tux54
27.10.07, 01:57
Otrębusy boją się sepsy
Agnieszka Pochrzęst2007-10-26, ostatnia aktualizacja 2007-10-26
20:35
W sanepidzie w Pruszkowie urywały się wczoraj telefony. Dzwoniły
setki osób. Ludzie pytali o najczęstsze objawy posocznicy
meningokokowej, chcieli wiedzieć, czemu nie zamknięto szkoły.
Zdarzały się także absurdalne pytania o to, czy można bezpiecznie
przejechać przez Pruszków. - W przypadku tej bakterii nie prowadzi
się dezynfekcji. Nie trzeba zamykać szkoły, bo bakteria ginie na
zewnątrz, poza ciałem człowieka - wyjaśnia dr Mirosław Górecki,
powiatowy inspektor sanitarny w Pruszkowie.
Spanikowani ludzie wydzwaniają do sanepidu. Rodzice masowo szczepią
dzieci w przychodniach. To efekt jednego przypadku sepsy w
Otrębusach. Miejscowość ogarnęła panika. Żeby uspokoić histerię, w
poniedziałek odbędą się spotkania z lekarzami
Do szkoły w Otrębusach (podstawówka i gimnazjum) wczoraj nie
przyszedł ani jeden z 500 uczniów. Dzień wcześniej było ich
kilkudziesięciu. Rodzice przestali posyłać dzieci do szkoły, kiedy u
13-letniego Piotrka wykryto sepsę. Nieprzytomny chłopiec w środę
trafił do Centrum Zdrowia Dziecka.
Wczoraj na stronie internetowej szkoły pojawiła się informacja, że
chłopiec wraca do zdrowia i jego stan jest stabilny. Zamieszczono
też pismo z sanepidu w Pruszkowie, w którym podano telefon dyżurny.
Niestety, psychoza trwa. W sanepidzie w Pruszkowie urywały się
wczoraj telefony. Dzwoniły setki osób. Ludzie pytali o najczęstsze
objawy posocznicy meningokokowej, chcieli wiedzieć, czemu nie
zamknięto szkoły. Zdarzały się także absurdalne pytania o to, czy
można bezpiecznie przejechać przez Pruszków. - W przypadku tej
bakterii nie prowadzi się dezynfekcji. Nie trzeba zamykać szkoły, bo
bakteria ginie na zewnątrz, poza ciałem człowieka - wyjaśnia dr
Mirosław Górecki, powiatowy inspektor sanitarny w Pruszkowie. - To
jest tylko jeden przypadek zachorowania. Nie ma zagrożenia dla
innych.
Sanepid objął nadzorem epidemiologicznym 46 osób. To uczniowie,
którzy kontaktowali się z Piotrkiem, oraz pięć osób z najbliższej
rodziny. Dostali antybiotyki. Jednak rodzice pozostałych uczniów
masowo wykupują szczepionki przeciw meningokokom. Jedna kosztuje 150
zł. W przychodniach w Otrębusach są tłumy. - Do tej pory przeciwko
meningokokom szczepiliśmy jedno, dwoje dzieci miesięcznie. A wczoraj
było ich piętnaścioro - mówi Joanna Pytel z przychodni Vita-Med.
przy ul. Wiejskiej w Otrębusach.
Telefony dzwoniły też wczoraj w urzędzie gminy w Brwinowie, do
której należą Otrębusy. Rodzice narzekali na brak reakcji ze strony
sztabu kryzysowego. Internauta na forum Gazeta.pl napisał: "Panika.
Ludzie bladzi, przerażeni, wielu nie wie w ogóle, co to ta sepsa.
Dlaczego nie ma żadnej informacji na stronie gminy Brwinów? Gdzie
jest sztab kryzysowy?"
Sekretarz gminy Brwinów Urszula Skolasińska zapewnia, że docenia
powagę sytuacji. Po południu na stronie internetowej urzędu
zamieszczono pismo sanepidu oraz informację, co to są meningokoki i
jakie są objawy zakażenia. - Strażnicy miejscy rozwiesili też w
gablotach i w szkołach plakaty z informacjami o zakażeniu -
podkreśla Skolasińska. - W poniedziałek, żeby uspokoić rodziców, w
ośmiu szkołach na terenie naszej gminy zorganizujemy spotkania z
lekarzami.
Ulotki rozdaje też sanepid. A dr Górecki przypomina, że 20-40 proc.
zdrowych ludzi jest nosicielami meningokoków, ale nie ma żadnych
dolegliwości i objawów.
* Wywołują je bakterie zwane meningokokami. Mogą one spowodować
zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych oraz sepsę, czyli piorunujące
ogólne zakażenie organizmu. Bardziej podatni są ludzie o obniżonej
odporności.
* Zarazić się mogą osoby, które mają bliski kontakt z chorym. Gdy
ktoś splunie lub krzyczy komuś prosto w twarz, pali tego samego
papierosa, używa tych samych sztućców, pije z jednej butelki.
* Objawy są podobne do przeziębienia: gorączka, bóle stawów i
mięśni, złe samopoczucie. Mogą również wystąpić bóle głowy,
nudności, wymioty, sztywność karku, drgawki. W postępującym
zakażeniu dochodzą do tego krwawe wybroczyny. Na początku na skórze
pojawiają drobne, czerwone kropki, które później zlewają się w duże
plamy. U dzieci poniżej drugiego roku życia objawy mogą być mniej
widoczne. Trzeba zwrócić uwagę na brak apetytu, wymioty,
rozdrażnienie, rozpaczliwy płacz, senność lub drażliwość, odchylenie
głowy do tyłu, wybroczyny na skórze. Należy reagować, gdy zauważymy
pierwsze objawy i natychmiast zgłosić się do lekarza.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna