziniec Metropolitana)

                        O dziwo, Senatorska jest bardziej miejska od strony pl.Bankowego (mimo blokowej
                        zabudowy) właśnie przez ten ciąg sklepów - to jeszcze bardziej podkreśla
                        bezsensowną martwotę jej początku, wręcz odcinającą Teatralny od Zamkowego.
                        Dziedziniec Metropolitana to istotnie najlepsza jego część, bardzo publiczna w
                        dobrym tego słowa znaczeniu. Cóż, jeśli monumentalne kolumnady gmachu Teatru
                        stały się tłem zjazdu do garażu biurowca choć były gotową piękną pierzeją
                        przedłużonej Trębackiej! Jeszcze jedna zmarnowana szansa na "miejskość".
                        • roody102 Re: Teatralny ma jeszcze swoje szanse 07.03.06, 13:16
                          To prawda - przestrzen miedzy Metropolitanem a teatrem rzeczywiscie jest troche
                          zmarnowana :(
                          A wracajac do miejskich skwerow, to wyglada na to, ze moje slowa sie sprawdzaja
                          szybciej, niz bym przypuszczal: www.wolfimmobilien.pl (kliknac w Wolf
                          Bracka). Dobra architektura, w calkiem niezly sposob probuje dialogowac ze
                          Smykiem, gorzej troche z PAPem jej to idzie o PRLowskim bloku po drugiej stronie
                          nie mowiac.
                          Co z tego, skoro tracimy szanse na skwer a jak widac z wizualizacji parter tego
                          budynku jest zamkniety. A szkoda, bo az prosi sie o taki ukosny ciag
                          komunikacyjny na osi Brackiej. Juz nie mowie o tym, ze prosi sie tez, by zrobic
                          w tym miejscu cos z tymi cholernymi Jerozolimskim (np. schowac je pod ziemie
                          razem z tramwajami a ludziom pozwolic przechodzic Bracka w poprzek). Byl kiedys
                          pomysl na budowe w tym miejscu kladki na planie trojkata, ale kladki sa do dupy,
                          bo komu sie chce na nie wspinac?) (zreszta w tym miejscu powinien powstac pod
                          ziemia przystanek kolejki srednicowej). Niestety, z tego budynku znow ludzie
                          zostana wypchnieci poza obrys.
                          • allgau Re: Teatralny ma jeszcze swoje szanse 07.03.06, 15:24
                            Całe nieszczęście to wąłdze naszego miasta, bo przeciez o sensowną inwestycję
                            na Brackiej przy albo w miejscu pawilonu chemii można było zawalczyć, no ale to
                            trzeba mieć sensowne plany szczegółowe i czuć przestzreń miejską a tak to wraca
                            sie do XIX-wiecznej maniery wpychania budynków gdzie się da, nie ważne że
                            ciasno i bez oddechu, ważne że renta gruntowa będzie, a wiec szkoda fajnego
                            skweru, a przykłądy sa choćby kameralny i bardzo trafiony biurowiec Centrum
                            Jasna, gdzie stworzono miedzy nim a siedzibą TVP bardzo miły pasaż, a wieć
                            czasem od kultury inwestora i architekta też coś zależy...
                            • s.fug Dłuuugie serducho? 07.03.06, 23:58
                              Trochę mnie zaskoczyliście tym "długim sercem". Ale jak się teraz nad tym
                              zastanawiam, to rzeczywiście - jest Długa i Długi Targ (hmm, plac czy ulica?) w
                              Gdańsku, Piotrowska w Łodzi, Krupówki... To chyba rzeczywiście serca tych
                              miast. A jednak mam jakiś opór w traktowaniu reprezentacyjnej ulicy na równi z
                              głównym placem.
                              Funkcje handlowo-knajpiano-kawiarniano-deptakowe mogą spełniać pewno nawet
                              lepiej od placów. Może różnica tkwi w przestrzeni, która daje taki oddech
                              wewnątrz miejskich murów, poczucie wolności po prostu?
                              A propos - nie przegapcie serialu o placach: telewizja PULS, czwartek, godz.
                              20.35.
                        • de125 Re: Teatralny ma jeszcze swoje szanse 08.03.06, 13:32
                          fima napisała:
                          Cóż, jeśli monumentalne kolumnady gmachu Teatru
                          > stały się tłem zjazdu do garażu biurowca choć były gotową piękną pierzeją
                          > przedłużonej Trębackiej! Jeszcze jedna zmarnowana szansa na "miejskość".

                          tu się musze nie zgodzić!! tył Teatru byc może stanowił pierzeje Trębackeij ale
                          napewno nie placu Piłsudskiego! tak naprawde plac zamknął dopiero Metropolitan,
                          więc jeżeli chodzi o "miejskośc" to wszystko w porządku :)
                          • fima Nie ma co ogłaszać niezgody, de125 08.03.06, 16:01
                            W przytoczonym poście wyrażona była tylko opinia o tym, że szkoda iż tył
                            Metropolitana (czy czegokolwiek czego by tam nie budowano) nie utworzył
                            ulicznej pierzei przedłużonej do Wierzbowej obecnej krótkiej i nudnej
                            Trębackiej. Takie to było proste, tyły Teatru były już gotową pierwszą pierzeją
                            ulicy, swoim monumentalizmem zresztą nawiązującym do przedwojennej kamienicy
                            przy rogu Wierzbowej.
                            Co było czy nie było pierzeją placu nie jest tu roztrząsane, bo i po co.

                            "Oh Lord, please don't let me be misunderstood"
    • chinique Czy to była kula synku, czy to serce pękło? 08.03.06, 00:16
      Czyżby długie serce zaczynało się przy ul. Bagatela, a kończyło w Pałacu
      Jabłonowskich? Fatalnie z tym sercem.
      • s.fug długie - a może wielokomorowe? 20.03.06, 17:24
        A może Warszawa miała "serce wielokomorowe"? Myślę o układzie powiązanych ze
        sobą kilkunastu placów, który ostatecznie ukształtował się bodaj w okresie
        Królestwa Polskiego.
        Przy okazji, czy ktoś oglądał wczoraj odcinek o Placu Wacława?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka