Dodaj do ulubionych

Rz: Mazowsze może stracić dotacje

02.09.06, 12:38
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060902/ekonomia/ekonomia_a_1.html
www.rzeczpospolita.pl/teksty/wydanie_060902/ekonomia_a_1-1.F.jpg
Województwo mazowieckie dzięki Warszawie szybko się bogaci. A zamożne regiony nie dostają pieniędzy z Unii Europejskiej

Na inwestycje Mazowsze dostanie z UE w latach 2007 - 2013 najwięcej spośród wszystkich województw - prawie 1,8 mld euro.

Ta pomoc może się skończyć, gdy region przekroczy 75 proc. średniego unijnego poziomu produktu krajowego brutto. Teraz ten wskaźnik wynosi 72,8 procent, przede wszystkim z powodu zamożności Warszawy, która zawyża średnią dla regionu. Dlatego pojawiają się pomysły, by Warszawę oddzielić od Mazowsza. Tak zrobili na przykład Czesi i Słowacy, którzy utworzyli ze swych stolic odrębne regiony.

- Na wydzieleniu Warszawy straciłoby i miasto, i województwo - mówi jednak Jan Kukułka, zastępca dyrektora Departamentu Strategii Rozwoju Regionalnego i Funduszy Strukturalnych Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego. - Bez unijnego wsparcia nie poprawi się stan dróg - i w metropolii, i w odległych od niej powiatach i gminach. A bez tego nie ma mowy o rozwoju regionu - dodaje.

Unijne fundusze wspomagają np. Koleje Mazowieckie - za te pieniądze władze samorządowe kupią nowe pociągi dla spółki.

Kukułka podkreśla też, że Mazowsze, choć najbogatsze w Polsce, jest także najbardziej zróżnicowane pod względem poziomu zamożności i rozwoju. - Podregion ciechanowsko-płocki czy radomski są biedniejsze niż województwo podlaskie - argumentuje Kukułka.

I dodaje, że gdyby wydzielić Warszawę, ponad 2 mln mieszkańców stolicy zostałoby odciętych od strumienia pieniędzy z Brukseli, bez których padną najważniejsze inwestycje. W okrojonym regionie znacznie zmniejszyłaby się też liczba ludności - a to jeden z głównych wskaźników decydujących o wielkości unijnej pomocy. Dlatego stolica powinna pozostać częścią województwa.

Na razie Mazowsze może być spokojne. Fundusze unijne na najbliższe siedem lat - do 2013 roku - są już przyznane. Problem może się pojawić, kiedy w Unii będą zapadały decyzje, komu i na jakich zasadach pomagać w kolejnych latach. Tym bardziej że do Wspólnoty dołączą biedniejsze od nas Rumunia i Bułgaria - i średnia unijna jeszcze spadnie.
URSZULA ZALEWSKA
Obserwuj wątek
    • tomkrt Rz: Bez unijnych dotacji nie będzie rozwoju 02.09.06, 12:41
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060902/ekonomia/ekonomia_a_4.html
      www.rzeczpospolita.pl/teksty/wydanie_060902/ekonomia_a_4-2.F.jpg

      Mazowsze za kilka lat może stracić pomoc z Brukseli, gdyż ze swym poziomem zamożności jest już coraz bliżej unijnej średniej. Tę zamożność winduje Warszawa, odstająca od biedniejszych części województwa

      Statystyki Mazowsza poprawia zamożna Warszawa
      (c) SEWERYN SOŁTYS




      Mazowieckie dostaje na razie największe wsparcie z unijnej kasy. W latach 2007 -2013 do regionu napłynie 1,8 mld euro dotacji z Brukseli. Niedługo to wsparcie może się jednak skończyć, bo Mazowsze, najbogatszy z polskich regionów, zbliża się z każdym rokiem do granicy 75 proc. średniego unijnego poziomu produktu krajowego brutto. Gdy ją przekroczy, nie będzie już mogło się ubiegać o wsparcie z Brukseli.
      A może metropolia

      Według ostatnich danych statystycznych z 2003 roku, mazowiecki PKB wynosi na razie 72,8 procent. To jednak nie dowodzi zamożności całego regionu - jego statystyki poprawia bogata Warszawa. Stołeczny PKB na mieszkańca wynosi 63 tys. złotych, prawie dwa razy więcej niż średnia dla całego Mazowieckiego. I ponad cztery razy więcej niż PKB na mieszkańca najbiedniejszego podregionu Mazowsza, ostrołęcko-siedleckiego.

      Z tego powodu polskie władze mają dylemat - czy po 2013 roku wyłączyć administracyjnie stolicę z Mazowsza, tak by pieniędzy z Unii nie straciły biedniejsze części województwa. Tak zrobiła część krajów Unii Europejskiej, w tym Brytyjczycy, Niemcy, Słowacy czy Czesi.

      Wojciech Dąbrowski, szef warszawskiego PiS, wyjaśnia, że trwają prace nad tym, by utworzyć metropolię warszawską, do której oprócz samego miasta weszłoby 12 gmin wokół Warszawy. - Docelowo jesteśmy za utworzeniem województwa warszawskiego o specjalnym statusie, dzięki któremu mogłoby korzystać z unijnej pomocy na najważniejsze projekty, takie jak metro czy budowa mostów - wyjaśnia Dąbrowski. W ten sposób pozostała część Mazowsza skorzystałaby na tzw. efekcie statystycznym. Przeciw wydzieleniu jest prof. Zbigniew Strzelecki ze Szkoły Głównej Handlowej.

      - Warszawa, choć jest najbogatszym miastem w kraju, na tle europejskim jest zapóźnioną metropolią i środki z UE są jej niezbędne do rozwoju. Dlatego, póki nikt nie wymaga od nas takich zmian, nie powinniśmy ich przeprowadzać - uważa prof. Strzelecki. Nie zgadza się także z argumentem, że odebranie Warszawie prawa do pomocy spowoduje, iż więcej pieniędzy trafi do biedniejszych regionów. W przydziale pomocy, w ramach tzw. celu 1 unijnej polityki strukturalnej (Polska w całości jest objęta tym wsparciem), jednym z czynników jest liczba ludności. Wyłączenie Warszawy to wskaźnik mniejszy o ponad 2 mln osób.
      Jeszcze kilka lat

      O ewentualnych modyfikacjach administracyjnego podziału regionu może być mowa dopiero po 2013 roku, kiedy przygotowywane będą założenia unijnej polityki spójności na kolejne lata. Jest jednak szansa, że po pieniądze uda się sięgać jeszcze przynajmniej przez pięć lat. - Jeśli reguły unijnej polityki regionalnej się nie zmienią, to będziemy mogli skorzystać z kilkuletniego okresu przejściowego. Dlatego nie powinniśmy się spieszyć z oddzieleniem Warszawy od Mazowsza - uważa Strzelecki.

      Roman Chmielewski, radca ministra w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego, zapowiada, że około 2010 roku Polska będzie miała wypracowane stanowisko, co zrobić z największym i najbogatszym polskim miastem.
      ANNA SŁOJEWSKA, URSZULA ZALEWSKA
      • tomkrt Rz: Czy Warszawa to Mazowsze 02.09.06, 12:43
        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060902/publicystyka/publicystyka_a_2.html
        Regiony Unii Europejskiej, które przekroczą 75 proc. średniego unijnego poziomu PKB, tracą prawo do pomocy z Brukseli. Mazowsze, którego średnią zawyża bogata Warszawa, niebezpiecznie zbliżyło się do tej granicy.


        Przy następnym podziale unijnych funduszy grozi mu, że pieniędzy nie dostanie. To byłaby klęska - niektóre mazowieckie miasta, takie jak np. Ciechanów, biedne są jak mysz kościelna, biedniejsze nawet od uznawanych za najuboższe terenów ściany wschodniej. A unijna średnia, od której liczone są procenty, niedługo jeszcze bardziej spadnie, po akcesji Rumunii i Bułgarii.

        Recepta na pierwszy rzut oka wydaje się prosta. Bruksela dopuszcza wydzielenie metropolii z regionu i traktowanie jej jako zupełnie oddzielnego bytu. Cóż więc łatwiejszego - odłączmy Warszawę od Mazowsza, średnia spadnie, region nie straci dotacji. Gdy jednak uważniej przyjrzeć się możliwym konsekwencjom, widać wyraźnie, że to ruch wyjątkowo ryzykowny. Przede wszystkim dla Warszawy - choć relatywnie bogata, w porównaniu z innymi unijnymi metropoliami jest potwornie zaniedbana. Potrzebuje więc - i jeszcze długo będzie potrzebować - dużej pomocy z Brukseli. Bez tych pieniędzy stolica nie wyremontuje dróg, o nowym moście zaś mieszkańcy będą mogli tylko pomarzyć. Lista niezbędnych inwestycji nie ma końca.

        Stracić może też region, nie tylko na warszawskich podatkach, których część trafia do regionalnej kasy, ale przede wszystkim na "utracie" ponad dwóch milionów mieszkańców. A liczba ludności to jeden z najważniejszych czynników decydujących o wysokości unijnej dotacji.

        Podejmując strategiczną decyzję, czy Warszawa to Mazowsze, warto pamiętać o przykładzie Pragi. Czesi praktycznie od razu wyłączyli swoją stolicę z regionu, w którym leży - i do dziś żałują, podejmując w Brukseli daremne próby odkręcenia nieroztropnej decyzji.
        Paweł Moskalewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka