Dodaj do ulubionych

Warszawscy rowerzyści - głos przeciw

29.05.05, 17:02
Zacznę od tego, że do roweru jako środka komunikacji mam stosunek nas wyraz
pozytywny. Ktoś, kto urodził się w Holandii i wychował w Skandynawii - a tak
mnie się ułożyły losy - po prostu nie może inaczej. A jednak warszawskich
rowerzystów po prostu nienawidzę!
Rower to dla mnie codzienny środek przemieszczania się, alternatywny wobec
samochodu. Tak właśnie jest w Danii, gdzie rowerami pół Kopenhagi jeździ do
pracy.I tak, jak kierowcy samochodów, rowerzyści przestrzegają zasad ruchu
drogowego. Uczy się tego w szkołach, a policjant potrafi zatrzymać i wlepić
mandat rowerzyście.
W Warszawie rowerzyści nie przestrzegają żadnych zasad. Jeżdżą bez zapalonych
świateł wieczorem (o ile w ogóle je mają), nigdy nie sygnalizują ręką skrętu,
regularnie jadą pod prąd. Potrafią jeżdzić OBOK siebie, a nie jeden za
drugim. Osobną kwestią jest zezwolenie na jeżdżenie po chodnikach dla
pieszych, nie do pomyślenia np. w Kopenhadze. Zdaję sobie sprawę, że minister
Gawlik wprowadził ten zapis do kodeksu drogowego, bo kierowcy nie potrafią
uszanować na jezdni rowerzysty. Ale to raczej powód do karania kierowców, a
nie wprowadzania rowerów na miejsce zastrzeżone wyłącznie dla pieszych -
najsłabszych użytkowników dróg. Bo rowerzysta warszawski chyba nauczył się
negatywnych zachowań od swego kolegi w samochodzie i pieszego ma po prostu za
nic!
Z tego samego powodu nie akceptuję wytyczania ścieżek na chodnikach (sic!),
zamiast wydzielania ich z jezdni, nawet kosztem ich zwężenia. A już zupełnym
kuriozum są ścieżki w parkach miejskich, z założenia przeznaczonych do
spacerów. Po to przecież mam rower, żeby nim pojechać za miasto, a nie
straszyć miejskich spacerowiczów z dziećmi i pieskami.
Pozdrawiam z nadzieją na rowerową normalność

Obserwuj wątek
    • Gość: Roberto Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.05, 10:45
      sakana.x napisała:

      > A jednak warszawskich
      > rowerzystów po prostu nienawidzę!

      Jak wiekszosc kierowcow. Cos jednak jest w tym, ze im mniejsze umiejetnosci w
      prowadzeniu pojazdu samochodowego tym wieksza agresja w strone rowerzystow.



      > W Warszawie rowerzyści nie przestrzegają żadnych zasad.

      Czyzby??????

      > Jeżdżą bez zapalonych
      > świateł wieczorem (o ile w ogóle je mają),

      To sa jednostki i weekendowi rowerzysci zamieniajacy samochod na rower. Miejscy
      codzienni rowerzysci sa wyposarzeni w swiatla i to w ilosciach nadmiarowych.

      >... nigdy nie sygnalizują ręką skrętu,

      To fakt ale jest to zasluga samych kierowcow i predkosci przez nich rozwijanych
      a takze zasluga ZDMu i tragicznej nawierzchni. I dlatego wlasnie aby jazda po
      warszawskich ulicach byla bezpieczna nalezy jezdzic z obiema rekami na
      kierownicy.

      > ...regularnie jadą pod prąd.

      Poniekad dlatego, ze w Warszawie nie ma ani jednego kontrapasu a W Danii jest
      ich mnostwo, nieprawdaz?

      > Osobną kwestią jest zezwolenie na jeżdżenie po chodnikach dla
      > pieszych, nie do pomyślenia np. w Kopenhadze. Zdaję sobie sprawę, że minister
      > Gawlik wprowadził ten zapis do kodeksu drogowego, bo kierowcy nie potrafią
      > uszanować na jezdni rowerzysty. Ale to raczej powód do karania kierowców, a
      > nie wprowadzania rowerów na miejsce zastrzeżone wyłącznie dla pieszych -
      > najsłabszych użytkowników dróg.

      Jazde po chodniku wymuaszaja sami kierowcy. Gdyby kierowcy tolerowali
      rowerzyste na jezdni, ze wszystkimi tego typu prawami, to rowerzysci by
      jezdzili po jezdni. A tak weekendowy rowerzysta po prostu sie boi i w panice
      ucieka na jedyny jemu znany azyl czyli chodnik.


      > Z tego samego powodu nie akceptuję wytyczania ścieżek na chodnikach (sic!),
      > zamiast wydzielania ich z jezdni, nawet kosztem ich zwężenia. A już zupełnym
      > kuriozum są ścieżki w parkach miejskich, z założenia przeznaczonych do
      > spacerów.

      I z tym sie zgadzam w 100 %.

      > Po to przecież mam rower, żeby nim pojechać za miasto,

      Mozna i pojechac za miasto ale wskaz mi chociaz jedna glowna droge, ktora by
      wyprowadzala rowerzystow za miasto.
      Ja choc duzo jezdze na rowerze po miescie to z wyjazdem po za miasto mam
      kolosalne problemy a juz makabra jak bym chcial pojechac za miasto razem z
      dzieckiem.

      >...a nie
      > straszyć miejskich spacerowiczów z dziećmi i pieskami.

      O przepraszam ale to pieski sa zagrozeniem dla rowerzystow zwlaszcza gdy
      wielkie bydle leci luzem bez kaganca lub jest prowadzone w poprzeg sciezki na
      baaaaaardzo dlugiej smyczy.


      > Pozdrawiam z nadzieją na rowerową normalność

      Wzajemnie.
      • mlopaci Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw 30.05.05, 14:25
        > > Po to przecież mam rower, żeby nim pojechać za miasto,
        >
        > Mozna i pojechac za miasto ale wskaz mi chociaz jedna glowna droge, ktora by
        > wyprowadzala rowerzystow za miasto.
        > Ja choc duzo jezdze na rowerze po miescie to z wyjazdem po za miasto mam
        > kolosalne problemy a juz makabra jak bym chcial pojechac za miasto razem z
        > dzieckiem.

        Możesz spokojnie z dzieckiem dojechać do Puszczy Słupeckej, w lasy Nieporęckie i
        nad Zalew Zegrzyński w rejon dzikiej plaży. Z centrum jedziesz przez pragę
        ścieżką na terenie PKP, a potem ścieżką nad Kanałem Żerańskim.
        • Gość: Roberto Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.05, 16:09
          Ta trase doskonale znam i nawet dla do jazdy z dzieckiem w pelni sie nadaje.
          Problem lezy w tym jak sie bezpiecznie dostac pod tereny PKP zwlaszcza jak sie
          jedzie od Goclawia?

          Takich tras w Warszawie mamy kilka i zadna nie ma ciaglosci. Przyklady:
          1. Trasa na Polnoc czyli wzdluz Wislostrady, Mlociny do Radzymina.
          2. Trasa nad zalew
          3. Trasa do MPK
          4. Trasa do Powsina
          5. trasa do Kampinosu.

          Moze jak pozyjemy jeszcze 20 lat to dzieci dorosna i beda mialy odwage smigac
          po ulicy albo...zmieni sie prezydent warszawy i zacznie kompleksowe dzialania
          prorowerowe.
        • Gość: prażanin Tzw. ścieżka rowerowa przez tereny PKP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.05, 12:03
          mlopaci napisał:

          > Z centrum jedziesz przez pragę
          > ścieżką na terenie PKP, a potem ścieżką nad Kanałem Żerańskim.

          Dla ścisłości:
          Zapomniałeś dodać, że na drodze, która nazywasz "ścieżką na terenie PKP" stoi
          zakaz ruchu wszelkich pojazdów z wyjątkiem pojazdów PKP, a od czasu słynnego
          politmitingu (rok temu) sokiści od czasu do czasu łapią tam, wlepiają mandaty i
          to nie za łamanie przepisów drogowych (za to czasem łapie tam policja) ale za
          przebywanie bez zezwolenia na terenie PKP. I jeśli mi powiesz "jechałem tamtędy
          wiele razy i nic" to ja Ci odpowiem "a ja widziałem taką scenkę i to całkiem
          niedawno". To samo dotyczy również pieszych skracających sobie droge na rybki
          nad kanałek.
          Na niektórych planach jest tam zaznaczona ściezka rowerowa, ale SOK widocznie
          nie lubi rowerzystów i pieszych pętających się między cysternami itp. A sami
          wypalali trawę w poblizu torów dla w/w cystern :)
          To juz lepiej jechać wałem wzdłuż Wisły i potem ścieżka wzdłuż Modlińskiej
    • Gość: KA Lepszy idiota na rowerze niż w samochodzie IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 30.05.05, 11:58
      sakana.x napisała:
      > Zacznę od tego, że do roweru jako środka komunikacji mam stosunek nas wyraz
      > pozytywny. Ktoś, kto urodził się w Holandii i wychował w Skandynawii - a tak
      > mnie się ułożyły losy - po prostu nie może inaczej. A jednak warszawskich
      > rowerzystów po prostu nienawidzę!
      Po co tak wielkie słowa, po co takie uogólnianie?? Niestety podobnie jak
      warszawscy i polscy rowerzyści odbiegają w wiekszości kulturą jazdy od
      skandynawów tak samo i polscy piesi i kierowcy są od nich dalecy. Poprostu
      jesteśmy narodem który generalnie przepisy omija. To wina Państwa, nasi
      politycy mają prawo gdzieś a ty dziwisz się?? Policja sama łamie prawo nikt nie
      pilnuje jego przestrzegania, co weekend podaje TV że 1000 i więcej kierowców
      zatrzymano bo byli pijani?? prosta matematyka podpowiada ze gdyby tym durniom
      odebrano prawo jazdy dziś mielibyśmy luzy na każdej ulicy i drodze bo liczba
      kierowców z prawem jazdy spadła by drasie. Cóż raz jeszcze powtórze DEBIL
      POZOSTYAJE DEBILEM BEZ WZGLĘDU NA ŚRODEK LOKOMOCJI
      KA
    • Gość: k100r Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw IP: 83.2.1.* 30.05.05, 14:09
      Radzilbym z daleka omijac uogolnienia typu "nienawidze warszawskich rowerzystow".
      To samo moglbym powiedziec o warszawskich kierowcach bo nie raz podniosl mi sie
      poziom adrenaliny za sprawa jakiegos sciganta.
      Ale powiem tak:
      Policja jest od pilnowania porzadku i tego jak jest przestrzegane prawo.
      I nie ma znaczenia czy to dotyczy swira za kolkiem ktory urzadza sobie wyscigi
      na ulicy (szczegolnie pijanych), rowerzysty na chodniku, pieszego na sciezce
      rowerowej czy goscia z browarem w lapie.
      Zlamales prawo to placisz.

      Jak czegos takiego nie ma to pozniej okazuje sie ze mozna jezdzic 80 tam gdzie
      jest 50tka, wjezdzac autem w ulice pod prad (bo dookola jest za daleko) i w
      ogole miec wszystko... No bo co oni moga mnie zrobic?

      PS. Niektorzy zapominaja o tym ze auto (a i rower tez) sluzy do pokonania drogi
      z punktu A do punktu B. I tylko tyle. Od wyscigow, popisow i innych takich sa
      lotniska i odpowiednie imprezy.
    • shp80 Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw 30.05.05, 22:40
      > W Warszawie rowerzyści nie przestrzegają żadnych zasad. Jeżdżą bez zapalonych
      > świateł wieczorem (o ile w ogóle je mają), nigdy nie sygnalizują ręką skrętu,
      > regularnie jadą pod prąd. Potrafią jeżdzić OBOK siebie, a nie jeden za
      > drugim.

      Jeśli chodzi o Holandię - nigdy nie byłem, choć nie ukrywam, że chciałbym i
      może za jakiś czas się wybiorę.
      Jednak nie zgodzę się, że holenderscy rowerzyści są tacy święci. Wystarczy rzut
      kamerką na pewną ulicę w Amsterdamie..

      societyshop.webcam.nl/
      ..i poobserwować zachowania rowerzystów na żywo. Wielu z nich po zmroku nie ma
      zapalonych świateł, jeżdżą parami, przejeżdżają przez martwe strefy, przez
      torowiska. A, że jest ich bardzo wielu, można normalnie ogłupieć..
      Ale, nikt problemu nie robi - mało tego - prawo chroni rowerzystów..

      > Osobną kwestią jest zezwolenie na jeżdżenie po chodnikach dla
      > pieszych, nie do pomyślenia np. w Kopenhadze.

      Przełóż liczbę udogodnień dla duńskich rowerzystów na warunki polskie. Gdybym
      niemal wszędzie miał niemal idealne warunki do bezstresowej jazdy rowerem, też
      bym miał w nosie chodniki, choć generalnie i tak po nich nie jeżdżę, bo
      utrudniają jazdę..

      > Bo rowerzysta warszawski chyba nauczył się
      > negatywnych zachowań od swego kolegi w samochodzie i pieszego ma po prostu za
      > nic!

      Dresy, jak zsiądą z roweru, czy wysiądą z samochodu, są nadal dresami.

      > Z tego samego powodu nie akceptuję wytyczania ścieżek na chodnikach (sic!),

      Ani ja. Jednak w Danii oraz Holandii to władze zachęcają do zmiany środka
      transportu poprzez wprowadzanie mnóstwa udogodnień dla rowerów. W naszym kraju
      władza sama nie kiwnie palcem i często robi problemy organizacjom pozarządowym,
      które są świetnie zorientowane w temacie infrastruktury rowerowej.. Różne
      szkolenia, pisma nic nie dają lub niewiele - beton zbrojony ciężko skruszyć.


      > zamiast wydzielania ich z jezdni, nawet kosztem ich zwężenia.

      Tylko w tym kraju nikt nie ma jaj, żeby się do tego posunąć.
      • sakana.x Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw 01.06.05, 14:28
        Dla porządku wyjaśniam - mój post przeciw rowerzystom pisałam z pozycji
        pieszego ORAZ rowerzysty. Nie chciałabym, by dyskusja na temat kultury jazdy na
        rowerze polegała na przerzucaniu piłki na stronę zmotoryzowanych. Choć to
        oczywiście - od prowadzących samochody wszystko zależy. Ostatecznie są to
        najsilniejsi użytkownicy dróg i ich psim obowiązkiem jest zachowanie
        ostrożności wobec wszystkich słabszych, czyli pieszych i rowerzystów.
        Ale rowerzysta - zgodnie z tą samą zasadą - powinien zachować ostrożność wobec
        pieszego oraz innego rowerzysty.
        Opowiem historyjkę: jadę ścieżką rowerową. Słyszę za sobą dzwonek roweru, więc
        posłusznie zjeżdżam na prawą stronę. Kodeks drogowy mówi bowiem o wyprzedzaniu
        z lewej strony. Zjeżdżam - i w tej samej chwili wpada na mnie facet na rowerze.
        Było ich bowiem dwóch i postanowili mnie wyprzedzić z OBU stron, biorąc mnie w
        środek... Kolano łupie mnie do dziś.
        Co do rowerzystów amsterdamskich. Może faktycznie zaczęli jeździć agresywnie.
        Pisałam, że się tam urodziłam, a to było jakis czas temu;)
        W Kopenhadze natomiast nie zawsze były ścieżki na niemal każdej jezdni. Do
        dzisiaj tak nie jest, zwłaszcza na uliczkach wąskich. Dlaczego jednak i 20 lat
        temu, gdy ścieżek było tam jak lekarstwo, i dzisiaj mogą sobie spokojnie po
        ulicy jeździć rowerami 80-letnie babcie? Dlatego, że do największych wykroczeń
        drogowych, jakie może popełnić kierowca samochodu, należy wymuszenie
        pierszeństwa na rowerzyście. W Danii rower na jezdni - na jezdni! - ma
        absolutne pierszeństwo!!!
        I to jest chyba droga do usunięcia rowerów z chodników.
        Nic moim zdaniem nie dadzą naciski na miasto, by mnożyło ścieżki. Trzeba
        naciskać na straż i policję, by naprawdę skutecznie wymogła na kierowcach
        odpowiednie zachowanie. Oraz na rowerzystach...
        • Gość: KA Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.06.05, 15:30
          sakana.x napisała:
          > W Danii rower na jezdni - na jezdni! - ma absolutne pierszeństwo!!!
          > I to jest chyba droga do usunięcia rowerów z chodników.
          > Nic moim zdaniem nie dadzą naciski na miasto, by mnożyło ścieżki. Trzeba
          > naciskać na straż i policję, by naprawdę skutecznie wymogła na kierowcach
          > odpowiednie zachowanie. Oraz na rowerzystach...

          Otóż to, od pilnowania prawa i porządku jest Policja i to ona powinna pilnować
          oraz karać dwbili czy to jadących czy idących (Bo dodać trzeba PIESZYCH do tego
          worka) Człowieka inteligentnego mozna pouczyć i zrozumie natomiast debila
          trzeba tresowac zwracanie mu uwagi mija sie z celem, obić go to zrównać się do
          jego poziomu (choć sama myśl już wywołuje ekstazę)> Czyli Policja która powinna
          nawet kosztem sparaliżowania miasta karać każde wykroczenie kierowców
          rowerzystów i pieszych, tylko tą metodą da się wprowadzić kulturę na drogach i
          chodnikach. Przykre ale ludzie jak bydło bez bata łaża gdzie im wygodniej bez
          ładu i składu.
          KA
        • Gość: k100r Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw IP: 83.2.1.* 07.06.05, 14:46
          > Opowiem historyjkę: jadę ścieżką rowerową. Słyszę za sobą dzwonek roweru, więc
          > posłusznie zjeżdżam na prawą stronę. Kodeks drogowy mówi bowiem o wyprzedzaniu
          > z lewej strony. Zjeżdżam - i w tej samej chwili wpada na mnie facet na rowerze.
          >
          > Było ich bowiem dwóch i postanowili mnie wyprzedzić z OBU stron, biorąc mnie w
          > środek... Kolano łupie mnie do dziś.

          Zawsze myslalem ze ci "zli" jezdza autami, ale chyba zmienie zdanie (chociaz
          wersja ze glupota i okolice przesiadly sie na bicykle tez pasuje).
          Ja doloze swoja historyjke:
          Jade sobie wczoraj ok 16:15 chodnikiem przez przystanek przy placu Zawiszy kolo
          Koszykowej (mea culpa, mea maxima culpa) i napotykam na tym przystanku
          "spacerowiczke". W sumie to jest chodnik i to ja mam sie dostosowac, bo to piesi
          sa u siebie, a pani spaceruje dokladnie srodkiem i nie wiadomo czy zawroci przez
          lewe czy prawe ramie, wiec omijac jej na sile nie ma sensu szczegolnie ze za
          jakies 5 sekund bedzie musiala podjac decyzje o kierunku dalszego spaceru. Staje
          prawie w miejscu i czekam. Do tej pory wszystko bylo pieknie. Bylo bo nagle nie
          wiadomo skad pojawia jakis "rowerzysta" potraca mnie (przy okazji zaliczam
          walniecie w kierownice, ktore wytraca mnie z rownowagi), mija "spacerowiczke" i
          zgrabnym slalomem mija jeszcze dwie idace osoby.
          Jak sie latwo domyslic "krew mnie zalala", ale ze w takich wypadkach mowie:
          "niech ktos inny cie zabije", pojechalem w swoja strone.

          A swoja droga po takim "numerze" jaki zobaczylem nie dziwie sie pieszym ktorzy
          mijanego na chodniku rowerzyste z przyjemnoscia potraktowaliby jakas laga.
        • divak2 Rowery na chodnikach to idiotyzm 13.06.05, 10:39
          Masz absolutną rację - większość niebezpiecznych sytuacji i konfliktów pieszych z rowerzystami wynika z obecności rowerów na chodnikach. Jeżeli ktoś idzie to chodnikiem nie patrzy się cały czas na oznakowanie pionowe a tym bardziej poziome. W tym momencie, jeżeli ścieżka rowerowa jest prowadzona zygzakiem, to przecież nikt nie będzie po chodniku tropił węża, w zależności od tego jak się komuś chciało namalować linię na chodniku i zwracał uwagi na to że idąc cały czas prosto np. obok prawego krawężnika idzie najpierw chodnikiem, potem 20m po ścieżce, potem troche ciągiem pieszo - rowerowym (największy idiotyzm) i dalej znowu chodnikiem. Po drugie - po wycięciu nawet z szerokiego chodnika miejsca na ścieżkę rowerową jest za mało miejsca dla pieszych. Żeby się można było minąć, zwłaszcza idąc np.we dwie osoby. trzeba wejść na tę tzw. ścieżkę rowerową.
          Więc jeżdżę rowerem gdzie się tylko da po ulicy :)
    • Gość: Tome4 Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 23:33
      > A jednak warszawskich
      > rowerzystów po prostu nienawidzę!

      Jakoś trudno mi zawsze powiedzieć o jakiejść grupie ot tak, że wszystkich
      nienawidzę. Skandynawskie wychowanie powinno u Ciebie zwrócić uwagę na
      nietolerancję...

      > W Warszawie rowerzyści nie przestrzegają żadnych zasad.

      "Wszyscy","nigdy","żadnych zasad" - słowa osoby, która nie potrafi ocenić
      właściwie rzeczywistości lub mówi pod wpływem silnych emocji, które ją zaślepiają.

      Jeżdżą bez zapalonych
      > świateł wieczorem (o ile w ogóle je mają)

      Niektórzy, ci mniej zanzajomieni z rowerem, ale i tak oświetlonych jest coraz
      więcej.

      >, nigdy nie sygnalizują ręką skrętu,

      Ileż to razy 5 metrów przed skrzyżowaniem kierowca samochodu bez sygnalizacji
      skręcał mi przed nosem na skrzyżowaniu...

      Powiem ci tyle, że jak jadę ulicą to 10-15% samochodów mija mnie zgodnie z
      przepisami. Czy mam zacząć nienawidzieć! wszystkich kierowców?

      > regularnie jadą pod prąd.

      Oj tak tak, wszyscy... Skoro jeżdżą ciągle po chodniku to tam pewnie też pod prąd?

      Potrafią jeżdzić OBOK siebie, a nie jeden za
      > drugim.

      Wskaż przepis, który tego zabrania grupie rowerzystów.

      Osobną kwestią jest zezwolenie na jeżdżenie po chodnikach dla
      > pieszych, nie do pomyślenia np. w Kopenhadze. Zdaję sobie sprawę, że minister
      > Gawlik wprowadził ten zapis do kodeksu drogowego, bo kierowcy nie potrafią
      > uszanować na jezdni rowerzysty. Ale to raczej powód do karania kierowców, a
      > nie wprowadzania rowerów na miejsce zastrzeżone wyłącznie dla pieszych -
      > najsłabszych użytkowników dróg.

      OK. Czyli, ze uważasz, że lepiej żeby zginęło co najmniej kilkaset osób, ale
      "zgodnie z przepisami"...

      Bo rowerzysta warszawski chyba nauczył się
      > negatywnych zachowań od swego kolegi w samochodzie i pieszego ma po prostu za
      > nic!

      Tak jak piszą inni, rowerzysta jest taki jak i całe społeczeństwo.
      Ale powiem ci że miałem okazję poznać kurierów rowerowych z zagranicy. Polacy
      przy nich to w kwestii jazdy dżentelmeni szos.

      > Z tego samego powodu nie akceptuję wytyczania ścieżek na chodnikach (sic!),
      > zamiast wydzielania ich z jezdni, nawet kosztem ich zwężenia.

      Co zrobić takich mamy polityków lokalnych. Dodam jeszcze, że uwielbiają gorszą i
      w efekcie droższą od asfaltu kostkę.

      A już zupełnym
      > kuriozum są ścieżki w parkach miejskich, z założenia przeznaczonych do
      > spacerów.

      Jeśli nie koliduje z ciągiem dla pieszych, czemu nie.

      Po to przecież mam rower, żeby nim pojechać za miasto, a nie
      > straszyć miejskich spacerowiczów z dziećmi i pieskami.

      Po to jest rower, żeby używać go do komunikacji.
      Jak pokazały badania UE, rower na trasach do 5km sprawdza się w mieście lepiej
      niż samochód. DO tego miasto od niego jest czystsze - tańsze, zdrowsze.

      Właśnie tu tkwi problem, ludziom wydaje się, że "zaangażowani rowerzyści" chcą
      jeździć dla zabawy po ulicy itd. Chodzi o odpowiednie wykorzystanie tego
      ekologicznego środka transportu.

      Oprócz tego można jeździć dla rekreacji.


      > Pozdrawiam z nadzieją na rowerową normalność

      Pozdrawiam z taką samą nadzieją.
      • Gość: kafar Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw IP: *.emrsn.co.uk / *.emrsn.co.uk 03.06.05, 08:39
        Gość portalu: Tome4 napisał(a):
        ....
        > Potrafią jeżdzić OBOK siebie, a nie jeden za
        > > drugim.
        >
        > Wskaż przepis, który tego zabrania grupie rowerzystów.
        >

        Oddział 11

        Przepisy dodatkowe o ruchu rowerów, motorowerów oraz pojazdów zaprzęgowych

        Art. 33. .....
        3. Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się:

        1) jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu;

              • Gość: Slawek.K Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 15:28
                Gość portalu: Tome4 napisał(a):

                > Jest taki przepis, który w skrócie mówi o tym, żeby jeździć tak, żeby było
                > bezpiecznie. Można wtedy nie stosować się do niektórych przepisów. Np. przy
                > wyprzedzaniu ograniczenie prędkości jest w pewnym sensie chwilowo znoszone.

                Aleś palnął...

                PoRD Art. 32.
                1. Liczba pojazdów jadących w zorganizowanej kolumnie nie może przekraczać:
                1) samochodów osobowych, motorowerów lub motocykli - 10;
                2) rowerów jednośladowych - 15;
                3) pozostałych pojazdów - 5.
                (...)
                4. Jazda w kolumnie nie zwalnia kierującego pojazdem od przestrzegania
                obowiązujących przepisów ruchu drogowego.
                5. Przepisów ust. 1 i 2 nie stosuje się do pojazdów uprzywilejowanych oraz do
                pojazdów jednostek podporządkowanych Ministrowi Obrony Narodowej.

                Widzisz gdzieś tu zgodę na odstapienie od przepisów PoRD?
                    • Gość: Tome4 Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.05, 15:14
                      > > A jest gdzieś w przepisach zgoda na złamanie ograniczenia prędkości?
                      >
                      > Nie ma, jeśli Cię złapią płacisz - nawet (zwłaszcza?) jeśli ograniczenie nie ma
                      > większego sensu.

                      Jest przepis mówiący o tym, że w szczególnych przypadkach dla zachowania
                      bezpieczeństwa ruchu można złamać kodeksowe zasady. I np. dlatego przy
                      wyprzedzaniu mozna jechac szybciej niż dozwolone 60km/h
                        • Gość: KA Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 08.06.05, 10:49
                          Gość portalu: Artur napisał(a):

                          > Też słyszałem taką interpretację przepisów, podobno jakiś policjant z
                          drogówki
                          > w tv tak mówił. Ale ja tego nie rozumiem - jeśli przekroczenie prędkości
                          podcza
                          > s wyprzedzania jest bezpieczne, to tym bardziej bezpieczna jest zwykła jazda
                          z
                          > prędkością większą od dozwolonej.
                          Manewr wyprzedzania jako że wiąze się w wiekszości z jazdą po przeciwległym
                          pasie ruchu dla bezpieczeństwa powinien być wykonany jak najszybciej dlatego
                          też dopuszcza się przekraczanie dozwolonej predkości. Pomyśl tylko co by się
                          działo gdybyś na drodze lokalnej wyprzedzał pojazd jadący z prdkoscia 85km/h z
                          prędkoscią 90km/h?? Ile by to trwało??
                          KK
                          • Gość: Artur Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw IP: *.net.icm.edu.pl 08.06.05, 14:59
                            No ale na logikę: jeżeli na danej drodze można jechać bezpiecznie z prędkością większą od X, to nie powinno być tam ograniczenia do X. A jeśli nie da się bezpiecznie jechać z prędkością większą od X, to tym bardziej nie da się bezpiecznie wyprzedzać z prędkością większą od X. A to, że ograniczenia stawiane są czasami bez sensu, to zupełnie inna kwestia. Również inną kwestią jest to, że istnieje społeczne przyzwolenie na przekraczanie dozwolonej prędkości. Gdyby nie było takiego przyzwolenia, to prawdopodobnie byłyby naciski od strony kierowców, żeby bezsensowne ograniczenia zostały zniesione.
                            W opisywanej sytuacji w ogóle nie brałbym się do wyprzedzania. A jeśli bym wyprzedził, to po pierwsze po zakończeniu wyprzedzania bym nie zwalniał do przepisowych 90 km/h (skoro dało się przekroczyć podczas wyprzedzania, to na prostej drodze tym bardziej), a po drugie nie wmawiałbym sobie, że jestem w zgodzie z przepisami.
                            Przecież nie ma obowiązku wyprzedzania.
                            No ale ja w sumie mało jeżdżę pojazdami potrafiącymi rozwijać takie prędkości...
                            • Gość: KA Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 08.06.05, 16:10
                              Do d.. ta logika, ogranicza się prędkośc nie dlatego ze się szybciej nie da,
                              tylko dlatego ze nie jest to bezpieczne, manewr wyprzedzania ma być ze względów
                              bezpieczeństwa jak najszybszy i zaraz po zakończeniu manewru masz spokojnie
                              jechać dozwoloną prekościa. Co do obowiazku to fakt nie ma obowiązku
                              wyprzedzania podobnie jak nie ma obowiązku myslenia czego dajesz żywy przykład.
                              KA
                                • Gość: Artur Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw IP: *.net.icm.edu.pl 08.06.05, 18:11
                                  Mimo to spróbuję jeszcze raz wyjaśnić.
                                  Załóżmy, że mamy obszar zabudowany. Jak to na obszarze zabudowanym, w pobliżu kręcą się ludzie, czasem spacerują brzegiem jezdni, czasem przechodzą na drugą stronę, czasem przy drodze bawią się dzieci. Dlatego na obszarze zabudowanym obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h (w dzień). Zderzenie z pieszym nazwijmy zagrożeniem A.
                                  Mamy manewr wyprzedzania. Manewr szczególnie niebezpieczny, jeśli musimy skorzystać z pasa ruchu w przeciwnym kierunku. Z naprzeciwka może na czołówkę wyjechać samochód. To jest zagrożenie B.
                                  Aby zminimalizować zagrożenie B, _oczywiście_ najlepiej jest, żeby manewr wyprzedzania trwał jak najkrócej. I jeśli pominiemy zagrożenie A, to całkiem logiczne jest, że jak największa prędkość jest wskazana.
                                  Ale to, że akurat kogoś wyprzedzamy, nie powoduje, że zagrożenie A przestaje istnieć! Podczas wyprzedzania zwiększanie prędkości minimalizuje zagrożenie B, ale zwiększa zagrożenie A.
                                  Jako "zagrożenie A" podstaw sobie jakikolwiek powód, dla którego w danym miejscu wprowadzono ograniczenie prędkości.
                                  • Gość: KA Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 13.06.05, 12:01
                                    No cóż jeśli inwektywą ma być sugestia że masz problemy z myśleniem to
                                    przepraszam ale nie wiedziałem że to inwektywa. Co do przykładu to w opisanej
                                    sytuacji jeśli samochód wyprzedzany jedzie z prędkością max. dozwoloną to
                                    samochód z tyłu teoretycznie nie ma prawa go wyprzedzać. Natomiast jeśli jedzie
                                    np. 40 km/h to może go wyprzedzić i super jeśli zrobi to na jak najkrótszym
                                    odcinku i jak najszybciej i na tak krótkim odcinku jakiś szalonych prędkości
                                    nie rozwinie, tak czy inaczej niebezpieczeństwo będzie zawsze ale im krócej
                                    trwa tym lepiej.
                                    Czy uważasz że jest jakaś wielka różnica między wbiegnięciem pod samochód
                                    jadący 50 km/h a 80 km/h. jeśli wbiegniesz niespodziewanie to w obu wypadkach
                                    kierowca nie ma czasu na reakcje. Generalnie ruch samochodów jest, był i będzie
                                    zagrożeniem a prawodawcy jak i nam pozostaje minimalizować je.
                                    KA
                  • Gość: Slawek.K Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.05, 17:47
                    Tome4,
                    Warunki jakie spełniać musi kolumna rowerzystów są szczegółowo opisane w PoRD.
                    W tym samym art.32, w ust.4 napisano że "Jazda w kolumnie nie zwalnia
                    kierującego pojazdem od przestrzegania obowiązujących przepisów ruchu
                    drogowego."

                    Zastanów się z resztą: jadące obok siebie rowery są dla kierowcy samochodu
                    znacznie większym problemem do wyprzedzenia niż jadące koło w koło. Zajmują
                    większą szerokość drogi i zmuszają wyprzedzający pojazd do jeszcze głebszego
                    wjechania np. na przeciwległy pas ruchu. Wystarczy teraz, że facet w tym
                    samochodzie źle ocenił prędkość pojazdu zbliżającego się z przeciwnej strony i
                    wizyta rowerzysty w rowie - w najlepszym przyp[adku - gotowa. Bo gwarantuję Ci,
                    kierowca odbije w prawo, aby schować się na własnym pasie.
    • Gość: Piort Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.05, 09:07
      Cała nadzieja w prezydencie Kaczyńskim, że rowerzystom podobnie jak pederastom
      zakarze pokazywania się na jezdniach. Może to zrobić prostym podwyższeniem
      dopuszczalnej prędkości w Warszawie powyżej 50 km/h, albo bezpośrednim zakazem
      dotyczącym tej zakały dróg. On nie przejmie się głosami protestu pedalarzy
      nawet gdyby płynęły wprost z Brukseli i dostanie za to mój głos w wyborach. A
      wiem że sam nie jeździ na rowerze i nie darzy sympatią warcholstwwa.
      • Gość: KA Główny błazen tego forum napisał: IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.06.05, 11:11
        Gość portalu: Piort napisał(a):

        > Cała nadzieja w prezydencie Kaczyńskim, że rowerzystom podobnie jak
        pederastom
        > zakarze pokazywania się na jezdniach. Może to zrobić prostym podwyższeniem
        > dopuszczalnej prędkości w Warszawie powyżej 50 km/h, albo bezpośrednim
        zakazem
        > dotyczącym tej zakały dróg. On nie przejmie się głosami protestu pedalarzy
        > nawet gdyby płynęły wprost z Brukseli i dostanie za to mój głos w wyborach. A
        > wiem że sam nie jeździ na rowerze i nie darzy sympatią warcholstwwa.

        cóż Piotrze pasujesz do tych dwóch co to ukradli księzyc...
      • Gość: Slawek.K Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.05, 13:13
        Gość portalu: Piort napisał(a):

        > Cała nadzieja w prezydencie Kaczyńskim, że rowerzystom podobnie jak
        pederastom
        > zakarze pokazywania się na jezdniach. Może to zrobić prostym podwyższeniem
        > dopuszczalnej prędkości w Warszawie powyżej 50 km/h(...)
        Ciekawe, ty mu pozwolisz?
        Jak miałby to zrobić bez łamiania przepisów Prawa o Ruchu Drogowym. W
        szczególności art. 20 ust.1 i 1a?

      • shp80 Re: Warszawscy rowerzyści - głos przeciw 07.06.05, 21:51
        > Cała nadzieja w prezydencie Kaczyńskim, że rowerzystom podobnie jak
        > pederastom
        > zakarze pokazywania się na jezdniach. Może to zrobić prostym podwyższeniem
        > dopuszczalnej prędkości w Warszawie powyżej 50 km/h,

        I co? I ty myślisz, że jak jest ograniczenie >50km/h, to rowerzysta nie może
        jechać po jezdni? Boshhe, chroń nas przed takimi ludźmi..

        > albo bezpośrednim zakazem
        > dotyczącym tej zakały dróg.

        Gdyby tak zrobiono, masa krytyczna nie liczyłaby 2500 osób, a 25000 albo i
        więcej... Nic tak nie mobilizuje do akcji, jak nowe zakazy..

        > On nie przejmie się głosami protestu pedalarzy
        > nawet gdyby płynęły wprost z Brukseli i dostanie za to mój głos w wyborach.

        Mój też kiedyś by dostał, ale za olewactwo, z jakim traktuje rowerzystów i
        pewne ignoranckie teksty nie dostanie wcale.

        > A
        > wiem że sam nie jeździ na rowerze i nie darzy sympatią warcholstwwa.

        Jego strata i jego problem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka