jaa_ga
22.12.06, 10:22
Czy na moście Północnym da się poprowadzić linie metra na Tarchomin? M.in. o
tym rozmawiał wczoraj wiceprezydent Jacek Wojciechowicz z prezesem Metra
Warszawskiego
Niewykluczone, że nowe władze unieważnią przetarg na projekt i budowę trasy
mostu Północnego. Jak pisaliśmy wczoraj, firmy chcą dostać za jego wzniesienie
trzy razy więcej pieniędzy, niż planował Zarząd Dróg Miejskich. Najniższa
proponowana przez nich cena to 1,6 mld zł. Tymczasem kosztorysy miasta
przewidywały, że trasa na odcinku od Wisłostrady do Modlińskiej razem z linią
tramwajową będzie kosztowała najwyżej 600 mln zł.
Problemy z przetargiem skłaniają władze miasta do sprawdzenia innego wariantu
połączeń komunikacyjnych z Tarchominem. Obecna ekipa rządząca Ratuszem
zastanawia się, czy nie lepiej skierować na most Północny metro, a nie jak
dotąd planowano - szybki tramwaj.
Wczoraj Jacek Wojciechowicz, wiceprezydent Warszawy odpowiedzialny za
inwestycje, spotkał się w tej sprawie z Jerzym Lejkiem, prezesem Metra.
- Przygotowujemy dla zarządu miasta analizę, czy wydłużenie metra od Młocin na
Tarchomin jest w ogóle wykonalne i ile czasu trwałyby przygotowanie i sama
inwestycja - mówi Grzegorz Żurawski, rzecznik Metra Warszawskiego. - Na pewno
nie można puścić po moście obecnie jeżdżących pociągów, bo producent nie
gwarantuje, że będą one dobrze funkcjonować w czasie opadów deszczu czy
śniegu. Jeżeli już, to musiałyby tam jeździć w szklanej tubie - zaznacza
Grzegorz Żurawski. Jedno jest pewne. Linię tramwajową da się zbudować o wiele
szybciej niż metro.
Na razie prowadzony przetarg przewiduje na moście Północnym budowę linii
tramwajowej. W ciągu dwóch tygodni komisja Zarządu Dróg Miejskich ma
sprawdzić, czy oferty w przetargu na zaprojektowanie i budowę mostu są
poprawne. Potem władze Warszawy podejmą decyzję, czy go unieważnić, czy jednak
kontynuować.
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3809297.html