Dodaj do ulubionych

Most Północny - od nowa

27.12.06, 23:36

Jest już niemal pewne, że władze miasta nie będą budować mostu Północnego za
horrendalną kwotę 1,6 mld zł. Wczoraj Hanna Gronkiewicz-Waltz powiedziała, że
przetarg najprawdopodobniej zostanie unieważniony. Czy budowa przeprawy znowu
się opóźni?
"Wszystko wskazuje na to, że przetarg na most będziemy musieli odwołać" -
powiedziała wczoraj rano Hanna Gronkiewicz-Waltz w "Salonie politycznym"
Programu 3 Polskiego Radia. Władze miasta nie chcą budować 2,5-kilometrowego
odcinka trasy od Wisłostrady do Modlińskiej razem z mostem aż za 1,6 mld zł.
To najtańsza oferta spośród propozycji, które w zeszłym tygodniu ujawnił
Zarząd Dróg Miejskich. Pozostałe opiewały na 1 mld 710 mln zł i 1 mld 830 mln.
Tymczasem Zarząd Dróg Miejskich szacował, że trasa mostu Północnego na tym
odcinku będzie kosztować 600 mln zł.

Według Hanny Gronkiewicz-Waltz o tak wysokiej cenie przesądziła formuła
przetargu, na którą zdecydował się jej poprzednik, komisarz miasta Kazimierz
Marcinkiewicz. Zakładała ona, że wybrane konsorcjum najpierw zaprojektuje, a
potem zbuduje most. Hanna Gronkiewicz-Waltz uważa, że projektanta, a potem
wykonawcę powinno się wybierać osobno, bo tak będzie taniej.

Z kolei startujące w przetargu firmy tak wysokie ceny usprawiedliwiały przede
wszystkim ogromnym ryzykiem, które na wykonawców chcieli przerzucić miejscy
urzędnicy. Miałyby one np. pokrywać koszty nieoczekiwanego zwiększenia robót
czy dużego wzrostu cen materiałów. Ci, którzy w ogóle zrezygnowali ze startu w
przetargu (tak jak firma Hochtief), uznali, że został on fatalnie
przygotowany. M.in. nie zbadano nawet warunków geologicznych ani tego, ile rur
i kabli trzeba przenieść. A właśnie to w dużym stopniu wpływa na cenę inwestycji.

- Zaproponowane ceny są niebotyczne. Gdyby rzeczywiście ten most dało się
zbudować taniej, to na miejscu władz miasta przetarg bym unieważnił. Nawet
gdyby na przeprawę trzeba było czekać dłużej - uważa prof. Wojciech
Suchorzewski, współautor polityki transportowej miasta.

Byłby to już kolejny przetarg w sprawie mostu. W czasie poprzedniej kadencji
nie udało się nawet rozstrzygnąć konkursu na koncepcję przeprawy. O ile dłużej
poczekamy teraz na most, który według ostatnich zapewnień miał być gotowy w
2010 r.? Tego nikt precyzyjnie nie może teraz określić. Kolejnego poślizgu
spodziewa się jednak prof. Henryk Zobel z Politechniki Warszawskiej, który
jest członkiem komisji przetargowej. Wczoraj odpowiedzialny za inwestycje
wiceprezydent Jacek Wojciechowicz zarzekał się jednak, że most powstanie w tej
kadencji.

Drogowcy zastanawiają się teraz, jaką cenę mostu można by zaakceptować. -
Kosztorysy ZDM trochę się zdezaktualizowały, ale według naszych obliczeń
budowa planowanego odcinka trasy mostu Północnego nie powinna być droższa niż
900 mln-1 mld zł - twierdzi prof. Zobel. Jednocześnie broni on formuły
przetargu "projektuj i buduj". Podaje przykład oddanego w 2004 r. mostu
Milenijnego we Wrocławiu (razem dojazdami ma ok. 1 km), który kosztował tylko
ok. 150 mln zł. - Tam do przygotowania inwestycji miasto zaprosiło ekspertów z
Zachodu. Może stąd się wziął ich sukces? - dodaje Henryk Zobel. Zastanawia się
też, czy kontraktu nie powinno się podzielić na trzy części. Jedna firma
budowałaby most i węzeł z Wisłostradą, druga trasę na Tarchomin, a trzecia
linię tramwajową. Wiceprezydent Wojciechowicz nie chce jednak mówić o nowych
planach dotyczących mostu, dopóki swojej pracy nie zakończy komisja
przetargowa. A ta wciąż analizuje złożone kilka dni temu oferty.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka