zwierz.alpuhary
27.04.06, 01:09
Radni chcą głowy konserwatora zabytków
Tomasz Urzykowski 26-04-2006 , ostatnia aktualizacja 26-04-2006 23:02
Za wydanie zgody na budowę apartamentowców przy pałacyku Bruhla wojewódzki
konserwator zabytków Ryszard Głowacz może stracić posadę
Ciężkie budynki, które mają stanąć przy małym barokowym pałacyku na Młocinach,
zbulwersowały warszawiaków. Stołeczni radni z komisji kultury domagają się zaś
ukarania konserwatora. Dziś na sesji będą głosować stanowisko w tej sprawie. -
Zwracamy się do wojewody o niezwłoczne zawieszenie pana Ryszarda Głowacza w
pełnieniu obowiązków. Ten człowiek został powołany do ochrony zabytków, a
działa przeciw nim - twierdzi radny Paweł Bromski (PiS) z komisji kultury.
Ryszard Głowacz, z wykształcenia archeolog, jest wojewódzkim konserwatorem od
pięciu lat. Wygrał konkurs na to stanowisko. Wiele jego decyzji budziło
kontrowersje, ale czarę goryczy przelała zgoda na budowę dziewięciu
apartamentowców tuż przy pałacyku Henryka Bruhla na Młocinach. Sprawę niedawno
nagłośniła "Rzeczpospolita". Planowane przez prywatnego inwestora budynki
miałyby powstać na terenie parku, po bokach alei prowadzącej do
XVIII-wiecznego pałacyku. Ich skala i architektura zmiażdżyłyby historyczne
założenie zwane niekiedy przez historyków sztuki "małym Wilanowem". Głowacz
zaakceptował projekt osiedla 6 października 2005 r. Choć wcześniej godził się
na zabudowę "wtopioną w zieleń", i to tylko północno-zachodniego narożnika
parku, potem zmienił zdanie i zezwolił na budynki na samym środku.
- To na odległość śmierdzi korupcją - uważa Paweł Bromski i wymienia inne
zdumiewające decyzje konserwatora: - Nie bacząc na zabytkowy charakter
okolicy, godził się na apartamentowce przy Jeziorku Czerniakowskim i w parku
Sieleckim. Trzeba z tym skończyć. Kilka dni temu radny złożył w prokuraturze
zawiadomienie o popełnieniu przez Głowacza przestępstwa urzędniczego.
Ryszard Głowacz w ostatnich dniach był na urlopie i nie odbierał telefonu.
Dziś ma wrócić do pracy. Jak się dowiedzieliśmy w urzędzie wojewódzkim, będzie
wezwany przez wicewojewodę Jacka Sasina, który zażąda od niego wyjaśnień.
Sprawą zainteresował się też generalny konserwator zabytków - wiceminister
kultury Tomasz Merta. Po przejrzeniu dokumentów dotyczących inwestycji na
Młocinach nie kryje zdziwienia. - Wojewódzki konserwator nie miał prawa
opiniować przy pałacyku Bruhla żadnych nowych budynków. Kilka miesięcy
wcześniej przekazał kompetencje na tym terenie konserwatorowi stołecznemu.
Równie dobrze ja mógłbym decydować o ruchu ulicznym w Krakowie. Jego
postanowienie nie ma więc żadnych sutków prawnych - podkreśla.
Przed pójściem na urlop Ryszard Głowacz powiedział nam tylko, że sprawę
inwestycji na Młocinach prowadzili jego podwładni, do których miał zaufanie. A
gdy się zorientował, że popełnił błąd, sam próbował uchylić swoje
postanowienie. - Zresztą te plany są już nieaktualne. Inwestorowi w końcu
zeszłego roku przedawniła się decyzja o warunkach zabudowy - stwierdził.
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3309754.html