Gość: Seco
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
03.06.03, 23:50
Wracalem do domku kolo 22.45 kolo powsina tymasfaltem co do petli przy parku
prowadzi. Z przeciwka jechal ulica nawalony, pijany rowerzysta (taki zwykly
dziadu za jakims makrokeszu, zaden biker), nagle wjechal na kraweznik i sie
wywalil. Podjechalem aby sprawdzic czy mu sie nic nie stalo, jakos sie
pozbieral, powiedzialem mu, ze glupi, ze ma prowadzic rower do domu, ze ktos
go zabije samochodem. W dodatku ktos kto go potraci do konca zycia bedzie
mial mimowolnie wyrzuty sumienia. Ale co da moralizowanie???
Czy w takim wypadku obic pijakowi morde zostawic w rowie aby wytrzezwial, za
kazdym uderzeniem mowic za co.
Czy moze przytrzymac i sciagnac policje? Ale pewnie jedyny zywiciel rodziny,
przynosi miesiecznie 300 pln z czego 200 przepija.
Zamkna go do pudla i co. Matka z dziecmi sama zostanie. A i tak sad jest
zawalonu to sie sprawa bedzie ciagnela latami.
Co proponujecie?
Seco