Gość: M.
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
14.05.03, 19:52
Opisałam pewne nienormalne (normalne???) zjawisko, w którym dzisiaj brałam
udział. To dosyć długi opis, więc proszę uzbroić sięw cierpliwość!
Mój dzisiejszy dzien przypominal bardziej opowiadania Kafki albo filmy
Lyncha niz normalne dni.
Aby bylo ciekawiej przedstawie to w punktach. Pod koniec mozna sie smiac
i to glosno!
Od kilku dni bolą mnie dwa zęby, więc zrobiłam co następuje:
1. Pojechałam rano do kliniki stomatologicznej (prywatnej). Zmarzlam
strasznie.
2. Dentystka postukala metalowym "czymś" w ząbek i wypisala na jakims
karteluszku "skierowanie" na RTG.
3. Pani dentystka i pomocnica podaly mi adres kliniki (państwowej), w której
wykonuja RTG
zębów i kazały wrócić na 12.30 z wynikami.
4. Na piechotę udałam się do w.w. kliniki.
5. W drodze konsultowałam się z rodziną, która siedziała nad mapą Warszawy i
tłumaczyła mi jak dojść tam gdzie mnie wysłali.
6. Hurra! Znalazłam klinikę!
7. Pani w recepcji powiedziała że prześwietlenia zębów wykonuje się obecnie
już 2,5 kilometra dalej.
8. Wsiadłam do autobusu i pojechałam na gapę 2 przystanki, następnie 0,5 km
musiałam dojść pieszo.
9. Znalazłam tą drugą klinikę (państwową - bardzo znana bo świąteczno -
całodobowa na Żoliborzu). Weszłam do środka.
10. Znalazłam poczekalnię do RTG.
11. Podeszłam do rejestracji i następnie 5 min. czekałam na faceta który
pełni dwie funkcje: zapisuje pacjentów i robi prześwietlenia.
12. Podałam mu "skierowanie".
13. Pan spytał czy jestem z kolejki (tych oczekujących na RTG).
14. Powiedziałam że nie. Pan kazał zająć sobie miejsce w kolejce a dopiero
jak przyjdzie na mnie pora to mogę podejść do "okienka".
15. Wkurzyłam się i powiedziałam, że jest bałagan i nie ma ŻADNYCH informacji
nt. kolejności postępowania. (W każdej pracowni RTG, w której dotychczas
robiłam prześwietlenia trzeba najpierw się zgłosić do REJESTRACJI.)
16. Pan się oburzył. Powiedział że bałaganu nie ma.
17. Zajęłam miejsce w kolejce.
18. Wszyscy pacjenci mieli inne skierowania na RTG. A ja tylko byle jaką
kartkę. Patrz pkt. 2.
19. Zaczęłam domyślać się że z takim "skierowaniem" to chyba będę musiała
zapłacić za tą usługę.
20. Sprawdziłam w cenniku, ile to kosztuje. Jeden ząbek: 15zł. A ja musiałam
prześwietlić dwa. Czyli razem 30 zł. Bo klinika, która ma podpisaną umowę z
Funduszem nie wystawia porządnych skierowań.
21. Od współtowarzyszących pacjentów dowiedziałam się że wyniki
prześwietlenia wydają dopiero jutro. (patrz pkt. 3 - wyniki mają być
dzisiaj).
22. Wkurzyłam się i wyszłam.
23. Idąc ulicą postanowiłam że poszukam jakiejś prywatnej kliniki. Może cena
będzie tam niższa a wyniki za 20 minut.
24. Znalazłam! Prześwietlenie: 10zł za ząb, na wyniki czekałam 20 minut.
Bardzo miła pani od razu oglądała prześwietlenia i powiedziała co tam widzi.
25. Pojechałam do domu (na gapę), bo do 12.30 miałam jeszcze 1,5 godziny.
26. Na 12.30 wróciłam ze zdjęciami do pani dentystki (na gapę). Powiedziała
że mnie
dziś nie przyjmie, bo nie zdąży. Ale obejrzy wyniki.
27. Jeszcze nie śpicie?
28. Ponad godzinę czekałam aż dentystka obejrzy RTG.
29. Z oględzin prześwietlenia dowiedziałam się co następuje:
- jeden ząb trzeba ponownie przeleczyć kanałowo (poprzednia lekarka nie
wypełniła wszystkich kanałów porządnie)
- w drugim usunąć korzeń. (Pani, która robiła te RTG powiedziała to samo).
Ale pani dent. nie ma w tym tygodniu czasu. Dostałam czas na zastanowienie
się czy chce się zapisać do kogoś innego.
30. Chciałam.
31.W rejestracji 15 minut szukali wolnego terminu. Znaleźli. Za tydzień! (W
sam raz abym spuchła i wyła z bólu).
32. Wkurzyłam się ponownie. Zażądałam bliższego terminu. Po długim namyśle
zaproponowano mi dzień jutrzejszy, godz. 16.00. Koszt leczenia
około 200-300 zł. bo Fundusz tego nie zwraca (ząbek ósemka)
33. O drugim ząbku nic nie chcieli powiedzieć. No to wpakowałam się na chama
do gabinetu i pani powiedziała, że koszt wycięcia to ok. 300 zł bo
Fundusz tego nie zwraca. Nawet w szpitalu.
34. Zamurowało mnie. Chciałam zapisać się jeszcze na wymianę plomb,
czyszczenie itp. na czerwiec ale niestety nie mają jeszcze rozpisanego
grafiku. Wróciłam do domu. (Już nie na gapę bo był w tramwaju tłun, nie
wiadomo gdzie czai się kanar).
35. W domu zadzwoniłam do szpitala na chirurgię szczękową i zapytałam o ten
ząb do krojenia. Zabieg nic nie kosztuje (patrz pkt. 33), zapisałam się na
wtorek rano, mam wziąć tylko potwierdzenie opłaty Ubezpieczenia.
36. A teraz siedzę i zastanawiam się czy przypadkiem nie zadzwonić ponownie
i zapytać jak to jest z leczeniem kanałowym. Może jest choćby tańsze.
37. Zadzwoniłam. Kanałów nie leczą :(
37. KONIEC
38. Nikomu nie życzę takich dni jaki miałam dzisiaj.
39. Uprzedzając zarzuty: na gapę nie jeżdżę codziennie.
40. Nie pracuję.