Dodaj do ulubionych

Okroją zawalidrogę Gmurków pod ulicę

07.03.07, 13:46
Okroją zawalidrogę Gmurków pod ulicę
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3968734.html
Małgorzata Zubik
2007-03-07, ostatnia aktualizacja 2007-03-07 00:09
Koniec najsłynniejszej zawalidrogi w mieście? Jesienią Zarząd Dróg Miejskich ma poszerzyć ul. Powstańców Śląskich tuż pod oknami domu rodziny Gmurków.
Dom na Jelonkach znają chyba wszyscy warszawiacy, a szczególnie kierowcy jeżdżący w stronę skrzyżowania z Połczyńską. Na wysokości posesji przy Szczotkarskiej ulica ma wąskie gardło. Tworzą się korki, bo zamiast dwóch pasów jest tylko jeden. W dodatku na torach tramwajowych. Trudno w to uwierzyć, ale sprawa wykupu nieruchomości pozostaje niezałatwiona od blisko 20 lat. W tym czasie pojawiały się najróżniejsze pomysły na rozwiązanie problemu, np. taki, by miejsce pod drugą jezdnię uzyskać, przerzucając tory tramwajowe na wojskowe wiadukty. Domem-zawalidrogą zajmowano się nawet naukowo. Studenci przeliczali na pieniądze czas, który kierowcy tracą tu w korkach.

Blisko porozumienia było w 2002 r. Wtedy miasto chciało kupić całą nieruchomość z domem. Nie udało się jednak dojść do porozumienia, m.in. dlatego że rodzina jest skonfliktowana. Potem właściciele skarżyli każdą decyzję o wywłaszczeniu. Dotąd sądy przyznawały im rację. W urzędzie słyszymy, że decyzje były źle przygotowane.

- Teraz mogę powiedzieć, że sprawa będzie załatwiona w ciągu kilku tygodni - zapewnia Marcin Bajko, p.o. dyrektora miejskiego Biura Gospodarowania Nieruchomościami. - Po niedzieli planujemy spotkanie komisji negocjacyjnej z właścicielami nieruchomości. Jeśli nie zgodzą się na sprzedaż gruntu, wydamy decyzję wywłaszczeniową, która tym razem będzie skuteczna.

Przeszliśmy już wszystkie możliwe instancje.

Właściciele domu przy Szczotkarskiej znajdą się w ciężkiej sytuacji. Miasto ma przejąć tylko kilkadziesiąt z ponad 900 m kw. ich działki. - Samochody będą jeździć tuż przy domu, nawet nie zmieści się tam wymiarowy chodnik - mówi dyrektor Bajko. - Cały czas oferowaliśmy właścicielom kupno domu, ale nie doszło nawet do rozmów o cenie.

To dlatego, że rodzina jest skonfliktowana. Teraz sprawa ma zostać zakończona. W tegorocznym budżecie są zarezerwowane pieniądze zarówno na kupno gruntu pod drugą jezdnię ul. Powstańców Śląskich, jak i na jej poszerzenie. W sumie to prawie 2,3 mln zł. ZDM ma już gotowy projekt, który przewiduje też wymianę nawierzchni między Sterniczą a Połczyńską. - Do czerwca spodziewamy się dostać pozwolenie na budowę, wtedy robimy przetarg i w trzecim kwartale zaczniemy prace - informuje Urszula Nelken, rzeczniczka ZDM.

Co na to wszystko rodzina Gmurków? Z żadnym z czworga współwłaścicieli nieruchomości nie udało nam się wczoraj porozmawiać. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że są zainteresowani wyłącznie sprzedażą całej nieruchomości za "godziwe pieniądze". Jaka to miałaby być kwota, nie wiadomo.
Obserwuj wątek
    • jan-w Re: Okroją zawalidrogę Gmurków pod ulicę 07.03.07, 19:20
      Uważam, że to co robia Gmurkom, to straszne świństwo. Jeśli Warszawa potrzebuje
      tej działki, powinna odkupić całą działkę. Jak można komuś zrobić ruchliwą
      ulicę, w ostrej granicy, bezpośrednio przy oknach? Pewnie Gmurkowie, nie dali w
      łapę komu trzeba.
      • iwotlen Re: Okroją zawalidrogę Gmurków pod ulicę 07.03.07, 20:43
        A dla mnie to jest chore i tylko mozliwe w Polsce zeby nie mozna bylo przez 20
        lat wykupic nieruchomosc pod droge. A straszne swinstwo to robia Gmurkowie i
        pewnie z tego powodu sa tacy skloceni. I dobrze, ze zrobia ruchliwa ulice w
        ostrej granicy bezposrednio przy oknach, beda lepiej widoczne te bilbordy na
        domku, do ktorego tak sa przywiazani - a te bilbordy to tak wyceniam na ca 20
        tys miesiecznie - piechota nie chodzi. I juz sobie wyobrazam te "godziwe
        pieniadze", ktore sobie wymarzyli Gmurkowie, pewnie ZDM nie wystarczyloby z tego
        budzetu 2,3 mln. zl na oplacenie Gmurkow.
        • komagane Re: Okroją zawalidrogę Gmurków pod ulicę 07.03.07, 21:07
          Punkt widzenia kierowcy kontra punkt widzenia właściciela. I jak tu dojśc do
          konsensusu?

          Już chyba dziesięc lat temu obliczono, że nawet wykupienie Gmurków za dziesięć
          milionów opłacałoby się miastu, bo zlikwidowałoby korek na Powstańców. Ale
          widzę, że sprawa zatoczyła koło i wróciła do punktu wyjścia.

          Przypominam więc szanownej iwotlen, że od tego zaczął sie problem z Gmurkami:
          dwadzieścia lat temu zaproponowano im wykupienie cześci działki i budowę drogi
          prawie w ostrej granicy ze ściana ich domu. Gmurkowie sie nie zgodzili na tę
          oczywistą niesprawiedliwość. Przez 20 lat kolejne władze nie umiały tej sprawy
          rozwiązać. Widac, że teraz zamierzają znów rozmawiać z nimi z pozycji siły.

          Nie tędy droga. W ten sposób problemy sie tworzy, a nie rozwiązuje.
          • iwotlen Do Szanownej Komagane 07.03.07, 21:40
            Konsensus to powinien nastapic miedzy wlascicielami nieruchomosci a wladza jak
            to nazwalas. A kierowcy no coz dosc uciazliwa ta trasa, na szczescie rzadko
            korzystam.
            A info z tego tajemniczego i co najmniej dziwnego wykupu trwajacego 20 lat
            zglebiasz z mediow, z urzedu dzielnicy, ZDM, wiadomosci od Panstwa Gmurkow czy z
            innego zrodla? A wiesz o tym ze wprowadzona ustawa umozliwiajaca wywlaszczenia
            zostala powolana do zycia dzieki wlasnie takim i podobnym Gmurkom. Jak widac
            przez te 20 lat Gmurkowie znakomicie daja sobie rade z ta pozycja sily i robia
            niezle biznesy, dlatego sa skonfliktowani, bo wiesz tam gdzie nie wiadomo o co
            chodzi to zawsze chodzi o kase. Tylko w Polsce takie kabarety sa mozliwe.
        • jan-w Re: Okroją zawalidrogę Gmurków pod ulicę 07.03.07, 21:16
          Pamiętam, że był okres, że urzedasy, były gotowe, za ciężkie pieniądze
          poprowadzić estakadę, nad domem Gmurków, aby tylko nie zapłacić im za działkę.
          Ciekawe, co byś powiedział(a) iwotlen, gdyby to od ciebie usiłowali odkupić
          tylko część działki w takiej lokalizacji. Po odkupieniu części, reszta działki i
          dom są bezwartościowe.
          Nie pisz co sobie "wyobrażasz", ile chcą za działkę, skoro nic o tym nie wiesz.
          • iwotlen Re: Okroją zawalidrogę Gmurków pod ulicę 07.03.07, 21:44
            Janie, a czy wiesz ze Gmurkowie mieli propozycje wykupu calej dzialki w ciagu
            tych 20 lat, skoro Ty wiesz ze zrodla?
            • komagane Re: Okroją zawalidrogę Gmurków pod ulicę 07.03.07, 21:57
              Kilka lat temu sprawe Gmurków rzetelnie opisało Życie Warszawy (bodaj w 2001
              czy 2002 r.), stąd wiem. Wiem tez wiele od znajomych, mieszkających przy
              Szczotkarskiej, w sąsiedztwie Gmurków. Samych Gmurków nie znam, ani mi oni
              braty, ani swaty.

              Wiem również, że negocjacje podejmowane przez władze miasta są na fatalnym
              poziomie (byle student socjologii czy psychologii poprowadziłby je lepiej) i
              często kończą się zaognieniem konfliktu, a nie jego rozwiązaniem.

              Osobiście uważam, że Gmurkowie na tej całej awanturze przegrali. Nawet jesli
              zapłacą im za dom na wagę złota. Przegrali 20 lat użerania się z władzą,
              zaszczuwania przez publikatory, wreszcie niemożności urządzenia sobie życia na
              nowo. Poniewaz mam wątpliwą przyjemnosć być w sytuacji podobnej i wcale nie
              wiem, kiedy mój problem doczeka się finału i ile lat to potrwa, rozumiem
              Gmurków bardzo dobrze. I życze im powodzenia (a urzędnikom - rozumu,
              roztropności i empatii).
              • iwotlen Re: Okroją zawalidrogę Gmurków pod ulicę 07.03.07, 22:15
                Tak wlasnie myslalam, wiec mozna powiedziec ze niestety malo wiesz na ten temat,
                a pisanie o rzetelnym dziennikarstwie Zycia Warszawy w latach 2001-2002 to
                troche przesada. I nie podejrzewalam Ciebie o jakiekolwiek powinowactwo z
                Gmurkami czego dalam wyraz w ponizszym poscie. Rozumiem, ze nie uczestniczylas w
                tych negocjacjach, tylko wiesz o nich z opowiesci. Pamietaj w negocjacjach
                zawsze uczestnicza dwie strony, nie tylko wladze miasta - po drugiej stronie
                stolu sa Gmurkowie skad wiesz ze to nie oni zaogniaja konflikt a moze nie chca
                tego rozwiazania, bo teraz maja swietny dochod z reklamy, no troche nie
                przyjemnie byloby kiedy samochody jezdzilyby pod oknami.
                Tez uwazam ze Gmurkowie przegrali na tej awanturze, ale zrobili to z
                premedytacja, na wlasne zadacie, taki zgotowali sobie los - przykre.

                • komagane Re: Okroją zawalidrogę Gmurków pod ulicę 07.03.07, 22:26
                  Czy to znaczy, że na ten temat wiedzą dysponują wyłącznie ci prowadzący
                  kiepskie negocjacje urzędnicy? A cóż to za wiedza, że się zapytać raczę?
                  Czyżbyć to ty, iwotlen, prowadziła te nieudane negocjacje? No bo jesli nie, to
                  skąd wiesz na ten temat więcej niz ja czy ktokolwiek?

                  A co do rzetelnego dziennikarstwa w Życiu Warszawy, to tylko jedno powiem:
                  artykuł, na który sie powołuję, opisywał historię Gmurków dosć dokładnie, na
                  trzech czy czterech szpaltach, z przywołaniem dat, osób i dokumentów. Dlatego
                  nazwałam go artykułem rzetelnym.

                  Czy Gmurkowie zaogniaja konflikt? Niewykluczone, ale na swoje usprawiedliwienie
                  mają to, że są to ludzie postawieni w trudnej sytuacji od lat, nieszczęśliwi i
                  zaszczuci. Zadaniem urzędnika jest tak poprowadzić negocjacje (może przy pomocy
                  fachowca), żeby doprowadzić do kompromisu. NIE WIERZĘ, że do kompromisu nie
                  można doprowadzić przy odrobinie dobrej woli.
                  • iwotlen Re: Okroją zawalidrogę Gmurków pod ulicę 07.03.07, 22:58
                    komagane napisała:

                    > Czy to znaczy, że na ten temat wiedzą dysponują wyłącznie ci prowadzący
                    > kiepskie negocjacje urzędnicy? A cóż to za wiedza, że się zapytać raczę?
                    > Czyżbyć to ty, iwotlen, prowadziła te nieudane negocjacje? No bo jesli nie, to
                    > skąd wiesz na ten temat więcej niz ja czy ktokolwiek?

                    wiedza to jest wiarygodna jesli pochodzi ze zrodla, ale Ty powolujesz sie na art
                    w ZW sprzed 4 albo 5 lat i info od sasiadow Gmurkow i myslisz ze to jest zrodlo?
                    Dzieki Bogu nie musze byc urzedasem. I nie powiedzialm ze wiem wiecej niz Ty -
                    poddalam w watpliwosc wiargodnosc Twojej wiedzy na ten temat i jak sie okazolo
                    nie pomylilam sie.

                    > A co do rzetelnego dziennikarstwa w Życiu Warszawy, to tylko jedno powiem:
                    > artykuł, na który sie powołuję, opisywał historię Gmurków dosć dokładnie, na
                    > trzech czy czterech szpaltach, z przywołaniem dat, osób i dokumentów. Dlatego
                    > nazwałam go artykułem rzetelnym.

                    Media w Polsce nie sa wiarygodnym zrodlem informcji niestety i to niezaleznie od
                    opcji rzadzacej. To chyba wiemy.

                    > Czy Gmurkowie zaogniaja konflikt? Niewykluczone, ale na swoje
                    usprawiedliwienie mają to, że są to ludzie postawieni w trudnej sytuacji od lat,
                    nieszczęśliwi i zaszczuci.

                    Nie no przesadzasz przeciez Gmurkowie zafundowali to sobie na wlasne zyczenia
                    tak wlasnie chcieli. Czy Ty zdajesz sobie sprawe jak silne musza to byc
                    osobowosci, aby takie konflikty przezyc i przetrzymac przez 20 lat. Jesli Ty
                    wybierzesz taka sama droge to musisz miec stalowe nerwy i niczym sie nie
                    przejmowac. Bo ja oddalabym to za polowe wartosci tylko dla mojego spokoju,
                    najbardziej cenie sobie swiety spokoj. A w przypadku Gmurkow to nie jest zadne
                    usprawiedliwienie.

                    NIE WIERZĘ, że do kompromisu nie
                    > można doprowadzić przy odrobinie dobrej woli.

                    Tak, ale i odrobinie dobrej woli ze strony gmurkow.
                    • iwotlen Re: Okroją zawalidrogę Gmurków pod ulicę 08.03.07, 10:51
                      O i jeszcze jedno to przewlekanie tez ma swoje dobre strony wyobraz sobie jak
                      przez te 20 lat wzrosly ceny nieruchomosci, a juz szczegolnie mialo to miejsce w
                      ostatnich latach. Niestety taki skok cenowy nie zapowiada sie w nastepnych
                      latach choc ceny beda z cala pewnoscia rosly. I jeszcze jedno pamietaj przy
                      podejmowaniu decyzji o wykupie Ty niestety nie masz wartosci dodanej ze swojej
                      nieruchomosci, bo przeciez nie ustawisz billboardow na swojej posesji, Gmurkowie
                      taka maja mozliwosc i korzystaja z tego oj korzystaja - jaki wniosek z tego
                      rodzina Gmurkow to dobrzy biznesmeni, wytrwali negocjatorzy, kreatywni, radza
                      sobie w sadach - ciekawe do czego ich to doprowadzi.
                      • komagane Wartosc dodana 08.03.07, 11:14
                        Gmurkowie korzystaja ze swojej nieruchomości i wieszają bilboardy. Zaiste, jest
                        to wielkie przestepstwo!!! Ale przy wycenie nieruchomości do wykupu możliwosc
                        jej wykorzystania w celu zarobkowym .... podnosi wartosc nieruchomości.
                        Wykupuje sie nie tylko budynek, ale i płaci za tzw. utracone korzyści.

                        Ciekawe, czy miasto o tym wie?
                        • iwotlen Re: Wartosc dodana 08.03.07, 11:46
                          komagane napisała:

                          > Gmurkowie korzystaja ze swojej nieruchomości i wieszają bilboardy. Zaiste, jest
                          >
                          > to wielkie przestepstwo!!!

                          Ale przeciez ja nie napisalam ze to jest przestepstwo, ja pisze ze swiadczy to o
                          kreatywnosci Gmurkow, a ze przy okazji trzepia nie mala kase to w dodatku
                          swiadczy o tym ze niezle prowadza swoje biznesy.

                          > Ciekawe, czy miasto o tym wie?

                          Oj wie napewno wie dlatego nie chca ich pozbawic dalszych mozliwosci takiego
                          przyzwoitego dochodu.
                          • komagane Re: Wartosc dodana 08.03.07, 12:01
                            Raczej nie chce zapłacić tyle, ile sie należy.
                            • jgregj Re: Wartosc dodana 08.03.07, 12:12
                              to juz ustalone chyba zostalo tego nie wiemy
                              • komagane Re: Wartosc dodana 08.03.07, 12:26
                                Czego nie wiemy? Że dom jest bardziej wartosciowy, bo wisza na nim bilboardy?
                                Wiemy, nie wiemy tylko, o ile więcej wart - i do tego służą rzeczoznawcy. A
                                Gmurkowie tez pewnie wiedzą, tylko miasto nie zgadza sie z ich wiedzą.
                                • jgregj Re: Wartosc dodana 08.03.07, 12:39
                                  Nie wiemy o jakie pieniadze chodzi Gmurkom. I wiele innych rzeczy nie wiemy. A
                                  Gmurkowie to napewno wiedza.
          • iwotlen Do Komagane i Jan-w 07.03.07, 21:51
            A tak BTW ciekawe jak Wy byscie sobie dali rade z taka sprawa i podobnymi i w
            jaki sposob byscie poprowadzili negocjacje i czy lekka raczka wydalibyscie
            budzet kilkakrotnie wiekszy niz wartosc nieruchomosci - juz sobie wyobrazam co
            na to wasi wyborcy.
            Ps. Janie mam nadzieje ze nie jestes z Gmurkow. Pozdr. Iwo
            • komagane Re: Do Komagane i Jan-w 07.03.07, 22:01
              Dlaczego "wydać budżet" kilkakrotnie większy, pytam się?
              Ja bym wykupiła posiadłość Gmurków, wybudowała drogę, wyburzyła dom i działkę
              sprzedała np. pod sklep. Wcale nie jestem pewna, czy miasto by nam tym dużo
              straciło. A juz na pewno byłaby z tego duża korzyśc społeczna.
              Czyż nie?
              • iwotlen Re: Do Komagane i Jan-w 07.03.07, 22:26
                Dlatego kilkakrottnie wiekszy bo Gmurkowie oczekuja "godziwych pieniedzy", a
                domyslasz sie jak to mozna zinterepretowac - ja mysle ze duzych, bardzo duzych,
                znacznie wiekszych niz wartosc tej nieruchomosci. Gdybys to Ty decydowala o
                wykupieniu tej nieruchomosci ale za np. 10-krotna wartosc tej nieruchomosci to
                tez bys weszla w ten biznes? Tylko zycie jest znacznie bardziej skomplikowane i
                brutalne, zostalabys rozliczona z takich decyzji nie zapewniam Cie nie byloby to
                przyjmne. Wiesz wydaje mi sie ze latwo byc radnym i krytykowac tzw. wladze.
                A propos nie jestem "wladza" jestem niezaleznym obywatelem.
                • komagane Re: Do Komagane i Jan-w 07.03.07, 22:31
                  Nie jestem radnym. Nie wiem wcale, jakich "godziwych pieniędzy" żądają
                  Gmurkowie. Nie wierzę, żeby żądali 10-krotnie więcej. Nie wierzę, że nie uda im
                  sie tego wyperswadować, gdyby rzeczywiście żądali za dużo. (Wystarczy im na
                  przykład pokazac kilka ogłoszeń z agencji nieruchomości na temat kupna domu o
                  porównywalnej lub wiekszej powierzchni). Nie trzeba straszyć. Trzeba przekonać.
                  I to urzędnik ma być cierpliwy, a Gmurek ma prawo się denerwować, bo to on jest
                  postawiony pod ścianą.
                  • iwotlen Re: Do Komagane i Jan-w 07.03.07, 23:16
                    No cos mi sie obilo o uszy, ale moze nie udalo sie podczas tych wyborow?
                    (sprawdze to pozniej moze myle Cie z inna osoba).


                    >komagane napisała:

                    > Nie wiem wcale, jakich "godziwych pieniędzy" żądają
                    > Gmurkowie. Nie wierzę, żeby żądali 10-krotnie więcej.

                    Ja tez nie wiem dlatego napisalam np. 10-krotnosc, dziennikarz tylko dowiedzial
                    sie o "godziwych pieniadzach"

                    >Nie wierzę, że nie uda im
                    > sie tego wyperswadować, gdyby rzeczywiście żądali za dużo. (Wystarczy im na
                    > przykład pokazac kilka ogłoszeń z agencji nieruchomości na temat kupna domu o
                    > porównywalnej lub wiekszej powierzchni).

                    No to chyba sie jednak mylisz i jesli sadzisz ze w ten sposob nie sa prowadzone
                    negocjacje (przeciez chyba mialas mozliwosc ostatnio ogladac wyceny - tam
                    wlasnie poronuje sie rozne wyceny zastosowane przy sprzedazy - mysle o
                    operacie). Nie doceniasz jednak Gmurkow, gdyby poddali sie takim argumentom to
                    juz dawno jezdzilibysmy drugim pasem.

                    > I to urzędnik ma być cierpliwy, a Gmurek ma prawo się denerwować, bo to on jest
                    > postawiony pod ścianą.

                    Urzednik jest juz cirpliwy 20 lat, a Gmurek co prawda w nerwach, ale ostatnio
                    godziwie sobie zyje z reklam.
                    • iwotlen Re: Do Komagane 08.03.07, 08:13
                      Nie no dobrze jednak kojarze dyskutowalysmy juz o wykupach na Zaluskach. No ale
                      myslalam, ze i podczas tej kadencji sie udalo. Przykro mi. Pozdr. Iwo
          • iwotlen Re: Okroją zawalidrogę Gmurków pod ulicę 08.03.07, 08:08
            Skoro masz taka swietna pamiec, to czy pamietasz ile razy Gmurkowie mieli
            propozycje wykupu calej nieruchomosci napisz to ciekawe?

            jan-w napisał:

            > Pamiętam, że był okres, że urzedasy, były gotowe, za ciężkie pieniądze
            > poprowadzić estakadę, nad domem Gmurków, aby tylko nie zapłacić im za działkę.

            No coz urzedasy szukaly rozwiazan. Zaden urzedas nie odwazylby sie wydac budzet
            tylko po to zeby zrobic na zlosc Gmurkom - oni by to natychmiast wykorzystali.

            > Ciekawe, co byś powiedział(a) iwotlen, gdyby to od ciebie usiłowali odkupić
            > tylko część działki w takiej lokalizacji. Po odkupieniu części, reszta działki
            > i
            > dom są bezwartościowe.

            Jestem kobieta i powiedzialabym, ze negocjowalabym warunki wykupu. To naprawde
            mozna robic i dojsc do porozumienia, jezeli oczywiscie stawiane warunki przez
            wlasciciela sa realne - wiem o tym z autopsji.

            > Nie pisz co sobie "wyobrażasz", ile chcą za działkę, skoro nic o tym nie wiesz.

            A dlaczego mam nie pisac co sobie wyobrazam? Napewno chca duzo, duzo za duzo.
            Teraz chyba biora pod uwage utrate dochodu z powodu reklam, ktore umieszczaja na
            swojej poseji - to chyba dosc powazny dochod w ciagu roku to tak ca 250 tys zl.
            No coz dzieki takim pomyslom znacznie podwyzszyli wartosc dzialki. Juz z tego
            widac ze sa b. kreatywni. Nie zazdroszcze urzedasom takich partnerow w
            negocjajcjach. Co innego odzyskac pieniadze za nieruchomosc na godziwym poziomie
            , a co innego zarobic duze pieniadze za nieruchomosc.
            Ale czekamy na info od Ciebie, bo wyglada na to ze ty jestes z Tych co wiedza -
            moze ze zrodla?
            • komagane Do iwotlen 08.03.07, 10:18
              Jeden wniosek: pani Iwotlen ma na temat Gmurków, ich wygórowanych roszczeń i
              ich złej woli wyrobione zdanie, nie poparte niczym innym niz tylko artykułami
              prasowymi (zresztą głównie w GW)

              Ja mam przynajmniej relacje znajomych, sąsiadów Gmurków, którzy popieraja ich
              słuszne żądania. Sąsiedzi sa zdania, że rodzina Gmurków ma rację.

              Mam tez wiedze na temat rozmaitych negocjacji prowadzonych przez władze (rózne
              władze). Wiem, jak wyglądały negocjacje w kwestii odszkodowan od PPL za hałas
              lotniczy i dlaczego zakończyły sie fiaskiem. Wiem, jak wyglądaja negocjacje w
              Załuskach. zresztą sama mogę służyc jako królik doświadczalny, bo trwają
              negocjacje (moje własne) z GDDKiA. Ogólnie rzecz biorąc, argumenty obu stron
              trafiają w próżnię i, jak dotąd, nie zbiegają się w żadnym punkcie.

              Żądanie od osoby wywłaszczanej, żeby zrozumiała trudna sytuację
              przedsiębiorstwa państwowego i przystała na warunki, jakie proponuje sie jej od
              lat (tak jest w moim wypadku, tak w wypadku Gmurków) nie są negocjacjami sensu
              stricto, ale grą na przetrzymanie i na zmęczenie materiału.

              Negocjacje, kiedy z zainteresowanymi rozmawia sie wyłącznie na pisma (i to
              nieczęste), za to jednoczesnie prowadzi sie kampanię medialną, stawiającą w
              złym świetle wywłaszczanego, jego uczciwosc, dobrą wolę, rzeczywiste prawa - to
              nie negocjacje, ale szantaż.

              Negocjacje, w których nie odpowiada sie w ogóle na argumenty wywłaszczanego,
              ale cały czas powtarza stanowisko własne, nie doprowadzą do niczego. Jedynie do
              sądu. Efektem być może proces, długi i przewlekły (odwołania, kasacje,
              powoływanie nowych biegłych), po latach w końcu pewnie sąd zasądzi
              odszkodowanie i pozwany je wypłaci. Może własnie o to chodzi, żeby zapłacić
              później? Za pięc lat, za dziesięć? wtedy dyrektorem będzie kto inny,
              prezydentem miasta osoba z innej partii - i niech to oni podpiszą sie pod
              poleceniem wypłaty odszkodowania.

              Ale w świat pójdzie przekaz: rząd (samorząd) nie ustąpił przed nieuzasadnionymi
              roszczeniami np. Gmurków.
              • iwotlen Re: Do iwotlen 08.03.07, 10:39
                komagane napisała:

                > Jeden wniosek: pani Iwotlen ma na temat Gmurków, ich wygórowanych roszczeń i
                > ich złej woli wyrobione zdanie, nie poparte niczym innym niz tylko artykułami
                > prasowymi (zresztą głównie w GW)

                Nie wyciagaj wnioskow zbyt pochopnie.

                > Ja mam przynajmniej relacje znajomych, sąsiadów Gmurków, którzy popieraja ich
                > słuszne żądania. Sąsiedzi sa zdania, że rodzina Gmurków ma rację.

                Chyba nie chcesz powiedziec ze jest to stanowisko wszystkich sasiadow Gmurkow,
                bo to nie bylaby niestety prawda. Jako to w zyciu bywa niestety opinie sa
                podzielone.

                > Żądanie od osoby wywłaszczanej, żeby zrozumiała trudna sytuację
                > przedsiębiorstwa państwowego i przystała na warunki, jakie proponuje sie jej od
                >
                > lat (tak jest w moim wypadku, tak w wypadku Gmurków) nie są negocjacjami sensu
                > stricto, ale grą na przetrzymanie i na zmęczenie materiału.

                Tak zgadzam sie z Toba argument o trudnej sytuacji pp to zaden argument, no ale
                jaki to ma zwiazek z wykupem nieruchomosci Gmurkow. Bo wiesz taki argument to
                mozna zbic w 3 sekundy, a nie w 20 lat.

                > Negocjacje, kiedy z zainteresowanymi rozmawia sie wyłącznie na pisma (i to
                > nieczęste), za to jednoczesnie prowadzi sie kampanię medialną, stawiającą w
                > złym świetle wywłaszczanego, jego uczciwosc, dobrą wolę, rzeczywiste prawa - to
                >
                > nie negocjacje, ale szantaż.
                >
                > Negocjacje, w których nie odpowiada sie w ogóle na argumenty wywłaszczanego,
                > ale cały czas powtarza stanowisko własne, nie doprowadzą do niczego. Jedynie do
                >
                > sądu. Efektem być może proces, długi i przewlekły (odwołania, kasacje,
                > powoływanie nowych biegłych), po latach w końcu pewnie sąd zasądzi
                > odszkodowanie i pozwany je wypłaci. Może własnie o to chodzi, żeby zapłacić
                > później? Za pięc lat, za dziesięć? wtedy dyrektorem będzie kto inny,
                > prezydentem miasta osoba z innej partii - i niech to oni podpiszą sie pod
                > poleceniem wypłaty odszkodowania.
                >
                > Ale w świat pójdzie przekaz: rząd (samorząd) nie ustąpił przed nieuzasadnionymi
                >
                > roszczeniami np. Gmurków.

                Ale nie rozumiem, teraz napisalas o Gmurkach czy dywagowalas na temat swojego
                wykupu? Bo jesli rozwazalas swoja sprawe to ona chyba odbiega co nie co od
                sparwy Gmurkow w tym watku jak rowniez w trescich merytorycznych i chocby z tego
                powodu ze Ty dopiero zaczynasz te negocjacje a oni to robia od 20 lat. Ja
                osobiscie zycze Ci powodzenia i szybkiego zakonczenia pomyslnego dla Ciebie
                wierze jednak ze jestes realistka, bo przyznasz ze te wyceny na Zaluskach nie
                wygladaja najgorzej choc mozna oczywiscie ponegocjowac, chocby z tego wzgledu ze
                rzeczoznawcy robili je w pazdzierniku 2006 a wiemy przeciez jak ceny galopuja w
                ostatnim okresie.
                • iwotlen Re: Do Komagane 08.03.07, 10:54
                  Przepraszam wklejam jeszcze raz to powinno byc tutaj.
                  O i jeszcze jedno to przewlekanie tez ma swoje dobre strony wyobraz sobie jak
                  przez te 20 lat wzrosly ceny nieruchomosci, a juz szczegolnie mialo to miejsce w
                  ostatnich latach. Niestety taki skok cenowy nie zapowiada sie w nastepnych
                  latach choc ceny beda z cala pewnoscia rosly. I jeszcze jedno pamietaj przy
                  podejmowaniu decyzji o wykupie Ty niestety nie masz wartosci dodanej ze swojej
                  nieruchomosci, bo przeciez nie ustawisz billboardow na swojej posesji, Gmurkowie
                  taka maja mozliwosc i korzystaja z tego oj korzystaja - jaki wniosek z tego
                  rodzina Gmurkow to dobrzy biznesmeni, wytrwali negocjatorzy, kreatywni, radza
                  sobie w sadach - ciekawe do czego ich to doprowadzi.
                • komagane Re: Do iwotlen 08.03.07, 11:10
                  Czy to jest stanowisko wszystkich sąsiadów Gmurków?
                  Pewnie nie. Nie rozmwaiałam ze wszystkimi.

                  A czy stanowisko pana Bajko to jest stanowisko wszystkich urzędników ratusza?
                  I co to ma za znaczenie?

                  Pytam zatem: ile razy w ostatnich miesiącach NEGOCJOWANO z Gmurkami? Czy w
                  negocjacjach brał udział wykwalifikowany negocjator?

                  Jakie są naprawdę warunki stawiane przez Gmurków? (Enuncjacje prasowe pomińmy).
                  Podczas negocjacji sporządza sie protokoł rozbieżności. Może ludzie od pana
                  Bajki go upublicznią, zamiast rzucać groźby? Może dziennikarka do niego dotrze,
                  zamiast powtarzac bezmyślnie to, co pisano rok temu, dwa lata temu czy pięć?

                  Czy Gmurkowie mają wycene nieruchomości? Czy mają wycenę utraty wartości domu w
                  razie zrealizowania koncepcji pana Bajko? Czy urząd miasta ma wycenę? Czy
                  negocjacje prowadzone sa w oparciu o te wycenę, czy tez o propozycje z sufitu,
                  miasta i Gmurków?

                  Wreszcie: czym różnia sie ostatnie propozycje składane przez urząd miasta od
                  tych sprzed lat? W czym miasto ustąpiło? Bo z tego, co GW wypisuje, widac, że w
                  niczym.
                  • iwotlen Do Komagane 08.03.07, 11:40
                    No i bec, tego nie wiemy i sie nie dowiemy. Ani Ty ani ja na temat naszych
                    negocjacji, wycen, operatow itp nie bedziemy przeciez rozmawialy z innymi
                    osobami,a w szczegolnosci z mediami - dlatego wlasnie Gmurkowie jako dobrzy
                    biznesmeni i negocjatorzy nie rozmawiaja. I tyle juz mi sie nie chce wiecej
                    Sorry Komagane. Pozdr. Iwo
                    • komagane Re: Do Komagane 08.03.07, 12:00
                      A to dlaczego mielibyśmy sie nie dowiedzieć? Na jakiej podstawie dziennikarka
                      Stołka pisze to, co pisze? Na podstawie oświadczenia pana Bajko? To może by tak
                      poprosiła o wgląd do dokumentów?

                      Osobiście nienawidzę niekompetentnych i powierzchownych dziennikarzy,
                      klepiacych bezmyślnie to, co im akurat dzisiaj pasuje do tematu, bez wnikania w
                      problem. Gmurkowie mają zdrowy instynkt samozachowawczy, że nie rozmawiają z
                      mediami. A urzednicy rozmawiają i powinni się posługiwać dokumentami, a nie
                      oświadczeniami o charakterze pogróżek.
                      • jgregj Re: Do Komagane 08.03.07, 12:11
                        A czy bierzesz pod uwage ze urzednicy nie zawsze moga poslugiwac sie dokumentami
                        _slyszalas o poufnosci negocjacji
                        • komagane Re: Do Komagane 08.03.07, 12:24
                          Najbardziej poufne negocjacje sa wtedy, kiedy nie ma negocjacji, tylko
                          demonstracja siły.
                          • jgregj Re: Do Komagane 08.03.07, 12:42
                            A naprawde nie ma i nie bylo negocjacji? A demostracji sily to czyja? Bo poki co
                            to od 20 lat Gmurkowie demonstruja.
                            • komagane Re: Do Komagane 08.03.07, 12:58
                              Tak, tak.
                              Wilk tez demonstruje siłę, kiedy obława zapędzi go do nory, i nawet pokazuje
                              zęby, a czasem kogoś nimi kłapnie.
                              Zawsze wydawało mi sie, że GW stoi po stronie młodych wilków, a nie w jednym
                              szeregu z obławą. Cóż, życie to pasmo rozczarowan.
                              • jgregj Re: Do Komagane 08.03.07, 13:11
                                Ty zawsze tak masz ze ktos, albo wszyscy musza byc be? Jak dobrze zrozumialem to
                                tylko Gmurkowie sa OK.
                                • jgregj Re: Do Komagane 08.03.07, 13:12
                                  Straszne musi byc takie zycie z pasmem rozczarowan.
                                • komagane Re: Do Komagane 08.03.07, 14:14
                                  A tak, jakos tak sie składa, że nie mam za grosz zaufania do władzy ani do
                                  urzedników, czy to z prawa, czy z lewa, czy ze środka. Mało tego, skłonna
                                  jestem podejrzewac ich o stwarzanie z premedytacją sytuacji korupcyjnych,
                                  nieliczenie sie z potrzebami i problemami obywateli, być może mającą podstawy w
                                  pospolitej zawiści.
                                  Np. Gmurek ma dom i jeszcze wiesza na nim bilboardy, a ja mieszkam w bloku z
                                  wielkiej płyty i zyje wyłącznie z pensji. To dołożyć mu jedną, drugą
                                  niekorzystną decyzją. Niech się przeniesie do bloków jak wszyscy, dlaczego taki
                                  Gmurek ma miec za dobrze.

                                  A poza tym znam wielu wspaniałych, bezinteresownych ludzi. Nie sa to urzędnicy.
                                  Może urząd i władza psują ludzi, a moze do urzędu aspiruja ludzie o okreslonych
                                  predyspozycjach? Kto wie. Dobry temat dla badacza.

                                  Pozdrowienia od wilka dla obławy. Wilka stac na taki gest.
                                  • iwotlen Re: Do Komagane 08.03.07, 21:52
                                    W poludnie juz mi sie znudzil ten pin-pong z Toba, ale teraz musze Ci jeszcze
                                    powiedziec, ze bardzo Ci wspolczuje, a nawet mi zal Ciebie. Tak sie "szarpiesz",
                                    tyle wylanej zolci i goryczy, tylu ludzi i opcji nie lubisz, tyle rozczarowan,
                                    chyba do tego jestes pesymistka - nie jest Ci latwo w zyciu i jeszcze ten
                                    problem z wykupem Twojej nieruchomosci, bo skoro myslisz o dluuugich
                                    negocjacjach to domyslam sie, ze nie jestes zadowolona z oferty, ktora
                                    otrzymalas. A ja Ci w tym miejscu powiem (ale troche sie boje, bo to zapewne Cie
                                    znowu "wkurzy"), ze moja wycena jest OK i czekam na termin aktu notarialnego.
                                    A jeszcze jedno, jak myslisz radni to wladza? I Ty powaznie myslisz ze
                                    urzednikami kieruje taka zwykla ludzka zawisc? Ty sadzisz, ze to takie proste?
                                    Tak dobrze, ze jednak proponujesz ten temat dla badaczy, bo Twoje hipoteza to
                                    raczej "spiskowa teoria dziejow".
                                    Hmmm, to Ty jestes wilkiem, my oblawa, a Gmurek zaszczuty Ha ha ha! Dobre!
                                    A jesli chodzi o pozdrowienia to zwroce skromnie Twoja uwage, ze ja pierwsza
                                    pozdrowilam Ciebie juz o 12 a.m., ale czynie to ponownie serdecznie pozdrawiam i
                                    zycze wiecej optymizmu, lepszych ludzi na Twej drodze, duzo usmiechow no i
                                    wreszcie wiosna.
                                    • komagane Re: Do Komagane 08.03.07, 23:52
                                      Droga Iwotlen, jak zwykle źle oceniasz sytuację, Ja się wcale nie szarpię. I
                                      nie wątpie w to, że uda mi sie doprowadzić swoja sprawe do pomyslnego końca,
                                      Ale tak samo jestem pewna, że nie będzie to proste (choc powinno być). Podobnie
                                      jak nie było proste wydostać jakiś grosz od lotniska, od PZU, od ZUS-u, od
                                      linii lotniczej, która zgubiła mój bagaż, od firmy, która sprzedała mi wadliwy
                                      samochód czy wadliwe buty. Widocznie mam pecha w życiu, że wciaż na swojej
                                      drodze napotykam wrednych, niekompetentnych urzędasów, lekceważących moje
                                      interesy. Nie bez powodu przypuszczam, że gdybym komuś dała wziątkę, to sprawy
                                      potoczyłyby się lepiej. Ale mam zasady i wziątek nie daję.

                                      I powiem ci jeszcze: mieszkałam ładnych pare lat za granicą, w dobrze
                                      zorganizowanym kraju, i nigdy - nigdy nie miałam żadnych problemów z
                                      urzędnikami, ani samorządowymi, ani rządowymi, ani z prywatnych firm. Za to w
                                      polskim urzędzie wciąż czuje się nieswojo. I nie jest to tylko moje zdanie.
                                      Dlatego rozumiem Gmurka i znacznie bardziej jestem skłonna wierzyć jemu niż
                                      urzędowi miasta. A ta obława to, obok urzedników, również sfora dziennikarska,
                                      a także gromady niedoinformowanych internautów, podobnych do ciebie, iwotlen.
                                      Nie znasz człowieka, ale przeszkadza ci dom, więc rozumujesz najprościej, że
                                      właściciel domu winien. Zaszczucie Gmurka polega na tym, że wszyscy
                                      jednogłośnie huzia na niego, a nikt (spośród tych, którzy mają mozliwości) nie
                                      próbował rozwiązac problemu i po prostu zapłacic mu godziwie.

                                      Znam ludzi, którzy "załatwili sobie" od samorządu wysokie odszkodowania za
                                      różne nie do końca umotywowane roszczenia - i znam środowisko tych, którym
                                      dekret Bieruta zabrał, a demokratyczna władza oddać nie chce. Wiem o róznych
                                      podejrzanych reprywatyzacjach. Wiem o nader podejrzanych "odszkodowaniach" od
                                      Portów Lotniczych. I widzę, że na Gmurku akurat urząd miasta oszczędza.
                                      Dlaczego, skoro to tak strategiczne miejsce? Nikt mi tego nie wyjasnił. Ale
                                      wielu (łącznie z tobą) obrzuciło Gmurka obelgami i zyczyło mu nagłej smierci,
                                      podpalenia, rozjechania domu tirem (to cytaty z innych postów. nie mój wymysł).

                                      Tak, Gmurek jest wilkiem, a ty należysz do obławy.

                                      Pozdrowienia mimo wszystko.
                                      • iwotlen Re: Do Komagane 09.03.07, 00:31
                                        Rowniez Droga Komagane, szanuje Twoje opinie (na rozne tematy nie tylko
                                        Gmurkow), ale wybacz mam inne zdanie na ten i inne tematy. Nadal pozdrawiam.

                                        Ps. nigdy nie obrzucilam obelagami Gmurkow ani nikogo innego, takze prosze nie
                                        imputuj rzeczy ktore nie mialy miejsca a za granica bywam i to czesto w roznych
                                        krajach i nie jest tam tam kolorowo jak piszesz o tym (zreszta nie wiem o jakim
                                        kraju) ale mimo wszystko i ponad wszystko ukochalam sobie nasz barwny kabaret bo
                                        polski.

              • jaa_ga Znowelizowana specustawa skraca procedurę n/t 08.03.07, 10:57

      • grodek75 Re: Okroją zawalidrogę Gmurków pod ulicę 07.03.07, 23:13
        Miasto przez 20 lat próbowało odkupić całą działkę wraz z domem od Gmurków.
        Jeżeli uda się przeprowadzić częściowe wywłaszczenie z działki z rozkoszą będę
        przejeżdżał 2m od ich ściany ze świadomością że im to przeszkadza. Przez
        ostatnie 20 lat ich też nie interesowało to, że paraliżują ul. Powstańców
        Śląskich.
    • mr_x3 Re: Okroją zawalidrogę Gmurków pod ulicę 08.03.07, 01:26
      Tak, jaja sobie robią. Przez 20 lat nikt nie wpadł na to, że ruch w tym rejonie
      blokuje skrzyżowanie Powstańców Śląskich/Połczyńska/Dźwigowa? Wydadzą miliony
      zł a czas przejazdu nie skróci się ani o sekundę.
      Automatyka na tej sygnalizacji świetlnej przy posesji państwa G. działa całkiem
      dobrze i czerwone dla samochodów jest tylko w czasie przejazdu tramwaju.

      O wiele większe korki są choćby na Dźwigowej – problem z przejazdem w stronę
      Bemowa jest banalny do rozwiązania: wystarczy zbudować dodatkowe pasy na bardzo
      szerokim trawniku między jezdniami Dźwigowej. Gdyby wlot Dźwigowej na
      skrzyżowanie z Połczyńską miał 6 pasów w układzie: 2 w lewo, 3 prosto, 1 w
      prawo (lub 2 w lewo, 2 prosto i 2 w prawo, ale z osobną sygnalizacją kierunkową
      do skrętu w prawo – obecnie, w świetle nowych przepisów, jest problem z zieloną
      strzałką) to ruch w stronę Bemowa byłby płynny. Samochody, np. w tunelu, cały
      czas by jechały. Po prostu w czasie trwania czerwonego światła wypełniałby te 6
      pasów ruchu.
      Trawnik miedzy jezdniami oraz trawnik po prawej stronie (od jezdni do chodnika)
      należy do miasta – nic trzeba wykupywać – trzeba tylko zbudować dodatkowe 3
      pasy ruchu. Proste, ale zupełnie niemedialne. Posesja Gmurków jest medialna,
      ale zupełnie nieefektywna – taki temat zastępczy i tyle.

      Gdyby wraz z budową drogi przez teren państwa G. poszerzyli wlot Powstańców
      Śląskich w Połczyńską o 2 pasy ruchu to cała zabawa miałby sens (układ pasów
      byłby taki: 3 w lewo, 2 prosto, 1 w prawo).
      Gdyby przy okazji założyć na tym skrzyżowaniu nowoczesną sygnalizację świetlną
      z akomodacją, to byłaby już pełnia szczęścia i rozwiązaliby jakiś problem.


      Swoją drogą jestem ciekaw, kiedy miasto podejmie równie energiczne działania na
      Łopuszańskiej gdzie w pewnym miejscu jest jezdnia 1x4 (brakuje pasa
      rozdzielającego jezdnie) i doszło już do kilku zderzeń czołowych. Są tam 2 domy-
      rudery oraz portiernia przy bramie wjazdowej do jakiegoś upadłego zakładu.
      • iwotlen Re: Okroją zawalidrogę Gmurków pod ulicę 08.03.07, 10:19
        O! jaja to sa, bo w XXIw, w stolicy, na jednej z waznych ulicy przelotowych
        nagle droga 2pasmowa przechodzi w jeden pas ruchu, bo trzeba ominac stojacy tam
        dom. O jakiej plynnosci przejazdu mowisz?
    • masstah Re: Okroją zawalidrogę Gmurków pod ulicę 09.03.07, 00:52
      Znajomy będący swego czasu radnym Bemowa (z dawnych dobrych czasów gdy było
      samodzielną gminą) opowiadał mi kiedyś jak to było z Gmurkami. Nie wiem czy mu
      całkiem wierzyć ale mówił, że na początku, gdzieś na przełomie lat 80/90-tych
      miasto szło ze starym Gmurkiem totalnie na chama i po esbecku. Pełen szantaż,
      ani złotówki ponad to co ci dajemy i ciesz się chamie ze ci chcemy zapłacić.
      Gmurek poszedł w zaparte, zameldował (i podzielił własność domu) ileś tam osób
      z rodziny a miasto po paru latach bezowocnych starań zbudowało ulicę w sposób
      taki jak dziś. W międzyczasie staremu Gmurkowi się znudziło walczyć, a miasto
      zaczęło normalniej z nim rozmawiać, ale od jakiegoś czasu stary Gmurek już jest
      tylko współwłaścicielem posesji. I gucio sam moze. A młodsi członkowie rodziny,
      których sam zameldował i uwłaszczył by stworzyć miastu większe trudności przy
      wywłaszczaniu, teraz jest totalnie na anty i nie chce z nikim rozmawiać. Bo
      ciągnie kasę z billboardów, oczywiście wcale tam nie mieszkając. Jeśli teraz
      jeszcze miasto wykupi tylko te pare metrów i auta zaczną jeździć staremu
      Gmurkowi metr od okna to historia skończy się tym że wszyscy będą szczęśliwi z
      tego powodu że wspólnymi siłami wydymali starego człowieka. Który tylko nie
      chciał się siłą dać wyrzucić z rodzinnego domu. Smutne.
      • iwotlen Re: Okroją zawalidrogę Gmurków pod ulicę 09.03.07, 08:15
        Smutne:( ale najbardziej prawdziwe.
        • komagane I kto tu jest wilkiem, a kto obławą? 09.03.07, 10:16
          Dziękuję, masstah, że to napisałeś. W powodzi ataków obławy na "tego krwiopijcę
          Gmurka" głos potwierdzający stan faktyczny liczy się na wagę złota.

          Trudno, teraz miasto ( więc my wszyscy, podatnicy) musi zapłacić wielokrotność
          pierwotnej ceny i wykupic Gmurka tak, żeby nie skrzywidzić go po raz kolejny.
          • iwotlen Re: I kto tu jest wilkiem, a kto obławą? 09.03.07, 11:11
            Przeczytaj ze zrozumieniem moje wczesniejsze posty, bo taka umiejetnosc mniemam
            musisz posiadac i prosze nie czytaj miedzy wierszami i nie stawiaj hipotez jak
            tylko czegos sie domyslasz a nie wiesz napewno i prosze przestan atakowac i
            stawiac zarzuty tam gdzie ich nie powinno byc - bo masz do tego sklonnosci i to
            duuuze:) a wtedy bedziesz mogla sobie odpowiedziec na pytanie kto wilkiem, kto
            oblawa a kto zaszczuty - bo wiesz tak naprawde to mnie wszystko jedno kto jest
            kim to Twoja zabawa nie moja.
            Ja oczywiscie zgadzam sie z Toba ze miasto musi zaplacic uczciwa cene zgodna z
            cenami rynkowymi, bo cena powinna byc zgodna z aktualnie obowiazujacymi w dniu
            sprzedazy. Tylko czy w tej sytacji o ktorej napisal masstah senior Gmurek tak
            duzo zarobi, czy tez niestety straci, dzieki innym Gmurkom, ktorych wlaczyl do
            gry - to chyba juz tylko czas pokaze.
            BTW, chyba nie znalas stanu faktycznego, bo jednak z Twoich wypowiedzi to nie
            wynikalo - jesli on oczywiscie jest faktyczny - glownie skupilas sie na atakach,
            ale nie jak wilk tylko jak piesek, ktory duzo halasu robi, no coz ale widocznie
            taka Twoja natura. Bardzo lubie pieski.
            • komagane Re: I kto tu jest wilkiem, a kto obławą? 09.03.07, 23:10
              Ataki? Czytać ze zrozumieniem? Coś mam uczucie pewnego deja vu
              Jesli sądzisz, że teraz zaczne studiowac twoje wypowiedzi i kompilować z nich
              akt oskarżenia, to sie mylisz. Na tym forum jest wielu specjalistów od takich
              studiów.

              Nie umiemy przyznać sie do błędu w ocenie Gmurka?
              No tak, to trudna umiejętność. Nie każdego na nią stać.
              Dobranoc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka