Dodaj do ulubionych

Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy

IP: *.MAN.atcom.net.pl 04.12.07, 22:01
Oto efekty obiecanek Tuska!
Gołąbki wedle tego populisty same maja wpadac do gąbek. I to bez
podatków i abonamentu. Wszystkim pensje wzrosną, takze tym, co nie
pracują!
Dobrze, że Nasza Pani Prezydent jest rozsądna i za nic pieniędzy nie
daje!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Kropka1 Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.07, 22:04
      no i porobiło sie, ludzie nie chca pracowac, ale czy za granice
      wyjezdzaja tez ci, ktorzy nie mowia w żadnym jezyku i siedza tam w
      sumie za te same pieniadze, zwlaszcza przy dramatycznie niskim
      kursie obcych walut w stosunku do zlotego. Niewiele wiecej w sumie
      zarobia. Moze trzba pomyslec o ulatwieniu zalatwiania pozwolen pracy
      dla tych cudzoziemcow, ktorzy z kolei chetnie pracowaliby w Polsce.
      • Gość: xxx Z tego należy się... cieszyć! IP: *.acn.waw.pl 04.12.07, 22:12
        Miejmy nadzieję, że nie długo problemy ze znaleziem
        pracowników "wyjdą" poza Stolicę i rozpowszechnią się w całym kraju!

        To jedyny sposób aby pensje wreszcie wzrosły! Oczywiście jak
        najszybsze wprowadzenie EURO przyśpieszyłoby to zjawisko, ale na to
        jeszcze poczekamy, bo debil kaczyński zmarnował dwa lata.

        Trzeba jeszcze tylko obniżyć i uprościć podatki - nie ma już pisu,
        więc to się stanie w budżecie na 2009 oraz ograniczyć napływ
        legalnych* imigrantów ze wschodu i Azji i będzie dobrze. Owszem,
        inflacja wzrośnie, ale nie ma róży bez kolców. Inaczej Europy
        Zachodniej nie dogonimy!

        * - nielegalni i tak zawsze jakoś się przemkną, ale ważne jest by
        nie mogli w Polsce pracować ludzie skłonni podjąć pracę za 10 pln
        brutto/h - jeśli ich nie będzie pensje będą Nam rosnąć!
        • Gość: ganges Re: Z tego należy się... cieszyć! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.07, 22:25
          No nie wiem czy byś sie tak cieszyl jakby ceny wszystkiego byly
          takie jak w Krajach Unii Europy Zach. czy Skandynawii. Tylko bys
          piszczal od tego euro.
          • jaro_ss Pytanie na ile potrzebują... pracowników 05.12.07, 06:40
            Liberalny rynek taką właśnie rolę bezrobocia zakłada - piłeczka po
            stronie pracodawców.... niech podniosą stawki....

            I spokojnie pieniądze przeznaczone na "aktywizację bezrobotnych"
            można przeflancować gdzie indziej.
            • kretynofil Szczere pytanie do pracodawcow 05.12.07, 09:14
              Ja mam takie pytanie, bo jestem glupi i nie rozumiem.

              Jak jestem w Warszawie i ide do restauracji, to place okolo 120-500
              PLN za obiad/kolacje dla dwoch osob. Kucharz zarabia 11 PLN/godzine,
              reszta personelu jeszcze mniej.

              Jak jestem w Brukseli i ide do restauracji, to place okolo 30-100
              EUR za obiad/kolacje dla dwoch osob. Kucharz zarabia 10-15
              EUR/godzine, reszta personelu nieznacznie mniej.

              Jak jestem we Frankfurcie i ide do restauracji, to place okolo 20-80
              EUR za obiad/kolacje dla dwoch osob. Kucharz zarabia 12-16
              EUR/godzine, reszta personelu podobnie.

              I teraz ja sie, ku.wa, grzecznie pytam: kto tu jest zdeprawowany?
              Szczerze, komu tutaj dokumentnie odwalilo? Pie.dolicie, ze nie macie
              pracownikow, ze stawki sa male, bo Was nie stac, itd. To moze
              wyjasnicie mi, Drodzy Chlebodawcy, Laskawcy, Zywiciele Narodu, jak
              to jest, ze za granica ceny sa takie same lub nizsze, ale zarobki
              pracownika - zupelnie inne?

              Prosze, oswieccie mnie, Moi Drodzy, bo ja jestem malym, glupim
              czlowieczkiem i nic z tego nie rozumiem...

              ----------------------------------------------

              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
              kretynami. Milej lektury :)
              • Gość: Sumatra Re: Szczere pytanie do pracodawcow IP: 217.153.99.* 05.12.07, 09:25
                Częściowa odpowiedź (kretynofil) na twoje pytanie jest taka że na Zachodzie wolą
                duży obrót i mały zysk, a u nas mały obrót i duży zysk. Nasi wolą żeby przyszedł
                jeden klient którego wydoja, niz pięciu przy których się natyrają, a rezultat w
                kasie taki sam.
                • nexxon === Szukacie frajerow do pracy za poldarmo ???? 05.12.07, 09:36
                  ... gdyby zmuszenie do pracy za darmo bylo mozliwa to cala Polska
                  zakwitlaby karteczkami 'szukam pracownika;?
                  • nkab A ja wam mówię... 05.12.07, 13:19
                    Pewne opcje strasznie lubią kartki.

                    Wrócą czasy, że praca dla polaka znowu
                    będzie na kartki. Wszystkie palny przemawiają
                    za takim właśnie rozwiązaniem.

                    Andrzej.
                  • Gość: hehe Złote czasy dla wyzyskiwaczy się skończyły! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.07, 23:29
                    Złote czasy dla wyzyskiwaczy się skończyły!
                • arturluc Re: Szczere pytanie do pracodawcow 05.12.07, 09:37
                  I jeszcze narzekanie na małą wydajność :) czyli jak tu zrobić, żeby się nie
                  narobić i zarobić (najlepiej dużo od razu). Niestety ale nie opieramy sie na
                  obrocie, a na marży stąd takie ceny u nas :(.
                  • Gość: poema Re: Szczere pytanie do pracodawcow IP: *.sferia.net 05.12.07, 14:26
                    i jeszcze jedno ....
                    tyle nie oddaja na zusy ,podatki itp .....pracowdawccy ,jak i
                    pracownicy
                • kretynofil To tylko czesciowo prawda 05.12.07, 09:37
                  Na dodatek, nie tlumaczy stawek dla pracownikow. Druga rzecz to to,
                  ze ja nie lubie duzych restauracji, preferuje male, kameralne lokale
                  i niezaleznie od tego gdzie pojde (w Polsce, czy w UE), z reguly na
                  10 stolikow zajetych jest 6-8. Obrot jest wiec podobny...

                  Zreszta, prawda jest taka, ze ja doskonale znam odpowiedz:
                  taki "pracodawca" ma w swoim "biznesplanie" zapisany pelny zwrot
                  inwestycji w ciagu jednego sezonu i kokosy pozniej. Nie odbieram im
                  do tego prawa, jak chca, niech tak robia, ale prosze, bez
                  utyskiwania na trudne warunki prowadzenia interesu w Polsce... Im
                  wcale nie jest trudno (przynajmniej od strony finansowej); jak
                  skomplikowane jest prawo podatkowe, to ja wiem, bo sam prowadze
                  dzialalnosc (jednoosobowa) w Polsce, ale TO NIE
                  TLUMACZY "oszczedzania" na pracownikach i NIE UZASADNIA roszczen w
                  stosunku do rzadu (tego czy innego) dotyczacych otwarcia rynku pracy
                  na tania sile robocza.

                  To tak jakbym ja zaczal produkowac krzesla, ale zamiast zainwestowac
                  w maszyny, pracownikow, logistyke i cale to badziewie, dlubal sobie
                  kozikiem w kawalku drewna, produkujac jedno krzeslo miesiecznie,
                  potem probowal je sprzedac za 30000 PLN + VAT i jeszcze domagal sie
                  od rzadu, zeby zrobil interwencyjny skup recznie robionych krzesel.
                  Bez zartow...

                  ----------------------------------------------

                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                  czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                  kretynami. Milej lektury :)
                  • stf Re: To tylko czesciowo prawda 05.12.07, 09:50
                    z twoich wypowiedzi wynika, że pracodawcy mają zawyżone marże i
                    zarabiają krocie. skoro tak to jak rozumiem byłbyś w stanie ten sam
                    biznes poprowadzić znacznie taniej. no to zamiast biadolić zrób
                    krwiopijcom konkurencję. pewny biznes plan rozwiąże ewentualne
                    problemy z brakiem gotówki na rozpoczęcie działalności.
                    • kretynofil Przeciez ja nie biadole, chlopczyku 05.12.07, 10:04
                      To "biznesmeni" biadola, ze tak im zle, bo tak strasznie im brakuje
                      pracownikow. Ja mam sie swietnie, pracujac jako wolny strzelec i
                      niczego mi nie brakuje. Naucz sie czytac ze zrozumieniem.

                      A co do oplacalnosci biznesu w Polsce, to skoro jest z nia tak
                      strasznie zle, to czemu ci "pracodawcy" sami nie pojda pracowac
                      za "wygorowane" 10 PLN/h do kogos innego? Przeciez to tak malo
                      problemow.

                      Co do zyskow, to przyklad z mojej branzy:
                      - wynajecie konsultanta z firmy konsultingowej to okolo 300-1000
                      EUR dziennie,
                      - stawka dla takiej osoby pracujacej w takiej firmie to okolo 200-
                      300 PLN dziennie

                      Policz sobie marze, chlopaczku :) Kiedys daleki znajomy zaproponowal
                      wspolprace firmie konsultingowej, ktora mogla go wynajac za 1000 EUR
                      dziennie (taka byla umowa z klientem, skads o tym wiedzial), wiec
                      zazadal od firmy 400 EUR dziennie. Strasznie krecili nosem, chociaz
                      na jego miejsce nikogo by nie znalezli. Biedactwa, nie oplacalo im
                      sie, tylko 600 EUR czystego zysku dziennie, bez ruszania palcem :)

                      ----------------------------------------------

                      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                      kretynami. Milej lektury :)
                      • stf Re: Przeciez ja nie biadole, chlopczyku 05.12.07, 10:24
                        nie jestem dla ciebie chłopczykiem i wpierw przeczytaj to co sam
                        napiesałeś. takim wolnym strzelcom to min i ja daję pracę i tu cię
                        rozczaruję, ceny nie dyktują wbrew pozorom konsultanci. jak podajesz
                        twoja firma też nieźle kroi swoich pracowników. firmy to nie jest
                        działalność charytatywna. to, że stawki są jakie są to oznaka, że
                        cały czas są ludzie, którzy są gotowi za to pracować. to jest wolny
                        kraj. taki stan doprowadzi albo do zwiększenia zarobków (co już się
                        dzieje) albo to ograniczenia biznesu przez przedsiębiorców (co może
                        niebawem nastąpić). równość żołądków to nie jest dobry argument. dla
                        mnie kelnerzy mogą zarabiać 10K PLN jeżeli znajdą się tacy, którzy
                        mu dadzą. pod warunkiem, że nie idą na to pieniądze z publicznej
                        kasy bo tak stanowi jakaś ustawa.
                        • kretynofil No to sie zgadzamy :) 05.12.07, 10:45
                          Akurat moj obecny posrednik, przy dziennej stawce 480 EUR, dolicza
                          sobie tylko 15 EUR. I bardzo dobrze z tego zyje, bo wszyscy chca
                          robic u niego :)

                          Co do tego, ze ludzie zgadzaja sie za to pracowac, to wynika z
                          niedoinformowania - bo naprawde wiekszosc naszego spoleczenstwa jest
                          swiecie przekonana, ze na "zachodzie" wszystko jest cztery razy
                          drozsze i w ogole ludzie tam umieraja z glodu :) M.in. dlatego pisze
                          na tym i innych forach, bo zalezy mi na tym, zeby w Polsce (do
                          ktorej juz raczej nie wroce, ale to inna sprawa) bylo ludziom troche
                          lepiej. Zasluguja na to, zeby nie musieli orac, tak jak ja kiedys,
                          za jakies orzeszki, kiedy ich pracodawca kupuje sobie miesiecznie 3-
                          4 mieszkania (historia autentyczna, z mojego zycia).

                          Ograniczenia biznesu sie nie obawiam. Po prostu znowu place rusza w
                          gore, a firmy beda sie restrukturyzowac i rosnac, albo beda
                          przejmowane. Jak na zachodzie.

                          Co do ustawy, ktora nie powinna tego regulowac, to zgadzam sie ze
                          cos takiego to ssynstwo. I dlatego mam agresora na "pracodawcow", ze
                          oni wlasnie takiej ustawy sie domagaja - chca sciagnac do Polski
                          obcokrajowcow (to akurat dobry pomysl, przyda nam sie troche
                          swiezego powietrza) za bandyckie stawki (i to mi sie nie podoba).

                          Wybacz chlopaczka, po prostu przypomnialo mi sie, jak kilka lat temu
                          na studiach powtarzalem takie bzdety, ze "jak sie komus nie podoba,
                          to niech sobie zalozy firme". To takie infantylne powtarzanie
                          propagandy "bo powiedzial to pan w telewizji, mial garnitur i krawat
                          i w ogole wszystko" :) Dzisiaj uwazam, ze mozna to sformulowanie
                          odwrocic i powiedziec: "Jak firma nie przynosi spodziewanych zyskow,
                          to mozna ja zamknac i zatrudnic sie u kogos". Jeszcze raz, nie
                          obrazaj sie :)

                          ----------------------------------------------

                          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                          czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                          kretynami. Milej lektury :)
                          • stf Re: No to sie zgadzamy :) 05.12.07, 11:04
                            No i od razu lepiej się czyta :-) Co do jedynie słuszncyh wzorców
                            ekonomicznych to mam nastawienie sceptyczne. Chyba takie nie
                            istnieją. Zachód na który wielu się powołuje, raz ma za sobą
                            dziesiątki lat kapitalizmu a dwa preferuje kapitalizm
                            socjalistyczny. Moje obawy dotyczą właśnie tego socjalizmu, który
                            jest jak dla mnie za bardzo widoczny na zachodzie. Obsewuję trochę
                            niepokojącą tendencję jeżeli chodzi o starzenie się społeczeństw,
                            wpływ związków zawodowych i finansowania socjalu. To może się
                            skończyć za kilanaście lat nieciekawie. Wracając do pracodawców to
                            tu nie będę odkrywczy jeżeli powiem, że zysk powinien być (i zwykle
                            jest) pochodną podjętego ryzyka. Pracownik ryzykuje co najwyżej
                            kilka pensji (w przypadku nieuczciwego pracodawcy)ale poza tym ma
                            gdzieś czy i jak firma płaci podatki, czy pracuje zgodnie z ciągle
                            zmieniającym się prawem, czy ma nowe zamówienia itd. To wszystko
                            jest na głowie pracodawcy. W przypadku mniejszych firm gdzie
                            właściciel=pracodawca to praktycznie praca w ciągłym stresie 24h na
                            dobę z ryzykiem utraty własnego majątku.
                            • kretynofil No tak, socjalizm... 05.12.07, 11:14
                              Ja zdaje sobie sprawe z tego ze na "zachodzie" socjal jest
                              rozdmuchany, ze zwiazki zawodowe potrafia byc kula u nogi itd.

                              Tyle tylko, ze to samo jest u nas. I z tym mam problem - skoro
                              wszystko jest tak samo, to dlaczego u nas pracownik najemny liczy
                              kazdy grosz, zeby mu na buty starczylo, a u nich jedzie na wakacje
                              na Kanary? To jest rowniez zasluga "pracodawcow", ktorzy sie nie
                              moga zdecydowac czy chca miec rybki czy akwarium - i zadaja jednego
                              i drugiego. To nie jest w porzadku i skonczy sie kiepsko.

                              Ja jestem pewien, ze gdyby w carskiej Rosji ktos powiedzial, ze
                              czeka ich rewolucja i podcinanie gardel kulakom, to wiekszosc z nich
                              bylaby strasznie zaskoczona i nikt by nie wierzyl...

                              ----------------------------------------------

                              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                              kretynami. Milej lektury :)
                              • stf Re: No tak, socjalizm... 05.12.07, 11:24
                                To jest właśnie różnica w historii. Nie da się w ciągu dziesięciu
                                lat dogonić Zachodu. My wciąż oscylujemy w granicach 50% średniego
                                PKB Unii. Więc róźnica jest między innymi stąd - jesteśmy jeszcze
                                stosunkowo biedni. Kanary będą w naszym zasięgu ale nie odrazu.
                                Bardziej wiarygodny jest przykład porównania US i EU - gospodarki
                                kapitalistyczne i z dość długą historią aczkolwiek nieco się
                                różniące. Porównano robotnika na mnie więcej tym samym stanowisku w
                                fabryce i co się okazało? Ten w EU zarabiał lepiej ale to ten w US
                                mieszkał w domu a nie w mieszkaniu miał ten dom lepiej wyposażony,
                                miał więcej i lepsze samochody i stać go było na lepsze wakacje.
                                Podejrzewam, że jedną z różnic jest również poziom życia po stracie
                                pracy. W UE chyba troszkę lepszy co wszystkich to trochę kosztuje.
                                • kretynofil No tak, masz racje, ale... 05.12.07, 11:31
                                  ... prawie. PKB/glowe w Polsce to 50% PKB/glowe w "starej Unii".

                                  Super.

                                  Pensja w Polsce/glowe to 25% pensji/glowe w "starej Unii".

                                  Szlag by to trafil, znowu sie nie zgadza :)

                                  Rzeczywistosc jest taka, ze u nas sa ludzie, ktorzy zarabiaja tyle
                                  co w UE, i sa to specjalisci oraz pracodawcy. Specjalisci, bo sie
                                  nauczyli, pracodawcy, bo obcinaja jak moga pensje pracownikow.

                                  Moze teraz, kiedy sie juz nachapali, przestaliby obrazac pracujacych
                                  ludzi mowiac, ze sa "zdeprawowani", bo oczekuja normalnych zarobkow?

                                  ----------------------------------------------

                                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                  czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                  kretynami. Milej lektury :)
                                  • matrek Re: No tak, masz racje, ale... 05.12.07, 13:21
                                    Wiedze to dokladnie jak piszesz wyzej. W USA wszystko jest tansze niz w Polsce,
                                    a zarobki wyzsze - obie wielkosci w liczbach bezwzglednych.

                                    I co ciekawe, nie zauwazam wyzszej wydajnosci pracy w USA niz w Polsce.

                                    Jak powiedzial jakis czas tem szef jednej z najwiekszych konfederacji
                                    pracodawcow prywatnych w Polsce: znam ilus pracodawcow, zarabiajacych po 600 tys
                                    miesiecznie, ktorzy gdy maja zaplacic 4 tys pracownikowi, twierdza ze to zdzierstwo.
                                    • kz_karlovitz Re: No tak, masz racje, ale... 07.12.07, 15:08
                                      >Ludzie mają wygórowane żądania płacowe. Warszawa deprawuje,
                                      >rozpieszcza i psuje - narzeka Piotr Malecki, współwłaściciel
                                      >Tomiteksu.

                                      Co to za stwierdzenie ze Warszawa rozpiszcza czy psuja albo
                                      deprawuje. Nie ma czegos takiego. Jest za to rynek co ci "wielcy
                                      przedsiebiorcy" powinni rozumiec najlepiej. Sa koszty i sa
                                      przychody. Pracownik tez ponsi koszty. Musi sie przecierz utrzymac.
                                      Jak ma pracowac za 700 pln skoro za to sie da sie wynajac mieszkania
                                      (o wzieciu kredytu i kupnie nie wspomne) ceny nieruchomosci ale nie
                                      tylko poszybowaly drastycznie. Jeszcze tylko zywnosc (i to nie
                                      wszystka) jest u nas troche tansza niz na zachodzie. Za to place
                                      jakos dalej niskie. Przecierz co to jest 700pln w stolicy nawet
                                      1000. No dordzy pracodawcy nie osmieszajcie sie. Jak wam zle
                                      przeniscie dzialalnosc na wies w bialostockie albo pod suwalki.
                                      Broni wam ktos. Jak sie dzialalnosc nie oplaca to trzeba ja zwinac -
                                      i nie mowcie ze poeca miejsca pracy bo jakie skoro brakuje wam
                                      personelu.

                                      Zgadzam sie z przedmowcami powyzej - nasi pracodawcy w ciagu paru
                                      sezonow chca dorobic sie tego co rodziny zalozycieli koncernow
                                      dorabialy sie przez lata. Zadnych dziwnych ustaw prosze tu nie
                                      forsowac. Dobrze ze wreszcie rynek wymusza placenie po ludzku a nie
                                      wyzysk jaki byl do tej pory.
                                      Na koniec kretynofil pisal o cenach w restauracjach - jestem obecnie
                                      w Danii, w Kopenhadze lunch w formie szwedzkiego bufetu w dobrym
                                      lokalu kosztuje nieco ponad 30 pln (nie jest to budka z kebabami
                                      tylko restauracja Sultan Palace - jak ktos chce moze pojechac i
                                      sprawdzic). Skandynawia ma jedne z najwyzszych podatkow, wysoki
                                      socjal i wysokie ceny (szczegolnie zauwazalna jest roznica cen
                                      produktow spozywczych u nas i w tam). I jakos im sie oplaca ten
                                      lunch serwowac za ok 30 pln a u nas w Stolicy wcale nie jest taniej,
                                      a jakby pojsc do porownywalnego lokalu to byloby drozej. I tam
                                      kelnerzy zarabiaja >= 14000 koron.
                                • matrek Re: No tak, socjalizm... 05.12.07, 12:53
                                  stf napisał:

                                  > fabryce i co się okazało? Ten w EU zarabiał lepiej ale to ten w US
                                  > mieszkał w domu a nie w mieszkaniu miał ten dom lepiej wyposażony,
                                  > miał więcej i lepsze samochody i stać go było na lepsze wakacje.
                                  > Podejrzewam, że jedną z różnic jest również poziom życia po stracie
                                  > pracy. W UE chyba troszkę lepszy co wszystkich to trochę kosztuje.


                                  Uwazam ze jestes w bledzie, co do generalnej filozofii - sadzac po Twojej
                                  dyskusji z kolega, moge wylacznie mu przyklasnac.

                                  Niestety, jestes rowniez w bledzie co do poziomu zycia w USA osoby ktora
                                  stracila prace. To jedna z najwiekszych roznic miedzy UE a USA. W UE trudniej
                                  stracic prace niz w Stanach, ale tez znacznie trudniej uzyskac jest nowa. I
                                  odwrotnie - stosunkowo latwo stracic prace w USA, jednakze bez porownania
                                  latwiej niz w Unii, jest znalezc nowe zatrudnienie. Generalizujac - Unia chroni
                                  zatrudnienie, USA go nie chronie, za to "ulatwia" znalezienie nowej pracy.

                                  Stad tez trudno mowic, o nizszym poziomie zycia bezrobotnego w USA, niz w Unii.
                                • olias Re: No tak, socjalizm... 07.12.07, 10:15
                                  taa? to dlaczego u nas nasza tzw. "klasa średnia" jest kilkukrotnie
                                  bogatsza niż w Niemczech?Drobny polski byznesmena zyje jak lord w
                                  porównaniu z małym przedsiebiorcą niemieckim.
                        • Gość: zagonczyk === to troche bardziej skomplikowane... IP: *.toya.net.pl 05.12.07, 11:51
                          To troche bardziej skomplikowane...
                          Napisales: "firmy to nie jest działalność charytatywna. to, że
                          stawki są jakie są to oznaka, że cały czas są ludzie, którzy są
                          gotowi za to pracować. to jest wolny kraj. taki stan doprowadzi albo
                          do zwiększenia zarobków (co już się dzieje) albo to ograniczenia
                          biznesu przez przedsiębiorców (co może niebawem nastąpić). "

                          Firmy to miejsce dzialania wielu czynnikow - tam trzeba umiejetnego
                          zarzadzania, marketingu, zaangazownia pracownikow... zysk to nie
                          tylko czysta gotowka ale zdobywanie nowych klientow, rynkow zbytu,
                          umiejetnosc oceny systuacji, pracownikow.
                          Firmy polskie sa nieudolne, pracuja w warunkach bezprawia - lub
                          raczej prawa nieudolnie napisanego, w warunkach rozdmuchanej
                          biurokracji... i nienasyconej chciwosci niekompetentnych managerow.
                          Placi za to pracownik i klint - jeden nie ma uslugi a drugi
                          zarobku.. bo pewnikiem jest ze pracodawca musi miec swoje. I prawo
                          mu na to pozwala.
                          • stf Re: === to troche bardziej skomplikowane... 05.12.07, 12:05
                            Oczywiście jest to uproszczenie. Na działalność firmy rzeczywiście
                            ma wpływ wiele czynników (np. kultura pracy - jeden z
                            fundamentalnych dla mnie czynników). Gdzieś słyszałem, że zwykle
                            działająca firma funkcjonuje tak źle jak to jest możliwe (z akcentem
                            oczywiście na "funkcjonuje"). Chciwość jest jednym z głównych
                            czynników, które napędzają przedsiębiorczość i ewentualne
                            pozbawienie prawne pracodawcy możliwości wychodzenia na swoje byłoby
                            raczej bardzo szkodliwe dla gospodarki. Choć istniej teoria, która
                            mówi, że strategicznym celem firmy powinno być przeżycie w długim
                            horyzoncie czasowym a nie maksymalizacja zysków.
                            • Gość: zagonczyk Re: === to troche bardziej skomplikowane... IP: *.toya.net.pl 05.12.07, 12:23
                              Generalnie rzecz biorac klienci sa tymi ktorzy firme utrzymuja, a
                              strategia moze pojsc w strone maksymalizacji zyskow lub w strone
                              ekspansji, krotko- i dlugoterminowa.
                              Ale polski klient nie majac wyboru godzi sie na placenie slonej ceny
                              za marna usluge a pracownik...? no wlasnie... tu jest przyczyna
                              pojawienia sie na Pulawskie karteczek w takiej ilosci.
                              Polska ma przed soba kilka epok do pokonania, rewolucja placowa jest
                              jedna z nich, rewolucja uslug ubezpieczeniowych, sluzby zdrowia nie
                              mowiac o zasadach funkcjonowania przedsiebiorstw czy jakosci klasy
                              politycznej
                              Polacy musza stac sie podiotem w swoim wlasnym kraju - to nie jest
                              kraj pisu czy kosciola ale wszystkich obywateli polskich.
                              Niezaleznie od tego kogo 'zawodowi Polacy i patrioci' zakwalifikuja
                              do grona Polakow.
                              • kretynofil Re: === to troche bardziej skomplikowane... 05.12.07, 13:03
                                > Polacy musza stac sie podiotem w swoim wlasnym kraju - to nie jest
                                kraj pisu czy kosciola ale wszystkich obywateli polskich.
                                Niezaleznie od tego kogo 'zawodowi Polacy i patrioci' zakwalifikuja
                                do grona Polakow.

                                Amen. I dlatego trzeba ludziom to tlumaczyc, a nie pisac jakies
                                brednie na zamowienie "przedsiebiorcow" o tym, jacy ci "biznesmeni"
                                sa strasznie biedni, bo pracownicy w Warszawie sa "rozpieszczeni".

                                ----------------------------------------------

                                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                kretynami. Milej lektury :)
                                • malcom.janus ceny towarow w Niemczech 05.12.07, 13:21
                                  Kretynofil ma racje.

                                  Prosty przyklad sklepy, w Niemczech produkty kosztuja czesto nie drozej niz w
                                  Polsce, czesc rzeczy jest nieznacznie drozsze niz u nas, oczywiscie sa pewne
                                  wyjatki.

                                  Wiec jak to jest skoro ceny sa podobne, ze pracownicy sklepow zarabiaja 4-5 razy
                                  wiecej?
                                  Wynika z tego ze polski przedsiebiorca zarabia niebotyczne sumy, skoro jego
                                  niemiecki odpowiednik potrafi przy podobnych cenach towarow znacznie wiecej
                                  placic swoim pracownikom i jeszcze wyjsc na plus.

                                  Argument z wysokimi kosztami pracy jest malo trafiony, w Niemczech sa one
                                  przeciez znacznie wyzsze, znacznie wiecej placi sie na ubezpieczenie zdrowotne,
                                  fundusz emerytalny itd.

                        • Gość: MF Re: Przeciez ja nie biadole, chlopczyku IP: *.Red-83-34-184.dynamicIP.rima-tde.net 05.12.07, 20:10
                          Pan naprawde nie rozumie co czyta...
                      • maruda.r Re: Przeciez ja nie biadole, chlopczyku 05.12.07, 10:45
                        kretynofil napisał:

                        A co do oplacalnosci biznesu w Polsce, to skoro jest z nia tak
                        > strasznie zle, to czemu ci "pracodawcy" sami nie pojda pracowac
                        > za "wygorowane" 10 PLN/h do kogos innego? Przeciez to tak malo
                        > problemow.

                        *******************************

                        Załóż firmę, sprawdź jak jest i przestań się użalać jak urzędniczka ze
                        skarbówki, która sądzi, że jak ktoś wystawi fakturę, to pieniądze od razu
                        pojawiają się w kieszeni.


                        • kretynofil Czytaj ze zrozumieniem... 05.12.07, 10:55
                          Po pierwsze, mam firme, wiec wiem ile z tym zachodu.

                          Po drugie, jesli ktos sie czegos podejmuje i mu z tym zle, to zawsze
                          moze to zmienic, a nie drzec morde "ze mu sie cos nalezy (np.
                          pracownik na caly etat za 1500 PLN)", bo to kpina.

                          Kiedys pracodawcy mowili: "jak pracownikom tak zle, to niech otworza
                          firmy" i bylo wszystko cacy. Dzisiaj, jak im powiedziec ze: "skoro
                          pracodawcom tak niedobrze, to niech sie zatrudnia u kogos", to juz
                          jest bardzo zle, to niemoralne, dowodzi nieznajomosci realiow i inne
                          duperele. Ot, mentalnosc Kalego.

                          Natomiast wyjasnij mi, w kilku prostych slowach, najlepiej popartych
                          wyliczeniami, skad wynikaja te roznice pomiedzy Polska i "zachodem"
                          w placach, skoro ceny sa takie same. Zwalasz to na karb ZUSu. To ja
                          sie pytam (tak kontrolnie): rozumiem, ze kucharz pracujacy w
                          Niemczech za 12 EUR/h nie placi zadnego ubezpieczenia
                          spoleczno/zdrowotnego (i pracodawca za niego tez nie placi, rzecz
                          jasna), zas w Polsce od 11 PLN/h zaplaconych kucharzowi, ZUS wynosi
                          kolejne 30 PLN, tak? Bo rozumiem, ze to jest wyjasnienie mojej
                          zagadki, tak?

                          Buahahahaha :)

                          ----------------------------------------------

                          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                          czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                          kretynami. Milej lektury :)
                          • maruda.r Re: Czytaj ze zrozumieniem... 05.12.07, 11:01
                            kretynofil napisał:

                            > Natomiast wyjasnij mi, w kilku prostych slowach, najlepiej popartych
                            > wyliczeniami, skad wynikaja te roznice pomiedzy Polska i "zachodem"
                            > w placach, skoro ceny sa takie same. Zwalasz to na karb ZUSu. To ja
                            > sie pytam (tak kontrolnie): rozumiem, ze kucharz pracujacy w
                            > Niemczech za 12 EUR/h nie placi zadnego ubezpieczenia
                            > spoleczno/zdrowotnego (i pracodawca za niego tez nie placi, rzecz
                            > jasna), zas w Polsce od 11 PLN/h zaplaconych kucharzowi, ZUS wynosi
                            > kolejne 30 PLN, tak? Bo rozumiem, ze to jest wyjasnienie mojej
                            > zagadki, tak?

                            *****************************************

                            Zrób porównanie kosztów pracownika tu i tam. Dlaczego ludzie wyjeżdżający stąd
                            nie mają problemów z założeniem i prowadzeniem firmy tam?

                            Zastanawiałeś się nad tym? Mam wrażenie, że nie.

                            • kretynofil Nie mam pojecia czy tak jest... 05.12.07, 11:19
                              Jakos nie slyszalem o wysypie polskich firm na Wyspach.

                              Niemniej jednak, znam troche "biznesmenow" w Polsce i zaden nie zyje
                              za smieszne 4000 PLN/mc tylko za WIELOkrotnosc tej kwoty. Moze znam
                              tylko tych bardziej obrotnych, albo co, ale to co sie rzuca w oczy,
                              to to, ze ich pracownicy dostaja zawsze mniej niz 1500 PLN. Poki
                              co :)

                              Nie zmienia to faktu, ze kluczysz i unikasz odpowiedzi na moje
                              pytanie. Z czego to wynika?

                              ----------------------------------------------

                              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                              kretynami. Milej lektury :)
                              • maruda.r Re: Nie mam pojecia czy tak jest... 05.12.07, 11:58
                                kretynofil napisał:

                                > Jakos nie slyszalem o wysypie polskich firm na Wyspach.

                                ************************************

                                Były artykułu. W Wyborczej.

                                Jesteśmy na 125 miejscu w rankingu gospodarek przyjaznych biznesowi.

                                Każę sobie płacić 200 pn za godzinę. Dużo, mało - nie w tym rzecz. Nie mam
                                wielkich potrzeb i mógłbym pracować kilka dni w miesiącu. Co się dzieje, gdy
                                kontrahent nie płaci? Płacę do skarbówki ok 50% tego, co stanęło w fakturze. Z
                                nieistniejących pieniędzy. Z tych nieistniejących pieniędzy trzeba opłacić ZUS,
                                pensje i inne rzeczy.

                                Jeżeli będę handlował towarem, to muszę jeszcze zapłacić dostawcy. Również z
                                nieistniejących pieniędzy.

                                Owszem, pracodawca może podnieść. Jednak wiąże się to ze sporym ryzykiem. Gdy
                                kontrahent nie zapłaci, to z czego zapłacić podatki i składki pracownicze?
                                Przecież przekroczenie terminu to kryminał.


                                Skoro jest tak pięknie w biznesie, to dlaczego zdecydowana większość wpisów na
                                tym forum to postawy roszczeniowe. Dlaczego ci ludzie po prostu nie wezmą się za
                                biznes, jeżeli to takie kokosy.

                                • kretynofil No tak, 125 miejsce 05.12.07, 12:47
                                  Posluchaj, ja naprawde nie pisze ze pracownicy powinni dostawac
                                  wiecej. Zycie pokaze czy powinno tak byc, i poki co, wszystko na to
                                  wskazuje. Zgadzam sie, ze prowadzenie firmy w Polsce jest trudne ze
                                  wzgledow formalnych. Tylko domagam sie jednego:

                                  - Skonczenia z postawa roszczeniowa "pracodawcow"

                                  Rozumiesz to? Pamietasz artykul o ktorym rozmawiamy? Dotyczy on
                                  tego, ze w mniemaniu "pracodawcow", pracownicy w Warszawie
                                  sa "rozpieszczeni" i domagaja sie niewiadomo jakich kokosow. Poki
                                  co, to w omawianym artykule, to biedni "pracodawcy" opowiadaja o
                                  tym, jakie wspaniale jest zycie pracownika, ktory wymaga
                                  takich "kokosow" jak 11 PLN/h. Stad propozycja - skoro biznes jest
                                  az tak niedochodowy, to moze pora zostac pracownikiem?

                                  Co do platnosci, o ktorych wspominasz - ja tez place podatki z gory,
                                  zanim kontrahent mi zaplaci. Taki lajf. Tyle ze, wracajac do
                                  artykulu, o ktorym rozmawiamy, dotyczy on sprzedawcow detalicznych,
                                  pracownikow gastronomii itd. Wszystkie wspomniane w artykule firmy
                                  to przedsiebiorstwa nastawione na indywidualnego odbiorce, ktory
                                  placi od razu, wiec to nie jest ich problem. Moze pokazesz mi sklep
                                  z ciuchami, w ktorym bierzesz towar i fakture, a placisz za miesiac?
                                  Odwracasz kota ogonem.

                                  ----------------------------------------------

                                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                  czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                  kretynami. Milej lektury :)
                                • kz_karlovitz Re: Nie mam pojecia czy tak jest... 07.12.07, 15:33
                                  kretynofil ma racje - nie porownuj firmy
                                  produkcyjnej/uslugowej/handlowej do sprzedazy detalicznej. To
                                  wlascie detalisci biora towar z odroczona platnoscia a im za to
                                  konsument musi placic od razu.
                                  trafne stwierdzenie: "Odwracasz kota ogonem".
                                  PS: masz zawsze takie warunki platnosci jakie sobie wynegocujesz,
                                  jak jestes kiepskim negocjatorem to tez wez sie do roboty a nie
                                  wykladaj nam tu swojej postawy roszczeniowej.
                              • olias Re: Nie mam pojecia czy tak jest... 07.12.07, 10:18
                                polscy przedsiębiorcy mają dochody na poziomie kilku zł miesięcznie.
                                natomiast ich firmy są ... obciążone kosztami dodatkowymi (wodka,
                                żarcie, Merc, wczasy, biżuteria dla żony, perfumy dla kochanki ...
                              • Gość: Kretynofob Kretynofilu nie masz pojęcia o czym piszesz IP: 212.160.129.* 07.12.07, 13:22
                                Osoba prowadząca działalność gospodarczą i zatrudniająca wiele osób (nie mylić z
                                jedno osobową firmą tzw. samo zatrudnienie) Ma cholernie dużo obowiązków
                                (sanepid, bhp, pip mógłbym tak wymieniać.......). Pracodawca odpowiada za
                                wszystko. Jak pracownik Przyjdzie nawalony do pracy i zaśnie na prasie, to czyja
                                to będzie wina? A jakże- pracodawcy krwiopijcy. Jak pracownik potknie się o
                                swoje nogi bo jest skacowany to czyja to wina ? – pracodawcy. Ponadto pracownik
                                niczym nie ryzykuje, jak firma padnie to pracownik może znaleźć inną prace i w
                                przeciągu krótkiego czasu zapomnieć o firmie. Przedsiębiorca jak firma tonie
                                idzie wraz z nią na dno. Nikt się nad nim nie użala. Więc należy mu się większe
                                wynagrodzenie.
                                • kz_karlovitz Re: Kretynofilu nie masz pojęcia o czym piszesz 07.12.07, 15:37
                                  Co to za pracodawca co wpuszcza pijanych na hali. Pracowalem kiedys
                                  w jenej firmie i musialem ganiac po chlopkach z alkomatem wiec da
                                  sie. Albo dogladasz interesu albo nie. Proste. A jak ci zle to
                                  sprzedaj biznes i idz do pracy.
                      • potomar Re: Przeciez ja nie biadole, chlopczyku 05.12.07, 11:13
                        "- wynajecie konsultanta z firmy konsultingowej to okolo 300-1000
                        > EUR dziennie,
                        > - stawka dla takiej osoby pracujacej w takiej firmie to okolo 200-
                        > 300 PLN dziennie"

                        No tak, tylko kto tyle zapłaci?
                        • kretynofil W Polsce jest wielu klientow, ktorzy tyle placa 05.12.07, 11:15
                          j/w

                          ----------------------------------------------

                          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                          czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                          kretynami. Milej lektury :)
                      • Gość: Magda Re: Przeciez ja nie biadole, chlopczyku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.07, 13:11
                        Masz własną działalność i uważasz, że jeśli firma weźmie za pracę
                        konsultanta 1000 EUR a jemu zapłaci 400 EUR to ma 600 EUR czystego
                        zysku???? Masz świadomość, że oprócz płac, które są zwykle i tak
                        jednym z większych kosztów działalności, jest też masa innych? Nie
                        twierdzę, że nie masz racji, ale argumentacja, jaką przedstawiasz,
                        jest zdecydowanie zbyt uproszczona. Każdy, kto myśli logicznie, po
                        prostu ją odrzuci

                        Odpowiadasz na:
                        kretynofil napisał:

                        > To "biznesmeni" biadola, ze tak im zle, bo tak strasznie im
                        brakuje
                        > pracownikow. Ja mam sie swietnie, pracujac jako wolny strzelec i
                        > niczego mi nie brakuje. Naucz sie czytac ze zrozumieniem.
                        >
                        > A co do oplacalnosci biznesu w Polsce, to skoro jest z nia tak
                        > strasznie zle, to czemu ci "pracodawcy" sami nie pojda pracowac
                        > za "wygorowane" 10 PLN/h do kogos innego? Przeciez to tak malo
                        > problemow.
                        >
                        > Co do zyskow, to przyklad z mojej branzy:
                        > - wynajecie konsultanta z firmy konsultingowej to okolo 300-1000
                        > EUR dziennie,
                        > - stawka dla takiej osoby pracujacej w takiej firmie to okolo 200-
                        > 300 PLN dziennie
                        >
                        > Policz sobie marze, chlopaczku :) Kiedys daleki znajomy
                        zaproponowal
                        > wspolprace firmie konsultingowej, ktora mogla go wynajac za 1000
                        EUR
                        > dziennie (taka byla umowa z klientem, skads o tym wiedzial), wiec
                        > zazadal od firmy 400 EUR dziennie. Strasznie krecili nosem,
                        chociaz
                        > na jego miejsce nikogo by nie znalezli. Biedactwa, nie oplacalo im
                        > sie, tylko 600 EUR czystego zysku dziennie, bez ruszania palcem :)
                        >
                        > ----------------------------------------------
                        >
                        > Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na
                        forach
                        > internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                        > czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania
                        z
                        > kretynami. Milej lektury :)
                        • kretynofil Tak, dokladnie tak mowie 05.12.07, 13:32
                          Poniewaz firma juz miala podpisany kontrakt, dobre relacje itd. i
                          mogla wsadzic do klienta jednego konsultanta wiecej, albo go nie
                          wsadzic. W tym momencie wyklocanie sie o to, ze oni chcieliby
                          zaplacic mniej niz 400 EUR to kpina.

                          Ja wiem, ze kazda firma ma koszty pozaplacowe. W wiekszosci firm ten
                          podstawowy koszt to wydatek inwestycyjny w
                          postaci "pensji" "prezesa" w statutowej wysokosci 30-krotnie
                          przekraczajacej pensje pracownika.

                          Rzeczywiscie, w takich realiach prowadzenie firmy jest trudne -
                          musisz podniesc pieciu pracownikom pensje po 100 PLN, to od razu
                          sobie trzeba, zgodnie ze statutem, podniesc o 15000 PLN, a tu nie ma
                          skad :)

                          ----------------------------------------------

                          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                          czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                          kretynami. Milej lektury :)
                          • kretynofil A i zebys mi tu nie p.dolila glupot 05.12.07, 13:36
                            Te 600 EUR jest netto, nie brutto, a za kontraktorow (podwykonawcow)
                            nie placi sie ZUS.

                            ----------------------------------------------

                            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                            kretynami. Milej lektury :)
                            • Gość: bolig Re: A i zebys mi tu nie p.dolila glupot IP: *.acn.waw.pl 05.12.07, 17:18
                              Moze bys sie grzeczniej wyrazal buraku, bo znowu bedziesz przepraszal
                      • Gość: KAREN Re: Przeciez ja nie biadole, chlopczyku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.07, 16:29
                        w pełni zgadzam sie ze wszystkim z KRETYNOFILEM- to samo zastanawiało mnie
                        podczas pobuty we Francji, Szwajcarii, Niemczech, Szkocji.. ceny mamy takie
                        same- a pracownicy maja jak w chinach..
                      • entropia Najpierw... pomyśl 06.12.07, 14:53
                        Do opinii nt. restauracji się nie odniosę - brak mi wiedzy.

                        Natomiast jesli chodzi o przykład z konsultantem, to hmm... widać że nie bardzo przemyśliwujesz swoje opinie.

                        Bo jeśli uważasz że różnica pomiędzy dochodem konsultanta a dochodem firmy go wynajmującej to 'czysty zysk':
                        > ktora mogla go wynajac za 1000 EUR dziennie [...] wiec
                        > zazadal od firmy 400 EUR dziennie. [...] Biedactwa, nie oplacalo
                        > im sie, tylko 600 EUR czystego zysku dziennie, bez ruszania palcem :)

                        To znaczy że po prostu bladego nie masz pojęcia o tym, że jakiekolwiek przedsięwzięcie wymaga kosztów nie tylko związanych z wynagrodzeniami osób wykonujących zadania związane z biznesem, ale kupę innych kosztów, np:
                        - pensje innych pracowników (księgowość, kadry ,etc.)
                        - koszty wynajmu powierzchni biurowej
                        - różnego rodzaju koszty socjalne
                        - koszty usług zewnętrznych (telefonia, sprzątanie, etc.)
                        - koszty różnego rodzaju opłat licencyjnych

                        Jednym słowem różnica między Twoim wynagrodzeniem, a kosztami prowadzenia firmy NIE jest czystym zyskiem firmy.

                        Pewnie z podobnym zaufaniem należy podchodzić do wyliczanek dot. restauracji.

                        Zastanawiam się, jakiego rodzaju konsultant dysponuje tak małą wiedzą i jedyne co mi przychodzi do głowy to... konsultant Avonu.

                        Acha, i mała prośba - w przypadku chęci riposty, prosiłbym o nienazywanie mnie chłopczykiem, jak poprzedniego dyskutanta - bo to lekko uwłaczające (a o kulturze osobistej piszącego też nie świadczy zbyt dobrze).
                        • kretynofil Pomyslalem, i oto co wymyslilem 06.12.07, 15:28
                          Otoz wymyslilem, ze krytykujesz moja wypowiedz, nie zapoznawszy sie
                          z moja odpowiedzia, ktorej udzielilem innej osobie pytajacej o to
                          samo. Nie znasz branzy w ktorej pracuje, w zyciu nie wyjechalas poza
                          granice swojej gminy, ale na wszystkim znasz sie najlepiej.

                          Ale grunt ze sie przyczepilas, poczulas sie bardzo madra, mozna rzec
                          ze blysnelas inteligencja, kompleksy nieco sie uciszyly, a nawet
                          moze ktos Twoja wypowiedz przeczyta i wezmie sobie do serca :) Moze
                          to bedzie jeden z Twoich pracownikow, i moze nawet nie pojedzie na
                          zmywak :)

                          Czego niniejszym szczerze Ci zycze :)

                          I tylko w kwestii formalnej: bodyshopping, czyli wynajmowanie
                          specjalistow, to branza w ktorej koszty poboczne sa minimalne i z
                          reguly nawet nie zaleza od ilosci podwykonawcow. Jako przyklad moge
                          Ci podac moj pierwszy kontrakt, na ktorym bylem szesc miesiecy i
                          nawet raz nie zobaczylem ani biura, ani prezesa, ani nawet jednego
                          pracownika tego biura, telefonu nie dostalem, przy biurku nie
                          usiadlem itd. Moze to trudno zrozumiec, ale nie wszyscy przychodza
                          na 8 do biura i siedza tam przez nastepne 8 godzin...

                          ----------------------------------------------

                          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                          czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                          kretynami. Milej lektury :)
                          • entropia EOT 06.12.07, 16:13
                            Przepraszam,

                            Przeczytałem tylko dwa Twoje posty i stąd moja wypowiedź. Gdybym od razu przeczytał więcej, zobaczyłbym że 'dyskusja' z Tobą mija się z celem.
                            • kretynofil Wohohohoho, sila merytoryczna Twoich argumentow... 06.12.07, 16:24
                              ... powala na kolana.

                              Leze wiec u stop Szanownego Pana i lize je z luboscia, liczac na to
                              ze madrosc Szanownego Pana splynie na mnie i oswieci moja ciemna
                              lepetyne :)

                              ----------------------------------------------

                              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                              kretynami. Milej lektury :)
                              • stf Re: Wohohohoho, sila merytoryczna Twoich argument 06.12.07, 16:59
                                A ja jeszcze tu przewrotnie wrócę do historii PKB i rolników.
                                Załóżmy, że rzeczywiście rolnicy zaniżają produktywność poprzez
                                swoje uprzywilejowanie a pozostała część ma produktywność podobną do
                                unijnej. Wytwarza produkty podobne do unijnych i sprzedaje po
                                podobnej cenie. Skoro zaniżamy labour cost poprzez zaniżanie płac (a
                                zwykle jest to jedna z głównych składowych kosztów) to firmy te
                                powinny mieć rentowność znacznie powyżej unijnej. Nie mam dokładnie
                                danych na ten temat ale z obiegowych informacji nie wydaje mi się,
                                żeby polska rentowność jakoś strasznie odstawała od unijnej.
                                Wnioskuję stąd, że tą rentowność coś jeszcze musi dołować. I tu
                                dochodzimy bardzo wysokich kosztów pracy czyli zobowiązań, które
                                firmy mają na rzecz państwa. A to nie jest już winą pracodawców.
                                • kretynofil No tak, tylko ze tak jest! 06.12.07, 19:14
                                  Dlatego oplaca sie przeniesc fabryke z Irlandii (gdzie praca jest
                                  relatywnie tania) do Polski.

                                  Co do wynikow finansowych 90% przedsiebiorstw, to sa one zanizane,
                                  przez to, ze jak prezes sobie kupi do domu kanape, to wrzuca ja w
                                  koszty firmy :) Moja zona jest ksiegowa i zaden z klientow jej nie
                                  lubil, bo im na to nie pozwalala (chociaz mogla, na podstawie
                                  pisemnego oswiadczenia, ktore zdejmuje z niej odpowiedzialnosc).
                                  Takie sa realia polskich firm, ze zyski sie ukrywa i na to jest
                                  milion sposobow. Sporo sie o tym w domu nasluchalem... Sam place
                                  podatki w pelni w porzadku, bo uwazam ze w zyciu trzeba byc
                                  uczciwym, ale takich firm jest naprawde malo...

                                  Mozesz mi wierzyc, zyski firmy na papierze i w rzeczywistosci to dwa
                                  swiaty. Roznica miedzy nimi to wlasnie te kokosy, ktore
                                  tluka "pracodawcy", w duzym uproszczeniu oczywiscie. Pamietaj o tym,
                                  ze zawsze mozesz sobie obnizyc zysk i podatki, podpisujac z zona
                                  umowe o dzielo :) Reko-dzielo, usto-dzielo, czy cos takiego :)

                                  ----------------------------------------------

                                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                  czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                  kretynami. Milej lektury :)
                              • Gość: Zaciekawiona Re: Wohohohoho, sila merytoryczna Twoich argument IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 14:43
                                Kretonofilu, Ty przypadkiem nie jestes tym trollem, ktory sie
                                procesuje o notke w Wikipedii? Widze spore podobienstwa:)
                          • Gość: rafvonthorn Re: Pomyslalem, i oto co wymyslilem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.07, 13:39
                            Czytam Twoje wypowiedzi i myślę, że miałbyś sużo pozytywniejszy
                            odzew *chyba Ci na tym zależy, skoro zamieszczasz tak duże ilości
                            postów), gdybyś zachował elementarne zasady kultury. Zachowujesz się
                            jak niewychowany szczeniak, obrażając ludzi, którzy na to nie
                            zasługują. Apeluję o kulturę. Można ją zachować głosząc każde
                            poglądy.
                        • kretynofil I druga odpowiedz, a co bede sobie zalowal 06.12.07, 16:01
                          Jednej rzeczy nie potrafie zrozumiec - co tak Cie sklonilo do tego,
                          zeby koniecznie probowac mnie obrazic?

                          To, ze w mojej branzy sa takie dobre zarobki?

                          To, ze to co pisze, zwyczajnie Ci sie nie podoba?

                          To, ze bronisz sie podswiadomie przed zaakceptowaniem faktu, ze
                          ludzie w Polsce sa oszukiwani?

                          To, ze zyjesz z wyzysku?

                          To, ze takie glupie przyczepianie sie (nie na temat, na marginesie)
                          do fragmentu wypowiedzi to przyjemnosc sama w sobie?

                          Bo, tak na moje, to nie ma zadnego powodu, zeby kwestionowac to co
                          napisalem. Skoro napisalem, ze firma miala miec 600 EUR/dziennie
                          czystego zysku, to chyba dlatego ze tak mialo byc, prawda? Jak ktos
                          napisze ze kupil na Allegro samochod za zlotowke, to mu napiszesz,
                          ze bredzi, bo przeciez opony sa drozsze? Nie rozumiem, naprawde...

                          ----------------------------------------------

                          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                          czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                          kretynami. Milej lektury :)
                          • Gość: Gandalf To z zazdrosci IP: *.acn.waw.pl 06.12.07, 16:10
                            Większośc ataków na ludzi którym się dobrze wiedzie jest tylko i wyłącznie z
                            zazdrosci. Jak u mnie się pojawiła kontrola skarbowa to pewien znajomy o mało
                            nie podskakiwał z zadowolenia:/
                          • kz_karlovitz Re: I druga odpowiedz, a co bede sobie zalowal 07.12.07, 15:51
                            na swiecie jest duzo takich batonow ze lubia oponowac tylko daltego
                            zeby wdac sie z nimi w dyskusje - bo sa niezauwazani/niedostrzegani
                            przez spoleczenstwo, bo nie maja akcpetacji itp itd. I wtedy gdy
                            ktos im pokazuje krowe biala to oni mowia ze ona jest czarna albo
                            ciemnoszara bo zdrowym odruchem kazdego jest uwierzyc swoim zmyslom
                            i odpowiedziec na jak ciemnoszara jak czarna. I wtedy moga poczuc
                            sie dowartosciowani wdajac sie z Toba w dyskusje. Wiec nie stresuj
                            sie chlopie baniakami i innymi cieciami. Krzykaczy na swiecie wiele
                            tak to juz jest. Skonczylo sie biale niewolnictwo i im to nie w smak.
                      • Gość: kasztan Re: Przeciez ja nie biadole, chlopczyku IP: *.dyn.one.at 07.12.07, 07:56
                        telefonowanie w Polsce jest ze dwa razy drozsze niz w reszcie EU
                  • mariuszdz Re: To tylko czesciowo prawda 05.12.07, 09:55
                    >
                    > Zreszta, prawda jest taka, ze ja doskonale znam odpowiedz:
                    > taki "pracodawca" ma w swoim "biznesplanie" zapisany pelny zwrot
                    > inwestycji w ciagu jednego sezonu i kokosy pozniej. Nie odbieram im
                    > do tego prawa, jak chca, niech tak robia, ale prosze, bez
                    > utyskiwania na trudne warun

                    Myślę gdyby tak było ,to powstawałoby wiele restauracji ,hoteli i różnych sklepów .
                    A restauracja byłby to bardzo pewny biznes .
                    A tak przecież nie jest :)
                    • kretynofil Dlatego pytam, bo ja glupi jestem 05.12.07, 10:08
                      I nie rozumiem, jak to mozliwe, ze przy identycznych (badz nizszych)
                      cenach na "zachodzie", a kilkukrotnie wyzszych wynagrodzeniach caly
                      ten biznes uslugowy za "zachodzie" jeszcze nie splajtowal :)
                      Przeciez, patrzac na lamenty polskich "biznesmenow", to prowadzenie
                      tam interesu jest absolutnie nierealne.

                      Kpie sobie z nich, nie rozumiesz?

                      ----------------------------------------------

                      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                      kretynami. Milej lektury :)
                      • mariuszdz Re: Dlatego pytam, bo ja glupi jestem 05.12.07, 10:16
                        kretynofil napisał:

                        > I nie rozumiem, jak to mozliwe, ze przy identycznych (badz nizszych)
                        > cenach na "zachodzie", a kilkukrotnie wyzszych wynagrodzeniach caly
                        > ten biznes uslugowy za "zachodzie" jeszcze nie splajtowal :)
                        > Przeciez, patrzac na lamenty polskich "biznesmenow", to prowadzenie
                        > tam interesu jest absolutnie nierealne.
                        >
                        > Kpie sobie z nich, nie rozumiesz?
                        >
                        > Jeżeliby przybył Balcerowicz i zaczął "chłodzić" ,to wiele restauracji
                        zostałoby natychmiast bankrutami.
                        Ten biznes jest według mnie bardzo zależny od majętności otoczenia
                        • kretynofil Owszem, uslugi zawsze najbardziej... 05.12.07, 10:20
                          ... dostaja po dupie w okresie bessy. Tyle tylko, ze przy obecnych
                          dysproporcjach ceny/place nie ma czynnika aktywizujacego rozwoj tej
                          branzy. Same zas dysproporcje wynikaja z chciwosci "pracodawcow" i,
                          ale w duzo mniejszym stopniu, fiskusa.

                          A jesli chodzi o magiczna "oplacalnosc" biznesu - jaki zysk
                          miesiecznie sklonil by Ciebie do otwarcia restauracji, takiej na 20
                          stolikow?

                          ----------------------------------------------

                          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                          czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                          kretynami. Milej lektury :)
                          • mariuszdz Re: Owszem, uslugi zawsze najbardziej... 05.12.07, 10:26
                            kretynofil napisał:

                            > ... dostaja po dupie w okresie bessy. Tyle tylko, ze przy obecnych
                            > dysproporcjach ceny/place nie ma czynnika aktywizujacego rozwoj tej
                            > branzy. Same zas dysproporcje wynikaja z chciwosci "pracodawcow" i,
                            > ale w duzo mniejszym stopniu, fiskusa.
                            >
                            > A jesli chodzi o magiczna "oplacalnosc" biznesu - jaki zysk
                            > miesiecznie sklonil by Ciebie do otwarcia restauracji, takiej na 20
                            > stolikow?
                            >
                            Na pewno liczyłbym na niewielki zysk .W pierwszym roku działalność
                            cieszyłbym się gdybym wyszedł na zero plus niewielki zysk.
                            • kretynofil Dlatego, i pisze to powaznie, zaczynaj! 05.12.07, 10:35
                              Jesli nie ustawisz sobie planowanego zysku na poziomie 20K PLN/mc,
                              to spokojnie dasz sobie rade. To nie jest trudne. Pogadaj ze
                              znajomymi, pochodz sobie po knajpach, "zbadaj rynek" i pomysl czego
                              Ci brakuje. Moze sie okazac, ze wpadniesz na doskonaly pomysl i
                              Twoje dzieci jeszcze beda z niego zyly :)

                              Naprawde szczerze zycze powodzenia!

                              ----------------------------------------------

                              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                              kretynami. Milej lektury :)
                              • mariuszdz Re: Dlatego, i pisze to powaznie, zaczynaj! 05.12.07, 10:42
                                kretynofil napisał:

                                > Jesli nie ustawisz sobie planowanego zysku na poziomie 20K PLN/mc,
                                > to spokojnie dasz sobie rade. To nie jest trudne. Pogadaj ze
                                > znajomymi, pochodz sobie po knajpach, "zbadaj rynek" i pomysl czego
                                > Ci brakuje. Moze sie okazac, ze wpadniesz na doskonaly pomysl i

                                Lepiej nie chwytać się za biznes na którym się nie zna :)
                                Jeżeli już ,to biznes remontowy ,szybki zysk małe straty w przypadku plajty.A
                                jakby co ,to można wyjechać do W.Brytanii .
                  • arieska Re: To tylko czesciowo prawda 06.12.07, 08:50
                    kretynofil napisał:
                    > To tak jakbym ja zaczal produkowac krzesla, ale zamiast
                    zainwestowac
                    > w maszyny, pracownikow, logistyke i cale to badziewie, dlubal
                    sobie
                    > kozikiem w kawalku drewna, produkujac jedno krzeslo miesiecznie,
                    > potem probowal je sprzedac za 30000 PLN + VAT

                    Swietny przyklad. Ile jest sklepow, do ktorych rzadko ktos zaglada,
                    bo ceny kosmiczne i to za byle co. Wlasciciel modli sie, aby raz na
                    tydzien przyszedl frajer, ktory wykupi pol sklepu, bo inaczej wizja
                    bankructwa.
                  • Gość: Gandalf Polska jest w Unii Europejskiej!! IP: *.acn.waw.pl 06.12.07, 09:12
                    Masz bardzo irytujący zwyczaj pisanaia: Polska i UE. Do twojej wiadomości Polska
                    JEST w UE. Prawidłowo powinno byc Polska i np. kraje Europy Zachodniej.
                    • kretynofil Masz racje, to moze irytowac... 06.12.07, 11:57
                      ... ale poki jest tak, ze sprzatacza w duzej firmie w Polsce zarabia
                      przez miesiac tyle ile jej kolezanka po fachu w UE w dwa-trzy dni,
                      to nie zmusisz mnie, zebym o Polsce pisal UE.

                      Moze wolisz "UE" i "kraje trzeciego swiata lezace przypadkiem w
                      Europie"?

                      A tak na powaznie, to Polska jest w UE tylko dla:
                      - politykow,
                      - przedsiebiorcow ("chlebodawcow"),
                      - wysokiej klasy specjalistow.
                      I to w zasadzie tylko w Warszawie. Reszta kraju to jakis dramat i
                      szczerze wspolczuje ludziom, ktorzy do tych trzech kategorii nie
                      naleza. Mogloby mi to wisiec, bo sam naleze do jednej z nich, a z
                      Polski juz sie permanentnie wynioslem, ale te resztki "patriotyzmu"
                      mi pozostaly i naprawde chcialbym w Polsce zobaczyc usmiechnietych,
                      wyluzowanych ludzi, ktorych ogladam na codzien w UE. W UE, nie w
                      Polsce.

                      ----------------------------------------------

                      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                      kretynami. Milej lektury :)
                      • Gość: xxx Cos kręcisz, cwaniaczku! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.07, 17:56
                        Piszesz, że z Polski się permanentnie wyniosłeś, ale chcesz podawać
                        REGON, żeby udowodnić, że prowadzisz firmę (co też watpię, bo nie
                        znasz chociazby struktury PKB w kraju, w którym masz ta firme
                        rzekomo zarejestrowaną!). Sęk w tym, że REGON to polski wynalazek, a
                        ty się z Polski PERMANENTNIE WYNIOSŁEŚ. Ale firmę tu masz
                        zarejestrowaną? To w takim razie niezły z ciebie krętacz- albo w
                        realu, albo na forum.

                        P.S. Przeczytałem kilka twoich postów i sadząc po tym, jak odnosisz
                        się do dyskutantów, to jestes zwykły, zakompleksiony i niewychowany
                        burak z Podlasia i do UE jest ci równie daleko, jak na Księżyc. Have
                        a nice life, looser! :)
                        • kretynofil Podac sliniaczek? Poplules sie synku :) 06.12.07, 19:07
                          Tak, wynioslem sie z Polski permanentnie. I tak, mam w Polsce
                          dzialalnosc, polegajaca na eksporcie uslug do UE. Nie potrzebuje
                          siedziec w Polsce, bo od tego mam biuro, ktore prowadzi mi
                          ksiegowosc i wszystkim sie zajmuje. Ja tylko wysylam papiery. Nie
                          rozumiem co Cie tak dziwi.

                          Dlaczego place podatki w Polsce? Bo uwazam, ze w Polsce te pieniadze
                          sie bardziej przydadza. Mam takie prawo, reguluje to UE.

                          Jesli chodzi o Twoje wycieczki osobiste, to sobie daruj, bo mnie nie
                          dotkniesz. Za cienki w uszach jestes na to...

                          Jednego jednak nie rozumiem - ja na tym forum nie pisze dla siebie,
                          tylko po to zeby uswiadomic jednemu i drugiemu, ze nie musi tyrac za
                          800 PLN, tylko ma prawo zazadac wiecej. A jak nie, to zapraszamy, w
                          Europie jest duzo pracy za godziwe stawki... I teraz zagadka -
                          dlaczego musze czytac z tego powodu, ze jestem cham, burak, wiesniak
                          z podlasia, cwaniak, oszust? Bo co? Bo pisze prawde, ze Was okradaja
                          w Polsce? Bo pisze, ze tak wcale nie musi byc? Zebyscie zrozumieli,
                          ze nic sie nie zmieni, jesli nie zaczniecie tego zadac?

                          Czy to wszystko naprawde wynika, jak pisze Gandalf, z zawisci? To
                          chyba naprawde nie mam po co wracac...

                          ----------------------------------------------

                          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                          czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                          kretynami. Milej lektury :)
                          • Gość: raf von thorn Re: Podac sliniaczek? Poplules sie synku :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.07, 13:49
                            "I teraz zagadka - dlaczego musze czytac z tego powodu, ze jestem
                            cham, burak, wiesniak z podlasia, cwaniak, oszust? Bo co? Bo pisze
                            prawde, ze Was okradaja w Polsce? Bo pisze, ze tak wcale nie musi
                            byc? Zebyscie zrozumieli, ze nic sie nie zmieni, jesli nie
                            zaczniecie tego zadac?"

                            Swoim stylem pisania i stosunkiem do rozmówców sam się tak
                            przedstawiasz i prowokujesz to traktowania Ciebie tak, jak Ty
                            innych. Rozumiem, że tego nie widzisz, to normalny psychologiczny
                            mechanizm. Przyjmij na wiarę, że zachowujesz się jak burak.

                            A post, na który odpowiadasz w arcygrzeczny sposób "Podac
                            sliniaczek? Poplules sie synku :)" mnie z kolei wydawał się
                            dyskretną parodią twojego stylu :P.
                  • ahhna Re: To tylko czesciowo prawda 07.12.07, 12:27
                    Lepiej bym tego nie napisała :). 100% zgody. Miło stwierdzic, że
                    ktoś myśli. Szkoda tylko (dla nas tu w Polsce, oczywiście), że żyje
                    za granicą :)
                    • ahhna Re: To tylko czesciowo prawda 07.12.07, 12:34
                      To było do Kretynofila, oczywiście.
                • Gość: skillZ Re: Szczere pytanie do pracodawcow IP: *.icm.edu.pl 06.12.07, 12:35
                  Druga część odpowiedzi jest taka, że martwią się, że w tym roku nie kupią nowego
                  samochodu, dziecku kolejnego superkomputera. A do tej pory
                  pracownik niewykwalifikowany nie miał za co wyżywić rodziny. Życie w Warszawie
                  za 1200?? Drodzy pracodawcy, Bóg Was opuścił! Tyle to mogą dorabiać studenci na
                  ciuchy i telefon, bo życie za tyle to bez mała ubóstwo. A najbardziej
                  zdeprawowany jest tutaj nasz rząd, który na to pozwala. Dajmy na to w Irlandii
                  jest ustalona minimalna stawka jaką moga Ci zapłacić. I nie jest wyliczona tak,
                  żeby starczyło Ci na 4kg cukru i 30bochenków chleba! Jest obowiązek płacenia co
                  tydzień, a nie po półtorej pierwszego miesiąca jak to niektórzy mają u nas w
                  zwyczaju. A co my mamy zjeść w tym czasie? Trawę spod bloku w drodze do pracy na
                  śniadanie? Takie warunki są nieakceptowalne. Teraz zarabiam 13.5pln/h netto
                  (niestety to jednorazowe zlecenie) i uważam tę stawkę za w miarę godną.
                  Pieniądze które zarabiam w 6 godzin mają jakąś wartość. Drogi pracodawco, wiem
                  że dla Ciebie 80pln to jest nic, do wydania lekką ręką. Pytanie, dlaczego nie
                  jesteś w stanie zapłacić tyle swoim pracownikom za 6 godzin ciężkiej pracy.
              • Gość: AntyPolityk Gazeta powinna wyśmiać tych pracodwaców IP: 195.205.192.* 05.12.07, 10:18
                a nie pisać jacy oni biedni są. W innych krajach jakoś potrafi pracodawca
                bardziej dzielić się zyskiem z pracownikiem i wszyscy są mają więcej mamony. A u
                nas?
                Według mnie taka sytuacja powinna być dłużej, aby pseudo-biznesmeni albo się
                nauczyli albo zbankrutowali.
                • maruda.r Re: Gazeta powinna wyśmiać tych pracodwaców 05.12.07, 10:39
                  Gość portalu: AntyPolityk napisał(a):

                  > a nie pisać jacy oni biedni są. W innych krajach jakoś potrafi pracodawca
                  > bardziej dzielić się zyskiem z pracownikiem i wszyscy są mają więcej mamony. A
                  > u
                  > nas?

                  ************************************

                  A u nas musi się dzielić przede wszystkim ze skarbówką i ZUS-em.

                  • kretynofil Powyzej odpisalem Ci na ten komentarz... 05.12.07, 10:56
                    ... prosze o odpowiedz :)

                    ----------------------------------------------

                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                    kretynami. Milej lektury :)
                    • maruda.r Re: Powyzej odpisalem Ci na ten komentarz... 05.12.07, 11:03
                      kretynofil napisał:

                      > ... prosze o odpowiedz :)

                      ***********************************

                      Jak zwykle przerzuciłeś trochę słów, z których niewiele wynika. Nie wierzę, że
                      prowadzisz firmę, bo zupełnie nie czujesz, o co w tym chodzi.

                      • kretynofil Podac Ci REGON? 05.12.07, 11:20
                        j/w

                        ----------------------------------------------

                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                        kretynami. Milej lektury :)
                        • maruda.r Re: Podac Ci REGON? 05.12.07, 11:44
                          kretynofil napisał:

                          > j/w

                          ***************************************

                          Mogę podać REGONÓW, ile tylko chcesz.

                      • kretynofil I druga sprawa, Drogi Marudo 05.12.07, 11:27
                        > Jak zwykle przerzuciłeś trochę słów, z których niewiele wynika.

                        "Jak zwykle" kluczysz, klamiesz, unikasz odpowiedzi. To nie z moich
                        slow ma cos wynikac, bo to ja prosze Ciebie o rozwiazanie
                        prosciutkiej zagadki matematycznej, poprawnie zreszta sformulowanej.

                        Powtorze:

                        Jak to jest, ze przy tych samych cenach, pensje pracownika musza byc
                        czterokrotnie nizsze w Polsce.

                        Zaproponowales ZUS jako wyjasnienie. W zwiazku z tym zapytalem Cie:

                        Czy ZUS wynosi trzykrotnosc pensji pracownika?

                        Odpowiedziales mi, ze nie wierzysz zebym mial firme. Czy ja gadam do
                        obrazu? Czy (obiecalem sobie wczoraj, ze nie bede tego wiecej robil,
                        ale sie nie powstrzymam) moze raczej ze skonczonym idiota, ktory nie
                        rozumie prostego pytania? A moze z oszustem i zlodziejem, ktory zyje
                        z propagowania klamstw i wyzysku ludzi?

                        ----------------------------------------------

                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                        kretynami. Milej lektury :)
                        • stf Re: I druga sprawa, Drogi Marudo 05.12.07, 11:33
                          Ha! Tu przewrotnie odwrócę pytanie. To dlaczego mamy tylko 50%
                          średniej unijnej PKB a nie 100%?
                          • kretynofil Dzis pytanie, dzis odpowiedz 05.12.07, 13:08
                            Bo 40% spoleczenstwa generuje 3% PKB. Gdyby ich nie bylo, to nasz
                            PKB na glowe wynioslby: 80% PKB/glowe w UE.

                            Dowcip polega na tym, ze wszystkie analizy, o ktorych rozmawiamy,
                            dotycza tylko grupy ludzi, ktorzy sa w tych 60%, ktorzy maja 80%
                            PKB/glowe. I smieszno, i straszno :)

                            ----------------------------------------------

                            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                            kretynami. Milej lektury :)
                            • stf Re: Dzis pytanie, dzis odpowiedz 05.12.07, 14:41
                              Niestety ale te 40% społeczeństwa jest. Przecież nie wyślemy ich na
                              księżyc. W ten sposób biorąc kraj ze starej unii i odliczając tak
                              samo te 40% "mało gererujących" może się okazać, że dalej mamy
                              stosunek PKB per łeb jak 1 do 2.
                              • kretynofil No dobra, nie zrozumiales mnie 05.12.07, 16:23
                                Mialbys racje, gdyby taki pracodawca musial placic mi i jeszcze
                                jakiemus rolnikowi pensje, ale tak nie jest. Niech sobie obiboki
                                beda, niech sobie nawet nie placa ZUS, ale to ma sie nijak to umowy
                                pomiedzy pracownikiem i pracodawca.

                                Takie zafalszowane statystyki (zafalszowane, bo przy wyliczaniu
                                sredniej wydajnosci pracownika nie powinni byc uwzgledniani rolnicy,
                                ktorzy nie sa pracownikami, tylko rodzajem swietej krowy biznesu) sa
                                uzywane do okreslania "akceptowalnych i racjonalnych zadan
                                placowych". Czujesz?

                                Jest wiec tak, ze cala grupa ludzi (ok 60% spoleczenstwa), ktorych
                                srednia wydajnosc wynosi 80% sredniej unijnej, ma zanizane pensje,
                                bo ktos wpadl na genialny pomysl, zeby do tej grupy dolozyc rolnikow
                                (ktorzy do tej grupy nijak nie naleza), obnizajac srednia do 50%.
                                Czujesz o co mi chodzi? Kowalski ma nizsza pensje, bo GDYBY w jego
                                firmie na 6 Kowalskich pracowalo by jeszcze 4 rolnikow, to ich
                                wydajnosc BYLABY niska. Tak NIE JEST, tylko BYLOBY.

                                Tylko ze place SA niskie, a nie BYLYBY, GDYBY rolnicy pracowali w
                                pozostalych przedsiebiorstwach.

                                A jak mi ktos zarzuci teorie spiskowa, to prosze sobie poczytac w
                                internecie jaka "kreatywna ksiegowosc" jest uzywana przy liczeniu
                                deficytu budzetowego. Jedna z lepszych rzeczy to ksiegowanie wplat
                                do OFE jako wplywy do budzetu :)

                                ----------------------------------------------

                                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                kretynami. Milej lektury :)
                              • Gość: wube Re: Dzis pytanie, dzis odpowiedz IP: *.isw.intel.com 05.12.07, 17:16
                                > W ten sposób biorąc kraj ze starej unii i odliczając
                                > tak samo te 40% "mało gererujących" może się okazać,
                                > że dalej mamy stosunek PKB per łeb jak 1 do 2.

                                Mylisz się. Te 40% w Polsce to mieszkańcy wsi. W krajach starej Unii struktura
                                społeczeństwa jest zgoła inna.
                        • maruda.r Re: I druga sprawa, Drogi Marudo 05.12.07, 12:12
                          kretynofil napisał:

                          > Powtorze:
                          >
                          > Jak to jest, ze przy tych samych cenach, pensje pracownika musza byc
                          > czterokrotnie nizsze w Polsce.

                          ***********************************

                          Drobny i średni biznes ze starej UE wycofuje się z Polski. Dlaczego? Bo
                          właściciel mówi, że nie ma zamiaru grzebać po śmietnikach i szukać kartek opłat
                          za autostrady. Bo faktura na długopis, paliwo mu się pale nie mieści. O
                          odliczaniu VAT-u za paliwo nie wspomnę. Skąd, mówi, ma brać ludzi, którzy będą
                          każdy badziew po 2 zł ewidencjonować, jak sztabkę złota w Forcie Knox? Kupowałem
                          ostatnio w warzywniaku jabłka i pomarańcze - w tej samej cenie, więc wrzuciłem
                          do jednej torby przed zważeniem. A sprzedawca mówi, że tak nie można, bo tydzień
                          wcześniej byli inspektorzy z Izby(!) Skarbowej i wlepili mu mandat. Ma być na
                          paragonie: cytrusy i jabłka.

                          Gość chleb podarował (był artykuł) biednym. To skarbona zrobiła z niego
                          złodzieja. Musiał zamknąć firmę.

                          Czy to jest normalna gospodarka?

                          • Gość: dc99 Re: I druga sprawa, Drogi Marudo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.07, 12:22
                            > Gość chleb podarował (był artykuł) biednym. To skarbona zrobiła z
                            > niego złodzieja. Musiał zamknąć firmę.

                            Poprawka: "gość" sprzedawał chleb na lewo a nie podarował. Żadna z organizacji
                            charytatywnych którym rzekomo ten "gość" podarował chleb nie potrafiła sobie
                            przypomnieć żeby kiedykolwiek słyszała o tym "gościu" i żeby cokolwiek
                            kiedykolwiek od niego dostała. Jedyna darowizna tego "gościa" która pozostawiła
                            po sobie jakiś ślad i świadków to była wódeczka na imprezie wyborczej lokalnego
                            polityka. Tyle tylko że artykuł o "strasznym państwie" był wielkimi wołami na
                            pierwszym stronach, a sprostowania po miesiącu petitem na ostatnich. Słówko
                            "przepraszam" pod adresem skarbówy jakoś redaktorkom przez gardło nie przeszło.
                            • Gość: Bilbo Bagins Re: I druga sprawa, Drogi Marudo IP: *.brutele.be 05.12.07, 15:28
                              To chyba czytalismy dwa rozne artykuly. Byl nawet o nim program Krystyny
                              Jaworowicz "sprawa dla reportera", gdzie wystepowal salezjanin - ksiadz
                              prowadzacy jedna z jadlodajni, do ktorej trafial ten chleb.

                              Skarbowka grzebala, grzebala i znalazla tylko fakt, ze gosc kupil iles tam soli,
                              maki i jaj, a chlebow sprzedanych w sklepie przy piekarni bylo miej niz wynika z
                              ilosci produktow.

                              Nie nazywaj kogos zlodziejem, jelsi nie znasz dokladnie sprawy.
                          • kretynofil Masz racje, Marudo, ale... 05.12.07, 12:51
                            ... poziom komplikacji zwiazanych z prowadzeniem biznesu nie ma
                            bezposredniego zwiazku z wynagrodzeniem pracownikow, a o tym mowa.
                            Od tego sa biura rachunkowe i doradcy podatkowi/prawni, zeby Ci
                            pomoc. Takie uslugi nie sa kosztowne (wiem, bo place) i nie tlumacza
                            obcinania pensji o 75%...

                            Co do tego faceta od chleba, to ma racje ten co Ci odpisal, ze to
                            byly brednie jakiegos redaktorzyny. Poszukaj w Internecie, sa
                            dokladne zestawienia jego sprzedazy, wraz z (samoczynnie sie
                            narzucajacymi) wnioskami.

                            ----------------------------------------------

                            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                            kretynami. Milej lektury :)
                  • Gość: Zenek Blacha Re: Gazeta powinna wyśmiać tych pracodwaców IP: *.chello.pl 10.12.07, 18:46
                    A na zachodzie ichniejszych ZUSów i skarbówek nie ma????
              • Gość: a Re: Szczere pytanie do pracodawcow IP: *.cable.ubr05.nmal.blueyonder.co.uk 05.12.07, 11:39
                > Prosze, oswieccie mnie, Moi Drodzy, bo ja jestem malym, glupim
                > czlowieczkiem i nic z tego nie rozumiem...

                takim jak ty trzeba pomagac, taka mam dewize zyciowa, wiec tlumacze:
                umiesz sobie policzyc REALNE podatki ? wiesz, ze system bierze od
                Ciebie ok. 90% ? wiesz, ze jakis czas temu system wymyslil, ze czesc
                z tego zabierze Ci jeszcze "zanim zacznie naliczac podatki" i kaze
                to placic pracodawcy, zeby to sprytnie przed Toba ukryc ? Zrozum
                kretynie, ze dales sie zrobic w tak zwane bambuko i do tego
                atakujesz w nie ta strone co trzeba
                • kretynofil Jestem kretynofilem, nie kretynem 05.12.07, 12:54
                  A te bzdety o biednych pracodawcach to mozesz sobie miedzy bajki
                  wlozyc. Ja te realia znam, bo sam mam firme, moja zona jest
                  ksiegowa, wiec wiem jak jest.

                  Daj sobie na luz, zacznij myslec, a nie powtarzaj propagande,
                  bo "ten pan co mowil w telewizji to taki madry byl" :) Z tymi
                  podatkami masz racje, tylko ze w UE sa takie same lub wyzsze, a
                  pensje jakos moga byc wyzsze. O czym zreszta doskonale wiesz, sadzac
                  po IP.

                  ----------------------------------------------

                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                  czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                  kretynami. Milej lektury :)
                  • Gość: a Re: Jestem kretynofilem, nie kretynem IP: *.cable.ubr05.nmal.blueyonder.co.uk 05.12.07, 14:50
                    > Z tymi
                    > podatkami masz racje, tylko ze w UE sa takie same lub wyzsze, a
                    > pensje jakos moga byc wyzsze. O czym zreszta doskonale wiesz,
                    sadzac
                    > po IP.

                    Otoz moj drogi wlasnie ze nie :-) Najwyzsze koszty pracy sa w PL -
                    to jest istota problemu. W PL zanim zaczna liczyc podatki kasuja cos
                    ok 50% (popraw mnie prosze jesli sie myle). W UK 11%. Sam zacznij
                    myslec.
                    • kretynofil No wlasnie, mysle, mysle i zrozumiec nie moge 05.12.07, 16:48
                      Bo zeby sie to wszystko zgadzalo, musialoby byc tak, ze koszty pracy
                      przekraczaja trzykrotnie pensje pracownika w Polsce i sa zerowe w
                      Niemczech.

                      I pytanie kontrolne: kto tu ma problemy z mysleniem?

                      ----------------------------------------------

                      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                      kretynami. Milej lektury :)
                  • titta Re: Jestem kretynofilem, nie kretynem 06.12.07, 17:10
                    To nie wiem jak ta towja firma funkcjonuje skoro uwazasz ze w Europie podatki
                    sa wyzsze (chyba gorne stawki w Szwecji). Moze ZUS sie toba powinien
                    zainteresowac? No chyba, ze "zusu" nie uwazasz za "podatek"...
                    • kretynofil Nastepny "wioskowy znawca" :) 06.12.07, 18:49
                      ZUS w wysokosci 300 PLN przy zarobkach rzedu 40000 (czyli 0.9%) to
                      jest duzo, Twoim zdaniem?

                      Podatki (po uwzglednieniu kosztow) place w wysokosci ok. 12%. Tyle w
                      temacie...

                      ----------------------------------------------

                      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                      kretynami. Milej lektury :)
                      • Gość: o Re: Nastepny "wioskowy znawca" :) IP: *.emea.verizonbusiness.com 07.12.07, 09:58
                        Nie piszemy o tym ile Ty placisz ZUS'u tylko ile powinienes placic
                        ZUSu za swoich pracownikow. I uwierz nam, NIKOGO nie interesuja
                        Twoje dokonania na polu finansowym, no chyba ze zwiekszysz je do
                        jakis sensownych rozmiarow. Tymczasem spadaj na drzewo, nie obrazaj
                        ludzi, staraj sie rozumiec co sie do Ciebie pisze i generalnie PLONK.
                        • dorsai68 Re: Nastepny "wioskowy znawca" :) 07.12.07, 16:53
                          Ojoj... jak t się zbiesił kolega "z zachodu".
                          Przy pensji netto 3 tys. zł. (4432,63 brutto) ZUS pracownika wynosi 696,37 zł, a pracodawcy 753,99 zł.
                          Całkowity koszt pracodawcy wynosi więc 5186,62 zł, czyli jest wyższy od pensji brutto o kwotę ZUS - część pracodawcy.

                          Wszystko na temat.
                        • Gość: Zenek Blacha Re: Nastepny "wioskowy znawca" :) IP: *.chello.pl 10.12.07, 18:51
                          E nie będziesz chyba wciskał, że u nas od 10 zł brutto płaci się wiekszy ZUS niż
                          na zachodzie od 10 euro za godzinę?
                • Gość: a Re: Szczere pytanie do pracodawcow IP: *.cable.ubr05.nmal.blueyonder.co.uk 05.12.07, 15:04
                  Wszyscy politycy i ekonomisci sa zgodni, ze niski podatek liniowy
                  wplywa dobrze na gospodarke. Do tego przyklady popieraja teorie,
                  Slowacja, chyba tez Irlandia, slyszalem ostatnio, ze Bulgaria
                  wprowadzila 10% ?? W Dubaju nie ma w ogole podatku za to jest
                  eksplozja gospodarcza. Jak to jest mozliwe, ze nie ma tego u nas ?
                  Ze niby bogaci musza placic wiecej nawet kosztem tego ze wszyscy
                  cienko przeda ? Kojarzy mi sie to z zasada: samemu mi sie nie chce
                  zarabiac kasy wiec dobrze by bylo zeby inni jej tez nie mieli, bo
                  sie bede czul spiety.
                  • Gość: maruti Re: Szczere pytanie do pracodawcow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.07, 16:53
                    Wszyscy politycy i ekonomisci nie sa zgodni do niczego. Co wiecej wiekszosc
                    zyjacych noblistow uwaza, ze podatek liniowy nic nie daje gospodarce.

                    W dubaju to mamy ropę i ceny po $100 od barylki.

                    A w Irlandii mamy piekny progresywny podatek.
              • rrj Re: Szczere pytanie do pracodawcow 05.12.07, 12:42
                Masz rację co do zasady ale są trzy elementy.

                1) W Niemczech płacisz spore podatki i ZUSy ale nie przychodzą do Ciebie różni
                paniowie z PIP, Sanepid, gminy etc. po kopertę. Nie organizują ci płatnych
                szkoleń z zapobiegania alkoholizmowi etc. I w urzędach i w urzędzie skarbowym
                jesteś obsłużony znacznie sprawniej co też ma wymiar pieniężny. Innymi słowy nie
                ma podatku korupcyjno-urzędniczego. We Włoszech dla odmiany jest ale za to można
                ominąć podatki oficjalne. U nas są same koszta nie ma ulg :)

                2) Prowadzenie małej restauracji w Niemczech lub Włoszech to sposób na skromne
                utrzymanie rodziny (z reguły zatrudnionej w knajpie albo pomagającej za darmo) a
                nie na zostanie milionerem. U nas każdy restaurator niezależnie od tego, jak
                marną prowadzi knajpę chce po roku jeździć terenówką i kupić drugi dom.

                3) W Niemczech od dawna jest niska stopa procentowa i ludzie inaczej liczą stopę
                zwrotu z biznesu. 10% rocznie od zainwestowanych pieniędzy jest OK. U nas jak
                się knajpa nie zwraca po roku to dramat.

                4) Na wszystkie "luksusowe" dobra - kawa, wina, sushi etc. - marża w knajpie to
                500-1000% - w krajach, gdzie od dawna nie są to luksusy marża jest znacznie
                bardziej akceptowalna.

              • yass1 Re: Szczere pytanie do pracodawcow 05.12.07, 16:27
                Ja mam podobne obserwacje - kilka lat temu pracowalam w Anglii jako ekspedientka w dość znanym sklepie z ubraniami. Zarobki przy normalnym ośmiogodzinnym dniu pracy: ze wszyskimi dodatkami wychodzilo ok 1100 -1200 funtów miesięcznie.
                Sklepy tej firmy są także w polskich galeriach handlowych - dziewczyny zarabiają tam po okolo 1000 - 1200 zl. Nikt im nie płaci za nadgodziny - co w Anglii bylo nie do pomyslenia. Prowizja za sprzedany towar zaczyna im przyslugiwać po 3 miesiącach, w Anglii - od pierwszego dnia pracy, itd. Dodam, że ceny ubrań są identyczne, a w sklepie jest tłok jeszcze wiekszy niż w Anglii, więc nie sądzę by chodziło o obrót :)
              • Gość: KrzyK Re: Szczere pytanie do pracodawcow IP: 82.153.205.* 05.12.07, 16:57
                Odpowiedzi szukalbym w chciwosci polski pracodawcow, ale i w kryminalnym
                "aspekcie" dzialalnosci gospodarczej typu gastromicznego czy pubowo-klubowego,
                tzn. koniecznosci placenia haraczy bandytom. Nie mam dowodow, ze proceder
                wymuszania haraczy rzeczywiscie istnieje, ale slyszalem o tym wiele razy, wiec
                zakladam, ze to moze byc prawda.
              • Gość: Koronny Re: Szczere pytanie do pracodawcow/Allelujja IP: *.cust.homechoice.net 05.12.07, 21:19
                BraVo Szanowny Panie!.Zgadzam sie absolutnie. Siedze jeszcze w
                Londynie, pochodze z Poznania, mam zamiar wrocic do kraju>
                Boje sie jednak tych wszystkich pseudo biznemenow co tylko
                przekrecac potrafia, na smiech mnie bierze kiedy slysze ich
                uteskniwania. Jak to jest, ze w krajach rozwinietych, gdzie podstawa
                sa uslugi, ludzie chodza,spotykaja sie po knajpach. Pija, jedza,
                ogladaja mecze, rozmawiaja bawia sie? Bo ich stac...banal?
                hahhahahaaa
              • Gość: kiszony Re: Szczere pytanie do pracodawcow IP: *.4ceo.bj.cust.gts.sk 06.12.07, 10:14
                logicznie to jest tak . nie jestem wlascicielem zadnej restauracji
                ale ...ale ile obiadow sie sprzedaje w londynie ile we frankfurcie a
                ile w warszawie .przy pensjach zachodnich rodzina idzie do
                restauracji np. kazdy weekend .jak bym mial pensje jak w polsce w
                moim zawodzie moglbym sobie i rodzinie zafundowac obiad wrestauracji
                raz w roku.reasumujac pensja jest od obrotu ktora dana restauracja
                osiagnela .przepraszam za moj polski jezyk 20 lat jestem mimo polski
                • kretynofil Niestety nie masz racji... 06.12.07, 12:37
                  Otoz, jak juz gdzies tu napisalem, nawet w tych drozszych
                  restauracjach, oblozenie stolikow oscyluje wokol 75%. Dokladnie tak
                  samo jak na "zachodzie". Pewnie zapytasz: kto tam w takim razie
                  jada? Jak to kto? "Chlebodawcy" :)

                  Na powaznie - u nas jest znacznie mniej takich miejsc, zwlaszcza
                  poza centrami duzych miast, niz w Europie, wiec owszem, widac ze
                  popyt na takie uslugi jest tam wiekszy, ale zarobki sa placone przez
                  pojedyncze lokale, ktore maja obrot taki jak w UE, tylko marze kilka-
                  kilkanascie razy wieksza. Stad identyczne ceny, a zarobki zupelnie
                  inne. Prosty przyklad: w Belgii za butelke w miare dobrego wina
                  (takiego do obiadu) place w sklepie 15-20 EUR, a w knajpie 20-25
                  EUR. W Polsce: 80-120 PLN w sklepie, 150-300 w knajpie. Ot, i cala
                  zagadka :)

                  ----------------------------------------------

                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                  czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                  kretynami. Milej lektury :)
              • olias Re: Szczere pytanie do pracodawcow 07.12.07, 10:13
                bo to je tak. ok. 60% potencjalnego zysku zżera brak zdolności
                pzredsiębiorcy do dobrego zarządzania. 10% to koszt dodatkowy żony i
                dziecięcia byznesmena - fryzura w Paryżu, fura i komóra. Kolejne
                10% - wczasy, wszak u nas nawet malusi byznesmen musi mieć wczasy w
                drogich kurortach. 10% - łapówki (już wolno!). 10% - kochanka. I
                szlag trafił zysk.
              • Gość: antifa ŚWIĘTE SŁOWA!!!! IP: *.crowley.pl 07.12.07, 12:39
                Ceny w Polsce już od lat w zastraszającym tempie zbliżają się do
                tych na Zachodzie (a np. piwo, chipsy są u nas droższe niż w
                Niemczech, gdzie zarabia się 4-5 razy więcej!!!), bo producenci
                przekonują, że musza one upodobnić się do tych w UE. A dlaczego
                zarobki mają być 4 razy niższe??? Dlzcego u nas pokutuje myślenie,
                że jak ktoś nie chce pracować za 5 zł/godzinę to oznacza, że "ludzie
                mają wygórowane żądania płacowe" (cytat z artykułu)?
              • Gość: rafvonthorn Re: Szczere pytanie do pracodawcow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.07, 13:21
                "Prosze, oswieccie mnie, Moi Drodzy, bo ja jestem malym, glupim
                czlowieczkiem i nic z tego nie rozumiem..."

                Ile wynosi ZUS w Belgii? Ile wynosi ZUS w Niemczech?
              • Gość: Tomasz Skowronek Re: Szczere pytanie do pracodawcow IP: *.lmk.metro.digiweb.ie 07.12.07, 14:55
                Brawo. Dokladnie
          • Gość: Przemek Re: Z tego należy się... cieszyć! IP: *.acn.waw.pl 05.12.07, 09:03
            Gość portalu: ganges napisał(a):

            > No nie wiem czy byś sie tak cieszyl jakby ceny wszystkiego byly
            > takie jak w Krajach Unii Europy Zach. czy Skandynawii. Tylko bys
            > piszczal od tego euro.

            oooo! wizjoner! :) skad to wiesz nasz drogi?
          • lucusia3 Re: Z tego należy się... cieszyć! 05.12.07, 09:10
            Gość portalu: ganges napisał(a):

            > No nie wiem czy byś sie tak cieszyl jakby ceny wszystkiego byly
            > takie jak w Krajach Unii Europy Zach. czy Skandynawii. Słoneczko, Tam ceny sa niższe! Warunków w Skandynawii nie znam za dobrze, ale mieszkałam parę lat w różnych krajach Unii - z rodziną, w normalnym mieszaniu, jedząc nie ochłapy z najtańszych sklepów, ale normalne posiłki. Ten dziki zachód jest tańszy - tańsze są leki, tańsze rzeczy techniczne, ubrania, buty. Jedzenie kosztuje tyle samo - owoce i warzywa (poza niktórymi sezonowymi), nabiał w tym sery, ryby, ryże/maki itp. Drożej wychodzi mięso i chleb, ale średnio, gdy policzyć chemię domową czy inne artykuły kupowane na okrągło wychodzi na to samo. Opłaty sa niższe - co prawda prąd może kosztuje minimalnie więcej za kilowat, ale nie ma takiego horrendalnego "przesyłu", więc rachunki są niższe, gaz i woda na porównywalnym poziomie, benzyna średnio europejsko też - w jednych krajach jest trochę droższa w innych trochę tańsza niż w Polsce. Śmieci niesegregowane są droższe - więc sie je segreguje.
            Droższe są (średnio) restauracje, ale ileż razy przeciętny człowiek miesięcznie jada w restauracji, oraz transport miejski (nie licząc kart miesięcznych, to zależy od miasta i bywa też tańsze niz u nas).
            Książaki, prasa (tu nie potrafie porownac cen takich "Pan domu", bo nie znam ich w żadnym z krajów) i edukacja - wychodzą tak samo jak w Polsce - miałam dwójkę dzieci w szkole i sama lubię czytać. Tak więc z przecietnej pensji (jednej) rodzina z dwójką dzieci może sobie spokojnie żyć, gdy dochodzą dwie, to już można zaszaleć - remonty, fajne wakacje, wycieczki.
            W Polsce za 2 przeciętne pensje (jakieś 3 tysiące na rekę) to na absolutnie żadne szaleństwa nie można sobie pozwolić.
            A niech mi tu nikt nie mówi, że Polacy sie bardziej obijają w pracy niz Niemcy, Holendrzy czy Włosi. Albo pracują krócej. Widziałam bardzo dobrze i to na stanowiskach "normalnych" - etat, prensja, urlop itp, zarówno publicznych, jak i prywatnych.
            • kretynofil Masz racje! 05.12.07, 09:21
              Tylko jedno sprostowanie - restauracje (przynajmniej tam gdzie
              bywam, czyli w Niemczech, Belgii, Holandii) sa rowniez tansze w
              Europie. Do tego stopnia, ze bardziej mi sie oplaca isc do knajpy
              niz bawic sie w gotowanie samemu.

              I nie mam tu na mysli "kebabow", czy takiego badziewia, tylko
              normalne restauracje, takie jak w warszawie na zurawiej, kruczej,
              marszalkowskiej itd. Ostatnio w warszawie zaplacilem za kolacje
              prawie 300 PLN, a w brukseli to samo bym mial za okolo 50 EUR.

              Z reszta tego co napisalas, zgadzam sie!

              I jeszcze jedna anegdotka: ostatnio rozchorowalem sie w brukseli,
              zadzwonilem do prywatnej poradni, zamowilem wizyte domowa lekarza do
              hotelu, przyjechal po 45 minutach, obejrzal, osluchal, zapisal
              lekarstwa i za to wszystko zaplacilem... 20 EUR. Rozumiem, ze w
              warszawie zaplacilbym za taka sama usluge 20 PLN? Buahahaha...

              ----------------------------------------------

              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
              kretynami. Milej lektury :)
              • lucusia3 Re: Masz racje! 05.12.07, 09:30
                Kretynofil, w Krakowie tez zmieścisz się za kolację we dwoje w 50 Euro (poza kilkoma wyjatakmi), nawet Ci jeszcze może zostać. Zapraszamy.
                • kretynofil Wiem, w Warszawie tez... 05.12.07, 09:47
                  Tyle tylko ze kolacja w Warszawie, Krakowie czy Wroclawiu (tam tez
                  mieszkalem) w postaci przystawek, dwoch dan, butelki wina, deseru
                  i/lub kawy to wydatek minimum 300 PLN. Prosta sprawa - wino w
                  sklepie to okolo 80 PLN, w restauracji takie samo - 160 PLN.

                  Tam gdzie jadalem w UE (a przez pol roku bylem na kontrakcie, gdzie
                  wszystkie wydatki konsumpcyjne pokrywal pracodawca, wiec na niczym
                  nie oszczedzalem, staralem sie wykorzytac mozliwosci) takiej
                  dysproporcji nie bylo.

                  A jesli chodzi o tanie miejsca, to doskonalym przykladem jest miasto
                  Darmstadt w Niemczech (obrzeza Frankfurtu) - byla tam restauracja
                  mongolska, w ktorej "all you can eat" w porze lunchu to 6.99 EUR,
                  wieczorem 12.99 EUR. Caly bajer polegal na tym, ze wystroj tej
                  knajpy bil na glowe wszystko co widzialem w Warszawie (kazdy stolik
                  to dzielo sztuki :) pod przeszklonym blatem byly drewniane miniatury
                  osad mongolskich, reczna robota), zas "bufet" polegal na tym, ze
                  samemu wybieralo sie skladniki, ktore kucharz na Twoich oczach
                  przygotowywal na grillu, konsultujac z Toba przyprawy, dotatki, itd.
                  To takie krotkie wyjasnienie dla tych, ktorzy przez "all you can
                  eat" rozumieja "przeglad tygodnia" w obskurnej knajpie z ceratami na
                  stolikach. Pokaz mi cos takiego w Polsce, to naprawde chetnie to
                  zobacze :)

                  ----------------------------------------------

                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                  czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                  kretynami. Milej lektury :)
                  • mariuszdz Re: Wiem, w Warszawie tez... 05.12.07, 10:07
                    Jeżeli wprowadzą euro ,to można się spodziewać najazdu restauratorów :)
                    Tam pewnie ludzie są bogatsi ,spokojniejsi i mogą sobie używać życia ,a w
                    Polsce to tylko Kulczyk i Kulczyk na okrągło albo Bochniarzowa .
                    • kretynofil W pewnym sensie tak... 05.12.07, 10:16
                      W USA 70% PKB to uslugi. W Polsce - 5%. Mniej wiecej.

                      Jest co gonic, a ludzie musza sie oswoic z korzystaniem z pracy
                      innych - gotowe kanapki kupowac w drodze do pracy, obiady jesc na
                      miescie i tylko symboliczna kolacje wieczorem. Jezdzic taksowkami
                      (czy pisalem, ile kosztuja taksowki w UE? Nie? Zgadnij!), zatrudniac
                      firmy przeprowadzkowe, sprzatajace itd. Tego typu dzialalnosc to
                      czyste generowanie obiegu pieniadza, bez udzialu materialow, zasobow
                      itd. To taki "latwy" wzrost produktywnosci.

                      Tylko ze przy zarobkach na obecnym poziomie rynek uslug bedzie lezal
                      jeszcze przez wiele lat - bo kogo stac na taksowke w Warszawie przy
                      pensji 1500 PLN?

                      ----------------------------------------------

                      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                      kretynami. Milej lektury :)
                      • Gość: wykształciuch No nie, tu to juz przesadziłeś! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.07, 17:47
                        > W USA 70% PKB to uslugi. W Polsce - 5%. Mniej wiecej.

                        Przyznaj się, że te dane to wziąłes od jednego z tych twoich
                        ulubionych kretynów :D Z litości i lenistwa nie podam linka, któryby
                        wykazał ich bzdurnośc, bo dla każdego, kto wie co to PKB, jest ona
                        oczywista. W Polsce usługi to tak samo największa gałąź PKB,
                        znacznie przewyższająca 50%. A 5% to może rolnictwo :D Tym razem to
                        ty usłyszysz głośne buhahahahaha!
                  • Gość: kub Re: Wiem, w Warszawie tez... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.07, 17:45
                    w Warszawie juz sie pojawiaja - brazylijska knajpa przy Zielnej - 10 gatunków
                    miesa z grila za 40 od osoby (jesz do oporu), podobno tez Babaloo na pradze..

                    co do reszty - nic dodac nie ujac..
                  • pianazludzen OFF-Topic do Kretynofila 09.12.07, 01:49
                    Gdzie dokladnie jest ta restauracja? Mieszkalam rok w Dmstd, wiec troche
                    kojarze, i bywam tam czasami, wiec przy najblizszej okazji wpadne, pozdrawiam!

                    ps na podobnej zasadzie dziala siec "Va Piano"w Monachium (i w kilku innych
                    miastach bo to siec.) Miesc sie w centrum, w architektonicznym majstersztyku
                    5Höe autorstwa architektonicznego duo Herzog&DeMeuron, potrawy gotowane sa na
                    twoich oczach, ze swierzych produktow. Danie glowne plus jakas przystawka, deser
                    i kieliszek wina mozna tam miec juz za jakies 15€.
                    • pianazludzen Re: OFF-Topic do Kretynofila 09.12.07, 01:52
                      Chodzilo mi oczywiscie o pasaz 5Höfe.
            • Gość: xyzyx Re: Z tego należy się... cieszyć! IP: *.casaccia.enea.it 05.12.07, 10:01
              Popieram! Mieszkam od 2 miesięcy we Włoszech i widzę, że wielw rzeczy jest tu
              duużo tańszych. Za minutę rozmowy przez komórkę z Polską płacę mniej, niż za
              minutę rozmowy w Polsce. To chyba o czymś świadczy. Opowiadanie o jakimś
              strasznym wzroście cen to brednie. Co prawda chleb kosztuje tu ok. 1 Euro, ale z
              pensją młodego naukowca po prostu ludzi na to stać.

              Nie mówię już o cenach elektroniki itd, bo tu różnice są po prostu przytłaczające.
              • Gość: dario Re: Z tego należy się... cieszyć! IP: 151.16.81.* 08.12.07, 20:07
                kosztuje 4-6 € kg
          • Gość: aliksan Re: Z tego należy się... cieszyć! IP: 194.255.15.* 05.12.07, 09:49
            jeśli zarabiałbym tyle co w Skandynawii to mogę też tyle płacić za życie...
          • Gość: qqqq Re: Z tego należy się... cieszyć! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.07, 10:34
            ceny już sa takie same a często wyższe - elektronika , auta, ciuchy
          • Gość: realista Re: Z tego należy się... cieszyć! IP: 212.160.172.* 05.12.07, 10:48
            Ty chyba sam nie wiesz co mówisz !!! Ceny na Zachodzie często sa
            niższe niż u nas !!! A zarabiają 4 razy to co my lub nawet wiecej !
            Wiec nie pie... takich głupot. Średnio w przeliczeniu Norweg ma 500
            zł dziennie ! Wydaje wiecej owszem, ale wyobraź sobie pensję 500 zł
            x 22 = 11000 zł ! W Austri ostatnio byłem i brałem benzynę za 1.1
            euro ! Człowieku tj 4 zł za litr - Austria ! U nas 4.6 zł O czym Ty
            wogóle mówisz? Pojedz tam a dopiero potem dyskutuj na forum. Mają
            podobne ceny a tam nikt miesięcznie nie zarabia 250-300 euro ! :-)
            Stypendium w Niemczech to 800 euro ! Ile u nas jest stypendium? 350
            zł? U nas zasiłki i pensje są głodowe ! Praktycznie tylko dyrektorzy
            i kierownicy w dobrych firmach żyją, a reszta od 1 do 1!
          • Gość: K Re: Z tego należy się... cieszyć! IP: *.adsl.inetia.pl 05.12.07, 11:05
            Gość portalu: ganges napisał(a):

            > No nie wiem czy byś sie tak cieszyl jakby ceny wszystkiego byly
            > takie jak w Krajach Unii Europy Zach. czy Skandynawii. Tylko bys
            > piszczal od tego euro.

            A nie są? Jedynie gó.. nie nadające się do niczego jest tanie.
          • Gość: le ming Re: Z tego należy się... cieszyć! IP: *.aster.pl 05.12.07, 11:56
            Wprowadzenie euro nie oznacza automatycznego zrownania cen z Europa Zachodnia.
            Czy dzisiaj w Grecji i Niemczech wszystko kosztuje tyle samo? Nie. Wiec nie
            opowiadaj bajek.
          • Gość: Koval Re: Z tego należy się... cieszyć! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.07, 12:21
            Przecież już są, a nawet wyższe, moja siostra w Niemczech płaci za wynajem 4
            pokojowego mieszkania 500 euro + rachunki, a ja za 2 pokojowe 1500zł +
            rachunki, standard poniżej tego z niemiec, za piwo płacę w markecie 2,5zł w
            Niemczech 29 centów - butelka zwrotna, Benzyna 4,50zł - 95, 4,80zł - 98, w
            Niemczech za 98 - 1,29 euro o jakości nie wspomne, jak zatankuje w Polsce do
            pełna to przejadę jakieś 700km, jak zatankuję w Niemczech to nawet 900km na
            pełnym zbiorniku, o dodatkowych musowych naprawach zawieszenia z powodu jazdy po
            polskich dziurawych drogach nie będę wspominał. Internet 20euro na miesiąc na
            6Mb, 70 zł za 2Mb. Ona z mężem na spółe ma 3000 euro wypłaty, ja mam też 3000
            ale złotych...
          • titta Re: Z tego należy się... cieszyć! 06.12.07, 17:04
            Ceny juz sa takie. A wlasciwie w relacji do zarobkow duzo wyzsze. Jesdzenie w
            Skandynawi jest moze przecietnie 2 razy drozsze (najnizsza pensja conajmniej 3
            razy wyzsza) ale juz ubrania itp. w tej samej cenie. Tylko alkohol duzo drozszy ;)
          • Gość: kasztan Re: Z tego należy się... cieszyć! IP: *.dyn.one.at 07.12.07, 07:53
            wiele rzeczy jest tanszych w at niz w pl.Np.co smieszne jablka
        • Gość: Grzesiek Re: Z tego należy się... cieszyć! IP: 194.75.37.* 05.12.07, 09:17
          inflacja to nie taki znowu banal zeby go nie doceniac.
        • swoboda_t Re: Z tego należy się... cieszyć! 05.12.07, 14:29
          "Miejmy nadzieję, że nie długo problemy ze znaleziem
          pracowników "wyjdą" poza Stolicę i rozpowszechnią się w całym kraju!"

          Nie chcę nadszarpnąć stołecznego mitu, ale te problemy wyszły poza
          stolicę już dawno temu. Taka sama sytuacja jest we wszystkich
          większych miastach Polski, a w miarę spadku bezrobocia i otwierania
          się kolejnych zagranicznych rynków i w mniejszych miejscowościach
          ludzie zaczynają bardziej się cenić.
          • eti.gda Re: Z tego należy się... cieszyć! 05.12.07, 16:52
            swoboda_t napisał:

            > "Miejmy nadzieję, że nie długo problemy ze znaleziem
            > pracowników "wyjdą" poza Stolicę i rozpowszechnią się w całym kraju!"
            >
            > Nie chcę nadszarpnąć stołecznego mitu, ale te problemy wyszły poza
            > stolicę już dawno temu. Taka sama sytuacja jest we wszystkich
            > większych miastach Polski, a w miarę spadku bezrobocia i otwierania
            > się kolejnych zagranicznych rynków i w mniejszych miejscowościach
            > ludzie zaczynają bardziej się cenić.
            >

            To się już dzieje! Kiedy mój syn wybierał się do Anglii tylko na weekend, jego
            pracodawca dał mu podwyżkę, żeby przypadkiem tam nie został. Jeszcze przed
            wyjazdem mówił: "M., chyba mi tego nie zrobisz?"
        • Gość: uklak Re: Z tego należy się... cieszyć! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.07, 01:56
          Mam sporo znajmoych obcokrajowców. Pytałem ich o subiektywne
          odczucia na temet wprowadzenia Euro w ich krajach. Wszyscy
          odpowiedzieli, że jedyną korzyścią dla przeciętnego zjadacza chleba
          jest brak konieczności wymiany waluty w czasie podróży po Europie.
          Poza tym same wady począwszy od wzrostu cen. Dla gospodarki może
          jakieś zalety są. Ja przeciwnikiem € nie jestem, ale jesli wszyscy
          doświadczeni zgodnie twierdzą, że nie warto, to może nie warto?
        • krusnik02 Re: Z tego należy się... cieszyć! 06.12.07, 14:06
          Debilem to jesteś ty, nieuku finansowy. Tylko kompletny laik i ignorant pisze
          takie bzdury - poczytaj sobie jakie warunki musi spełniać kraj pretendujący do
          wejścia do strefy euro. Po 4 latach rządzenia SLD największą głupota PiS byłoby
          pchanie sie na siłę do strefy euro - zresztą mina wam zrzednie, euroentuzjaści,
          jak w końcu wejdziemy do strefy euro - ceny poszybują w górę, bo jednym z
          założeń uczestnictwa w tej strefie jest wyrównanie cen produktów, a co za ty
          idzie, ich drastyczny wzrost w Polsce.
      • Gość: ja Nic dziwnego jak się płaci 4 za godzinę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.07, 22:13
        Nic dziwnego że ludzie nie chcą pracować. Zasuwać cały dzień na stojąco za 4 zł
        za godzinę, przynieś wynieś pozamiata itd. Żenada. Dziwicie się że ludzie
        wyjeżdżają, w Niemczech kelner dostaje 7 euro za godzinę plus napiwki, które są
        większe niż w Polsce i zapewniam że za to można dużo więcej kupić.
      • Gość: gerwazy zaganiacz Re: Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.07, 07:45
        chyba nigdyza granica nie pracowales/as bo piszesz straszne bzdury...siedza za
        te same pieniadze...dobre!!!!
        w UK za minimalna place jestes w stanie wynajac pokój,kupic jedzenie, bilet by
        dojechac do pracy i zostanie si pare funciaków na piwo w weekend...SPRÓBUJ ZA
        MINIMALNA KRAJAWA PRZEZYC W POLSCE!!!!
      • Gość: Miłosław Re: Może i siedzą za podobne pieniądze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.07, 23:25
        Ale przynajmniej lepiej są traktowani, nie jak u tych naszych
        pseudoprzedsiębiorców. A do Polski pracować za takie grosze i do
        tego w atmosferze a'la Gułag nie przyjedzie i tak żaden myślący
        cudzoziemiec. Albo nasi przedsiębiorcy nauczą się wreszcie, że
        pracownik to też człowiek, nie pójdzie pracować za 500 zł
        połączonych z chamskim traktowaniem, albo niech bankrutują. DOBRZE
        IM TAK!
      • Gość: ZygZag Na powitanie gastarbeiterów IP: *.umcs.lublin.pl 07.12.07, 13:53
        Tani pracownicy zza Buga dopiero się czkawką odbiją za parę lat. Co
        ma teraz Francja i Niemcy, to wiemy. Zamiast podnosić ogólny poziom
        ekonomiczny kraju i obywateli, to szuka sięśrodków jak utrzymywać
        dziadostwo.
      • Gość: ksenofob nie dla pracowników z byłego ZSRR i innych brudasó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.07, 15:28
    • jszafranski Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy 04.12.07, 22:14
      haha nie rozsmieszajcie, podniescie pensje a nie placzcie, zobaczcie jakie sa
      ceny w waw, chocby wynajmu mieszkania
      11 pln na godzine dla kucharza,
      40 h tyg czyli 440 pln tyg
      1760 na miesiac
      mieszkanie heheh 1000 i wiecej
      wiec popatrzcie na zarobki miesieczne a nie piszcie glupot za godzine
      dwa lata temu za godzine ulotek dawali 10
    • Gość: $ Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy IP: *.spray.net.pl 04.12.07, 22:14
      Tesco płaci 900 zł na rękę jak można za to przeżyć w warszawie? Nie
      mówiąc juz o fanaberiach jak kupno mieszkania za 400 000 tyś.
      Wasze ulice nasze kamienice panowie biznesmeni z bożej łaski?
    • katmoso Re: Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy 04.12.07, 22:17
      do tej pory to przedsiębiorcy byli zdeprawowani. na stanowisko
      zwykłego sprzedawcy czy do call center życzyli sobie osob z wyszym
      wykształceniem i dwoma językami oraz oczywiście doświadczeniem.
      teraz idzie ku normalnemu. a cztery zlote z godzinę to smiech na
      sali.
      • eizo111 Re: Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy 04.12.07, 23:00

        co do zarobkó to w warszawie widać mnóstwo imigrantów
        ale oni głównie pracują w handlu na bazarach
        jak by tak ułatwić im legalną pracę to by wszyscy byli zadowolenia
        gdzieś czytałem że 305mieszkańców londynu nie ma obywatelstwa
        • Gość: ciekawy_swiata Re: Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy IP: 62.140.211.* 05.12.07, 11:52
          chyba eizo na glowe upadles! kto bylby zadowolony!? emigranci!?
          ****j mnie obchodzi czy oni sa zadowoleni czy tez nie.

          inaczej zaspiewasz gdy okaze sie, ze tu nagła od pierwszego OBNIZKA
          bo kolo, ktory nie placi zadnych skladek, spi w kawalerce razem z 20
          ziomkami, zywi sie przemyconym kurczakiem i makaronem robi za polowe
          twojej stawki.
          • Gość: brak słów Re: Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy IP: *.chello.pl 06.12.07, 07:16
            Zgadzam się z przedmówcą.
            Po za tym ludzie zastanówcie się czy emigranci będą chcieli pracować po 8 godzin
            za 700/miesiąc. Wydaje mi się ,że nie. Wizja zarobienia na 1/2 opłaty za wynajem
            mieszkania nie jest zbyt obiecująca, po za tym większość ludzi musi coś jeść, a
            czasem nawet wydać pieniądze na jakiś potrzeby wyższego rzędu.
            700zł to żart.
            Szkoda ,że nasz rząd nic nie robi w tej sprawie.
            Stawka podstawowa powinna pójść w górę przynajmniej 3 krotnie.
    • mil1231 Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy 04.12.07, 22:26
      To nie Warszawa deprawuje tylko pracodawcy są zdeprawowani... bardzo
      dobrze!!muszą płacić duuużo więcej albo zwijamy interes!!i o to
      chodzi!! ludzie muszą zarabiać dużo!a już na pewno w stolicy
      • 1europejczyk "ludzie muszą zarabiać dużo!" 05.12.07, 00:29
        Ludzie zarabiac, jesli juz musza, to tyle ile zapracuja.
        Duzo, malo sa to pojecia wzgledne.
        100 € dziennie to dla jednych duzo a dla innych duzo za malo.
        Wieksze zarobki to jest tylko w czesci kwestia miejsca pracy.
        Bez wiekszej efektywnosci i wydajnosci w skali kraju sa zrodlem inflacji.
        Poki co te "wieksze" zarobki finansuja zachodni podatnicy pomoca Polsce jako, ze
        nie ida one w parze ani z reformami majacymi na celu zwiekszenie efektywnosci
        pracy ani nie powoduja zwiekszenia naszej aktywnosci zawodowej, ktora jest jedna
        z najmniejszych w Europie.
        Przyjdzie czas "zaplacic" za nie nie tylko pracodawcom, co sprawia Ci taka
        dziecinna satysfakcje, ale przede wszystkim rozzuchwalonym chwilowa hossa
        pracownikom.


        Re: Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy
        • Gość: bezimienny hurra IP: *.cpe.marton.net.pl 05.12.07, 01:02
          > Ludzie zarabiac, jesli juz musza, to tyle ile zapracuja.
          A cóż to właściwie znaczy? jakie kryteria? Godzinowe, utraty kilokalorii, utraty
          ciepłoty ciała? Bzdura! To rynek reguluje ceny, a praca także jest towarem.
          > Poki co te "wieksze" zarobki finansuja zachodni podatnicy pomoca Polsce jako, z
          > e
          > nie ida one w parze ani z reformami majacymi na celu zwiekszenie efektywnosci
          > pracy ani nie powoduja zwiekszenia naszej aktywnosci zawodowej, ktora jest jedn
          > a
          > z najmniejszych w Europie.
          No tak, i dlatego połowa Europy zatrudnia z pocałowaniem ręki polskich
          pracowników. :)
          Piszesz o efektywności, o zapracowaniu... ale komuna już minęła! Do tej pory
          rynek sprzyjał pracodawcom, sytuacja z ich winy się odwróciła (gdyby dali
          ludziom zarobić, to by nie wyjeżdzali) i teraz Paniska mają pietra, że zamiast
          na Bermudy jechać trza będzie zapłacić prawdziwe pieniądze za pracę. SUPER! Sami
          sobie winniście. :)
        • mil1231 Wydajnosć pracy w PL zaniżana jest przez 05.12.07, 16:48
          niewydolna budżetówkę- wydajność w sektorze prywatnym ma sie nijak
          do tych statystyk!

          A co do pensji- nie ma chętnych na pracę- trzeba podnosić pensje
          albo zwijamy interes!!
          • kretynofil Dolicz jeszcze rolnikow, wytwarzajacych... 05.12.07, 16:56
            ... 3% PKB, a stanowiacych 40% spoleczenstwa :)

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
    • robert_wwa Re: Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy 04.12.07, 22:26
      Niestety pracodawcy muszą podnieść pensje i tyle. Jak pracodawca mówi płacimy od
      5zł to sorry, mówimy o Warszawie i zarobki na rękę poniżej 600zł nikogo nie
      zachęcą, a kucharz 11zł i to najwięcej ile można tam zarobić daje jakieś 1,2tys
      na rękę, o czym tu mowa. Student na rok, może się skusi ale to nie jest praca
      która pozawalał by chociażby wynająć mieszkanie, więc nie ma się czemu dziwić.
      • mil1231 W Warszawie minimum to 2,5 tys zł na rękę 04.12.07, 22:53
        Musimy uzależniać ustawową płacę minimalna od regionu(w Wawie
        powinna być oczywiście najwyższa w kraju)a Warszawę oddzielić od
        Mazowsza, także po to aby Mazowsze nie straciło unijnego wsparcia!
        • 1europejczyk Musimy znaczy kto ? 05.12.07, 00:44
          Ustawowa placa minimalna trzeba po prostu zlikwidowac.
          Jest samobojczym wymyslem tych u ktory mogla funkcjonowac pewien czas jak to
          mialo miejsce dotychczas w krajach wzbogaconych kolonializmem i wojna.
          W sytuacji kiedy blisko 1 mld ludzi na swiecie w krajach BRIMC pracuje albo jest
          gotowych podjac prace, nierzadko wysoce wykwalifikowana, za 150 czy 300 €
          miesiecznie placa minimalna, ktora reklamujesz jest skuteczna metoda
          delokalizacji tego wszystkiego co sie da: zostana urzednicy, przewoznicy,
          nauczycielki, ochrona zdrowia zmniejszajaca sie liczba ludzi pracujacych w
          uslugach no i oczywiscie placa minimalna, ktora nas w powyzszy sposob
          "uszczesliwi" podobnie zreszta jak zrobila to juz skutecznie w kilku krajach
          europejskich.
        • Gość: ORMO Re: W Warszawie minimum to 2,5 tys zł na rękę? Co IP: *.acn.waw.pl 05.12.07, 09:53
          ty bredzisz? Gdzie durniu, gdzie sie pytam?
          • mil1231 zamknij mordę gnido 05.12.07, 16:45
    • Gość: xjacinto Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy IP: *.aster.pl 04.12.07, 22:33
      Pracodawcy sami sobie są winni. A największą winę ponoszą agencje pośrednictwa pracy. Widowali wymagania, więc ludzie zaczęli się kształcić, a teraz chcą za to kasę i trudno im się dziwić. Co więcej to nadal widują wymagania i odstaszają rzesze ludzi do składania ofert. O zarobkach oczywiście nie wspomnę, bo oczywistym jest, że rynek przyzwyczaił przedsiębiorców, że można mieć kogoś za półdarmo. Czasy się zmieniły i nie trzeba na siłę ściągać obcokrajowców. Lepiej ułatwić powrót rodakom, żeby tutaj rodziły się ich dzieci i chciały tu zostać. Tylko, że do tego potrzebne są lepsze płace i kropka.
      • Gość: Bubio komunizm w tytule! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.07, 22:37
        o jakiej deprawacji mowa? bardzo dobrze, że ludzie się szanują i za marny grosz
        nie dają sobą pomiatać. Chcesz mieć pracownika? zapłać, zapewnij warunki, rozwój
        itp. Powoli stajemy się rynkiem pracownika i bardzo dobrze. Przy warszawskich
        cenach pensje muszą pójść w górę i to normalny efekt ekonomiczny a nie jakaś
        deprawacja.
    • Gość: mikaba Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.07, 22:41
      Z mojej pracowniczej perspektywy wygląda to tak. Pracuję do 21, w
      domu pojawiam się po 22, wcześniej kiedy pracowałam w Empiku była to
      23.3o. Pracuję także w weekendy. Oczywiście miewam czasem wolne. Nie
      zawsze też dzień pracy twa 11 godzin, ale najczęściej w czasie
      jednego dnia nie jestem w stanie zregenerować sił.
      Na stanowisku zastępcy kierownika dostaję 1100 złotych, więc warto
      się zastanawiać ile zarabiają moi podwładni....
      Z narzeczonym widzę się najczęściej po obudzeniu i z 2 godziny przed
      snem. Naprawdę ktoś chce mi powiedzieć, że jestem zdeprawowana, bo
      nie zadowalają mnie ani warunki ani praca?
      No i ostatnia sprawa, trzeba pamiętać o kosztach życia w Warszawie.
      O zarobkach w pozostałych częściach kraj może nawet wstyd głośno
      mówić..jeśli są jeszcze niższe~!

      • Gość: żlejest Re: Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy IP: *.centertel.pl 04.12.07, 23:18
        tragedia :(


        jeszcze jak widać prawdziwe bezrobocie się nie skończyło

        a płyta w empiku potrafi kosztować 20 zł więcej niż gdzie indziej

        • Gość: gerwazy zaganiacz Re: Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.07, 08:59
          i do tego Empik ma ulgi podatkowe !!!!zenada
          • Gość: empik-NIE! UWAGA EMPIK!!! IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 05.12.07, 13:18
            nie kupujcie w EMPIKU,bylem tam na rozmowie o prace(ZLOTE
            TARASY ,WARSZAWA)facet mi powiedzial ze placa 600-700zl,zapytal czy
            mi takie warunki finansowe odpowiadaja a ja mu na to pytaniem czy
            uwaza ze ludzie tu pracujacy za takie pieniadze sa zadowoleni a o mi
            na to ZE TAK skoro pracuja BO PRACUJE SIE PRZEZCIEZ DLA PIENIEDZY,co
            za bezczelnosc!!!!ZENADA!!,maja ceny z kosmosu,eleganckie salony a
            tak wykorzystuja ludzi
            EMPIK TO ZWYKLY McDONALDS ,NIE WSPIERAJCIE WYZYSKU

            ps.w samym centrum wawy w TELEPIZZY placa ludzia 4zl/h ,NIE KUPUJ
            TAM!!!!NIE WSPIERAJ WYZYSKU!!!!

            • Gość: AZAZEL1 Re: UWAGA EMPIK!!! IP: *.uk2net.com 05.12.07, 15:49
              No coz. Trzeba sie bylo uczyc!

              600 zl to ja mam dniowki.
              I moje biuro tez jest w Żółtych Tarasach.

              W swoim czasie tez pracowalem w roznych makpracach.

              Ale sie uczylem, a nie wylewalem swoje zale na forum.
              • Gość: Georg Gó.. prawda, gadasz bzdury! IP: *.chello.pl 05.12.07, 16:01
                Lekarze też się uczą i gó.. zarabiają. A uczą się całe życie. Co by
                było, gdyby cię posłuchali i zarabiali tylko w prywatnych klinikach
                albo wyjechali zagranicę? Gó..any stereotyp, że wysokość płacy jest
                wprost proporcjonalna do wykształcenia. Poza tym nawet tzw. robol od
                kopania rowów musi mieć jakieś minimum. Każda praca po coś jest, a
                niewolnictwo podobno już dawno zniesiono.
              • Gość: tępie debili do AZAZEL1 IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 05.12.07, 16:22
                No coz. Trzeba sie bylo uczyc!
                >
                > 600 zl to ja mam dniowki.
                > I moje biuro tez jest w Żółtych Tarasach.
                >
                > W swoim czasie tez pracowalem w roznych makpracach.
                >
                > Ale sie uczylem, a nie wylewalem swoje zale na forum.


                zanim sie zaczniesz mądrzyc kretynie to sie zastanow czy sie
                nie osmieszasz:

                1.studjuje b.cięzki kierunek na ktory sie dostalem dzieki wlasnym
                silom

                2.to ze ktos nie ma ukonczonych studiow nie oznacza ze nie ma prawa
                do godnej pensji

                wiec wal sie na ryj szmato
                (pewnie jestes jednym z milionow ktorzy skonczyli jakis glupawy
                kierunek typu marketing i to na prywatnej "uczelni" i udalo im sie
                trafic w dobrą fuche )
              • Gość: Gilzeusz Re: UWAGA EMPIK!!! IP: *.chello.pl 05.12.07, 16:27
                To Ty bardzo zapracowany jesteś, skoro nie zauważyłeś, że gdzie
                pracujesz.
                Żółte powiadasz...to mi się z papierami kojarzy bardziej...
              • Gość: brak słów Re: UWAGA EMPIK!!! IP: *.chello.pl 06.12.07, 07:29
                Dziwny koleś :) uczyć, uczyć..
                Ciekawe ile tych klas skończył, ile się uczyć.. :)
                Są WC na tych trasach?
                Wiesz czym się różni przychód od dochodu?:)
            • Gość: Gośc Re: UWAGA EMPIK!!! IP: *.aster.pl 28.12.07, 21:34
              Jestem zbulwersowana Twoją wypowiedzią. Pracowałam w Empiku dwa
              lata temu, fakt na początek to są marne pieniądze, ale przyjechałam
              do Warszawy i byłam szczęśliwa, że tak szybko znalazłam prace,
              (dostałam ja od razu) nie obiecywali, że zadzwonią jak inni bo nie
              dzwonią. Bardzo miło wspominam te czasy a zwłaszcza wyjatkowych
              ludzi, którzy tam pracują. Mam z niektórymi nadal dobry kontakt.
              Druga sprawa, masz jakieś kłamliwe informacje, że w Telepizzy
              zarabia się 4 zł/h, wiem o tym bo obecnie pracuje w tej firmie.
              Jestem zadowolona z tej pracy, bo miałam szanse rozwoju i awansu na
              kierownicze stanowisko.
              Pewnie jestś rozpieszczonym Warszawiakiem, który boi się się
              ciężkiej pracy.
              Taka jest moja opinia na twój temat.
    • Gość: bassPL Robota jest-pracy dalej nie ma IP: *.aster.pl 04.12.07, 22:54
      Skoro jesteśmy w Unii to pora przyjrzeć się standardom europejskim
      a nie azjatyckim. Ci którzy ryczą z bólu gdy minimalna płaca rośnie
      o 100 zł niech przeniosą interesy do Chin.
      Kończą się czasy gdy pracownicy kredytowali swoim życiem rozwój
      firm. Pora teraz na rewanż, póki jeszcze wszyscy nie wyjechali.
      bassPL
    • Gość: guenterek Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy IP: *.aster.pl 04.12.07, 22:55
      Tak, a czy kazdy moze pracowac fizyzycznie? ta praca wymaga stania przede
      wszystkim. czy osoba w dojrzalym wieku, ktora nigdy nie pracowala fizycznie a
      jest wlasnie bez pracy jest zawsze w stanie podolac fizycznie i kondycyjnie
      takiemu zajeciu a przy tym tak zle platnemu? pytam sie, jak za takie
      wyngrodzenie moze sie utrzymac samotna osoba mieszkajaca w stolicy? po co
      uprawiac taka demogogie? byc moze jest to dobre zajecie dla studentow badz jako
      dorywcze.
      jestem osoba wyksztalcona, ale w dojrzalym wieku i pomimo mojej dobrej aparycji
      nikt nie chce mnie zatrudnic ze wzgledu na wiek i doswiadczenie zawodowe,
      wyksztalcenie. pracodawcy sa swiadomi, ze ktos taki jak ja nie nadaje sie do
      tego typu pracy, albo zwyczajnie boja sie zatrudniac osoby mojego pokroju.
      dziekuje i pozdrawiam, zyczac wiecej realizmu :)
    • Gość: edek Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy IP: *.cg.shawcable.net 04.12.07, 22:56
      PAN PREZES- MOGL KIEDYS WYBRZYDZAC - WYPOWIEDZ PRZECIETNEGO
      WIESNIAKA POSIADAJACEGO WYKSZTALCENIE TYLKO NA PAPIERZE I
      NIEMAJACEGO POJECIA O CYWILIZOWANYM TRAKTOWANIU ZATRUDNIONEGO LUB
      POTENCJALNEGO PRACOWNIKA. MIESZKAM ZA GRANICA W MIESCIE Z PODOBNYMI
      PROBLEMAMI , ALE PREZESI MAJA ZA TO WYKSZTALCENIE NIE TYLKO NA
      PAPIERZE.
    • Gość: gość portalu Przedsiębiorcy zdeprawowani - nie płacą godziwie IP: *.chello.pl 04.12.07, 23:07
      Tytuł artykułu powinien brzmieć: "Zdeprawowani Warszawscy przedsiębiorcy - nie
      chcą godziwie płacić pracownikom"

      Godziwa płaca w handlu to minimum 100 zł/netto za dniówkę (8 godzin), tylko taka
      płaca pozwala w miarę godziwie przeżyć w tym mieście. Niższe stawki to po prostu
      patologia.
      Dziwię się dziennikarzom, że taki bzdury wypisują.
      • Gość: $FRONT$ godna praca - godna PŁACA! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.07, 07:30
        no ale dziennikarze maja to w d...
        bo oni swoja kasiorke wyrabiaja...
      • Gość: ekonomista Re: Przedsiębiorcy zdeprawowani - nie płacą godzi IP: *.zgora.dialog.net.pl 05.12.07, 13:42
        jakie wykształcenie ma sprzedawca, co potrafi, że chce tak zarabiać?
        To jaka dniówkę powinien mieć lekarz, informatyk, i inni bobrzy
        wykształceni ludzie?
        • Gość: tema Re: Przedsiębiorcy zdeprawowani - nie płacą godzi IP: 195.117.18.* 05.12.07, 14:11
          Powinni mieć godziwą stawkę. A pracownik powinien mieć możliwość
          utrzymania się ze swoich zarobków. Za 10 zł w Warszawie można co
          najwyżej kupić 1 kg kaszanki, a np. w Myszyńcu czy innej podobnej
          miejscowości kiełbasę. Zauważcie, że pracodawcy z Tesco czy Reala
          DOWOŻĄ pracowników na własny koszt. Miesięczny PKP 20 km to 110 zł,
          a bilet MZK to następny wydatek. Nie wspomnę o warunkach tego
          podróżowania. Porównajcie koszty utrzymania np w Radomiu i w
          Warszawie.
        • Gość: ubu Re: Przedsiębiorcy zdeprawowani - nie płacą godzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.07, 16:45
          800 złotych na rękę, nawet poza Warszawą, oznacza OKRADANIE pracownika z prostej
          przyczyny - utrzymanie się przy życiu w stanie pozwalającym na pracę kosztuje
          więcej niż za tę pracę się otrzymuje. Osoby pracujące za takie pieniądze są
          częściowo na utrzymaniu rodziców lub współmałżonków, którzy w ten sposób
          faktycznie DOPŁACAJĄ do interesu pracodawcy-bandyty. A ponieważ nikt długo w
          takich układach nie wytrzyma, to gdy tylko otworzyły się granice, 2 miliony
          zwiało z tego szamba. Pracodawcy-bandyci skowyczą teraz w mediach, jak to im
          źle. To może niech pozamykają swoje chore interesy i pójdą pracować za 5 złotych
          na godzinę, jeśli taką płacę uważają za dobrą? Przecież ofert jest mnóstwo, na
          pewno coś znajdą.

          Nie wiem, czy ci ludzie naprawdę nie wiedzą, o co chodzi, czy tylko udają.
          Przecież to nie jest trudne - wystarczy zastanowić się, czy można przeżyć
          miesiąc za 800 złotych. Wystarczy do tego kalkulator i minimum wyobraźni. Nikt
          samodzielnie się za takie pieniądze nie utrzyma. A przecież każdy młody człowiek
          chce założyć rodzinę lub przynajmniej uniezależnić się od rodziców...
        • dorsai68 Re: Przedsiębiorcy zdeprawowani - nie płacą godzi 06.12.07, 00:45
          Te, "ekonomista" (sic!), a o popycie i podaży słyszałeś?
          Praca to taki sam towar jak każdy inny. Czym go mniej na rynku tym wyższe ceny.
          Zerknij no na stawki budowlańców, co to wg ciebie gó.. potrafią, skoro "mgr" przed nazwiskiem nie maja i skończ z głupotam.
        • Gość: swierszczowa1 Re: Przedsiębiorcy zdeprawowani - nie płacą godzi IP: *.ziemowit.ds.polsl.pl 07.12.07, 23:32
          Gość portalu: ekonomista napisał(a):
          > jakie wykształcenie ma sprzedawca, co potrafi, że chce tak
          zarabiać?
          > To jaka dniówkę powinien mieć lekarz, informatyk, i inni bobrzy
          > wykształceni ludzie?

          Myśle ze sprzedawca też musi gdzieś mieszkac i też musi czasem coś
          zjeść. Sprzedawca to też człowiek.
    • Gość: VAT Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy IP: *.aster.pl 04.12.07, 23:12
      To się właśnie nazywa wolny rynek - wolny rynek PRACY. Jak się nie podoba, można
      zwinąć firmę i zatrudnić się za te "kokosy" (10 zł/h) u kogoś innego.
    • Gość: wzd Re: Proletariat zdenerwowany IP: *.MAN.atcom.net.pl 04.12.07, 23:24
      Sądząc z postów - rewolucja proletariacka blisko!
      Dobrze, ze mamy rząd liberałów a nie socjalistów.
      Liberałowie wszędzie tłumoli rewolucje juz w zarodku!
      • Gość: pocałójta wójta "biznesman" się odezwał... IP: 62.29.136.* 05.12.07, 08:49
        hahahaha, jakie fajne bzdury wypisujesz :) gdzie ty w naszym
        nierządnie widzisz liberałów? toż jacy z nich liberałowie, skoro
        ugieli się pod presją "nauczycieli"? jacy z nich liberałowie, skoro
        kaczor dolnald zostawił górnikom otwartą furtkę do kolejnych rządań
        płacowych? a konowały z pensją 9000 brutto, od tak sobie płaconą z
        moich podatków? coś ci się popie..ło :)
    • Gość: JB Pracodawcy nie chcą pracowników IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.07, 23:31
      Okres masowego bezrobocia ich rospieścił.
      7zł za godzinę to przy pracy na pełen etat nie starczy na opłacenie
      kawalerki w Warszawie.

      Mnie wkurzają kolejki w hipermarketach.
      Mam taką propozycję. Zróbcie kilka kas ekspresowych. Każdy klient,
      który w nich płaci płaci o 1% więcej a ten 1% idzie dla kasjerki z
      tej kasy. Im wiecej będzie klientów do tych kas tym więcej kas się
      przerobi na ekspresowe. A za 1% z tego co przez kasę przechodzi to
      się bez problemu pracownika znajdzie.
      • nessie-jp Re: Pracodawcy nie chcą pracowników 05.12.07, 01:59
        > Mam taką propozycję. Zróbcie kilka kas ekspresowych. Każdy klient,
        > który w nich płaci płaci o 1% więcej

        Heh, miałam kiedyś podobny pomysł! Tylko trochę może prościej
        • Gość: gerwazy zaganiacz Re: Pracodawcy nie chcą pracowników IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.07, 09:05
          taaaa...idac do urzedu połóz Pani na biurku 5 pl...tez marnie zarabia...do
          lekarza wez banknoty...

          sory ale to debilizm...dlaczego klient ma placic wynagrodzenie a nie pracodawca
          • Gość: JB Re: Pracodawcy nie chcą pracowników IP: *.dialog.net.pl 05.12.07, 11:06
            Do urzędu by się przydało.
            A do lekarzy chodzę prywatnych... płacę i nie stoję w kolejce...
            tylko chętnie bym zrezygnował z NFZ, bo kasę z pensji mi potrącają a
            z ich żałosnych usług nie korzystam.
        • Gość: Seba Re: Pracodawcy nie chcą pracowników IP: *.polkomtel.com.pl 05.12.07, 09:14
          Niestety, ale jest to rozwiązanie tylko chwilowe. Po zaakceptowaniu dodatkowej
          opłaty i tak będą tam kolejki. Widziałeś/-aś może kiedyś kolejkę do wyciągu z
          bramką o standardowej opłacie i bramką "expresową" z opłatą o 50% wyższą ? Do
          obu stała tak samo długa kolejka :-)
          • Gość: JB Re: Pracodawcy nie chcą pracowników IP: *.dialog.net.pl 05.12.07, 11:08
            Problem jest w tym że coraz częściej są wielkie kolejki a połowa kas
            zamknięta... bo za żałosną pensję nikt nie chce na tej kasie
            pracować... jakby pensja była większa to by się chętni znaleźli a
            jakby wszystkie kasy były otwarte to by kolejek nie było.
      • Gość: swistak Re: Pracodawcy nie chcą pracowników IP: *.lazurowa.waw.pl 05.12.07, 09:54
        No co Ty. Taka decyzja wymagała by wielomiesiecznej pracy sztabu menadzerów i analityków na szczeblu centrali. A już na pewno ten dodatkowy % by nie trafił do kieszeni kasjerki.
        • potomar Re: Pracodawcy nie chcą pracowników 05.12.07, 12:28
          Dodaj jeszcze, że opłacanych 400 zł za godzinę, jak to wcześniej ktoś wspominał :)
    • Gość: linio www.twoja-warszawa.pl - kolejny portal wwa IP: *.eranet.pl 04.12.07, 23:37
      a co z deprawacja na mini portalach www.twoja-warszawa.pl
    • nauma Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy 04.12.07, 23:43
      "Warszawa deprawuje i rozpieszcza. Ludziom nie opłaca się pracować za niskie stawki"
      Błąd - jak dotąd zdeprawowani i zepsuci byli pracodawcy, którzy uważali, że za
      ochłapy ludzie będą ich po rękach całować. Tyle, że w Warszawie żyje się
      najdrożej, więc ludzie mają dość takiego "zarabiania". Weź za 700 netto utrzymaj
      siebie, dziecko i odkładaj na mieszkanie. Widać udaje się to... właścicielom
      lokali, w których poszukują sprzedawców :)
      • Gość: Marcause Re: Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy IP: *.116.193.77.debica193.tnp.pl 05.12.07, 10:38
        przeciez za 700-800 zeta netto to na wynajem mlutkiej kawalerki nie
        wiem czy wystarczy...a z czego żyć?? za co kupic jedzenie, srodki
        czystosci itp itd.

        Wysunę smialea twierdzenie, ze lepiej dla pracownika by bylo
        gdyby... został NIEWOLNIKIEM!!!!!! tak - niewolnikiem - takiego
        pracodawcy. Taki pracownik - niewolnik lepiej by na tym wyszedl, bo
        pracodawca-Pan musiałby mu dac jakis mieszkanie i dac mu jesc...:P

        Najwazniejsze jest to co napisano na koncy w/w artykulu:
        "PLACA POWINNA WYSTARCZYC PRACOWNIKOWI NA UTZRYMANIE SIEBIE , ZONY I
        DZIECKA!!!!!!!!!!!!!"

        Wiec- pracodawca zanim zaoferuje komus 800 zeta- powinien przez
        sekunde sie hoc zastanowic - czy ten czlowiek utzryma sie za te
        pieniadze??????
        • eti.gda Re: Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy 05.12.07, 16:15
          Gość portalu: Marcause napisał(a):

          > przeciez za 700-800 zeta netto to na wynajem mlutkiej kawalerki nie
          > wiem czy wystarczy...a z czego żyć?? za co kupic jedzenie, srodki
          > czystosci itp itd.
          >
          > Wysunę smialea twierdzenie, ze lepiej dla pracownika by bylo
          > gdyby... został NIEWOLNIKIEM!!!!!! tak - niewolnikiem - takiego
          > pracodawcy. Taki pracownik - niewolnik lepiej by na tym wyszedl, bo
          > pracodawca-Pan musiałby mu dac jakis mieszkanie i dac mu jesc...:P
          >
          > Najwazniejsze jest to co napisano na koncy w/w artykulu:
          > "PLACA POWINNA WYSTARCZYC PRACOWNIKOWI NA UTZRYMANIE SIEBIE , ZONY I
          > DZIECKA!!!!!!!!!!!!!"
          >
          > Wiec- pracodawca zanim zaoferuje komus 800 zeta- powinien przez
          > sekunde sie hoc zastanowic - czy ten czlowiek utzryma sie za te
          > pieniadze??????

          "Kowalski przychodzi do prezesa i prosi o podwyżkę:
          -Panie prezesie, proszę o podwyżkę, wystarczy 100 zł, bo za moją pensję nie mogę
          utrzymać rodziny!
          -Niech pan się dobrze zastanowi - odpowiada prezes.
          -Ale nad czym sie tu zastanawiać?
          -Niech pan się dobrze zastanowi, za co utrzyma pan rodzinę, jak pana
          zwolnię-odpowiada spokojnie prezes".
    • dorsai68 Re: Warszawa deprawuje? Bzdura! 05.12.07, 00:08
      "Ludziom nie opłaca się pracować za niskie stawki - uważają przedsiębiorcy."

      A panu przedsięborcy "by się" opłacało? 800,- na rękę, a rachunki na 1500,- i jeszcze uśmiechaj się do klienta, o kasie za nadgodziny (jakie ku.. nadgodziny?! Nie podoba się - won), zapomnij...

      Płać jak człowiekowi, a nie niewolnikowi - znajdziesz pracowników. Ja problemu nie mam.
    • Gość: Tomek25 A ja nie mogę nigdzie znaleźć pracy ;( IP: *.adsl.inetia.pl 05.12.07, 00:54
      Może ktoś chce 25-go chłopaka na ostatnim roku studiów na
      Politechnice Warszawskiej? Wezmę każdą pracę. Znam angielski,
      rosyjski, niemiecki i białoruski. Nie chcę wybrzydzać, ale byłoby
      miło zarabiać więcej niż 850zł miesięcznie do ręki.
      • Gość: Kriss Re: A ja nie mogę nigdzie znaleźć pracy ;( IP: *.chello.pl 05.12.07, 08:48
        Jeśli znasz do tego choć podstawy informatyki (a przynajmniej
        komputer nie jest dla Ciebie czarną magią, i masz techniczny
        szybkouczący się umysł) , jestem w stanie dać Ci od ręki 5000 brutto
        + świadczenia.
        • m0cna Re: A ja nie mogę nigdzie znaleźć pracy ;( 05.12.07, 09:59
          > Jeśli znasz do tego choć podstawy informatyki (a przynajmniej
          > komputer nie jest dla Ciebie czarną magią, i masz techniczny
          > szybkouczący się umysł) , jestem w stanie dać Ci od ręki 5000 brutto
          > + świadczenia.

          Ja mam bardzo elastyczny, szybko uczący umysł, po kierunku ścisłym, bardzo dobry
          angielski, komputera się z pewnością nie boję. Mam za to niewielkie
          doświadczenie zawodowe, bo kilka lat spędziłam na uczelni i mam przez to kłopot
          ze znalezieniem dobrej pracy. Jeżeli jesteś w stanie dać od ręki 5000 brutto +
          świadczenia, to możesz we mnie zyskać super pracownika dla którego nie ma wyzwań
          nie do podjęcia.

          pozdrawiam
          m.

          gg 755815
      • dorsai68 Re: A ja nie mogę nigdzie znaleźć pracy ;( 06.12.07, 00:49
        Gość portalu: Tomek25 napisał(a):

        > Może ktoś chce 25-go chłopaka na ostatnim roku studiów na
        > Politechnice Warszawskiej? Wezmę każdą pracę. Znam angielski,
        > rosyjski, niemiecki i białoruski. Nie chcę wybrzydzać, ale byłoby
        > miło zarabiać więcej niż 850zł miesięcznie do ręki.

        A co Ty potrafisz?
        Języki OK, ale absolwent PW powinien jednak wiedzieć "ciut" więcej...
    • Gość: bezimienny ale fajnie!!!!! IP: *.cpe.marton.net.pl 05.12.07, 01:08
      Do tej pory pracodawcy wykorzystywali pracowników, korzystając z sytuacji na
      rynku pracy po przemianach ustrojowych. Przesadzili z pazernością i ludzie
      zaczęli wyjeżdżać tam gdzie można zarobić, gdy tylko stało się to możliwe. Role
      się odwróciły! :) I teraz przyzwyczajeni do oszczędzania na pracownikach
      pracownicy uważają, że dzieje im się krzywda. Samiście do tego doprowadzili!
      • Gość: arecki TKM IP: *.aster.pl 05.12.07, 01:25
        ""Tytuł artykułu powinien brzmieć: "Zdeprawowani Warszawscy przedsiębiorcy - nie
        chcą godziwie płacić pracownikom"
        Godziwa płaca w handlu to minimum 100 zł/netto za dniówkę (8 godzin), tylko taka
        płaca pozwala w miarę godziwie przeżyć w tym mieście. Niższe stawki to po prostu
        patologia.""
        Podpisuję się pod tym rękami i nogami, wwa jest droga, niedawno wróciłem z
        londynu i wcale nie jest tu taniej , chociażby markowe ubrania - nawet o 20 %
        droższe ,
        a zarobki jakie ? porównywalne z zachodnimi? czyste szaleństwo
    • nessie-jp Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy 05.12.07, 01:52
      Pracodawcom to się, przepraszam za wyrażenie, w tyłkach poprzewracało! Jakim
      cudem komuś może się opłacać praca za kontuarem a umowę-zlecenie (jak zgaduję,
      bez odprowadzania składek do ZUS) przy stawce 7 zł za godzinę? Toż samo
      ubezpieczenie zdrowotne kosztuje ponad 250 zł miesięcznie! A trudno uznać pracę
      ekspedientki za "dorabianie sobie" do stałej pracy!

      Nauczcie się, kochani pracodawcy, że czasy desperacji już minęły. Teraz ludzie
      nie zgodzą się na rezygnację z podstawowych praw i będą żądać normalnych
      warunków zatrudnienia: prawa do opieki zdrowotnej, ubezpieczenia społecznego,
      prawa do zwolnień lekarskich i urlopów. Na umowę zlecenie mogą pracować
      jednoosobowe firmy, a nie kelnerki i ekspedientki!

      Wyobraźcie sobie, że nikt nie chce wam dać umowy o pracę. Nie ma jak pójść do
      lekarza, nie ma pieniędzy na ubezpieczenie dobrowolne. Chcielibyście pracować na
      takich warunkach? Ja bym się bardzo obawiała. Każdy może z dnia na dzień
      wylądować w szpitalu. I co wtedy? Za lekarza - płacić, renty nie będzie, bo
      pracodawca sobie zaoszczędził... koniec życia?

      PS. Nie liczcie na to, że od umowy-zlecenia pracodawca odprowadzi składki.
      Większość
      • Gość: Aga Pracodawcy chamy IP: *.aich.nt.ftth2.ppp.infoweb.ne.jp 05.12.07, 04:23
        Przed wyjazdem z Polski szukalam pracy w Warszawie. Zaproponowano mi
        prace przy tlumaczeniach i prowadzeniu sekretariatu. Zazadalam
        gigantycznej kwoty, bo 1500 zl na reke (w Warszawie wynajecie 1
        pokoju to okolo 600 zl!!+ oplaty). Jestem osoba po studiach, z
        doswiadczeniem krotkim, ale jednak. Znam jezyki obce. Pracodawca
        powiedzial, ze "oczywiscie mozliwe jest w przyszlosci, ze tyle mi
        zaplaci, ale poki sie nie naucze slownictwa specjalistycznego, nie
        przywykne do swojej pracy i nie zaczne "przynosic zyskow", to da mi
        okolo 1100 , no chyba ze szybko sie naucze, to mi doplaci wiecej niz
        w umowie." Nauka takiego slownictwa zajelaby mi pewnie 2 dni. ALe
        pracodawca chcial zostawic sobie furtke, zeby nie odprowadzac za
        mnie wyzszych skladek, zeby zaplacic mi jak zebrakowi, bo przeciez
        to on decyduje, czy sie sprawdzam czy nie. Podziekowalam i
        oznajmilam, ze niestety nie stac mnie na podjecie pracy za taka
        stawke, zwlaszcza, ze podalam inne warunki. Odpisal mi zjadliwie,
        ze "zyczy mi pracy, w ktorej nic nie trzeba bedzie robic i dostane
        mnostwo pieniedzy".
        Wyjechalam i nie wiem czy wroce. A tytul artykulu jest obelzywy dla
        wszystkich ludzi, krorzy nie dadza zrobic z siebie niewolnika.
        Pozdrawiam niezle zarabiajacych w Polsce i zagranica, i tych, ktorzy
        chca dobrze zarabiac.
        • Gość: Ala Re: Pracodawcy - chamy z ogromnym tupetem IP: *.chello.pl 05.12.07, 09:18
          Pracuję w firmie, której szefostwo zwaliło na mnie odpowiedzialność
          za jej "być albo nie być". Zarabiam (po 10 latach doświadczenia,
          ukończonych studiach etc.) nie wiele więcej niż osoby bez
          doświadczenia. W pracy muszę być od 7 do 17-18, non stop "pod
          telefonem". Moje życie prywatne od poniedziałku do piątku
          praktycznie nie istnieje. Nie wiem, kiedy jadłam normalny obiad -
          zapycham się słodyczami i szybkimi zupkami, bo taniej i w oka
          mgnieniu zabijają głód. Wynajmuję obskurne mieszkanko, którego
          właściciel od nowego roku planuje mi 300-złotową podwyżkę. Bolą mnie
          zęby, ale nie stać mnie ani czasowo, ani finansowo na dentystę.
          Często nie dojadam, bo trzeba zapłacić kolejny rachunek. Idą święta,
          a ja łapię doła, bo nie wiem, skąd wezmę pieniądze na prezenty dla
          dziecka i reszty rodziny. Szef wypłaca mi pensję robiąc zazwyczaj
          złośliwą uwagę, że nie starczy mi na waciki. Czasem zapomina, że
          stary miesiąc się skończył i wypadałoby zapłacić za moją pracę.
          Wtedy muszę się upomnieć, co spotyka się z komentarzem: "już
          przyszła, jak ta hiena". Nie mam tzw. firmowych pieniędzy do
          dyspozycji, więc jak w biurze zabraknie papieru toaletowego, mydła
          czy kawy albo trzeba wysłać korespondencję, zmuszona jestem sięgać
          do własnej kieszeni, żeby nie słyszeć gadania, że mam fanaberie, że
          znowu coś chcę. Nie dość, że mało zarabiam, to jeszcze mniej
          wykazuje moja umowa o pracę (najniższa krajowa). W związku z tym
          żaden bank nie da mi nawet malutkiego salda debetowego, bo moje
          zarobki są śmieszne. Jedyne, co mi zostaje jako pozytyw to w miarę
          spokojna atmosfera (nie siedzę w jakimś boksie z tysiącem frajerów
          dookoła) i to mnie trzyma, bo zawsze może być gorzej. Zawsze. Dodam,
          że wszystko to dzieje się w Warszawie, która jakoby jest taka pełna
          etatów, tylko jakich? Za 800 złotych? Nie da się za to wyżyć, to
          dobre dla ludzi nie obciążonych rodzinnie, mieszkających z
          rodzicami. Ktoś powie, że nikt nie zmuszał mnie do zakładania
          rodziny, to mój problem. Owszem, ale jak widzę mojego bossa
          przewalającego dziennie kilka stówek na duperele, a potem
          ociągającego się z wypłatą i jęczącego, że nie ma pieniędzy, to
          szlag mnie trafia. I gdzie indziej wcale nie jest lepiej. Na dodatki
          do pensji nie mam co liczyć, premii świątecznej też nie będzie,
          nawet życzeń sobie nie złożymy.
          • Gość: miobeb Re: Pracodawcy - chamy z ogromnym tupetem IP: *.era.pl 05.12.07, 09:47
            zmień pracę. Nie ma co się obawiać, może być gorzej ale może być i lepiej, to co
            opisujesz to średniowiecze.
            Zacznij przynajmniej szukać.
          • dorsai68 Alu, co Ty jeszcze robisz w tej firmie? 05.12.07, 09:57
            Niezależnie od tego jakby było na rynku pracy źle, nie wolono dać się w ten sposób traktoawać.
          • Gość: biohazard Re: Pracodawcy - chamy z ogromnym tupetem IP: *.stacje.agora.pl 05.12.07, 10:03
            O, zupełnie jakbym widział samego siebie 9 lat temu. A czy firma, w której
            pracujesz nie nazywa się przypadkiem Zakład Inżynierii Dźwignic?
            • Gość: Ala Re: Pracodawcy - chamy z ogromnym tupetem IP: *.chello.pl 05.12.07, 15:49
              Nie,ale znam wiele popapranych firm. Najgorzej, jak człowiek trafi
              do tzw. firmy rodzinnej. Wtedy można flaki wypruć, a i tak rację
              mają jakiś pociotek, kuzynek, żona czy kochanka szefa. Do tego
              jeszcze cała familia się opieprza, a ty jeden "dymasz" za nich za
              marne grosze. Z kolei jak się trafi dobrze płatne zajęcie, to szef
              despota, wolę sobie wmówić, że mam teraz pecha, bo przez 8 lat
              miałam naprawdę świetną, dobrze płatną pracę, ale...urodziłam
              dziecko. Bardzo żałuję, że nie umiem się w życiu trzymać jednej
              zasady: mierny, bierny, ale wierny, to baaaaaaardzo pomaga.
              Pozdrawiam
    • gryfion Re: Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy 05.12.07, 03:14
      No i dobrze.
      Za pieniądze, które nie gwarantują godnego przeżycia nikt się nie podejmie roboty. Może w końcu pracodawcy i decydenci zrozumieją, ze posiadania pracy a posiadanie godnego dochodu są w Polsce oddalone od siebie i należy to zmienić. Albo zatrudniajcie emigrantów.
      • eti.gda Re: Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy 05.12.07, 15:20
        gryfion napisał:

        > No i dobrze.
        > Za pieniądze, które nie gwarantują godnego przeżycia nikt się nie podejmie robo
        > ty. Może w końcu pracodawcy i decydenci zrozumieją, ze posiadania pracy a posia
        > danie godnego dochodu są w Polsce oddalone od siebie i należy to zmienić. Albo
        > zatrudniajcie emigrantów.

        A czy emigrant nie potrzebuje jeść, odziać się i mieszkać?
    • Gość: Axeriusz Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.07, 05:03
      Ludzie nie chcą pracy ???... Żart jakiś chyba...

      Zgadzam się z większością wypowiadających się tutaj osób... 900 zł brutto ?
      Śmiech na sali... 1500 na rękę to minimum absolutne w Warszawie. Człowiek,
      oprócz rachunków i jedzenia, musi się też w coś ubrać i zapewnić sobie choć o
      drobinę rozrywki, inaczej jest mniej efektywny. Nie można spędzać życia w
      pracy... A tego chcieli by chyba pracodawcy.
      Co do GB:
      W ciągu dwóch dni każdy jest w stanie zarobić, na wynajęcie mieszkania na
      tydzień w ciągu kolejnych dwóch na jedzenie i ubranie. w piątym, na weekendowe
      chlanie. jeżeli pracuje też w soboty i niedziele to odłoży. powyższe wyliczenie
      opiera się na płacy minimalnej w GB za godzinę. Nawet w najgłupszej sieci fast
      food. A jeżeli nie ma się lekkiej ręki w wydawaniu pieniędzy to można zarobić,
      jeszcze więcej. Poza tym zawsze można tam znaleźć jakieś dodatkowe źródło
      dochodu i o awans łatwiej.
      To ile można zarobić w lepiej płatnych ?

      Dyspozycyjność - gwóźdź do trumny.
      Właśnie przestałem być dyspozycyjną osoba w jednej firmie... Zażądałem ciut
      większego wynagrodzenia i zostałem zdegradowany... Ale nie narzekam, W końcu mam
      czas widzieć, jak rozwija sie moje dziecko. Kasa mniejsza, ale otworzyły sie
      nowe furtki. W końcu żyję i mam czas spotkać się ze znajomymi i rodziną.

      Ludzie pamiętajcie !
      "DARMO UMARŁO !!! " - nie dajcie sobie wmówić że żądacie dużo !!!
      Jak będą musieli to zapłacą. Prędzej czy
      później. Oczywiście, że zmiany przepisów by
      pomogły, ale to jest tylko jeden z czynników.

      Ja nie zamierzam wyjeżdżać, ale jak szmata nie dam się traktować.

      Pozdrawiam
      Axeriusz
      • Gość: zuza anna Re: Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy IP: 118.71.89.* 05.12.07, 05:24
        >>>Ludzie mają wygórowane żądania płacowe. Warszawa deprawuje, rozpieszcza i
        psuje - narzeka Piotr Malecki

        Myślałam, że szlag mnie trafi gdy to przeczytałam. A spróbujcie się, nieszanowni
        pracodawcy za 900 zł miesięcznie utrzymać w Warszawie! Rzeczywiście, kur..
        wygórowane żądania płacowe - 1200 zł i stała umowa o pracę :(

        I bardzo dobrze, że macie problemy ze znalezieniem pracowników - może wreszcie
        dotrą do waszych głów realia gospodarki rynkowej. Jeśli nikt nie jest chętny do
        pracy za 4 zł za godzinę, to trzeba podnieść stawki. Proste!
      • Gość: ziuuuuta Re: Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.07, 09:32
        1500 na ręke to minimum w wawie? powiedz to prosze mojej pani dyrektor:] pracuję w urzędzie, wbrew obiegowej opinii nie pierdze w stołek, przynajmniej raz w tygodniu zostaję po godzinach i często zabieram prace do domu. dostaję do ręki niecałe 1200zł, trzynastkę i 2 nagrody w wysokości 200zł w ciągu roku - jeżeli wszysscy święci są zadowoleni z mojej pracy:] lubię to co robię, ale moja motywacja spada z dnia nad dzień, chociaż jak zaczynałam pracę (ponad 2 lata temu, brrr...) przychodziłam tu bardzo chętnie.
        nie mam możliwości wystąpić sama o podwyżkę, w moim imeiniu może to zrobić tylko dyrektorka, nie mam możliwości zawalczyć o swoje, bo dowiem się że "i tak nic z tego nie będzie"...
        i po przeczytaniu tego artykułu i tych komentarzy stwierdzam, że dzisiaj chyba zrobię sobie dzień wolny od pracy:] petenci - nie dziwcie się!!!
    • Gość: $FRONT$ Warszawa deprawuje - ludzie nie chcą pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.07, 07:26
      niskie stawki?
      niech sie wypchaja
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka