Gość: nocoment
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
09.05.01, 09:56
Zainteresowała mnie dyskusja prowadzona wczoraj przez Jacka Sobalę w radiu TOK
FM na temat najbrzydszego budynku Warszawy. Sądzę, że an takie miano w pełni
zasłużyły sobie trzy bliźniacze "punktowce" na Ścianie Wschodniej. Są brudne,
bardzo kiepsko zaprojektowane i podobno od cholery w nich szczurów. Drugim
obiektem, który zasługuje na miano najbrzydszego jest baaaardzo długi blok
mieszkalny przy ul. Ostrzyckiej niedaleko Kanału Gocławskiego. Jeżeli go nie
widzieliście, wierzcie mi na słowo - jest OKROPNY! Oczywiście, jak
każdy "przedstawiciel" gierkowskiego budownictwa, jest brudny, ciemnoszary, ma
obdrapany tynk a zamiast balkonów ma podłużnie biegnącą wzdłuż ściany (na
zewnątrz ściany!) klatkę schodową z której wchodzi się bezpośrednio do
mieszkań! Ta klatka na świeżym powietrzu to idiotyzm - każdy menel z podwórka
może bez problemu do niej się dostać i wejść do mieszkania przez okna (które
wychodzą na klatkę schodową!). Za nic nie chciałbym tam mieszkać.
Codziennie kiedy jadę autobusem 520 przez Ostrobramską odwracam się w tym
miejscu, by go nie widzieć! Okropny socjalistyczny mrówkowiec!
Użyłem co prawda określenia "socjalistyczny" ale nie uważam, tak jak wiele
osób, by wszystkie zbudowane za socjalizmu budynki były brzydkie. Niektóre są
całkiem udane, np. budynek Radwaru.
A waszym zdaniem co jest najbrzydszym budynkiem Warszawy? Z pozdrowieniami
NO COMMENT