Dodaj do ulubionych

Słodka fabryka “Franboli”

09.11.07, 15:14

Przeczytane w dzisiejszym artykule:
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34888,4656736.html
informacje nt. fabryki „Franboli” wzbudziły moje wątpliwości:
1. Sklep firmowy w latach międzywojennych mieścił się pod adresem
Marszałkowska 113:
foto0.m.onet.pl/_m/777c9fd7413ea9afed69735e69643a10,21,19,0.jpg
Potwierdza to książka telefoniczna
lcweb2.loc.gov/cgi-bin/ampage
na ss. 90 i 156. Kiedy zatem sklep przeniesiono na Marszałkowską 34?
2. Założycielem firmy Franboli był Ignacy Kiełbasiński (1878-1936), który
jeszcze przed I wojną światową otworzył w Odessie fabrykę o podobnym profilu.
Po ustanowieniu w Rosji rządów komunistycznych przeniósł się do Warszawy i tu
pod datą 25 maja 1922, jako „samodzielny zarządca”, zarejestrował Fabrykę
Czekolady i Cukrów „Franboli” Sp. z oo. Warszawa, ul. Ossolińskich 1 (wg
Rejestru Handlowego 1926). W r. 1926 firma zatrudniała 60 pracowników a zakład
produkcyjny znajdował się przy ul. Śnieżnej 3 i 4 na Pradze. Kiełbasińskiemu
jakby było mało, równocześnie rozwinął handel towarami kolonialnymi, głównie
kawą i herbatą. Był również założycielem i właścicielem firmy „Kawa Arabia” w
Warszawie. Po jego śmierci „zarządzającą fabryką” Franboli była jego żona
Laura Kiełbasińska.
Pięknej bajeczki o Franciszku i Bolesławie (jak o Wasie i Sawie), którą o
dziwo też słyszałem od swego śp. Ojca, jakoś wiarygodne źródła nie
potwierdzają. Może to były imiona dzieci pp. Kiełbasińskich, których mieli troje.
Pozdrawiam :-)
Obserwuj wątek
    • andrzej_b2 Re: Słodka fabryka “Franboli” 09.11.07, 15:21
      Link do warszawskiej książki telefonicznej nie zadziałał, może ten będzie
      bardziej podatny:
      forum.gazeta.pl/forum/0,62489,1540823.html?f=437&w=71761747&a=71761747&rep=1
      • andrzej_b2 Re: Słodka fabryka “Franboli” 09.11.07, 15:25
        Do trzech razy sztuka:
        lcweb2.loc.gov/cgi-bin/ampage?collId=gdc3&fileName=scd0001_20020611001wapage.db
    • freemason Re: Słodka fabryka “Franboli” 09.11.07, 20:28
      andrzej_b2 napisał:

      > Pięknej bajeczki o Franciszku i Bolesławie (jak o Wasie i Sawie),
      którą o
      > dziwo też słyszałem od swego śp. Ojca, jakoś wiarygodne źródła nie
      > potwierdzają.

      Jeszcze chyba miał być Ignacy (Fran-Bol-I)?

      Jeśli chodzi o miejsca związane z klanem Kiełbasińskich to warto
      wymienić również i Konstancin:

      "A jacy królowie? A tacy: król czekolady. Jak się nazywał! Tak jest-
      Wedel. A mieszkał w swoim "Dworku w lesie" przy Al. Skargi. Król
      cukierków "Franboli". Co oznacza ta nazwa? Jest połączeniem imion
      braci Franciszka i Bolesława. A nazywali się Kiełbasińscy, więc nie
      mogła być fabiyka cukierków Kiełbasińskich. Mieszkali w
      willi "Kalina" przy Al. Piasta".

      www.konstancin.com/historia/zeromski.htm
      O popularności ówczesnej fabryki Kiełbasińskich niech świadczy też
      fakt nawiązania przez Gałczyńskiego w powojennym wierszu do znanej
      firmy "...bo Wedel i Franboli na to nie pozwoli" (niestety nie
      pamiętam dłuższego fragmentu).

      Pzdr.

      • andrzej_b2 “Franboli” i in. 09.11.07, 23:35
        foto0.m.onet.pl/_m/4ba7182dceaed2ad339480c4aff0a55c,21,19,0.jpg
        foto0.m.onet.pl/_m/e7668c20a0dfa73d4b1ef1ddb6f9d2d4,21,19,0.jpg
        foto0.m.onet.pl/_m/83859f5ac405b0807f93172655607d1c,21,19,0.jpg
        foto3.m.onet.pl/_m/fdc62390f70445a01e1a288edc554ecb,21,19,0.jpg
      • andrzej_b2 Hit puszczony w masy. 10.11.07, 10:19
        freemason napisał:
        > Jeszcze chyba miał być Ignacy (Fran-Bol-I)?

        Chwytliwa plotka, jak hit muzyczny puszczony w masy, krąży i powoli zaczyna
        funkcjonować własnym życiem. Niepostrzeżenie trafia do mediów, jest
        bezkrytycznie powielana a w końcu traktowana jak własność ogólna. Nie twierdzę,
        że z Franciszkiem i Bolesławem tak właśnie jest, ale tak być mogło. Brak bowiem
        ich danych personalnych jako współwłaścicieli, udziałowców, odpowiedzialnych
        pracowników firmy w przytoczonych przeze mnie wcześniej źródłach świadczy, że
        coś jest na rzeczy. Podkreślam „w źródłach”, a więc w dowodach z epoki, a nie w
        opracowaniach po l a t a c h.
        Dość zaskakująca jest rola p. Laury, jako od pewnego czasu zarządzającej
        fabryką. To przypadek wówczas niespotykany, by kierowanie firmą przeszło w ręce
        niewieście. Z zasady przejmowali je członkowie zarządu firmy – mężczyźni! Stąd
        wniosek, że gdy zaszła taka konieczność tajemniczych panów: Franciszka i
        Bolesława nie było już na tej ziemi, albo byli ludźmi niepełnoletnimi. Widać
        więc że p. Laura nie była kurą domową, ale przygotowaną do swej roli osobą z
        praktyką w firmie, i w zaistniałej sytuacji stawiła czoła wyzwaniu. Może więc
        imię jej też należy łączyć z logo firmy: Fran – Bo – L – I (Franciszek –
        Bolesław . Laura – Ignacy)?
        Pozdrawiam :-)
    • lynks80 A Dmochowski ? 12.11.07, 10:23
      Natknął się może ktoś na wyroby tejże firmy?

      Dmochowski S. Fabryka cukrów i czekolady, ul. Markowska 15 (wpis z przytaczanej
      wcześniej książki telefonicznej czyli lata 38/39)

      • andrzej_b2 Dmochowscy z Pragi 12.11.07, 21:29
        „...W latach 30-tych wstąpił na arenę życia przemysłowego ul. Markowskiej
        jeszcze jeden współzawodnik: S. Dmochowski – cukry i czekolady. Resztki napisu
        firmowego było długo widać po 1945 r. na bramie posesji nr 15. Nie był to
        konkurent Wedla ani Fuchsa – plasował się w rzędzie drobniejszych wytwórców tej
        branży jak „Franboli” z ul. Śnieżnej w niedalekim sąsiedztwie, Ziółkowski z
        Zygmuntowskiej, Skorupki z 11 Listopada (wymieniam tylko pokrewne firmy na
        Pradze)” – wg Kasprzycki J.: Korzenie miasta T. III, s. 103.

        Ze swej strony dodam, że Dmochowscy to zasiedziała na Pradze rodzina (ul. Wołowa
        7 i 9). Mają swój grobowiec rodzinny na Cmentarzu Bródnowskim.
        Pozdrawiam :-)
        • andrzej_b2 "Franboli" w nowej roli 13.11.07, 11:14
          Od Kasprzyckiego można się tez dowiedzieć, że fabryczka „Franboli” przy Śnieżnej
          szczęśliwie przetrwała wojnę i w 1944 r. została przyłączona do Wedla i bardzo
          szybko uruchomiona. Chodziło o jak najszybsze wykorzystanie surowców
          znalezionych w poniemieckich magazynach. Wyprodukowane cukierki i buraczaną
          marmoladę, jako pierwsze dary dla Warszawy wysłano na lewy brzeg tuż po 17
          stycznia 1945 r.
          Budynek biurowy fabryczki był pierwszym mieszkaniem prywatnym Bolesława Bieruta
          po zainstalowaniu się w Warszawie rządu komunistycznego.
          Pozdrawiam :-)
          • mp36 Re: "Franboli" w nowej roli 13.11.07, 14:01
            W 1932 Franboli miała zatrudniać 85 robotników, 5 osób personelu
            technicznego oraz 6 urzędników, działała jako fabryka cukrów i
            czekolady oraz pakownia herbaty.
            W 1934 r. miała swoje sklepy w Bydgoszczy, Katowicach, Królewskiej
            Hucie (Chorzów), Lublinie, Łucku, Łodzi, Poznaniu, Równem, Warszawie
            i Wilnie.
            W 1942 firma należała do Laury i Tadeusza Kiełbasińskich (syn??)
            Kamieniczkę przy Śnieżnej 4 zbudowano w 1931 roku. Wskazuje na to
            data umieszczona na szczycie fasady. Jest tam też monogram
            składający się z liter „I” oraz „K” - inicjały Ignacego
            Kiełbasińskiego. Ostatnio dom odnowiono, zachowując wystrój fasady.
            • andrzej_b2 Najsłynniejszy Kiełbasiński 14.11.07, 09:38
              Chyba najsławniejszym z Kiełbasińskich był Stanisław, inż. chemik. Nie udało mi
              się ustalić, czy łączyły go więzy krwi z Ignacym – fabrykantem czekolady, ale
              zbieżność nazwiska i powrót obydwu do Polski z Rosji po 1920 jakby wskazują na
              to. Stanisław jeszcze podczas swego pobytu w Rosji pracował w latach l913-20 nad
              uzyskaniem kauczuku na bazie wykorzystania etanolu. Po powrocie do Polski, jako
              jeden z nielicznych specjalistów, kontynuował swe badania w Chemicznym
              Instytucie Badawczym na Żoliborzu. Sprawa nabrała rozmachu w 1925, gdy temat
              wszedł do programu rządowego, koordynowanego przez Min. Przemysłu i Handlu.
              Oprócz MPiH współfinansowały go wszystkie zakłady gumowe i Monopol Spirytusowy.
              Efektem było otrzymanie sztucznego kauczuku zwanego KER-em (kauczuk erytrenowy)
              o wymaganych parametrach i o wysokiej wydajności procesu. Dla uruchomienia
              masowej jego fabrykacji zbudowano zakład w Dębicy (w ramach COP-u), który w
              sierpniu 1938 podjął produkcję. Polska była trzecim krajem w Europie, w którym
              otrzymano sztuczny kauczuk na skalę przemysłową. Można więc powiedzieć, że
              Stanisław Kiełbasiński był ojcem polskiego sztucznego kauczuku.
              Pozdrawiam :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka