Dodaj do ulubionych

Prasa - komunikacja zbiorowa w Warszawie i okolice

01.10.07, 02:10
Wątek do umieszczania informacji prasowych dotyczących
komunikacji zbiorowej w Warszawie i w aglomeracji warszawskiej
Obserwuj wątek
    • tomkrt Gw: Remont torów w Alejach zakończony częściowo 01.10.07, 02:12
      Remont torów w Alejach zakończony częściowo
      Krzysztof Śmietana
      2007-10-01, ostatnia aktualizacja 2007-10-01 00:39
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4535561.html
      Chociaż tramwaje wracają w poniedziałek na wyremontowane torowisko w Alejach Jerozolimskich, najwcześniej pod koniec roku przejazd arterią skróci się o kilka minut. Pasażerowie poczekają też na montaż na przystankach elektronicznych wyświetlaczy.

      W Al. Jerozolimskie wracają na razie tylko trzy linie, które tędy jeździły przed remontem: 8, 22, 24. Tymczasowo - na czas wymiany rozjazdu na pl. Zawiszy i zamknięcia odcinka do pl. Narutowicza - Alejami będą kursować także trzy inne tramwaje: 1, 32 i 46. Będą jeździć okrężnymi trasami - Wisłę przekroczą dwukrotnie - nie tylko mostem Poniatowskim, ale także Śląsko-Dąbrowskim lub Gdańskim.

      Na wyremontowanej trasie nie zobaczymy na razie niskopodłogowych tramwajów z bydgoskiej Pesy. Zaczną tam jeździć dopiero w połowie października, gdy zakończy się przebudowa torów na pl. Zawiszy w stronę Grójeckiej. Pasażerowie muszą też poczekać na obiecane skrócenie podróży w Alejach. Dzięki odpowiedniemu sterowaniu sygnalizacją świetlną tramwaj miał być uprzywilejowany. Firma Siemens, która wdraża pierwszy etap systemu zarządzania ruchem, przebuduje światła pod koniec roku. Leszek Ruta, dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego, zapowiada, że skróci to przejazd tramwaju od pl. Zawiszy do ronda Waszyngtona o ok. 5-7 minut. O blisko miesiąc opóźni się z kolei montaż elektronicznych wyświetlaczy, które mają pokazywać rzeczywisty czas do przyjazdu określonej linii. Firma Ascom ma je zamontować najpóźniej do połowy listopada. W ramach rekompensaty zaproponowała Tramwajom Warszawskim, że zainstaluje 28 wyświetlaczy, a nie 26, jak początkowo zakładano.

      Czy pasażerowie odczują zatem teraz jakąś zmianę w Al. Jerozolimskich? Na pewno w tramwaju będzie mniej huśtać, bo nowe torowisko jest idealnie równe. Poprawę odczują też okoliczni mieszkańcy, zwłaszcza ci z domów stojących w pobliżu wiaduktu mostu Poniatowskiego, którzy skarżą się na hałas. Torowisko zostało tam wyciszone. Pozostaje jednak problem głośnych tramwajów starego typu. Dopóki będą tam jeździć zaokrąglone wagony z lat 60. typu 13N, mieszkańcy nadal będą narażeni na uciążliwości.

      Nieco wygodniej będzie się wysiadać na przystankach, które zostały podwyższone. Niestety, nawet w przypadku niskopodłogowców między podłogą i przystankiem nadal jest kilkucentymetrowa różnica wysokości. Przedstawiciele Tramwajów Warszawskich tłumaczyli, że jest ona konieczna, bo w czasie śnieżnej zimy nie mogłyby się otworzyć drzwi.

      Dziś czeka pasażerów jeszcze mnóstwo innych zmian w komunikacji. Autobusy 111, 116, 122, 180, 195, 503 i E-2 znowu pojadą Krakowskim Przedmieściem koło Uniwersytetu. Zarząd Transportu Miejskiego wprowadza też sporo roszad na Ursynowie, Gocławiu czy Ochocie. Szczegóły można znaleźć na stronie internetowej www.ztm.waw.pl


      Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
    • tomkrt Gw: Pasażerowie stłoczeni jak sardynki 01.10.07, 02:13
      Pasażerowie stłoczeni jak sardynki
      Krzysztof Śmietana
      2007-10-01, ostatnia aktualizacja 2007-10-01 00:33
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4535555.html
      Nieopisany ścisk panuje w pociągach w kierunku Wołomina. Pasażerowie narzekają, że remont torowiska został fatalnie przygotowany.

      W godzinach szczytu w pociągach do Zielonki nie ma gdzie stanąć
      Najgorzej jest rano. Na niektórych stacjach, np. w Zielonce czy Ząbkach, pasażerowie nie mogą wejść do środka. - Jest tragicznie. Rozkłady zostały tak poszatkowane, że podróż pociągiem staje się koszmarem. Chyba przesiądę się do prywatnego autobusu - mówi Lucyna Karniewska z Kobyłki.

      Inni narzekają na wolne tempo robót na torach. - Niewiele się dzieje. Nie sprowadzili nawet maszyny, która znacznie przyspieszyłaby roboty. Wszystko robi się ręcznie - denerwuje się Janusz Markowski z Wołomina.

      Rzeczniczka Kolei Mazowieckich Donata Nowakowska twierdzi, że za kłopoty pasażerów jej firma nie odpowiada. - Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy. Wydłużyliśmy składy. Roboty na torach zleca spółka Polskie Linie Kolejowe. Rzeczywiście mogliby je usprawnić, po godz. 16 podobno nikogo już nie ma placu budowy - mówi.

      Przedstawiciele spółki PKP Polskie Linie Kolejowe też nie czują się winni. - Przecież Koleje Mazowieckie mogły uruchomić autobusową komunikację zastępczą, która złagodziłaby skutki remontu - twierdzi Ryszard Bandosz z regionalnego oddziału PKP PLK.

      I zapewnia, że prace prowadzone są od świtu do zmierzchu. - To zrozumiałe, że z okien pociągu czasem nie widać robotników. Ze względów bezpieczeństwa w czasie przejazdu składu prace muszą być na chwilę wstrzymane - podkreśla Bandosz. Dodaje, że do prac na linii do Wołomina i Tłuszcza nie dało się sprowadzić maszyny, która szybko wymienia podtorze, bo wzdłuż linii ułożone są kable i mogłyby zostać zniszczone.

      Dlaczego Koleje Mazowieckie nie uruchomiły zastępczego autobusu? - Bo z Wołomina czy z Tłuszcza do Warszawy nie ma dobrej drogi. Autobusy utykałyby w korkach - twierdzi Donata Nowakowska.

      Prywatni przewoźnicy autobusowi jeżdżący z Wołomina potrafią jednak wykorzystać remont torów. Część pasażerów już się do nich przesiadła. Ci, którzy nadal będą jeździć koleją, muszą się liczyć z kłopotami przynajmniej do końca listopada. Wtedy ma się zakończyć przebudowa torów z Dworca Wileńskiego do Zielonki. Tory będą przystosowane do prędkości 100 km na godz.

      Roboty na torach prowadzone są jeszcze na trzech liniach: do Legionowa, Piaseczna i Otwocka. Tam jednak ograniczenia są nieco mniejsze. W spółce Polskie Linie Kolejowe twierdzą, że prace są konieczne, żeby na tory można było wpuścić nowoczesne pociągi. Pierwsze składy mają się pojawić w przyszłym roku. Po remontach zniknie większość drastycznych ograniczeń prędkości.Teraz na niektórych odcinkach pociągi muszą zwalniać nawet do 20 km na godz.


      Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
    • tomkrt Żw: Autobusy zniszczą granit 01.10.07, 02:17
      Autobusy zniszczą granit
      autor: TOM, mz, 2007-09-30, Ostatnia aktualizacja: 2007-09-30
      www.zw.com.pl/zw2/index.jsp?place=Lead04&&news_cat_id=245&news_id=169934&layout=1&forum_id=45867&page=text
      Dziś na odremontowany odcinek Krakowskiego Przedmieścia wjeżdżają autobusy. Ciężkie pojazdy będą jeździły po nowej jezdni z granitowej kostki.

      Autobusy 111, 116, 122, 180, 195, 503, E-2 pojadą aż do Królewskiej, gdzie skręcą na trasy objazdowe. W ciągu godziny ok. 80 pojazdów przejedzie po nowej nawierzchni z jasnej kostki. – Takie podłoże w tym miejscu to był zły wybór – uważa Tomasz Markiewicz z Zespołu Opiekunów Dziedzictwa Kulturowego Warszawy ZOK. – Ruch uliczny powinien tu pozostać, ale ta kostka szybko się pobrudzi i będzie brzydko wyglądała.
      Tak duża liczba autobusów zaleje jezdnię olejem, koła na jasnym granicie zostawią czarne smugi z opon. – Puścimy tam najnowsze autobusy, które nie mają wycieków – mówi Adam Stawicki z Miejskich Zakładów Autobusowych.
      – Brud nie wnika głęboko w granit – twierdzi Andrzej Struś z firmy Bud-Net. – Aby był estetyczny, trzeba go regularnie czyścić.
      Z tym może być problem. Jak mówi wiceprezydent Jacek Wojciechowicz, miasto szuka skutecznego sposobu na oczyszczanie nowej nawierzchni. – Sprawdzamy oferty różnych firm – mówi.
      – Jest metoda na skuteczne usuwanie gum do żucia, ale nadal nie ma sposobu na plamy z oleju.
      Podobna nawierzchnia z kostki na placu Krasińskich od ciężaru autobusów jest pofałdowana i nierówna. |– Granitowa kostka jest dobrym materiałem na drogę, ale ważne jest to, co znajduje się pod nią – mówi prof. Jerzy Piłat z Politechniki Warszawskiej.
      ZDM uważa, że nawierzchnia wytrzyma. – Konstrukcja jezdni ma 110 cm grubości – mówi Urszula Nelken, rzecznik ZDM.
    • tomkrt Żw: Tramwaje jadą Alejami 01.10.07, 02:19
      Tramwaje jadą Alejami
      autor: TOM, mz, 2007-09-30, Ostatnia aktualizacja: 2007-09-30
      Od samego rana można wsiadać do tramwajów na przystankach w Alejach Jerozolimskich.
      www.zw.com.pl/zw2/index.jsp?place=Lead04&&news_cat_id=245&news_id=169933&layout=1&forum_id=45866&page=text
      Wczoraj zmodernizowaną trasę przetestowała prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. – Lubię jeździć tramwajami i często to robię, bo nie prowadzę samochodu – mówiła prezydent. – Inwestycje w publiczny transport idą pełną parą.
      Niskopodłogowy tramwaj, najnowszy nabytek Tramwajów Warszawskich, przejechał wyremontowany odcinek torów szybko i cicho. Dziś przekonamy się, czy także starsze typy tramwajów będą po nim jeździły równie sprawnie. Wykonawca remontu, firma ZUE z Krakowa, oddała do użytku torowisko miesiąc wcześniej. – Pozostały tylko roboty wykończeniowe, ale to już będziemy robili w czasie ruchu – mówi Marcin Wiśniewski, wiceprezes ZUE.
      – Zbudować trzeba sześć przystanków, posprzątać. Auta mogą poruszać się już całą szerokością Alej Jerozolimskich, a torowisko na moście zostało obniżone tak, aby mogły wjechać na nie pojazdy uprzywilejowane.
      Do 13 października ruch będzie utrudniony przy placu Zawiszy, bo wymieniane są rozjazdy. W kierunku pomnika Lotnika samochody jadą tymczasowym przejazdem przez tory, a tramwaje nie jeżdżą pomiędzy placem Zawiszy a Narutowicza. Do połowy listopada firma ASCOM ma zrobić system informacji pasażerskiej. Prezes Tramwajów Warszawskich Krzysztof Karos zapowiada rozpoczęcie naprawy torów w alei Krakowskiej.
      – Rozpoczniemy na początku listopada, od ulicy 17 Stycznia – mówi prezes. – Po naprawie nowe tramwaje będą dojeżdżały do pętli Okęcie.
    • tomkrt Rz: Zainstaluj i wyłącz, czyli szynowy "priorytet" 01.10.07, 09:40
      INWESTYCJE

      Zainstaluj i wyłącz, czyli szynowy "priorytet"
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_071001/warszawa_a_2.html
      Stolica wydała 38 mln zł na nowe torowisko na Bemowie wraz z sygnalizacją, która miała uprzywilejować tramwaje. Kiedy UE zwróciła pieniądze, system został wyłączony


      Priorytet dla tramwajów to w Unii Europejskiej standard. Na czym polega? Sterujący światłami program dostaje z czujnika pod torowiskiem informację o zbliżającym się do skrzyżowania pojeździe. Wtedy system zmienia światła na skrzyżowaniu, przepuszczając w pierwszej kolejności tramwaj z pasażerami.

      W taki system zostało wyposażonych 2,2 km nowych torów wzdłuż ul. Powstańców Śląskich i Reymonta, które zostały otwarte z wielką pompą w grudniu 2005 roku -zarządów w Warszawie komisarza Mirosława Kochalskiego. Budowa nowej linii między Bemowem a Bielanami kosztowała 38 mln zł. Połowę tej kwoty zwróciła stolicy UE.

      Pokazali Brukseli i wyłączyli

      Przywilej dla tramwajów okazał się fikcją. Kiedy dziennikarze przestali się linią interesować, urzędnicy zaczęli przy systemie majstrować. Dla wygody kierowców samochodów Biuro Inżyniera Ruchu stopniowo osłabiało priorytet dla tramwajów, aż został on zupełnie zlikwidowany w 2006 roku.

      Na wniosek specjalistów z Tramwajów Warszawskich w maju tego roku system został znowu na próbę włączony. I co się okazało?

      -Wyniki tych badań były imponujące. Dzięki ustawieniu świateł tramwaje przyspieszyły o 21 - 25 proc., podczas gdy czas przejazdu samochodów skrócił się tylko o 6 proc. -mówi Andrzej Choma z firmy Vialis, dostawcy oprogramowania.

      Te wyniki przydały się do udowodnienia urzędnikom z Komisji Europejskiej celowości i efektywności tej inwestycji.

      -To dlaczego tramwaje stoją dziś w korkach? -pytamy.

      - Bo po dwóch dniach kazali nam system znowu wyłączyć -odpowiada Choma. -Na ul. Powstańców Śląskich priorytet dla tramwajów już praktycznie nie istnieje. W Poznaniu albo Krakowie to byłoby nie do pomyślenia. Co jednak mieliśmy zrobić?

      Tramwaj stop, urzędnik jedzie

      Potrzebne do przyspieszenia tramwajów oprogramowanie kosztowało 150 tys. zł. Czy te pieniądze zostały wyrzucone w błoto?

      -Ten program był niesprawdzony, nie chcieliśmy eksperymentować na użytkownikach dróg -mówi miejski inżynier ruchu Janusz Galas. -A śrubki z priorytetem dla tramwajów nie można dokręcać w nieskończoność. Wtedy w korkach będą stały nie tylko samochody, ale i autobusy.

      Jak nieoficjalnie ustaliła "Rzeczpospolita", na wydłużenie zielonego światła dla samochodów na skrzyżowaniach z ul. Kochanowskiego i Maczka miała nalegać Bożena Zajączkowska z biura Inżyniera Ruchu mieszkająca w tej okolicy. Według naszych informacji zbyt długie zielone dla tramwaju miało utrudniać jej i sąsiadom wyjazd z osiedla. Czy z powodu tej prywaty Warszawa marnuje możliwości systemu sfinansowanego przez Brukselę? Zapytany o tę sprawę Janusz Galas stanowczo zaprzeczył. Stwierdził, że ustawienia świateł na Powstańców Śląskich nadzorował z jego urzędu dr Marek Buda, który mieszka na Ursynowie

      Ile można rozmawiać?

      O wyłączenie systemu na Bemowie zapytaliśmy wczoraj prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz. W jej imieniu odpowiedział jednak prezes Tramwajów Warszawskich Krzysztof Karos.

      - Tramwaje powinny mieć pierwszeństwo w ruchu miejskim. Nie możemy jednak paraliżować przejazdu samochodów i autobusów. W tej sprawie wciąż trwają rozmowy -zastrzegł Karos.

      "Wciąż", czyli od 2005 roku. Zapytaliśmy też Marcina Wiśniewskiego z firmy Z UE Kraków, która była głównym wykonawcą zarówno torów na Bemowie, jak i otwieranych wczoraj w Al. Jerozolimskich (patrz obok).

      - Projekt zakładał priorytet dla tramwajów, a stosowne oprogramowanie zostało zainstalowane - przyznał Wiśniewski. - Dlaczego miasto podjęło decyzję o jego odłączeniu? Raczej nie ma sensu wprowadzać przywilejów tylko na jednej trasie. System powinien objąć większy obszar -spekulował.

      Według dyrektora Zarządu Transportu Miejskiego Leszka Ruty na Bemowie i Bielanach zbyt duży okazał się ruch na poprzecznych ulicach.

      Po rozmowie z "Rzeczpospolitą" Janusz Galas obiecał, że jeszcze raz rozważy zastosowanie priorytetu dla tramwajów wzdłuż ul. Powstańców Śląskich. Wykonawca zapewnił nas, że do jego ponownego uruchomienia wystarczy kilka godzin.
      KONRAD MAJSZYK
      ----------------------
      Wpływowe lobby samochodziarzy

      Aż 81 proc. warszawiaków jest za priorytetem dla komunikacji miejskiej kosztem samochodów. Tak wynika z badań wykonanych w maju przez Politechnikę Warszawską na próbie 1,1 tys. mieszkańców stolicy. Ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz nie może się zdecydować: z jednej strony wprowadziła pasy tylko dla tramwajów na Trasie W-Z, a z drugiej - boi się włączyć priorytet na Bemowie. Tymczasem wiele polskich miast - wzorem zachodniej Europy - bez wahania stawia na transport publiczny. W Poznaniu średnia prędkość tramwaju już dziś jest o ok. 10 km/h wyższa niż w Warszawie. ¦
    • tomkrt Rz: Samorządy właścicielem WKD 03.10.07, 16:21
      TRANSPORT Warszawa bez udziałów w Warszawskiej Kolei Dojazdowej

      Samorządy właścicielem WKD
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_071003/warszawa_a_3.html
      Kupno nowych pociągów i budowę kolejnych odcinków torów zapowiada komunalne konsorcjum, które wczoraj oficjalnie przejęło od PKP podmiejską kolejkę

      Po trzech latach starań samorządowcom udało się wreszcie przejąć Warszawską Kolej Dojazdową. Zatory, tabor i infrastrukturę kolejową zapłaciły PKP 3 mln zł.

      Nowym właścicielem wukadki zostało konsorcjum złożone z Pruszkowa, Podkowy Leśnej, Grodziska Mazowieckiego, Milanówka, Brwinowa i Michałowic oraz samorządu województwa mazowieckiego.

      Z transakcji wyłamała się Warszawa. Mimo że początkowo zgodziła się kupić jedną trzecią udziałów w spółce, ostatecznie zrezygnowała. Przypadającą na stolicę pulę przejęło województwo.

      - Nie wykluczamy, że ją odkupimy, ale najpierw musimy ustalić warunki współpracy z innymi udziałowcami, tak by zagwarantować sobie wpływ na to, jak będzie się rozwijać kolejka - powiedział Michał Dąbrowski z Zarządu Transportu Miejskiego.

      W sumie 73 proc. udziałów w spółce WKD kupił samorząd województwa mazowieckiego. Na nim też spocznie główny ciężar wydatków na rozwój kolejki.

      - Na inwestycje w wukadkę mamy zarezerwowane w tegorocznym budżecie ponad 166 mln zł - zapewnia wicemarszałek Piotr Szprendałowicz. Nie ma obawy, że województwo nie zdąży wydać tych pieniędzy -mogą być wykorzystywane przez kilka lat.

      Najwięcej, bo aż 142,5 mln. zł, pójdzie na zakup taboru. - Zamierzamy kupić 13 nowoczesnych pociągów. Będą monitorowane i przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych -zapowiada Szprendałowicz. Przetarg na pociągi samorząd chce ogłosić zimą. Pierwsze wyjadą na tory w 2009 r.

      Ponad 20 mln zł przeznaczono na infrastrukturę. Aby jadąc nowymi pociągami pasażerowie mogli się czuć naprawdę komfortowo, trzeba najpierw zainwestować m.in. w stacje i modernizację torów.

      Trasa kolejki liczy dziś ok. 36 kilometrów z 28 przystankami. Samorządowcy zamierzają w najbliższych latach wybudować nowe odcinki linii: kilkukilometrowy z Komorowa lub Michałowic do Janek oraz łącznik spinający na terenie Pruszkowa wukadkę i "dużą" kolej.

      - Liczymy, że część pieniędzy na rozwój wukadki uda nam się pozyskać z funduszy unijnych -mówi Piotr Szprendałowicz.
      MICHAŁ KOZAK
      • tomkrt Gw: Nowy właściciel wukadki obiecuje nowe pociągi 03.10.07, 16:39
        Nowy właściciel wukadki obiecuje nowe pociągi
        Krzysztof Śmietana
        2007-10-02, ostatnia aktualizacja 2007-10-02 22:08
        miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4542187.html
        Warszawską Kolej Dojazdową w końcu przejęły samorządy. Pasażerowie znowu usłyszeli obietnice dużych inwestycji: szybkiej wymiany wysłużonych pociągów i remontu torów
        Popularna wukadka, która na trasie z Grodziska Maz. do Warszawy przewozi codziennie kilkadziesiąt tysięcy pasażerów, zmieniła właściciela. Należącą dotychczas do PKP kolejkę przejęły gminy leżące wzdłuż tej linii oraz samorząd Mazowsza.

        Wbrew wcześniejszym planom i ku zdziwieniu innych udziałowców do spółki nie weszła jednak stolica. I to właśnie dlatego, że poprzednie i obecne władze Warszawy zwlekały z decyzją, przekazanie kolejki znacznie się opóźniło. I to nawet o dwa lata, jak pisaliśmy w zeszłym tygodniu w "Gazecie". Rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk nie potrafił wczoraj podać przyczyn odmowy Warszawy. - To skomplikowana sprawa. Wciąż jednak rozmawiamy na temat kolejki z władzami Mazowsza - zapewnił. Leszek Ruta, szef Zarządu Transportu Miejskiego, powiedział nam, że stolica przejmie udziały w spółce, ale nieco później.

        Tymczasem już w 2005 r. ówczesny wicemarszałek Mazowsza Bogusław Kowalski (teraz wiceminister transportu) obiecał szybkie zmiany na linii WKD. - Może lepiej jest, jak coś dłużej trwa, a przez to może być lepiej dopracowane - mówił na wczorajszej konferencji prasowej poświęconej kolejce.

        Padły na niej kolejne obietnice. Piotr Szprendałowicz, obecny wicemarszałek Mazowsza, zapowiedział, że województwo, które ma 73 proc. udziałów w spółce WKD, w najbliższym czasie na kolejkę przeznaczy 166 mln zł. Najwięcej pieniędzy pochłonie zakup nowego taboru. Wysłużone 35-letnie składy mają zostać zastąpione nowoczesnymi. Do jedynego niskopodłogowego pociągu za dwa lata ma dołączyć 13 nowych. Zanim jednak zostanie ogłoszony przetarg w tej sprawie, w ciągu kilku miesięcy ma powstać tzw. studium wykonalności, czyli plan inwestycji w tabor i torowisko. Samorząd chce budować drugi tor na trasie z Grodziska Mazowieckiego do Podkowy Leśnej, co poprawiłoby częstotliwość kursów. W planach jest też budowa odnogi do Janek. Nie wiadomo jednak, czy to realna inwestycja. Byłaby niezwykle kosztowna, bo m.in. musiałaby przecinać planowaną ekspresową wylotówkę na Kraków i Katowice, która za kilka lat ominie zakorkowany Raszyn.

        W WKD myślą także o uruchomieniu kursów pociągów po istniejącym torze z Komorowa do stacji PKP w Pruszkowie. W tym przypadku również konieczne byłyby inwestycje, m.in. elektryfikacja tego odcinka oraz budowa mijanek i przystanków. W planach jest również gruntowny remont istniejących torów. Jest on konieczny, bo teraz na niektórych odcinkach, np. z Milanówka do Podkowy Leśnej, pociągi muszą zwalniać do 20 km na godz.


        Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
    • tomkrt Hybrydowe autobusy na Krakowskim Przedmieściu 04.10.07, 12:44
      KOMUNIKACJA MZA zainteresowane ekologicznymi pojazdami

      Hybrydowe autobusy na Krakowskim Przedmieściu
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_071004/warszawa_a_6.html
      Autobusowa spółka planuje kupić w dwa lata 60 ekologicznych pojazdów spalinowo-elektrycznych.


      Hybrydowy autobus na tle BUW. Oto fotomontaż jednego z producentów
      SOLARIS

      Autobusy hybrydowe dzięki połączeniu dwóch rodzajów napędu -spalinowego i elektrycznego - zapewniają o 20 - 40 proc. niższe zużycie paliwa i o 75 - 95 proc. mniejszą emisję spalin.

      Pomysł na zakup takich pojazdów pojawił się nieoczekiwanie w Miejskich Zakładach Autobusowych. Nowy prezes tej spółki Mieczysław Magierski postanowił umieścić ekologiczny tabor w projekcie strategii rozwoju MZA.

      - W przyszłym roku planujemy kupić 30 hybrydowych pojazdów, a w 2009 roku 30 kolejnych - potwierdza rzecznik MZA Adam Stawicki. -To jeden z elementów planu unowocześniania taboru, który władze spółki lada dzień przedstawią do akceptacji radzie nadzorczej i władzom miasta.

      W ciągu najbliższych lat większość zakupów MZA i tak będą stanowiły klasyczne autobusy. Dlaczego? Z powodu ceny. Przegubowy autobus niskopodłogowy jeżdżący na oleju napędowym to wydatek ok. 1,2 mln zł. Na podobny pojazd o napędzie hybrydowym trzeba już wydać ok. 1,7 mln zł (koszty zakupu zwracają się dopiero później dzięki niższym kosztom eksploatacji).

      Ekologiczne autobusy najprawdopodobniej będą jeździły po odnawianym właśnie Krakowskim Przedmieściu. - Hybrydowe autobusy na Trakcie Królewskim to bardzo ciekawy pomysł. Czekamy, aż MZA określi daty dostaw. Dopiero wtedy będziemy je mogli zaplanować w rozkładach - mówi Michał Dąbrowski z Zarządu Transportu Miejskiego.

      Ekipa Lecha Kaczyńskiego rozważała w 2005 roku puszczenie tamtędy zasilanego baterią tramwaju, a Hanny Gronkiewicz-W Altz w tym roku - elektrycznych autobusów. Niestety, obie ekipy się rozmyśliły. Efekt -w tej chwili 400-metrowym odcinkiem między Świętokrzyską i Królewską kursują zwykłe autobusy.

      Po Warszawie jeździ w godzinach szczytu ponad 1,4 tys. autobusów. Prawie 80 proc. przewozów realizuje MZA.
      Konrad Majszyk
    • tomkrt Gw: Zdążą z metrem na Euro 2012? 04.10.07, 23:56
      Zdążą z metrem na Euro 2012?
      Krzysztof Śmietana
      2007-10-04, ostatnia aktualizacja 2007-10-04 21:16
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4549431.html
      Projektanci drugiej linii metra zmienili lokalizację niektórych stacji, tak by przesiadki stały się wygodniejsze. Prace sparaliżują jednak ruch w wielu rejonach Śródmieścia i Pragi, bo przystanki będą budowane techniką odkrywkową
      - Za półtora roku zaczynamy budowę centralnego odcinka drugiej linii metra od ronda Daszyńskiego do Dworca Wileńskiego. Ten fragment powinien być gotowy przed Euro 2012 - zapowiedziała wczoraj prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas prezentacji wstępnej koncepcji inwestycji. Przygotował ją Metroprojekt wspólnie z biurem projektowym Andrzeja Chołdzyńskiego. Ponadsześciokilometrowy odcinek ma kosztować ok. 3,5 mld zł.

      Wygodniejsze przesiadki

      Projektanci ogłosili wczoraj dobrą wiadomość dla pasażerów: zmieniła się lokalizacja niektórych stacji. Przesiadki staną się nieco wygodniejsze. Wcześniej planiści miejscy zakładali, że przystanki powstaną raczej obok skrzyżowań, żeby ich zbytnio nie rozkopywać w czasie budowy. W efekcie powtórzyłaby się sytuacja, jaką mamy np. na stacji Ratusz Arsenał, do której z południowej części pl. Bankowego trzeba iść aż dwie-trzy minuty.

      Na trasie drugiej linii bezpośrednio pod skrzyżowania przesunięto jednak tylko dwie stacje: pod rondo ONZ, a także u zbiegu Świętokrzyskiej i Nowego Światu (ta będzie najgłębsza w Warszawie - aż 27 m pod powierzchnią!). Pierwszy przystanek centralnego odcinka pozostanie jednak na zachód od ronda Daszyńskiego. - Bo w tej lokalizacji ze stacji będzie korzystać więcej pasażerów. Na zachód od ronda Daszyńskiego powstaje mnóstwo inwestycji - stwierdził Chołdzyński.

      Jaki peron dla kibica?

      Konsorcjum projektowe zdecydowało też, że stacje powinny powstawać techniką odkrywkową. Dlaczego wzorem innych miast, np. Madrytu, nie można drążyć stacji tarczą? - Bo tak byłoby drożej i dłużej - odparł Chołdzyński. Jerzy Lejk, prezes Metra Warszawskiego, nie wykluczył jednak, że niektóre stacje będą drążone, np. te, które muszą się znaleźć znacznie głębiej - Nowy Świat czy Powiśle przy moście Świętokrzyskim. Budowa tej ostatniej nie będzie łatwa, bo musi powstać pod tunelem Wisłostrady. Do rozstrzygnięcia pozostaje też szerokość peronu na stacji Stadion, z której mają korzystać kibice w czasie Euro 2012.

      Metroprojekt wstępnie zakłada, że budowa centralnego odcinka zacznie się od stacji Dworzec Wileński. Dwie zmechanizowane tarcze, przynajmniej dziesięciokrotnie szybsze od wykorzystywanych na budowie pierwszej linii, będą przesuwać się w stronę ronda Daszyńskiego. Zanim powstaną tunele, muszą jednak już być gotowe w stanie surowym stacje. Wszystko po to, żeby ogromnych tarczy nie trzeba było wydobywać na powierzchnie. Ostateczna technologia budowy zostanie wybrana w czasie negocjacji z wykonawcą. Będzie wyłoniony w dość nietypowy sposób - w tzw. dialogu konkurencyjnym. Na tym etapie rozstrzygnie się m.in. wiele kwestii technicznych.

      Napięty harmonogram

      W Metrze liczą, że do podpisania umowy z wybranym konsorcjum dojdzie na wiosnę przyszłego roku. W ciągu roku ma powstać ostateczny projekt budowlany, a sama budowa ma się rozpocząć wiosną 2009 r. Prace zakończyłyby się na przełomie 2011 i 2012 r. Harmonogramu uda się jednak dotrzymać pod pewnymi warunkami. M.in. jeśli nie będzie większych opóźnień z wyborem wykonawcy i późniejszych protestów, a także, jeśli nie pojawią się większe problemy na budowie.

      Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
    • tomkrt Rz: Na Euro 2012 drugą linią metra 05.10.07, 08:38
      NWESTYCJE

      Na Euro 2012 drugą linią metra
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_071005/warszawa_a_1.html
      www.rzeczpospolita.pl/teksty/warszawa_071005/warszawa_a_1-1.F.jpg
      Ponad 3 mld zł wydatków, rozkopanie połowy miasta i obawa, czy zdążymy z inwestycją w pięć lat. Władze Warszawy z wielką pompą przedstawiły wczoraj projekt budowy centralnego odcinka drugiej linii metra. Ma być gotowy przed Euro 2012


      Kino Praha. Gasną światła, a na ekranie ukazują się satelitarne zdjęcia skrzyżowań między rondem Daszyńskiego i Dworcem Wileńskim, pod którymi do końca 2011 roku ma powstać siedem stacji centralnej części drugiej linii metra.

      - Czy zdążymy do Euro 2012? Musimy zdążyć. Nie bądźcie takiej małej wiary - tak prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz mówiła do zebranych gości.

      Z tarczą czy na tarczy?

      Według Stanisława Pęckiego -przedstawiciela projektującego linię konsorcjum Metroprojektu i AMC - najtrudniejszą częścią tej inwestycji będzie budowa stacji Świętokrzyska na skrzyżowaniu z pierwszą linią metra. Wymieniał także inne miejsca wymagające inżynierskiej wirtuozerii: > głęboką stację Nowy Świat (27 metrów pod jezdnią) > przejście pod tunelem Wisłostrady > zatopioną w podmokłym gruncie Portu Praskiego stację Stadion.

      Zaskoczenie wzbudziła jednak zaproponowana wczoraj przez inżynierów technologia budowy. Szefowie Metra Warszawskiego zapowiadali wcześniej, że druga linia powstanie przy pomocy tzw. TBM, czyli gigantycznych tarcz automatycznych drążących po 20 -40 metrów tunelu na dobę (dziś górnicy drążą w stolicy po dwa metry).

      Projektanci chcą użyć takich tarcz, ale tylko do budowy tuneli. Stacje mają już powstać metodą odkrywkową (tak dziś na ul. Kasprowicza robotnicy budują bielański odcinek pierwszej linii metra). To może spowodować zwolnienie tempa prac. Czy w ten sposób nie zmniejszamy szansy na dokończenie budowy przed Euro 2012?

      - Wręcz przeciwnie - twierdzi projektant Andrzej Chołdzyński. - W Warszawie mamy tak niekorzystne warunki geologiczne, że zastosowanie tarcz do budowy stacji wiązałoby się ze zbyt dużymi kosztami zabezpieczania budowy i ryzykiem niedotrzymania terminów.

      Objazd wirtualną obwodnicą

      Taki sposób budowy spowoduje gigantyczne utrudnienia na powierzchni. Na potrzeby inwestycji praktycznie zamknięta zostanie ul. Świętokrzyska. Nikt nie umiał jednak powiedzieć, na jak długo.

      Planiści wyrysowali wczoraj objazdy wzdłuż tzw. obwodnicy Śródmieścia: Trasą Łazienkowską, Towarową, Okopową, Słomińskiego i Starzyńskiego. Co dalej, nie wiadomo. Problem w tym, że praska część obwodnicy... nie istnieje (władze Warszawy też obiecują ją zbudować przed Euro 2012).

      Wiceprezydent miasta Jacek Wojciechowicz zapowiedział, że jeszcze w październiku Metro Warszawskie zacznie szukać wykonawcy. Budowa ma ruszyć w 2009 roku. Zaprezentowane wczoraj harmonogramy zostały wykonane na styk, tak by zdążyć przed Euro 2012. Na przykład dostawy taboru mają się skończyć w czwartym kwartale 2011 roku, a budowa linii na przełomie 2011 i 2012 roku.

      Nie brakuje sceptyków. Według Janusza Piechocińskiego z firmy konsultingowej TOR, szanse na dotrzymanie terminów są bliskie zeru, m.in. z powodu długotrwałych procedur administracyjnych i niepewnego przebiegu przetargu.
      KONRAD MAJSZYK
      ------------------------------
      Centralny odcinek drugiej linii metra to ponad 6 km torów i siedem stacji

      Inżynierowie porównywali wczoraj ten projekt, jego znaczenie i rozmach, do inwestycji II RP: budowy Gdyni i Centralnego Okręgu Przemysłowego

      Większość stacji znajdzie się bezpośrednio pod ruchliwymi skrzyżowaniami i będzie miała wyjścia na ich wszystkie strony. To spory krok naprzód. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku Metro Warszawskie proponowało umieszczenie stacji nie pod, ale obok skrzyżowań (jak na krytykowanej z powodu lokalizacji stacji Ratusz). Takie usytuowanie miało ograniczyć korki podczas budowy. Prace przy drugiej linii zaczną się prawdopodobnie od stacji Dworzec Wileński i Stadion. Każdy z podziemnych przystanków ma mieć wyjścia innego koloru. Wewnątrz zobaczymy zaś nazwy stacji wypisane przy użyciu liternictwa i grafiki w nurcie tzw. pop-artu (wymyślił je dla metra artysta Wojciech Fangor). Projektant linii Andrzej Chołdzyński zdradził - pół żartem, pół serio - że marzy mu się, by wygląd stacji centralnego odcinka drugiej linii metra konkurował pod względem estetycznym z ekspozycją Muzeum Sztuki Nowoczesnej planowanego u zbiegu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. Metro przejdzie pod Wisłą w 600-metrowym tunelu, mimo że budowa mostu byłaby znacznie tańsza. Za stacjami Rondo Daszyńskiego i Dworzec Wileński będą tory do zawracania pociągów. Obok stacji Stadion znajdzie się zaś odgałęzienie trzeciej linii w kierunku Gocławia.
    • tomkrt Kamery podejrzą pasażerów w 50 miejskich autobusac 05.10.07, 08:41
      KOMUNIKACJA Pomysły na ściganie kieszonkowców i wandali

      Kamery podejrzą pasażerów w 50 miejskich autobusach
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_071005/warszawa_a_9.html
      W przyszłym tygodniu rozpocznie się montaż kamer w 50 pojazdach największego przewoźnika w Warszawie - Miejskich Zakładów Autobusowych. Po latach wahania spółka postanowiła zainwestować w bezpieczeństwo.


      W każdym z tych autobusów będą trzy kamery: dwie obserwujące pasażerów i jedna skierowana na ulicę przed pojazdem (posłuży policji w przypadku problemów z ustaleniem sprawcy kolizji z udziałem miejskiego autobusu).

      Obraz z kamer będzie rejestrowany na twardym dysku w każdym autobusie, więc obsługa będzie mogła obejrzeć nagranie dopiero po zjeździe do zajezdni. Zdjęcia mają posłużyć do namierzania kieszonkowców i wandali oraz jako dowody w sądzie.

      -System będzie też wyposażony w urządzenia ostrzegające o zakryciu obiektywu lub próbach uszkodzenia kabli zasilających - twierdzi rzecznik MZA Adama Stawicki.

      Szefowie MZA zdecydowali, że kamery zostaną zamontowane w najnowszych nabytkach spółki: 12-metrowych solarisach z zajezdni przy ul. Woronicza, Ostrobramskiej i Kleszczowej. Mają jeździć na różnych liniach.

      Wart ponad 400 tys. zł kontrakt realizuje wybrana w przetargu firma Polgard. W tym roku MZA mają ogłosić przetarg na montaż kamer w kolejnych 50 autobusach. Przypomnijmy, że po Warszawie jeździ w godzinach szczytu ponad 1,1 tys. autobusów MZA.

      Podglądanie pasażerów to jednak nie wszystko. MZA podpisały z firmą MCX Systems umowę za ponad 900 tys. zł na urządzenia do systemu łączności między kierowcami a dyspozytornią nadzoru ruchu. Prowadzący pojazd będzie miał awaryjny przycisk, dzięki któremu w razie napadu wezwie pomoc.

      System łączności obejmie większość kursujących autobusów MZA i będzie się opierał na systemie telefonii GSM. Ratusz nie chce na razie ujawnić, na współpracę z którym operatorem telefonii komórkowej się zdecydował.
      kmaj
    • tomkrt Żw: Metro będzie jak galeria sztuki 05.10.07, 08:47
      Metro będzie jak galeria sztuki
      www.zw.com.pl/zw2/index.jsp?place=Lead04&&news_cat_id=245&news_id=170332&layout=1&forum_id=46259&page=text
      autor: TOM, mz, 2007-10-04, Ostatnia aktualizacja: 2007-10-04
      Bez kompromisów – tak określił koncepcję budowy centralnego odcinka drugiej linii architekt Andrzej Chołdzyński. Dla pasażerów oznacza to... większą wygodę i funkcjonalność.

      Wczoraj zaprezentowano uproszczony projekt koncepcyjny fragmentu nowej linii metra. Wiadomo już dokładnie, gdzie będą stacje oraz w jaki sposób będą prowadzone prace.
      Wszystkie przystanki, czyli rondo Daszyńskiego, ONZ, Świętokrzyska, Nowy Świat, Powiśle, Stadion i Dworzec Wileński ulokowane zostaną centralnie pod największymi węzłami komunikacyjnymi na trasie, a wyjścia z nich będą we wszystkich ważnych punktach – na przystankach komunikacji miejskiej i po każdej stronie ulicy. Nie będzie takiej sytuacji jak na pierwszej linii, gdzie brakuje dogodnych wyjść ze stacji, np. przy pl. Bankowym.
      Przy Świętokrzyskiej można będzie się przesiąść do pociągów jadących linią nr 1. Stacja Powiśle ulokowana zostanie pod tunelem Wisłostrady. – Dzięki temu jedno z wyjść poprowadzimy wprost nad Wisłę do pomnika Syreny – mówi Andrzej Chołdzyński, współautor koncepcji. Na stacji Stadion znajdą się rozgałęzienia torów w kierunku Gocławka i... III linii podziemnej kolejki.
      Budowa rozpocznie się od Dworca Wileńskiego. Inwestycja będzie prowadzona metodą odkrywkową, czyli w wykopie. Tunele będą drążone. Tarcza, przesuwając się w kierunku ronda Daszyńskiego, przejedzie kolejno przez wybudowane w stanie surowym stacje. Metro będzie jeździło pod Wisłą – trasa zacznie się obniżać już za rondem ONZ, a najgłębiej położoną stacją będzie Nowy Świat – aż 27 metrów poniżej ulicy.
      Projektanci chcieliby, aby cała linia była spójna plastycznie. Współpracuje z nimi artysta plastyk Wojciech Fangor. – To byłaby największa galeria sztuki współczesnej – dodaje Andrzej Chołdzyński. – Każda stacja otrzyma charakterystyczne barwy i styl komponujący się z kolejnymi.
    • tomkrt Gw: Koleją na Okęcie jak w czeskim filmie 06.10.07, 00:57
      Koleją na Okęcie jak w czeskim filmie
      Krzysztof Śmietana 2007-10-05, ostatnia aktualizacja 2007-10-05 23:00:59.0
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4553015.html
      bi.gazeta.pl/im/7/4551/z4551667X.jpg
      Stacja kolejowa na lotnisku Okęcie już wybetonowana, a czeska firma Sudop od ponad roku nie chce pokazać projektu torów, którymi dojadą tam pociągi. Zniecierpliwione Ministerstwo Transportu interweniuje u ambasadora Czech

      Szybka kolej z centrum na lotnisko to rozwiązanie znane z wielu miast Europy. Tak byłoby także w Warszawie. Żeby uniknąć stania w korkach m.in. w al. Żwirki i Wigury, na lotnisko mieliśmy się dostać w 15 minut pociągiem. Choć na Okęciu od kilku miesięcy jest już gotowa w stanie surowym podziemna stacja kolejowa, jeszcze długo nie wjedzie tam żaden skład. W nieskończoność przedłuża się bowiem projektowanie ponadpółtorakilometrowego odcinka torów - odnogi linii radomskiej.

      Czeska firma Sudop już w lipcu zeszłego roku powinna ukończyć dokumentację wartą blisko 10 mln zł. Miała z tym problemy, więc w aneksie ustalono kolejną datę - luty 2007. Projektu nie ma do dziś. - Najwyraźniej sobie nie radzą. Już im naliczamy kary finansowe. Może go wreszcie skończą - mówi Krzysztof Celiński, prezes spółki PKP Polskie Linie Kolejowe.

      Doszło nawet do tego, że Ministerstwo Transportu interweniowało w tej sprawie w ambasadzie Czech. Na spotkaniu z udziałem ambasadora, które odbyło się w tym tygodniu, projektanci zadeklarowali nowy termin - 30 listopada.

      W warszawskim biurze firmy Sudop nikt nie chciał nam podać powodów opóźnień. Prezes Celiński przypuszcza, że firma ma kłopoty z uzgodnieniami w sprawie podziemnych rur i kabli. Trzeba je będzie przekładać, bo bliżej lotniska tory mają prowadzić w kilometrowym tunelu.

      Opóźnienia z projektowaniem nowej linii już po raz kolejny przesuną termin rozpoczęcia jej budowy. Maleją więc szanse, że na lotnisko dojedziemy pociągiem w 2009 r., jak jeszcze niedawno planowano. Szykuje się też kolejne zamieszanie wokół powiększanego właśnie terminalu. Gdy w końcu dojdzie już do budowy tunelu dla kolei, trzeba będzie rozbierać spore fragmenty ułożonych niedawno jezdni, parkingu i pętli postojowej dla autobusów na Okęciu.

      Wciąż też nie wiadomo, jakimi pociągami dojedziemy na lotnisko. W porozumieniu między ratuszem, kolejarzami i portem na Okęciu zapisano, że to władze miasta zdecydują, jaki przewoźnik będzie wozić pasażerów na tej trasie. W grę wchodzą dwie możliwości. Na Okęcie dotrze Szybka Kolej Miejska, która jednak musi najpierw dokupić pociągi. Dziś ma ich tylko osiem, kursują między Pruszkowem a Sulejówkiem. Miasto może też znaleźć w przetargu innego przewoźnika, który sprowadzi nowoczesne wagony.

      Krzysztof Śmietana
    • tomkrt Żw: Woda zalewa podziemną kolej 09.10.07, 00:08
      Woda zalewa podziemną kolej
      www.zw.com.pl/zw2/index.jsp?place=Lead04&&news_cat_id=245&news_id=170615&layout=1&forum_id=46541&page=text
      autor: TOM, ar, 2007-10-08, Ostatnia aktualizacja: 2007-10-08
      Przeciekające tunele, odpadający tynk, woda między torami – to obrazek z metra. Najgorzej jest na stacjach wybudowanych niedawno. Najlepiej na tych, które powstały w Polsce Ludowej. Metro Warszawskie nie potrafi temu zaradzić.


      - Zauważyłam, że w betonowym korytku między szynami na stacji Politechnika stoi woda – mówi Agata Kamionka z Ursynowa. – Wygląda to tak, jakby spływała ze ściany, bo są na niej zacieki.
      Rdzawe plamy i łuszcząca się farba na ścianach to efekt działania wody, która przesiąka do tunelu. Władze metra próbują łatać nieszczelności. Dlatego w wielu miejscach ze ścian skuto tynk.
      Niestety, Politechnika to niejedyna stacja, na którą wdziera się woda. Na Kabatach na suficie gołym okiem widoczne są ślady usuwania zacieków, na Świętokrzyskiej woda zalewa... plakat wyborczy Marka Borowskiego. Na Polu Mokotowskim woda stoi pomiędzy torami. Ścieka po ścianach, jej ślady widać na płytkach, którymi obłożone są przejścia, a dwa miejsca przecieków na suficie zasłania ohydna dykta. Łuszczącą się farbę i odpadający tynk zobaczyć można także na Dworcu Gdańskim i innych stacjach. – Przecieki to duży problem – przyznaje Jerzy Lejk, prezes Metra Warszawskiego. – Walczymy z nimi od dłuższego czasu.
      – To nie jest łatwe – dodaje Grzegorz Żurawski, rzecznik metra. – Woda przedostaje się najczęściej przez szczeliny dylatacyjne.

      Paradoksalnie, w lepszym stanie są stacje na Ursynowie, które budowano jeszcze w PRL. Miały one być także schronami i ich konstrukcja jest solidniejsza. – Duże znaczenie mają także warunki geologiczne – dodaje Lejk.
      – Na Ursynowie stacje są w piasku, a Dworzec Gdański jest niemal cały w wodzie, bo wody podziemne są tam na głębokości trzech metrów.
      Prawdopodobnie woda będzie także na bielańskim odcinku. Tam stacje są w starorzeczu Wisły i poziom wód też jest wysoki.
    • tomkrt Gw:Nowe tramwaje na trasie dziewiątki aż na Okęcie 09.10.07, 13:16
      Nowe tramwaje na trasie dziewiątki aż na Okęcie
      Jarosław Osowski
      2007-10-09, ostatnia aktualizacja 2007-10-09 11:54
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4560086.html
      15 najnowocześniejszych przegubowych wagonów wyjedzie jednak na dłuższą trasę z Gocławka na Okęcie, a nie tylko do ul. Banacha. Od nowego roku Zarząd Transportu Miejskiego chce zaś przywrócić częstsze kursy tramwajów w godzinach szczytu
      Wczoraj ZTM podał, którędy będą jeździć tramwaje, gdy w sobotę skończy się ostatni etap przebudowy linii z Gocławka na Ochotę. Teraz zamknięty jest odcinek między pl. Zawiszy a pl. Narutowicza i obowiązują kolejne objazdy. W tym roku ich liczba była rekordowa - niektóre linie zmieniały przebieg po kilka razy.

      Przy okazji zaczęły też kursować rzadziej - co 6 lub co 12 min w godzinach szczytu, a w dodatku stadami (jeden po drugim, a potem przerwa). Rzecznik ZTM Igor Krajnow powiedział nam, że poprzedni takt (co 5 lub co 10 min) ma być przywrócony po 1 stycznia. - Musimy mieć trochę czasu, żeby porządnie skoordynować rozkłady - mówi.

      Od 13 października ZTM zamierza przywrócić większość linii na podstawowe trasy, niektóre będą jednak skorygowane: • 1 - z Annopolu przez Bródno, most Gdański, Okopową, Towarową, Grójecką na Banacha • 7 - z Kawęczyńskiej przez Targową, al. Zieleniecką, Al. Jerozolimskie, Grójecką, al. Krakowską na Okęcie • 9 - z Gocławka przez al. Waszyngtona, Al. Jerozolimskie, Grójecką, al. Krakowską na Okęcie • 16 - z Rakowieckiej przez al. Jana Pawła II, most Gdański, Jagiellońską do Żerania FSO • 23 - zostanie wycofana z Bródna i skierowana z pętli przy Ratuszowej Targową, Trasą W-Z, Młynarską, Obozową, Dywizjonu 303, Radiową, Powstańców Śląskich na Nowe Bemowo • 32 - ze Stalowej przez Trasę W-Z, Towarową, Grójecką na pl. Narutowicza • 25 - z Annopolu przez Bródno, 11 Listopada, Targową, al. Zieleniecką, Al. Jerozolimskie, Grójecką do ul. Banacha • 46 - z zajezdni przy Młynarskiej (powrót Wolską i Skierniewicką) przez Trasę W-Z, Targową, al. Zieleniecką, Al. Jerozolimskie, Grójecką do pl. Narutowicza.

      Tramwaje Warszawskie zwróciły się do ZTM, by przegubowe wagony z bydgoskiej Pesy (dziś jeżdżą na liniach 17 i 36) skierować na trasę dziewiątki. Istniały obawy, że trzeba ją będzie skrócić z Gocławka do ul. Banacha, bo Unia Europejska dołożyła się do remontu tylko tego odcinka (nowe wagony były zaś częścią kontraktu). Pasażerowie popularnej dziewiątki protestowali jednak, bo w drodze na Okęcie musieliby się przesiadać. - Dostałem wstępną zgodę w urzędzie wojewódzkim, by nowe wagony kursowały dłuższą trasą - usłyszeliśmy wczoraj od prezesa Tramwajów Warszawskich Krzysztofa Karosa.

      Producent nowych wagonów obiecywał, że całą 15 dostarczy do końca października. Jednak w sobotę na torach będzie ich prawdopodobnie tylko siedem. - Nasi kooperanci mają problemy z dostawą niektórych elementów - usprawiedliwia się Jerzy Korycki z Pesy. Nie potrafi powiedzieć, kiedy tramwaje będą w Warszawie w komplecie.


      Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
    • tomkrt Gw: Miejska kolejka na nowych trasach 11.10.07, 14:47
      Miejska kolejka na nowych trasach
      Krzysztof Śmietana, Gdańsk
      2007-10-11, ostatnia aktualizacja 2007-10-11 12:37
      Miejska kolejka na nowych trasach

      Szybka Kolej Miejska wreszcie ma szansę rozwinąć skrzydła. W połowie przyszłego roku może wzbogacić się o kilkanaście pociągów, które zaczną jeździć do Legionowa i Otwocka.
      O najnowszych planach spółki powiedział wczoraj "Gazecie" jej szef Leszek Walczak, który odwiedził targi kolejowe Trako w Gdańsku. Ratusz przyznaje, że trzeba rozwijać kolejkę, bo niepewny jest los wspólnego biletu miasta z Kolejami Mazowieckimi na całą aglomerację. Obiecywano go od wielu miesięcy, ale rozmowy utknęły w martwym punkcie.

      Nie czekając na nowy tabor, spółka SKM chce na razie wynająć stare pociągi. - Trwają rozmowy w tej sprawie. Są spore szanse na dzierżawę kilkunastu składów - mówi Leszek Walczak. Pociągi w ciągu kilku miesięcy musiałyby przejść podstawowe remonty. W optymistycznym wariancie na tory wyjechałyby w wrześniu przyszłego roku.

      Najpewniej zostaną skierowane na trasę do Legionowa i Otwocka jako uzupełnienie oferty Kolei Mazowieckich. Dla pasażerów mogą być jednak atrakcyjniejsze, bo będą tam obowiązywać bilety stołecznej komunikacji miejskiej. Władze obu miejscowości są skłonne dofinansować kursy kolejki.

      SKM chce też kupować pociągi nowoczesne. Żeby tak się stało, miasto musiałoby podpisać wieloletnią umowę ze spółką na wożenie pasażerów. Podobne porozumienia mają zostać niedługo zawarte z Metrem i Tramwajami Warszawskimi. - Dzięki długoletnim umowom banki będą mogły udzielić nam kredytu na zakup pociągów - przekonuje prezes Walczak.

      Szef Zarządu Transportu Miejskiego Leszek Ruta zapowiada, że przyszłość Szybkiej Kolei Miejskiej rozstrzygnie się w ciągu najbliższych kilku tygodni. - Najpewniej miasto podpisze długoletnią umowę z tą spółką - zapowiada.

      Na początek zostałyby zamówione nowe składy, które wyruszą na linię między centrum a lotniskiem. Wprawdzie opóźnia się budowa łącznika kolejowego do terminalu na Okęciu, ale nawet pesymiści zakładają, że nowy odcinek torów powstanie wreszcie najpóźniej w 2010 r. Prezes Walczak przygotowuje już warunki przetargu na dostawę taboru. Spółka zakłada, że przyjdzie na niego czekać około dwóch lat. Pociągi na lotnisko mają odjeżdżać z Dworca Centralnego co 15 minut. Po otwarciu lotniska w Modlinie mogłyby kursować między obydwoma portami.


      Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
    • tomkrt Żw: Wozi nas złom i jeszcze powozi 11.10.07, 22:19
      Wozi nas złom i jeszcze powozi
      autor: PIOTR SZYMANIAK , mz, 2007-10-11, Ostatnia aktualizacja: 2007-10-11
      www.zw.com.pl/zw2/index.jsp?place=Lead04&&news_cat_id=245&news_id=170892&layout=1&forum_id=46816&page=text
      Warszawiacy mają już dość jazdy wysłużonymi ikarusami i jelczami. I nic dziwnego, skoro ich stan jest tak fatalny. Pokazujemy, jak wyglądają zdezelowane wozy. Jeśli Ty również takim jeździsz, napisz do nas.


      Autobusowe trupy rdzę mają w standardzie. Prawie wszystkie wyposażone są też w pomazane i podziurawione dykty oraz poręcze, z których odpada farba. W każdym były rozcięte siedzenia, a w niektórych między drzwi (zamknięte) można było włożyć palec. Takie pojazdy wożą nas codziennie po ulicach. Co gorsza jest ich aż 613, co stanowi blisko połowę całego taboru, jakim dysponują Miejskie Zakłady Autobusowe. Jak długo jeszcze będzie nas woził złom?
      – Do 2011 roku wszystkie stare autobusy zostaną wycofane – zapowiada Adam Stawicki, rzecznik MZA.
      – Wszystkie autobusy kursujące w tej chwili są sprawne technicznie i bezpieczne dla pasażerów dzięki dużej ilości napraw głównych wykonanych w czasie wakacji – zapewnia.

      Kontrolerzy wycofują...

      Ale przeprowadzane co i rusz przez inspektorów transportu drogowego kontrole miejskich autobusów pokazują, że nie zawsze tak jest. Nie było jeszcze akcji, która nie zakończyłaby się inaczej niż zatrzymaniem dowodów rejestracyjnych kilku pojazdów.
      – Wycofywaliśmy średnio 40 proc. pojazdów – potwierdza Alvin Gajadhur, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. – Ostatnio obserwujemy umiarkowaną poprawę, ale do ideału jest wciąż daleko. Warszawie wciąż daleko jest do Poznania, po którym jeżdżą najlepsze autobusy – dodaje Gajadhur.
      Według kontrolerów, najczęściej powtarzającymi się zarzutami są wycieki płynów eksploatacyjnych, łyse opony, niesprawny system awaryjnego otwierania drzwi oraz niesprawne systemy kierowniczy i hamulcowy.

      ...i MZA także

      W lipcu MZA z dnia na dzień wycofało 50 pojazdów, które nie powinny być dopuszczone do jazdy. Zamiast kursu na złomowisko codziennie woziły pasażerów.
      Przewoźnik zapewnia, że to się zmieni. Głównie dzięki planowanym zakupom. – Do końca roku przybędzie nam 200 nowych aut, z czego 150 jest już na trasach. Na następne lata planowane są zamówienia na kolejne partie pojazdów – informuje Stawicki. – To i tak o wiele więcej niż w ciągu ostatnich czterech lat, kiedy MZA udało się zakupić tylko 80 nowych autobusów.

      Zrób zdjęcie i przyślij

      Jeśli widzisz autobus, w którym przecieka przegub, siedzenia są dziurawe, a podłoga jest systematycznie pożerana przez rdzę, zrób zdjęcie (nawet za pomocą telefonu komórkowego) i przyślij je do nas, a my przekażemy je do przewoźnika. Na listy, opatrzone numerem linii oraz numerem bocznym autobusu, czekamy pod adresem foto@zw.com.pl oraz Życie Warszawy, al. Jana Pawła II 80, 00-175 Warszawa.
    • tomkrt Polityczna dywersja w komunikacji miejskiej :-( 16.10.07, 09:24
      Bo Platforma psuje autobusy
      Bożena Aksamit
      2007-10-16, ostatnia aktualizacja 2007-10-15 19:58
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,65646,4580838.html
      Główny Inspektor Transportu Drogowego wydał polecenie: Macie dokuczać PO - opowiada inspektor wojewódzki z Gdańska

      Wiesław Lewandowski tydzień temu został zwolniony z funkcji wojewódzkiego inspektora w Gdańsku, bo "nie był aktywny i nie wykazywał się inicjatywą na zajmowanym stanowisku". Zwolnił go Paweł Usidus, który objął kierowanie Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego w lutym. Mianował go minister transportu Jerzy Polaczek (PiS). I Usidus stara się wszelkimi sposobami odwdzięczyć PiS za nominację.

      Lewandowski jest już siódmym szefem oddziału, który stracił posadę. Na pierwszy ogień poszedł Inspektorat Mazowiecki. Tam już w kwietniu Usidus wymienił wszystkich szefów.

      - Zanim nas zwolnił, na jednym z pierwszych spotkań usłyszeliśmy, że od teraz będziemy walczyć z Gronkiewicz-Waltz - mówi były inspektor z Warszawy. - Mieliśmy wykazać, że z powodu jej rządów komunikacja miejska działa fatalnie i zagraża życiu mieszkańców.

      Zielone busy GITD ruszyły na ulice Warszawy. Drogowcy kontrolowali autobusy miejskie i podmiejskie oraz taksówki. Badano trzeźwość kierowców, stan techniczny i prędkość.

      Paweł Usidus - historyk, były działacz ZChN - już w marcu ogłosił: "Ostatnie kontrole wykazały, że autobusy miejskie w Warszawie są w dużo gorszym stanie niż autobusy kursujące na liniach podmiejskich".

      - Otrzymaliśmy podobną instrukcję jak w stolicy - opowiada Wiesław Lewandowski. - W Gdańsku też rządzi Platforma. Zrobiliśmy zaleconą przez Usidusa kontrolę. Zabraliśmy jeden dowód rejestracyjny, nałożyliśmy kilka kar, ale on nie był zadowolony. - Pytał: "Nie chce pan dokuczyć Platformie?". Odpowiedziałem: "Co mam robić, takie były wyniki kontroli".

      Innym razem się chwalił: "A w Warszawie udało się dokopać Gronkiewiczowej".

      Wojna podjazdowa w Warszawie

      W sierpniu na szkolenie do stolicy ściągnięci zostali inspektorzy z innych oddziałów - pół setki funkcjonariuszy. Kontrolowali autobusy, taksówki oraz ciężarówki.

      Po akcji Radio RMF podało, iż Inspekcja już zatrzymała kilkanaście dowodów rejestracyjnych. - Nie było szans, żeby dokładnie przebadać autokary, więc zabierano dowody za przysłowiową „zepsutą żarówkę”. Do tego większość inspektorów nie mogła nakładać kar, bo zgodnie z przepisami wolno im robić to wyłącznie na terenie swojego województwa - opowiada Lewandowski. - Gdy moi ludzie coś wykryli, wołali warszawiaków i oni wypisywali kwity. To była farsa, ale media podały, że na ulicach Warszawy trwa wzmożona kontrola. I kogo złapano. Pijanego kierowcę betoniarki.

      - Firma została stworzona sześć lat temu, aby pilnować bezpieczeństwa na drogach, a nie do prowadzenia wojny podjazdowej - mówi inspektor z Warszawy. - Swego czasu pisałem do Lecha Kaczyńskiego, gdy był prezydentem Warszawy, żeby działać w sprawie kiepskiego stanu autobusów komunikacji miejskiej, ale nie był specjalnie zainteresowany. Teraz zmuszano nas do organizowania pokazówek transmitowanych w telewizji.

      Szef GITD ma duże "parcie na szkło".

      - Gdy przyjeżdżał do oddziałów, musieliśmy mu organizować spotkania w telewizji, rozgłośniach radiowych i z prasą - mówi Zdzisław Drabent, do 2 października wojewódzki inspektor z Bydgoszczy. - Z nami rozmawiał z pięć minut, może 15 był u wojewody. Reszta czasu to wywiady. Musiałem zawieźć go do lokalnej telewizji i radia, on opowiadał, jak walczy z nieuczciwymi przewoźnikami i przemęczonymi kierowcami, którzy niosą śmierć. Na koniec wizyty siadaliśmy do wykwintnego obiadu.

      - Mało tego - opowiada Wiesław Lewandowski. - Co dwa tygodnie na ręce rzecznika prasowego miały trafiać szczegółowe raporty. Potem co smakowitsze kąski dostawały się do mediów.

      - U nas dokładnie to samo - potwierdza Janusz Muzyczek, były inspektor wojewódzki z Poznania. - Gdy miałem "iść do odstrzału", usłyszałem w Radiu ZET, jak Usidus zarzuca mi ochranianie firmy transportowej Henryka Stokłosy, bo nie przeprowadziłem tam żadnej kontroli, a był to czas, gdy Stokłosa był pod ostrzałem prokuratury. Nie przeszkadzało, że w naszym Inspektoracie leżały dokumenty przynajmniej z dwustu inspekcji u Stokłosy.

      Miejsca dla swoich

      Na miejsce zwolnionych inspektorów wojewódzkich Usidus przyjmuje ludzi bez doświadczenia w branży. W Lublinie szefem został Piotr Winiarski (były starosta z Łęcznej, kandydat PiS na posła), w Poznaniu Piotr Kantecki (inżynier, konserwator urządzeń poligraficznych), w Warszawie powołano Michała Rzemieniewskiego (był wiceburmistrzem Pragi-Południe, wcześniej rzecznikiem prasowym burmistrza Warszawy-Śródmieście).

      W ciągu pół roku z firmy odeszło i zostało zwolnionych kilkadziesiąt osób. Prawie wszyscy pracowali tam od początku istnienia GITD, od 2001 roku. Prawnicy, inżynierowie i mechanicy.

      Największe problemy miało przetrzebione Biuro Prawne, jego skład zmniejszył się o połowę, a GITD ma obowiązek w ciągu miesiąca rozpatrzyć odwołania od decyzji inspektorów (kara może sięgnąć 30 tys. zł).

      - To są spore kwoty, więc ukarani przewoźnicy często odwołują się od decyzji. I zrobił się problem, bo w biurze leżało kilkaset nierozpatrzonych wniosków - mówi Muzyczek. - Usidus ściągnął więc inspektorów z terenu na "szkolenie" i rozpatrywali zażalenia na własne decyzje.


      Pracownicy GITD złożyli 8 września zawiadomienie do NIK.

      Paweł Usidus nie chciał z nami rozmawiać. Jego rzecznik Alvin Gajadhur informuje krótko: - Wszystkie zarzuty pod adresem pana Usidusa są bezpodstawne. Nigdy też nie wydawał polecenia o nękaniu Platformy.


      Źródło: Gazeta Wyborcza
    • tomkrt Ogłoszono przetarg na wykonawcę II lini metra 16.10.07, 21:01
      Ogłoszono przetarg na wykonawcę centralnego odcinka II linii metra
      Informacje
      16.10.2007

      Wczoraj Metro Warszawskie przekazało do Urzędu Oficjalnych Publikacji Wspólnot Europejskich ogłoszenie o przetargu na „Projekt i budowę II linii metra od stacji Rondo Daszyńskiego do stacji Dworzec Wileński w Warszawie”. Ukazanie się ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej będzie jednoznaczne z ogłoszeniem przetargu.


      Przetarg odbędzie się według procedury dialogu konkurencyjnego (Art. 60a - 60e Ustawy Prawo Zamówień Publicznych).

      W wyniku dialogu konkurencyjnego, wyłoniony zostanie wykonawca, do którego należeć będzie realizacja robót budowlano - montażowych wraz z wykonaniem projektów budowlanych
      i wykonawczych, zgodnych z zatwierdzonym Wielobranżowym Projektem Koncepcyjnym.

      Termin składania wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu upłynie 3 grudnia 2007 r. Spośród zgłoszonych firm wybranych zostanie 5 (kryteria: m. in. kondycja finansowa, możliwości techniczne, doświadczenie w tego typu inwestycjach). Z tymi pięcioma oferentami prowadzony będzie dialog konkurencyjny, który doprowadzić ma do takiego opisania przedmiotu zamówienia, które będzie odpowiadać potrzebom zamawiającego i możliwościom wykonawców. Ta, uzgodniona wspólnie, dokumentacja stanowić będzie podstawę ostatniego etapu procedury – składania ofert.

      Planowane zakończenie procedury wyłonienia wykonawcy i podpisanie z nim umowy planowane jest na przełom I i II kwartału 2008 r.

      Przedmiotem zamówienia jest zaprojektowanie i wybudowanie „pod klucz” centralnego odcinka II linii metra w Warszawie od Ronda Daszyńskiego do Dworca Wileńskiego wraz z łącznikiem między I i II linią metra, zgodnie z Wielobranżowym Projektem Koncepcyjnym oraz Programem Funkcjonalno Użytkowym, którego ostateczne brzmienie zostanie ustalone w wyniku przeprowadzonego dialogu konkurencyjnego.

      Zaprojektowanie i wybudowanie „pod klucz” centralnego odcinka II linii metra winno zostać zrealizowane w okresie nie przekraczającym 45 miesięcy od daty zawarcia umowy.

      Podstawowe informacje dotyczące przedmiotu zamówienia:
      • Całkowita długość odcinka centralnego - około 6300 m, w tym:
      - 6 odcinków szlakowych o łącznej długości 4200 m
      - 7 stacji o łącznej długości z torami odstawczymi oraz pozostałymi obiektami (komory rozjazdów, komory do zawracania, wentylatornie itd.) około - 2100 m
      • Tunel łącznikowy pomiędzy I i II linią o długości około 500 m
      • Połączenie systemów z centralną dyspozytornią na STP Kabaty
      • Integracja systemów z I linią metra.

      Centralny odcinek II linii metra, łączyć będzie Wolę z Pragą Północ. Zostanie na nim zbudowanych 7 stacji: Rondo Daszyńskiego, Rondo ONZ, Świętokrzyska, Nowy Świat, Powiśle, Stadion i Dworzec Wileński.
    • tomkrt Gw: Dłużej koleją do Gdańska i Krakowa 18.10.07, 01:03
      Dłużej koleją do Gdańska i Krakowa
      Krzysztof Śmietana
      2007-10-18, ostatnia aktualizacja 2007-10-18 00:12
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4588274.html
      Pociągi do Trójmiasta i Krakowa od grudnia będą jeździć dłużej. Na pocieszenie spółka Intercity uruchamia nowe połączenia międzynarodowe m.in. do Amsterdamu i Monachium.
      Spółka PKP Intercity ogłosiła wczoraj nowy rozkład, który zacznie obowiązywać 9 grudnia. Niestety, na dwóch popularnych trasach ze stolicy - do Trójmiasta i do Krakowa - będzie się jeździć dłużej niż dotychczas. Podróż ekspresem pod Wawel zajmie prawie trzy godziny - dokładnie 2 godziny i 55 minut. Jeszcze kilka lat temu przejazd na tej trasie trwał o 20 minut krócej. Po raz kolejny PKP wydłuża czas przejazdu do Gdańska. Poranny pociąg "Neptun" dotrze tam dopiero po 4 godzinach i 30 minutach.

      - W nowym rozkładzie jazdy przewidzieliśmy rozszerzony zakres prac modernizacyjnych na obu liniach. Niestety, jest to konieczne, aby za kilka lat pojechać na tych trasach z prędkością maksymalną 200 i więcej kilometrów na godzinę. Za wydłużone czasy przejazdów przepraszamy wszystkich podróżnych - mówi Krzysztof Łańcucki, rzecznik spółki PKP Polskie Linie Kolejowe, która odpowiada za stan torów.

      9 grudnia spółka PKP Intercity uruchamia za to kilka nowych połączeń. W nocnym pociągu "Jan Kiepura" do Kolonii i Frankfurtu będą dołączone nowe wagony - do Amsterdamu, Monachium i Bazylei w Szwajcarii. Przejazd na tej ostatniej trasie zajmie 16 godz. i 40 mint. Zlikwidowany zostanie za to nocny pociąg "Batory" do Budapesztu spółki Przewozy Regionalne. W zamian do stolicy Węgier będzie można nocą dojechać pociągiem "Chopin", który kursuje także do Wiednia i Pragi. Do Budapesztu będzie jeździł również nowy dzienny pociąg Eurocity "Józef Bem". Nie wiadomo tylko, czy znajdzie się wielu chętnych, którzy będą chcieli spędzić w wagonie prawie 12 i pół godziny. Tyle czasu zajmie podróż.

      Spółka Intercity uruchamia także z Warszawy kilka nowych połączeń krajowych. To m.in. nowe pociągi Intercity: "Pilsko" do Katowic i Bielska-Białej, "Kiliński" do Poznania, "Rejtan" do Poznania i Wrocławia, "Baczyński" do Katowic i Bielska-Białej. Pociąg ekspresowy "Ernest Malinowski", który jeździ w weekendy przez Kraków do Krynicy, w dni powszednie ma dojeżdżać do Rzeszowa.

      Prezes spółki PKP Intercity Czesław Warsewicz zapowiedział wczoraj też nowe inwestycje, które mają poprawić komfort podróży. Spółka kupuje m.in. nowe wagony gastronomiczne, które mają wyglądać znacznie lepiej od tych, które kursują dzisiaj. Zapowiada także zakupy supernowoczesnych składów zespolonych podobnych do francuskich TGV czy włoskich Pendolino. Będą one mogły rozwijać prędkość 250 kilometrów na godzinę. Problem w tym, że najpierw trzeba przebudować tory. Czesław Warsewicz liczy jednak, że pierwsze superszybkie pociągi wyjadą w 2010 roku.


      Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
    • tomkrt Gw Na Tarchominie prędko tramwaju nie będzie 18.10.07, 01:05
      Na Tarchominie prędko tramwaju nie będzie
      Krzysztof Śmietana
      2007-10-17, ostatnia aktualizacja 2007-10-17 22:13
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4588271.html
      bi.gazeta.pl/im/6/4587/m4587936.jpg
      Nie czekając na budowę mostu Północnego, na Tarchomin mieliśmy jeździć tramwajem z Żerania. Niestety, nic z tego nie będzie. Linia prędko nie powstanie.

      Jeszcze rok temu ratusz miał plan szybkiej poprawy komunikacji z Tarchominem. W sytuacji, gdy rozpoczęcie budowy mostu Północnego wciąż się przesuwało, wcześniej miała powstać linia szybkiego tramwaju z Żerania. Dla mieszkańców Tarchomina i Nowodworów byłaby to atrakcyjna alternatywa dla jazdy autobusem lub samochodem zakorkowaną Modlińską. Planowano, że wzdłuż tej arterii powstaną tory od pętli na Żeraniu do planowanej trasy mostu Północnego, a dalej ul. Światowida do osiedla Winnica.

      Tramwajem można by dojechać bezpośrednio do centrum. W optymistycznym wariancie pierwszy odcinek trasy do skrzyżowania Światowida z Myśliborską miał powstać już w 2008 roku. Te plany, niestety, pozostaną tylko na papierze. Inwestycja opóźni się o kilka lat. - Budowa trasy tramwajowej wzdłuż Modlińskiej nie będzie łatwa. Tory będą przecinać wiele wyjazdów z posesji. Trzeba też zbudować nowy most nad Kanałem Żerańskim. Musimy w tej sprawie porozumieć się z Zarządem Dróg Miejskich - mówi Krzysztof Karos, prezes Tramwajów Warszawskich. Czeka on także na decyzję ratusza w sprawie finansowania tej inwestycji. Twierdzi, że więcej o budowie tej linii będzie można powiedzieć najwcześniej pod koniec roku, gdy miasto podpisze wieloletnią umowę z Tramwajami Warszawskimi, która m.in. umożliwi zaciąganie ogromnych kredytów.

      Zaś Zarząd Dróg Miejskich dopiero teraz chce zlecić wykonanie dokumentacji przebudowy ul. Modlińskiej, która ma za kilka lat m.in. krzyżować się bezkolizyjnie z ul. Światowida. Projektanci muszą uwzględnić wytyczenie wzdłuż ulicy trasy tramwajowej.

      - Spodziewam się, że plany budowy linii tramwajowej wzdłuż Modlińskiej napotka sprzeciw okolicznych mieszkańców. Wiele osób prowadzi tam przeróżne warsztaty oraz punkty usługowe i tramwaje mogą im przeszkadzać - mówi Andrzej Brzeziński z Politechniki Warszawskiej, autor wstępnej koncepcji linii tramwajowej na Tarchomin. Spodziewa się, że wcześniej będzie można dojechać tramwajem na Tarchomin przez most Północny. Na razie powstaje szczegółowy projekt trasy mostu Północnego i biegnących wzdłuż niej torów. Ma być gotowy na wiosnę. Władze miasta zarzekają się, że przeprawa będzie gotowa w 2010 roku. Czy do tego czasu uda zbudować dalszy odcinek torów wzdłuż ul. Światowida do osiedla Winnica? - To będzie o wiele łatwiejsze niż wytyczenie linii wzdłuż Modlińskiej. Przy ul. Światowida jest zostawiona rezerwa pod tramwaj. Powinniśmy zdążyć do 2010 roku - twierdzi prezes Karos.

      Terminu budowy odnogi na Żerań nie podaje. W Tramwajach Warszawskich mają teraz trochę inne priorytety - związane z Euro 2012. Do tego czasu mają być m.in. gruntownie zmodernizowane tory na Trasie W-Z i w okolicach przyszłego Stadionu Narodowego - na Targowej i w al. Zielenieckiej.


      Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
    • tomkrt Transport napowietrzny 18.10.07, 23:51
      www.wiesci.wolomin.com/?f=xml/200742.xml&p=2
      www.wiesci.wolomin.com/photo/d/kolej4207.jpg

      Transport napowietrzny

      Twórca podniebnego pojazdu zwrócił się do burmistrza Ząbek
      z prośbą o udostępnienie terenu na budowę prototypu,
      a następnie linii pilotażowej SITIN-u.
      Ni to taksówka, ni to tramwaj... ot, taki dziwny wagonik zawieszony
      dziewięć metrów nad ziemią. Kto wie, może za jakiś czas takim
      wehikułem będziemy podróżować z Ząbek do Warszawy? To co widzimy na
      zdjęciu to efekt pracy polskich naukowców, którzy pracują nad takim
      środkiem komunikacji miejskiej, który byłby tani jak tramwaj, szybki
      jak metro i w dodatku wygodny jak samochód. W ten sposób powstał
      SITIN - System Indywidualnego Transportu Inteligentnego
      Napowietrznego.
      Sitin to kolejka szynowa napędzana silnikiem elektrycznym. Wagony
      jadą z prędkością 50 km/h, w odstępach co dziesięć metrów.
      Pasażerowie wsiadają do kabiny na specjalnej platformie, po czym
      wybierają cel podróży za pomocą panelu dotykowego.
      Naukowcy z Politechniki Warszawskiej opracowali projekt, zgodnie z
      którym wagony kolejki Sitin mają poruszać się na wysokości
      dziewięciu metrów nad ulicami miasta. Do jednego wagonu mogą wsiąść
      zaledwie cztery osoby, ale mimo to cała sieć jest bardzo wydajna.
      Prosta, dwutorowa linia może w ciągu pół godziny przewieźć 10
      tysięcy osób na odległość 10 km. Pomysłodawcy dopiero rozpoczynają
      budowę prototypu kolejki, ale pojazd już wzbudził duże
      zainteresowanie, m.in. władz samorządowych kilku miast.
      Inteligentny i napowietrzny
      Na początku października burmistrz miasta Ząbki Robert Perkowski
      otrzymał pismo od prof. Włodzimierza Choromańskiego z Zakładu Teorii
      Konstrukcji Urządzeń Transportowych, Wydziału Transportu
      Politechniki Warszawskiej. Na wstępie prof. Choromański podkreśla,
      że trudności i problemy (choćby takie, jak kolizyjność, zagęszczenie
      pojazdów, zanieczyszczenie powietrza, czy rosnące koszty budowy
      infrastruktury) współczesnych systemów transportowych w
      aglomeracjach miejskich są powszechnie znane. Dlatego na kilku
      wydziałach politechniki przy współudziale Polskiego Stowarzyszenia
      Budowniczych Domów podjęto prace naukowo-badawcze dotyczące nowego
      systemu transportu miejskiego PRT. Pod pojęciem tym rozumie się
      transport łączący cechy transportu indywidualnego i masowego
      transportu miejskiego, na który składają się małe pojazdy
      (czteroosobowe), poruszające się zdalnie po lekkiej infrastrukturze -
      najczęściej szynie napowietrznej.
      Podstawowe zalety tego systemu to, m.in.:
      - Bezkolizyjność, prognozowane duże bezpieczeństwo tego typu systemu
      transportu oraz prognozowana duża niezawodność;
      - Bardzo duża przepustowość systemu;
      - Bardzo niska energochłonność, ponieważ poruszają się tylko te
      pojazdy, które realizują zadanie przewozowe;
      - Minimalne zanieczyszczenie środowiska;
      - Niskie koszty budowy infrastruktury oraz wymóg minimalnych gruntów
      na budowę infrastruktury;
      - Szerokie zastosowanie technik informatycznych i nowoczesnych
      systemów nawigacji;
      - Łatwa możliwość adaptacji systemu do transportu osób
      niepełnosprawnych.

      Polski system nazwany SITIN (System Indywidualnego Transportu
      Inteligentnego Napowietrznego) aktualnie znajduje się w fazie
      przygotowań do budowy prototypu.
      Z pisma wynika, że system ten może być postrzegany:

      System SITIN może być
      postrzegany:
      - jako globalne rozwiązanie transportu publicznego w dużych
      aglomeracjach miejskich,
      - jako lokalne rozwiązanie w dużych aglomeracjach miejskich (np.
      obsługa największego węzła przesiadkowego w Europie - Warszawa
      Centralna),
      - jako rozwiązanie specyficznych potrzeb transportowych np.
      transport w dużych centrach handlowych,
      - jako rozwiązanie transportowe w specyficznych miastach np.
      Zakopane, Szczyrk,
      - jako atrakcja turystyczna i swoista wizytówka miasta (koncepcja
      np. połączenia skarpy wiślanej z ogrodem zoologicznym w Warszawie i
      dalej np. stadionem narodowym).
      Novum w skali europejskiej
      Po zapoznaniu z innowacyjnym pomysłem i wyjaśnieniu ewentualnych
      wątpliwości, prof. Choromański zwrócił się do burmistrza
      Perkowskiego o rozważenie możliwości udostępnienia terenu na budowę
      prototypu, a następnie linii pilotażowej SITIN-u. W przypadku
      zainteresowania ze strony władz miasta, profesor zadeklarował
      wykonanie wstępnego projektu (makiety) obrazującej zastosowanie
      systemu do rozwiązania konkretnego zadania transportowego w Ząbkach.
      I jeszcze jedna, ważna kwestia - środki na wykonanie tego
      przedsięwzięcia zostaną pozyskane w ramach projektów w Politechnice
      Warszawskiej. Ponadto możliwe jest założenie konsorcjum wspólnie z
      władzami Ząbek oraz polskimi i zagranicznymi firmami dla pozyskania
      środków unijnych na budowę linii pilotażowej.
      Na koniec prof. Choromański podkreślił: - Projekt może być istotnym
      novum w skali europejskiej.
      Ząbki są zainteresowane
      Burmistrz Robert Perkowski doskonale rozumie, że projekt jest
      ewenementem nie tylko w skali kraju, ale Europy.
      - Innowacyjność to klucz do rozwoju, nie powinniśmy stać na
      przeszkodzie dla tego typu działań. Oczywiście, że jesteśmy
      zainteresowani projektem SITIN, bo jeśli realizacja się powiedzie,
      będziemy mieli z tego duże korzyści. A jeśli się nie powiedzie? No
      cóż, jestem jednak optymistą, bo mimo ryzyka, warto wziąć udział w
      tak nowoczesnym przedsięwzięciu.
      Burmistrz przyznaje, że w Ząbkach są tereny w rejonie Makro, idealne
      do realizacji tej inwestycji. Problem w tym, że tereny te nie należą
      do miasta, tylko do marszałka województwa. Byłoby idealnie, gdyby
      marszałek zechciał je przekazać politechnice w celu realizacji
      naukowych projektów. W najbliższym czasie prof. Choromański i
      burmistrz Perkowski spróbują osobiście przekonać marszałka do
      projektu o nazwie SITIN.

      A.B.
    • tomkrt Gw: Nocnym aż do Karczewa, nowy podmiejski 733 06.11.07, 02:05
      Nocnym aż do Karczewa, nowy podmiejski 733
      osa
      2007-11-06, ostatnia aktualizacja 2007-11-05 19:46
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4645622.html
      Dobre wiadomości dla mieszkańców podwarszawskich miejscowości od najbliższego weekendu
      Nocnym aż do Karczewa

      Od najbliższego weekendu Józefów, Otwock i Karczew znajdą się w zasięgu nocnej komunikacji - poinformował wczoraj Zarząd Transportu Miejskiego. Z piątku na sobotę po raz pierwszy puści tam co godzinę autobusy linii N75, które teraz zawracają w Błotach pod Falenicą. Nadal będą tam docierać w wybranych kursach, a normalnie pojadą od Wału Miedzeszyńskiego pojadą Bysławską i Patriotów do Józefowa, tu ul. Piłsudskiego do Otwocka (trasa: Kołłątaja, Świderska, Orla, Powstańców Warszawy, Andriolliego, Hoża, Karczewska) i Karczewa (Mickiewicza, Stare Miasto pod kościół, powrót: Kościelną, Kościuszki i Warszawską).

      Nowa linia w Nadarzynie

      Podmiejskie autobusy z Warszawy od soboty będą obsługiwać wszystkie miejscowości w gminie Nadarzyn i jej mieszkańcy będą płacić miesięcznie za sieciówkę 90 zł zamiast przeszło 266 zł (osobno za bilet PKS i miejski ZTM). Stanie się tak dzięki skierowaniu nowej linii 733 z Okęcia przez Raszyn, Janki, Wolicę i Paszków do Nadarzyna (tu przez Sienkiewicza, Kościelną, pl. Poniatowskiego, Sienkiewicza, Kościelną, Warszawską, Mszczonowską, powrót: Mszczonowską, pl. Poniatowskiego, Sienkiewicza), dalej przez Rusiec, Urzut do Młochowa, powrót przez Żabieniec, Rusiec i Nadarzyn. W wybranych kursach autobusy linii 733 będą podjeżdżać z Nadarzyna do Starej Wsi, a z powrotem z Młochowa przez Krakowiany, Wolę Krakowiańską, Garbatkę i Parole.

      Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
    • tomkrt Rz: Wsiąść, przetrwać, dojechać 09.11.07, 09:28
      www.rp.pl/artykul/68002.html
      Wsiąść, przetrwać, dojechać
      Konrad Majszyk, Michał Kozak 09-11-2007, ostatnia aktualizacja 09-11-2007 02:06
      grafik.rp.pl/grafika/68002,88994,9.jpg
      Przez miesiąc tysiące pasażerów z podwarszawskich miejscowości będą miały problemy z dotarciem do stolicy. W poniedziałek rusza przebudowa torów na Dworcu Wschodnim. Powód – przygotowania do połączenia koleją lotnisk Okęcie i Modlin

      źródło: Rzeczpospolita

      źródło: Rzeczpospolita
      +zobacz więcej

      Podróż w ścisku czeka 40 tysięcy pasażerów dojeżdżających podmiejskimi pociągami z Radomia, Skierniewic, Sochaczewa i Łowicza. Z powodu przebudowy zwrotnic na Dworcu Wschodnim odwołano 33 pociągi, a 50 będzie kursować według zmienionego rozkładu.

      – Chcielibyśmy uniknąć kolejnych utrudnień na torach, ale nie ma innego wyjścia – mówi prezes Kolei Mazowieckich Halina Sekita. – Walczyliśmy mocno, żeby z rozkładu wykreślono jak najmniej naszych połączeń.

      Dodaje, że zawiadująca torami spółka Polskie Linie Kolejowe chciała początkowo likwidacji ponad 70 pociągów.

      Jakie zmiany czekają pasażerów? Wszystkie pociągi z kierunku Radomia, Skierniewic, Sochaczewa i Łowicza tak jak dotychczas będą dojeżdżały do Dworca Zachodniego. Tam nastąpi selekcja. Te, które dotąd kończyły bieg w Warszawie Wschodniej, nie pojadą już dalej. Ich pasażerowie będą musieli się przesiąść do innych pociągów.

      Tak więc na tych, którzy teraz dojeżdżają do centrum, na Zachodnim ma czekać pociąg wahadłowy. Będzie kursował co 20 minut między Dworcem Zachodnim a Stadionem i zatrzymywał się po drodze na przystankach Ochota, Śródmieście i Powiśle.

      Natomiast ci, którzy będą chcieli dotrzeć na Wschodni, muszą przesiąść się do jednego ze 141 pociągów, które w dalszą trasę w kierunku Otwocka i Mińska Mazowieckiego pojadą torami dalekobieżnymi przez Dworzec Centralny. (Te pociągi nie będą się zatrzymywać na przystankach w centrum).

      Dziś szefowie Kolei Mazowieckich przedstawią nowy rozkład jazdy. Umieszczą go na stronie: www.mazowieckie.com.pl.

      Remont odbije się też na kursowaniu składów Szybkiej Kolei Miejskiej. Między Dworcem Zachodnim i Wschodnim będą jeździły po torach dalekobieżnych, zatrzymując się po drodze tylko na Dworcu Centralnym. W ten sposób SKM zmieni się w linię „przyspieszoną” omijającą stacje: Ochota, Śródmieście, Powiśle i Stadion (w przeciwnym kierunku miejskie pociągi będą zatrzymywały się na wszystkich stacjach).

      Oprócz tego niektóre kursy SKM mają jeździć na skróconych trasach: od strony Pruszkowa tylko do Zachodniego, a z Sulejówka – do Wschodniego. Według Michała Dąbrowskiego z Zarządu Transportu Miejskiego będzie to zapewne dotyczyło czterech kursów w ciągu doby. Szczegóły kolejarze i urzędnicy ZTM ustalą dziś.

      To kolejne w tym roku utrudnienie na torach PLK. W lipcu rozkopano trasę wylotową w kierunku Piaseczna i Radomia, w sierpniu w kierunku Legionowa i Gdańska, a we wrześniu w stronę Wołomina i Tłuszcza.Uciążliwe dla pasażerów prace na torach mają ułatwić połączenie istniejącego lotniska na Okęciu z powstającym w Modlinie. – W grudniu 2009 roku pierwsze pociągi mają odjechać do centrum z podziemnej stacji kolejowej na nowym terminalu lotniska Okęcie. Chcemy, by ich pasażerowie mogli bez przesiadek dojeżdżać na lotnisko w Modlinie – tłumaczy Kazimierz Peryt z warszawskiego oddziału PLK.

      Niestety, na razie to niewykonalne. Z Okęcia do Warszawy Wschodniej pociągi dojeżdżają dziś wydzielonym torem podmiejskim. Gdy już tam dotrą, nie mogą skręcić na prowadzącą w stronę lotniska w Modlinie linię dalekobieżną w kierunku Gdańska.

      – Żeby to zmienić, musimy przebudować na Dworcu Wschodnim pięć zwrotnic, sześć semaforów i położyć masę różnych kabli – opowiada Kazimierz Peryt.A na lotnisku Okęcie istnieje podziemna stacja kolejowa w stanie surowym, ale... brakuje do niej torów. PLK obiecują je zbudować i uruchomić do grudnia 2009 roku.

      masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.kozak@rp.pl

      Wspólne bilety

      W czasie remontu będzie można jeździć między Dworcem Zachodnim i Wschodnim pociągami Szybkiej Kolei Miejskiej na podstawie biletów Kolei Mazowieckich. W tej chwili można robić tylko odwrotnie: podróżować Kolejami Mazowieckimi z okresowymi biletami miejskimi. Uchwałę o możliwości wzajemnego respektowania biletów (w obie strony) przegłosowała wczoraj Rada Warszawy. Dzisiaj prezes Kolei Mazowieckich Halina Sekita spotka się z szefem Zarządu Transportu Miejskiego Leszkiem Rutą. Od tej rozmowy zależy, czy w czasie remontu bilety kolejowe będą też respektowane w miejskich autobusach. Takie rozwiązanie ułatwiłoby życie pasażerom, ale Koleje Mazowieckie musiałyby zapewne dopłacić ZTM. Na razie kolejarze nie zwrócili się w tej sprawie do władz miasta.

      Do 2012 roku PKP zamierzają tak zmodernizować stołeczne torowiska, by można było nimi jeździć z prędkością nawet 160 km/godz. Dzięki temu podróż do Łodzi, Radomia czy Siedlec zajmie raptem około godziny.
      • piwoslaw23 Re: Rz: Wsiąść, przetrwać, dojechać 09.11.07, 11:20
        Szkoda, że nikt nie pomyślał o tym remoncie rok wcześniej, kiedy i tak pociągi
        nie jeździły po średnicy z powodu remontu tunelu.
        Szkoda też, że nikt wtedy nie pomyślał o remoncie stacji Ochota i Stadion.
        Szkoda, bo pociągami jeżdżą również ludzie myślący...
    • tomkrt Żw: Kolejny koszmar w pociągach 09.11.07, 09:39
      Kolejny koszmar w pociągach
      www.zw.com.pl/zw2/index.jsp?place=Lead04&&news_cat_id=245&news_id=172996&layout=1&forum_id=48915&page=text
      autor: TOM, gaw, 2007-11-08, Ostatnia aktualizacja: 2007-11-08
      Podróżnych dojeżdżających do Warszawy podmiejskimi pociągami czeka kolejne utrudnienie – od poniedziałku część pociągów będzie omijała Dworzec Śródmieście.
      Wczoraj skończył się koszmar podróżnych z linii do Łowicza – po naszej interwencji PKP Polskie Linie Kolejowe wcześniej niż zapowiadały, zakończyły remont torów pomiędzy Ożarowem Mazowieckim a Błoniami. Przywrócony został stary rozkład jazdy. – Pierwotnie miał to być 8 grudnia – mówi Tomasz Krzyżacki, dojeżdżający z Ożarowa. – To by oznaczało miesiąc dłuższych o kilkanaście minut podróży do pracy.

      Ale kolej przygotowała jeszcze większą niespodziankę – rozpoczyna przebudowę torów na Dworcu Wschodnim. I dlatego pociągi podmiejskie pomiędzy Dworcem Wschodnim a Zachodnim będą kursowały inaczej.

      Od 12 listopada do 8 grudnia część pociągów jadących ze Wschodniego w kierunku Warszawy Zachodniej będzie jeździła przez Dworzec Centralny (omijając stacje: Stadion, Powiśle, Śródmieście, Ochotę), a te z Zachodniego w kierunku Warszawy Wschodniej będą miały zmienione rozkłady jazdy. Od 21 listopada do 8 grudnia część z nich będzie się poruszała po torach niejako pod prąd – po torze, po którym jeżdżą na co dzień składy w kierunku zachodnim. Dziś przewoźnicy, tj. Koleje Mazowieckie i Szybka Kolej Miejska, mają ogłosić zmienione rozkłady jazdy.
      Zarząd Transportu Miejskiego chce podpisać umowę z KM, aby posiadacze biletów kolejowych mogli jeździć komunikacją miejską. Wczoraj uchwałę w tej sprawie przyjęła Rada Warszawy. – Jest pożar i trzeba go gasić – mówił Leszek Ruta, szef ZTM. TOM

      Remont za remontem

      PKP rozpoczną przebudowę wjazdu na stację Warszawa Wschodnia po to, aby mogły tam wjeżdżać pociągi z nowej, planowanej linii kolejowej pomiędzy Okęciem a portem lotniczym w Modlinie. Ma ona zacząć funkcjonować w 2010 r. Równocześnie są naprawiane tory do Łodzi i Radomia. Do 8 grudnia trwa remont pomiędzy Warszawą Wileńską a Tłuszczem, do 10 listopada pomiędzy Warszawą Wschodnią a Otwockiem, do 22 grudnia pomiędzy Warszawą Gdańską a Legionowem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka