d.z
28.08.03, 13:24
Poszkodowani przez Marcina Miazgę, męża Adrianny Biedrzyńskiej, zwierają
szeregi
Miałem i będę miał do ciebie żal. Oddajcie mi moje pieniądze -mówił wyraźnie
zdenerwowany Tomasz Stockinger na konferencji Adrianny Biedrzyńskiej. -Nie
mieszaj mnie do tego -odpowiadała drżącym głosem aktorka.
Konferencja aktorki w hotelu Marriott, która miała oczyścić ją z zarzutów, o
mało nie zakończyła się gigantyczną awanturą. W połowie sierpnia "Super
Express" napisał, że mąż Biedrzyńskiej poznał dzięki niej wielu aktorów i
naciągnął ich na duże pieniądze. Aktorka miała zachwalać w środowisku, jak
wielkie pieniądze na giełdzie robi jej partner i polecać kolegom maklera -
Andrzeja Haraburdę. W możliwość zarobienia wielkich pieniędzy uwierzył m.in.
Tomasz Stockinger, Rafał Walentowicz i Witold Paszt. Tyle tylko, że
tajemniczy makler zniknął, okazało się, że nigdy nie miał prawa do
wykonywania tego zawodu, a aktorzy nie zobaczyli już swoich pieniędzy. -
Nigdy nie namawiałam nikogo na zainwestowanie, nigdy nie uczestniczyłam w
moim domu w żadnych transakcjach.
Więcej tutaj