Dodaj do ulubionych

po co ludzie wożą powietrze w samochodach?

12.09.07, 09:17
Na mieście jak wiemy jest korek. Korki są w każdej dzielnicy, bo
wszystko naraz poszło do remontu. Tylko czemu ja nie mogę
wytłumaczyć sąsiadce, że z Ursynowa na Plac Unii dojedzie szybciej
metrem (i kawałek dojdzie albo podjedzie od Politechniki) niż stojąc
w korku samochodem? Ona mi odpowiada, że nie chce jej się TYLE
chodzić a jednocześnie narzeka na korek, który sama tworzy. Paranoja.
Obserwuj wątek
    • dimanche Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 12.09.07, 09:37
      Gorzej - wręcz parodia. Niektórym nie chce sie iśc pare minut do przystanku, to
      juz jest problem...U nas ludziom zdecydowanie brakuje pokory, apelował o nią
      pewien prof. z politechniki w poniedziałkowych "Kontrowersjach" w TVP3 a propos
      korków i remontów...
      • domcia76 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 12.09.07, 10:18
        A ja wolę postać w korku, siedząc wygodnie w swoim samochodzi,
        oddychać świeżym powietrzem, które wożę, niż tym skisłym w zaduchu,
        stojąc w ciasnocie, często nie mając się nawet czego chwycić.

        Wolę stać w korku, siedząc w swoim wygodnym, ciepłym (lub
        schłodzonym) samochodziku, niż stać na przystankach w ulewie,
        zimnie, śnieżycy lub morderczym upale w pełnym słońcu, żeby potem
        wsiąść (lub nie, jak się nie zmieszczę w godzinach szczytu) do
        ścisku, smrodu i gorąca, od którego można zemdleć albo do lodówki, w
        której można przymarznąć tyłkiem do siedzenia albo do rury...

        Tylko tyle i aż tyle, moi drodzy :)
        • pawell_o Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 12.09.07, 15:23
          > oddychać świeżym powietrzem, które wożę, niż tym skisłym w zaduchu,
          Mmm świeżutkie spalinki z innych samochodów. Szkoda, że nie wiesz, że największe
          stężenie spalin jest w środku Twojego samochodu.

          > Wolę stać w korku,
          To sobie stój, ale pozwól jechać innym. (pasażerom autobusów, tramwajów, rowerzystą)
          A nie: Ja stoję bo lubię i inni stoją, bo ich do tego zmuszam.
          Chcesz indywidualny środek transportu? Wsiądź na rower:)

          Tylko tyle i aż tyle, moja droga:)
          • Gość: i ś t Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.aster.pl 12.09.07, 17:23
            >Chcesz indywidualny środek transportu? Wsiądź na rower:)
            Ale jak wszyscy wsiądą na rowery to tyż bendom korki, z tą różnicą że na głowę
            będzie padać a to śnieg, a to dyszcz.
            A jak wszyscy do komunikacji miejskiej to autobusów i tramwajów zabraknie,
            będziesz stał pode wiatom i czekał na jakiś luźniejszy autobus by się wcisnąć-
            toto przerabialiśmy za komuny.
            • pawell_o Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 12.09.07, 20:57
              > Ale jak wszyscy wsiądą na rowery to tyż bendom korki, z tą różnicą że na głowę
              > będzie padać a to śnieg, a to dyszcz.
              Wszyscy z samochodów? Na pewno nie. Rower zajmuje znacznie mniejszą powierzchnie
              i na identycznej ulicy zmieści ich się znacznie więcej. Poza tym rower posiada
              większą mobilność, manewrowość. Na jednym samochodowym pasie wygodnie zmieścisz
              3 rowery koło siebie (choć to aktualnie zabronione).

              > A jak wszyscy do komunikacji miejskiej to autobusów i tramwajów zabraknie,
              > będziesz stał pode wiatom i czekał na jakiś luźniejszy autobus by się wcisnąć-
              > toto przerabialiśmy za komuny.
              Aktualnie tak. Ale zakup kilkudziesięciu nowych pojazdów, będzie dużo tańszy,
              niż budowa jakiejkolwiek nowej drogi i pieniądze te zostaną lepiej wydane.
              Z przepustowością ulic dla autobusów problemu nie będzie. Jedynie przepustowość
              (kilku) tras tramwajowych jest na wyczerpaniu.
              A teraz trochę w liczbach:
              W Warszawie ok. 30% ogółu podróży odbywa się samochodem (Oczywiście dla każdej
              drogi stosunek jest inny. Przykładowa na Moście Ś-D: 77% to komunikacja zbiorowa.)
              Te 30% łatwo zmieścić na rowerach i w komunikacji miejskiej (tu myślę, że
              zwiększy się zapotrzebowanie na pojazdy).

              Tymczasem w Warszawie natężenie ruchu wzrasta i nic z tym na razie się nie robi.
              Warto więc by Warszawiacy pomyśleli za władze i ponad własną wygodę zaczęli
              cenić zdrowie własne i innych, oraz ochronę środowiska. Zdaję sobie oczywiście
              sprawę, że wyeliminowanie ruchu samochodowego jest nie możliwe, ale należy dążyć
              do jego maksymalnego ograniczenia.
              • Gość: Tommy Weź ten swój rower i wsadź go IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.07, 00:01
                sobie w dupę, a daj nam święty spokój. Jak ja bym przyjechał do
                biura na rowerze, to by pomyśleli, że trzeba zadzwonić po kaftan, bo
                mi się pogorszyło.
                • Gość: Gdak Re: Weź ten swój rower i wsadź go IP: 83.238.0.* 13.09.07, 11:14
                  > sobie w dupę, a daj nam święty spokój. Jak ja bym przyjechał do
                  > biura na rowerze, to by pomyśleli, że trzeba zadzwonić po kaftan, bo
                  > mi się pogorszyło.

                  Było wybrać lepszą robotę, gdzie nie współpracuje się z zakompleksionymi
                  przyjezdnymi z chamowa, dla których jeżdżenie rowerem to wyraz obciachu ;)

                  • Gość: pawcio Re: Weź ten swój rower i wsadź go IP: 212.76.38.* 25.09.07, 22:02
                    Jeżdżenie rowerem po ulicy jest niebezpieczne. Mozna narazić się na
                    potrącenie samochodu, który nie ma ochoty zachować bezpieczną
                    odległośc. Jeżdżenie po chodniku jest przykre, bo naraża na uwagi i
                    zaczepki przechodniów, a często i zakompleksionych policjantów,
                    którzy każą schodzic z rowerów na pasach. W takim razie lepiej
                    jechac samochodem. Nie narażam się na nic oprócz korków.
                    • radiomis Re: Weź ten swój rower i wsadź go 27.09.07, 11:14
                      > pawcio 25.09.07, 22:02 Odpowiedz
                      > Mozna narazić się na uwagi zakompleksionych policjantów,
                      którzy każą schodzic z rowerów na pasach

                      Co ma "zakompleksienie" do lamania przepisow? Nie masz kompleksow to
                      mozesz jezdzic samochodem po chodniku?
                • sibeliuss Re: Weź ten swój rower i wsadź go 16.09.07, 13:11
                  Gość portalu: Tommy napisał(a):

                  > sobie w dupę, a daj nam święty spokój. Jak ja bym przyjechał do
                  > biura na rowerze, to by pomyśleli, że trzeba zadzwonić po kaftan, bo mi się
                  pogorszyło.

                  Jesteś fornalem jednej z krawaciarskich korporacji?
                  • Gość: vladcs Re: Weź ten swój rower i wsadź go IP: *.era.pl 03.10.07, 10:07
                    Może i jest, ale prynajmniej zarabia dobrą kasę (w korporacjach
                    płaca zazwyczaj bardzo dobrze).
              • Gość: i ś t Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.aster.pl 13.09.07, 11:40
                >Rower zajmuje znacznie mniejszą powierzchnie
                i na identycznej ulicy zmieści ich się znacznie więcej. Poza tym rower posiada
                większą mobilność, manewrowość. Na jednym samochodowym pasie wygodnie zmieścisz
                3 rowery koło siebie (choć to aktualnie zabronione).

                Jak wszyscy na rowerze to zaraz znajda się ci którym tak szerokie jezdnie będą
                przeszkadzały- a po co?, a dlaczego?, przejść trudno między pędzącymi rowerami,
                a jeżdżą jak piraci, a.... zacznie się likwidowanie twoich szerokich ulic.
                Jak wyobrażasz sobie dowóz towarów do sklepów np. jakiegoś centrum handlowego-
                może rowerami lub rikszami jak w Wietnamie bo skutery odpadają jako śmierdziuchy
                Za komuny transport publiczny był priorytetem władzy ale jakoś to nie pomagało w
                zlikwidowaniu tłoku. jak ci się trafi przy dojeździe do pracy duża fabryka to
                żadna ilość autobusów nie pomoże, albo wyjść godzinę wcześniej, albo się
                notorycznie spóźniać.
                Myślałem że najlepszym przyjacielem jest pies- widocznie nie jestem na bieżąco.
                • Gość: płyń z Wisłą! Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 12:01
                  > i na identycznej ulicy zmieści ich się znacznie więcej.
                  Ale samochód jedzie szybciej (więc krócej zajmuje odcinek drogi) i średnio wiezie więcej osób niż rower.
                  • shp80 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 13.09.07, 21:25
                    Gość portalu: płyń z Wisłą! napisał(a):

                    > > i na identycznej ulicy zmieści ich się znacznie więcej.
                    > Ale samochód jedzie szybciej (więc krócej zajmuje odcinek drogi)

                    Chcesz przetestować? Ustawiamy przed skrzyżowaniem tyle pojazdów, na ile pozwala przestrzeń, czyli np. trzech rowerzystów jeden obok drugiego albo trzy samochody (jeden za drugim rzecz jasna, bo się nie zmieszczą). Jak myślisz, kto przejedzie przez to skrzyżowanie szybciej? Sugerujesz, że jedna faza świetlna jest w stanie obsłużyć więcej samochodów, niż rowerzystów?


                    > i średnio wiez
                    > ie więcej osób niż rower.

                    Tak. Całe 1 koma 4.
                    • Gość: płyń z Wisłą! Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.07, 09:38
                      > Chcesz przetestować? Ustawiamy przed skrzyżowaniem tyle pojazdów, na ile pozwal
                      > a przestrzeń, czyli np. trzech rowerzystów jeden obok drugiego
                      Taka jazda jest niedozwolona więc tego typu test nie ma znaczenia praktycznego.
                      • shp80 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 14.09.07, 22:56
                        > Taka jazda jest niedozwolona

                        Jazda tak. Stanie nie.

                        > więc tego typu test nie ma znaczenia > praktycznego.

                        Szkoda, że znajomość przpisów kończy się u Ciebie na kwestiach dotyczących rowerów ;]

                        Ale niech będzie: trzech rowerzystów jadących gęsiego w dalszym ciągu jest w stanie przejechać skrzyżowanie szybciej, niż trzy samochody. Przy swojej prędkości oraz swoim punkcie widzenia, nie muszą trzymać od siebie tak dużych odstępów, jak kierowcy, dla których większa prędkość oznacza konieczność stosowania dużo większych przerw, co oczywiście nie bez znacznia jest dla długości cyklu świetlnego.
                        Próbuj dalej. Może dowiedziesz kiedyś, że trawa jest niebieska.
                • pawell_o Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 13.09.07, 16:46
                  > Jak wyobrażasz sobie dowóz towarów do sklepów np. jakiegoś centrum handlowego-
                  > może rowerami lub rikszami jak w Wietnamie bo skutery odpadają jako śmierdziuch
                  Powiedziałem: Ruchu samochodowego nie da się całkowicie wyeliminować, ale można
                  ograniczyć i do tego dążymy.

                  > Za komuny transport publiczny był priorytetem władzy
                  Całkowicie się nie zgadzam. Był tylko bardzo często wykorzystywany, bo samochód
                  nie łatwo było kupić.

                  Przykłady ograniczenia transportu publicznego i promowania samochodowego w
                  czasach PRL:
                  - Likwidacja tramwaju do Wilanowa,
                  - Zwlekania z budową metra (długie zwlekania).
                  - Likwidacja lub nie odbudowanie wielu linii tramwajowych (Żelazna, Królewska,
                  Krakowskie Przedmieście)
                  - Poszerzenie wielu ulic: (Marszałkowska, Aleje Jerozolimskie, Czerniakowska,
                  Grójecka i wiele innych...)
                  - Budowa nowych ulic: (Trasa Łazienkowska, Toruńska)
                  - Budowa nowych mostów bez linii tramwajowych: (Grota, Łazienkowski)
                  To tylko kilka przykładów, pewne zacofanie było dla transportu w Warszawie w
                  tamtym czasie zbawienne. Zafascynowanie samochodami powodowało w zachodnich
                  miastach likwidacje wielu linii tramwajowych. U niektórych osób to
                  zafascynowanie ciągle jest widoczne, od tego czasu zachodnie miasta zdały sobie
                  sprawę, że taka polityka nic nie daje. My ciągle trwamy w zacofaniu. Najwyższa
                  pora na postęp w dziedzinie transportu.

                  > zlikwidowaniu tłoku. jak ci się trafi przy dojeździe do pracy duża fabryka to
                  > żadna ilość autobusów nie pomoże, albo wyjść godzinę wcześniej, albo się
                  > notorycznie spóźniać.
                  Podobnie jak żadna ilość dodatkowych pasów w jezdni. Podróżuje najczęściej
                  rowerem i KM - nigdy się nie spóźniam. Jak się spóźnię to wszyscy wiedzą, że
                  tego dnia przyjechałem samochodem:)

                  > Myślałem że najlepszym przyjacielem jest pies- widocznie nie jestem na bieżąco.
                  Jest już moją indywidualną sprawą, co napiszę w swojej sygnaturce. Pozdrawiam:)
              • Gość: płyń z Wisłą! Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 11:58
                > Aktualnie tak. Ale zakup kilkudziesięciu nowych pojazdów, będzie dużo tańszy,
                > niż budowa jakiejkolwiek nowej drogi i pieniądze te zostaną lepiej wydane.
                To nie twoje pieniądze ale z podatków kierowców więc WARA mi od nich.
                Oprócz autobusów pasażerowie mogą też w sumie sfinansować budowę ulicy po której ten autobus będzie jechał a wtedy ja nie będę miał żadnych roszczeń do takiej spec-ulicy :))).
                • shp80 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 13.09.07, 21:30
                  > To nie twoje pieniądze ale z podatków kierowców więc WARA mi od
                  > nich.

                  Jeśli faktycznie tak bardzo zależy ci na kasie, to po co kupujesz benzynę? Zainwestuj w coś lepszego.
                  • Gość: płyń z Wisłą! Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.07, 09:41
                    Benzyna = zaoszczędzony czas a czas = pieniądz.
                    Może nie wiesz, ale u niektórych dochód z godziny pracy to 200, 500, 1000 zł a to bynajmniej nie koniec.
                    Roumiem, że ktoś zarabiający 5 zł/h nie ma interesu by kosztem 20 zł zaoszczędzić godzinę na dojeździe. Ale nie wszyscy zarabiają 5 zł/h, nie wszyscy!
                    • shp80 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 14.09.07, 22:43
                      > Benzyna = zaoszczędzony czas a czas = pieniądz.

                      Skoro to dla Ciebie takie oczywiste, o co ten cały płacz, że drogi nie przejezdne, że korki, że rowerzyści.. Płać i ciesz się "jazdą" ;]
                    • Gość: jQ Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.07, 21:45
                      Więc chcesz powiedzieć, że oszczędzasz czas i pieniądze stojąc w korku? Mi
                      pokonanie ul. Grójeckiej, od Korotyńskiego gdzie pracuję do Bitwy Warszawskiej,
                      gdzie mieszkam, w godzinach popołudniowego szczytu (godz. 17.00 - 17.30)
                      tramwajem, łącznie z oczekiwaniem na niego, zajmuje jakieś 10 - 15 minut. I
                      fajny to widok, jak mijam sznur samochodów, który w tym czasie nie ruszył się
                      ani o metr. Na dłuższych odcinkach zysk jest jeszcze większy. A już kompletnie
                      nie rozumiem tych, co rano suną al. KEN z kabat do centrum, byle tylko jechać
                      własnym autem a potem przeklinają, że nie ma gdzie w centrum zaparkować.
          • Gość: płyń z Wisłą! Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 11:56
            > To sobie stój, ale pozwól jechać innym. (pasażerom autobusów, tramwajów, rowerz
            > ystą)
            Jeśli oni sami sfinansują te ulice, to nie ma sprawy.
            Jak na razie to kierowcy utrzymują budowę ulic więc wara od cudzych pieniędzy.
            • Gość: xiexie Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: 88.220.32.* 26.09.07, 14:24
              Nie finansują, bo pieniądze te nie trafiają bezpośrednio na inwestycje drogowe.
        • dimanche Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 12.09.07, 23:10
          Jakoś jeszcze nie zdarzyło mi się zemdleć, a tyle lat jeżdżę komunikacją
          miejską. Smierdzą ci ludzie w autobusie? Rzadko to się zdrarza, jak wsiądzie
          jakis pijak lub bezdomny...
          • Gość: Anna Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.07, 13:03
            Rzadko-akurat! Nie mogę pojąć ztm - jeżdżę autobusem linii 138 w
            kierunku Mokotowa (wysiadam przy Curis Plaza) - w godzinach
            największego szczytu jeżdżą krótkie składy - często ledwo wchodzę do
            autobusu, a jadę ponad 20 przystanków. Dodam, że już od 8:15 jeżdżą
            dłuższe autobusy, ale nie sposób dojechać nimi na g.9:00 na Mokotów -
            jadą czasem ponad godzinę, zdarzało mi się 1,5 godz, ale i 40 min -
            nigdy nie wiadomo. Zazwyczaj jest tak - wsiadam "wpycham sie" do
            krótkiego składu, nie ma miejsca, żeby odetchnąć lub ruszyć się, w
            środku temp. ok. 30oC, ale nie można nawet zdjąć kurtki, taki tłok -
            ręka, którą trzymam torbę drętwieje. Latem jeszcze gorzej - śmierdzi
            i nie jest to rzadkie zjawisko(!). Po godzinie jazdy nie mam ochoty
            na nic - sama już jestem mokra i zła. Tak - chętnie przesiadłabym
            się do samochodu - mogłabym jechać krótszą trasą, nikt by mi nie
            śmierdział, ani się na mnie nie kładł, nie brudziłby moich butów,
            czy spodni (wielokrotnie mnie to spotkało w ścisku ztm). Rower dla
            mnie odpada - mam do przejechania całe miasto (jechałabym pewnie ze
            2 godziny), poza tym nie miałabym gdzie wziąć prysznica w pracy, ani
            zostawić roweru. Jak tylko będzie mnie stać na codzienne dojazdy do
            pracy samochodem - na pewno będę to robiła.
            • varsovik ręka 06.10.07, 17:55
              Gość portalu: Anna napisał(a):

              > ręka, którą trzymam torbę drętwieje. Latem jeszcze gorzej - śmierdzi
              > i nie jest to rzadkie zjawisko(!)

              To może zacznij myć rękę?
        • Gość: Tommy Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.07, 23:57
          Dokładnie tak jest. Ja uważam tak samo. W autobusach jeździ pełno
          śmierdzących kmiotów, ubogich babć i dziadów, którym w dodatku
          wszystko przeszkadza. Poza tym agresywni dresiarze, pijane mendy,
          złodzieje. Matki z wózkami, które wiecznie czegoś chcą. Zwisający na
          poręczach omszali emeryci, którzy programowo mają za złe i uzurpują
          sobie prawo do miejsc siedzących. Tak, jakby te z definicji im się
          należały. Bezdomniaki wożące wory pełne śmierdzących puszek do skupu
          złomu i inne bździągstwa. Jeździłem kiedyś komunikacją miejską, to
          wiem, że tak jest. I nikt mnie nie przekona, że w autobusach jest
          tak wspaniale, szybko i wygodnie. Tak piszą ci, co samochodów nie
          mają, albo nie mają na benzynę.

          Poza tym niech nie nazywają metrem tego, co jest w Warszawie. To
          ogryzek, a nie metro. W Berlinie to jest metro.
          • jhbsk Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 13.09.07, 08:29
            Życzę ci, że by też ktoś cię nazwał omszałym emerytem lub dziadem gdy będziesz
            starszy.
            Ale kultura, pożal się Boże.
            • Gość: zmotoryzowana Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 11:21
              Smutne, ale on ma rację. Może to nie jest najładniejsze określenie ale
              rzeczywiście wielu starszych ludzi wygląda i pachnie, jakby w mokrej piwnicy bez
              okien i łazienki żyli. I niestety nie tylko starszych. Np panowie czy panie w
              eleganckich garniturkach czy garsonkach często pachną tak, że lump by się
              wstydził. Jesteśmy narodem brudasów a może bardziej śmierdziuchów. Bo brudnych w
              dosłownym tego słowa znaczeniu chodzi niewielu, ale brudny, czytaj nieumyty i
              śmierdzący - niestety mam wrażenie że chyba z 70%. I większość z nich niestety
              porusza się komunikacją miejską. Jeżdżąc komunikacją zdarzała się, że musiałam
              wysiadać na najbliższym przystanku, żeby nie puścić na współpasażerów pawia ze
              smrodu ulatniającego się z jakiegoś elegancika. Za duża nie jestem, więc nosek
              mam na wysokości uroczych paszek pasażerów a jak siedzę, to z kolei na wysokości
              nieumytych tyłków. I dlatego dziękuję Bogu za własny środek transportu. On na
              mnie czeka, nie ja na niego, suchy, pachnący, jedzie tam gdzie ja chcę a nie
              gdzie trasa prowadzi.
              Lubię jeździć samochodem i nie mam zamiaru przesiadać się na rower czy do
              autobusu. Jeśli ktoś lubi, niech jeździ nawet hulajnogą. Ja nikogo nie zmuszam,
              mnie też nie zmuszajcie i nie krytykujcie. Między innymi z moich pieniędzy za
              paliwo jeździcie autobusami tanio. Gdyby nie dopłaty do komunikacji zbiorowej,
              za bilet byście musieli płacić ze 4 razy więcej. Tyle.
              • Gość: jacek226315 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.proxy.aol.com 13.09.07, 21:15
                Tak przykre to jest jak sie wsiadzie do srodkow komunikacji
                miejskiej i czuje sie zaduch ,zapach potu i brudu.Zapraszam do
                NY ,tu rowniez jest scisk w godzinach szczytu i nie tylko,ale nawet
                obdarty Murzyn pachnie,a nie smierdzi jak elegant w polskim autobusie
              • Gość: Tommy Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.07, 08:37
                Dziękuję za wyraz poparcia w natłoku maniaków komunikacji miejskiej
                i rowerzystów!
                Taka jest właśnie prawda, naród w większości śmierdzi, ludziom
                śmierdzi z gąb próchnicą. Poza tym jest w narodzie ogromna
                tolerancja dla brudu i smrodu. Jak kiedyś w jakiejś przychodni
                zdesperowany personel medyczny napisał kartkę "uprasza się pacjentów
                o przychodzenie na badania w czystej bieliźnie" to się zrobiła taka
                awantura, że hej. Śmierdzące dziady piłowały mordy w Kurierze
                Warszawskim, że "lekarz obraża starych ludzi".
                W komunikacji miejskiej z kolei są jeszcze dodatkowe atrakcje w
                postaci grających fałszywie na harmoszkach cygańskich smolusów. I są
                baby cygańskie z dzieckiem na ręku ("daj, pani na mleko dla dziecka,
                pani...", "chleba nie ma, dzieci mali..." itp.).
                • shp80 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 14.09.07, 23:06
                  Gość portalu: Tommy napisał(a):

                  > Taka jest właśnie prawda, naród w większości śmierdzi, ludziom
                  > śmierdzi z gąb próchnicą.

                  A jaka jest różnica dla osoby postronnej w śmierdzeniu człowieka od śmierdzenia samochodu? Gdy przebijam się przez korek, śmierdzisz dla mnie tak samo, jak menel w autobusie (choć różne to są gatunki smrodów) i nie ma znaczenia, że jesteś czysty i spsikałeś perfumami za 1500 ;] Syf, jak po sobie zostawiasz jest tak samo upierdliwy, jak smród w autobusie. Ale sam to dobrze ująłeś - naród w większości śmierdzi.
                  • Gość: Tommy Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.07, 12:56
                    Mój samochód to nie rozregulowany złom, więc nie pozostawia za sobą
                    smrodu, nie dymi. Nie jeżdżę pordzewiałym gratem w chmurze czarnego
                    dymu, więc nie ma powodu do obaw :)
                    • shp80 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 16.09.07, 04:27
                      > Nie jeżdżę pordzewiałym gratem w chmurze czarnego
                      > dymu, więc nie ma powodu do obaw :)

                      Jeździsz na parę wodną, powstającą w wyniku oddziaływania promieni słonecznych na pojemnik z wodą? To przepraszam.. ;}

                      Większość używa jednak benzyny, a spalanie tej, choćby nawet w najmniejszych ilościach, nie jest obojętne dla otoczenia.
                      Dlatego ja też wolę nie stać w tłoku (czyt. w korkach), tylko sprawnie je ominąć. Trujcie się sami i mnie do tego nie mieszajcie. :P
                  • Gość: zmotoryzowana Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.07, 12:29
                    No gniesz niemiłosiernie. Różnica jest podstawowa. Spaliny na powietrzu każdy
                    zniesie.
                    Żeby mieć odruch wymiotny od spalin, to musiałbyś się zamknąć sam na sam z
                    autkiem nie pierwszej świeżości w niedużym pomieszczeniu ( a to już tylko wersja
                    dla samobójców więc nie polecam).
                    Na powietrzu ci to nie grozi, natomiast zapach narodu w autobusie jak
                    najbardziej sprzyja.
                    • shp80 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 24.09.07, 06:06
                      > Spaliny na powietrzu każdy zniesie.

                      Nie każdy.

                      > Żeby mieć odruch wymiotny od spalin, to musiałbyś się zamknąć sam > na sam

                      Tu nie chodzi wyłącznie o odruchy wymiotne, tylko o sam fakt smrodu oraz następstw, jakie może wywołać wytwarzająca go substancja.

                      > Na powietrzu ci to nie grozi,

                      Tiaa.. Powiedz jeszcze, że samochody kwiatkami zajeżdżają..
          • dimanche Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 17.09.07, 10:10
            Gość portalu: Tommy napisał(a):

            > Dokładnie tak jest. Ja uważam tak samo. W autobusach jeździ pełno
            > śmierdzących kmiotów, ubogich babć i dziadów, którym w dodatku
            > wszystko przeszkadza. Poza tym agresywni dresiarze, pijane mendy,
            > złodzieje. Matki z wózkami, które wiecznie czegoś chcą. Zwisający na
            > poręczach omszali emeryci, którzy programowo mają za złe i uzurpują
            > sobie prawo do miejsc siedzących. Tak, jakby te z definicji im się
            > należały. Bezdomniaki wożące wory pełne śmierdzących puszek do skupu
            > złomu i inne bździągstwa. Jeździłem kiedyś komunikacją miejską, to
            > wiem, że tak jest. I nikt mnie nie przekona, że w autobusach jest
            > tak wspaniale, szybko i wygodnie. Tak piszą ci, co samochodów nie
            > mają, albo nie mają na benzynę.
            >
            Człówieku, rozbawiłes mnie. Wygląda mi na to, ż to własnie Tobie wszystko
            przeszkadza. Ubodzy ludzie Ci przeszkadzają? No to niech Ci się nie zdaje, żeś
            taki światowy, bo widziałes metro w Berlinie...A wiesz, żę w Niemczech ludzie
            się nie popisują swoimi beemkami? To tylko u nas taki szpan:P
          • Gość: bardu Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.07, 10:11
            Gość portalu: Tommy napisał(a):

            > Dokładnie tak jest. Ja uważam tak samo. W autobusach jeździ pełno
            > śmierdzących kmiotów, ubogich babć i dziadów, którym w dodatku
            > wszystko przeszkadza. Poza tym agresywni dresiarze, pijane mendy,
            > złodzieje. Matki z wózkami, które wiecznie czegoś chcą. Zwisający na
            > poręczach omszali emeryci, którzy programowo mają za złe i uzurpują
            > sobie prawo do miejsc siedzących. Tak, jakby te z definicji im się
            > należały. Bezdomniaki wożące wory pełne śmierdzących puszek do skupu
            > złomu i inne bździągstwa. Jeździłem kiedyś komunikacją miejską, to
            > wiem, że tak jest.
            I najgorsi z nich - takie prostaki i chamy jak Tommy.
        • Gość: espete Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.chello.pl 08.10.07, 12:27
          Popieram jeśli chodzi o smród i ścisk, wolę już spaliny (a przecież
          zawsze mogę wyłączyć nawiew jak jedzie wyjątkowy smrodziuch) niż
          smród wydobywający z różnych części ciała wielu ludzi w autobusach,
          tramwajach itp. i jeszcze te tłuste odciski czół na szybach - brrr...
          Jeśli chodzi o wożenie powietrza - często ludzie dojeżdżają z takich
          miejsc gdzie jest b. utrudniona komunikacja lub też potrzebują
          samochodu w ciągu dnia, i ciężko byłoby dogadać się z sąsiadem że po
          pracy pojedziemy do banku, potem do marketu itp.
          • pawell_o Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 08.10.07, 20:27
            > Jeśli chodzi o wożenie powietrza - często ludzie dojeżdżają z takich
            > miejsc gdzie jest b. utrudniona komunikacja lub też potrzebują
            > samochodu w ciągu dnia, i ciężko byłoby dogadać się z sąsiadem że po
            > pracy pojedziemy do banku, potem do marketu itp.
            Dlatego można korzystać z tzw. komunikacji kombinowanej, np. istniejących 3
            parkingów P&R.
    • Gość: kixx Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.acn.waw.pl 12.09.07, 10:15
      paranoiczny jest Twoj sposob myslenia
      dopoki u sasiadki korzysci z dojazdu samochodem przewazac beda nad
      niedogodnosciami bedzie ona jezdzila samochodem.
      Zreszta,odwrocmy sytuacje-mam sasiadke,ktora do pracy dojezdza
      metrem,ciagle narzeka na scisk,smrod i chamstwo wspolpasazerow.Kiedy
      jej proponuje,zeby zaczela do pracy jezdzic samochodem,ktorego uzywa
      tylko w niedziele,ona odpowiada,,ze nie chce jej prowadzic ,a metrze
      moze sobie choc poczytac gazete.Nie chce jej sie jezdzic
      samochodem,a narzeka na scisk,zaduch ,ktory sama zreszta takze
      tworzy.Paranoja?
      Nie,po prostu jej osobisty bilans wskazuje,ze przejazd metrem jest
      dla niej korzystniejszy.

      ps.irytuja mnie ludzie,ktorzy wszystkich myslacych inaczej niz oni
      sami,uwazaja za paranoikow i idiotow
    • Gość: kierowca solo Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: 62.233.214.* 12.09.07, 11:29
      Jak to poco?, dzięki temu następuje rotacja powietrza i tzw.
      wymuszony obieg co jest potrzebne w warszawskim zaduchu.
      • Gość: buhahaha Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.aster.pl 13.09.07, 09:22
        tak przywozi się powietrze z Ursynowa do Centrum, a po pracy wywozi spaliny z
        Centrum, tylko trzeba by zostawiać samochód otwarty;)

        No jakto po co się wozi powietrze?? jest lekkie, a bez niego trudno się oddycha:)

        Pamiętam jak były strajki komunikacji w Paryżu- każdy samochód działął jak
        taksówka- kierowcy zatrzymywali się na przystankach i zabierali mieszkańców po
        drodze, taki powszechny miejski autostop
        • franki8 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 13.09.07, 09:27
          No i gdyby coś takiego zdarzyło się w Warszawie, od razu anty-samochodziarze
          zmieniliby zdanie.
          Strasznie mało tu tolerancji. Sam jeżdżę metrem, gdy muszę załatwić coś w
          centrum, ale jeśli w ciągu dnia mam coś w odleglejszych częściach miasta,
          zdecydowanie wybieram samochód. Po prostu dnia by mi nie wystarczyło. Czasami
          więc wożę powietrze, bo zdecydowanie wolę je od próżni ;)
    • nautilus.pompilius Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 12.09.07, 12:28
      W tramwajach śmierdzi, głównie elektoratem pisu.
    • Gość: jacek Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.07, 18:54
      Co ja poradzę, że wolę postać w klimatyzowanym samochodzie w korku, słuchając
      muzyki lub podcastów, niż jechać autobusem, z którego wysiądę w pomiętej
      marynarce i zabłoconych butach...

      No chyba że naprawdę duży korek i bez samochodu zaoszczędzę powiedzmy 30 minut.
      Ale do transportu miejskiego trzeba z kolei dojść, poczekać...
    • pyckal Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 12.09.07, 22:18
      A wiesz ty dupku, jaka to przyjemność siedzieć sobie w jesienno-
      zimową szarugę w ciepłym samochodzie, choćby i w korku, byle blisko
      przystanku, i patrzeć jak inni tam mokną i marzną?
      To nic, że w końcu ten tramwaj przyjedzie i oni dotrą do celu
      przypuszczalnie szybciej niż ja. Będą się tam tłamsić, jak śledzie w
      beczce, a ja pooddycham w komforcie.
      Właśnie po to wożę powietrze. I będę woził.
      • pyckal Patrzeć, jak inni dostają w tyłek 12.09.07, 22:22
        A wiesz ty dupku, jaka to przyjemność siedzieć sobie w jesienno-
        zimową szarugę w ciepłym samochodzie, choćby i w korku, byle blisko
        przystanku, i patrzeć jak inni tam mokną i marzną?
        To nic, że w końcu ten tramwaj przyjedzie i oni dotrą do celu
        przypuszczalnie szybciej niż ja. Będą się tam tłamsić, jak śledzie w
        beczce, a ja pooddycham w komforcie.
        Właśnie po to wożę powietrze. I będę woził.
        • varsovik pyckal 14.09.07, 08:59
          pyckal napisał:

          > A wiesz ty dupku (...)

          Wiem tyle, wnioskując po początku Twojej wypowiedzi, że może jednak
          wóz drabiniasty, a nie samochód, byłby Ci bardziej właściwy.
    • warszawianka_jedna Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 12.09.07, 23:38
      no cóż, powiedzmy sobie szczerze, komunikacja miejska to zło konieczne.
      Ja też lubię jeździć wygodnym samochodzikiem tą trasą, którą uznam za
      najlepsza.Ból zaczyna się przy parkomacie ;-0
      • Gość: rower-samochód Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.aster.pl 13.09.07, 09:16
        > Ja też lubię jeździć wygodnym samochodzikiem tą trasą, którą uznam za
        > najlepsza.Ból zaczyna się przy parkomacie ;-0
        >

        no jeszcze trzeba znaleść miejsce przy tym parkomacie, a to czasem trwa bardzo
        długo;)

        Jak dla mnie jazda samochodem to zło konieczne(jak coś muszę przewozić) jeśli
        chodzi tylko o przemieszczenie mojej osoby to wybieram rower.
        Ktoś kto powyżej napisał że wzięli by go za wariata gdyby do biura przyjechał
        rowerem myli normy- przyjazd do pracy rowerem jest normalny, ci którzy uważają
        inaczej są nienormalni. To że otaczają cię szaleńcy nie oznacza że musisz
        zachowywać się tak jak oni:)
        • achzarit Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 14.09.07, 09:49
          Gość portalu: rower-samochód napisał(a):

          >przyjazd do pracy rowerem jest normalny, ci którzy uważają
          > inaczej są nienormalni.

          A masz w pracy prysznic czy tak siedzisz podśmierdując potem?

          Wcześniej wozisz dzieci do przedszkola i szkoły?

          Myslenie linerane, klasyka
        • Gość: Fidel Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.07, 10:29
          Zło konieczne? Po pierwsze nie każdy ma samochód, a po drugie nie
          każdy ma prawo jazdy. Niezbyt zatłocozny autobus (np. około 70-80
          osób). Niech każdy się przesiądzie do samochodu. Jak bardzo wydłuży
          się zajęty pas jezdni przez te wszystkie samochody w porównaniu do
          jednego autobusu?
          • Gość: należymisię należy mi się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 09:32
            Gość portalu: Fidel napisał(a):

            > Zło konieczne? Po pierwsze nie każdy ma samochód, a po drugie nie
            > każdy ma prawo jazdy. Niezbyt zatłocozny autobus (np. około 70-80
            > osób). Niech każdy się przesiądzie do samochodu. Jak bardzo
            wydłuży
            > się zajęty pas jezdni przez te wszystkie samochody w porównaniu do
            > jednego autobusu?

            mam samochód to mi się należy
    • malgoszac wentyluja miasto? n/t 13.09.07, 13:37
    • dori_wawa Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 13.09.07, 22:32
      Witam serdecznie. To jest indywidualny wybór czym ktoś się
      przemieszcza, ale czy zastanowiłeś się nad tym co niektórzy mogą
      przewozić w bagażnikach? Zaglądałeś? Czy samochodem może jechać
      tylko np. 5 ,,chłopów,, na budowę? Czy pasażerowie autobusu lub
      tramwaju bedą zadowoleni gdy ktoś przez 5 min będzie gramolił się z
      paczkami a przez następne 5 wysiadał? No i ile tek ,,ktoś,, zapłaci
      za bileciki bagażowe? Nie twierdzę, że każdy ma załadowany bagażnik
      ale i o tym czasami warto pomyślec zamiast stwierdzać.
    • Gość: Tomek Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.merinet.pl 13.09.07, 22:36
      Dlaczego jeżdżę samochodem?
      - Bo mnie na to stać.
      - Bo lubię komfort podróży.
      - Bo nie lubię tłumów w komunikacji miejskiej.
      - Bo płacę podatki na budowę dróg (w przeciwieństwie do np.
      rowerzystów) i mam prawo korzystać z nich tak jak chcę.
      -Bo planuję przejazd do/z pracy tak, że 5 czy 10 minut w korku nie
      robi mi żadnej różnicy.
      - Bo nie mam ochoty dojeżdżać do pracy zmęczony i spocony.
      - Bo nie lubię mieć wygniecionego garnituru i oddawać go co trzeci
      dzień do pralni.
      Na samochód zapracowałem uczciwie, płacę ubezpieczenie, VAT, akcyzę,
      podatek drogowy. I mam prawo żyć jak mi się podoba. Nie komentuję
      upodobań osób chcących korzystać z rowerów, hulajnog, rolek, wrotek,
      deskorolek, autobusów, tramwajów, metra, własnych nóg i proszę o to
      samo w stosunku do ludzi myślących tak jak ja.

      • Gość: xiexie Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: 88.220.32.* 26.09.07, 14:46
        W przypadku tzw. 'podatku drogowego' nie występuje prosta zależność płacę -
        wymagam. Pieniądze te nie są przekazywane bezpośrednio na inwestycje drogowe.
        • Gość: vladcs Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.era.pl 03.10.07, 11:01
          To już nie od nas kierowców zależy. Na dobrą sprawę takie
          przełożenie powinno być.

          Po drugie, na co by pieniądze nie szły, idą z naszej kieszeni.
      • Gość: jamm Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.07, 16:02
        Chyba najdurniejsza odpowiedź, jaką czytałem.

        Owszem, uważam, że jak ktoś chce jeździć samochodem niech jeździ. Ale należy
        rozpatrzyć różne aspekta tej sprawy.

        1. Osoba wożąca wyłącznie swoje cztery litery traci na tym niemiłosiernie wiele
        - koszt przejazdu jest nieproporcjonalnie wyższy do faktycznej wartości
        przemieszczenia.

        2. Jeżdżąc samochodem dużo się płaci podatków. Tu nie możemy mieć przełożenia
        płacę-wymagam. Tu jedyne, co jest skutkiem zapłaty, to to, że można utworzyć
        więcej stanowisk urzędniczych (vide Prawo Parkinsona). Krótko mówiąc: to tak
        jakby kierowcy zrzucali się na to, żeby urzędnik na niepotrzebnym stanowisku
        miał pieniądze za wykonywanie pracy jedynie przysparzającej kosztów.

        3. Gdyby komunikacja miejska była prywatna (ale niekoniecznie, choć opcję
        prywatyzacji komunikacji miejskiej postuluję), a rozsądna część kierowców (tj.
        ci, którzy zauważyliby, że tracą na tym) przesiadłaby się do autobusów,
        tramwajów etc. etc. zostałyby natychmiast zakupione nowe odpowiednio autobusy,
        tramwaje etc. etc. (prywatność daje to, że przedsiębiorcy zależy na pieniądzach
        i widząc duże zainteresowanie autobusami przypadkiem nie kupi tramwaju).

        4. "Na samochód (...) VAT, akcyzę, podatek drogowy." To jest świetny powód, żeby
        nie jeździć. (potwierdza pkt 1, vide supra)

        Zatem: NIE OPŁACA się jeździć tak po prostu, jeśli jazda autobusem nie naraża
        nas na szkodę lub wybitny dyskomfort. Ale do sklepu czy w takie miejsce NIE
        OPŁACA się jechać samochodem.

        Pozdrawiam,
        Koliberalny postulator zdrowego rozsądku.
        • Gość: płyń z Wisłą! Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.07, 17:51
          Ale po co tak komplikować?? Rachunek jest prosty jak budowa cepa:
          Dojazd samochodem kosztuje mnie średnio dziennie np. 50 zł więcej niż zbiorkomem.
          Ale dzięki temu zaoszczędzam dziennie 3 godziny czasu. Z tego 1 godzinę spędzam dodatkowo w pracy dzięki czemu zarabiam dodatkowe 100 zł dziennie czyli jestem już finansowo 50 zł do przodu.
          Pozostałe 2 zyskane godziny spędzam z rodziną.
          Nie przeczę, że u innych ten rachunek może i wygląda inaczej. Nie ma 2 identycznych osób i identycznych potrzeb. Pseudo-ekolodzy chcący innym narzucić jazdę KM tego po prostu nie rozumieją.
        • pawell_o Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 11.10.07, 21:56
          > 3. Gdyby komunikacja miejska była prywatna (ale niekoniecznie, choć opcję
          > prywatyzacji komunikacji miejskiej postuluję), a rozsądna część kierowców (tj.
          > ci, którzy zauważyliby, że tracą na tym) przesiadłaby się do autobusów,
          > tramwajów etc. etc. zostałyby natychmiast zakupione nowe odpowiednio autobusy,
          > tramwaje etc. etc.
          Autobusy w większości są własnością prywatną. ZTM zleca przewozy odpowiednim
          firmą, oczywiście posiada też własne autobusy, ale jest ich mniejszość. Tramwaje
          - nie.

          > (prywatność daje to, że przedsiębiorcy zależy na pieniądzach
          > i widząc duże zainteresowanie autobusami przypadkiem nie kupi tramwaju).
          No właśnie. Tramwaje, są droższe i mniej dostępne, ale nie stoją w korku i to
          właśnie na komunikacji szynowej powinna się opierać KM (autobusy jako uzupełnienie).
          Dlatego całkowitą prywatyzacje uważam za błąd.

          > 1. Osoba wożąca wyłącznie swoje cztery litery traci na tym niemiłosiernie wiele
          > - koszt przejazdu jest nieproporcjonalnie wyższy do faktycznej wartości
          > przemieszczenia.
          Niestety, traci nie tylko ta osoba, ale też wszyscy wokół.
          • Gość: płyń z Wisłą! Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.07, 22:12
            > Niestety, traci nie tylko ta osoba, ale też wszyscy wokół.
            Co tracą ci inni, no co? Tylko nie mów, że 'miejsce na ulicy' bo to akurat ten w samochodzie płaci a inni nie. On płaci więcej niż idzie na ulice.
    • varsovik halo halo wracamy na ziemię 14.09.07, 09:06
      Hm, nie było moim zamiarem spowodowanie, by część forowiczów
      zaczęła pyskówkę, wyzywanie się od wieśniaków i debili (widocznie
      niektórzy mają ze sobą problemy). Przedstawiłem jeden przykład, ale
      wcale nie uważam jakiegoś środka transportu za nadrzędny. Sam nie
      pojadę do pracy rowerem, bo się spocę i nie będę miał się jak
      odświeżyć, nieważne.

      Zgadzam się, że w samochodzie jest wygodniej: można coś zjeść,
      posłuchać muzyki, czasem porozmawiać spokojnie itp, no i człowiek
      jest "u siebie".

      Nie zgadzam się, że we wszystkich autobusach/tramwajah/metrze jest
      smród i tłok. Abstrahując od faktycznej niedbałości narodu o
      higienię, ja np jadę w raczej luźnym autobusie bądź tramwaju do
      pracy przez pół miasta. Może dlatego, że wychodzę trochę wcześniej.

      Celem czy też głównym punktem mojego wątku są ludzie, którzy
      jednocześnie narzekają na korki a nie robią nic, by ich nie było.
      Jeśli komuś pasuje stanie w korku, jego sprawa (tu pozdrawiam tych
      wspaniałych mędrców spod znaku "to moja bryka i spadaj frajerze,
      będę se stać w korku mojo furo"). Tylko, podkreślam, narzekanie na
      korek i jednoczesne tworzenie go ma tyle sensu co cięcie się nożem i
      płakanie, że boli. Niestety, życie w mieście wymaga pewnych
      poświęceń. Może nie zawsze trzeba brać samochód? Może czasem można
      inaczej?

      W każdym razie wszystkim poważnym dysputantom dziękuję. Niepoważni
      sobie mogą dopowiedzieć sami, co mógłbym im tu przekazać a czego nie
      uczynię.
      • pawell_o Re: halo halo wracamy na ziemię 14.09.07, 09:54
        > korek i jednoczesne tworzenie go ma tyle sensu co cięcie się nożem i
        > płakanie, że boli. Niestety, życie w mieście wymaga pewnych
        > poświęceń. Może nie zawsze trzeba brać samochód? Może czasem można
        > inaczej?
        Dokładnie. Masz rację, można, tylko trzeba chcieć.

        > W każdym razie wszystkim poważnym dysputantom dziękuję.
        Dziękuje, za zwrócenie uwagi na ważny problem.
    • robertrobert1 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 14.09.07, 11:32
      Takiej odpowiedzi sie nie dziwie ale dziwie sie takiemu
      postepowaniu. W Szwecji mimo, ze kazdy ma samochod to do miasta lub
      w bliskie odleglosci szwedzi jada na rowerze. I wlasnie dlatego tam
      nigdy nie widzialem korka nawet w godzinach szczytu. Ale u nas
      samochod jest
      snobizmem/wygodnictwem/cwaniactwem/zawalidroga/koniecznoscia
      (niepotrzebne skreslic) wiec jeszcze dlugo w Warszawie poruszanie
      sie po miescie nie bedzie przyjemnoscia.
      • Gość: village people Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.07, 12:01
        A my jedziem wozę. Nalerzy siem.
        • robertrobert1 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 14.09.07, 15:45
          I nic w tym dziwnego. Dorozki w Wiedniu to powszechny widok podobnie
          jak wozy drabiniaste w rumunskich miescinach.
    • nauma Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 14.09.07, 12:05
      Osobiście mam już dosyć tego typu dyskusji. Są denerwujące i nużące. Owszem - są
      matoły, które muszą jechać samochodem kilka przystanków i to one generują korki,
      ale ciągłe sugerowanie WSZYSTKIM, żeby przesiedli się komunikację miejską albo
      na rowery, jest po prostu debilizmem.
      Sam używam samochodu i będę go używać. Zacznijmy od tego, że mieszkam pod
      Warszawą i do / z pracy musiałbym jechać pociągiem - metrem - przejść 2,5
      przystanku (lub podjechać autobusem). Ze względu na wielki tłok, brud,
      niepunktualność i cenę jazdy pociągiem - odpada. Także dlatego, że mam w domu
      żonę i małe dziecko, więc do mnie należy robienie wielkich zakupów, dużo
      tańszych w marketach niż w sklepikach w mojej miejscowości. Dalej: często wożę
      dziecko (roczek z okładem) po lekarzach i (ostatnio) do szpitala. Nie zostawię
      tego na głowie żony nie tylko z powodów wcześniej wymienionych, ale przede
      wszystkim dlatego, że w warszawskim węźle kolejowym na praktycznie żadnej stacji
      nie ma możliwości innej, niż noszenie wózka po schodach.
      • Gość: Hania Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.07, 13:18
        Ale autor nie napisał że WSZYSCY mają się przesiadać. Tylko że warto
        czasem pomyśleć o przyczynie korków i zapobiegać. Rozumiem że jak
        ktoś mieszka poza miastem i - jak w Twojej sytuacji - ma dziecko,
        podróżowanie innym środkiem transportu niż samochód nie wchodzi w
        grę. Też mam dzieci i jeśli muszę, wożę je autem. A jak jadę sama,
        korzystam z metra albo z pociągu (jeżdżę z Ochoty do Dw.
        Wschodniego, szybciej pociągiem niż czymkolwiek).

        Pozdrawiam
        Hania
      • robertrobert1 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 27.09.07, 06:45
        To chlopie jestes pie.. jak nie mozesz sobie poradzic bez
        samochodu.
        Owszem, jak dziecko jest chore to nalezy samochodem pojechac do
        lekarza ale czy Ty wozisz chore dziecko codziennie wiec kiedy ono ma
        czas i warunki na walczenie z choroba?
        Po drugie, koleja spokojnie mozesz dojechac do centrum a tam
        wyjmujesz rower ze stojaka i te 2,5 przystanka jedziesz na rowerze.
        Proste, nie? Wierz mi, ze na takiej odleglosci nie jestes wstanie
        sie spocic ani dostac zadyszki.
        Po trzecie, zakupy mozesz robic co kilka dni.
        Tak wiec Twoje argumenty na codzienna jazde samochodem sa
        bezsensowne, nieprawdaz?
        • radiomis pytanie do varsowika 27.09.07, 11:06
          rozumiem ( a przynajmniej tak mi sie wydaje) ze Ty do pracy
          samochodem nie jezdzisz. Wracajac do domu robisz zakupy i hop do
          autobusu. Albo na jakies spotkanie po robocie - tramwajem :)
          Ja jestem leniwy. I ciesze sie, ze mam tylko 40osobowy samochod, bo
          sa tacy, ktorzy by mi zaraz wsadzili jeszcze 4 osoby. I dla mnie
          zabraklobvy miejsca...
        • nauma Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 02.10.07, 10:51
          Koleś, to ty masz coś z głową, skoro wszędzie jeździsz na rowerze. A ja, oprócz
          tego, co opisałem w poprzednim swoim wpisie, używam samochodu do pracy, muszę
          schludnie wyglądać (co przy tłuczeniu się pociągiem jest mało możliwe). Zresztą
          facet jesteś po prostu dziecinny, skoro uznajesz, że skoro coś dla ciebie jest
          najlepsze, to będzie i dla innych. Ja zaś nie zmuszam innych, żeby żyli po mojemu.
          Ps.: dzisiaj przewiozłem do roboty 200 kilo sprzętu. Następnym razem (czyli we
          czwartek) przerzucisz mi to rowerkiem. Pasi?
          • shp80 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 12.10.07, 10:04
            > Ps.: dzisiaj przewiozłem do roboty 200 kilo sprzętu.

            Wczoraj i przedwczoraj też?

            > Następnym
            > razem (czyli we czwartek) przerzucisz mi to rowerkiem. Pasi?

            Dlaczego wg Ciebie przewożenie raz na tydzień 200kg sprzętu dyskwalifikuje używanie roweru w inne dni? Ja też czasami muszę skorzystać z samochodu, bo samym rowerem pewnych rzeczy nie da się zabrać. Wśród moich znajomych są osoby, których praca polega na jeżdżeniu samochodem (np. ciężarówkami), a nie przeszkadza im, by do pracy dojeżdżać rowerem. Oczywiście możesz dojeżdżać, czym ci się podoba, ale pisanie, że rowerem się nie da, bo raz na jakiś czas coś tam przewozisz ciężkiego, jest argumentem raczej mało trafnym.
    • Gość: uburama bo niczym innym nie da się oddychać IP: *.acn.waw.pl 14.09.07, 13:28
      • malgoszac Re: bo niczym innym nie da się oddychać 14.09.07, 17:48
        Ja mam doswiadczenia z zachodnia komunikacja - i niestety w
        Polskich, w tym warszawskich warunkach nie da sie normalnie
        funkcjonowac. Powiem szczerze: nie korzystam z komunikacji
        miejskiej, bo:
        1. ludzie smierdza (moze nie zawsze, ale czesto - szczegolnie w
        lecie) i to bez rozroznienia na przyjezdnych i miejscowych
        2. w autobusach w godzinach szczytu jest tlok - co pogarsza jeszcze
        warunki opisane w pnk. 1
        3. w lecie jest za goraco - mozna wykorkowac
        4. w zimie jest za zimno - rece mi grabialy
        5. pomimo korkow do pracy dojezdzalam w takim samym czasie
        metrem/autobusem co i samochodem
        6. jak ktos mnie rano wqrzy to mam caly dzien zepsuty - wiec wole
        juz jechac sobie sama w cieplym/klimatyzowanym samochodzie i tyle
        7. lubie prowadzic samochod
        8. Korki robia sie nie tylko przez samochody, ale i dzieki malej
        przepustowosci warszawskich ulic, braku np pasow do poruszania sie
        dwustronnego itp...

        Jesli chodzi o rower - to co innego podjechac do roboty w takiej
        malej Kopenhadze (15-20min i jestes na miejscu) a co innego zasuwac
        w garniaku przez godzine do centrum z ursynowa.
    • dos-ka Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 14.09.07, 18:06
      a my tylko możemy uzbroić się w cierpliwość, bo tych ludzi też nie
      zmienimy. Więc zastanówmu się czy warto się tym przejmować, na korki
      nie mamy wpływu, na tych ludzi nie mamy wpływu... uch


      <a href="psychologyconsulting.info"; target="_blank">Pomoc
      psychologiczna i psychoterapia - depresja, stres, nerwice,
      kryzysy</a>
      • Gość: Hania Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.07, 09:56
        dos-ka napisała:

        > a my tylko możemy uzbroić się w cierpliwość, bo tych ludzi też nie
        > zmienimy. Więc zastanówmu się czy warto się tym przejmować, na
        korki
        > nie mamy wpływu, na tych ludzi nie mamy wpływu... uch
        >

        No, na korki mamy trochę wpływ. Z ludźmi rzeczywiście jest gorzej.
        Może jak ruszą kolejne stacje metra, skończą się remonty i ludzie
        docenią transport miejski, skończą się też bezmyślne
        podróże "brykami", jak to niektórzy mówią. Trzeba być optymistą.
        • robertrobert1 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 17.09.07, 20:09
          Gość portalu: Hania napisał(a):


          > Może jak ruszą kolejne stacje metra, skończą się remonty i ludzie
          > docenią transport miejski, skończą się też bezmyślne
          > podróże "brykami", jak to niektórzy mówią. Trzeba być optymistą.

          Ja nim nie jestem gdy widze tysiace kierowcow wyjezdzajacych z
          Ursynowa. Po jakiego diabla maja metro?
          • Gość: Hania Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.07, 09:36
            No cóż, tak jak ktoś wyżej napisał, dla wielu ludzi samochód to
            synonim luksusu i jakieś dziwne dowartościowanie. Ja dziś jechałam
            do pracy tramwajem i jakoś nie mam kompleksu niższości...
          • Gość: MK Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: 83.238.100.* 20.09.07, 12:36
            A metro dojeżdża np na Wolę, Ochotę i Pragę... Metro dojeżdża do
            Centrum i na Żoliborz. Jeśli jedzie się do którejś z innych
            dzielnic - najczęściej dojazd samochodem wychodzi krócej - bo często
            trzeba dostać się do metra i od metra. Mieszkam na tzw Zielonym
            Ursynowie - muszę najpierw podrzucić młode do szkoły, a potem na
            Pragie. Dojazd bez samochodu zajmuje mi ok 30 minut więcej w jedną
            stronę - czyli codziennie 60 minut oszczędzam, (tygodniowo - 5
            godzin). Zważywszy, że wracając robię zakupy (nie mam sklepu po
            drodze od przystanków)- oszczędzam dużo więcej czasu - ok 7-8
            godzin.
            • Gość: Majka Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.07, 13:33
              Kilka osób napisało, że w przeciwieństwie do niezmotoryzowanych płacą podatki na
              budowę dróg. Toż to wierutna bzdura. W polskim systemie podatkowym wyłącznie
              wpływy z akcyzy na alkohol przeznaczane są na zwalczanie alkoholizmu, wszystkie
              pozostałe wpływy z podatków rozdzielane są według potrzeb, nie jest więc tak, że
              tylko zmotoryzowani płacą podatki na budowę i modernizację dróg ani że to
              właśnie z wpływów z podatku drogowego się to robi. Poza tym nie można zapominać
              o obywatelach, których działki wywłaszczono pod budowę dróg. Można wręcz
              powiedzieć, że to oni tracą najwięcej pieniędzy na budowę dróg, bo gminy
              wykupują działki za ceny znacznie poniżej wartości rynkowych. Nie wiem, czy
              którykolwiek "władca szos" stracił na podatek drogowy milion złotych, bo tyle
              średnio tracą właściciele dużych działek w Warszawie.
              • Gość: płyń z Wisłą! Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.07, 14:30
                > Kilka osób napisało, że w przeciwieństwie do niezmotoryzowanych płacą podatki na
                > budowę dróg. Toż to wierutna bzdura. W polskim systemie podatkowym wyłącznie
                > wpływy z akcyzy na alkohol przeznaczane są na zwalczanie alkoholizmu, wszystkie
                > pozostałe wpływy z podatków rozdzielane są według potrzeb, nie jest więc tak, że
                > tylko zmotoryzowani płacą podatki na budowę i modernizację dróg ani że to
                > właśnie z wpływów z podatku drogowego się to robi.
                Nieprawda, wydatki na drogi są ustalane w budżecie nako % od wpływów z akcyzy paliwowej. Reszta akcyzy się rozchodzi na inne zadania.
                Samorządy otrzymują subwencje na drogi. Dany samorząd może wydać na drogi więcej niż wynosi subwencja, ale nie zmienia to faktu że z akcyzy ledkie kilkanaście % idzie na drogi a więc kieorwcy płacą znacznie znacznie więcej niż wydaje rząd i samorządy razem wzięte.
                www.polskieustawy.com/print.php?actid=3351&lang=&adate=20070505
                • Gość: Majka Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.07, 17:54
                  Radzę zauważyć, jak niewielki procent z wpływów z akcyzy na paliwa pojazdów
                  silnikowych przeznaczany jest na budowę i modernizację dróg. Poza tym w
                  odniesieniu do Warszawy większość dróg ma charakter gminny, a nie wojewódzki czy
                  krajowy. W związku z tym ich modernizacja i utrzymanie są finansowane z budżetu
                  gminy. Pieniądze z subwencji drogowej nie muszą być przeznaczone na drogi, tylko
                  dotacja musi być przeznaczona na wyznaczony cel. Subwencja, mimo iż ma w nazwie
                  cel (np. subwencja drogowa, subwencja oświatowa) równie dobrze może być użyta
                  jako finansowanie budowy ratusza. Jednak w zdecydowanej większości przypadków
                  subwencję drogową przeznacza się na budowę dróg. Warto dodać, że gdyby nie
                  środki unijne nie sposób byłoby wybudować czy wyremontować jakąkolwiek drogę.
                  Nie jest więc tak, że tylko kierowcy sponsorują budowę dróg.
            • robertrobert1 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 26.09.07, 09:12
              Gość portalu: MK napisał(a):

              > Mieszkam na tzw Zielonym
              > Ursynowie - muszę najpierw podrzucić młode do szkoły, a potem na
              > Pragie. Dojazd bez samochodu zajmuje mi ok 30 minut więcej w jedną
              > stronę - czyli codziennie 60 minut oszczędzam,

              Strasznie jestes "rozjezdzony". A czy nie lepiej byloby tak sie
              zorganizowac aby wszystko miec w jednej dzielnicy?
              • Gość: należymisię Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 09:33
                Nie będziesz mi dyktować gdzie odwożę dzieci do szkoły. Mam samochód
                to mi sie należy.
                • robertrobert1 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 26.09.07, 19:17
                  Gość portalu: należymisię napisał(a):

                  > Nie będziesz mi dyktować gdzie odwożę dzieci do szkoły. Mam
                  samochód
                  > to mi sie należy.

                  Raczej powinienes powiedziec " to sobie nimjezdze". Tylko czy nie
                  szkoda czasu dzieci, ktore marnuja w korkach.
              • Gość: vladcs Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.era.pl 03.10.07, 11:13
                Ale dziecinadę odstawiasz. Najlepiej miejsce pracy sobie przenieść o
                kilka dzielnic.
    • Gość: samochodowiec Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.aster.pl 25.09.07, 23:36
      Wożę (za własne pieniądze) powietrze, bo może mam odciski i nie
      chcę stać, jesli mogę wygodnie siedzieć; bo nie chcę przebywać w
      smrodzie, jeśli mogę czuć ulubione perfumy; bo nie życzę sobie być
      miażdżona drzwiami przez nieuważnego/złośliwego kierowcę i deptana
      przez tłum. Jadę do domu godzinę, ale w komfortowych warunkach. To
      mój wybór, mam do tego prawo, tak jak użytkownicy komunikacji
      miejskiej mają prawo do chodzenia pieszo, jeśli transport publiczny
      jest dla nich zbyt wolny.
      Mój samochód znacznie mniej zanieczyszcza środowisko, niż setki
      plastikowych opakowań zużywanych co miesiąc przez dbającego o to
      środowisko pasażera komunikacji miejskiej.
      Ewentualnie mogę przesiąść się do taksówki, która jeździ BUS-pasem -
      czy ona mniej zanieczyści środowisko niż mój samochód? A jeśłi
      taksówki zablokują BUS-pas - zlikwidować pas czy taksówki?
      Odnoszę wrażenie, że część Forumowiczów posługuje się logiką pani,
      która wypowiadała się w jakiejś wiosce, dlaczego popiera pewną
      partię: bogaci mają dużo i trzeba im to zabrać (w którejś z
      dzisiejszych gazet).
      • Gość: Hania Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 09:14

        Odpowiadasz na:
        Gość portalu: samochodowiec napisał(a):

        > Wożę (za własne pieniądze) powietrze, bo może mam odciski i nie
        > chcę stać, jesli mogę wygodnie siedzieć; bo nie chcę przebywać w
        > smrodzie, jeśli mogę czuć ulubione perfumy; bo nie życzę sobie być
        > miażdżona drzwiami przez nieuważnego/złośliwego kierowcę i deptana
        > przez tłum. Jadę do domu godzinę, ale w komfortowych warunkach. To
        > mój wybór, mam do tego prawo, tak jak użytkownicy komunikacji
        > miejskiej mają prawo do chodzenia pieszo, jeśli transport
        publiczny
        > jest dla nich zbyt wolny.

        Sam w sobie transport publiczny nie jest wolny - czasem spowalniają
        go bezmyślni kierowcy, którzy muszą 500 m do pracy podjechać
        samochodem, żeby przewieźć teczę z kilkoma dokumentami.

        > Mój samochód znacznie mniej zanieczyszcza środowisko, niż setki
        > plastikowych opakowań zużywanych co miesiąc przez dbającego o to
        > środowisko pasażera komunikacji miejskiej.

        Wypraszam sobie. Ja mam samochód, ale korzystam głównie z
        komunikacji miejskiej i jakoś produkcja zanieczyszczeń przeze mnie
        nie wzrosła. Za to często obserwuję kierowców, wyrzucających przez
        okno różne rzeczy (pety, gumy do żucia, opakowania po słodyczach).

        > Ewentualnie mogę przesiąść się do taksówki, która jeździ BUS-
        pasem -
        > czy ona mniej zanieczyści środowisko niż mój samochód? A jeśłi
        > taksówki zablokują BUS-pas - zlikwidować pas czy taksówki?

        BUS pas jest dla autobusów, prawda? A co to za różnica czy
        pojedziesz jednym samochodem czy drugim? Faktycznie,
        zanieczyszczenie będzie takie samo, tylko tu nie o taką alternatywę
        chodziło. To tak jakbyś proponował "puszczę bąka u państwa w salonie
        a jak wam się nie podoba, to w kuchni".

        > Odnoszę wrażenie, że część Forumowiczów posługuje się logiką pani,
        > która wypowiadała się w jakiejś wiosce, dlaczego popiera pewną
        > partię: bogaci mają dużo i trzeba im to zabrać (w którejś z
        > dzisiejszych gazet).

        Odnoszę wrażenie, że posługujesz się dość marną logiką, bo nikt tu
        nie mówi o zabieraniu. Napisałam wyżej, że sama korzystam z auta,
        gdy muszę -wiadomo, dzieci, czasem trzeba coś cięższego przewieźć
        itp. Ale ponieważ mam dość sensowną komunikację miejską, chętnie z
        niej korzystam i wcale nie czuję się jak ograbiona przez motłoch
        bogaczka. Po prostu czasem trzeba spojrzeć dalej niż czubek własnego
        nosa.
      • robertrobert1 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 26.09.07, 09:19
        Mylisz sie. Twoja ideologia jest inna od ideologii owej pani. Ty
        patrz przez pryzmat tylko wlasnej wygody i luksusu, na ktory cie
        stac. Jestes po prostu egoistka! Za nic masz dobro spoleczne! Jesli
        meczy cie chodzenie i stanie zawsze mozesz wybrac inny alternatywny
        srodek komunikacji niz samochod...rower, skuter, motor a idealem
        byloby gdyby naped skuteru czy motoru byl ekologiczny czyli
        elektryczny. Jak mniemam Twoje autko nie ma napedu elektrycznego,
        nieprawdaz?
        • Gość: Jacek Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.subscribers.sferia.net 26.09.07, 10:25
          Wożą powietrze, ponieważ mają na to ochotę, chcą wygodnie w ciepłym
          ze swoją muzyką dojechać do pracy, a Ty możesz sobie najwyżej
          trzepiąc kolankiem o kolanko popatrzeć na taką osobę albo też w
          ciepłym fajnym autku pojechać. Nie bardzo rozumiem co Ci do tego...
          • Gość: xiexie Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: 88.220.32.* 26.09.07, 14:59
            Nie chodzi o to czy mogą, czy nie. Raczej o to czy muszą. Przedkładanie
            egoistycznego myślenia we wszystkich aspektach życia jest uciążliwe dla ogółu. W
            efekcie żyje nam się gorzej natrafiając co chwila na przejawy nieżyczliwości.
            • Gość: leoniara Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.aster.pl 26.09.07, 18:56
              niech wożą powietrze, ale na każdej trasie bus pas i policja co 300 metrów dla
              tych, którzy nie wiedzą co to jest:)
          • robertrobert1 Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 26.09.07, 19:20
            Gość portalu: Jacek napisał(a):

            > Wożą powietrze, ponieważ mają na to ochotę, chcą wygodnie w
            ciepłym
            > ze swoją muzyką dojechać do pracy, a Ty możesz sobie najwyżej
            > trzepiąc kolankiem o kolanko popatrzeć na taką osobę ...

            ... a owszem, patrze i jade dalej.

            >...albo też w
            > ciepłym fajnym autku pojechać.

            Chyba raczej postac i frustrowac sie, ze wypalam benzyne, ze
            niezdaze do pracy, ze po raz kolejny nie bede mogl tyle rzeczy
            zrobic po pracy, ze musialem wstac o godzine wczesniej...
            • allija Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 30.09.07, 01:47
              Jeżdżę rowerem i samochodem. Kiedy mam wolny dzień wsiadam na rower
              i jade do pbliskiego lasu. Jest fajnie, zapach lasu, miłe zmeczenie.
              A teraz próbuje zobaczyc siebie wsiadającą na rower w butach na
              obcasach, spodnicy, z teczką pełna dokumentów i torebka zawieszona
              na szyi /bo gdzie?/. Po czym później spoconą i lekko ubłoconą /lub w
              wersji bardziej optymistycznej -zakurzoną/ dzielnie pracującą przez
              następne parę godzin.
              Poniewaz jest to obraz troche paranoiczny wiec z reguły wsiadam do
              samochodu. I wożę powietrze bo tak jest mi wygodniej. Po to kupiłam
              samochód zeby było mi wygodniej, nie odwrotnie.
              A do centrum jeżdże metrem, które mam pod nosem. Bo tak jest mi
              wygodniej, nie chce mi sie szukac miejsca do parkowania czy czekac
              na sposobność zmiany pasa kiedy potrzebuję.
              Tak więc każdy robi tak jak mu pasuje i jeśli nie łamie przepisów to
              nikomu nic do tego.
              Jeśli ktos chce siedzieć w pracy przepocony i nieświeży po
              przjażdżce rowerowej to jego sprawa, jeśli chce podróżować
              zatłoczonym autobusem to tez jego sprawa, ja chce jeździc swoim
              samochodem i to jest moja sprawa.
              Cała reszta zaś np. sprawa korkow, jakość i przejezdność ulic to
              sprawa władz miasta, która dostaje na to nasze pieniadze a my
              powierzamy im je z ufnoscią, że potrafią rozwiazać nasze problemy.
              Mało tego, płacimy im za to pensje i to niemałe, tak więc są na
              naszym utrzymaniu i maja nam służyć swoja pracą.
              Tak więc wszystkie pretensje należy kierowac do nich a nie do
              kierowców, którzy korzystaja ze swoich samochodów.
              I tu mała dygresja, jeśli u mnie w firmie ktos źle pracuje to, po
              prostu, zostaje zwolniony.
              A cała ta dyskusja jest chora, bo niby kto do kogo i o co ma
              pretensję? że ludzie jeżdżą swoimi samochodami? a niby po co je
              kupili?
              • varsovik nikt nikomu nie każe jeździć na rowerze 01.10.07, 18:58
                Chodziło mi o to, że nie zawsze TRZEBA jechać samochodem (zwłaszcza jeśli się
                nie dojeżdża daleko i nie ma nic do wiezienia) i MOŻNA pojechać transportem
                miejskim, co usprawnia znacznie ruch, bo są mniejsze korki. Jasne, że jak mam
                samochód, to mnie stać i nikomu nic do tego, tylko jak się pobuduje reszta
                osiedli przy jeszcze nie otwartych stacjach metra, a każdy z mieszkańców
                wsiądzie we własne i należące mu się auto, to do następnego dnia nigdzie nie
                dojedzie. Ja też bym nie wsiadł na rower do pracy, odpada. Ale i auta nie biorę,
                bo nie muszę, chociaż je mam i też moja sprawa, kiedy jeżdżę. Mam też
                świadomość, że wyświadczam przysługę paru palantom, których na podobny gest nie
                stać, ale najwyraźniej nie każdy musi mieć olej w głowie. Wystarczy w silniku.
                • allija Re: nikt nikomu nie każe jeździć na rowerze 03.10.07, 22:12
                  No ale przecież sasiadka nie musiała ci tłumaczyc szczegółów swojej
                  podróży, moze akurat chciała zrobic przy okazji jakies zakupy i
                  wygodniej jej było samochodem. A może miała jeszcze inny powód?
                  Nie wątp w ludzi, moja koleżanka mieszkająca na tarchominie bardzo
                  czesto dojeżdża do pracy na mokotowie autobusami. Bo taki dojazd
                  trwa krócej niż własnym samochodem i nie spóźnia sie.
                  Ale ja bardzo często kończe pracę ok północy i samochód jest mi
                  niezbędny. To nie znaczy, ze każdy kto widzi mnie w samochodzie na
                  zatłoczonej ulicy musi sie od razu pukac w czoło tylko dlatego, że
                  obok biegnie linia metra.
                  • varsovik allija 03.10.07, 23:32
                    Rozumiem Twoje stanowisko, ale moja sąsiadka była mi uprzejma wszystko dokładnie
                    wyjaśnić. Jej stanowisko jest następujące:

                    1. Korki tworzą inni ludzie, jeżdżący samochodami - ona nie.
                    2. Nie będzie jechała autobusem, bo nie chce jej się stać, a nie zawsze jest
                    miejsce siedzące.
                    3. To że nie ma gdzie zaparkować samochodu, jest winą innych kierowców, którzy
                    niepotrzebnie brali auta. Jej samochód potrzebny, innym nie.

                    Ostatnio zaczęła narzekać na podwyżki cen benzyny, hehehe.


                    A co do Twojego ostatniego zdania: nie napisałem nigdzie, że koniecznie trzeba
                    jeździć tylko transportem miejskim a kazdy, kto tego nie robi, jest głupkiem. Ja
                    uważam sąsiadkę za przygłupią z powodu jej stanowiska "inni mają rezygnować dla
                    mnie a ja nie" a nie dlatego, że jeździ autem. Sam rozumiem że w wielu
                    przypadkach nie da się bez niego obejść. Ale również w wielu się da, wszystko
                    jest indywidualnie uwarunkowane.
    • varsovik chyba nie 01.10.07, 20:20
      Jest idiotką, ale tego chyba nie leczy się przez jazdę samochodem.
    • nautilus.pompilius Re: chyba nie 03.10.07, 12:00
      Słusznie. Czemu ma się ułatwiać życie prolom, których nie stać na samochód? To,
      czy wy do waszej manualnej roboty będziecie jechać dłużej, nie ma w sumie znaczenia.
      • Gość: Nika Re: chyba nie IP: *.acn.waw.pl 03.10.07, 14:15
        Podejrzewam, że większość Warszawiaków stać na samchód (lepszy bądź
        gorszy). To, że kogoś stać nie oznacza, że musi nim jeździć (kość
        słonową też byś kupił jak by Cię było stać?). Mentalność nuworyszy,
        którzy się "dorobili" w "wielkim" (i zakorkowanym) mieście. Jakby
        byłow Was stać na helkopter to co innego ;-) I co z tego, że Was
        stać? A stać Was na alergię, astmę i raka skóry (dziura ozonowa)
        powodowaną przez spaliny z Waszych gratów stojących w korkach?
        Dla wyjaśnienia - minie też stać - mam samochód duży, wygodny i
        klimatyzowany - używam go do wypadów za miasto - na codzień jeżdzę
        metrem i tramwajem.
        Podziwiam jeżdzących rowerami!!! Mnie nie stać na taką odwagę, w
        mieście pełnym chamów w samochodach (ale ich stać!!)
        • Gość: bolo Re: chyba nie IP: *.acn.waw.pl 03.10.07, 14:26
          Odwaga odwagą, ale jest jeszcze sprawa opłacalności.
          Jeśli ktoś samochodem dociera w 0.5 godziny a rowerem w 2 godziny
          (a stać go na paliwo i ma gdzie parkować), to zaczynam podejrzewać
          głupotę i maniactwo i nic pozatym.
          • varsovik Re: chyba nie 03.10.07, 23:34
            Gość portalu: bolo napisał(a):

            > Odwaga odwagą, ale jest jeszcze sprawa opłacalności.
            > Jeśli ktoś samochodem dociera w 0.5 godziny a rowerem w 2 godziny
            > (a stać go na paliwo i ma gdzie parkować), to zaczynam podejrzewać
            > głupotę i maniactwo i nic pozatym.

            Wprawdzie ze względu na strój i takie tam nie pojadę nigdy do pracy na rowerze,
            ale dziś stałem w takim korku, że proporcje czasowe byłyby odwrotne od przez
            Ciebie zaproponowanych :)
          • shp80 Re: chyba nie 12.10.07, 10:45
            Gość portalu: bolo napisał(a):

            > Odwaga odwagą, ale jest jeszcze sprawa opłacalności.
            > Jeśli ktoś samochodem dociera w 0.5 godziny a rowerem w 2 godziny
            > (a stać go na paliwo i ma gdzie parkować), to zaczynam podejrzewać
            > głupotę i maniactwo i nic pozatym.

            Hmm... Dwie godziny na rowerze, to dla przeciętnej osoby oznacza przejechanie minimum 30km. Ponieważ przeciętne osoby raczej nie spędzają tyle czasu na dojeżdżaniu rowerem do pracy, sądzę, że ci, którzy jednak nim dojeżdżają, przez 2 godziny są w stanie zrobić 40, 50, a czasem pewnie i 60km. Jest to odległość spora - również, jak na samochód (mi by się np. nie chciało dojeżdżać codziennie 50km w jedną stronę do pracy - nawet samochodem - i najpewniej albo poszukałbym innej pracy, albo poszukałbym innego lokum).
            Ja mam do pracy niecałe 2km (zdarza się czasem, że muszę do niej jechać dwa razy dziennie) i najczęściej dojeżdżam rowerem. Przy spokojnym tempie zajmuje mi to 7 minut. Przy szybszym (ale bez szaleństw), 5 minut. Samochodem, z tej racji, że droga okrężna (ok. 1km więcej), dojeżdżam w 8 minut (korków na mojej drodze w zasadzie nie ma). W obu przypadkach liczę czas od drzwi do drzwi.
            Mój zmiennik, który do pracy ma równie blisko, jak ja, jeździ tylko samochodem. Komunikacja miejska w zasadzie nie funkcjonuje. W zimie jego czas dojazdu wynosi 15-25 minut (w zależności od stopnia zamrożenia szyb ;], tyle samo, co piechotą, samochód nawet nie zdąży mu się porządnie rozgrzać, a już musi wysiadać.. Rower traktuje, jak większość Polaków - bardziej jako rozrywkę, odskocznię, a nie potencjalny środek transportu.. Cóż.. Jego czas.
            • shp80 Re: chyba nie 12.10.07, 11:02
              Jeszcze jedno.. Żebym samochodem w pół godziny zrobił tyle, co rowerem robię zazwyczaj we dwie, musiałbym mieć _średnią_ prędkość na poziomie 90-100km/h... Mało prawdopodobne raczej..
    • Gość: odpowiedź bo są głupi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.07, 09:48
    • Gość: no bo... ...ludzie w mieście jeżdżą komunikacją miejską... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.07, 09:39
      ...a wiocha furami.
      • Gość: płyń z Wisłą! Re: ...ludzie w mieście jeżdżą komunikacją miejsk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.07, 10:08

        RESENTYMENT - FRYDERYK NIETZSCHE

        Naturę resentymentu najlepiej wyłożyć za pomocą przypowieści o lisie, który miał apetyt na słodkie winogrona. Cóż z tego, gdy winogrona wisiały zbyt wysoko. Lis tak wysoko nie sięgał. Aby się jakoś pocieszyć, wmówił sobie, że winogrona są kwaśne. Wszystkich zaś, którzy twierdzili, że jest inaczej, uznał za kłamców.

        Resentyment polega na odwróceniu - "przewrocie" - porządku wartości. Wartości wyższe zostają uznane za wartości niższe, a niższe za wyższe. To, co jest słodkie, staje się gorzkie, a to, co gorzkie, staje się słodkie. Skąd się to bierze? Ze słabości. Lis nie przyznaje się do tego, że jest mały, wiadomo przecież, że lisy są wielkie. Zamiast uznać prawdę, mści się na porządku wartości i przewraca go do góry nogami. Ale zemsta na porządku wartości jest w istocie rzeczy zemstą na ludziach tego porządku. Chodzi o to, by zmieniwszy porządek, pierwsi byli ostatnimi a ostatni pierwszymi.

        [..]
        Twórczość resentymentu jest w istocie rzeczy twórczością zawiści. To zawiść poniża innych, by wywyższyć siebie. Jakże "twórcza" jest nieposkromiona zawiść! Ile ukrytych "prawd" o człowieku może odsłonić! Ile kroków przedsięwziąć, żeby się bronić przed "wrogiem"! Pozornie zawiść oddala człowieka od człowieka, nie pozwala go pojąć, w gruncie rzeczy jednak wiąże i zniewala.

        Jak rodzi się zawiść? To bardzo interesujące. Oto nasz lis nosi w duszy widok szpaka, który choć niepozorny, a jednak... sięga wyżej. Człowiek także nosi w sobie swoje "drugie Ja" - jakiś ideał samego siebie - z którym bezustannie porównuje i mierzy swoje realne Ja. Ono - to drugie idealne Ja - spędza sen z jego powiek, prześladuje go, poniża i unicestwia. Niekiedy może dojść do tego, że Ja idealne zupełnie zasłoni Ja realne: człowiekowi wydaje się wtedy, że zawsze jest taki, jaki być powinien. Wtedy - koniec wewnętrznych prześladowań! Wtedy człowiek żyje w świecie fikcji, porusza się w jakimś pół-śnie. Nagle przychodzi wstrząs: idealne wyobrażenie siebie napotyka przed sobą na swój odpowiednik. Oto moje "drugie Ja"! "To ten" - myśli klasowy prymus, widząc kolegę, który także dobrze się uczy. "To ta" - czuje dziewczyna, gdy napotka inną dziewczynę, która może zainteresować jej chłopaka. Lis przeczuł "swojego szpaka" i uruchomił mechanizm obronny - "bezinteresowną" zawiść.

        Resentyment jest właśnie mechanizmem obronnym świata fikcji. Resentyment manipuluje hierarchiami wartości, odwraca je i przewraca, nagina do mniej lub bardziej indywidualnych potrzeb, po to tylko, aby móc powiedzieć, że "szpak mimo wszystko nie jest święty". Ktoś wprawdzie zachował się wspaniale podczas wojny, ale... bije żonę. Ktoś inny był więziony przez komunistów, ale... nie ma ślubu kościelnego. Ktoś zrobił wiele dla pojednania narodów, ale... ma zbyt luksusowy samochód. Tamte miary wartości są nieważne, ważna jest ta, którą ja stosuję! Na tej zasadzie litość znalazła się na szczycie ideałów.

        fragment z: [Ks. Józef Tischner
        SIOSTRA FAUSTYNA I FRYDERYK NIETZSCHE
        Z cyklu: Kapłan na manowcach]
        • varsovik nietschego sobie ten cytat 09.10.07, 19:32
          Obawiam się jednak, że sytuacja nie ma przełożenia na opisaną w wątku.
        • Gość: płyń z kostką wc Re: ...ludzie w mieście jeżdżą komunikacją miejsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.07, 09:25
          No i facet, po co sie tak produkujesz, przeciez nikt tego belkotu
          nie bedzie czytac. To forum o sprawach miasta a nie
          chwalipiectwo "patrzcie jaki jestem inteligentny - znalazlem cytat
          filozoficzny". Lecz kompleksy intelektualne gdzie indziej.
    • gniewomierz Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? 09.10.07, 10:10
      Mam prostą receptę na samochodowe bezhołowie w naszym mieście. Jest
      to wprowadzenie zakazu lewoskrętu na obszarze całego centrum stolicy
      jak również wprowadzenie obowiązku zakupu winiet uprawniających do
      wjazdu do centrum. Cena w/w winiet powinna oscylować w granicach 100-
      150zł (miesięcznie) i skłonić część kierowców do korzystania ze
      środków transportu publicznego, podczas gdy innych do organizowania
      grup, których członkowie jeździliby jednym samochodem, zamiast wozić
      powietrze czterema. Środki pozyskane z winiet należałoby przeznaczyć
      na inwestycje w transport publiczny.
      • Gość: Ania wystarczy wprowadzić płatne parkowanie wszędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.07, 09:44
        ...i odpowiednio drożej :)))
        • Gość: tw Re: wystarczy wprowadzić płatne parkowanie wszędz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.07, 16:48
          I egzekwować Kodeks Drogowy zwłaszcza paragrafy dotyczące parkowania.
          • varsovik ano 11.10.07, 18:48
            Niestety, ekzegwowanie przepisów u nas kuleje. A szkoda.
      • Gość: Tomasz Re: po co ludzie wożą powietrze w samochodach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.07, 09:27
        gniewomierz napisał:

        > Mam prostą receptę na samochodowe bezhołowie w naszym mieście.
        Jest
        > to wprowadzenie zakazu lewoskrętu na obszarze całego centrum
        stolicy
        > jak również wprowadzenie obowiązku zakupu winiet uprawniających do
        > wjazdu do centrum. Cena w/w winiet powinna oscylować w granicach
        100-
        > 150zł (miesięcznie) i skłonić część kierowców do korzystania ze
        > środków transportu publicznego, podczas gdy innych do
        organizowania
        > grup, których członkowie jeździliby jednym samochodem, zamiast
        wozić
        > powietrze czterema. Środki pozyskane z winiet należałoby
        przeznaczyć
        > na inwestycje w transport publiczny.

        Żebyś się nie zdziwił...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka